ofiara_systemu
03.07.08, 12:49
kwestie związane z aferą sciekową w Białymstoku . Ciekawostką jest
że w sprawie Białostockiej pojawia się nazwisko tej samej Anety
Rafałko (w służbie PIS) , która chciała umorzenia sprawy Janickiej
(bedącej tez na usługach PISu) !
fakty.interia.pl/kraj/news/rzad-wycisza-afere-sciekowa,881366
Rząd robi wszystko, by wyciszyć sprawę afery ściekowej w
Białymstoku. Postępowanie wyjaśniające w Ministerstwie
Sprawiedliwości wszczęła znajoma i do niedawna podwładna Sławomira
Luksa, głównego negatywnego bohatera publikacji "Newsweeka".
Dwa tygodnie temu gazeta ujawniła, że białostocka prokuratura celowo
opóźniała śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy budowie
miejscowej oczyszczalni odcieków. Dzięki temu zamieszany w aferę
Marek Kozłowski mógł w ubiegłym roku spokojnie startować jako
kandydat PiS na prezydenta Białegostoku. A tuż po wyborach, decyzją
prokuratora apelacyjnego Sławomira Luksa, cofnięto mu wysłane już
wezwanie na przesłuchanie w charakterze podejrzanego. Zarzutów nie
postawiono również wicemarszałkowi Senatu, Krzysztofowi Putrze z
PiS, który w 2002 r. - jako prezes miejskiej spółki "Lech" - złożył
podpis pod stwierdzającym nieprawdę protokołem odbioru oczyszczalni.
Warta 4 mln inwestycja nie działa do dziś. W ubiegły
wtorek "Newsweek" zaoferował współpracę posłowi Adamowi Lipińskiemu
z PiS, przewodniczącemu powołanej przez premiera komisji do zbadania
udziału polityków w aferze. Okazało się jednak, że Lipiński nie jest
zainteresowany przesłuchaniem autora publikacji.
Ale nie jest to jedyna niepokojąca informacja. Osobne postępowanie
wszczęła również prokurator Aneta Rafałko, rzecznik dyscyplinarny
przy prokuratorze generalnym. Już dzień po ukazaniu się artykułu
Rafałko odwiedziła Białystok i spotkała się z prokuratorem Luksem.
Ona sama zaprzecza jednak, by spotkanie miało związek z opisaną
przez nas aferą. Oficjalne czynności w imieniu ministra
sprawiedliwości mają bowiem prowadzić prokuratorzy z Katowic. Ale
czy wizyta pani prokurator w Białymstoku rzeczywiście była
przypadkowa? "Newsweek" ustalił, że pani rzecznik do maja ubiegłego
roku, kiedy awansowała do Prokuratury Krajowej, pracowała w
białostockiej prokuraturze okręgowej, nadzorowanej bezpośrednio
przez Luksa. I to właśnie w tej prokuraturze toczyło się śledztwo w
sprawie oczyszczalni.