Dodaj do ulubionych

wielojezycznosc w mowie i pismie

08.04.08, 00:05
Moja coreczka ma prawie 3 lata i od urodzenia mieszka w stanach. Po za mna i
mezem w okolicy nie ma zadnych Polakow (mieszkamy na totalnej prowincji), wiec
polski zna od nas, z bajek na DVD i z wakacji u dziadkow w Polsce. Chodzi do
miejscowego zlobka i mowi slabo, ale w obu jezykach. Chce koniecznie by znala
dobrze Polski, ale zastanawiam sie czy bede ja w stanie nauczyc pisania i
czytania po Polsku. Znajome dzieci rodzicow z pochodzenia chinczykow, hindusow
czy hiszpanskojezycznych mowia w jezyku rodzicow ale zadne z nich nie zna na
tyle zeby cos napisac.
Obserwuj wątek
    • tomsmom Re: wielojezycznosc w mowie i pismie 10.04.08, 18:12
      Do tego bedziesz potrzebowala duzo zaciecia, cierpliwosci i czasu
      albo pomocy ze strony jakiejs polskiej szkoly, badz szkolki
      sobotniej czy niedzielnej. Bo prawda jest taka, ze dziecko lepiej w
      pismie poznaje jednak jezyk otoczenia (szkola ma tu przeciez bardzo
      duzy wplyw) a na dodatek polski nalezy jednak do bardzo trudnych
      jezykow w pismie (ach ta ortografia smile. No i jeszcze pytanie, czy
      dziecko bedzie chcialo sie uczyc, bo i z tym roznie... Dobrze od
      poczatku zaczynac, moj 3,5 latek zna swietnie alfabet i po polsku i
      po angielsku i proste wyrazy w obu jezykach przeczyta. Malo mowi,
      choc narazie ciut lepiej po polsku, ale to akurat na pewno szybko
      sie zmieni. Staram sie mu bardzo duzo czytac po polsku a on potem
      sobie sam siedzi i literuje wyrazy w ksiazeczkach... ale czy za pare
      lat bedzie rownie chetny?... Czas pokaze. Zycze powodzenia!
      • alessia27 Re: wielojezycznosc w mowie i pismie 11.04.08, 14:34
        zastanow sie czy dziecku bedzie potrzebna
        polaska pisownia.Wez pod uwage to ze musi
        obowiazkowo nauczyc sie pisowni angielskiej
        dodatkowego jezyka obcego i ty bedziesz mu jeszcze
        glowe zawracac polska pisownia ???
        Jak bedzie mialo ochote to samo przyjdzie i powie
        mamo chce cie nauczyc polskiej pisowni.Moj syn tylko
        mowi po niemiecku i nie bede go meczyc polska pisownia
        waze zeby sie dogadal po polsku.
        Syn w szkole oprocz niemieckiego ma jeszcze dwa
        dodatkowe obce jezyki mysle ze szarczy smile
        • em73 Re: wielojezycznosc w mowie i pismie 11.04.08, 19:58
          jesli mowimy o znajomosci jezyka to bez pisania i czytania to troche to ubogie.
          Zobaczymy jak to bedzie dalej, na razie w planach mamy przeprowadzke a w nowym
          miejscu jest polski kosciol to i moze sa lekcje polskiego. To chyba jedyne
          wyjscie, zeby mloda miala kontakt z dziecmi i zobaczyla ze nie tylko rodzice
          mowia inaczej..
          • zillka Re: wielojezycznosc w mowie i pismie 21.07.08, 22:26
            em73 napisała:

            > jesli mowimy o znajomosci jezyka to bez pisania i czytania to
            troche to ubogie.

            Nic dodać, nic ująć. Bez znajomości czytania i pisania znajomość
            języka pozosataje na poziomie kilkuletniego dziecka.
        • tawananna Re: wielojezycznosc w mowie i pismie 11.04.08, 22:35
          > Syn w szkole oprocz niemieckiego ma jeszcze dwa
          > dodatkowe obce jezyki mysle ze szarczy smile

          Każdy ma inne preferencje i priorytety, ale przyznam szczerze, że wolałabym, by
          moje dziecko (którego jak na razie nie mam wink) mówiło i pisało dobrze po polsku
          i umiało jeden język obcy mniej.
          • k.bazylejska Re: wielojezycznosc w mowie i pismie 12.04.08, 00:00
            em37,

            Myślę, że wszystko zależy od Twojej determinacji. Jeśli naprawdę chcesz by Twoje dziecko czytało i pisało w języku polskim, to na pewno Ci się to uda. Rodzice mają stały kontakt z dzieckiem i naprawdę mogą dziecko bardzo dużo nauczyć. Codzienna nauka po dziesięć minut jest bardziej skuteczna niż dwie godziny raz w tygodniu w szkole polskiej. Tu jednak wszystko zależy od determinacji i konsekwencji rodzica. Pisałaś, że córka spędza wakacje z dziadkami w Polsce. Dziadkowie czy starsze kuzynostwo też mogą być bardzo pomocni w nauce czytania.

            Ważne jest, by zawczasu zgromadzić dużą ilość odpowiednich książeczek i czasopism do nauki czytania po polsku. Możesz rozejrzeć się po księgarniach przy okazji następnej wizyty w Polsce.

            Ja bym się osobiście jeszcze w tym wieku wstrzymała z nauką a tylko dużo sama czytała dziecku na głos. Są jednak ludzie, którzy już trzylatki zaczynają uczyć czytać.

            Na tym forum było kilka dyskusji dotyczących sposobu i czasu nauki czytania i pisania:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37229&w=74974267
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37229&w=69955964&a=69955964
            Język mówiony jest nieporównywalnie uboższy od języka pisanego. Bardzo wiele słów znamy tylko biernie. Bardzo wielu słów uczymy się tylko z książek. Dlatego jeśli zależy nam by nasze dzieci znały dobrze język polski, to koniecznością jest nauczenie ich czytać po polsku tak, by same dla własnej przyjemności mogły czytać książki w tym języku.

            Będąc sama dyslektyczką, nie powinnam wypowiadać się na temat nauki ortografii (-;

            k.bazylejska

            Jaś 12.2002 Klara 02.2007 niemiecki, polski, angielski
            • alessia27 Re: wielojezycznosc w mowie i pismie 12.04.08, 11:12
              ja wyjechalam z polski bedac malym dzieckiem.Obecnie mam 29 lat.
              Rodzice mnie nie uczyli polskiej pisowni bo ja nie mialam na to czasu.
              Musialabym wolny czas spedzac wkuwajac polski kiedy kolezanki mialy
              czas dla siebie.Mimo to uwazam ze moja polska pisownia jest calkiem niezla,
              robie bledy ale wszyscy je robimy czasami.Nauczalam sie sama pisowni czytajac
              ksiazki smile
              Co zrobisz kiedys twoje dziecko zaprotestuje i powie ze nie ma ochoty sie uczyc
              polskiego ???Bedziesz je do tego zmuszala ???
              Mam znajoma co ma syna i ten syn nawet nie ma ochoty sie odezwac po polsku mimo
              ze rodzice w domu mowia po polsku.Moj syn nie ma problemu
              i gada jak najety w obu jezykach.Nie zmuszam go ani mu nie zakazuje
              mowi jak chce.Jezeli mnie za kilka lat poprosi o nauke pisowni polskiej to go
              napewno zapisze na kurs a jezeli nie to go zmuszac nie bede bo dla niego
              najwazniejsza jest pisownia jak narazie jezyka niemieckiego, dla mnie rowniez bo
              w tym jezyku sie porozumiewam na codzien a jak jade do polski to wystarczy ze
              sie dogaduje nie musze do nikogo pisac listow podan i innych.to moj poglad
              ♥ Macius 10.05.2002
              • conejito13 Re: wielojezycznosc w mowie i pismie 12.04.08, 19:36
                generalnie moge sie z toba zgodzic, jednak jest roznica miedzy tym,
                ze ktos sprobowal i sie nie udalo a tym, ze z gory zakladasz, ze
                dziecko nie bedzie chcialo i bedziesz musiala je zmuszac. mysle, ze
                dopoki mamy dosc spory wplyw na nasze dzieci, przez te kilka
                pierwszych lat rodzice jednak sa najwazniejsi, warto jest sprobowac
                wyksztalcic w dziecku pewne nawyki. cos tak jak mycie zebow.
                konieczne dla higieny psychicznej powiedzmy to sobie ogolnie.
                zmuszac oczywiscie nie, ale mysle (chcialabym zeby tak bylo, bo sama
                do tego daze w ten sposob), ze czytanie na glos dziecku z pewnoscia
                jest bardzo dobra droga do tego, by sie zainteresowalo jezykiem,
                czytalo w nim samo i pozniej chcialo studiowac pisownie, chcialo
                wiedziec troche wiecej. sama czytam synkowi po polsku (ma 13
                miesiecy) pokazujac zarazem wyrazy palcem. nie wiem czy to cos da.
                czesto sa to doslownie trzy minuty, bo to skrecona bestyja jestwink,
                ale zawsze to cos. jesli nie bedzie chcial pozniej tego sluchac, to
                mi na pewno powie. werbalizuje rozne inne potrzeby to i o to sie
                upomni albo powie nie. mysle, ze szkoda zaprzepascic szanse.
                • k.bazylejska Re: wielojezycznosc w mowie i pismie 12.04.08, 22:39
                  Mój pięcioletni syn, zdecydowanie woli szkołę polską od swojej zwykłej szkoły. Powód: polska sobotnia szkoła trwa tylko dwie godziny. Nauczycielki są bardzo miłe i fachowe. Dzieci się bawią, rysują i śpiewają. Po zakończeniu zajęć w szkole polskiej idziemy zawsze do pobliskiego muzeum zabawek, do którego mamy roczny bilet. W muzealnej kafejce Jaś wsuwa makaron w kształcie niedźwiadków, a ja piję kawę.

                  W jego zwykłej szkole Jaś już się musi uczyć pisać i czytać po angielsku, po niemiecku jak na razie zaczęli się uczyć tylko alfabetu i nauką czytania zaczną w przyszłym roku. Zajęcia trwają do trzeciej po południu. Więc dla mojego syna polska szkoła to tylko przyjemność, zwykła szkoła to przede wszystkim obowiązek. Oczywiście nie wiem czy moje dziecko będzie z tym samym zainteresowaniem szło do szkoły polskiej w wieku lat dziesięciu czy piętnastu. Może się zbuntuje i odmówi chodzenia. Nie wiem. Wiem jednak, że chcę zrobić wszystko by soboty były dla niego dniem wyjątkowym. Dlatego co tydzień chodzimy do muzeum zabawek.

                  Muszę dodać, że językiem wiodącym mojego syna jest niemiecki. Po polsku bez mieszania zaczął mówić dopiero w wieku ponad czterech lat. Mimo, że mieszkamy w kraju niemieckojęzycznym i mój mąż jest Niemcem, wcale nie uważamy, że język niemiecki jest najważniejszy dla naszych dzieci. Dla nas najważniejsze są oba języki rodziców: polski i niemiecki. Angielski traktujemy jako miły dodatek. Gwarę bazylejską zostawiamy na później. Jedynie różnimy się zdaniem co do ewentualnej nauki łaciny w szkole. Ja miałam łacinę w szkole i jestem za, mąż nie miał i uważa, że to byłoby niepotrzebne męczenie dzieci.

                  Całkowicie się zgadzam z conejito13, póki jeszcze mamy wpływ na nasze dzieci powinniśmy z tego korzystać. Jako nastolatki nasze dzieci będą już same dokonywały wyborów. Jakie decyzje podejmą będzie w pewnym stopniu zależało od tego, jak je ukształtowaliśmy w dzieciństwie.


                  k.bazylejska

                  Jaś 12.2002 Klara 02.2007 niemiecki, polski, angielski
                  • em73 Re: wielojezycznosc w mowie i pismie 14.04.08, 15:35
                    Dziekuje za wszystkie odpowiedzi i podpowiedzi smile
                    Zgadzam sie z tym, ze na male dzieci mozemy wplywac i je krztaltowac. CO do
                    Polskiej szkoly to musze taka najpierw znalesc w St. Louis gdzie sie przenosimy
                    za dwa miesiace. Poczytalam troche wiecej w necie i chyba zaczen nauke literek
                    rownolegle z przedszkolem, podobnie jak teraz "przerabiamy" kolory i cyferki.
                    Tak jak ktos napisal wazne by byc konsekwentnym i traktowac nauke jak zabawe.
    • parole_parole Re: wielojezycznosc w mowie i pismie 14.04.08, 15:49
      Wszystko zalezy od Twojej determinacji, jak juz ktos tu napisal. Moj maz jest
      dwujezyczny, matka Polka, ojciec Holender. Maz nigdy w Polsce nie mieszkal,
      chodzil do szkoly holenderskiej w Holandii, polskiego nauczyla go matka. Maz
      nie tylko swietnie mowi po polsku, ale tez calkiem niezle pisze. Oczywiscie
      zdarza mu sie robic bledy ortograficzne, choc te rzadziej niz np. skladniowe,
      robi tez bledy jesli chodzi o uzycie przypadkow. Znam jednak Polakow z Polski,
      ktorych pisownia jest gorsza niz mojego meza wink Jego znajomosc polskiego to
      zasluga mojej tesciowej, ktora sama robila mu lekcje polskiego, dawala ksiazki
      do czytania, odpytywala, kazala streszczac po polsku rozne teksty... Wlozyla w
      to naprawde mase pracy! Inna sprawa, ze dzieci czesto nie chca posluchac rodzica
      i uczyc sie jezyka innego niz w szkole/otoczeniu. Jak jej sie udalo tego
      wszystkiego dokonac, tego nie wiem (choc moj maz to raczej ukladny typ wink Moze
      sprawa jego charakteru tu pomogla). W roznych krajach istnieja rozne polonijne
      szkolki niedzielne, moze to bedzie jakies wyjscie dla Ciebie? W czasach, kiedy
      moja tesciowa miala male dzieci nic takiego blisko nie istnialo, musiala sama
      sobie jakos poradzic. Kosztuje to duuuzo pracy, ale widac mozna.
      • conejito13 Re: wielojezycznosc w mowie i pismie 14.04.08, 22:56
        bardzo fajnie, ze o tym napisalas, bo to zywy przyklad tego, jak
        mozna nauczyc dziecko jezyka. tak jak piszesz, duzo zalezy od
        charakteru dziecka, ale duzo wiecej od determinacji matki. to nie
        jest z pewnoscia latwe zadanie, wymaga mnostwa pracy i czasu, ale na
        pewno twoj maz jest wdzieczny mamie za ten prezent. tym bardziej, ze
        ma zone polke, ktora juz nie moze przy nim plotkowac sobie spokojnie
        z kolezanka, tak jak wiekszosc z nas, ktorych mezowie nie rozumieja
        polskiegosmile))
        • murya Re: wielojezycznosc w mowie i pismie 30.04.08, 07:41
          Zapraszam do dyskusji na temat zycia w Holandii,wymiany doswiadczen na:
          www.wyjechani.info/index.php
    • pinezka82 Re: wielojezycznosc w mowie i pismie 01.08.08, 15:10
      Ja z własnego doświadczenia wiem, że dziecka nie trzeba uczyć pisania w innym
      języku w jakiś szczególny sposób. Samą umiejętność pisania w sensie fizycznego
      odwzorowania słowa na papierze nauczy się w szkole. Raz nabyta umiejętność
      wystarcza później, aby pisać w każdym innym języku. Pod jednym wszakże warunkiem
      smile Dziecko musi nauczyć się czytać w języku rodziców. Dziecko, które dużo i
      chętnie będzie czytało w języku rodziców będzie potrafiło w tym języku pisać. Ja
      w taki właśnie sposób nauczyłam się pisać po rosyjsku, mimo że całkiem inny
      alfabet wink Zresztą teraz nawet o opanowanie znaków diakrytycznych właściwych dla
      alfabetu polskiego i ortografię nie ma się co martwić, bo pisze się przede
      wszystkim na komputerze.
      Każdy kto uczył się języka obcego na kursach wie, że najtrudniejszą właśnie
      umiejętnością do nauczenia i nauczenia się jest poprawne formułowanie myśli, w
      szczególności w języku pisanym. Nic tak nie pomaga jak czytanie w tym właśnie
      języku prasy, książek w zależności od tego jakiego rodzaju język trzeba opanować.
      Oczytane dziecko, będzie miało więcej do powiedzenia i napisania, jeśli tylko
      będzie miało taką potrzebę albo życiową konieczność. Te dwa ostatnie warunki
      dają duże pole do popisów dla rodziców, aby odpowiednio stymulować swoje dzieci.
      • jan.kran Re: wielojezycznosc w mowie i pismie 01.08.08, 16:23
        Moja corka mowila bdb po polsku i niemiecku w wieku lat 12 , czytac
        po polsku nauczyla sie z ogromnym trudem chodzac do szkoly
        sobotniej a potem majac prywatne lekcje.
        Jest dyslektyczka i nie jest zbytnio uzdolniona jezykowo.
        Moj syn nie uczyl sie nigdy pisac po polsku ale cos tam naskrobie
        jak musi smile a czytac po polsku nauczyl sie sam. Nawet sie nie uczyl
        tylko po prostu wzial polska ksiazke i ja przeczytal.
        Moja corka mowi lepiej po polsku od Niego ale latwosc mowienia nie
        przelozyla sie na pisanie i czytanie.
        Po niemiecku tez nauczyla sie czytac z niewielkim opznieniem w
        stosunku do innych dzieci.
        Kiedy syn nauczyl sie czytac po niemiecku nie wiem .
        Kazde dziecko jest inne , z moich obserwacji wynika ze bardziej od
        wrodzonych zdolnosci liczy sie chec i motywacja dzieci oraz
        nastawienie rodzicow.
        Kran
      • budzi-czek Re: wielojezycznosc w mowie i pismie 01.08.08, 22:05
        Podoba mi sie bardzo to co napisalas i chcialabym to poprzec.Moj starszy, jedenastoletni syn nauczyl sie czytac i pisac po angielsku jakby przy okazji(ciagle robi duzo bledow).Przypomne ,ze mieszkamy w Polsce a moj maz Anglik nie rozmawia ,chociaz duzo rozumie.Dziecko uczy sie w polskiej podstawowce i przez trzy pierwsze lata nie chodzilo na lekcje angielskiego.Dosc czesto razem czytalismy,ja po polsku ,maz po angielsku.Z czasem syn odczytywal tytuly rozdzialow i tak sie jego umiejetnosci rozwinely,ze teraz mamy trudnosci z odpedzeniem go od ksiazek bo groza mu skoliozy i lordozy...
        Jako pierwsze ksiazki po angielsku maz zaproponowal mu ksiazki-gry,ktore bardzo mi sie nie podobaly ale byly bardzo skuteczne ,bo plynnie przeszedl na normalna literature np C.S Lewisa.
        Pisanie listow do angielskiej rodziny jest dosc duza dla niego motywacja zeby sie rozwijac.
        Byc moze jezyk angielski jest latwiejszy od innych jezykow.
        Zobaczymy co bedzie z czterolatkiem.Na razie nie czyta , nie uczymy go,ale odpowiadamy mu na pytania i pierwsze slowa ,na mapie ,juz odczytal.Jego angielski jest slabszy bo z bratem rozmawia po Polsku.
        Nie potrafie tak ladnie sformulowac swojej wypowiedzi jak ty pinezko82,ale poczulam koniecznosc,zeby sie do twojego glosu dolaczyc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka