Dodaj do ulubionych

za dlugo..

27.07.07, 14:03
Moj partner lubi seks, chcialby czesto sie kochac - ja tez, bo czesto mam
ochote. Jest niestety pewien problem - partner potrzebuje bardzo duzo czasu,
zeby osiagnac orgazm. Nie ma problemow z erekcja / jej utrzymaniem, ale
potrzebuje silych bodzcow (dotykowych przede wszystkim). Ja jestem po prostu
wykonczona. Boli mnie wszystko po zbyt dlugim stosunku i w efekcie nie mam
ochoty na seks z nim.
Najpierw myslalam, ze to moja wina, ze go za malo podniecam, ze robie cos nie
tak, ale tak bylo z kazda partnerka, a takze kiedy sie masturbuje.
Zupelnie nie wiem, co robic. Zwiazek jest udany, seks - poza jego orgazmem
super (czyli w zasadzie gra wstepna i moj orgazm). Mi ta sytuacja przeszkadza
chyba bardziej niz jemu, ba on w zasadzie nie widzi problemu (a raczej tylko
dlatego go widzi, bo mi nie podoba sie ta cala sytuacja). Wiem, nasuwa sie
wiec rozwiazanie, zeby zostawic wszystko tak, jak jest, skoro ja jestem
zaspokojona, dla niego seks tez jest w porzadku (i orgazm np. co 2/3
stosunek). Ale... nawet jesli zrezygnujemy do jego zaspokojenia przy kazdym
pojsciu do lozka, to i tak dluga penetracja sprawia mi w koncu bol - czyli
jego orgazm = moj dyskonfort. Inne metody sa dobre na chwile, bo nie mam sily
na seks oralny np.: godzine non - stop. Myslimy tez o dziecku - ale kurcze,
jak tu je poczac, skoro wytrysk jest rzadko - jak trafic w owulacje?
Czy jest to sytuacja bez wyjscia? Czy taka reakcja organizmu (jak u mojego
partnera) to reakcja normalna? Czy jednak warto isc do seksuologa?
Obserwuj wątek
    • maeve_binchy Re: za dlugo.. 27.07.07, 14:05
      tfu, przepraszam: mialo byc: "zrezygnujemy z jego zaspokajania" i "dyskomfort"
      oczywiscie
      • sylwiamich Re: za dlugo.. 27.07.07, 14:09
        Ło matko...2/3 seks...1/3 oral trwający 1 godzinę?Współczuję...
        • glosatorr Re: za dlugo.. 27.07.07, 14:10
          Proponuję Hiszpańską muchę dla Pana :-)
          Myślę, że powinniście iść do seksuologa - problem może zostać rozwiązany
          farmakologicznie.
    • barracuda7 Re: za dlugo.. 27.07.07, 14:18
      Zawsze warto iść do seksuologa jeśli występuje tak silny (anawet mniejszy)
      dyskomfort.
      Cieszę się, że wreszcie padło sensowne pytanie.
      Przykro mi to stwierdzić, ale reszta zarówno zwierzeń jak i podpowiedzi, to bełkot.
    • miedzianakonefka Re: za dlugo.. 27.07.07, 14:42
      Ile razy słyszę o potrzebie posiadania dzieci od jakiejs pani to normalnie bym
      ja zamordował tępym nożem. O co chodzi z tymi dziećmi ? To jakieś skrzywienie
      jest czy co ? Nic tylko dzieci i dzieci i zegar biologiczny i owulacja. Wygląda
      że partner to ma tylko służyć do zrobienia dziecka. Rzygać mi sie chce ilekroć
      o tym słyszę. Weźcie się za dzieworództwo to będzie spokój.


      Alleluja i do przodu...
      • sylwiamich Re: za dlugo.. 27.07.07, 14:46
        A najcudniej jest jak panna pisze:
        Nie jest nam dobrze razem, chcemy mieć dzieci, a on.....:)))
        Rozwala mnie to....potem dzieci za fraki i karta przetargowa albo przynajmiej
        argument:)))
        • miedzianakonefka Re: za dlugo.. 27.07.07, 15:04
          Bo mi się zdaje że najpierw musi coś iskrzyc między partnerami a potem mogą sie
          zjawić maluchy a nie najpierw dzieci bo chcę, a potem pomyślimy co ze
          związkiem.

          Alleluja i do przodu...
          • sylwiamich Re: za dlugo.. 27.07.07, 15:08
            Dla mnie zawsze wyznacznikiem miłości był fakt że MOGLABYM z tym facetem
            wymieszać się materiałem genetycznym:)))Ale miedziana dzieci przychodzą kiedy
            chcą i tyle....te z wpadki są najudańsze;))))Mam dwoje to wiem:))
            • miedzianakonefka Re: za dlugo.. 27.07.07, 15:17
              Parkę ? Bo ja mam. Dla mnie to najukochańsze smoki pod słońcem. Od września
              drugoklasistka i pierwszoklasista. Za nich dałbym się pokroić i posypać solą.

              Alleluja i do przodu...
              • sylwiamich Re: za dlugo.. 27.07.07, 15:19
                Jasne...12 latnią wielbicielkę Dody i 10 letniego dresiarza...kurde,
                przysięgałam w młodości że dzieciom pozwole się nosić jak będą chcieli:))))
          • cyklista6 Re: za dlugo.. 27.07.07, 15:18
            A ja się tu kompletnie nie zgodzę z Miedzianą Konewką. Tym dwojgu zdaje się jest
            całkiem dobrze ze sobą, owszem - mają pewne problemy, ale nie są to problemy
            emocjonalne, nie mają problemów z byciem razem. Ich problem jest taki bardziej
            techniczny - może zmienić olej i filtry, może śrubkę gdzieś mocniej dokręcić a
            może zmienić wahacze.

            Jeżeli wszyscy czekaliby z podjęciem decyzji o dzieciach do momentu, kiedy
            związek jest cudowny, wspaniały, orgazmiczny, funkcjonalny, rozwijający itp. to
            ludzkość wyginęłaby bardzo szybko. W każdym realnym związku są problemy lub
            problemiki, pytanie jak się je rozwiązuje.

            Żeby było jasne jak słońce: jest oczywiste, że dziecko nie rozwiązuje
            automatycznie wielu problemów a raczej oznacza nadejście nowych, zupełnie innych
            które przesłaniają tamte poprzednie. Ale dotyczy to problemów innej natury niż
            ten o który pyta autorka wątku. Tutaj to raczej sprawa techniczna.

            Do autorki wątku: tak, Wasz przypadek jak najbardziej nadaje się do seksuologa.
            Powinno być o tyle łatwiej, że pewnie 1-2 wizyty starczą. Może Twój facet
            potrzebuje więcej stymulacji, może jakieś dodatki, może coś farmakologicznego. A
            może to jakieś jego nieuświadomione jeszcze kłopoty ze zdrowiem.

            • maeve_binchy Re: za dlugo.. 27.07.07, 15:24
              Dziekuje za rzeczowa odpowiedz. Watek stal sie nagle "problem z ciaza/
              dzieckiem", a to bylo tak naprawde tylko jedno zdanie, ktore dodalam jako
              ewentualny przyszly problem - kiedy zdecydujemy sie na dziecko. Nawet, jesli
              ostatecznie nie podejmiemy takiej decyzji, to problem ze zbyt dlugim stosunkiem
              bedzie nadal problemem. I to jest w tej chwili najwazniejsze - czyli jakosc
              naszego seksu, a nie dziecko i jego poczecie.
            • miedzianakonefka Re: za dlugo.. 27.07.07, 15:26
              Moim skromnym to to co na końcu jest ważniejsze niż te epistoły wcześniej.
              MHO to właśnie na końcu autorka napisała co tak naprawdę jej leży na wątrobie.

              Alleluja i do przodu...
              • loppe Re: za dlugo.. 27.07.07, 15:28
                To jest bardzo mocny i seksowny temat (aż ciarki przechodzą jak się czyta) i
                nie rozumiem dlaczego wekslujesz go na kwestie poczęć itd które najwyraźniej są
                Twoją obsesją... nie Autorki
                • miedzianakonefka Re: za dlugo.. 27.07.07, 16:44
                  Daj spokój. Jeżeli chodzi o mnie to jedyne obsesje jakie mam to wykwintne
                  alkohole i dupczenie. Pod tym względem jestem wyjątkowo skrzywiony na tak.

                  Alleluja i do przodu...
            • glosatorr Dziecko nie jest środkiem do celu! 27.07.07, 15:32
              Jeśli są problemy - dzieci je tylko pogłębiają.
              DZIECKO NIGDY NIE JEST ŚRODKIEM DO CELU. JEST CELEM SAMYM W SOBIE....
              będę to powtarzał jak kataryna. Aż się wbije do głowy co niektórym
      • maeve_binchy Re: za dlugo.. 27.07.07, 15:20
        Zdanie o dzieciach to było jedno z mojego dosc dlugiego tekstu. Nie jest to
        zdanie kluczowe. Proponuje skupić się na rzeczywistym problemie, ktorym jest
        zdecydowanie za dlugi czas, ktory jest potrzebny partnerowi, aby osiagnac
        orgazm.

        Btw: sa pary, ktore planuja dzieci. Oboje. Nie za tydzien, ale moze za kilka
        miesiecy, rok itp. Wpadka przy opisanym wyzej problemie jest niemozliwa. Gdyby
        autorka postu byla zainteresowana partnerem tylko jako dawca nasienia, to nie
        wybralaby wlasnie takiego, ktory z ejakulacja ma problemy. To chyba dosc
        oczywiste.
    • loppe Re: za dlugo.. 27.07.07, 15:26
      Jak można się domyślić wolałabyś uniknąć wizyty u seksuologa i tu uzyskać jakąś
      pomoc od osob z podobnym problemem. Tych osób nie jest jednak wiele i jak
      widzisz dotychczas nie wypowiedział sie nikt kto by doświadczył ciemnej strony
      mocy na własnej skórze
      • maeve_binchy Re: za dlugo.. 27.07.07, 15:57
        Te kilka rzeczowych odpowiedzi sprawiło, że wizyta u seksuologa wydaje się
        nieunikniona. Może ja pójdę najpierw sama, bo jeśli taka uroda partnera, to nie
        potrzeby, żeby go ciągnąć do lekarza. Jeśli to nie jest normalne/ mieszczące
        się w normie, to wtedy będziemy musieli oboje się wybrać.
    • gomory Re: za dlugo.. 27.07.07, 15:32
      Najlepiej byloby wam udac sie do seksuologa. Ten przynajmniej moglby zarzadzic badania, ktore wykluczylyby podloze somatyczne. Rozne zaburzenia neurologiczne, czy hermatologiczne daja objawy dlugotrwalych erekcji bez rozladowania. To jakby pasuje do was, a przeciez chcialabys wiedziec, ze masz zdrowego faceta no nie?
      Najwyzej lekarz powie, ze taka jego uroda i powinien pomyslec o jakichs fuchach w branzy porno ;).
      • maeve_binchy Re: za dlugo.. 27.07.07, 15:59
        Odp. jak do postu wyzej - decyzja o wizycie u seksuologa podjęta. Nie chcę się
        leczyć na forum, tylko raczej opinii, czy to norma (z moich wcześniejszych
        doświadczeń seksualnych - myślę/ myślałam, że nie)
        • barracuda7 Re: za dlugo.. 27.07.07, 16:23
          MĄDREJ GŁOWIE DOŚĆ DWIE SŁOWIE. Słusznie myślałaś, że to nie jest norma. Choć
          straszno mi wygłaszać takie opinie przy tak szczupłych danych. Decydujący jest
          Twój dyskomfort, który może doprowadzić do różnych nerwic trudnych do wyleczenia.
          Więc nie zwlekaj - pędem do lekarza! Podbudowałaś mnie swoją decyzją. Pozdro!!!
        • cyklista6 Re: za dlugo.. 27.07.07, 17:00
          Maeve_binchy: jakoś forum ostatnio opanowane przez kilku panów, którzy każdy
          temat ściągają na bok, rozbierają na 100 części a potem atakują punkt, którego
          najczęściej nie było. Ponieważ Ty się zapytałaś co zrobić w sytuacji kiedy
          mężczyzna długo dochodzi, to oberwało Ci się za to, że chcesz nienarodzonym
          jeszcze dzieckiem leczyć Wasz dramatycznie rozpadający się związek. Jeszcze
          chwila, to poradzą Ci abyś go rzuciła albo porozmawiała albo uciekła od tego
          narkomana i pijaka a w ogóle to sama jesteś sobie winna.

          Chyba szkoda dalej czasu.

          • maeve_binchy Re: za dlugo.. 27.07.07, 17:06
            I dlatego nie wdaje się z nimi w dyskusję:)
            Przyznaję się też, że nie lubię pisać, więc może niedokładnie opisałam, że
            chodzi "co zrobić w sytuacji kiedy mężczyzna długo dochodzi". Bo w sumie tak
            można podsumować moje przydługie wyjaśnienie problemu.
            • sylwiamich Re: za dlugo.. 27.07.07, 17:15
              Problem wynikł stąd że jak się siedzi przy stole w tyle osób to zawsze się
              znajdzie kilka osób które szepczą na inny temat.Nie chodziliście do szkoły, czy
              co?
              Maeve...o dzieciach to nie bezpośrednio było do Ciebie....
              • maeve_binchy Re: za dlugo.. 27.07.07, 17:38
                jak się zakłada wątek i czeka na odpowiedź na temat, to wątki poboczne tylko
                denerwują:)
                • sylwiamich Re: za dlugo.. 27.07.07, 17:40
                  E tammm...przyzwyczaj się:)))
    • rigby Re: za dlugo.. 30.07.07, 00:18
      kluczowe jest pytanie czy on tak długo musi czy chce, lub inaczej mówiąc, czy
      chce szybciej, a nie może, czy może lubi długo i szybciej nie ma ochoty.
      Jeśli męczy się i nie dochodzi, to jest problem medyczny lub psychologiczny.
      Jęsli lubi długo, to może udawać że nie może skończyć/ Jest jeszcze kilka innych
      możliwości, jak coś wymyslę, dam znać.
      • maeve_binchy Re: za dlugo.. 30.07.07, 18:39
        chce szybciej i nie moze
        • skad_jestem Re: za dlugo.. 30.07.07, 19:30
          Moja droga

          Musze Ci powiedziec, ze mialam identyczny problem, wiec wiem co czujesz. Na moje
          szczescie to nie byl staly partner.. Wiem jedno nie jest to normalne, bo zaden z
          poprzednich moich facetow tudziez facetow moich kolezanek nie dochodzil (jesli w
          ogole) tak dlugo!!!
          Ja zwialam od faceta, bo meczyla mnie ta cala sytuacja a WY udajcie sie do
          seksuologa, bo jesli nawet jemu to nie przeszkadza to Ty kobieto nie dasz rady.
          Wydaje mi sie, ze farmakologia powinna rozwiazac ten problem, bo niestety jest
          to DUZY PROBLEM!!!
          buzka
          • agatita1982 Re: za dlugo.. 31.07.07, 18:42
            A czy mogłabym prosić, żebyś napisała co ci doradził seksuolog?
            Ja mam podobny problem, też mnie to męczy i nawet jak mam ochotę na seks to się
            boję zacząć, bo wiem że się szybko nie skończy i ochota mija od razu :-(

            A w naszym przypadku wizyta u lekarza będzie raczej nie możliwa...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka