Dodaj do ulubionych

Wspomnienia- Egipt od A do Z

18.11.05, 16:57
Ok. Zaczynam te wspomnienia może dość nietypowo, bo od wyjaśnień. Nie chce,
aby ktokolwiek w trakcie pisał mi ze nie potrafię mówić czy wysłowić się po
polsku. Jestem młodsza od was (podejrzewam ze sporo młodsza :P ) i proszę o
zrozumienie :P Wszystkie te wspomnienia oparte sa na poprzednim wpisie na
forum mojego taty (kadrom)  tyle ze ja chce przedstawić jak wyglądało to z
punktu widzenia takiej sobie dziewczynki  Będę pisać to na raty ponieważ mam
ograniczony dostęp do komputera. I proszę o niezwracanie uwagi na moje błędy 

09.08.2005-23.08.2005
Tegoroczny wyjazd do Egiptu ‘’rozpoczął’’ się bardzo wcześnie chodzi mi tutaj
o wykupienie całej wycieczki. Bardzo długo czekałam, aby 3 raz wysiąść z
samolotu i znowu tam być.
BP Alfa Star zapewniło nam startowanie z Gdańska a nie jak było wcześniej
zaplanowane z Warszawy. Sa plusy i minusy, ale trudno. W samolocie nie ma
zarezerwowanych miejsc wiec wszyscy się pchają by dostać te lepsze. W
rezultacie Ja, Mama, Tata i Ciocia siedzimy rozdzieleni. Samolot startuje 2
godziny po zaplanowanym wylocie. Na pokładzie catering tj. jakieś mięso i
groszek z marchewka  Po około 4 godzinach lądujemy w Sharm El Sheikh.
Ciocia jest przerażona i dziwnie się na mnie patrzy  Zatyka uszy  2
sierpnia wysiadamy już w nieco chłodnym jak na ta porę roku Egipcie. Jako
bardzo inteligentna dziewczynka wypisuje wniosek o wizę a tata stoi w
kolejce. Przy odprawie pan jakoś dziwnie na mnie patrzy. Hmmm… obejrzał se
kilka kartek w paszporcie i się uśmiechnął. Teraz czeka nas łapanie bagaży.
Ciężko było, ale się udało. Walizki jak zawsze z tej wojny wyszły lekko
ranne. Wreszcie wsiadamy do autokaru. Jedziemy do Sharming Inn.
Wchodzimy do hotelu. Dokładnie przeszukują nam plecaki, torby. Lądujemy w
dusznej recepcji i czekamy na przydział pokoju. Dostajemy 2 pokoje obok
siebie. Schodzimy po schodach w dol? Kurde czy my mamy mieszkać w piwnicy?!
Okazuje się ze to sa te ‘’lepsze’’ pokoje z których bezpośrednio możemy wyjść
na basen. Wszyscy sa zachwyceni. Jest ok. 8 rano. Idziemy na śniadanie.
Wreszcie zaczyna się czas, kiedy nie będę słyszeć 5 razy dziennie posprzątaj,
wynieść itp. Czuje ze sa wakacje  Cały dzień to wypoczynek. Basen, leżenie
plackiem i wstępne rozpakowanie. Razem z ciocia, (bo z nia zawsze i wszędzie
byłam w pokoju) wyciągamy tylko najpotrzebniejsze rzeczy.  Ze spotkania z
rezydentem wychodzimy prawie od razu. Mówił on to wszystko co zdążyliśmy już
poznać przez 2 lata, a wycieczek żadnych wykupić nie chcemy. Wszystko
zwiedzimy podczas rejsu Nilem.
Znowu pędzimy na basen. Ciocia z Mama znajdują Se kamień na którym siedzą i
próbują wszystkich dostępnych drinków a tata posłusznie przynosi  a obiedzie
było sporo dan. Mi i Tacie najbardziej do gustu przypadła pizza jak zresztą
co roku  Po zjedzeniu wychodzimy a tam nadal Polacy kloca się z rezydentem.
Współczuje a jednoczenie cieszę się ze u nas jest ok. (dobrze ze kibel mnie
nie ‘’opluł’’  ). Po południu wybieramy się na plażę. Mam z Tata chcą
ponurkować. Ja i Ciocia grzecznie zostajemy na pomoście obserwując
najdziwniejszy okaz tzn. polkę która wsadziła sobie w majtki od stroju chleb
a malutkie rybki ja podgryzają. Darła się w niebogłosy a co na pozostało??
Nam pozostało się tylko śmiać i pozazdrościć tej pani pomysłów (nawet ja bym
czegoś takiego nie wymyśliła ). Wieczorem postanawiamy gdzieś wyjść. Naama
czy Fantazja? Wybieramy Fantazje i ten występ który musimy oglądać po raz
drugi. Jestem niewyspana i chce jak najszybciej wrócić. Jak zawsze miliony
razy jestem wzięta za Rosjankę. Denerwuje mnie to. Do krainy snów odpływam po
1. Nie mogę się doczekać płynięcia promem w nadziei zobaczenia moich
przyjaciół delfinów.
Obserwuj wątek
    • Gość: Turysta Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.05, 17:27
      Suuuper
      Już myślałem, że po wspomnieniach Platynki na forum powróci stara zgęziała
      rzeczywistość ze ścianą płaczu nad hotelami, rezydentami i informację
      turystyczną pod tytułem "czy lepiej dolary czy euro" lub "który hotel wybrać,
      ten z niebieskim dachem, czy ten z zielonym", a tu TAKA GRATKA
      Kolejne wspomnienia z uroczego Egiptu!!!!


      TAK TRZYMAĆ!!
      Tylko niech Ci wena twórcza nie odpłynie w połowie relacji!
      • Gość: kubusia Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 17:59
        Tylko niech Ci wena nie popłynie. Będę kontrolować...
        Pozdrawiam i chwalę takie pomysły.
        • Gość: SYSIA Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z IP: *.lodz.mm.pl 18.11.05, 20:00
          Pozdrawiam i życze dużo wytrwałości bedę czytała z zaciekawieniem bo uwielbiam ludzi konkretnych i zadowolonych z życia.
      • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 18.11.05, 20:18
        Po pierwsze moje wspomnienia nie beda takie jak te napisane przez Platynke. Jej
        sa duzo lepsze :) I tak szczerze powiedziawszy pisze to chyba dzieki niej :P
        • platynka.iw Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 18.11.05, 21:40
          Witaj :-)

          > Po pierwsze moje wspomnienia nie beda takie jak te napisane przez Platynke.
          I dobrze! To maja byc Twoje wspomnienia a nie jakiejs tam platynki! :-)

          > Jej sa duzo lepsze :)
          Ej. Nie przesadzaj! A zreszta-napiszesz to pogadamy :-) Na razie swietnie
          zaczelas, rewelacyjnie Ci idzie-i tak trzymaj!

          > I tak szczerze powiedziawszy pisze to chyba dzieki niej :P
          Dziekuje, jestes KOCHANA!
          :-*

          Iwonka
          • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 18.11.05, 21:47
            Ja te wspomnienia pisze na podstawie wspomnien taty. Nie pamietam juz co bylo
            ktorego dnia. Rozwijam tylko jest watki i nadaje temu emocji :P I przede
            wszystkim przedstawiam jak wyglada to z mojego punktu widzenia.

            > Dziekuje, jestes KOCHANA!
            To w koncu ty zapodalas mi pomysl. Ja to przepyslalam i stwierdzilam ze moge to
            zrobic :) Bede probowac :)
    • kadrom Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 18.11.05, 20:25
      No,no,no...
      Co za talent - chyba po Tatusiu ;-)))
      Tylko nie przerywaj, bo w przyszłym roku wyślę Ci pocztówkę z Egiptu do
      Polski...
      No i nie napisz czegoś nie tak o faterku.

      PS. Dobra robota, tak dalej. Kolejny Egipt to Ty opiszesz na forum :-)
      • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 18.11.05, 21:13
        Talent? :P Nie rozsmieszaj mnie ty moj faterku :P Nie przerwe :) Chyba :) W
        kazdym razie pocztowke z Egiptu to dostanie cala rodzina ale to ja ja
        napisze ]:-> Co do opisu. Byc moze to zrobie :) Pomysle


        PS. Pamietasz chyba ze juz niedlugo swieta?! Ja chce bilety do Egiptu :D
      • Gość: renia Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z IP: 213.199.201.* 21.11.05, 20:28
        Kadrom gratuluję córci ! A tobie Taty ! To dzięki opisowi i pomocy Kadroma
        mieliśmy najwspanialsze wakacje w życiu !!! Masz bardzo cierpliwego Tatę . Ani
        razu się na nas nie wkurzył za naiwne pytania :)
        • kadrom Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 21.11.05, 21:50
          Ale urosłem ! Podziekowania za gratulacje za córcię.
          Myślę, że udane wakacje zawdzięczacie sami sobie, a te najwspanialsze jeszcze
          przed Wami, czego i Wam i sobie życzę.

          Pozdrawiam gorąco.
        • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 22.11.05, 10:14
          Hmmm... Ja tez sobie gratuluje tatusia :D Tylko skzoda ze czesto do mnie nie ma
          tak duzo cierpliwosci i nie chce mnie wysluchac do konca :P Ja tez dizeki niemu
          mialam najwspanialsze wakacje zycia (za rok nastepne jeszcze lepsze :) )
          Pozdrawiam :*
    • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 18.11.05, 21:18
      11.08.2005
      To już dzisiaj płyniemy do Hurghady. Cieszę się. Jakoś bardziej odpowiada mi
      klimat Hurghady niż Sharmu. Jeszcze rano postanowiliśmy skorzystać z basenowego
      hotelu. Okazało się ze o 12 jesteśmy wymeldowani… Kurde! O co tu chodzi?! Prom
      jest o 17! Jakoś ten czas trzeba zorganizować. Postanawiamy wybrać się w rejs
      łodzią podwodna bym i Ja i ciocia mogły obejrzeć rafy. Jedziemy do portu.
      Mijamy dentystę. Tata głośno zastanawia się czy ten sam leczy żeby
      wielbłądów :) Ciekawe… Docieramy do portu. Siadamy przy stolikach i czekamy.
      Chyba myślą ze cos kupimy. Ostatnia toaleta. Pan wyprowadza mnie i ciocie
      gdzieś daleko. Gada ze mną po drodze. Jest dziwny. Na szczęście mój angielski
      okazał się lepszy od jego angielskiego i już po chwili on nie rozumie o czym
      mowie. No dobra był śmieszny ale stary :P Wracamy do reszty grupy. Spokojnie
      idziemy w stronę statku. Znajdujemy sobie miejsca. Każdy boi się usiąść, aby
      nie przypalić sobie pupy :) Po długich próbach siedzimy wszyscy. Jest gorąco a
      miejscowa kobieta stoi ubrana cala na czarno i jakoś nie wygląda na
      niezadowolona. Jak one to robią?! Płyniemy kawałek, mijamy statki, nurkow. W
      pewnym momencie kaza nam zejść na dol. Jakoś niespecjalnie zachwyciło mnie to,
      co zobaczyłam. Przez 2 lata, kiedy jeszcze nurkowałam (Przestałam po tym jak
      stado meduz na mnie płynęło i kiedy w Sharmie mało się nie utopiłam, gdy kropla
      tej słonej wody nie wleciała mi do nosa) widziałam wiele ciekawszych okazow.
      Jedyne, czego wcześniej nie widziałam to taka wielka płaszczka. Przy wyjściu
      dostajemy zimne napoje, które po chwili spędzonej u gory sa gorące. Nie gorące
      one sa wrzące. U gory jeszcze sesja zdjęciową i schodzimy ze statku. Wracamy do
      hotelu. Spędzamy te kilka godzin w recepcji. Musiało to śmiesznie wyglądać.
      Dostaliśmy nasze walizki. Wreszcie przyjechał autokar, który ma nas zabrać na
      prom. Zahaczamy o kilka innych hoteli zabierając innych Polaków. Jedziemy do
      tego samego portu, z którego odpływaliśmy oglądać rybki. Długo biegaliśmy z
      walizkami. Wszyscy byli zmęczeni i spoceni. Po całym tym zamieszaniu wreszcie
      jesteśmy. Znajdujemy sobie miejsca. Zostaje sama. Reszta rodziny poszła na
      papierosa. Jakaś kobieta pyta czy miejsca wolne. Powiedziałam ze nie. Dziwnie
      na mnie spojrzała, ale ja twarda siedzę dalej :) Wróciła spółka. Kolo cioci
      usiadł Egipcjanin, który musiał mieć sporo darmowych minut, bo przegadał chyba
      polowe rejsu. W telewizji leci jakiś serial. Ciekawe, co to? Próbuję przysnąć,
      ale widze ze tata z radocha czeka na ten moment z aparatem. Zaczynam czytać
      gazetę, potem discman. Nie dam się :D Zaczyna się robić ciemno a delfinów jak
      nie było tak nie ma. Jestem zawiedziona. W ciemnościach dopływamy do Hurghady.
      Przy wyjściu zabawiamy mala egipska dziewczynkę. Miejscowi pchają się. Wreszcie
      otworzyli. Wreszcie wyszliśmy. A gdzie nasze walizki?! Ok., sa. Teraz szukamy
      kogoś z Alfa Star. Czeka na nas Georg. Jest zabawny. Fajnie by było gdyby,
      chociaż troszkę młodszy :) Docieramy do hotelu Royal Palace. Gdy tylko
      weszliśmy zaczynam się cieszyć. Jest kafejka internetowa. :) Wreszcie pogadam z
      kimś znajomym. Nie słyszeliśmy się tak ‘’dawno’’. Dostajemy klucze i jakieś
      dziwne kartki. Po co one nam?! Okazuje się ze sa to kartki all inclusive. I
      następne na ręczniki. Zastanawiamy się gdzie można wsadzić te kartoniki. Jest
      dużo śmiechu. Idziemy do pokoju. Ile można go szukać?! Po długich
      poszukiwaniach dotarliśmy. Nasze pokoje sa troszkę od siebie oddalone. Razem z
      ciocia ide d pokoju rodziców. Tam otwieramy jeszcze polskie słodycze. Ja biorę
      10 le i pędzę do kafejki. Wchodzę a tam…. Close. Smutna wracam. Pójdę jutro.
      Obiecuje to sobie i swoim przyjaciołom. Im telepatycznie :) Wracam do pokoju
      widząc przerażona minę mamy. O co chodzi? AAAAA to tylko jaszczurka chodzi po
      pokoju. Wszyscy oprócz taty nogi u gory. Trochę tam jeszcze siedzimy. Do pokoju
      wracam z ciocia. Tata idzie za nami. Żartuje z panem strażnikiem. Przed naszymi
      drzwiami jest duzooooooo mrowek.Tata wraca do siebie. My idziemy spać. Jutro
      ostatni dzień laby a potem rejs i zwiedzanie.
    • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 19.11.05, 15:10
      12.08.2005
      Dzisiaj jest jedyny dzień, w którym możemy wieczorkiem pojechać do centrum
      Hurghady. W nocy wyjeżdżamy dalej. Rano idziemy na śniadanko. Jesteśmy niemile
      zaskoczeni. Mały wybór dan. Dość szybko ewakuujemy się z restauracji. Pędem do
      pokoju po stroje. Idziemy na plażę mając nadzieje ze rafa będzie płytko i razem
      z ciocia przełamiemy się i wejdziemy do wody. Racja. Obie weszłyśmy. Idziemy,
      idziemy, idziemy, idziemy a płytkiej wodzie końca nie ma. Rafy zero. Nic. Stoi
      mnóstwo statkow. Jesteśmy zawiedzione. Ciocia próbuje przełamać lek i pływać.
      Podczepia się mnie. Wracamy kawałek i siadamy w morzu. Ciocia próbuje się
      opalać a ja bawie się :D Po jakimś czasie wspólnie z tata stwierdzamy ze takie
      siedzenie nie ma sensu. Idziemy na basen. Wybieramy ten mniejszy gdzie nie ma
      nikogo. Wchodzę pierwsza. Chce krzyczeć. Woda jest tak zabójczo zimna ze od
      razu mam ochotę wyjść. Ok., ja już się przyzwyczaiłam. Reszta tez wchodzi. Po
      chwili podpływa do nas pływająca na grzbiecie mega mucha :) Spędzamy tutaj
      troszkę czasu. Postanawiamy wrócić do pokoju a potem na obiadek. Tutaj również
      jak przy śniadaniu był mały wybór. Napoje dostaliśmy, kiedy skończyliśmy już
      cały posiłek. Wreszcie ide do kafejki. Wreszcie pogadam z moimi przyjaciółmi.
      Ale jak dam im znać ze jestem?! Telefon został w pokoju. Wpisuje mój numer gg
      oni sa. :) JEEEEEEEEEEE Jestem szczęśliwa. Rodzice i ciocia zostawiają mnie i
      gdzieś idą. Chyba do pokoju. Okazuje się ze w Polsce zimno. Mowie im ze mamy
      ponad 30 stopni. Nie wierza mi. Pewnie z zazdrości :P Oglądam zdjęcia które
      dostałam od znajomych. Siada za mną jakiś Egipcjanin. Jego kolega siedzi przy
      komputerze obok. Ze zdziwieniem patrzą na to, co oglądam. Tak strasznie już
      tęsknie za tymi, których tam zostawiam i za moim kochanym pieskiem. A to
      dopiero początek. Skończył mi się czas. Biegnę do rodzinki. Zgubiłam się. :)
      Wreszcie odnajduje nasz pokój. Znowu idziemy nad morze tym razem na sesje
      fotograficzna. Potem drugi, ten duży basen. Spędzamy tam troszkę czasu. Idziemy
      na kolacje. Wszyscy maja ochotę na zimnego arbuza. Ciekawe czy maja tutaj cos
      takiego. Okazało się ze tak (!). Napoje znowu przychodzą po kilkakrotnym
      przypomnieniu i po posiłku. Ale już dzisiaj wyjeżdżamy. Idziemy po portfele
      plecaki itp. I łapiemy taksówkę. Jedziemy do miasta. Facet wysadza nas nie tam
      gdzie chcieliśmy. Okazuje się ze do głównego jeszcze kawałek. Bierzemy druga
      taxi. Jesteśmy. Kupujemy pocztówki, znaczki. Oni próbują soku z trzciny
      cukrowej. Pamiętam moje wspomnienia z poprzednich lat. Pije wodę. Jeszcze
      jakieś drobne zakupy i wracamy. Pobudka o 5.
    • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 20.11.05, 16:05
      13.08.2005
      Pobudka jeszcze przed 5. Dla mnie koszmar. Zaspani idziemy do recepcji gdzie
      dostajemy śniadanie w formie suchego prowiantu. O 5.30 ma przyjechać autokar,
      który oczywiście się spóźnia. Razem z cala grupa czekamy by w końcu dotrzeć na
      miejsce zbiorki wszystkich wycieczek z Hurghady jadących w stronę Luksoru.
      Długo nie wytrzymuje i zasypiam. Jak się potem okazuje tata wykorzystuje te
      chwile by porobić mi i cioci zdjęcia. Budzę się dopiero, gdy słyszę jakieś
      gadanie. Dołączył do nas nasz przewodnik- Mahmoud. Młody Egipcjanin mówiący
      dobrze po polsku. Myślę sobie, trudno nie słucham idę lulu, niestety mówił on
      na tyle głośno ze zasnąć już nie mogłam. Po pewnym czasie znudzona włączam
      discmana. Widoczki są niesamowite. Troszkę obawiam się dzisiejszego zwiedzania,
      bo podobno ma być ‘’dość ciepło’’. Po jakimś czasie docieramy do Luksoru.
      Zaczynamy zwiedzanie od Karnaku, jest ciepło, ale w końcu to Egipt. Oglądamy te
      wszystkie kolumny, wykute na ścianach hieroglify. Podchodzę do tego już troszkę
      inaczej niż 2 lata temu. Chętniej słucham tego, co mówi przewodnik. Do świątyni
      schodzi się coraz więcej ludzi wiec ciężko się ruszyć czy zrobić jakiekolwiek
      zdjęcia. Tata odłącza się od grupy, a ja idę za nim. Odchodzimy na boczek gdzie
      tata robi mnóstwo zdjęć. Po chwili cala grupa dostaje czas wolny. Mama i ciocia
      do nas dochodzą wiec rozpoczynamy robienie zdjęć rodzinnych. Czas powoli mija
      wiec powolutku ruszamy w stronę wyjścia. Wspólnie zastanawiamy się czy przyjść
      na pokaz światła i dźwięk. Mahmoud mówi ze nie jest to nic nadzwyczajnego wiec
      rezygnujemy. Jedziemy na obiad. Pan pięknie gra na takim fajnym czymś (czy to
      instrument?!) „Happy birthday to you” myślę ze śpiewa dla kuzynki w końcu ona
      ma dzisiaj urodziny. No właśnie nie wysłaliśmy jej jeszcze życzeń, ale
      postanawiamy zrobić to przepływając na druga stronę Nilu. Lokujemy się wygodnie
      na łódeczce, nieźle huśta wiec odkładam napisanie smsa na później. Przy
      wysiadaniu wciskają nam kwiatki do rak, wg rozkazu oficera w moim wypadku taty
      nie biorę. Wsiadamy do czekającego autokaru. Ruszamy w stronę Doliny Królów. Po
      drodze stajemy pod Kolosami Memnona. Wszyscy robią zdjęcia a my targujemy się o
      figurki z mydła. Pan jest nachalny, ale w końcu się odczepia. Jest ciepło.
      Znowu w autokarze pędzimy już do samej Doliny Królów. Zmiana planów, najpierw
      zachaczamy o fabrykę alabastru. Panowie zaczynają pracować dopiero, kiedy nas
      widza. Z zainteresowaniem to oglądamy potem wchodzimy do środka. Zastanawiamy
      się czy nie kupić miski (czy czegoś tego typu), pracownicy nas zachęcają.
      Rezygnujemy po przemyśleniu tego jak to przewieziemy. Przecież nasze walizki
      znów pójdą na ciężką wojnę z panami pracującymi na lotnisku. Docieramy do
      Doliny Królów. Tutaj nie jest już gorąco, tutaj jest okropnie gorąco. Chcemy
      kupić następne figurki dla reszty rodziny, ale facet uparcie stoi przy swoim
      100 le. Odchodząc zgadza się na 20 le za 3 sztuki. Podjeżdża policja, a on
      ucieka niczym dziecko. Tata krzyczy „Later” ale on chyba niedowierza. Podchodzi
      i bierze kase. Policja każe mu przejść za plot. Nie wiemy, co dalej się z nim
      dzieje. Wsiadamy do ciuchci, która podjeżdżamy do wejścia do grobowców. Szybko
      bierzemy bilety i idziemy do cienia. Tam Mahmoud tłumaczy, mówi o faraonach.
      Możemy wejść do 3 grobowców, Ja i Tata wykorzystujemy swoje bilety, ale Mam i
      Ciocia wchodzą tylko do 2. Postanawiamy wykorzystać to i wejść do 4 grobowca.
      Wszyscy są zmęczeni, razem z cala grupa jedziemy do świątyni Hatszepsut. Mama
      ze względu na problemy z nogami zostaje (widziała 2 lata temu). Wiele się tutaj
      zmieniło. Chcemy kupić szal dla mamy i cioci. Czeka na nas następna ciuchcia.
      Wdrapujemy się do góry. Policjant śpiewa nam jakieś arabskie piosenki, chce
      żeby zrobić zdjęcie. W końcu schodzimy (Stwierdzamy ze zejście jest łatwiejsze
      niż wejście :-) ). Teraz to już koniec zwiedzania tego dnia. Jedziemy na statek
      Kasr El Nil. Z zewnątrz nie wygląda za dobrze, ale w środku całkiem całkiem-
      podoba mi się. Trochę obawiam się samej podróży, bo mam chorobę morska.
      Dostajemy klucze do tych „kabin dla obsługi” jak to potem określił ktoś inny.
      Każda kajuta jest dość duża. Strasznie twarde poduszki, 2 łóżka, sofa. Szafka i
      TV (bez polskich kanałów). Łazienka mała aczkolwiek dobrze urządzona. Reszta
      statku tez ok. W restauracji mamy swój stolik. Klima wszędzie bez zarzutu. Na
      kolacji bez problemów. Dań nie jest dużo, ale każdy znalazł cos dla siebie.
      Mahmoud zorganizował wycieczkę po Luksorze bryczkami. Przejeżdżamy przez
      uliczki, na które normalnie turyści nie maja wstępu. Czuje się jak małpa w zoo,
      bo wszyscy wytykają nas palcami i machają. Co mi pozostało? Grzecznie
      odmachuje :D Mijamy również cudownie oświetlona Świątynia Luksorska. Przed
      wejściem na statek wchodzimy do sklepu kupić napoje. Na pokład nie można nic
      wnosić, ale nie sprawdzają plecaków. Cala grupa pakuje swoje zakupy. Po kolei
      nasza grupa wraca na statek. Wyjątkowo grupa dość się zżyła. Mahmoud naprawdę
      super przewodnik. Jestem pod wrażeniem, bo jakoś nie przywykłam do słuchania
      przewodników. On potrafił mnie zainteresować.
      Cala rodzina jest zmęczona. Razem z ciocia postanawiamy nie wstawać rano, bo w
      końcu tata jest obowiązkowy wiec nam wszystko opowie. Zawieszamy nasze
      czerwone „Do not disturb” mając nadzieje na spokojny sen, niestety jak się
      potem okazało to nie pomogło. Lulu, kima, spać :-)
      • Gość: SYSIA Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z IP: *.lodz.mm.pl 20.11.05, 22:28
        Rewelacja czytam Twoje wspomnienia z zapartym tchem tymbardziej że sama tam byłam na przełomie lipca i sierpnia i też podczas pobytu w Hurghadzie mieszkaliśmy w Royal Palace.Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy i śmię zauważyć że jak na bardzo młoda osobę (tak przynajmniej o sobie pisałaś na pocżatku) piszesz bardzo fajnym i ciekawym językiem...Pozdrawiam i czekam na więcej BRAWWWWOOOOOO!!!!!!!!!!!!!!!!
        • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 21.11.05, 13:06
          Moze nie duzo mlodsza ale napewno mlodsza niz wiekszosc piszacych na tym forum.
          Milo mi ze chetnie to czytasz :) Royal Palace zostawilsmy po sobie slady ale o
          tym juz na samym koncu podsumowujac. :) Pozdrawiam :*



          14.08.2005
          Jest wcześnie… Może wcale nie tak wcześnie, ale wszyscy jeszcze śpimy. Nagle do
          naszych drzwi ktoś wali, wali jakby się paliło. Stwierdzam ze to pewnie tata
          chce nas obudzić na spotkanie olewam to i dalej kimam. „Tata” nie daje za
          wygrana wiec wreszcie wstaje i już chce krzyczeć. Z impetem otwieram drzwi a
          tam jak gdyby nigdy nic stoi sobie chłopak z obsługi. Nawet nie zdążyłam
          zobaczyć, który to. Powiedziałam ostre ‘’sorry’’ i zamknęłam drzwi. Znowu
          słyszę pukanie, ale tym razem nie do naszych drzwi. Po chwili wszystko się
          uspokaja i dalej odpływam. Budzimy się dopiero na chwilę przed końcem
          śniadania, prawie wszyscy już wyszli. Tata łapie Mahmouda i zaczyna się
          osobiste spotkanie dla śpiochów. Bardzo dużo mówił (to chyba tak jak ja :D Ale
          za to tańczyć tak jak ja nie umie prawda Tatusiu :D ). Wszystko już wiemy,
          zaczynamy zastanawiać się, czemu nadal stoimy. Jest koło 12 a odpłynąć mielimy
          o 5. Co się właściwie dzieje? Ok., to się troszkę opóźniło. Już na pewno o 14
          mamy wypłynąć. Zaczyna się odpoczynek, wreszcie odpoczynek :) Szkoda tylko ze
          Internetu nie ma a w TV nie ma polskich kanałów :( Cały dzień rodzina się
          byczy. Na wieczór zaplanowana jest dyskoteka. Śmiać mi się chciało, gdy tylko
          tam weszliśmy. Tzn. na ta dyskotekę… Takie tłumy ze byliśmy jedyni. Razem z
          tata zrezygnowaliśmy i poszliśmy patrzeć jak przepływamy przez śluzę.
          Jest ‘’wodny’’ korek i ciągle czekamy. Na chwile wracamy na disco a tam ciocia
          na parkiecie wywija z Menu… Tata bierze mame i sami robią Se disco na 2 pary.
          Ja umieram ze śmiechu miliony zdjęć film itp. Nie mogę się doczekać, kiedy
          opowiem kuzynce. Będziemy się nabijać z cioci przez następne 3 miesiące :)
          Przepływu przez śluzę nie mogliśmy się doczekać. Poszliśmy spać. Podobno stało
          się to dopiero o 4.

    • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 23.11.05, 14:41
      15.08.2005
      Ten dzień zaczął się już o normalnej godzinie. Po śniadaniu dopłynęliśmy do
      Edfu. Ok. 10 jedziemy zwiedzać świątynie Horusa. Sprzedawcy sa wyjątkowo
      namolni i chcą wcisnąć wszystko. Jak najszybciej chcemy przejść przez ‘’pasaż
      ze sklepami’’. Ci, tutaj gadają już nawet więcej ode mnie (dziwne :P ).
      Zwiedzamy świątynie, robimy jej i japończykom zdjęcia. Nie rozumiem, czemu się
      tak ukrywają. My godzinami leżymy żeby się troszkę opalić, solarium i te sprawy
      a oni maja na sobie rękawiczki i chodzą z parasolem! Wracamy na statek i
      odpływamy do Kom Ombo. Chłopak, który poprzedniego dnia zrobił nam Wake up
      (tata powiedział mi który to) rozdawał zimne ręczniki i gorące napoje. Ja nie
      wzięłam (czy wyglądam na tyle spocona żeby się wycierać i na tyle zmarznięta by
      pić gorący napój? :P ) Do Kom Ombo dopływamy ok. 19. Świątynia jest już
      oświetlona. Mahmouda bierze jakiegoś węża i zaczyna nas straszyć. Ma przy tym
      niezła radoche  Zaczyna się ‘’trzaskanie’’ zdjęć. Pojawia się następna
      jaszczurka, tata mówi ze mam nie wspominać o tym mamie :D Pozostała cześć
      rodzinki postanawia kupić Se galabije (ja sobie odpuszczam). Tata wygląda jak
      ksiądz a mama i ciocia. Hmmm… Jak mam i ciocia przebrane :P Z zakupami wracamy
      na statek. Odpływamy do Asuanu. Z opowieści i filmu widze ze na galabija party
      bawili sie tak po polsku. W szczegóły nie wnikam. Jakoś niespecjalnie mnie to
      interesuje. Znowu szybciutko spać, jutro o 4 pobudka, jedziemy do Abu Simbel.
      • Gość: renia Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z IP: 213.199.201.* 28.11.05, 11:52
        Codziennie sprawdzam , a tu nic !Za oknem śnieg i z przyjemnością poczytałabym
        o wrażeniach z wakacji marzeń ...Popraw się :)Tato był bardziej konsekwentny:(
        • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 28.11.05, 16:36
          Tata byl bardzioej konsekwentny bo napisal wszystko na raz :P Ja ostatnio
          mialam troszke stresu w szkole (tzn wazne testy) dlatego nic nie pisalam poza
          tym nie wiem po co pisac skoro nikt tego nie czyta :P Moze dzisiaj postaram sie
          cos napisac :)
          • fuzzy69 Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 28.11.05, 17:28
            Czyta, czyta ! Się Panna o frekwencję nie frasuj, pióro w dłoń (a raczej
            klawiaturę) i zapodawaj kolejne opowiastki. Dobrze, że jesteś kolejna po
            szanownym tatusiu i Platynce.
            Pozdrawiam
            F
            • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 28.11.05, 18:29
              zapodam jak wroce do domu i szanowny brat do komputeraz pusci :P o szanownym
              tatusiu nikt juz nie pamieta a szkoda bo jego wspomnienia tez bardzo mi sie
              podobaja :)

              A oto wspomnienia mojego cudownego tatusia ktory potrafi robic super sztuczke
              hihihihi :D
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=622&w=28277192&a=28277192
              • Gość: alku Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z IP: *.kghm.pl / *.lubin.dialog.net.pl 29.11.05, 10:43
                pisz pisz jak dlugo mam czekac na twoje egipskie przygody????? :-)
              • Gość: renia Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z IP: 213.199.201.* 29.11.05, 18:27
                jak to nikt nie pamięta ?! My pamiętamy!!!Dzięki Kadromowi mieliśmy bezstresową
                wycieczkę bo wszystko wiedzieliśmy jeszcze przed wyjazdem i bardzo nam
                pomógł !!!Kadrom pamiętamy Cię my :):):):):)
                Przykro mi , że miałaś stres szkolny . Mam nadzieję , że już po bólu :)
                • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 29.11.05, 19:53
                  nie do konca ale teraz przynajmniej mam wolny czas :) Jutro znowu postaram sie
                  cos napisac. Chyba ze zaraz bedzie mi sie bardzo nudzic :D I co do tekstu to te
                  kwadraciki to maja byc buzki. Pisze to wszystko w wordzie a kopiujac tutaj robi
                  mi takie cos. Wczesniej zamienialam je tutaj dajac komenatrz ale czasem mi sie
                  zapomina :) Pozdrawiam :*
    • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 29.11.05, 14:10
      16.08.2005
      Znowu koszmar… masakra katastrofa  Pobudka o 4!! O 4.30 stoimy już w recepcji
      czekając na resztę grupy. Mama i tata sa jako tako przebudzeni. Ja z ciocia
      padamy wiec mamy jedne z najgorszych miejsc. Ważne ze wszyscy razem. Siedzimy
      na samym końcu autokaru ściśnięci, jest gorąco. Szybko odpływamy  Budzimy się
      dopiero wtedy, gdy szarpie nas tata. Pokazuje nam fata morgana… ludzie, co w
      tym dziwnego?! Ja chce spać  Po jakimś czasie dojeżdżamy do Abu Simbel. Nie ma
      dużo ludzi, Mahmoud dość sprawnie rozdaje bilety i idziemy. Na razie sam
      piasek, piasek, piasek, woda, piasek. Jestem pod wrażeniem, ukazuje nam się
      piękna świątynia Abu Simbel. Wiem już ze to ja najbardziej będę wspomniał. Nie
      piramidy a Abu Simbel. Urzekła mnie  Tata korzysta z tego ze jest jeszcze mało
      ludzi. Robi, jak się okazało, piękne zdjęcia. Mahmoud opowiada, a ludzi coraz
      więcej. Japończycy, Niemcy, Francuzi itd. Jak zwykle śmiejemy się z parasolek i
      rękawiczek ale cóż… :D Zaczynamy zwiedzanie świątyni. Ten cały Ramzes II musiał
      być niezły :D Nieźle to sobie wymyślił, jestem pod wielkim wrażeniem. W środku
      gubię cala rodzinę. Szukając ich natrafiłam na mojego ulubionego bożka
      płodności (hahahahahahahahahahahahaha  ). Potem świątynia Nefertare, ulubionej
      i najpiękniejszej żony Ramzesa. Ludzi coraz więcej, a my chcemy zrobić zdejcia
      rodzinne. Z wielkim trudem nam się to udaje. Powoli wracamy. Tata kupuje jakąś
      mapkę z trasa całego rejsu. Ice tea smakuje jak nigdy  Oglądamy jeszcze filmie
      nakręcony podczas przenoszenia świątyni (1967). Wsiadamy do autokaru, znowu te
      okropne miejsca, jako najmłodsza mieszczę się w najgorszym chyba miejscu.
      Próbuje zasnąć ale niestety tata podziwiając widoki i nas nie daje mi nawet oka
      zamknąć. Wracamy na statek i znowu te ręczniki  Znowu obywam się bez i ide do
      pokoju. Szybki prysznic i chwila przyjemności  Gazetka, discman. Potem jak
      zwykle bardzo pyszny obiad  Troszkę żartów taty i wyjazd by zwiedzić tame,
      niedokończony obelisk i jak się potem okazuje instytut papirusa. Mama ze
      względu na problemy z nogami musi zostać. Mamy kupić jakieś leki. Jako
      farmaceutka podaje skład chemiczny, ale w tych aptekach pracują ludzie bez
      wykształcenia!! Ratunku :P Nie kupujemy nic. Tama jakoś nie wzbudza we mnie
      zachwytu, obelisk również. Pamiętam ze było gorąco ciocia stwierdziła ‘’teraz
      już wiem jak czuje się kurczaczek w piekarniku’’. Instytut papirusu… hmmm… Jak
      każdy w Egipcie, nic nowego. Wracamy na statek, jest chyba z 50 stopni  Dzień
      spędzamy ajnos tak bycząc się. Wieczorem wybieramy się na bazar. Mahmoud
      negocjuje cenę ze hibiskus pieprz itp. Kupujemy maski, mini galabije i inne
      pamiątki dla rodziny. AAA i jeszcze wyczekane chipsy ketchupowi (a strzeż się
      ketchupie :P). Wracamy dorożką. W barze ma się niedługo zacząć Nubia Show. Jest
      milo, tańce, pokazy. Znowu późno trafiamy do pokoju. Na szczęście pobudka
      troszkę później niż ‘’zwykle’’.
      • Gość: ciekawska Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z IP: *.kghm.pl / *.lubin.dialog.net.pl 30.11.05, 14:25
        Aniord strasznie ciekawi mnie ile masz lat?? Mozesz zdradzic ta tajemnice????
        • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 30.11.05, 15:11
          No moge moge :P Nie napisalam tego na poczatku bo nie chcialam byc ''ta
          gowniara'' :P W marcu bede miec 16 :)
    • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 30.11.05, 18:24
      17.09.2005
      Wstajemy o 7. Co tak późno? :)Szybciutko zaliczamy śniadanko, pakujemy się. O 8
      w recepcji czekamy na resztę grupy. Płyniemy do nubijskiej wioski. Wszyscy
      wchodzą na łódkę, która przepływamy na druga stronę nilu. Tam czekają już na
      nas wielbłądy. Po chwili namysłu stwierdzam ze ubranie sandałów to nie był
      ciekawy pomysł :)Dobieram się” do mojego przyjaciela pana wielbłąda. Jest jakiś
      zmęczony. Jestem na samym końcu, a cala rodzina znikła z mojego pola widzenia.
      Podjeżdża tata i karze temu facetowi troszkę przyspieszyć. Ten walnął biednego
      camela i zaczął się sprint. Z ostatniego miejsca wskoczyłam na pierwsze :D Już
      do samego końca nikt mnie nie prześcignął. Jak zwykle poczułam cofający się
      posiłek przy zsiadaniu. Czekam na wszystkich. Docieramy do typowo nubijskiego
      domu. Tam czekają na nas jakieś przysmaki. Próbuje je tylko mama i ciocia.
      Podobno bardzo dobre. Spokojnie sobie siedzimy az tu nagle krzyk. Ej co się
      dzieje? :)o tylko Mahmoud z małymi krokodylami. Co? Z krokodylami?! Widać ma
      przy tym niezła zabawe strasząc wszystkich. Cala moja rodzina przełamała się i
      trzymała tego małego ‘’gumowca’’ niestety ja się bałam :P Idziemy do nubijskiej
      szkoły. Dzieci maja miesiąc dłuższe wakacje niż my (gdzie tu sprawiedliwość?! :
      ( ) Zwiedzamy sobie sale, wchodzimy na ‘’dach’’, a potem czeka nas lekcja
      arabskiego. Szybko idziemy i zajmujemy jedne z lepszych miejsc :)na końcu :)
      Sam pan nauczyciel ma chyba ze 3 żeby i w ogóle jest śmieszny. Przywołuje do
      odpowiedzi a za zle odpowiedzi wola kogoś z rodzinki by dać mu lanie :P Po
      bardzo ciekawej lekcji wracamy na statek. Obiadek. Rejs się skończył, a szkoda,
      bo było bardzo milo. Bardzo bardzo milo :) Mahmoud wpada na pomysł, by
      przepłynąć się feluka i wstąpić do mijanego wcześniej ogrodu botanicznego.
      Zbiera się troszkę chętnych. Na statku robimy zakupy :) W samym ogrodzie bardzo
      zainteresował nas pewien znak. Do dzisiaj nie wiemy co ma on znaczyć (może gdy
      naucze się arabskiego wyjaśnię o co chodzi :P). Wracamy, udajemy się na stacje
      gdzie zostawiamy bagaże. Idziemy do kawiarenki. Razem z tata idziemy jeszcze na
      targ kupić troszkę świeżych owocow. Mamy wielkiego arbuza, figi itp. O 19:30
      idziemy na peron. Wszędzie jest syf syf i jeszcze raz syf. W przedziale
      jesteśmy razem z walizkami. Jest ‘’trochę niewygodnie’’. Pociąg podobny do
      naszego, polskiego. Brud :(
      • Gość: ciekawaska Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z IP: *.kghm.pl / *.lubin.dialog.net.pl 01.12.05, 12:48
        dlaczego ktos mialby cie uwazac za gownire, fajnie piszesz i nie ma sie czym
        przejmowac :-)
        • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 01.12.05, 17:25
          Nie chcialam pisac bo wiem ze na tym forum jest sporo osob ktore potrafia
          zniszczyc cos na czym innemu bardzo zalezy :P
          • fuzzy69 Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 04.12.05, 20:56
            No Waćpanna, czekamy i co ? Pisz dalej...
          • imonate Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 07.12.05, 18:34
            no to kiedy cdn?
            • fuzzy69 Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 07.12.05, 20:57
              No właśnie.. Aniord ocknij sie z jesiennej deprechy !!!
              • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 07.12.05, 22:45
                jesienna depreche mam w butach :P a pisac nie pisze bo po 3 tygodniach choroby
                wrocilam do szkoly a tu czekala na mnie rzez niewinaitek :/ Jutro albo
                najpozniej w weekend postaram sie cos napisac. Obiecuje :D
    • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 09.12.05, 15:01
      18.08.2005
      Do naszego przedziału dosiada się jeszcze jakaś kobieta z siostrzeńcem czy kimś
      tam :) Milo gadają z rodzicami i ciocia. Ja wreszcie siadam i w torbie zaczynam
      szukać discmana. Nie ma wiec wyrzucam wszystko. Zobaczyli karty i już po chwili
      wszyscy zainteresowani sa jakąś gra. Jaka- nie wiem. Jest jakieś zamieszanie.
      Jakiś Rosjanin wysiadł na sekundę podczas postoju a pociąg ciuf ciuf
      odjechał :) Na korytarzu jest mala bieganina. Postanawiam udać się do toalety,
      ale niestety nie był to dobry pomysł. Jestem przerażona a zarazem chce mi się
      śmiać :) Spokojnie wracam i trochę muzyki. Ubieram się bo podobno klima ma
      ostro chłodzić. Na razie zakładam tylko 1 cienka bluzę. Ale w zapasie leży
      jeszcze sweter. Wszyscy ciepło się ubierają. Zasypiamy. Niestety budzi mnie
      wielki gorac. Długo tak nie wytrzymam. Rozbieram się jak najbardziej, ale jest
      okropnie. Na korytarzu tata zagaduje jakiegoś faceta z obsługi. Niestety ani
      jego mina ani sklejony taśmą karabin czy cos takiego przyjaźnie nie wyglądały.
      Gdzie Mahmoud?! Gdzie Mahmoud?! Zasypiam, podobno tata zadzwonił do Mahmouda i
      ten przyszedł. Teraz jest zimno. Ubieram i bluzę i sweter. Później budzę się i
      znowu gorac. Wreszcie zbliża się koniec. Wszyscy zdecydowanie odpuszczają sobie
      poranna toaletę w pociągu. Czekamy na hotel. Ćwiczymy silna wole :D Na
      korytarzu ludzie zaczynają wychodzić z walizkami. Tata mówi ze to głupi pomysł
      (na końcu jak zawsze okazało się ze miał racje :D). Siedzimy w przedziale.
      Wreszcie usunęliśmy się z tego syfiastego brudnego i fuj fuj pociągu. Okazało
      się ze 2 grupa z Polakami zawieruszyła jakiegoś pana wiec w spadku Mahmoud
      dostaje na kilka godzin druga grupę. Jedziemy do naszego super 4**** de lux
      hotelu Hormoheb. Wejście nie jest ciekawe. Najpierw śniadanie mama i ciocia
      nieustraszeni Fear Factor próbują czegoś dziwnego. Ja zjadam kawałek ciasta (?)
      Idziemy do pokoju. Prysznic… niestety do łazienki pierwsza weszła mama. Heh,
      czy to zdechły karaluch leży pod umywalka? :) Chyba tak :P Na szczęście po
      obiedzie dostaniemy inny pokój jak zresztą
      wszyscy. Jedziemy na zwiedzanko. Najpierw Cytadela i Meczet Alabastrowy.
      Ciocie ubierają za zielonego kapturka :) Opowiadanko Mahmouda. Wspomnienia
      sprzed 2 lat. Wychodzimy pooglądać widoczki. Niestety a może stety murek został
      ogrodzony. W oddali widać piramidy. Wracamy do autokaru. Tłumy sprzedawców.
      Kościół koptyjski i synagoga. Dziwne ale jakoś średnio przypominam je sobie z
      poprzedniej wycieczki. Nic to :) Jedziemy na bazar. To co lubię :) Zakupy.
      Kupujemy jakiś bęben inne pamiątki. Siadamy w kawiarni. Zamawiamy cos do picia
      i czekamy. Obiad. Niestety jedzenie znów dla uczestników Fear Factor. Wracamy
      do Hormoheba pełni nadziei na otrzymanie fajnego pokoju (sa tam takie?! :| ).
      Zaczyna się klotnia o pokoje. Nasz poprzedni 520 jest bardzo sławny. Niestety
      nikt go nie chce. Czeka w nim wiele niespodzianek ale niestety
      ci ‘’wymagający’’ Polacy go nie chcą… Mahmoud wygląda na wykończonego. Wreszcie
      cala grupa dostaje pokoje. My dostajemy te względne. Zaczyna się walka o
      ręczniki. Puszczony, zaschnięty paw (chyba dobrze się bawili) robaczki syf brud
      MASAKRA!!!!!!!! Jedziemy na światło-dźwięk. Lądujemy w pizzy Hut na dachu.
      Podoba mi się. Podczas pokazu konsumujemy pizze. Wreszcie :) Tata znalzl super
      miejsce do robienia zdjęć. Po wszystkim płyniemy Nilem jedna z tych fajnych
      lodek-dyskotek. Kair nocą wygląda niesamowicie. Mijamy kilka wesel. Wszyscy się
      bawią. Jestem pod wrażeniem. Na mile zakończenie dnia Mahmoud zabiera nas na
      jazdę bryczkami po ulicach Kairu. Wytykają nas palcami. Ej no bez przesady wiem
      ze jestem piękna :D Czujemy się jak na rozdaniu Oscarow. Smeichom nie ma końca.
      Nie ma dopóki pan prowadzący bryczkę nie dal mi biczem po twarzy. Kon jest
      zmęczony nie chce iść. On go bije. Jesteśmy w szoku, chcemy zejść. Gdzie ten
      Mahmoud?! Przerażeni w milczeniu jedziemy na miejsce spotkania. Chce mi się
      płakać. Na szczęście już autokarem wracamy do Hormohebka. Karaluchy pod poduchy
      Lulu spać :)
      • fuzzy69 Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 17.12.05, 21:57
        No i co???????????? Zimowy letarg ??????
    • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 28.12.05, 20:51
      19.08.2005
      Powoli rozchodzimy się do swoich pokoi. Znów ten syf, ale zasypiamy. Rano
      budzimy się czekając na druga część zwiedzania największego i na pewno jednego
      z najpiękniejszych miast Afryki. Tego dnia czekały na nas piramidy, Sfinx i
      muzeum Kairskie. W Gizie wchodzimy do piramidy, ale w połowie drogi ciocia chce
      zrezygnować. Ej no :P Na sile idzie dalej ale w końcu jest zadowolona. W środku
      strasznie dużo ludzi. Flesze zdjęć i te sprawy. Dość szybko ewakuujemy się a na
      gorze czeka już na nas tata. Jest ciepło :) Robimy kilka śmiesznych zdjęć typu
      ciocia i ja udające piramidę itp. :P Jest dość zabawnie. Czekamy już w
      autokarze na spóźniających się uczestników grupy. Tych ‘’nie naszych’’.
      Przychodzą troszkę za późno ale można im to wybaczyć. Jedziemy na punkt
      widokowy z którego wychodzą super zdjęcia. Nie byliśmy tam dwa lata temu. A
      szkoda bo widok naprawdę niesamowity. Ja trzymającą piramidę mama ciocia i
      tata. Dość, wracamy do klimy, do zimnego autokaru. Powolutku odjeżdżamy, czuje
      się jakoś dziwnie. Chce płakać, śmiać się?! Sama nie wiem. Jedziemy do mojego
      starego kumpla Sfinxa. Wygląda jakby od poprzedniej wizyty nie ruszył się :D
      Czekał na mnie? No pewnie tak. Dostajemy bilety i spacerkiem dochodzimy do
      bileterów. Ludzie się pchają a my spokojnie czekamy. W końcu dochodzimy pierwsi
      wiec szybko chcemy skorzystać i porobić kilka pamiątek. Zdjęcia rodzinne, buzi
      ze Sfinxem. Jakieś male dzieci podchodzą i mówią cos po arabsku. Najpierw
      oddajemy im tic taki. Wszystko niosła do mamy która siedzi na murku. Potem
      oddajemy wszystko. Biorą długopisy, cukierki. Wszystko dzielą miedzy sobą. W
      drodze powrotnej spotykamy pewna pare która robi zdjęcia a’la Cosmopolitan.
      Idziemy na parking, gdzie czekamy na resztę grupy. Dziwnie na mnie patrzą.
      Czemu? Robię słynną ‘’świnkę’’ :) Niedługo po tym cala grupa czeka na odjazd.
      Jedziemy do perfumerii. Tej samej w której byliśmy 2 lata temu. Hibiskus i
      klima… ach… jak milo :) Mnóstwo pięknych zapachow. ‘’Degustacja’’ na kolano.
      Niestety nie kupujemy nic. Mamy jeszcze w domku 3 perfumy z poprzednich lat.
      Widze faceta z którym mamy zdjęcia w albumie z roku 2003. Nie zmienił się w
      ogóle. Zaczyna bolec mnie brzuch wiec dostaje extra porcje herbatki do
      połknięcia tabletki. Mahmoud znika, poszedł się pomodlić. Przed końcem czeka
      już w pokoju obok. Wychodzimy jako jedni z ostatnich. Ktoś zostawia aparat.
      Szczęśliwy Mahmoud bierze go i pyta czy nasz, po chwili stwierdza ze właśnie
      wzbogacił się o aparat. Buzia mu się śmieje. Po dłuższym czasie odnajduje
      jednak właściciela i posłusznie oddaje mu zgubę. Ale śmiać się nie przestaje. W
      ogóle śmieszny z niego gość. Jedziemy do muzeum. W mieście korki, po drodze
      wielki kontrast. Jakos powoli zakochuje się w Egipcie… Pierwszy raz czuje ze
      cos mnie łączy z tym miejscem. Czuje ze tu powinnam zostać :) Myślę sobie ze to
      głupie. Przemilczam to. Jesteśmy na miejscu, wszystko zostawiamy w autokarze.
      Nie chcemy narażać sprzętu. Na szybko wszystko zwiedzamy. Dla mnie to dziwne,
      muzeum jest bardzo duże i pełne ciekawych eksponatów a my mamy tu spędzić
      godzinę. Czy komuś udało się wszystko obejrzeć?! Nie wiem ale wątpię.
      Najbardziej ciekawym eksponatem jest oczywiście złota maska. Jeszcze 2 lata
      temu można było robić zdjęcia bez flesza. Teraz nic. Mumie sobie odpuszczamy,
      widzieliśmy już te w Dolinie królów. Opowiadam cioci o mumiach w Sali. Sama
      wchodzić nie chce. Oglądamy biżuterie, ej, tata chciałam sobie kupić kolczyki,
      choć się wkradamy bo te mi się podobają :P Ale to nie był chyba najlepszy
      pomysł. Przy wyjściu wchodzimy jeszcze na sekundkę do sklepiku. Nie ma tam nic
      specjalnego. Siadamy na murku. Kupujemy sobie cos do picia i czekamy na
      Mahmouda. Cala grupa robi sobie wspólne zdjęcie. Niezwykle wszyscy się zżyli.
      Być może to zasługa naszego przewodnika. Jest milo, ale musimy już jechać na
      obiad. Wszyscy wiedza ze to ostatnie chwile razem. Niedługo potem dzielimy się
      na 2 grupy. Te do Sharmu i te do Hurghady. My wracamy na półwysep, ale grupa do
      której się dołączamy nie była jeszcze na bazarze. Następny raz jedziemy na
      godzinę w te tłumy. Najpierw siadamy, ale mama chce kupić jeszcze jakieś
      chusty. Jeszcze chwilka odpoczynku podczas której Egipcjanie robią sobie
      zdjęcia. Nie pozostajemy dłużni i pstrykamy kilka fotek. Wbijamy się w tony
      ludzi. Robimy zakupy, a mame proszą o zdjęcie. Zaczepiły nas 2 młode kobiety.
      Ej no w kocu co za okaz :) Baba z białymi włosami!!!!!!!!!!!!!!! Wszyscy się
      śmiejemy :) Powoli ale mija ta godzina. Spotykamy się i jedziemy razem z
      rezydentem już nie Mahmoudem w kierunku Sharmu. Nie chce tam wracać. Nie teraz,
      niestety moje zdanie nie ma żadnego wpływu a szkoda… Przejeżdżamy przez Miasto
      Umarłych. Wracamy do Shaming Inn z innymi ludźmi z rejsu. Na szczęście tym
      razem nie przespałam czegoś co chciałam zobaczyć. Minutę czy dwie
      przejeżdżaliśmy z jednego kontynentu na drugi. Próbuje walczyć wspominając
      jedne z najfajniejszych dni mojego dość krótkiego zycia, ale niestety wygrywa
      sen.
      • fuzzy69 Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 29.12.05, 10:09
        Vivat ferie swiąteczne ! A już myslałem, że się nie odhibernujesz.
        Pozdrowienia
        F
      • Gość: renia Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z IP: 213.199.201.* 29.12.05, 17:33
        DOSIEGO ROCZKU 2006 ŻYCZYMY DLA CIEBIE , SZANOWNEGO TATY KADROMA I RESZTY
        RODZINKI !!! POWIEDZ TACIE , ŻE DALEJ BARDZO MIŁO WSPOMINAMY JEGO POMOC I
        CIERPLIWE ODPOWIADANIE NA NASZE GŁUPIUTKIE PYTANIA PRZED WYJAZDEM NA
        WYCIECZKĘ .ŻYCZYMY JESZCZE WIELU FAJNYCH WYCIECZEK !!!
        • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 29.12.05, 18:37
          wlasnie chcuialam mu powiedziec ale oglada wiadomosci i uslyszalam ''cicho'' :D
          Pewnie sam to przeczyta :) A ja za zyczenia bardzo dziekuje :* Oby nastepny rok
          byl jeszcze lepszy :*
    • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 29.12.05, 20:25
      20.08.2005
      W hotelu mieliśmy być o 22, ale niestety ‘’troszkę’’ się to opóźniło. Do
      duchowatej, ale znajomej recepcji trafiliśmy dopiero o 2. Dostajemy 2 oddalone
      od siebie pokoje. Walczyć będziemy następnego dnia. Idziemy spać. 3 tysiące
      kilometrow za nami <teraz łezka w oku :)>. Cały dzień spędzamy na
      leniuchowaniu. Rodzice ze znajomymi wykupują dla siebie wycieczkę na Ras
      Mohamed. Ja z ciocia chcemy zostać w hotelu. Jeszcze wieczorkiem jedziemy do
      Old Marketu. Pierwszy raz targuje się z rudym Egipcjaninem. Targuje się o
      wielbłąda dla mojego Dzióbka. Mój biedaczek bez ukochanej cioci pewnie
      wariuje :D Kiedyś mu opowiem jak dla niego targowałam się o tego wielbłąda z
      jak się później okazało analfabeta. Powinien być pod wrażeniem. Może za rok
      pojedzie z nami? Strasznie za nim tęsknie. Jakiś Egipcjanin pyta taty jak
      jest ‘’I love you in polish?’’ „Kocham Cie” Och… jak milo usłyszeć takie
      wyznanie <lol2> odpowiadam „I love you too” i uciekam do taty. 2 raz w zyciu
      biorę się za targowanie. Tym razem za takie cos na głowę. Teraz dla drugiej
      rodzinnej przylepy. Facet ciągnie mnie do sklepu i gada cos o ‘’boyfriend’’
      wychodzę ale tata mówi ze mam to doprowadzić do końca! Ej! Ale ja jestem tylko
      mala niewinna dziewczynka :P W końcu dogaduje się i wychodzę, a raczej uciekam.
      Rozłączamy się i razem z ciocia ide po jakąś bluzkę. Ciocia nie mówi po
      angielsku, wiec znowu musze być tłumaczem. Trafiamy na jakiegoś starszego
      człowieka który chyba nie lubi się kłócić. Walnął swój cenę ja moja i koniec.
      Ciocia się śmieje, ale obie wychodzimy zadowolone. Znowu kupuje prezenty dla
      moich przyjaciółek. Dostaje od nich smsy z ilością odliczanych dni do naszego
      spotkania. W kupionych notesikach pisze specjalne dedykacje. Wracamy do
      łóżeczek. Miałam nadzieje o jakimś fajnym śnie o Egipcie oczywiście. To już
      ostatnie dni. Szkoda… bardzo szkoda… bardzo wielka szkoda… :(
    • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 04.01.06, 09:00
      21.08.2005
      Razem z ciocia mamy dzisiaj całkowicie wolny dzien. Tata z Mama popłynęli
      posnorkowac. W ostatniej chwili zdążyłyśmy na śniadanie a potem stroje
      kąpielowe i basenik. Opalamy się, ja długo nie wytrzymuję pływam, znowu próbuje
      pogrzać się. Z discmanem wytrzymałam może z 10 minut. Rekord mojego zycia.
      Nienawidzę siedzieć w miejscu. Idziemy na obiadek, a potem lądujemy w pokoju.
      Chwilka odpoczynku. Ciocia wróciła na basen, a ja oglądam nasze złotka grające
      w siatkę. Przegrywają wiec ide do cioćki. Powoli słoneczko się chowa. Wracają
      rodzice i mówią cos czego nie chciałam usłyszeć. „zgadnij co widzieliśmy?”
      ejjjjjjjjjjjjjj delfiny sa moje!! Okazuje się ze był tylko żółw. A tam :)
      Rodzice zdecydowali się na Intro. Tata jest pod wielkim wrażeniem. Pyta się czy
      nadal chce na gore Synaj. „czemu nie?” ale w końcu on zrezygnował „pójdziemy za
      rok :)” no dobra dobra :P Znam te słowa już :) Tata znam cie już od dawna!!
      Słyszysz!! Od dawna :) Laptop został w Polsce wiec korzystamy z komputera
      znajomych. Oglądamy dvd z nurkowania. Podobno kosztowało majątek. Nie chcą nam
      powiedzieć ile. (Ale sprytne dziecko i tak się doweidzialo :P) Starsi se trochę
      podrinkowali :) Potem wszyscy poszliśmy spać. Pojutrze wylatujemy. Odpuszczam
      se delfiny. Oglądałam rok temu. Za rok licze na pływanie. :) W marzeniach
      zasypiam… :)
      • kadrom Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 04.01.06, 16:57
        Moja dorga !
        Za rok zero delfinków, piramid, muzeów, itd.
        Tylko nurkowanie !!!
        Zacznij juz trenować w wannie ...
        • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 04.01.06, 17:02
          heh :) Ten zart byl rownie smieszny co ten poprzedni z woda w wannie :/ Zreszta
          zobaczymy :P:P:P
    • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 26.01.06, 13:36
      22.08.2005
      Cały dzień spędzamy bycząc się w hotelu. To właściwie nasz ostatni dzień w
      państwie Faraonow. Wiem już jak bardzo będę za nim tęsknic… Wieczorkiem idziemy
      jeszcze do Fantazji. Chora (!) ciocia zostaje i odpoczywa. Razem ze znajomymi
      idziemy na piechotkę. Sa zarty i w ogóle jest dość milo :) Już na początku robię
      sobie harkus- tatuaż z henny na dłoni. Wiem już ze ma to znaczyć ze szukam męża,
      ale nic z tego. Mi się to po prostu podoba. Wchodzimy do sklepu z przyprawami.
      Sprzedawca jest może ze 2,3 lata starszy ode mnie chłopak. Ale dziwnie wygląda.
      Przyjrzałam się i okazało się ze miał tylko kilka przednich zębów i śmiesznego
      wąsa. Robi nam kilka herbat. Wciska ze sa niesłodzone. Nikt w to nie wierzy.
      Spędzamy tam dużo czasu. Sklepikarz pokazuje nam krzaczek który od wpływem wody
      rozrasta i pięknie pachnie. Dzieje się to podobno dopiero po 2 tygodniach.
      Naiwni kupujemy te piękne okazy. Przy płaceniu okazuje się ze jestem watra ceny
      tych zakupow. Ej tatuś :) Ja=100 le?! :) Płacimy i wychodzimy. Kupujemy napoje
      chipsy itp. AAAAAAAAA i jeszcze koszule której zakup planowałam od początku.
      Niestety byłam wymagająca i musiałam obejść chyba wszystkie sklepiki. Prowadził
      nas ciągle ten sam facet. Mama z ciocia były niecierpliwe i usiadły. Ich strata
      :P W każdym sklepiku dostaje jakiś prezent. To zakładki to skarabeusze :D Do
      koszuli dokupuje bransoletkę ze szklanych kwiatkow. Pan daje mi w prezencie
      kwiatka na szyje. Na początku w ogóle mi się nie podoba dopiero później odkrywam
      ze można regulować jego długość. Jestem zachwycona. Rodzice czekają na malowany
      dla nich obraz. W ósemkę w jednej taksówce wracamy do Sharming Inn. W recepcji
      kapnęłam się ze nie mam bransoletki… Trudno… Za rok dostane nowa :) Wracamy
      bardzo późno. Mój tatuaż już wysechł ale jakoś dziwnie wygląda. Ciocia już spi
      wiec staram się nie hałasować. Czytam smsy i ide spać. Wspomnieniom nie ma końca.
    • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 29.01.06, 21:14
      23.08.2005
      To już ostatni dzień. O 12 musieliśmy wystawić walizki i ewakuować się z pokoi.
      Wszystko idzie do pokojów znajomych. Idziemy na basen, chcemy złapać ostatnie
      słoneczko. W Polsce podobno tak se. Zobaczymy… Przed 15 idziemy się przebrać w
      ciuszki wyjazdowe. Wymiana adresów, telefonów. Wszyscy zapraszają się do
      siebie. Każdy jest z innego miasta. Powoli w recepcji całkowicie żegnamy się ze
      wszystkimi. Tata dokonuje jeszcze wymiany wszystkich długopisów na moją
      bransoletkę :) Wsiadamy do autokaru. Po drodze zabieramy innych Polaków. W
      miejscu gdzie na przełomie lipca i sierpnia były wybuchy hotel wygląda jakby
      dopiero zaczynali go budować. Nic nie wskazuje na to, że właśnie przez to sporo
      osób zrezygnowało z wakacji marzeń. Podziwiamy widoczki. Na lotnisku stoimy w
      długiej kolejce. Znowu wypisuje jakieś wizy czy co to tam jest :P Tylko Polaków
      tak dużo. Przypominam sobie jak to rok temu wyrzucali z walizek nawet
      najmniejsze kamienie. Teraz jest w miarę spokojnie. Po odprawie siadamy przy
      stoliku. Ide z ciocia pooglądać co jest w tych sklepikach. Mamy jeszcze jakieś
      ostatnie pieniądze. Szalejemy i tata musi się cofnąć do bankomatu :) Korzystam
      z czasu wolnego, maluje paznokcie, robię listę piosenek z mojego mp3 której nie
      zdążyłam zrobić przez całą wycieczkę. No dobra możemy iść do hali odlotów.
      Samolot ma się spóźnić godzinę. Przewidziany lot-19:00. Jacyś faceci chcieli
      chyba skorzystać z ostatnich godzin w Egipcie. Nawalili się na lotnisku. Tańczą
      i śpiewają. Mam się śmiać?! :D Do samolotu wsiadamy dopiero ok. 20. Rozbawieni
      i napici faceci wariują. Jeden łamie okulary jakiemuś starszemu mężczyźnie.
      Stewardesy same kobiety próbują z nim coś zrobić. Przesadzają go koło mamy.
      Tata zamienia się z nią miejscami i ich olewa. Denerwuje się na ciocie. Śpi a
      ma miejsce przy oknie. Ja chciałam oglądać ciemności. :) Nic to. Zaliczamy
      miedzy lądowanie we Wrocławiu. Dzwonimy do rodziny. Na szczęście przyjadą. Do
      samolotu wsiadają blade twarze :) Mama zagaduje jakąś dziewczynę. Podobno jest
      bardzo zimno. Pada deszcz. Znowu startujemy. Myślałam ze do Gdańska będziemy
      lecieć godzinę. Minęło chyb z 5 minut. :) Ej, ja chyba nie spałam :P Widze
      zieleniaka i inne znajome miejsca. Mieszkamy niedaleko lotniska. Zdecydowanie
      schodzimy w dół. Przelatujemy nad Carrefourem. Widze nasz blok. Nasz balkon :)
      I zaliczam focha :) Tym którzy mieszkają obok mnie kazałam stać na balkonach i
      machać. Ja wam jeszcze pokaże :) Nie było nikogo a dawałam znać z Wrocławia że
      się spóźnię. Wysiadamy z samolotu i od razu zjawia się straż graniczna. Zabiera
      naszego boksera. Wszyscy jego koledzy uciekają. Nie ma to jak przyjaciele :)
      Można liczyć na nich zawsze :D Odbieramy walizki i powoli wychodzimy na ten
      polski ziąb. Lokujemy się w 2 samochodach. Docieramy do domu. Witam się z moim
      pieskiem :) i bratem… :D Babcia o nas pomyślała i zrobiła moje ukochane
      pierożki  Przygoda mojego życia skończyła się raz na zawsze…



      KONIEC :)





      Teraz podsumowanie, skargi, zażalenia i miłe wspomnienia :)


      Podsumowanie :)
      Po pierwsze wakacje mojego życia :) Rejs po Nilu super sprawa. Myślałam że ze
      względu na moja chorobę lokomocyjna źle będę go wspominała. Pierwszy raz w
      życiu słuchałam przewodnika. Mahmoud… hmmm… :) Super koleś :) Może to dzięki
      niemu teraz tak bardzo zakochana jestem w Egipcie :) Nie wiem w każdym razie za
      rok na pewno bardzo mu podziękuje :) Następna sprawa to Egipt za rok :) Już z
      tatusiem zbieramy kasę. On na kurs nurkowania ja na rejs. Jeszcze raz musze być
      w Abu Simbel. Namówię go bo w końcu dzieciom się nie odmawia :) (Tapa, dowód to
      twój Spongebob spoczywający w moim brzuszku :D).


      Skargi, zażalenia.
      Nie widziałam delfinów :D Miliony razy brali mnie za Rosjankę co 2 dnia zaczęło
      mi przeszkadzać. Znowu nie znalazłam sobie przystojnego i inteligentnego męża
      (z mieszkaniem i 6 w totku :)) Hotel W Kairze. MASAKRA. I Największe zażalenie
      tego dnia :) To że teraz musze siedzieć chora w łóżku z słuchawkami na uszach
      słuchając wiecznie żywego Amr Diaba. W Polsce. Nie w Egipcie :( a i jeszcze
      jedna skarga na tego Georga z HRG który nie odpisał królewnie Rodzynce (czyli
      mi :)) na mojego inteligentnego smsa :D

      Miłe wspomnienia :)
      Całkowicie zdemolowany pokój w hotelu w HRG :) Drugi dzień na statku kiedy
      cioci pękł loton do włosów. Ja sobie poradziłam bo długie włosy mogę związać
      ale ciocia układała włosy lakierem :) Cudowne wejścia do wychłodzonego pokoju
      po wycieczkach :) Moje tłumy wielbicieli <lol2> Rozmowa na gg z przyjaciółmi :)
      Ale moje największe i zapewne najważniejsze wspomnienia to te ukryte w moim
      serduszku które codziennie o sobie przypominają. Codziennie bez wyjątku :)



      I na sam koniec podziękowania dla moich rodziców którzy zabrali mnie tam i
      którzy zrobią to na pewno jeszcze nie raz :) I dziękuję tez Tobie za to ze
      chciało czytać ci się moje przynudzanie. Dopiero teraz widze ile mam błędów :P
      I sory za ta długa przerwę, ale święta i w ogóle :) Brakowało czasu. I cały
      czas wydaje mi się ze nikt poza tata tego nie czyta :] Mniejsza z tym :) Do
      zobaczenia za rok :)




      I jeszcze raz przepraszam ze zaczęłam to i tak długo nie kończyłam!!
      Salam, Anulka :)
      • anuulka Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 29.01.06, 21:29
        Ja tam czytalam i podobalo mi sie ;)Kiedy miedzy wyjazdami dostawalam swira z
        tesknoty za Egiptem znajdywalam ukojenie w Twoich i Platynki opowiesciach :)
        Mysle ze sie rozkrecilas i nastepne za rok beda jeszcze lepsze.. Sama nie pisze
        bo nie mam talentu..
        Pozdrawiam
        • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 29.01.06, 21:47
          A ja to mam o wielki talent :lol: i do tego nalogowego lenia :P Bo pislaam to
          dlugoooooo (a tak szczerze to mialam to napisane juz dosc dawno tyle ze lezalo
          niepoprawione w pliku i czekalo :) ).
          Pozdrawiam :)
          • Gość: Jola Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.06, 10:28
            Bardzo ładne, pisane z "ikrą" i dowcipnie ,są Twoje wspomnienia.Możesz byc z
            Twojej opowieści dumna. Ja w tym roku bedę na rejsie na przełomie kwietnia i
            maja z moją 14-latką.Mam nadzieję, że jej odczucia w Egipcie bedą podobne jak
            Twoje.Pozdrawiam
            • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 30.01.06, 15:39
              Dowcipne... A tata mowi ze jestem ''upiardliwa''. :) Dumna jestem ze wreszcie
              skonczylam :)
              Mam tylko nadzieje ze w tym roku bede mogla napisac cos w tym stylu raz
              jeszcze :)
              Pozdrawiam :*
              • Gość: ajamaja Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z IP: *.tvoksywie.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.06, 17:19
                Mahmud to swietny przewodnik..ja tez dzieki niemu uwielbiam Egipt:)
                • kadrom Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 31.01.06, 08:40
                  1...2...3... Próba mikrofonu. Uwaga, mówi tata !
                  No cóż, ja też życzyłbym sobie powtórki takich wakacji. Mam nadzieję, że nic
                  nie stanie na przeszkodzie.
                  Opis bardzo mi sie podoba, szczególnie ostatni odcinek. Łezka w oku sie
                  zakręciła ...
                  No i wreszcie mogłem coś normalnego na tym forum przeczytać, bo w ostatnim
                  czasie to "flaki z olejem". Nie jedźcie z tymi, nie jedźcie z tamtymi, tamci
                  oszukują, a tamci opalaja sie topless, w czapkach albo różowych klapkach, ty
                  buraku, nie znasz historii i miejscowych zwyczajów to jedź do Zadupia Górnego,
                  ja wiem wszystko, więc nie podskakuj, itd., itd. Nuda i żenada do n-tej
                  potęgi... Ale taki to już urok tego forum. Czytam prawie codziennie, ale bronię
                  sie jak moge przed napisaniem czegokolwiek w obawie przed "kubłem pomyj" za
                  moje "głupawe" wypowiedzi.
                  Czekam, aż ktoś znowu napisze jakies wspomnionka, bo one nie tylko mogą pomóc w
                  sprawach praktycznych, ale tych co jeszcze tam nie byli pozytywnie "nawiedzić".

                  Pozdrawiam wszystkich
                  ANIORD !!! Wyłącz to forum i idź czytac QUO VADIS !!!
                  • fuzzy69 Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 31.01.06, 09:14
                    Quo Vadis Aniord w przyszłym roku ? Dzięki za opowieść, a teraz bierzemy się za
                    planowanie kolejnego wyjazdu :-).
                    Pozdrowienia
                    F
                  • aniord Re: Wspomnienia- Egipt od A do Z 31.01.06, 13:20
                    po 1 nie mow mi juz nic o Quo Vadis :[ Wszyscy mowia ze nie warto czytac a jak
                    sam wiesz mi wszystko mozna wmowic :D Co do tej twojej lezki w oku. Co tam
                    takiego bylo?! Bo ja juz nie wiem :P Zresz6a niewazne :D A co do powtorki
                    hmmm... Pamietasz kiedy sa moje urodziny? :D (ps znalazlam se juz nastepne 2
                    prezenty:) )
                    Pozdrowionka :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka