aniord
18.11.05, 16:57
Ok. Zaczynam te wspomnienia może dość nietypowo, bo od wyjaśnień. Nie chce,
aby ktokolwiek w trakcie pisał mi ze nie potrafię mówić czy wysłowić się po
polsku. Jestem młodsza od was (podejrzewam ze sporo młodsza :P ) i proszę o
zrozumienie :P Wszystkie te wspomnienia oparte sa na poprzednim wpisie na
forum mojego taty (kadrom) tyle ze ja chce przedstawić jak wyglądało to z
punktu widzenia takiej sobie dziewczynki Będę pisać to na raty ponieważ mam
ograniczony dostęp do komputera. I proszę o niezwracanie uwagi na moje błędy
09.08.2005-23.08.2005
Tegoroczny wyjazd do Egiptu ‘’rozpoczął’’ się bardzo wcześnie chodzi mi tutaj
o wykupienie całej wycieczki. Bardzo długo czekałam, aby 3 raz wysiąść z
samolotu i znowu tam być.
BP Alfa Star zapewniło nam startowanie z Gdańska a nie jak było wcześniej
zaplanowane z Warszawy. Sa plusy i minusy, ale trudno. W samolocie nie ma
zarezerwowanych miejsc wiec wszyscy się pchają by dostać te lepsze. W
rezultacie Ja, Mama, Tata i Ciocia siedzimy rozdzieleni. Samolot startuje 2
godziny po zaplanowanym wylocie. Na pokładzie catering tj. jakieś mięso i
groszek z marchewka Po około 4 godzinach lądujemy w Sharm El Sheikh.
Ciocia jest przerażona i dziwnie się na mnie patrzy Zatyka uszy 2
sierpnia wysiadamy już w nieco chłodnym jak na ta porę roku Egipcie. Jako
bardzo inteligentna dziewczynka wypisuje wniosek o wizę a tata stoi w
kolejce. Przy odprawie pan jakoś dziwnie na mnie patrzy. Hmmm… obejrzał se
kilka kartek w paszporcie i się uśmiechnął. Teraz czeka nas łapanie bagaży.
Ciężko było, ale się udało. Walizki jak zawsze z tej wojny wyszły lekko
ranne. Wreszcie wsiadamy do autokaru. Jedziemy do Sharming Inn.
Wchodzimy do hotelu. Dokładnie przeszukują nam plecaki, torby. Lądujemy w
dusznej recepcji i czekamy na przydział pokoju. Dostajemy 2 pokoje obok
siebie. Schodzimy po schodach w dol? Kurde czy my mamy mieszkać w piwnicy?!
Okazuje się ze to sa te ‘’lepsze’’ pokoje z których bezpośrednio możemy wyjść
na basen. Wszyscy sa zachwyceni. Jest ok. 8 rano. Idziemy na śniadanie.
Wreszcie zaczyna się czas, kiedy nie będę słyszeć 5 razy dziennie posprzątaj,
wynieść itp. Czuje ze sa wakacje Cały dzień to wypoczynek. Basen, leżenie
plackiem i wstępne rozpakowanie. Razem z ciocia, (bo z nia zawsze i wszędzie
byłam w pokoju) wyciągamy tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Ze spotkania z
rezydentem wychodzimy prawie od razu. Mówił on to wszystko co zdążyliśmy już
poznać przez 2 lata, a wycieczek żadnych wykupić nie chcemy. Wszystko
zwiedzimy podczas rejsu Nilem.
Znowu pędzimy na basen. Ciocia z Mama znajdują Se kamień na którym siedzą i
próbują wszystkich dostępnych drinków a tata posłusznie przynosi a obiedzie
było sporo dan. Mi i Tacie najbardziej do gustu przypadła pizza jak zresztą
co roku Po zjedzeniu wychodzimy a tam nadal Polacy kloca się z rezydentem.
Współczuje a jednoczenie cieszę się ze u nas jest ok. (dobrze ze kibel mnie
nie ‘’opluł’’ ). Po południu wybieramy się na plażę. Mam z Tata chcą
ponurkować. Ja i Ciocia grzecznie zostajemy na pomoście obserwując
najdziwniejszy okaz tzn. polkę która wsadziła sobie w majtki od stroju chleb
a malutkie rybki ja podgryzają. Darła się w niebogłosy a co na pozostało??
Nam pozostało się tylko śmiać i pozazdrościć tej pani pomysłów (nawet ja bym
czegoś takiego nie wymyśliła ). Wieczorem postanawiamy gdzieś wyjść. Naama
czy Fantazja? Wybieramy Fantazje i ten występ który musimy oglądać po raz
drugi. Jestem niewyspana i chce jak najszybciej wrócić. Jak zawsze miliony
razy jestem wzięta za Rosjankę. Denerwuje mnie to. Do krainy snów odpływam po
1. Nie mogę się doczekać płynięcia promem w nadziei zobaczenia moich
przyjaciół delfinów.