Dodaj do ulubionych

Będę sie przeprowadzać...

27.03.08, 20:11
Razem oczywiście z całym dobytkiem , czyli również Rudasiem smile)
I tu prośba o podpowiedzi co mnie może czekać , jak sie przygotować .
To jeszcze około dwóch miesięcy ale łobuziak jest z nami od urodzenia , już
prawie 11 miesięcy i jest niewychodzący. I jak może zareagować? Dzisiaj
oglądałam śliczne szeleczki ze smyczką i takie kupie ,żeby zabezpieczyć przed
niekontrowaną ucieczką . Oczywiście kupię już jutro lub w sobote ,żeby go
przyzwyczaić . Co jeszcze mogę zrobić ?
Przypomnę ,że nie jest sam bo jest jeszcze kumpel psiunio . Ale wiadomo ,
piesek szybko się akceptuje, bo jak jest jego pani, to wszystko gra smile)
Proszę o podpowiedzi , jak w miarę bezstresowo Rudasia zabrać do nowego i tam
przyzwyczaić ? Dzięki serdeczne i pozdrawiam zaglądających smile)
Obserwuj wątek
    • lu221 Re: Będę sie przeprowadzać... 27.03.08, 20:51
      Pytanie takie "najsajmprzód": daleko wyruszacie? I jakim środkiem transportu?

      A teraz porada smile
      Przeprowadzka = harmider. Kot + harmider = tragedia smile

      Jeśli macie jakąś firmę, która Was przeprowadza, to od razu radzę, żeby kota od
      firmy odseparować (albo wypuszczą, bo zapomną, że nie wolno mu wychodzić, albo
      będą stresować) - więc najlepiej zamknąć kocię w pokoju/kuchni/łazience.
      Wydaje mi się, że kota trzeba zapakować na samiutkim końcu i od razu przewieźć
      do nowego domu.
      A w nowym domu, jak już będą tam wszystkie rzeczy, poczuje swój zapach - no i
      będą przecież ludziowie Rudasia na miejscu. Ale nie licz na to, że od razu
      będzie "jak w domu".
      Jedne kiciaki potrzebują kilka dni na zadomowienie, inne dłużej, drugie krócej.
      Ale będzie dobrze, to wiem na pewno smile
      • bietkadd Re: Będę sie przeprowadzać... 28.03.08, 09:37
        Na szczęście przeprowadzka w tej samej miejscowości i będę moje zwierzaczki sama
        przewozić ! Boję się tylko o tą akceptację na nowym . On jest takim czyściutkim
        kiciulkiem , nigdy nigdzie nie nabrudził poza kuwetą - nie licząc otwierania
        szafek w kuchni i wysypywania , tarzania się w czym się dało .. smile))
        Musi być dobrze ! pozdrawiam
        • kirke18 Re: Będę sie przeprowadzać... 28.03.08, 09:54
          Będzie dobrze, ja się przeprowadzałm z moją kotą i obyło się bez
          większych stresów, kotę zabrałam na końcu- jak już wszystko było w
          nowym domu, po wyjściu z koszyka zwiedziła nowy dom, wysiurała się
          do kuwetki i poszła spać do nowej szafy, która stała się ulubioną
          szafą koty -wiecznie otwartą. smile
    • sundry Re: Będę sie przeprowadzać... 28.03.08, 10:04
      Będzie dobrze,my przeprowadzaliśmy kota "specjalnej troski"(mieszkał wcześniej w
      kurniku i nie dawał się nikomu dotknąć,dopiero go oswajaliśmy).zniósł to
      dobrze,konsternacja była,ale szybko się przyzwyczaił.
      • salimis Re: Będę sie przeprowadzać... 28.03.08, 10:11
        Nie martw się przez dwa trzy dni będzie robił rozpoznanie terenu a potem będzie
        już dobrze : )
    • kotbert Re: Będę sie przeprowadzać... 28.03.08, 11:05
      Odkąd mamy nasze koty, przeprowadzaliśmy się już 3 razy, a niebawem
      będzie też przeprowadzka czwarta. Nigdy nie było żadnego stresu,
      towarzystwo zbadało gruntownie teren, a potem było zachwycone nowymi
      kryjówkami.
      • kromisia Re: Będę sie przeprowadzać... 28.03.08, 22:06
        A nie masz od kogo pozyczyc tych szelek? Tak na probe, bo szkoda
        miec cos co kotek moze wcale nie nosic. My tez kupilismy szelki i
        leza teraz w szufladzie, bo zaden nie zalozy. Od razu panika smile

        Co do przeprowadzki, to mysmy koty zamkneli w lazience ( bylo 3
        panow "przeprowadzkowych" i gdyby nie lazienka zamknieta na klucz,
        to juz bym nie miala kotow!! ).... oczywiscie, ze miauczaly i
        niestety troche nabrudzily ( czyt. kupa na glowie kotki i potargany
        worek w kuwecie ).
        Przewozilismy je naszym samochodem ( maly stresik, no ale nie
        koniec swiata smile, gdzie w nowym domku czekal na nich pokoj na samej
        gorze ( zdala od huku przeprowadzki ). Pokoj wczesniej
        przygotowalam ( = poslania, ulubione koce i zabawki, drapaki i
        drzewko, miski z jedzeniem i woda, kuwety i co najwazniejsze:
        popsikalam pokoj "FELIWAY" aby szybciej sie zaaklimatyzowaly ).
        Zostalam tez z nimi przez kilka godzin glaszczac je. W ten sposob
        rozumialy, ze nie opuszczam je. Po przyjezdzie, ze stresu kotek nie
        chcial jesc, a kotka wchlonela 2-wie porcje smilePotem zrobily obchod
        pokoju, pobawily sie ze mna i poszly spac.... ale nie do kojcow,
        tylko ulozyly sie na mnie smile))
        Na wieczor zostaly wypuszczone na salony smile i mialy dostep wszedzie
        oprocz ogrodu i piwnicy. Zajelo im 2-3 dni obwachiwanie wszystkiego
        i znajdowanie soich miejsc. Teraz po 9-iu m-cach jest super.
        Zreszta skocz na moj watek w zwierzakach, to zobaczysz.
        Pozdrawiam i zycze udanej przeprowadzki smile
        • lu221 Re: Będę sie przeprowadzać... 28.03.08, 22:24
          > niestety troche nabrudzily ( czyt. kupa na glowie kotki i potargany
          > worek w kuwecie ).

          O BOŻE smile))))
    • bietkadd Re: Będę sie przeprowadzać... 29.03.08, 16:46
      Dzięki za podpowiedzi smile Szelki dzisiaj kupiłam bo to tylko 15 zł i... o rany ,
      jeszcze nigdy Rudasiu nie był taki potulny smile) Zaniemógł biedaczek , nóżki nie
      chciały iść ,leciutko pociągałam i drugą ręką karmiłam smakołykami .. oczywiście
      po chwili już zdjęłam i będę po troszku go przyzwyczajać . Grunt,żeby był
      spokojniejszy i nie miał możliwości uciec bez mojej zgodysmile
      Będzie dobrze ! Pozdrawiam smile
      • kromisia Re: Będę sie przeprowadzać... 29.03.08, 22:46
        Aaaaa, no to miodzio kocik smile..... nasza Cessna po zalozeniu szelek
        + smyczy (takiej wyciaganej na 2 metry ) dostala sprinta, ze o malo
        nie rozwalila szyby w drzwiach, bo pudelko ze smycza "scigalo" ja
        obijajac sie o wszystko po drodze.

        Lu, no wiesz, Cessna ze zlosci i stresu zaczela targac worek+
        gazete w kuwecie i wyszlo na to, ze ta kupa przykleila jej sie do
        glowy ( to byl kolejny pretekst do szybszego uwiniecia sie z
        samochodowym transportem, bo nam "pachnialo" cala droge smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka