Dodaj do ulubionych

Hotel Dar Ezzahra - samodzielne zwiedzanie

25.09.08, 19:30
Witam
W pierwszej polowie wrzesnia byliśmy z biurem podróży Oasis Tours w
Tunezji i trochę sami pozwiedzaliśmy. Wszystkich zainteresowanych
zapraszamy do lektury:
Biuro podróży Oasis Tours
Hotel Dar Ezzahra
Przewoźnik Karthago Airlines

Biuro
Nie zmieniło hotelu, przedstawiciele byli na lotnisku skierowali do
busa, potem okazało się że jedziemy innym. Od lądowania do odjazdu z
lotniska czekaliśmy 2 godz. Przed odjazdem pojawia się rezydentka.
Po drodze krótko opowiada o Tunezji i przekazuje godziny spotkań
informacyjnych. Po drodze rozwozimy innych turystów do hoteli.
Rezydentka ogranicza się tylko do poinformowania o nazwie hotelu,
nie wysiada z turystami i nie uczestniczy w zakwaterowaniu. Przy
hotelu Medi Sea, gdzie ma swoją siedzibę, wysiada informując że do
naszego hotelu jeszcze 15 minut jazdy. A więc do hotelu dojeżdżamy z
kierowcą. Spotkanie z rezydentką – strata czasu jeżeli czytało się
przewodnik o Tunezji i nie chce się korzystać z wycieczek
fakultatywnych.
Transfer na lotnisko – w autokarze tylko miejscowy kierowca, po
drodze zabieramy innych turystów. Naszą rezydentkę spotykamy dopiero
na lotnisku. Spotykamy też inną rezydentkę z Oasis – pomagająca
swoim turystom do samej odprawy – jak się chce to można.
Ponieważ biuro było nam potrzebne tylko do zorganizowania przelotu
transferu i hotelu to musimy ocenić biuro pozytywnie bo z tych
rzeczy biuro się wywiązało.

Hotel
Największy atut hotelu to jego położenie – kilkanaście kilometrów do
Tunisu. Wybraliśmy ten hotel jako doskonałą bazę wypadową do
samodzielnych wycieczek po północnej Tunezji. Hotel znajduje się
pomiędzy dwoma miastami: Hammam Lif i Ezzahrą. Do stacji kolejki
podmiejskiej, Lycce Ezzahra, spacerkiem ok. 10 min. Za torami
znajduje się sklep samoobsługowy Monoprix a przy nim bankomat. W
czwartki na placu obok torów kolejowych odbywa się targ. Cały plac
zajęty jest sprzedawcami owoców, warzyw, nasion, przypraw, ciuchów
itp.
Hotel posiada basen oraz brodzik dla dzieci, przy basenie parasole i
leżaczki na trawie. Od ogólnodostępnej plaży oddziela płot z furtką.
Pokoje średniej wielkości wyposażone w lodówkę, telewizor, łazienka
z toaleta i prysznicem z wanną. W hotelu znajduje się główna
restauracja (śniadania i obiadokolacje), ze trzy kawiarnie i snack
bar przy basenie. W recepcji można wymienić pieniądze. Niewielu
Polaków, trochę miejscowych gości czasami przychodziło do kawiarni i
na basen. Ogólnie spokój, brak hałasu centrów turystycznych.
Dostaliśmy pokój z widokiem na morze, a właściwie Zatokę Tuniską
oraz na Sidi Bou Side i Tunis. Wspaniałe widoki i w dzień (białe
domki na wzgórzu) jak i w nocy (światła Tunisu oraz latarnia morska
w SBS).
Pokoje mogłyby być lepiej sprzątane – wizyta sprzątaczek ograniczała
się do ułożenia pościeli i ręczników. Ręczniki niezbyt czyste –
niektóre miały rude plamy. Mimo pozostawiania tych ręczników na
podłodze i pozostawienia bakszyszu, sprzątaczki ich nie wymieniły
przez pierwsze cztery dni. Przy temacie ręczników należy wspomnieć
że na plaże i basen należy mieć własne ręczniki – przy basenie nie
ma możliwości wypożyczenia.
Jedzenie niezłe. Śniadania tzw. kontynentalne rozbudowanie.
Codziennie biały serek, mortadela, pomidory, trzy rodzaje słodkich
bułek. Prawie zawsze jajko, płatki z mlekiem. Do picia kawa,
herbata, soki. Obiadokolacje urozmaicone, codziennie coś nowego. Dwa
rodzaje zup, jakieś mięso lub ryba, ziemniaki, ryż, makaron,
gotowane warzywa, sałatki a na deser 2-3 rodzaje ciasteczek oraz
arbuzy, lody.
Ogólnie hotel przyjemny ale wydaje się że cztery gwiazdki to trochę
na wyrost – trzy gwiazdki byłyby w sam raz.

Linie lotnicze
Samoloty Boeing 737-300, troszkę zużyte (zdarzały się uszkodzone
fotele). Na pokładzie jedzenie: do Tunezji kanapka z serem i mięsem
+ napój, do Polski makaron z wołowiną, bułeczka, ciasteczko, napój,
kawa lub herbatka.
Obserwuj wątek
    • dorkrzy13 Re: Hotel Dar Ezzahra - samodzielne zwiedzanie 25.09.08, 19:31
      cd
      Wycieczki
      Ponieważ położenie hotelu pozwalało na samodzielne zwiedzanie
      północnych rejonów Tunezji, więc z tego korzystaliśmy.
      Postanowiliśmy korzystać z wszelkiego możliwego transportu
      publicznego. W czasie, w którym podróżowaliśmy po Tunezji był akurat
      Ramadan. Wiążą się z tym pewne ograniczenia. Przede wszystkim w tym
      okresie zmieniają się rozkłady jazdy pociągów i autobusów, głównie
      jeżeli chodzi o kursy wieczorne. Najlepszym tego przykładem jest to,
      że pomiędzy godziną 18:30 a 20:30 następowała przerwa w kursowaniu
      pociągów z Tunisu do Ezzahry. W ramadanie zamknięte są w ciągu dnia
      restauracje i kawiarnie, szczególnie tam gdzie rzadko pojawiają się
      turyści. W Tunisie udało się znaleźć dwie otwarte kawiarnie. Otwarte
      są natomiast te zlokalizowane w okolicach miejsc zwiedzanych przez
      turystów (np. Kartagina czy Dougga). Troszkę też głupio tak na
      widoku spragnionych i głodnych ludzi wyciągać z plecaka wodę czy
      jakieś przekąski (np. w pociągu). Dlatego pić i jeść staraliśmy się
      w miejscach nieco bardziej ustronnych. Są natomiast otwarte sklepy
      spożywcze i oczywiście kawiarnie i restauracje w hotelach.

      Tunis.
      Z Ezzahry dojazd do Tunisu jest bardzo prosty – jeździ pociąg
      podmiejski, czas jazdy ok. 28 min, koszt 0,900 TD od osoby w jedną
      stronę w klasie 1. W pociągu są jeden lub dwa wagony klasy
      pierwszej, reszta drugiej. W klasie pierwszej są ciut lepsze
      siedzenia i działały wiatraczki ale to zależało od rodzaju wagonu. W
      godzinach rannych, w tygodniu pociągi te są zapełnione ale zawsze
      jakieś miejsce siedzące udawało się znaleźć. Można kupować bilety od
      razu w dwie strony, albo w Tunisie kupować bilety powrotne w kasie
      lub automatach biletowych. Bilet w jedna stronę ważny jest 2 godziny
      od kupienia, tam i powrót do godz. 24 w dniu kupienia. Pociąg
      dojeżdża do głównego dworca kolejowego (Gare Tunis) przy placu
      Barcelony. Na dworcu działa informacja turystyczna, gdzie można
      otrzymać za darmo plan miasta.
      Przed dworcem znajduje się postój taksówek oraz przystanki metra
      tuniskiego (długich zielonych tramwajów). Stąd można pieszo dojść do
      głównej ulicy Tunisu – Habiba Bourguiby, a następnie do Mediny. Po
      środku ulicy Habiba Bourgiby wytyczony został deptak. Na jednym z
      końców ulicy znajduje się Brama Morska (Bab el Bahr) a na drugim
      końcu wieża zegarowa na Placu 7 Novembre Przy tej ulicy znajduje się
      katedra katolicka św. Wincentego a Paulo i św. Oliwii. W niedziele
      odbywają się tam msze św. o godz. 9, 11 a wieczorem o 20 w okresie
      letnim lub 18:30 w pozostałym czasie.
      Aby zwiedzić medynę należy udac się do Bramy Morskiej i stąd
      zagłębić się w wąskie uliczki. W okolicach Meczetu Ez-Zitouna można
      znaleźć sklepiki, które na dachach mają tarasy. Można z nich
      podziwiać panoramę medyny oraz Tunisu. My weszliśmy na dach sklepu z
      dywanami na Souk et Trouk. Za wejście zapłaciliśmy 1 TD od osoby.
      Warto też zejść z głównych uliczek medyny i spacerować po mniej
      zatłoczonych, np. Rue du Pacha.
      W Tunisie można udać się też do Parku Belvedere oraz mieszczącego
      się w nim ogrodu zoologicznego. Bilet wejściowy do zoo kosztuje
      0,600 TD od osoby. Wśród zwierząt można oglądać m.in. lwy, pumy,
      tygrysy, wielbłądy, foki, niedźwiedzie, dziki, bociany i inne ptaki,
      małpy. W parku Belvedere znajduje się punkt widokowy na Tunis.
      Wprawdzie drzewa i krzewy już trochę zasłoniły cześć widoku, jednak
      jeszcze można podziwiać fragmenty panoramy. Jeżeli chcemy dotrzeć
      tam pieszo, należy po wyjściu z zoo skręcić w prawo i iść ulicą, na
      każdym ze skrzyżowań wybierać drogę idącą bardziej pod górę.
      Ostatecznie dochodzimy na okrągły plac z widokiem. Koszt taksówki z
      parku Belvedere na ulicę Bourguiby, zgodnie z taksometrem wyniósł
      1,6 TD. Przy okazji taksówek należy albo wcześniej ustalić cenę albo
      wskazać na włączenie taksometru co jest bardziej korzystne na
      terenie miasta. Powrót do Lycce Ezzahra pociągiem podmiejskim. Przy
      powrocie należy sprawdzić czy dany pociąg zatrzymuje się na tej
      stacji (można w informacji kolejowej pobrać wydrukowany rozkład albo
      wydrukować go z internetu).

      Kartagina.
      Kartaginę samodzielnie można zwiedzać na dwa sposoby: skorzystać z
      kolejki TGM albo z oferty taksówkarzy, którzy przy dworcu kolejowym
      oferują wycieczkę taksówką po zabytkach. My skorzystaliśmy z kolejki
      TGM. Na początek należy dotrzeć do dworca w Tunisie pociągiem a po
      wyjściu na plac Barcelony kierować się na ulice Bourguiby i skręcić
      na prawo w stronę widocznej z daleka wieży zegarowej. Przy wieży, a
      dokładnie przy fontannie spędziliśmy chyba z pół godziny, siedząc na
      murku i oglądając życie miasta. Stacja TGM znajduje się jeszcze
      kawałek za wieżą zegarową (trzeba przejść pod estakadami drogowymi).
      Kolejka TGM kursuje z Tunisu przez La Goulette, Kratagine, Sidi Bou
      Side do La Marsy. Bilet w jedna stronę do stacji Kartagina Salambo
      kosztował 0,650 TD od osoby, czas jazdy ok. 20 min. Po dotarciu do
      Kartaginy zwiedzanie zaczęliśmy od Tofetu. Bilet wstępu 8 TD od
      osoby, fotografowanie 1 TD. Bilet upoważnia do wstępu do Tofetu,
      Amfiteatru, Willi Rzymskich, Teatru, Muzeum
      Wczesnochrześcijańskiego, Muzeum Kartagińskiego, Dzielnicy Magona i
      parku Archeologicznego z Termami Antonina. Z Tofetu idziemy w stronę
      portów handlowego i wojennego. Pomiędzy nimi znajduje się muzeum
      oceanograficzne. Można w nim zobaczyć ryby i inne stworzonka wodne w
      akwariach, słoikach z formaliną albo wypchane i wysuszone. Bilet
      wstępu 1 TD za osobę, nie można fotografować. Dalej obchodzimy port
      wojenny i spokojnymi uliczkami Kartaginy docieramy do dzielnicy
      Magona. Można tam zobaczyć kilka wykopanych w ziemi pozostałości
      domów mieszkańców starożytnej Kartaginy. Stąd już blisko do
      największej atrakcji: parku archeologicznego i Term. W parku
      znajdują się ruiny budowli takich jak schola, bazylika, świątynie,
      uliczki a bliżej morza Termy Antonina. Za termami znajduje się pałac
      prezydenta do którego nie można podchodzić ani nawet fotografować.
      Przy wyjściu znajduje się kawiarenka (puszka fanty 2 TD). Ostatnim
      punktem, który zwiedzaliśmy był teatr, wykorzystywany obecnie do
      koncertów. Można stąd dojść do Wzgórza Byrsa, ale ponieważ byliśmy
      już tam to sobie tym razem odpuściliśmy. Do Tunisu wracaliśmy ze
      stacji Kartagina Hannibal. Bilet powrotny również 0,650 TD od osoby.
    • dorkrzy13 Re: Hotel Dar Ezzahra - samodzielne zwiedzanie 25.09.08, 19:32
      cd
      Dougga.
      Do Douggi można dotrzeć z Tunisu autobusem dalekobieżnym SNTRI albo
      louggiem z czerwonym paskiem. Oba te środki transportu odjeżdżają z
      dworca autobusowego północnego i dowożą do miejscowości Toubersouk,
      niedaleko Douggi. Dworzec północny znajduje się przy ulicy 20 Marca
      1956, niedaleko placu Saadoun. Aby do niego dotrzeć z dworca
      kolejowego należy albo pojechać taksówką (koszt 1,7 TD) albo metrem
      linia numer 4 (koszt 0,450 od osoby). Jeżeli wybieramy metro to
      należy kupując bilet powiedzieć kierunek Bardo. Dzięki temu
      pokierują nas na odpowiedni peron. Z metra wysiadamy po przejechaniu
      placu Saadoum (na środku placu znajduje się szeroka brama, która
      mijamy po lewej). Z przystanku cofamy się kilkaset metrów i
      dochodzimy do dworca północnego. W budynku dworca szukamy kas
      biletowych z tabliczką np. La Kef i kupujemy bilet do Toubersouk
      (cena 5,700 TD od osoby). Na tym dworcu jest pewien mały problem –
      rozkłady jazdy są tylko w języku arabskim. A więc godziny odjazdów
      sprawdzić wcześniej w internecie a przed kupnem biletów dowiedzieć
      się o której jest odjazd (przyda się znajomość francuskiego lub
      kartka i długopis). My do Toubersouk pojechaliśmy louggiem. Cena
      taka sama jak autobusem ale jedzie się trochę szybciej. Jest tylko
      jeden poważny minus – lougge jedzie wtedy gdy zbierze komplet
      pasażerów. My czekaliśmy ok. 45 minut. Po dojechaniu do Toubersouk
      (czas jazdy ok. 1,5 godziny) należy znaleźć lougga z żółtym paskiem,
      który zawiezie na miejsce ruin i, przynajmniej teoretycznie,
      przyjedzie o umówionej godzinie żeby zabrać z powrotem. Za taką
      przyjemność za dwie osoby tam i powrót zapłaciliśmy 15 TD. Przy
      wsiadaniu do nowego lougge mieliśmy śmieszną sytuację bo kierowca
      poprowadził nas do już częściowo zapełnionego, co nas ucieszyło, bo
      dzięki temu była szansa na szybki wyjazd. Ku naszemu zdziwieniu,
      kierowca wyprosił wszystkich pasażerów do innego busa a nas samych
      zabrał swoim na teren ruin. Z kierowcą umówiliśmy się żeby
      przyjechał za trzy godziny. Minimalny czas jaki należy poświęcić w
      Doudze, według nas, to 2 godziny. Właściwie zwiedziliśmy wszystkie
      zabytki w „centrum” (teatr, kapitol, forum, rynek, termy, domu) a
      także troszkę poza (świątynia Celesty, termy Cyklopów). Przy
      parkingu działa kawiarenka (puszka coli 2 TD, herbata 1 TD) i punkt
      z książkami i pamiątkami. O umówionej godzinie poszliśmy do szlabanu
      przed parkingiem a naszego lougga nie ma. Pojawił się natomiast miły
      starszy pan, który zadzwonił, powiedział że za dziesięć minut będzie
      lougge (czytaj dwadzieścia), poczęstował opuncją i na do widzenia
      poprosił o 1 TD za telefon. Po powrocie do Toubersouk wsiedliśmy do
      lougga do Tunisu. Jednak widząc małe szanse na szybki odjazd i
      widząc przystanek autobusowy postanowiliśmy zmienić środek
      lokomocji. Na przystanku przywitał nas pan sprzedający bilety,
      pełniący też rolę kogoś w rodzaju kierownika. Pokazał nam na
      rozkładzie o której będzie najbliższy autobus do Tunisu (oczywiście
      Tunis napisany po arabsku), sprzedał bilety i trochę „pogadaliśmy”
      przy pomocy młodego sprzedawcy ze sklepiku który znał angielski.
      Autobus miał małe opóźnienie ale były wolne miejsca, wygodne, a
      przede wszystkim miał zimny nawiew (a może klimatyzacje). W
      autobusie oprócz kierowcy jest jeszcze konduktor, który sprzedaje i
      sprawdza bilety. Czas jazdy do Tunisy ok. 2 godzin. Z autobusu
      wysiadamy razem z jakimiś miejscowymi jeszcze przed dworcem aby mieć
      bliżej do przystanku metra, bilety kupujemy na przystanku (chyba na
      każdym są małe budki, w których siedzi sprzedawca biletów).
      Podjechał tramwaj linii 4 i zadowoleni że zaraz będziemy na dworcu
      wsiedliśmy. Jakieś dwa przystanki przed ulicą Bourguiby z głośników
      usłyszeliśmy komunikat po arabsku albo francusku z którego jedyne co
      zrozumieliśmy to TGM. No ale skoro linia 4 jedzie w kierunku TGM to
      chyba wszystko w porządku. Skoro rano jechaliśmy spod dworca tym
      tramwajem to na dworzec wrócimy. Ale niekoniecznie, bo przed dworcem
      tramwaj skręcił w lewo i ruszył w kierunku zajezdni przy stacji TGM.
      Przedłużyliśmy sobie więc wycieczkę na końcowy przystanek a stąd,
      dzięki pomocy miejscowych, tym razem tramwajem nr 1 dojechaliśmy na
      dworzec kolejowy

      Beja.
      Dojazd do tego miasteczka, gdzie turyści rzadko zaglądają, z Tunisu
      umożliwia pociąg dalekobieżny. We wtorki odbywa się tam targ, wiec
      ten dzień wybraliśmy na wycieczkę do tego miasteczka. Na dworcu w
      Tunisie kupiliśmy bilety tam i powrót w klasie 1 (koszt na osobę
      11,900 TD). Miejsca są numerowane ale nikt chyba na to nie patrzy.
      Na bilecie jest informacja że na drogę powrotną trzeba dokonać
      rezerwacji w kasie. Po znalezieniu naszego pociągu i wagonu
      pierwszej klasy usiedliśmy w wygodnych choć troszeczkę zniszczonych
      siedzeniach. W wagonie była klimatyzacja. Niestety po chwili
      konduktor uświadomił nam że jest to klasa comfort, i musimy się
      przesiąść. Pierwsza klasa też była wygodna ale klimatyzacja działała
      dużo gorzej. Czas jazdy miał wynosić ok. 1 godziny i 40 minut ale 30
      min przed planowanym dojazdem do Beja pociąg stanął w polu i stał
      pół godziny, następnie podjechał chwilę i znowu pół godziny stania
      na jakiejś małej stacyjce. W konsekwencji mięliśmy opóźnienie
      godzinę. Na peronie tablice z nazwą stacji tylko po arabsku. Po
      wyjściu z dworca udaliśmy się do centrum. Targ odbywał się wzdłuż
      głównej ulicy. Mnóstwo ludzi, okrzyki sprzedawców, zapach warzyw,
      owoców i przypraw. Widzieliśmy dawny kościół (obecnie centrum
      kultury), meczet z pomalowanymi na czerwono zdobieniami minaretu ale
      innych ciekawostek jak fontanna czy brama nie mogliśmy znaleźć
      (myślę że to przez stragany sprzedających). W drodze powrotnej na
      dworzec udało nam się znaleźć działającą kawiarnię. To znaczy była
      otwarta i sprzedający po chwili oporu sprzedał nam chłodną colę. Na
      dworcu daliśmy bilety do kasy biletowej, pan w kasie upewnił się czy
      chcemy wracać i wydrukował miejscówki powrotne. A później czekaliśmy
      na pociąg, najpierw w budynku dworca, potem na peronie. Pociąg miał
      opóźnienie prawie godzinę. Na peronie było już sporo czekających i
      niektórzy, co dziwne u Tunezyjczyków, zaczęli się już nieco
      irytować. Kiedy pociąg w końcu przyjechał wszyscy rzucili się do
      drzwi wagonu, my razem ze wszystkimi i żeby zdobyć miejsca siedzące
      trochę się rozpychamy łokciami. Trochę się zdziwiliśmy że po chwili
      z naszego wagonu wszyscy wyszli. Jak się okazało była zepsuta
      klimatyzacja. Po jakimś czasie, przy sprawdzaniu biletów, konduktor
      zaprowadził nas do innego wagonu pierwszej klasy gdzie było już
      przyjemniej jeżeli chodziło klimatyzację. Jednak nie było tam miejsc
      siedzących ale czego nie robi się dla turystów. Konduktor wyprosił
      dwóch pasażerów a nas posadził na ich miejsce. W drodze powrotnej
      znowu staliśmy na małej stacyjce a na pytanie o której będziemy w
      Tunisie konduktor odpowiedział że o 19 (planowo miał być ok. 17:30).
      Tak późna godzina stanowiła problem o tyle, że o 18:30 odjeżdżał
      ostatni pociąg do Ezzahry przed 2 godzinną przerwą spowodowaną
      Ramadanem (wszyscy po zachodzie słońca idą jeść i pić). Na szczęście
      pozostawały jeszcze taksówki i jakaś ostatnia stojąca przed dworcem
      zawiozła nas do hotelu. Czas jazdy ok. 15 min, cena zgodnie z
      taksometrem 7,500 TD.
    • dorkrzy13 Re: Hotel Dar Ezzahra - samodzielne zwiedzanie 25.09.08, 19:32
      cd
      Bizerta.
      Do Bizerty można dojechać z autobusowego dworca północnego autobusem
      albo louggiem. Na dworcu podeszliśmy do kasy, nad którą był napis
      Bizerta. Pan z kasy zaprosił nas kiwnięciem ręki, sprzedał nam
      bilety do Bizerty (3,480 TD od osoby w jedną stronę) i pokierował na
      stanowiska postojowe. Po kilku pytaniach „Bizerta?” i wskazywaniu na
      kolejne autobusy udało nam się zlokalizować właściwy. Okazało się,
      że będziemy jechać autobusem regionalnego przewoźnika z Bizerty
      (S.R.T. Bizerta). Był niestety bez klimatyzacji ale dało się
      wytrzymać przy otwartych oknach. Czas jazdy ok. 1 godziny. Dworzec
      autobusów SRT jest troszkę poza centrum Bizerty i należy przejść
      (ok. 20 min) lub podjechać taxi. Do centrum docieramy prze duży most
      zwodzony nad kanałem. Po lewej port, po prawej wyjście w morze. Z
      mostu widok na promenadę spacerową. Za mostem idziemy przez tzw.
      Nowe Miasto z ratuszem a następnie Stare Miasto. Jego ogromną
      atrakcją jest kryty bazar, gdzie można kupić warzywa, owoce a także
      mięso i ryby. Za targiem docieramy do Starego Portu. Za nim widać
      już mury Kazby. Na terenie kazby można zobaczyć meczet i pokręcić
      się po wąskich uliczkach. Niestety, kiedy tam byliśmy nie było
      wejścia na punkt widokowy na murach (w przewodniku pisało, że taki
      istnieje). Po krótkim odpoczynku idziemy do fortu Hiszpańskiego. Ten
      jest czynny i oferuje piękny i rozległy widok na Bizertę i okolicę.
      Pod murami rozciąga się cmentarz.
      W drodze powrotnej przechodzimy jeszcze promenadą nad kanałem, i
      docieramy do dworca autobusowego. Do Tunisu wybierało się sporo osób
      więc przy wchodzeniu był trochę ścisk ale udało się „rozepchać” i
      zdobyć jakieś miejsca. Wynikła też kłótnia pomiędzy pasażerami a
      kierowcą. Pretensje były o oto że nie ma klimatyzacji a niby miała
      być. W Tunisie docieramy do dworca północnego. Ilość osób pragnących
      udać się doi Bizerty było tak dużo że aż trudno było wysiadać. Stąd
      już tylko taksówką do dworca kolejowego i jazda do hotelu.
    • naserek Dar Ezzahra - opinie na forum hotelowym 26.09.08, 15:46
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22878&w=85157490
    • dorkrzy13 Re: Hotel Dar Ezzahra - samodzielne zwiedzanie 30.09.08, 12:03
      Zapraszamy do oglądania zdjęć:
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,687,85329301.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka