Dodaj do ulubionych

se wymieniłem....

11.06.07, 09:16
tzn. nadworny mechanik Gienio wymienił mi w sitroę ów skrzypiący sworzeń (35
zł)- był porządnie wybity, oraz łączniki stabilizatorów (2x35 zł)- też był
"najwyższy czas" zwłaszcza na lewy. za robote zabecalowałem 40 zł- razem
szczęście cichej jazdy kosztowało 145 złotych. przy okazji okazało się że
demontaż sworznia nie wymaga rozwiazań siłowych.
euforyczny stan wywołany efektem naprawy i promienie ostrego słońca prosto na
czaszkę spowodowały, że odbiło mi i zabrałem się za sprzątanie, odkurzanie,
mycie, czyszczenie i woskowanie Xsary. a przecież nienawidze tego robić! ale
nic to... sie powiedziało A to i trzeba powiedzieć B, a ja powiedziałem nawet
C bo wyszorowałem przy użyciu pianki wezyr tylną kanapę, którą junior
skrupulatnie dzień po dniu stylizuje na chlewik. ech! ja to jestem .... :)
Obserwuj wątek
    • sven_b Re: se wymieniłem.... 11.06.07, 10:38
      Oto klucz do dobrego samooczucia - dobrze zrobiony serwis za przystępne
      pieniądze. Ja jestem po 2-giej stronie monety. Dopiero teraz dociera do mnie
      stopien zaleznosci miedzy tym co olał były pseudofachowiec, a innymi
      podzespołami auta. Niestety motto 'ale to jezdzic' zbiera swoje konsekwencje.
      Czesc rzeczy to banały. Nie wiem dlaczego przerosły zawodowców, np. opisywany
      wariujący alarm. Dotarłem do producenta, ktory dwukrotnie wymienił w nim
      procesor i pamięc a nie sprawdził styku masy, ktory był luźny! Namawiali na nowy
      alarm. Wnoisek jaki mi sie nasuwa to taki, ze nie wystarczy miec zaporowe ceny,
      ekspres do kawy i warsztat najeżony sprzetem, ale mieć pojęcie o tym, co sie robi.
      W sumie musialem od zera szukac kontaktow, żródeł części i przyczyn problemów.
      Krok po kroku. Czesc rzeczy robie sam. Jeszcze tydzien, dwa i bedzie cacy. Nie
      potrafilbym sprzedac auta maskując usterki i tnąc głupa przed zainteresowanym.
      • glupi_antos Re: se wymieniłem.... 11.06.07, 11:07

        • glupi_antos Re: se wymieniłem.... 11.06.07, 11:26
          A ja napiszę pozytywnie o moim mechaniku.

          Od piątku drzał mi cały samochód, na wstecznym okropnie buczał, przy wyższych
          obrotach objawy zanikały. Wpadłem do dwóch niedaleko położonych warsztatów.
          Panowie sugerowali wymianę silnika krokowego, świec, kabli, zrobienie pełnego
          przeglądu (7 tys km po poprzednim), wycieczkę do gaźnikowca (Corolla z
          wtryskiem). Sugestie o padniętych poduszkacj pod silnikiem ignorowali.

          Ponieważ żaden nie miał pomyslu, więc stwierdziłem, że sprawę odkładam do
          poniedziałku i przejadę się na drugi koniec W-wy. Mój mechanior odpalił autko,
          zgasił, udał się do warsztatu po śrubokręt i spomiędzy silnika a karoseri
          wyciągnął wklinowany kawałek metalu, który oderwał się od poduszki pod
          silnikiem. 0 zł.

          Kiedyś w Primerze padły wycieraczki. Wszędzie proponowano zakup nowych
          oryginalnych, bo usterka jest nienaprawialna. Mój mechanik zdjął ramiona,
          przesmarował smarem, "jabłuszka" owinął taśmą teflonowa - i przez kolejne 45 tys
          km wszystko działało - do czasu drastycznego "zepsucia" całego samochodu przez
          małżonkę. Cena oczywista za taki drobiazg.

          Po prostu kocham faceta! (chociaz generalnie nie mam skłonności ku
          przedstawicielom swojej płci).

          I ufam - jeśli powie przez telefon, że pół samochodu jest do wymiany, to będę
          wiedział, że jest, a nie że złapał jelenia.
          • margotje Re: se wymieniłem.... 12.06.07, 07:55
            glupi_antos napisał:


            >
            > I ufam - jeśli powie przez telefon, że pół samochodu jest do wymiany, to będę
            > wiedział, że jest, a nie że złapał jelenia.
            >
            Podaj namiary na tego Gienia, pls....
    • edek40 Re: se wymieniłem.... 11.06.07, 10:41
      To chyba zakazna choroba. W grudniu zeszedl mi olej ze skrzyni biegow w pontiacu. Wienc po pol roku wrastania w trawke zabralem sie za diagnoze i naprawe. Jak podejrzewalem, "mechanik" zmiazdzyl/przecial uszczelke przy dokrecaniu. Usunalem usterke, wlalem oliwe, machnalem wajcha i pojazd pojechal. Z tego szczescia zabralem sie za dokladnie to samo, co Ty. Zaczalem go czyscic z pozostalosci "podzieciecych" i innych, np. wisienek, ktore przywiozla moja polowica od rodziny i troszke sie wysypalo i troszku soku puscilo i przez lubianke przecieklo. I w ogole. Zasapalem sie nielicho, bo powierzchnie podlogi to on ma! Troszke doczyscilem, ale jeszcze duuuuzo pracy przede mna. Aby zas umilic sobie zycie zrobilem sobie w aucie disco. Ladnie gralo, az zobaczylem, ze przygasa wyswietlacz. Wylaczylem wiec radio i sprobowalem zakrecic rozrusznikiem. Zrobil cyc, cyc, cyk, a potem juz nic nie zrobil. Wielka niespodzianka dla mnie to nie bylo, bo bateryjka zdychala juz z rok. Podlaczylem wiec ja do gniazdka. Hm, ladowala sie jakies 36 godzin. A rozrusznik nawet cyc, cyk nie robi. A mialem dolac troche oleju do skrzyni, bo przepisowa ilosc, przewidziana na wymiane to bylo za malo. Wylecialo rowniez z zakamarkow, z ktorych w czasie wymiany nie wylata. Dolac to oczywiscie moge, ale poziom oleju bada sie na plaskim (co oczywiste) i na pracujacym silniku. Samochod zas stoi na krzywym, a silnik nie robi. A wymiana aku to gorsze niz wyprawa na Syberie. Tu trzeba zdjac zbiornik spryskiwacza, zdemontowac ukosny wspornik, ktory robi za wzmocnienie plastikowego wszak nadwozia, wymontowac aku (gleboko jak diabli), dobrac jakis europejski aku, przerobic koncowki (oryginalnie koncowki sa przykrecane do akumulatora - nie tak jak u forda tylko prosto do obudowy). I po co mi bylo to czyszczenie? Teraz musze jezdzic mazdeczka bez klimy, ktora do tego jezdzi drozej niz pontiac.
    • typson Re: se wymieniłem.... 11.06.07, 18:10
      kurna, nie mam wymiennych zworzni :)
      • edek40 Nie pekaj 11.06.07, 18:41
        Na pewno da sie cos innego wymienic i tez sobie posprzatasz ;)
        • typson Re: Nie pekaj 11.06.07, 23:36
          mysle ale nic mi nie przychodzi do glowy. Jakis czas temu zmienilem swieczki i
          co prawda zaczal rowniej pracowac ale nie bylo to az tak mile jak pozbycie sie
          upierdliwego stukania.

          Ale teraz nadszedl czas zemsty. Auto stoi u czarodzieja i czeka na regeneracje
          magla, wymiane wahaczy i innych takich. Mam wiec szanse na myjnie :))
          • sven_b Re: Nie pekaj 12.06.07, 09:15
            Mój ojciec np. sam sobie prowokuje jakąś usterkę, ktorą potem z pasją usuwa:-)
            Oczywiscie potem dumnie opowiada co było, jak to wynalazł i jak zneutralizował.
          • plawski Re: Nie pekaj 12.06.07, 09:18
            typson napisał:
            (...)
            > Ale teraz nadszedl czas zemsty. Auto stoi u czarodzieja i czeka na regeneracje
            > magla, wymiane wahaczy i innych takich. Mam wiec szanse na myjnie :))

            AUDI??? przecież mówiłeś, że kupowałeś magiel używkę? Sypnął się?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka