Dodaj do ulubionych

Nie zabijajcie chorych dzieci!

03.12.04, 10:34
Artykuł pod takim tytułem ukazał się wczoraj w Fakcie, opisywał lekarzy w
Holandii, którzy
"od 5 lat zabijają noworodki, które - ich zdaniem nie mają sznsy przezyć! Ta
szokująca informacja wyszła na jaw zupełnie przypadkowo. Szpital akademicki
Groningen najpierw bowiem poprosił rząd o wyznaczenie zasad wykonywania
takich egzekucji, a potem przyznał, że robi to od lat.
Jak? Metodą prostą i sprawdzoną: wstrzykując dzieciaczkom preparat
zwiotczający mięśnie lub silny środek uspokajający! Zabijano tak np. bardzo
maleńkie wcześniaki z mózgiem uszkodzonym przez krwotoki, dzieci, których
życie od początku do końca miała wspomagać aparatura oraz chore na kilka
nieuleczalnych rzadkich chorób. W latach 2000-2003 zginęło tak 18 maluszków
(...)
(...) lekarze (...) mordowali nie tylko na życzenie, ale także według
własnego uznania. Nikt nie pytał o zgodę człowieka chorego psychicznie,
leżącego w śpiączce lub wcześniaczka...(...)
(...) A co mają powiedzieć wcześniaki, którym prawdziwi lekarze dali szansę?
(...)"
CZY TEN ŚWIAT JEST NORMALNY???

Do tego obok są zdjęcia dzieci, które były malutkie i urosły na śliczne,
zdrowe dzieciaczki, np. 15-letnia Madeline ma 15 lat, ur. w 6 m-cu ważąc
270g, Brytyjka; 39-letni Terry obudzony ze śpiączki po 19 latach, Amerykanin;
9-letnia Leila ur. w 25 tyg. ciąży.

Chyba zostawię to bez komentarza.

Obserwuj wątek
    • ladyhawke12 Nie zabijajcie chorych dzieci! 03.12.04, 11:00
      To okropne, nie potrafie powiedzic nic wiecej.
      Spijcie malenstwa kochane.
      • bejoy Re: Nie zabijajcie chorych dzieci! 03.12.04, 11:05
        Przepraszam, że nie jest to cały artykuł, próbowałam go znaleźć w sieci, ale
        nie za bardzo mi to wychodzi. Jeżeli któs będzie chciał, mogę go później
        przepisać w całości, chociaż myślę, że nie trzeba dodawać nic więcej.

        Zastanawiam się tylko, czy możemy coś z tym zrobić ?????
        • melka_x Re: Nie zabijajcie chorych dzieci! 03.12.04, 11:15
          Obawiam się, że jedyne co możemy zrobić to chodzić na wybory, żeby w naszym
          sejmie nie zasiedli zwolennicy holenderskich rozwiązań. To o o czym piszesz,
          jest oczywiście poza prawem, ale w jakiś stopniu jest związane ze społeczną
          akceptacją oraz legalizacją eutanazji. Nie jestem problemem zaskoczona, jakiś
          czas temu przez prasę przetoczyły się wstrząsające doniesienia jak w praktyce
          Holandia funkcjonuje po zalegalizaniu eutanazji, mówiono między innymi o tym,
          że w niektórych przypadkach ludzi ciężko chorych, bardzo cierpiących wystarczy
          uwolnić od bólu (tam gdzie to możliwe), żeby znowu chcieli żyć. Mówiono również
          o ludziach w ciężkiej depresji, którzy proszą o eutanazję (myśli samobójcze to
          typowy objaw ciężkiej depresji, wie o tym każdy lekarz) i których się nie
          leczy, a którym pozwala się umrzeć, wreszcie mówiono o absolutnie ewidentnych
          przypadkach zabijania.
          • mojaoliwia Re: Nie zabijajcie chorych dzieci! 03.12.04, 20:13
            Niestety odnoszę wrażenie,że w Polsce również zdarzają się takie przypadki,
            choć w nieco inny sposób.
            • bejoy Re: Nie zabijajcie chorych dzieci! 04.12.04, 09:13
              Zapomniałam dopisać - próbowałam się dowiedzieć w innym szpitalu o sytuację
              wcześniaczków (głownie dzieci urodzonych przed 30 tyg.) i co?
              Okazuje się, że to temat tabu do tego stopnia, że położna uciekła (!!!) z
              rozmowy ze mną !!!!!!!
              Jedyne, czego udało mi się dowiedzieć to to, że "czasami" informują mamy o
              istnieniu tego forum
    • gruchotka Re: Nie zabijajcie chorych dzieci! 03.12.04, 14:56
      Do dziennika Fakt mam wielki dystans...

      Mateusz urodził się w 26 tyg. siłami natury w bardzo cięzkim stanie.
      Przyszła dr pediatra i wymieniła zielone wody, niedotlenienie,
      zamartwica, posocznica i mniej niż 10% szans. Do mnie to nie docierało,
      bo po urodzeniu Mat wydawał misę całkiem spory i tłuściutki.
      Ale jak zobaczyłam, że położono go w magazynku przylegającycm do OIOM,
      wtedy poczułam strach, do tego leżał w takim otwartym inkubatorze.
      Urodził się w piątek i w poniedziałek dr pediatra była zdziwona, to on
      jeszcze żyje (stałam obok). Wtedy trafił na OIOM. Po czasie dowiedziałam
      się, że wszystkie dzieci w szpitalu są ratowane, bo każdy dzień wcześniaka
      w szpitalu, to punkty/pieniądze z NFZ (wtedy Kasa Chorych). Dla mnie to
      wielkie szczęście, ta Kasa Chorych, bo gdyby nie chodziło o pieniądze, nie
      wiem, czy ratowano by moje dziecko. Chociaż wiele innych problemów Mata nie
      omineło, ale to ja i tylko ja się z nimi borykam. I bardzo boję się tego
      jak w się będzie działo w Polsce za jakiś czas, gdy nie daj Boże zmienią
      się zasady finansowania Oddziałow Neonatologicznych. Może wtedy Holandia
      nie będzie tak daleko... :(( .
    • tiya Re: Nie zabijajcie chorych dzieci! 04.12.04, 12:14
      Szczera prawda, którą znam z autopsji, niestety... Pomijam szpital, w którym urodziła się i zmarła moja pierwsza córeczka (23tc), nie chcę do tego wracać... Ponad rok później, już gdzie indziej, w 32 tyg. urodzilam Natalkę. Stan niestabilny, bezdechy, nekroza jelit (tak przynajmniej wtedy mówiono). Najpierw słuchałam wycia sprzetu, potem po cc koczowałam na plastikowym krzesełku w sali wcześniaków, bo za szybą często nie było nikogo...Po kilku dniach w ramach systemu rooming-in wtoczono mi inkubator do pokoju. Sprzęt zawyłby sie do zdarcia, zanim ktoś przyszedł(muszę byc sprawiedliwa, były wyjatki). I, po mojej histerii na cały oddział, teksty w stylu: widzi pani, że dziecko rózowe, to taki fałszywy alarm... A do męza: niech pan wytłumaczy żonie, że to TYLKO elektronika... Spałam po trzy godziny dziennie, mąż przyjeżdzał nas popilnować. W pokoju ze mna leżala dziewczyna, też z wcześniaczkiem. Pewnej nocy spuchla małemu głowka od wenflonu. Poszłam obudzić pielęgniarkę. Już na korytarzu rzuciła donośne haslo do kolezanki, nie przejmujac się nami: K..wa, nie miało mu kiedy spuchnąć, tylko o 3 w nocy.
      Hitem były noce, kiedy wypadały nagłe cc. Na oddziale nie było nikogo z personelu.
      Na szczęście po 3 tyg doszli do wniosku, że nie radzą sobie z moim dzieckiem. Malą przewieziono na intensywną terapię Szpitala Dziecięcego . Takiej opieki nie widzialam nigdzie. Oddział mały, pielęgniarka opiekuje się najwyżej dwójką maluchów. Ledwie coś piśnie, już ktoś jest. Uratowali życie mojemu dziecku. Zawsze im będę wdzięczna.
      • mojaoliwia Re: Nie zabijajcie chorych dzieci! 04.12.04, 12:51
        U nas na szczęście na ITN było tak samo,nikt nie lekceważył alarmu,
        wytłumaczono dokładnie, kiedy może być fałszywy, kiedy nie, opieka wzorowa, ale
        szpital w którym żona rodziła.......
    • czaroffnica24 Re: Nie zabijajcie chorych dzieci! 04.12.04, 21:14
      o matko :(
      • mojaoliwia Re: Nie zabijajcie chorych dzieci! 05.12.04, 09:47
        Ordynatorka ITN na którym leżała Oliwia mówiła nam, że na przyszły rok mają
        przydzielone tyle środków, że chyba zaczną stosować wode święconą.
    • pawelek22 Re: Nie zabijajcie chorych dzieci! 05.12.04, 15:34
      No,niektórzy bawią się w Pana Boga ( ON pewnie im zapłaci za tę pomoc w
      odpowiednim czasie ).Nie tylko w Holandii. A inna sprawa to robienie z tego
      typu rzeczy niezdrowej sensacji i zarabianie na tym .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka