Dodaj do ulubionych

Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pytajcie

19.09.03, 20:45
Właśnie wróciłem z Armenii/Karabachu. Odwiedziliśmy (moja dziewczyna i ja)
kolejno: Erewań - Sisiań (południe Armenii k. granicy z Iranem) - okolice
jeziora Sewań - Erewań - Stepanakert (i kilka miejsc w Karabachu) - znowu
Sisiań - Erewań.

Służę (w miarę możliwości) informacją

Piotr
Obserwuj wątek
    • Gość: michal Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.03, 22:23
      i jak tam jest jest cos ciekawego do zobaczenia i jakie dokumenty trzeba miec
      aby dostac sie tam samochodem najlepiej? no i czy to jest w miare bezpieczny
      kraj??
    • Gość: vile Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 213.226.188.* 26.09.03, 14:39
      czy moglbys nakreslic przyblizone koszta tej podrozy?
    • Gość: serbio Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: *.saint / 195.117.38.* 26.09.03, 22:07
      Możesz po krótce opisać swoją podróż.Jak jechaliście ,ile czasu potrzeba na
      takie wakacje,jak z bezpieczeństwem,zabytki,noclegi,czas,tubylcy, no i
      finanse.Pozdrawiam.
      • pstrys Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt 27.09.03, 17:37
        Po kolei:
        Dojazd: Polecieliśmy samolotem. CSA przez Pragę do Erewania, za 310 euro bilet
        powrotny. Na miejscu spotkaliśmy też ludzi, którzy wybrali drogę lądową:
        pociągiem przez Ukrainę / Rosję / Gruzję (wizy!!!) albo autobusem przez
        Turcję / Gruzję. Dojazd samochodem odradzam. Daleko, drogi są w fatalnym stanie
        (z paroma wyjątkami), do benzyny sprzedawanej z beczek nie miałbym zaufania
        (klasyczne stacje benzynowe to rzadkość), policjanci stoją przy szosach
        czekając na "wsparcie finansowe"no i miejscowi kierowcy raczej nie przejmują
        się kodeksem drogowym.

        Dokumenty - Armenia: Trzeba mieć paszport i wizę. Wiza kosztuje $60. Można
        załatwić albo w ambasadzie w Warszawie albo on-line -
        http://www.armeniaforeignministry.com/ i potem eVisa, (myśmy tak właśnie
        zrobili) albo na lotnisku (trzeba mieć gotówke, zdjęcie i odczekać w kolejce).
        Na lotnisku kontrola paszportowa poszła bardzo szybko i sprawnie. Bez łapówek,
        trzepania bagaży itp. Ponoć na lądowej granicy z Gruzją jest nieco gorzej
        (łapówki). Na miejscu w Armenii nikt nas nie kontrolował ani nie kazał się
        meldować.
        Dokumenty - Karabach (Armenia uznaje Karabach jako niepodległe państwo):
        Paszport i wiza. Wiza kosztuje $25. Można wyrobić tylko w Erewaniu (trwa to
        kilka godzin). Między Armenią i Karabachem jest jedno "przejście graniczne" i
        niektóre auta osobowe są kontrolowane (myśmy jechali mikrobusem i kontroli nie
        było). Po przyjeździe do Stepanakertu trzeba się zameldować i powiedzieć gdzie
        się chce jechać i co oglądać. Dostaje się wtedy specjalne zezwolenie na
        poruszanie się po Nagornym-Karabachu. W Karabachu nie byliśmy jenak ani razu
        kontrolowani, zatem jak ktoś chce, to pewnie da się zobaczyć Karabach bez wizy
        i wszystkich tych meldunków.

        Bezpieczeństwo - jest bardzo bezpiecznie. W Erewaniu jest (ponoć) trochę
        kieszonkowców, ogólnie jednak nie ma bandziorstwa, rozbojów, i bezinteresownego
        bicia po gębie. Ludzie są na ogół otwarci, życzliwie nastawieni i bardzo
        gościnni. Czasami aż za bardzo, np. gdzy dochodzi do częstowania alkoholem smile
        Kolejne niebezpieczeństwo (szczególnie w Erewaniu) to "swobodny" ruch drogowy -
        jakby ktoś chciał przyjechać własnym autem smile W Karabachu jest też bardzo
        spokojnie i bezpiecznie (można powiedzieć senna atmosfera). Jedyne
        niebezpieczeństwo to ... pola minowe. Wolno poruszać się tylko po szosach a
        szkoda po góry w Karabachu są przepiękne. Łagodne, porośnięte lasami i
        poprzecinane masą górskich strumieni - cudownie!

        Czas: Polski czas + 3 godziny.

        Koszty: Tutaj wszystko zależy od wymagań. Armenia to kraj bardzo, bardzo,
        bardzo biedny. Infrastruktura leży, są kłopoty z bieżącą wodą, komunikacja
        publiczna nie działa itd. Wydatki w takim kraju mogą być następujące:
        a. noclegi (lwia część wydatków): Jeśli ktoś lubi "luksusy" (np. ciepłą wodę,
        albo bieżącą wodę 24h a nie beczkę + czerpak) to musi iść do hotelu i liczyć
        się z wydatkiem rzędu minimum $30 za dobę (ceny noclegów podaję za dwie osoby).
        Raz ulegliśmy pokusie i skorzystaliśmy z tej opcji. Gdzieniegdzie można natknąć
        się na stare, postsowieckie hotele, raz nocowaliśmy w takim. Pokój bez łazienki
        ("łazienka" z ciurkającą wodą w korytarzu) za $7 za dobę. Można też popytać się
        ludzi i spróbować nocować w "kwaterach prywatnych" za $5 - $10 za dobę (na ogół
        ze śniadaniem a często i z innymi posiłkami i ... 'napitkami'). Z tym że nam na
        ulicy nikt bezpośrednio nie zaproponował noclegu, jednak gdy np. wchodziliśmy
        do spożywczaka i pytaliśmy się gdzie tu niedrogo można przenocować to z reguły
        byliśmy bardzo mile traktowani i dostawaliśmy od razu kilka pobliskich adresów.
        b. przejazdy: Jak już wspominałem transport publiczny praktycznie nie istnieje.
        Trzeba korzystać z małych prywatnych mikrobusików (a la "nyski"). Czekają na
        kursy na dworcach autobusowych z trasami wypisanymi za szybą. Po Erewaniu taki
        kurs kosztuje 100 dramów (+/- 70 groszy). Kursy międzymiatowe to wydatek rzędu
        od 500 do 2000 dramów (od 3,5 do 14 złotych), jedynie za trasę Erewań -
        Stepanakert (Karabach) trzeba zapłacić 5000 (35 zł). Taksówki są raczej
        niedrogie. Za kurs po Erewaniu płaci się maksimum 1000 (7 zł) na prowincji
        biorą około 100 - 150 za kilometr (0,7 - 1 zł)
        c. jedzenie i picie. Niedrogie i smaczne (kuchnia podobna - pardon wszyscy
        Ormianie - do tureckiej). Niezły obiad w restauracji (2 osoby) to wydatek nie
        większy niż 30 zł (chyba, że ktoś zaszaleje). Jest też sporo barów i barków
        oferujących najczęśćiej szaszłyki (często gigantyczne!) i kebaby.
        Kebab, czyli mięso mielone pieczone na grillu z chlebem 'lawasz' i warzywami,
        kosztuje około 6 zł; szaszłyk - duuuży, też z 'lawaszem' (tortillą) i warzywami
        około 10 złotych. Zaopatrzenie w sklepach jest niezłe. Ceny na produkty
        importowane (np. kawa rozpuszczalna) takie jak w Polsce, ceny miejscowych
        rzeczy około 1,5 - 2 razy niższe niż w Polsce. Dodatkowo można kupić świeże
        owoce (np. kilogram wybornego arbuza kosztuje około 45 gr.) i niezłe sery /
        twarogi. Uwaga - wszelka woda "kranówa" jest bardzo smaczna i zdatna do picia
        (o ile jest...). Mineralna w butelkach jest tania (1 zł za litr) i też bardzo
        dobra. Ponadto Ormianie robią bardzo dobrą brandy (w Erewaniu można zwiedzić
        destylarnię "Ararat").
        Uwaga! Karabach jest znacznie droższy! (wszystko trzeba dowozić samochodami).
        Ceny jedzenia w sklepach są o około 20% wyższe. Za nocleg trzeba liczyć około
        $20 a za taksówkę $80! (tyle uzgodniliśmy za całodniowy "tour" po klasztorach
        Karabachu. Pytaliśmy się różnych ludzi i mówili nam, że takie są ceny).

        Co do ogólnej sumy kosztów $1200 za dwie osoby (18 dni z przelotem). Jednak
        przynajmniej $200 poszło na Karabach (dojazd + pobyt). Ponadto za $80 kupiliśmy
        dywan (klasyczna pamiątka z Armenii).

        Dobre informacje praktyczne (gratis) można uzyskać na miejscu w Erewaniu, w
        punkcie informacji przy placu Republiki (mają stronę www.armeniainfo.am)
        dodatkowo na www.cilicia.com

        Co jest do zobaczenia? Co kto lubi:
        a. Zabytki - Ormianie dumni są, że ich kraj jako pierwszy uznał chrześcijańswto
        jako religię państwową (w 301 r. n.e.). W całym kraju jest cała masa starych
        kościołów i klasztorów. Na ogól malutkie, zbudowane z szaergo kamienia - w
        środku półmrok. Niektóre wykute w skałach lub zbudowane gdzieś w niedostępnym
        miejscu w górach (dojazd taksówką, albo drap się kilka godzin w upale +37).
        Najstarsze klasztory były z V wieku (Dadivank i Amaras w Karabachu, Echmiadzin
        w Armenia), pozostale "oscylowały" miedzy IX a XIV wiekiem. Inne zabytki to np.
        świątynia Słońca w Garni z I w n.e., wygląda jak mały Akropol smile Ruiny fortecy
        Erebuni w Erewaniu z VIII wieku p.n.e. Na południu Armenii - stare kamienne
        kręgi z drugiego tysiąclecia p.n.e. (Zorakar) służące ponoć jako obserwatiorium
        astronomiczne (niektóre kamienie mają wywiercone dziury).
        b. Góry - w Armenii w większości surowe, skaliste (krajobrazy jak z dzikiego
        zachodu). Masyw Aragats na pólnocny zachód od Erewania jest ponoć fajny do
        łażenia. Także okolice miejscowośći Diliżań nadają się do chodzenia po górach
        (w Diliżań byliśmy - góry są tam porośnięte lasami, klimat zdaje się też być
        łagodniejszy. Wygląda miło). nie jestem fanem chodzenia po górach, więc są to
        informacje z drugiej ręki.
        c. jezioro Sisiań (na jednodniową wycieczkę z Erewania). Spore jezioro, ładne
        widoki i piekielnie zimna woda.
        d. W Erewaniu jest kilka bardzo ciekawych muzeów: galeria sztuki, biblioteka
        narodowa "Matenadaran" - ciekawe starodruki i galeria Sarajana.

        Ciekawa informacja o zabytkach Armenii jest na stronie www.cilicia.com (clik-
        map).

        Klimat: Latem sucho i gorąco. W dolinach (Erewań) temperatura sięga +40 stopni.
        W karabachu i nad jeziorem Sisiań łagodniej - koło +30. Pada bardzo rzadko.

        W sumie byliśmy tam przez 18 dni. Ogólnie mogę powiedzieć, że nie jest to łatwy
        kraj dla turystów. Ciężko jest planowć (nie ma rozkładów jazdy, noclegi trzeba
        szukać
        • pstrys Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt 27.09.03, 17:39
          coś mi ucięło końcówkę. sorki. jeszcze raz zatem:

          W sumie byliśmy tam przez 18 dni. Ogólnie mogę powiedzieć, że nie jest to łatwy
          kraj dla turystów. Ciężko jest planowć (nie ma rozkładów jazdy, noclegi trzeba
          szukać na miejscu pytając się po sklepach). Jest trochę wypytywania się ludzi,
          rozmów gdzie co i jak zobaczyć (dodatkowy plus mieszkania u rodziny) i
          targowania się. Jeśli ktoś to lubi (albo mu to nie wadzi) to może zobaczyć
          ciekawe zabytki i fajną przyrodę. Jeśli ktoś jednak liczy na spokojne wakacje z
          wygodami to Armenię raczej odradzam.

          Jeśli są jeszcze jakieś pytania, to chętnie odpowiem (jak będę wiedział)

          Pozdrawiam

          Piotr
        • Gość: Marek Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.217.133.* 08.11.03, 18:11
          Tak sie sklada ze jestem historykiem z wyksztalcenia i zamilowania a na Kaukazie
          mieszkam juz 13 lat i bardzo dobrze znam historie tego regionu.To ze Ormianie
          przyjeli chrzescijanstwo w 301 r.jest wierutna bzdura.Jak Ormianie calkowicie
          zalezni od Cesarstwa Rzymskiego mogli przyjac chrzescijanstwo za oficjalna
          panstwowa religie skoro w cesarstwie dopiero po 313 r. zezwolono na swobodne
          wyznawanie chrzescijanstwa?Wszyscy powazni historycy juz od dawna nie traktuja
          powaznie tych bajek.Realnie jako pierwsze w swiecie chrzescijanstwo jako pan-
          stwowa religie przyjely jednoczesnie Armenia i Kaukaska Albania i nastapilo to
          okolo 314-315 r.Znajdujace sie w Karabachu klasztory Amaras i Dadiwank nie maja
          absolutnie nic wspolnego z kultura ormianska!Sa to klasztory albanskie ktore
          przywlascili sobie Ormianie po likwidacji kosciola albanskiego w 1836 r. przez
          rzad carskiej Rosji(po usilnych ormianskich staraniach...).
          Kościół Didavank - oryginalna nazwa Chaszawank (rzadziej spotykana jej odmiana
          to Chotawank). Słowo „Chasz” w języku Udin (który był językiem państwowym
          Albanii Kaukaskiej) oznacza księżyc i światło (blask), a nazwa wzięła się stąd,
          że miejsce na którym zbudowano kompleks klasztorny i kościół było już obdarzane
          czcią przed przyjęciem chrześcijaństwa. Oddawano tam cześć bóstwu księżyca.
          Kościół został zbudowany za panowania księcia albańskiego Wachtanga (1142-
          1182). Budowę zakończono w 1214r. Był on przeznaczony dla żony Wachtanga - Arzu-
          Chatun i poświęcony pamięci jej poległego męża i synów. Nota bene miejscowi
          książęta albańscy byli zmuszeni odpierać najazdy ormiańskie, jak np. władca
          Sachak w II połowie IX w.
          Ormianie w absolutnej wiekszosci zostali przesiedleni do Karabachu przez Rosjan
          glownie z Persji i czesciowo z Turcji po wojnach rosyjsko-perskich i rosyjsko-
          tureckich w 1828-1829 r.
          Wszystkich ktorzy chca poznac prawdziwa historie tego regionu polecam doskonala
          strone :
          www.caucasianhistory.org
          • pstrys Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt 08.11.03, 21:46
            Spokojnie.
            Nie jest tajemnicą, że Ormianie i Azerowie mają raczej niepasujące do siebie
            wizje świata i historii. Powyższy tekst jak i strona 'caucasianhistory'
            to "jedynie prawdziwa" wersja raczej azerskia niż ormiańskia. Obie wersje są na
            tyle różńe, że Beth Potter, autorka części 'Armenia' w skądinąd słabym
            przewodniku LonelyPlanet, zdecydowała się zaprezentować obie wersje historii
            Górnego Karabachu, niż szukać punktów wspólnych.

            Należy mieć nadzieję, że kiedyś może historycy obu krajów będą wspólnie
            dyskutować o historii regionu. Na razie trzeba się cieszyć, że zawieszenie
            broni jest przestrzeganie i że nie giną ludzie.

            Piotr

            PS. "Bzdurne" historie o przyjęciu przez Ormian chrześcijaństwa w 301 roku n.e.
            można znaleźć m.in. na stronach Departamentu Stanu USA i brytyjskiego MSZ.
            • Gość: Marek Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.217.133.* 09.11.03, 06:26
              Sluszaj kaziol - tylko mnie nie uczuc tego czym sie zajmuje profesjonalnie.
              Informacje zawarte na stronie www.caucasianhistory.org sa wynikami badan
              przede wszystkim historykow udinskich a Udinowie sa bezposrednymi potomkami
              kaukaskich Albanow ktorzy zasiedlali tereny Karabachu a oprocz nich historycy
              zachodni np.z Norwegii,Austrii,Niemiec i Francji.Piszac to w ogole nie
              poruszalem sprawy konfliktu azerbejdzansko-ormianskiego ale bezprecedensowe
              przywlaszczanie przez Ormian spuzcizny kultury Kaukaskiej Albanii!
              Na Kaukaz zaczalem
              przyjezdzac juz w polowie lat 80tych a mieszkam tu na stale od 13 lat
              - wiele z wydarzen ktore podaje ponizej rozgrywalo sie przed moimi oczami
              i szto ty kaziol moziesz mnie skazat?!!!
              Dla wszystkich ktorzy zajda na to forum i przeczytaja ten dialog zamieszczam
              informacje o dziejach raczej ponurych ktore sa w Polsce praktycznie nieznane.
              Oto przyklady tego co reklamuja Ormianie w Karabachu jako czesc "istorii
              Welikoj Armenii".
              Daję tylko przykłady jawnego kłamstwa, które - nie bójmy się tego słowa -
              graniczy po prostu ze świństwem.

              Miasto Aghdam - (właściwa nazwa Agdam) - jedna z siedzib karabachskich chanów.
              Miejscowość ściśle związana z kulturą azerbejdżańską, a nie ormiańską. Sama
              nazwa Garabach (prawidłowa forma nazwy Karabach) oznacza w języku
              azerbejdżańskim - Czarny Sad.

              Kościół w Gandzasar - świństwo rzadkiego gatunku! Kościół, a właściwie kompleks
              klasztorny z kościołem był ufundowany przez albańskiego księcia Gasana Dzalala
              w 1216r. Był miejscem pochówków książąt albańskich z dynastii Dzalalidow i
              albańskich katolikosów (tytuł głowy kościoła albańskiego, podobny do tego który
              tej pory noszą głowy kościołów Armenii i Gruzji). Tu znajdowała się na
              przestrzeni wielu wieków rezydencja albańskich katolikosów. Na kamieniach
              nagrobnych, które się tam znajdowały do czasu ormiańskiej okupacji, znajdowały
              się takie napisy:
              "Tu znajduje się mogiła Grigorija - katolikosa Albanii -1703r",
              "Tu pochowano Jesai - katolikosa Albanii -1728r."
              i wiele innych gdzie nawet słowem nie wspominało się o Ormianach!
              Tu objaśnienie - państwo Albania istniało na terenie obecnego północnego
              Azerbejdżanu we wczesnym średniowieczu, nie ma nic wspólnego z Albanią
              bałkańską (jej właściwa nazwa to Shkipetaria). Zamieszkiwały ją ludy
              posługujące się językami grupy wschodnio-kaukaskiej, z którymi
              Ormianie maja tyle wspólnego, ile ja z Papuasami. W skład państwa albańskiego
              wchodziły też ziemie dzisiejszego Garabachu oraz dzisiejszej południowej i
              północno-wschodniej Armenii. Ormianie na Kaukazie są przybyszami i racje maja,
              ci ktorzy bedac w Ani we wschodniej Turcji twierdza ze byli w Armenii - to
              właśnie właściwa Armenia. Albanowie posiadali własny alfabet liczący 52 litery.
              Ich potomkami są żyjące do dziś na terenie Azerbejdżanu plemiona Lezginów,
              Kryzów, Cachurów, Buduchców, a przede wszystkim Udinów, którzy nie tylko
              zachowali swój język (był on dawniej językiem państwowym Albanii) i kulturę ale
              i religię - do tej pory są chrześcijanami. Albanowie zaczęli przyjmować
              chrześcijaństwo już w I w.n.e. Najstarszy kościół chrześcijański na Kaukazie
              powstał w miejscowości Kisz (niedaleko miasta Szeki na płn.-zach. Azerbejdżanu)
              już w latach 60-tych I w.n.e., kiedy sami Ormianie mordowali przybywających na
              ich ziemie
              chrześcijańskich misjonarzy.

              Miasto Szuszi (właściwa nazwa Szusza - wzięła się stad, że górskie powietrze
              jest tam niezwykle przezroczyste - jak kryształ - bo to oznacza ta nazwa w
              języku azerbejdżańskim). Tego już innymi słowy jak świństwo nie nazwę. Ormianie
              na terenie Garabachu stali się większością w sposób sztuczny, ale Szusza była
              zawsze regionem zamieszkiwanym w absolutnej większości przez Azerbejdżan i
              miasto to ma dla ich kultury i historii znaczenie porównywalne, jak dla nas
              Kraków!
              Szuszę założył chan garabachski Panach-chan (100 procentowy Azerbejdżanin) w
              1750 roku. Na jego cześć miasto nazwano Panachabad, a potem zmieniono na
              Szusza. Szusza była jednym z największych i najważniejszych ośrodków
              kulturalnych Zakaukazia - miastem poetów i artystów - jak poeta Wagif, poetka
              Natawan, pieśniarz Chan Szuszynski, pieśniarz Bul-Bul i nijak nie pomnę, żeby
              stamtąd się wywodził jakiś znany Ormianin!

              Kościół Didavank - oryginalna nazwa Chaszawank (rzadziej spotykana jej odmiana
              to Chotawank). Słowo „Chasz” w języku Udin (który był językiem państwowym
              Albanii Kaukaskiej) oznacza księżyc i światło (blask), a nazwa wzięła się stąd,
              że miejsce na którym zbudowano kompleks klasztorny i kościół było już obdarzane
              czcią przed przyjęciem chrześcijaństwa. Oddawano tam cześć bóstwu księżyca.
              Kościół został zbudowany za panowania księcia albańskiego Wachtanga (1142-
              1182). Budowę zakończono w 1214r. Był on przeznaczony dla żony Wachtanga - Arzu-
              Chatun i poświęcony pamięci jej poległego męża i synów. Nota bene miejscowi
              książęta albańscy byli zmuszeni odpierać najazdy ormiańskie, jak np. władca
              Sachak w II połowie IX w.

              Z całej listy tzw. "ormiańskich" zabytków Garabachu można w zasadzie tylko
              zostawić Stepanakert i to bron Boże nie całe miasto, którego historyczna nazwa
              brzmi Chankendi (Chańska Osada). Nazwa została zmieniona na Stepanakert
              (inaczej Stiepanakert) w pierwszych latach władzy sowieckiej
              na cześć słynnego komunistycznego oprawcy Stepana Szaumiana.
              W 1932r. otwarto tam Ormiański Teatr Dramatyczny (na koszt władz Republiki
              Azerbejdżanu) i nikt nie zaprzecza ze jest to coś związane z kultura ormiańską.
              Można też chyba zaliczyć do kultury ormiańskiej stadion piłkarski imienia
              Stepana Szaumiana.


              Niestety teraz muszę trochę sięgnąć do polityki, bo tu kryje się podłoże tego
              cyrku. W chwili obecnej na Kaukazie zarysowały się dwa bloki, których interesy,
              bardzo delikatnie mówiąc, całkowicie się rozmijają. Z jednej strony Gruzja i
              Azerbejdżan jednoznacznie popierają politykę USA, są
              gotowe choćby jutro wstąpić do NATO i mają (zwłaszcza Azerbejdżan) doskonałe
              stosunki z Izraelem. Z drugiej strony Rosja - i jak określają na Kaukazie jej
              pies łańcuchowy Armenia, która drugim swoim wielkim przyjacielem określa Iran –
              państwo dla każdego myślącego człowieka będące symbolem zamordyzmu. Armenia
              jest obecnie związana z tymi państwami na śmierć i życie i wszystko to co
              uprawia obecnie armeńska propaganda, jest tego logicznym następstwem. Konflikt
              o Nagorny Karabach był ewidentnie zainicjowany przez Rosję (wtedy jeszcze
              ZSRR), ale fakty są takie że to Ormianie pierwsi wygnali na początku 1988r.
              wszystkich Azerbejdżan żyjących na terenie Armenii - ponad 200 tys. ludzi -
              których przegnano głodnych i bosych przez pokryte śniegiem góry do
              Azerbejdżanu. To Ormianie w chwili obecnej okupują prawie 20 % terytorium
              Azerbejdżanu, które zawojowali przy aktywnej pomocy armii rosyjskiej, dokonując
              przy tym wielu rzezi, z których najgłośniejsza miała miejsce w miasteczku
              Chodzaly 26.02.1992r., gdzie wyrżnięto dosłownie wszystkich - w tym starców i
              dzieci. Przy czym Armenia okupuje nie tylko obszar Nagornego Garabachu, ale i
              potężny obszar ziem nie mających z tym regionem nic wspólnego, co oczywiście
              jest na rękę Rosji i Iranowi które mogą dzięki temu mieć instrumenty nacisku.
              Nie wspomnę już o masowym w latach 1988-1993 podkładaniu przez Ormian bomb do
              azerbejdżańskich autobusów, pociągów, stacji metro itd.....
              Nienawiść w stosunku do niektórych narodów w oficjalnej ormiańskiej
              propagandzie przybrała formę patologii. Zresztą w odróżnieniu od Azerbejdżanu i
              Gruzji, gdzie żyje wiele narodowości, Armenia jest narodowym "monolitem" - jest
              krajem, w którym żyją sami Ormianie. Absolutnie nie popieram tego co dokonali
              Turcy (przy pomocy Kurdów zresztą) w 1915r. i to co zaszło wtedy jest godne
              potępienia. Ale czy Ormianie zadali sobie pytanie dlaczego tak się stało? Ja
              zadałem sobie to pytanie przy czym opierałem się na pracach autorów wyłącznie
              zachodni
              • Gość: Piotrek Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: *.net.autocom.pl 06.12.03, 21:54
                tu kaziol zastanow sie nad słowami
            • Gość: Marek cd.2 Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.217.133.* 09.11.03, 06:46

              Nienawiść w stosunku do niektórych narodów w oficjalnej ormiańskiej
              propagandzie przybrała formę patologii. Zresztą w odróżnieniu od Azerbejdżanu i
              Gruzji, gdzie żyje wiele narodowości, Armenia jest narodowym "monolitem" - jest
              krajem, w którym żyją sami Ormianie. Absolutnie nie popieram tego co dokonali
              Turcy (przy pomocy Kurdów zresztą) w 1915r. i to co zaszło wtedy jest godne
              potępienia. Ale czy Ormianie zadali sobie pytanie dlaczego tak się stało? Ja
              zadałem sobie to pytanie przy czym opierałem się na pracach autorów wyłącznie
              zachodnich - w żadnym wypadku ormiańskich i tureckich. Niestety wnioski są
              takie, że Ormianie przemilczają niektóre fakty. Od momentu wybuchu I wojny
              światowej Ormianie podjudzani przez Rosjan zajmowali się aktami dywersji na
              rzecz armii
              rosyjskiej, dokonując wielu mordów na ludności tureckiej. Większość autorów
              podważa też liczbę zabitych Ormian - w owym czasie na terenie wschodniej Turcji
              po prostu tylu Ormian nie było.
              Najbardziej jednak mnie przeraża ich zakamieniała nienawiść (zgoła obca
              chrześcijaństwu, do którego należą). Jeśli nawet zginęło ich ponad milion (co
              powtarzam jest kwestionowane) i od tej pory minęło prawie 86 lat, to my w
              związku z tym, że Polaków zginęło w II wojnie ponad 6 milionów powinniśmy
              chodzić z siekierą pod pachą i każdego spotkanego Niemca przenosić na łono
              Abrahama - chyba logiczne. Nie wyobrażam sobie, żeby dziś robić wielkie wiece
              (jak w Erewaniu) np. w Oświęcimiu i wkładać do głowy dzieciom, że Niemiec to
              nasz wróg śmiertelny.
              Obszar historycznego Garabachu jest znacznie większy niż terytorium samego
              Nagornego Garabachu. Sama nazwa Garabach (jest to prawidłowa forma pisowni w
              odróżnieniu od Karabach) w języku azerbejdżańskim oznacza „Czarny Sad”. Teren
              Garabachu wchodził w skład państwa albańskiego - w tym okresie największym
              miastem na tym terenie była Barda, która w V-VIIIw. była stolicą Albanii
              Kaukaskiej. Arcach - nazwa, którą przywłaszczyli sobie Ormianie - był jednym z
              11 historycznych regionów Albanii (nazwa ta obejmowała w przybliżeniu górskie
              tereny Garabachu). Jest to słowo staroperskie spotykane już w „Aweście”,
              dialektu pehlewijskiego, które oznacza Region Wiatrow. W źródłach grecko-
              rzymskich Garabach vel Arcach nazywany był Orchisteną - wszędzie wymienianą
              jako część Kaukaskiej Albanii. Od XIIw. rozpowszechnia się nazwa Chaczen, a od
              XIVw. nazwa Garabach. Terytorium Garabachu wchodziło w skład różnych państw
              istniejących na terenie Azerbejdżanu. W IX-Xw było częścią państwa Sadzidów, w
              Xw państwa Salaridów,
              w XI-XIIw. było częścią państwa Szeddanidów, w XII-XIIIw częścią państwa
              Ildenizydów,
              w drugiej połowie XIII - początku XIVw wchodziło w skład państwa Hulagidów,
              potem do początku XVIw w skład państwa Garagojunlu i Aggojunlu. W początkach
              XVIw Garabach wszedł w skład państwa Sefewidów, które istniało do połowy
              XVIIIw. Po śmierci władcy Persji Nadir Szacha w 1747r, który zawojował
              terytorium Azerbejdżanu w latach
              30-tych XVIIIw, na terytorium Garabachu powstało Garabachskie Chanstwo. Zostało
              ono stworzone przez Azerbejdżan, rządzone przez Azerbejdżan i zamieszkiwane
              wówczas w absolutnej większości przez Azerbejdżan. Jego stolicą była założona
              przez Panach Ali Chana w 1750r Szusza.W 1805r.wladca Garabachu - Ibrahim Chalil
              Chan - podpisał traktat o przyłączeniu Garabachskiego Chanstwa do Rosji. Po
              rewolucji bolszewickiej w Rosji i uzyskaniu przez Azerbejdżan niepodległości w
              1918r Garabach, zachodnia część obecnej Armenii i południowy region Zangezur
              graniczący z Iranem, wchodziły w skład Azerbejdzanu. Pikantnym jest fakt, że w
              czasie obrad tzw. Sejmu Zakaukaskiego /luty-maj
              1918r/ azerbejdżańska delegacja zgodziła się przekazać Ormianom terytorium
              byłego chanatu erewańskiego, pod warunkiem, że Ormianie zaprzestaną zbrojnych
              działań w stosunku do Azerbejdżan. Czy ktoś może pokazać kiedy terytorium
              Garabachu należało do Armenii??? Należy jeszcze wspomnieć, że Armenia była
              państwem „koczującym”, które periodycznie znikało i pojawiało się na różnych
              terytoriach - a na Kaukazie Ormianie są przybyszami. Po zdobyciu przez Armię
              Czerwoną Zakaukazia w 1920-21r władze komunistyczne utworzyły w marcu 1921r
              Związek Socjalistycznych Republik Zakaukaskich w skład którego weszły: Gruzja,
              Azerbejdżan i Armenia. W 1921 roku Związek został wcielony do ZSRR i uległ
              likwidacji w 1936r - wszystkie trzy republiki zaczęły funkcjonować oddzielnie.
              Pod dyktando władz komunistycznych ustalono też nowe granice między
              republikami. Już wtedy wywoływało to bardzo duże emocje choć - rzecz jasna - w
              ówczesnej sytuacji granice między poszczególnymi republikami nie miały
              większego znaczenia dla władz komunistycznych i były traktowane jako
              wewnątrzpaństwowe granice administracyjne. Zdecydowanie przegrał
              na ustalaniu granic Azerbejdżan, który utracił tak silnie związane z nim
              historycznie miasto Derbend, które włączono z przyległymi terenami w granice
              rosyjskiego Dagestanu, a na
              rzecz Armenii część swych wschodnich ziem i okręg zangezurski - tym samym
              region nachiczewański został odcięty od pozostałego terytorium Azerbejdżanu.
              Ormianie, którzy w odróżnieniu od Azerbejdżan mieli bardzo silne lobby we
              władzach komunistycznych ZSRR (z przyjacielem Stalina i Berii – Anastasem
              Mikojanem na czele, który należał do ścisłej sowieckiej elity politycznej)
              usiłowali też przyłączyć do Armenii obszar Garabachu, co im się nie udało.
              Jednak pod naciskiem ich lobby rząd sowiecki utworzył na części terytorium
              Garabachu w 1923r Autonomiczny Okręg Nagornego Garabachu. Nie stworzono żadnej
              autonomii dla Azerbejdżan żyjących na terytorium Armenii. Wzięto się natomiast
              za deportacje. Rada Ministrów ZSRR 23.12.1947r przyjęła postanowienie o
              deportacji Azerbejdżan z terytorium Armenii (podpisał je Stalin). Nastąpiło to
              w związku z przesiedlaniem się wielu Ormian z zagranicy - przede wszystkim z
              Iranu. Delegacja Ormian zwróciła się w tej sprawie do Mołotowa w czasie
              konferencji teherańskiej w 1943r.
              Do przyjęcia rozporządzenia doprowadził I sekretarz Komunistycznej Partii
              Armenii G.E.Arutiunow, aktywnie wspierany przez Anastasa Mikojana. W latach
              1948-53 przymusowo przesiedlono i zmuszono do wyjazdu ok.150 tys. Azerbejdżan.
              Wielu z nich
              przesiedlono z okolic górskich na Równinę Kuro-Araksińską, gdzie wśród nie
              przywykłych do stepowego klimatu i nie mających normalnych warunków do życia
              szerzyły się głód i choroby – zginął co trzeci. Ormianie w Azerbejdżanie byli w
              nieporównywalnie lepszej sytuacji niż w Gruzji, gdzie nie utworzono dla nich
              żadnej republiki autonomicznej (choć okręg Achalkalaki o który Ormianie toczyli
              ciężkie walki z Gruzinami w 1918r był zamieszkany w większości przez Ormian).
              Gruzini mieli nad Ormianami zdecydowaną
              przewagę - Stalin był człowiekiem nr 1 w ZSRR - ale zaważyły na tym również
              wypadki 1918r. Tu warto zaznaczyć, że Armenia miała i ma terytorialne pretensje
              nie tylko do Azerbejdżanu. Mało kto wie, że w końcu 1918r Armenia rozpoczęła
              wojnę z Gruzją
              (o czym aż za dobrze pamięta starsze pokolenie Gruzinów) głosząc wszem i wobec,
              że gruzińska stolica Tbilisi to prastare ormiańskie miasto i wojska ormiańskie,
              które napadły na Gruzję próbowały zdobyć Tbilisi. Wzburzeni Gruzini /wyobraźmy
              sobie, że nagle Czesi nie poprzestając na Zaolziu, chcieliby zdobyć
              Warszawę!!!/ ruszyli do kontrataku odpierając wojska ormiańskie. Wszystkich
              zainteresowanych faktami związanymi z przywłaszczaniem nie swojej historii i
              kultury przez Ormian odsyłam do doskonałej pozycji gruzińskiego historyka Ilji
              Czawczawadze: "Armianskije uczionyje i wopijuszczije kamni" - "Ormiańscy uczeni
              i krzyczące (wołające o pomstę) kamienie". W chwili obecnej bardzo zaogniona
              sytuacja panuje w Dzawachetii - regionie na południu Gruzji (okręg Achalkalaki,
              o którym już była mowa) zamieszkanym w więk
            • Gość: Marek - cd 3 Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.217.133.* 09.11.03, 07:12
              W chwili obecnej bardzo zaogniona sytuacja panuje w Dzawachetii - regionie na
              południu Gruzji (okręg Achalkalaki, o którym już była mowa) zamieszkanym w
              większości przez Ormian, którzy byli tu przesiedleni na początku XIXw. Obecnie
              Gruzja żąda od Rosji likwidacji znajdującej się w Dzawachetii rosyjskiej bazy
              wojskowej. Rosjanie oponują stosując swoją typową politykę. Otóż miejscowi
              Ormianie demonstrują przeciw likwidacji bazy grożąc secesją i przyłączeniem
              regionu do Armenii, głosząc przy tym, że tylko wojska rosyjskie zapewnią im ich
              prawa. Ten wariant jest na Kaukazie znany i nie mylą się Ci, którzy twierdzą,
              że klucze do rozwiązania konfliktów na Kaukazie leżą na Kremlu.
              Skąd wzięli się Ormianie w Garabachu? Po wojnach Rosji z Turcją i Persją w
              końcu lat 20-tych XIXw Rosjanie zaczęli przesiedlać na teren Zakaukazia
              perskich i tureckich Ormian, którzy współpracując i udzielając pomocy armii
              rosyjskiej, obawiali się odwetu ze strony miejscowych władz. Bardzo dużą ich
              liczbę przesiedlono na teren Garabachu, który na skutek działań wojennych
              miedzy Rosją i Persją utracił ponad połowę swej ludności. Rosjanie osadzając na
              tych przygranicznych terenach Ormian chcieli umocnić swą pozycję na Zakaukaziu -
              Ormianie byli skazani na bronienie rosyjskich interesów. W ten sposób został
              sztucznie zmieniony skład ludności w Garabachu. Ormianie, którzy w momencie
              przyłączenia Garabachskiego Chanstwa do Rosji w 1805r byli według spisu
              ludności zdecydowaną mniejszością, już w końcu lat 80-tych XIXw .stanowili 58%
              jego ludności. Jakże znamienne okazały się słowa rosyjskiego posła w Teheranie
              Gribojedowa, który w 1828r pisał: "My...niemało dumaliśmy o niepokoju wśród
              muzułmanów i uspokajaniu ich, żeby pogodzić ich z obecnym ciężkim położeniem,
              że nie będzie ono długotrwale i wyperswadować im obawy, że Ormianie zawładną
              zawsze ziemiami na które ich raz wpuszczono". W 1978r w wiosce Maragaszen /sama
              nazwa pochodzi stąd, że przesiedlono tu Ormian z irańskiego
              miasta Maraga -w Mardakiertskim rejonie Nagornego Garabachu/ został ustawiony
              obelisk. Umieszczony na nim napis glosił: "W 150 (slownie STO PIECDZIESIAT)
              rocznicę przybycia Ormian na te ziemie" - NO COMENTS!!! Ostatecznej zagładzie
              uległ w Garabachu etos albański. Istniał jeszcze wówczas kościół albański,
              który po usilnych ormiańskich staraniach władze carskie zlikwidowały w 1836r,
              po czym Ormianie uzurpowali sobie i przywłaszczyli prawa i spuściznę kościoła
              albańskiego. Albanowie zostali zmuszeni do przyjęcia obrządku kościoła
              ormiańskiego i z czasem zostali zarmenizowani. Część z nich nie przyjęła tego
              obrządku i przeszła na islam, pewna grupa przyłączyła się do kościoła
              gruzińskiego i na szczęście pewna grupa – Udini – zdołała, zaciekle się broniąc
              przed wynarodowieniem, zachować swój język, kulturę i religię. Ormianie nie
              poprzestali na przywłaszczeniu wielkiej liczby albańskich kościołów i
              klasztorów. Z czasem żeby zagwarantować sobie prawa do zagarniętych ziem,
              zaczęli głosić, że są to zabytki kultury ormiańskiej. Szczególnie haniebnym
              jest przypisywanie kulturze ormiańskiej świętego dla Albanów miejsca –
              kompleksu klasztornego Gandzasar - gdzie do 1836r znajdowała się rezydencja
              albańskiego katolikosa - głowy kościoła albańskiego i gdzie znajdują się groby
              wielu albańskich katolikosów i albańskich wladców.
              Jak Ormianie kradli tożsamość albańską? Zacznijmy od początku. W pierwszych
              wiekach naszej ery kościoły albański, armeński i gruziński były stronnikami
              monofizytyzmu (kierunek który uznawał tylko boską naturę Chrystusa w
              odróżnieniu od diofizytyzmu – kierunku zwolenników postanowień soboru
              chalcedońskiego, którzy uznawali obie natury Chrystusa). Potwierdzone to
              zostało na dwóch soborach
              w Dwinie w 506 i 551r. Z czasem wraz ze wzrostem politycznej potęgi Bizancjum
              na przełomie VI-VIIw. kościoły albański i gruziński stawały się
              diofizyckie /jak kościół bizantyjski/. W 607r. kościół gruziński oficjalnie
              opowiedział się przy diofizytyzmie, albański nie uczynił tego oficjalnie, choć
              wiele wspólnot trzymało się tej nauki.
              Przy monofizytyzmie pozostał kościół ormiański, który był jego fanatycznym
              zwolennikiem i zaciekłym przeciwnikiem diofizytyzmu. W 681r władcą Albanii
              został Baraz Tiridat. Państwo jego
              znalazło się w bardzo ciężkiej sytuacji. Na teren Albanii wtargnęli Chazarowie.
              Na obszar południowego Kaukazu urządzali też wyprawy Bizantyjczycy, oprócz tego
              Albanii ciągle zagrażali Arabowie, których lennikiem uznał się poprzedni
              władca - Dzawanszir. Zmuszony płacić jednocześnie
              daniny Chazarom, Arabom i Bizantyjczykom Baraz Tiridat udał się wraz ze swymi
              synami w 699r. do Bizancjum chcąc uzyskać zwolnienie od obowiązku płacenia
              trybutu. Tam jednak on i jego synowie
              stali się zakładnikami i byli przetrzymywani do 704r. Korzystając z
              nieobecności władcy albański katolikos Bakur Nerses, jak również korzystając z
              poparcia żony władcy Sparamy, podjął próbę oficjalnego przejścia na
              diofizytyzm. Przeciwnicy tego kierunku z księciem Szeroje na czele zwrócili się
              o pomoc do ormiańskiego katolikosa Ilji. Kościół ormiański zawsze gniewnie
              reagował na podkreślany przez Albańczyków fakt, że w ich kraju chrześcijaństwo
              pojawiło się nieporównywalnie wcześniej niż w Armenii i ormiański katolikos
              momentalnie wykorzystał nadarzającą się okazję. W swoim liście wysłanym do
              kalifa arabskiego Abd Al-Malika, Ilja opisał działalność albańskiego
              katolikosa, jako probizantyjską (Bizancjum było diofizyckie) i zdradziecką w
              stosunku do kalifatu. Ilja wezwał kalifa do zbrojnej interwencji, życząc
              zwycięstwa synom Allaha w walce ze wspólnym wrogiem. W odpowiedzi kalif, który
              z satysfakcja przyjmował wszystkie działania dążące do osłabienia Bizancjum,
              nakazał Ilji ukarać Bakura Nersesa i jego stronników. Ilja przybył do stolicy
              Albanii - Bardy na czele arabskich oddziałów i zasiadł przed główną bazyliką.
              Na jego rozkaz przyprowadzono w kajdanach przed jego oblicze Bakura Nersesa (to
              oczywiście typowo po chrześcijańsku), który zmarł niedługo po tym, nie mogąc
              przeboleć, że to chrześcijanie tak postąpili. Sparame zamknięto w twierdzy i
              potem zgładzono. Niezliczone rękopisy albańskie uznane przez Ormian
              za "heretyckie", zniszczono wrzucając je do rzeki. Za radą Ormian kalif nakazał
              oficjalną
              likwidację państwa albańskiego w 705r., odsuwając od władzy Baraza Tiridata,
              który wrócił
              z niewoli. Kościół albański podporządkowano ormiańskiemu. Z zależności tej
              oswobodził się po rozpadzie kalifatu arabskiego w IX w.Po likwidacji
              kosciola albanskiego na mocy rozporzadzenia rzadu carskiego w 1836 r. dochodzilo
              do tgo ze Ormianie zabraniali wstepu do wlasnych kosciolow tym Albanom ktorzy
              nie zgodzili sie przyjac pod przymusem obrzadku ormianskiego.Byly nawet
              przypadki ze Albanowie zwracali sie z do rzadu carskiego z prosba by zezwolono
              przejsc na protestantyzm bo nie chca zeby ich uwazano za Ormiam - zachowaly sie
              nawet dokumenty carskiej administracji choc Rosjanie wszedzie popierali Ormian.
              Zaznaczam ze nie jestem ormianofobem i mam wsrod Ormian przyjaciol na szczescie
              wyzbytych z wielkoormianskiego szowinizmu.Wspolzycie miedzy Ormianami I Azerbej-
              dzanami do momentu rozpoczecia konfliktu ukladalo sie bardzo dobrze.Zawiazalo
              sie wiele mieszanych rodzin ktore potem bolesnie odczuly ten konlikt.Niestety
              Ormianie zawsze byli instrumentalnie wykorzystywani przez carska Rosje i ZSRR
              a "historia" w ktora ja rowniez kiedys wierzylem byla odbiciem tej polityki.
              Jako historyk osobiscie sprawdzalem wiele rzeczy zaznajamiajac sie z wieloma
              oryginalami dokumentow i korzystalem z prac autorow roznej narodowosci.
              W odroznieniu od pridurkow z lekkiej reki wydajacych swoje sady i nia majacych
              w ogole pojecia o tym temacie wiem co pisze i odpowiadam za swoje slowa.

              Wszystko to piszę nie po to, żeby odradzać zwiedzanie azerbejdżańskich terenów
              okupowanych
            • Gość: Marek cd 4 Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.217.133.* 09.11.03, 07:23
              Wszystko to piszę nie po to, żeby odradzać zwiedzanie azerbejdżańskich terenów
              okupowanych obecnie przez Armenię - uchowaj Boże! Tym bardziej, że są to tereny
              niewątpliwe warte zwiedzenia. Ludzie nie po to zburzyli mur berliński, żeby nie
              było można jeździć, gdzie człowiek ma ochotę. Chcę jednak żeby zwiedzający te
              tereny mieli świadomość, że są one okupowane prawem kaduka przy
              błogosławieństwie i wydatnej pomocy Matuszki Rossiji i że następuje
              bezprecedensowe przywłaszczanie sobie przez Ormian kultury i zabytków tego
              regionu - z którym Ormianie mają tyle wspólnego, ile Polacy z Papuą Nową
              Gwineą. Zdaję sobie sprawę, że to koleje historii doprowadziły do tego, że
              Ormianie pozostawili swe ziemie i osiedlili się na Kaukazie, ale nie jest to
              absolutnie żadnym usprawiedliwieniem dla ich postępowania. Jako Kresowiakowi
              krew mi zawsze kipi w żyłach kiedy ukraińscy przewodnicy oprowadzając wycieczki
              po Lwowie opowiadają herezje typu, że Uniwersytet Jana Kazimierza zbudowali
              Ukraińcy i to od razu pod imieniem Iwana Franko!!! Nie wspomnę już o tym, że
              Chachły podając informacje o Zbarażu nie mogą do końca wyjaśnić kto i po jaką
              cholerę bronił się przed ludowo-wyzwoleńczą armią batki
              Chmielnickiego i pod dużym znakiem zapytania jest do dziś zachowanie Cmentarza
              Orląt. To porównanie może pozwoli uzmysłowić sobie, co czują ludzie, którym
              kradnie się ich własną
              historię. Jak genialnie stwierdził Pawlak w "Nie ma mocnych": "Za demokracją ja
              od czasu do czasu był, ale za oszukańcami nigdy!"
              Kiedyś w Gruzji opowiedziano mi historię, która doskonale obrazuje ormiańskie
              podejście do historii choć to rzecz jasna żart. Otóż:
              Pewnego razu gruzińscy archeolodzy prowadząc wykopaliska w ruinach gruzińskiego
              miasta z V w.n.e. odnaleźli przewody telefoniczne. Zaśpiewała cala Gruzja,
              krzyk radosny podniósł się pod niebiosa i otwarto wszystkie beczki wina.
              Pomyślcie tylko - okazuje się, że już półtora tysiąca lat temu Gruzini mieli
              łączność przewodową i zapewne już wtedy mieli telefony! Radość nie trwała
              jednak długo. Już po kilku dniach środki masowego przekazu Armenii ogłosiły
              dumnie światu, że ormiańscy archeolodzy prowadząc wykopaliska w ruinach
              ormiańskiego miasta z II w.n.e. nie odnaleźli żadnych przewodów. Co świadczy
              niezbicie, że już wtedy Ormianie posiadali łączność bezprzewodową!
              • pstrys Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt 09.11.03, 10:24
                O rany! Ale nerwus. Neil Wilson w dziale Azerbejdżan przewodnika LP pisał, że
                Arezowie po przegranej wojnie mają kompleks Karabachu i masz - elaborat w
                czterech tomach o "prawdzie jedynej". Przy okazji - mocno odmienne wersje
                ormiańskie można znaleźć np. na www.nkr.org

                Ja tam nic do Azerów ani do Ormian nie mam. Granica na razie jest zamknięta i
                moją wycieczkę musiałem ograniczyć tylko do Armenii i Nagornego Karabachu.
                Podczas wycieczki poznałem wielu Ormian. Większość bardzo miła i życzliwa,
                trochę obojętnych, kilku pazernych - jak wszędzie.

                Więc proszę daj sobie spokój, pomyliłeś adresy. To jest forum o turystyce a nie
                o sporach narodowych. Wejdz na przykład na www.armeniadiaspora.com albo na
                www.cilicia.com znajdź tam jakieś forum i dyskutuj z Ormianami; może dojdziecie
                do jakiegoś porozumienia. A rasistowskie teksty o "psie łańcuchowym"
                czy "zakamieniałej nienawiści" to sobie po prostu daruj.

                Piotr
                • Gość: Marek Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.217.133.* 10.11.03, 06:50
                  Pridurok - mezczyzni mowia faktami.Jesli mozesz cos przeciwstawic temu co
                  napisalem a powtarzam ze w odroznieni od takich kazlow jak ty osobiscie
                  je sprawdzalem wiem co pisze i odpowiadam za swoje slowa to nie piszi takoj
                  jerundy tolko dawaj konkriety!Kiedy na czyms sie
                  nie znam nie wypowiadam sie na ten temat szto i tiebie pridurok sowietuju!
                  Koziol dolzien szczipat trawku i liepit babki s pieska szto i tiebia
                  sowietuju...I pierestan pridurok mieszac konflikt azerbejdzansko-ormianski
                  ze sprawa zabytkow Kaukaskiej Albanii.
                • Gość: Marek cd 1 Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.217.133.* 10.11.03, 07:01
                  I jeszcze jedno pridurok.Jestem Polakiem a nie Azerbejdzaninem.Nie mam zadnych
                  kompleksow z zadnej przegranej wojny a jedynie czasem niesmak ze spotyka sie
                  takich
                  kazlow jak ty.Ujmuje sie za nielicznymi juz potomkami Kaukaskich Alban ktorych
                  zostalo juz nie wiecej niz 10000 osob ktorym Ormianie w bezczelny sposob
                  odbieraja ich spuzcizne kulturalna - nawet kaziol nie zrozumiales to co
                  napisalem sprowadzajac wszystko do konfliktu azerbejdzansko - ormianskiego.
                  I po pridurok w ogole wypowiadasz sie je nawet nie rozumiesz o co chodzi?
                  Daj sobie spokoj i wez sie za zajecia ktore ci poradzilem.
                  • pstrys Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt 10.11.03, 09:01
                    Nie obchodzi mnie, czy jesteś Polakiem, Azeerm czy Turkiem. Dla mnie jesteś
                    niesmacznym rasistą i to wystarczy aby teraz zakończyć dyskusję z tobą.
                    • Gość: Marek-Dla wszystki Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.217.133.* 10.11.03, 12:51
                      Wszystkim ktorzy weszli na to forum i na ten temat solennie radze przeczytac
                      informacje ktora zamiescilem do konca choc jest ona dosc obszerna.Nie jest to
                      ani azerbejdzanska ani ormianska wersja wydarzen tylko efekt moich dlugoletnich
                      badan i wertowania wielu dokumentow-jestem historykiem i od 13 lat mieszkam
                      na Kaukazie.Podaje jedynie fakty i to te na temat ktorych istnieja wiarygodne
                      swiadectwa i informacje,nie wypowiadam sie na temat faktow nawet jesli wiem ze
                      mialy miejsce ale nie dotarlem jeszcze do wszystkich dokumentow je opisujacych.
                      Co do wypowiedzi pridurka insynujacego mnie rasizm to odpowiedz na to rowniez
                      mozna znalezc po przeczytaniu do konca podanej przeze mnie informacji - ty ka-
                      ziol jak widze nie pofatygowales sie.Oczywiscie pridurok nie rozumie lub nie
                      chce zrozumiec ze jest roznica miedzy Ormianami(o stosunku do nich patrz moj
                      tekst)a Armenia jako panstwem ktorej polityke nazywam po imieniu - kogos kto nie
                      zna faktow zawsze mozna przekonywac ze wrzesien 1939 r. byl obronna akcja spo-
                      wodowana polskimi prowokacjami,napadem na radiostacje w Gliwicach i masakra
                      Niemcow w Bydgoszczy.Mysle ze nie musze swoim rodakom objasniac na czym trady-
                      cyjnie polegala polityka Rosji i ZSRR a jesli znajda sie obrazeni jej apologeci
                      jak nasz pridurok - no coz juz Karel Czapek zauwazyl ze wiosna snieg topnieje
                      lecz baranow nie ubywa...Niestety w temacie zabytkow Karabachu wszystko jest
                      zmieszane z polityka i bylem zmuszony aby przedstawic niektore fakty bez ktorych
                      niesposob zrozumiec polemike na ten temat.W swiecie sprawe Karabachu sprowadza
                      sie powszechnie tylko do konfliktu Azerbejdzan-Armenia o sporne terytoria tak
                      jak robi to pridurok.Ja natomiast ujmuje sie za nielicznymi juz potomkami
                      Kaukaskich Albanow KTORZY NIE SA ANI AZERBEJDZANAMI ANI ORMIANAMI i sa narodem
                      na granicy wyginiecia.Ich spuscizna kulturowa na terenie Karabachu gdzie
                      w odroznienieniu od Azerbejdzan i Ormian BYLI ABORYGENAMI jest bezprawnie i w
                      bez-
                      czelny sposob przywlaszczana przez Armenie.Sa oni zbyt malym narodem i nie maja
                      takich mozliwosci jak Azerbejdzanie i Ormianie zeby dobijac sie o swoje prawa
                      i o swoja wlasnosc.Jestem jednym z oganizatorow corocznych konferencji naukowych
                      poswieconych historii Kaukaskiej Albanii w ktorych bierze rowniez udzial wielu
                      zachodnich naukowcow.Na szczescie istnieje grupa historykow ktora postawila
                      sobie za zadanie badanie i propagowanie historii Kaukaskiej Albanii choc Armenia
                      wychodzi ze skory aby nad tym tematem opuscic kurtyne milczenia a w Azerbejdza-
                      nie sa rowniez ludzie nieprzychylnie nastawieni i jak pridurok sprowadzajacy
                      wszystko do konfliktu azerbejdzansko-ormianskiego.
                      • pstrys Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt 11.11.03, 12:46
                        Dlaczego musisz mnie obrazac piszac o narodzie "Albanow"? Dlaczego obrazasz
                        przy tym tez Ormian? To wlasnie twoja postawa przypomina mi ziomkostwa
                        niemieckie z ich "jedynie prawdfziwa wizja historii".

                        Zastanow sie sie przez chwilke - z jednej strony mam np. informacje podane
                        przez Deprtament Stanu USA o wprowadzeniu chrzescijanstwa w Armenii w 301 AD a
                        z drugiej "historyka z Kaukazu" ktory stwierdzi, ze to bzdury i szybko
                        przechodzi do wyzwisk.

                        Czy uwazasz ze twoje wystapienia mozna traktowac na powaznie?
                        • Gość: Marek Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.217.133.* 12.11.03, 05:50
                          Pridurok - napisalem ci juz zebys zanimalsja szczipaniem trawki i lepienijem
                          babok s pieska.Nigdy w zyciu nie dyskutuje jesli nie znam tematu a jesli
                          jego znam to przytaczam konkretne argumenty.Nie znasz tej tematyki i po w ogole
                          sie wypowiasz?!Na Kaukazie jest bardzo dobry zwyczaj polegajacy na tym ze czlo-
                          wiek kotoryj szczitajet siebie muszczinoj nie bedzie wdalal sie w dyskusje
                          s kazlom do czego ja sie nistety znizylem.Ja koncze ostatecznie te Boze sie
                          pozal "dyskusje" w ktorej pridurok nie majacy absolutnie zadnych argumentow
                          ani w ogole nie znajacy tej tematyki probuje "odbiwat miacz" insynuujac mi
                          rasizm.
                          Dla wszystkich pozostalych ktorzy beda czytac ten tekst - istnieje Centrum
                          Badania Historii Kaukaskiej Albanii do ktorego rowniez naleze.O wynikach
                          jego badan mozna przeczytac na stronie www.caucasianhistory.com
                          Wsrod nas sa historycy udinscy(Udinowie sa wlasnie potomkomi dawnych Albanow
                          o ktorych istnieniu nasz pridurek nawet nie wie)i historycy zachodni.
                          Naszym celem nie jest przedstawianie ani ormianskiej ani azerbejdzanskiej
                          wersji wydarzen zwiazanych z konfliktem w Karabachu.Staramy sie dopomoc nieli-
                          cznym juz potomkom Kaukaskich Alban ktorym kradnie ich ich spuznizne kulturowa.
                          Tym samym narobilismy sobie przeciwnikow zarowno wsrod Ormian jak i Azerbejdzan.
                          Corocznie organizujemy konferencje historyczne poswiecone tematyce Kaukaskiej
                          Albanii na ktore zapraszam(o terminach mozna przeczytac na podanej stronie).
                          Dla kazla tez znajdzie sie miejsce - slawa Bogu trawki u nas chwatajet.
                          • pstrys Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt 12.11.03, 10:10
                            Moja ostatnia proba porozumienia spelzla jenak na niczym. Okazales sie jednak
                            byc tylko rasista bez kultury. Nie watpie, ze w Azerbejdzanie cala masa
                            podobnych tobie samozwanczych hist(e)orykow tylko kombinuje jak tu ponizyc
                            Ormian (Moze jednak nie samozwanczych? Moze za samo obrazenie Ormian Alijew
                            daje tytul doktorski?). Nie wykluczam, ze podobnie jest w Armenii. Podczas
                            mojego pobytu tam staralem sie jednak czerpac wiedze z trzecich zrodel i unikac
                            takich szurnietych "historykow z koziej wolki". Kontakt z takimi nawiedzencami
                            jak ty (Erika Steinbach to zapewne twoja uczennica), zawsze budzi moje
                            najglebsze obrzydzenie. Koncze zatem moj ostatni post; dyskusja z toba jest
                            bezprzedmiotowa.
                            • Gość: Marek Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.217.133.* 13.11.03, 06:30
                              Nareszcie pridurok cos zrozumiales!Dyskusja jest rzeczywiscie bezprzedmiotowa
                              poniewaz zeby dyskutowac trzeba po prostu znac ten temat...I nie wysilaj sie
                              kaziol to ja a nie ty przerywam te Boze sie pozal "dyskusje".Nie padaj duchom
                              - trawka dlia tiebia wsjegda najdiotsja!
                        • Gość: m. Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.233.139.* 15.11.03, 19:10
                          wiesz Depertament stanu USA czasem podaje niezle glupoty, jak o bezpieczeństwie
                          w Polsce, osobie premiera, itd. Twierdzenie, że wszystko co sie ukazuje na jego
                          stronie internetowej jest absolutną prawdą wydaje sie byc nieco ryzykowne.
                          • Gość: Marek - Bakili Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.217.133.* 16.11.03, 07:03
                            Zgadzam sie w zupelnosci.Nota bene ormianska diaspora w swiecie jest duza,dobrze
                            zorganizowana i wplywowa posiadajac wielkie mozliwosci oddzialywania na swiatowa
                            opinie publiczna.Najsilniejsze ormianskie lobby istnieje we Francji i wlasnie
                            w USA-etim wsjo skazano.Uncle Sam robi w polityce to co uwaza za stosowne
                            i konia z rzedem temu kto udowodni ze jego poczynania i wypowiedzi sa zawsze
                            prawidlowe i obiektywne.
                            • Gość: Ormianin Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: *.ists.pl / *.ists.pl 06.12.03, 23:43
                              Sluchaj no ty ,osle, wystarczy zagladnac na strone, ktora podalesz jako
                              podstawe twoich wypowiedzi, i juz wiadomo jakiej narodowosci jestes. Wiec nie
                              podszywaj sie pod Polaka i nie udawaj, ze jestes neutralny obserwator. Jestes
                              jak najbardziej Azerem i nie mam w tym zadnych watpliwosci. Wiec przynajmniej
                              miej odwage podpisywac sie jako Azer, chyba ze wstydzisz sie swojej
                              narodowosci.
                              • Gość: Marek-Bakili Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.217.137.* 07.12.03, 06:08
                                Sa obecnie trzy wersje historie tego regionu.Wersja ormianska twierdzi ze wszy-
                                stko to jest ormianskie(oprocz tego arka Noego,Ararat,najlepsze w swiecie po-
                                midory,brzoskwinie,pietruszka i Ara tysiace innych rzeczy).Wersja turecka twier-
                                dzi twierdzi ze wszystko to bylo tureckie(sa juz nawet tacy ktorzy twierdza ze
                                chrzescijanstwo narodzilo sie wsrod Turkow i wiekszosc papiezy bylo Turkami).
                                Tymczasem ani Azerbejdzanie ani Ormianie nie sa aborygenami tej ziemi ktora
                                zasiedlali kaukaskojezyczni Albanowie.Nazywam sie Marek Lech i moje nazwisko
                                mozesz znalezc w herbarzu Bonieckiego.Urodzilem sie w Polsce,moi rodzice,dziado-
                                wie i pradziadowie byli Polakami.Nie mam zadnych watpliwosci Chaczik,Wanik czy
                                jak ci tam ze bedziesz staral sie wszystko sprowadzac do konliktu ormiansko-
                                azerbejdzanskiego zamiast czytac uwaznie to co pisalem wczesniej.Ludzie ktorzy
                                prowadza ta strone sa obiektem napasci zarowno ze strony Ormian i ormianofilow
                                jak i Azerbejdzan i turkofilow.Nie musisz mnie instruowac ze Ormianie Ara maja
                                monopol prawdy na historie bo z tym zapoznalem sie juz kiedy pierwszy raz przy-
                                jechalem na Kaukaz a bylo to juz prawie 20 lat temu.Nie jestem ormianofobem
                                i mam wsrod Ormian przyjaciol - mam pelno kaset Boki.Kazdemu ktory sadzi ze nie
                                jestem neutralnym obserwatorem radze bezwzglednie siegnac do ksiazki Ilji Czaw-
                                czawadze - "Armianskije uczienyje i wopijuszczje kamni".Podane jest tam pelno
                                (udokumentowanych) przykladow jak Ormianie przywlaszczali sobie zabytki gruzin-
                                skie i falszowali historie - pisze o tym Gruzin.Slyszalem juz argumenty ludzi
                                typu Jeriamiana ktorzy twierdzili ze dana ziemia jest bezprzecznie ormianska
                                poniewaz rosna tam platany ktore Ormianie sadzili wszedzie(podobne zreszta glu-
                                poty mozna znalezc w obozie turkofilow).Dla mnie podstawowe znaczenie ma znajo-
                                mosc tematu i operowanie konkretnymi faktami i argumentami.I jesli bedziesz
                                mogl przeciwstawic temu co napisalem to podaj konkretne fakty a nie sprowadzaj
                                wszystko do populistycznych hasel Ormian czy Azerbejdzan i ich konfliktu.
                                • Gość: Ormianin Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: *.ists.pl / *.ists.pl 08.12.03, 17:42
                                  1.Zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze każdy próbuje dopasować historię jak
                                  najkorzystniej dla swojego narodu(mam na myśli wszyskie narody świata,
                                  przykładów jest mnóstwo). I tu uważam, że branie za podstawę dyskusji ksiazki
                                  Ilji Czawczawadze - "Armianskije uczienyje i wopijuszczje kamni" i myślenie,
                                  że tu i tylko tu jest napisana cała prawda, jest conajmniej głupie, z tego
                                  powodu, że jest to Gruzin czyli strona zainteresowana. Skoro jesteś
                                  historikiem, nie powinieneś brać pod uwagę jednostronne stwierdzenia Gruzinów,
                                  Azerów, czy Ormian, tylko przeanalizować wszystkie wersje.
                                  2. Na początek podam link na stronę internetową należącą do UN(ONZ)
                                  www.un.int/armenia/arm/en_history.html, którą uważam że jest naprawdę
                                  neutralna i nie jest to wersja Ormian. Zobać i przekonaj się kto mieszkał na
                                  tych terenach i od jak dawna. Jak zapoznasz się z tą stroną internetową i
                                  będziesz grzeczny, będę kontynuował naszą dyskusje.
                                  3. Powinienesz przeprosić za wszystkie wyzwiska na adres Pstrysa, ponieważ to
                                  było zachowanie histerika, a nie jak twierdzisz osoby wykształconej- historika.
                                  To jest turysta, który odwiedził kraj i chciał podzielić się swoimi
                                  wrażeniami. Na co ty zareagowałeś agresywnie.
                                  4. Nie przekonałeś mnie, że jesteś Polakiem. Polak(chrześcianin) nigdy w życiu
                                  nie wyrażałby się z taką nienawiścią o swoich braciach Ormianach.
                                  • Gość: Marek Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.217.137.* 09.12.03, 06:58
                                    Przede wszystkim jesli jestes mezczyzna podaj swoje imie i nazwisko tak jak ja
                                    to uczynilem a nie kryj sie tchorzliwie za pseudonimem.Jest dla mnie rzecza
                                    po prostu smieszna zeby przed jakims anonimowym Chaczykiem udowadniac czy naleze
                                    do narodu za ktory moi przodkowie walczyli i polozyli glowy.A ostatni argument
                                    jest juz TYPOWO ormianski - zaden chrzescijanin nie ma prawa zle wypowiadac sie
                                    o Ormianach!Zapomnialem dodac jeszcze ze takie same poglady jak ja reprezentuje
                                    nasz rodak Tadeusz Swietochowski znany historyk zyjacy w USA.Wiele narodow zyje
                                    w sferze swoich mitow.Znam wielu Rosjan ktorzy nie moga uwierzyc w Katyn,znam
                                    cala mase Ukraincow ktorzy slyszec nawet nie chca ze to oni w czasie wojny
                                    rizali Lachiw a nie odwrotnie.Podstawowym aksjomatem na szczescie nie wszystkich
                                    Ormian ale ich wiekszosc jest to ze tylko oni moga miec racje.Jesli chodzi
                                    o inne narody Kaukazu to tych "jednostronnych" wypowiedzi Gruzinow moge przed-
                                    stawic tak duzo ze komus moze zaczac sie wydawac ze to Gruzini maja wiecej pre-
                                    tensji(nawiasem mowiac to wlasnie Gruzini zwrocili mi po raz pierwszy uwage
                                    na ormianskie metody tworzenia historii).W swoich wypowiedziach(ktorych oczy-
                                    wiscie nie przeczytales uwaznie lub nie przeczytales w ogole)zaznaczylem ze
                                    NIE MAM ZADNEGO ZAMIARU ODRADZAC LUDZIOM ZWIEDZANIE TYCH TERENOW.Jesli ktos
                                    przeczyta podane przeze mnie informacje to przede wszystkim niech zada sobie
                                    trud to sprawdzic.Sa rowniez autorzy zachodni ktorzy pisza lub pisali na ten
                                    temat.W S.Petersburgu w archiwum panstwowym jest dokument - Central State
                                    Historical Archives,reference of 1907,fund 821,op.139(173)96 (podaje po angiel-
                                    sku dla tych ktorzy nie znaja rosyjskiego a chcieliby sie z nim zapoznac)
                                    - "O polozeniju prawitielstwa Rossiji o apmiano-grigorianskoj cerkwi"gdzie jest
                                    mowa o likwidacji kosciola albanskiego i o tym komu rzad carski przekazuje jego
                                    swiatynie i posiadlosci znajdujace sie na terenie Karabachu(i nie tylko).
                                    Jest tam tez dokument - Central State Historical Archives,fund 821,op.10,file
                                    89 - wyrazajacy zgode rosyjskiego synodu Eczmiadzinskomu sinodu i Eriwanskoj
                                    konsistorii unicztozit strarije archiwnyje diela podwiedomstwiennych im konsy-
                                    storii(z czym wystapili do Synodu Ormianie).Radze siegnac po ksiazke Siergieja
                                    Glickiego ktory organizowal przesiedlenie Ormian na Zakaukazie - "Opisanije
                                    periesielenija Armian w periediely Rossiji s korotkim priedwaritielnim izlozie-
                                    nijem istoriczieskich wriemien Armienii".I na koniec wspolczesny rodzynek-Piotr
                                    Borawski,historyk ktory byl do niedawna konsulem w naszej ambasadzie w Tbilisi
                                    w jednym z ostatnich numerow "Archeologia Zywa" opisujac gruzinskie zabytki
                                    na terenie wsch.Turcji zwrocil uwage na to ze Ormianie falszujac historyczne
                                    fakty przypisuja sobie te zabytki.Wystarczy po prostu zapoznac sie tylko z tymi
                                    faktami a przeciez jest ich nieporownywalnie wiecej.Zajmujac sie historia i kul-
                                    tura malych narodow Kaukazu wstepowalem czesto w ostre dyskusje z roznymi ludzmi
                                    Ormianie jednak jaka podstawe traktuja dobrze znana w czasach PRLu "zasade
                                    micjanta":
                                    1.Milicjant ma zawsze racje.
                                    2.Jesli nie ma racji patrz 1.
                                    Na tym dyskusje koncze a kazdemu ktory chce sie przekonac jak wyglada historia
                                    nie w ormianskim wydaniu(ich diaspora co trzeba przyznac jest w swiecie bardzo
                                    silna i doskonale zorganizowana wkladajac maksimum wysilku i finansow w urabia-
                                    nie swiatowej opinii publicznej)radze po prostu sprawdzic fakty o ktorych napi-
                                    salem - ot i wszystko.
                                    • Gość: Ormianin Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: *.ists.pl / *.ists.pl 10.12.03, 01:10
                                      No dobra. Teraz to się zwracam do wszystkich czytających tą dyskusję. Nie mam
                                      zamiaru kontynuować rozmowę z facetem, który nie raczył nawet zapoznać się ze
                                      stroną www.un.int/armenia/arm/en_history.html , którą podałem
                                      poprzednio i wyrazić jakąkolwiek opinię. Jest to uparty osioł, któremu Azery
                                      napchali do głowy niebywałe bzdury. A z drugiej strony wcale się nie dziwie,
                                      że tak kurczliwie się trzyma swojej wersii, bo wyrażając inne zdanie w
                                      Azerbaijanie łatwo trafi do więzienia do końca życia(przecież każdy wie-jaka
                                      tam jest demokracja!!! Syn po ojcu, itp).
                                      Wszystkich zainteresowanych tematem zapraszam do zapoznania się ze stronami
                                      internetowymi, encyklopediami, książkami na temat kościołów Ormiańskich,
                                      kamieni nagrobnych (chacz-kar) , pochodzenia Ormian, ich historycznej ziemi
                                      oraz roku przyjęcia chrześcijaństwa. Jest ich miliony na całym świecie, we
                                      wszystkich językach świata i nie muszę nawet wymieniać tu żadnej konkretnej
                                      nazwy, ponieważ w każdej jest to samo(wersja Ormiańska, bo „diaspora, co
                                      trzeba przyznać jest w świecie bardzo silna i doskonale zorganizowana
                                      wkładając maksimum wysiłku i finansów w urabianie światowej opinii
                                      publicznej”smile loooooooooooooool) Dawno nie miałem takiego ubawu. Ormianie
                                      potrafili urobić opinię na przykład ONZ, Departamentu Stanu USA , brytyjskiego
                                      MSZ, całego świata oprócz kilku historyków przede wszystkim Azerskich , paru
                                      Gruzińskich i dwóch Polskich. smile
                                      Warto by było jeszcze zapytać Papieża, po co on przyjeżdżał do Armenii w 2001
                                      roku. Każdy wie, że Papież jest największym autorytetem świata
                                      chrześcijańskiego i pojechał na obchody 1700-lecia przyjęcia przez Ormian
                                      chrześcijaństwa jako religii Państwowej (Jego i Watykanu opinię też potrafili
                                      urobić!!!! wink.
                                      No nie, ludzi, przecież to wszystko jest śmiechu warte.
                                      To wszystko, więcej na ten temat dyskutować nie będę.
                                      Moje nazwisko mogę podać bez obaw, ale nie jestem ani osobą publiczną, ani
                                      znaną, więc to nie ma żadnego sensu.
                                      Pozdrawiam serdecznie wszystkich
                                      • Gość: Ormianin Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: *.ists.pl / *.ists.pl 10.12.03, 01:47
                                        Zdecydowałem się jednak podać kilka linków:
                                        www.jezuici.pl/~rzarzecz/histarmen.htm
                                        magazyn.reporter.pl/2003/05/html/0402.php
                                        www.armenianhighland.com/main.html
                                        armenia.w.interia.pl/historia640.htm
                                        www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TH/armenia2.html
                                        galaxy.uci.agh.edu.pl/~vahe/rzez.htm
                                        To są(garstka) pierwsze z brzegu linku stron w języku Polskim.
                                      • Gość: Marek Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.217.137.* 10.12.03, 06:45
                                        MEZCZYZNA NA PEWNO NIE JESTES TYLKO ZWYKLYM TCHORZEM BO NIE NAPISALES SWOJEGO
                                        IMIENIA I NAZWISKA!TLUMACZENIA ZOSTAW DLA SIEBIE!
                                        W Baku Papiez przyjal podarowany od Udinow potomkow Alban(ktory pocalowal)
                                        a zwracajac sie publicznie do Papieza potomkowie Albanow zaznaczyli ze ich
                                        swiatynie zostaly przywlaszczone przez Ormian.Na tzw."rocznice"1700 lecia
                                        przyjecia chrztu przez Armenie Papiez pojechal dlatego ze blagal go o to
                                        poprzedni umierajacy katolikos a nie wypadalo odmowic prosbie smiertelnie
                                        chorego.Opowiedzial o tym nuncjusz papieski w rozmowie i potwierdzil to papiez.
                                        Moze Chaczyk czy tez Wanik kryjacy sie tchorzliwie za swoim pseudonimem wyja-
                                        snisz co ZACZYNAJA JUZ POTWIERDZAC NAWET ORMIANSCY HISTORYCY jak kraj bedacy
                                        w calkowitej zaleznosci od Imperium Rzymskiego mogl przyjac chrzecijanstwo
                                        przed ogloszeniem w 313 r. edyktu mediolanskiego zezwalajacego na swobodne
                                        wyznawanie chrzescijanstwa?!!!Odnosnie kamieni nagrobnych to bardzo wiele takich
                                        albanskich kamieni nagrobnych(zreszta nie tylko bo niektore spelnialy i inne
                                        funkcje)bijinze zostalo przez Ormian nielegalnie wywiezionych i znajduje sie
                                        teraz w Armenii.Jest klamstwem ze wszyscy jednoznacznie tkwia w mitach stworzo-
                                        nych przez Ormian.Zamiast zapluwac sie podajac wiele stron internetowych wystar-
                                        czy sprawdzic zapoznac sie z tylko niektorymi faktami ktore podalem.Wszelki
                                        spor w nauce trzeba roztrzygac w dyskusji.Otoz Ormianie do dyskusji nie dopusz-
                                        czali i mozna napisac cala ksiazke o tym jakie "numery"wykrecano naukowcom
                                        ktorzy zaczeli sie zajmowac historia Kaukaskiej Albanii ktorych punkt widzenia
                                        osmielal sie byc inny od ormianskiego.Ormianska karta byla pernamentnie rozgry-
                                        wana zarowno w polityce carskiej Rosji i ZSRR co jest PODSTAWOWA PRZYCZYNA TEGO
                                        ZE swiat przed dlugie lata mial mozliwosc zapoznawania sie tylko z ormianskimi
                                        mitami.Zarowno carowie jak i Josif Wissarionowicz snili o zdobyciu ciesnin
                                        czarnomorskich.Tym samym carska Rosja i ZSRR(najlepsi przyjacieli Polakow...)
                                        staly sie poteznym sojusznikiem Ormian i okazaly NIEOCENIONA pomoc w ukladaniu
                                        takiej ich "historii"ktora do dzis krazy po swiecie i czesto jest brana za dobra
                                        monete.Do rozpadu ZSRR ZADEN HISTORYK nie mogl sobie ot tak przyjechac na Kaukaz
                                        i zajmowac sie badaniem tej tematyki.Nie bylo super sekretem i tajemnica poli-
                                        szynela ze w czasach sowieckich odgornie zarzadzano zeby tematyka chrzescijan-
                                        stwa na terenie Karabachu zajmowali sie historycy ormianscy.Nalezy jednak zaz-
                                        naczyc ze jeszcze w czasach carskich znajdowali sie tacy ludzie jak swietny
                                        znawca Kaukazu Wasilij Wieliczko ktory w ksiazce "Kawkaz.Russkoje dielo.Miezdu-
                                        pliemiennyje woprosy"z oburzeniem pisal o tym ze w imie polityce wladze carskie
                                        zamykaja oczy i zezwalaja na przywlaszczanie przez Ormian spuscizny kulturowej
                                        Kaukaskiej Albanii.Jesli w ZSRR historia Kaukaskiej Albanii i historia przesied-
                                        lenia Ormian na Zakaukazie w koncu lat 20tych XIX w. nie byly znane szerszemu
                                        ogolowi karmionego "historia" w nowym wydaniu sporzadzona przy wydatnej pomocy
                                        i z blogoslawienstwa Rosjan to co mowic tym bardziej o Zachodzie...Dopiero po
                                        pieriestrojce i rozpadzie ZSRR na Zachodzie zaczelo sie pojawiac coraz wiecej
                                        historykow ktorzy wreszcie majac zdjete w b.ZSRR tabu na zajmowanie sie ta tema-
                                        tyka coraz liczniej,czesciej i otwarcie zaczeli krytykowac ormianska mitomanie.
                                        A wracajac do epoki przed pierestrojka to potezne klopoty mial znany dziennikarz
                                        Ryszard Badowski ktory jeszcze w czasach Brezniewa badal dzialalnosc Polakow na
                                        Kaukazie a kiedy samowolnie pojechal do Karabachu i zaczal interesowac sie
                                        i zbierac informacje o historii tego regionu momentalnie dostal wilczy bilet
                                        od KGB i propozycje nie do odrzuceniu opuscic czym predzej terytorium ZSRR.
                                        Zapluwanie sie tchorza kryjacego sie za pseudonimem nie jest dla mnie niczym
                                        nowym.Do tej pory podobnie reaguja Ukraincy kiedy mowi sie im o zbrodniach
                                        popelnionych na Polakach w czasie II wojny - tu zreszta jest zupelnie podobna
                                        historia bo w czasie ZSRR na badanie tego ponurego okresu historii przez naszych
                                        historykow na terenie ZSRR wladze sowieckie nalozylo totalne tabu.Zanim ktokol-
                                        wiek zainteresowany zacznie sie interesowac historia Zakaukazia i zapoznawac sie
                                        z roznymi zrodlami musi przyjac jako aksjomat ze Ormianie pograzyli sie w mitach
                                        ktore sami stworzyli i dla nich wazne jest tylko to ze prawda musi byc ormian-
                                        ska i zadna inna.A glowne zasady tego aksjomatu sa proste.ORMIANSKA arka Noego
                                        wyladowala na ORMIANSKIEJ gorze Ararat i to juz swiadczy o ich ARA WYJATKOWOSCI.
                                        ORMIANIE sa genialni,niepowtarzalni,jedyni,bezgrzeszni.ORMIANSKA woda,pietruszka
                                        brzoskwinie,pomidory sa najlepsi w swiecie.TYLKO ORMIANIE moga byc uwazani za
                                        ofiary a wszyscy inni to przesladowcy.Jesli bedzie sie to powtarzac jak mantre
                                        po pare razy dziennie skutek jest praktycznie pewien.Wielu moich przyjaciol
                                        Ormian ktorzy zylo w Baku po rozpoczeciu sie rozpoczetego przez Armenie konflik-
                                        tu ktory zlamal zreszta zycie wielu mieszanym malzenstwom wyemigrowalo do
                                        roznych krajow a na pytania czemu nie jada do Armenii stwierdzilo ze nie maja
                                        zamiaru powtarzac tej mantry codziennie.
                                        • Gość: Piotrek Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: *.net.autocom.pl 10.12.03, 21:57
                                          słuchaj kozle,krótko mówiąc jestesz facetem do dupi,azerska kurwa
                                        • Gość: Ormianin Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: *.ists.pl / *.ists.pl 10.12.03, 22:34
                                          Po raz ostatni piszę do ciebie. Skoro tak bardzo zależy ci na moich danych
                                          osobowych, podaję. Nazywam się Vahan Arakelyan. Jeżeli uważasz, że się ciebie
                                          boję, to jesteś śmieszny. Nie wiem, dlaczego miałbym się bać?
                                          Co do naszej dyskusji, może kiedyś zrozumiesz, że nie tylko ty masz zawsze
                                          rację. Pasuje posłuchać też innych, inaczej to nie jest dyskusja tylko
                                          monolog. Na tym ostatecznie kończę rozmowę z tobą(szkoda marnować czas).
                                          • Gość: Marek Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.217.137.* 11.12.03, 06:13
                                            Rozumiem ze czas w ktorym ktos osmielil sie krytykowac ormianska wesje historii
                                            musi byc stracony.Znam to juz na pamiec i z autopsji.Istnieja tez inne sposoby
                                            sposoby agitacji.Moze opowiesz co to jest ASALA i jakimi metodami przekonywania
                                            posluguje sie ta organizacja?Co do ONZ ktorym tak szermujesz to Rada Bezpieczen-
                                            stwa ONZ przyjela 29.07.1993 r.rezolucje noszaca numer 853 nakazujaca Armenii
                                            natychmiastowe wycofanie sie z okupowanych regionow Azerbejdzanu co znajdujaca
                                            sie pod opiekunczymi skrzydlami Matuszki Rossiji Armenia zupelnie zignorowala.
                                            Jak wyglada dyskusja z Ormianami wiem nie od dzisiaj a jej ormianskie zasady
                                            prowadzenia juz wylozylem i smieszne jest rzeczywiscie zeby ktos pomyslal ze
                                            chcialem ciebie przekonywac.Kazdy z moich rodakow ktory przeczyta podane przeze
                                            mnie informacje jesli nigdy nawet nie stykal sie z ta tematyka bedzie mial dwa
                                            rozne punkty widzenia co oznacza ze nie istnieje tylko jeden a wszystko mozna
                                            jesli ktos sie tym zainteresuje sprawdzic samemu.
                                  • Gość: Tamtejszy Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: *.proxy.aol.com 10.12.03, 06:42
                                    Jestem stroną niezaagażowaną w ten spór, jestem jednak człowiekiem myślącym i z
                                    dostatecznym wykształceniem by samemu ocenić wagę naukowej argumentacji.
                                    Powoływanie sie na UN nie przemawia mi do przekonania w najmniejszym stopniu
                                    biorąc pod uwagę, że strona którą propagujesz jest ormiańsliego autorstwa -
                                    zauważ URL. Mam też duże zastrzeżenia odnośnie historycznej geografii na mapce
                                    tam umieszczonej oraz na powoływanie się na Churchilla tam też wyrażone - tego
                                    autorytetu historycznego Polakom w żadnym wypadku nie należy przypominać.
                                    Co więcej, dyskusja o naukowym charakterze w żadnym wypadku nie powinna
                                    zawierać wyzwisk, którymi twoje wypowiedzi są naszpikowane.
                                  • pstrys Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt 13.12.03, 19:52
                                    > 3. Powinienesz przeprosić za wszystkie wyzwiska na adres Pstrysa, ponieważ to
                                    > było zachowanie histerika, a nie jak twierdzisz osoby wykształconej-
                                    historika.
                                    > To jest turysta, który odwiedził kraj i chciał podzielić się swoimi
                                    > wrażeniami. Na co ty zareagowałeś agresywnie.

                                    Dzięki Vahan! smile

                                    Piotr
                                    • Gość: Ormianin Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: *.ists.pl / *.ists.pl 13.12.03, 23:08
                                      > Dzięki Vahan! smile
                                      >
                                      > Piotr

                                      Niema sprawy, drogi Piotrze. Ale jak widać, to jest taki typ człowieka, który
                                      nigdy nie popełnia błędów, z czego wynika, że nigdy nie przeprasza.Ale
                                      mniejsza z tym.
                                      A przy okazji powiedz mi, tak po prostu postanowiliście pojechać do Armenii,
                                      czy jakiś znajomy Ormianin Was namówił?
                                      Pozdrawiam serdecznie.
                                      • pstrys Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt 15.12.03, 12:00
                                        Nikt szczególnie nas nie namawiał. Razem z moją narzeczoną mamy listę kilku
                                        (no może więcej niż kilku smile miejsc na świecie, które chcielibyśmy zobaczyć i
                                        Armenia była jednym z takich miejsc (historia, przyroda, kuchnia - wielce to
                                        subiektywne smile, bądź co bądźkraj nas intrygował). Jak dotąd najpoważniejszą
                                        przeszkodą był dla nas dojazd (drogo albo długo). Na wiosnę jednak
                                        zauważyliśmy, że czeskie linie lotnicze otworzyły połączenie Praga - Erewań i
                                        oferują bilety po promocyjnej cenie. Policzyliśmy i wyszło nam, że stać nas na
                                        to. Warto było!

                                        > A przy okazji powiedz mi, tak po prostu postanowiliście pojechać do Armenii,
                                        > czy jakiś znajomy Ormianin Was namówił?
                                        > Pozdrawiam serdecznie.
                  • Gość: vile Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 213.226.188.* 28.11.03, 09:58
                    bardzo watpie zebys naprawde byl Polakiem - te rusycyzmy non stop w twoich
                    tekstach swiadcza o czyms przeciwnym...
                    • Gość: Marek Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: 62.217.137.* 29.11.03, 06:15
                      To twoj problem - nie bede ci przeciez przesylaj kopii paszportu.Nie chcialem
                      uzywac laciny podworkowej spod budki z piwem wiec dlatego wtracilem rusycyzmy.
              • Gość: Gosia Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: *.ha3.agh.edu.pl 06.12.03, 21:49
                Szkoda że cię w ogóle do Armenii wpuścili, jak jechałeś z takim nastawieniem.
                Wydaje mi się, że tej historii nie wymyślileś sam. Albo jesteś łatwowierny,
                albo , przepraszam, głupi. Bo jak ktoś jedzie zwiedzać jakiś kraj, to przede
                wszystkim czyta z naukowych albo historycznych źródeł o tym kraju. A jak masz
                problem z dostępem do literatury, proszę zwrócić się do pana Profesora A.
                Pisowicza (UJ, Instytut języków wschodnich) albo do Profesora K.Stopki (UJ,
                wydział historii).
                • pstrys Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt 13.12.03, 19:50
                  O co chodzi i do kogo w ogóle ten tekst?
                  • Gość: Gosia Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: *.ha3.agh.edu.pl 13.12.03, 23:18
                    Witaj pstrys !!!
                    Przepraszam za moją pomyłkę. Byłam tak zdenerwowana głupotami , które napisał
                    Marek, ze wszystko mi się pomyliło. Chciałam naszego pseudo historyka skierować
                    do prawdziwych naukowców. My się wydało że on też był w Armenii i dla tego
                    tak pisał. Ale pomyliłam się. Jeszcze raz przepraszam


                    • pstrys Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt 15.12.03, 12:31
                      Hej Gosiu!
                      Nie ma sprawy co do pomyłki. A co do dyskusji z kaukaskim 'historykiem-
                      hobbystą' to szkoda tracić nerwy i czas.
                      Pozdrawiam!
                      Piotr

                      > Witaj pstrys !!!
                      > Przepraszam za moją pomyłkę. Byłam tak zdenerwowana głupotami , które napisał
                      > Marek, ze wszystko mi się pomyliło. Chciałam naszego pseudo historyka
                      skierować
                      >
                      > do prawdziwych naukowców. My się wydało że on też był w Armenii i dla tego
                      > tak pisał. Ale pomyliłam się. Jeszcze raz przepraszam
                      >
                      >
              • Gość: Gosia Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt IP: *.ha3.agh.edu.pl 06.12.03, 21:51
                Szkoda że cię w ogóle do Armenii wpuścili, jak jechałeś z takim nastawieniem.
                Wydaje mi się, że tej historii nie wymyślileś sam. Albo jesteś łatwowierny,
                albo , przepraszam, głupi. Bo jak ktoś jedzie zwiedzać jakiś kraj, to przede
                wszystkim czyta z naukowych albo historycznych źródeł o tym kraju. A jak masz
                problem z dostępem do literatury, proszę zwrócić się do pana Profesora A.
                Pisowicza (UJ, Instytut języków wschodnich) albo do Profesora K.Stopki (UJ,
                wydział historii).

    • schwinn1 Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt 14.10.03, 14:08
      hej..
      w sumie to chyba nie za tani wyjazd.. ale być może wszystko się na to złożyło
      głównie podróż w tę i z powrotem i wizy..
      mam jeszcze kilka pytań..
      -czy mieliscie jakis przewodnik czy bazowaliscie na informacjach tylko z
      internetu i innych źródeł (jakich?)..
      -czy pogoda we wrześniu/październiku dobra do podróżowania?..
      -zwiedziliscie wszystko co zaplanowaliscie?.. czy były miejsca których nie
      zdążyliscie zobaczyć?..
      -jakiego języka używaliście w armenii..
      dzięki za odpowiedzi..
      • pstrys Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt 19.10.03, 13:23
        1. Przewodnik. Mielismy "Lonely Planet" o Gruzji, Armenii i Azerbejdzanie.
        Czesc o Armenii jest bardzo zla. Odradzam. Wiecej mozna sie dowiedziec z
        internetu (www.cilicia.com, www.armenianinfo.am, pytalem sie tez ludzi na forum
        na LonelyPlanet.com). Sporo informacji praktycznych mozna sie dowiedziec w
        (jedynym w Armenii) centrum informacji na placu Republiki w Erewaniu (mowia po
        angielsku). Natomiast jesli idzie o przewodnik LP to ponoc czesc o Gruzji jest
        dorba. Tak nam powiedzieli ludzie, ktorzy przyjechali do Armenii ladem przez
        Gruzje.
        2. Pogoda. Ponoc jesien i wiosna to najlepsze pory do zwiedzania Armenii. Mysmy
        pojechali w sierpniu i upaly (w Erewaniu dochodzilo do +40) dawaly nam sie we
        znaki.
        3. Czas. W 18 dni zdazylismy bardziej niz spokojnie (a nawet zawadzilismy o
        nieplanowany i kosztowny Karabach).
        4. Jezyk - z rosyjskim nie ma problemow. Znam jako - tako i bylo spoko, w
        razie czego pomagalismy sobie rekami (Ormianie sa zyczliwi jesli o to idzie). Z
        angielskim mozna zawalczyc tylko w Erewaniu.

        Co do kosztow, to zgadzam sie, wyjazd az tak tani nie byl (spodziewalismy sie
        czegos tanszego). Jak teraz sumuje to wszystko, to Karabach byl drogi,
        lecielismy samolotem no i kilka razy stracilismy cierpliwosc do szukania
        taniego noclegu i poszlismy do hotelu z lazienka (za okolo $30 za noc).

        Pozdrawiam!

        Piotr
        • schwinn1 Re: Wróciłem z Armenii/Karabachu - chcecie to pyt 20.10.03, 16:29
          dzieki za odpowiedź.. w razie jakbym jeszcze coś chciała się dowiedzieć napiszę
          na mejla..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka