Dodaj do ulubionych

Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu

30.10.07, 22:56
Komu potrzebny jest przewodnik lokalny?

Turystom?
W programie wycieczki napisano przecież "opieka pilota-przewodnika",
więc jasne że oprowadzać powinien pilot. Za darmo, po co płacić
jakiemuś przewodnikowi. Że nie ma uprawnień? To w autokarze tyle
opowiadał, a teraz chowa identyfikator i jakoś dziwnie się
zachowuje, gdy ktoś z boku zaczyna się dłużej przypatrywać? Tu ma
mówić, kiedy widzimy o czym mowa!

Organizatorowi wycieczki?
Przewodnik to dodatkowy koszt: cena wzrośnie, klient gotów się
wystraszyć i pójść do konkurencji. Poza tym jak go znaleźć? Trzeba
by umówić się naprzód w konkretnym miejscu i czasie... Dodatkowe
kłopoty. "Pilot-przewodnik" niech się martwi. Chce jechać to niech
ryzykuje. Nikt za niego kilku tysięcy, czy choćby kilkuset euro
mandatu, jak go policja turystyczna złapie, płacić nie będzie.
Kandydat na pilota dopytuje się o przewodników lokalnych?... Aha!
Trasy nie zna! Amator jakiś! Niech w domu siedzi, nie pojedzie.

Pilotowi?
Chyba początkującemu! Stare repy dadzą sobie radę, nie pierwszyzna.
Wynegocjują w biurze wyższą stawkę. Za wiedzę i doświadczenie.
Turysta będzie miał taniej (pozornie), organizator mniej problemów.
Że łamanie prawa? Że opinia o polskich dzikich pilotach? No cóż, jak
się chce zarobić...

Kto, oprócz przewodników lokalnych - rzecz jasna - na takim
podejściu do sprawy, traci?
Turyści: bo żaden obcy, choćby nawet "częstobywały" pilot, nie zna
miejscowych realiów tak, jak przewodnik, który tu mieszka na stałe.
Organizator: bo wydaje o sobie świadectwo braku profesjonalizmu, a
to kiepsko rokuje na przyszłość.
Pilot: początkujący, bo nie dostanie roboty. Stary rep: bo za parę
srebrników funduje sobie strach i stres, daje przykład
nieposzanowania prawa i uprawia nieuczciwą konkurencję.
Obserwuj wątek
    • plisow Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 31.10.07, 07:49
      Witam
      Masz rację, w usługach turystycznych dla wszystkich jest
      miejsce,tylko niestety jeszcze są biura i piloci , którzy dla kilku
      złotych zrobią wszystko.Na szczęście jest coraz więcej dobrych
      organizatorów ,którzy nie robią "pozornych" oszczędności na
      imprezach turystycznych. W Austrii oprócz mandatu dla pilota , gmina
      na której terenie został taki delikwent złapany wysyła informację
      przez ambasadę do właściwego organu wydającego licencję pilotowi i
      organizatorowi turystyki. Coraz mniej jest takich wpadek z strony
      polskich pilotów.A zadowolony turysta to najleprza reklama dla
      biura, taki turysta wróci za rok i jeszcze poleci znajomym.
      Pozdrawiam Piotr
      • gosiaolsztyn Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 31.10.07, 08:08
        Całkowicie się z Wami zgadzam, pilot ma obowiązki pilockie,
        przewodnik- przewodnickie.Tylko czemu nie rozmumnieja tego polskie
        biura i tak często trzeba im o tym przypomminać :-( .
        No więc biura chcą po prostu zaoszczedzić pieniądze, nie biorą pod
        uwagę aspektu prawnego / za nie wolno pilotom oprowadzać tu i
        tam!/.Poza tym sami przyznajcie,że nawet najwspanialszy pilot z
        ogromną wiedzą nie zastąpi przewodnika.Dla turystow psychologiczne,
        emocjonalne znaczenia ma to ,że opowiada im ktoś "stąd" , że
        specjalnie do nich przyszedł itp., itd..
        • uzman Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 31.10.07, 08:19
          Obowiązki pilockie to żadne obowiązki. Nic dziwnego, że od pilota
          oczekuje się również przekazywania informacji o odwiedzanych
          miejscach. Przewodnicy lokalni są naprawdę piątym kołem u wozu w
          większości wypadków. Na kursach przewodnickich wpaja się wiedzę,
          która praktycznie nigdy potem nie jest wykorzystywana. Turyści wcale
          nie oczekują dokładnych biografii rzeźbiarzy, czy architektów
          siódmej oficyny. Oczekują zwięzłych informacji i garści anegdot, a
          to swobodnie mogą opowiedzieć piloci. Niepotrzebnie wraca się do
          organizacji cechowych na rynku turystycznym.
          • czerwonemaki1 Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 31.10.07, 08:53
            UZMAN wycofaj się z dyskusji (przynajmniej na pewien czas), bo
            pogrążasz SIEBIE w kolejnym już wątku - a TEMU FORUM też wyrządzasz
            krzywdę!
          • plisow Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 31.10.07, 08:57
            Witaj
            Nie wiem czumu z Twoich wypowiedzi bije taka nienawiść, może oblany
            egzanmin przewodnicki, pilotowaniem wycieczek zajmuję się zawodowo i
            zawsze biorę przewodników lokalnych , nie dlatego ,żę moja wiedza
            jest znikoma, tylko takie są reguły. Ja mogę w autokarze uzupełnić
            pewne wiadomości ale o swoim terenie , jego specyfice, najlepiej
            opowiadają miejscowi przewodnicy. Jwstem też przewodnikiem i wiem
            jakie ważne dla turystów przyjeżdżających do Polski jest spotkanie
            z przewodnikiem na dodatek mówiącym w ich języku. Właśnie wtedy maja
            wiele pytań nie tylko o kulturę ,zabytki hidtorię ale o sprawy
            codzienne , których pilot nawt najleprzy nie jest w stanie
            wiedzieć , gdyż on przyjeżdża z grupą tylka kilka razy w niesiącu. A
            co do wiedzy na kursach przewodnickich , jeśli według Ciebie jest
            niewykorzystywana, to jesteś w błędzie, aby móc opowiedzieć anegdotę
            to trzeba mieć wiadomośći. Czsami dla niektórych adeptów jest to
            wiedza nie do ogarnięcia. Dlatego tyle rozczarowań i frudtracji.
            Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia.Piotr pilot i przewodnik po Warmii
            i Mazurach
            PS a piątym kołem u wozu w turystyce są zadufani w siebie....
          • artur109 Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 31.10.07, 15:07
            Oznacza to że należy zmienić program szkolenia przewodników, nie uczyć ich
            biografii malarzy a rzeczy bardziej praktycznych,
            Uważam jednak, że w miejscach/miastach wartych odwiedzenia (pomijając 10 miast
            wydzielonych) powinien być lokalny przewodnik, chociażby dlatego jak ktoś
            wcześniej napisał, że mieszkaniec danego regiony czy miasta zna to miejsce
            (historię, ludzi itp) lepiej niż my piloci, a przecież turystów nie zawsze
            interesują tylko suche fakty z historii, ale ogólna wiedza o mieście itp. a my
            taką jesteśmy w stanie posiąść tylko w minimalnym zakresie czytając chociażby
            przewodniki, ale to może zrobić każdy nawet i najgłupszy turysta !!!!!
            • tomekwarszawa Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu ? 23.11.07, 15:14
              Dzien dobry, szanowni piloci

              artur109 napisał:

              > należy zmienić program szkolenia przewodników, nie uczyć ich
              > biografii malarzy a rzeczy bardziej praktycznych,

              Arturze, co rozumiesz przez "praktycznych"? Ceny w restauracjach i wszystkie
              linie autobusowe w mieście na pamięć zamiast umiejętności odróżniania baroku od
              klasycyzmu? Rozkład planowanych remontów ulic w mieście na cały sezon? No tego,
              to akurat uczymy się czy chcemy czy nie :))

              Poza tym to by się skończyło rozpaczliwie w przypadku miejscowej obsługi grup
              specjalistycznych/bardziej zainteresowanych.
              Nie wierzę, szanowni, że nie spotkaliście w karierze pilotarskiej takich grup
              ale na wszelki wypadek wyjaśnię na przykładzie z Warszawy sprzed kilku lat: w
              biurze z którym współpracowałem jako przewodnik pewne znane biuro podróży
              zamawiało przewodników (w różnych językach) ale tylko na zwiedzanie typu
              "kościoły Krakowskiego Przedmieścia". Zapytani czy nie potrzebują przewodnika na
              klasyczny objazd miasta odpowiedzieli szczerze, że nie, bo takowe to potrafią
              zrobić piloci ale takiego bardziej "zaangażowanego" to już nie potrafią i
              dlatego zamawiają.
              Dla mnie to jasne, ale dla pilotów pomstujących na przewodników lokalnych może
              nie. Trafiały mi się już zwiedzania "Warszawa w II WŚ" (dla niemieckiej
              młodzieży, która nie chciała słuchać o II WŚ - faaajne było zwiedzanie...),
              3-godzinne wałkowanie Starego i Nowego Miasta z urbanistami lub szlak
              szopenowski dla nawiedzonych Japończyków, ale... tylko na Powązkach :)
              Drodzy piloci, zwłaszcza spoza Warszawy - z ręką na sercu [i drugą na
              klawiaturze :)] - zawsze dacie radę zrobić takie spacerki? Bo ja - z ręką na
              sercu - w obcym dla siebie mieście dowiozę turystów na miejsce spotkania z
              przewodnikiem (jesli to nie hotel) lub do danej miejscowości, opowiem o jej
              historii itp., ale nie będę udawał, że o danej miejscowości lub obiekcie wiem
              więcej niż lokalny. I po to bierzemy lokalnych przewodników, a jeżeli któryś
              oprowadza dobrze (czyli ciekawie) to go zapamiętajcie i proście o niego przy
              następnej okazji...
              Ukłony
    • diabelski_tuzin Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 31.10.07, 21:45
      Gorzkie. Prawdziwe.
    • uplawa Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 31.10.07, 23:06
      To już sa czyste frazesy - wiadomo miejscowy przewodnik zgodnie z
      przepisami i tylko on - moze oprowadzać grupe po zwiedzanych
      miastach i/lub obiektach. Biura organizujace nie chcą zatrudniać
      miejscowych przewodników ze względu na ceny - wolą pozostawić kasę
      dla przewodnika w swojej kieszeni. Mamy jako piloci mamy dwa
      wyjścia - gdy w programie imprezy pracownik merytoryczny biura
      podrózy uzyje sformułowania " pilot - przewodnik"
      - nie realizujemy takich imprez,
      - realizujemy - ale przysiadamy do internetu i sami znajdujemy w
      zwiedzanych obiektach /miasatach przewodników - ustalamy z nimi
      termin i cene którą przedstawiamy dla turystów. Zgodnie z prawdą
      porównujemy naszą wiedzę i miejscowego przewodnika nasze grupie -
      dając im mozliwość wyboru. Normalnie przy 40 osobach dodatkowy koszt
      wychodzi ok 4- 5 EURO /1 osobę.
      W mojej 20 letniej praktyce grupa za dodatkową opłata wybrała tylko
      1 raz wynajacie miejscowego przewodnika. W pozostałych ok 200
      przypadków - to ja byłem pilotem -" przewodnikiem".
      Musicie mieć takze swiadomość mentaloności naszych turystów. Wybor
      nalezy zawsze do pilota - jezeli chce zarobić na imprezie objazdowej
      to niestety nalezy się do tego przygotować - albo zostać
      " pilotem - konduktorem " na linii lub na wahadłach - tutaj takze
      nalezy posiadac zanaczna wiedze o miejscu docelowym.
    • gascodavama Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 10.11.07, 15:49
      Z powyższych postów wynika, że zwolennicy traktowania przewodnika
      lokalnego jako piątego koła u wozu pozostają w mniejszości. To
      cieszy. Pogląd że "obowiązki pilockie to żadne obowiązki" należy
      uznać za osobliwy (za co w takim razie pilotowi płacą?). Opinię że
      na ok. 200 pilotowanych grup tylko jedna wybrała oprowadzanie przez
      przewodnika lokalnego, a pozostałe wolały przewodnika-pilota, za
      interesującą (czy turyści mieli także wybów ceny?).

      Na tzw. Zachodzie popularne są wycieczki typu "idź i oglądaj".
      Turysta otrzymuje od kierowcy informację skąd i o której odjeżdża
      autokar, dostaje do ręki plan i rusza w miasto. Bez przewodnika
      lokalnego ...ale także bez pilota. Bo jest niepotrzebny.
      • malediwypiotrs Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 10.11.07, 18:27
        Są jeszcze dwa aspekty:
        Po pierwsze, "robienie" za miejscowego przewodnika sprawia mi
        ogromną przyjemność. To jedyny moment kiedy mogę opowaiadać o czymś
        co mnie pasjonuje a czego już by nie wytrzymała moja rodzina i
        znajomi.
        Po drugie niejednokrotnie przewodnik którego najmowałem
        dla "bezpieczeństwa" nie powiedział wiele więcej niż ja bymm to
        zrobił. Wcale nie muszę mu dorównywać wiedzą ale też i czas nie
        zawsze pozwala na to aby przekazać wszystkie wiadomości. Po
        wykonanej usłudze płacę za 2-3 godz. tyle, ile ja za 3 dni... Drze
        mnie w środku...

        Nie jestem przeciwnikiem najmowania miejscowych przewodników. Uważam
        jednak, że nie powinno być żadnego przymusu.
    • ohdana Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 11.11.07, 14:30
      Jestem pilotem i przewodnikiem. Obecnie nie jezdzę z grupami, tylko
      opowadzam. Chciałabym przedstawić jak to wszystko wygląda od strony
      lokalnych przewodników. Nie odnosi sie to do wszystkich pilotów, ale
      jest wielu takich, którzy oprowadzają - ale jak! Wymyslają
      opowieści, zmieniają fakty - czy to by ubarwić opowieść, czy też
      dlatego, że nie mają pojęcia gdzie się znajdują. Potem te bzdury
      dochodzą do przewodnika - i ten co ma powiedzieć? Że kolega-pilot to
      idiota, czy bić się w piersi, że ja tych faktów nie znam (a znam i
      wiem, ze to co pilot mówił to bzdura). Tak jak już pisaliście na
      forum - dorośli bardzo często nie są zainteresowani historią, a
      chwilą obecną i tu żaden pilot nie przedstawi miejsca jak przewodnik
      lokalny (dobry przewodnik). Prawda jest też taka, że w sezonie można
      już przewodnika nie znaleźć, bo wszyscy są zajęci.
      A osoba, która twierdzi, że pilot nic nie robi to nie powinna jako
      pilot pracować, bo mam wrażenie że nie wie na czym praca pilota
      polega. Pozdrawiam
      • malediwypiotrs Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 13.11.07, 14:39
        Z założenia pilot nie opowie tak o zwiedzanym obiekcie jak miejscowy
        przewodnik. Ale tylko z założenia... Jesli pilot jest odpowiednio
        przygotowany to nie powinien mieć z tym prolblemu. To nie znaczy, że
        od razu dorówna swoją wiedzą miejscowemu przeowdnikowi. Ale i ten
        drugi przecież nie jest w stanie podzielić się z grupą całą swoją
        wiedzą. Oczywiście ten drugi zna realia życia w danym miejscu...

        Generalnie, po kilku latach inetnsywnej pracy w turystysce uważam,
        ze dziś tak samo trudno jest o dobrze przygotowanego pilota jak i o
        dobrego przewodnika. Ci pierwsi po 2 miesięcznych kursach mają
        wrażenie, że mogą już podbić cały świat a biura turystyczne powinny
        ich obsypywać złotem za sam fakt, ze są gotowi pracować dla nich 24h
        na dobe. Ci drudzy, niestety często opylają robotę i najchętniej
        wzieliby po 5 grup dziennie. Mimo ogromnej wiedzy nie zawsze chcą i
        mają czas się nią dzielić.

        Bede powtarzał z uporem maniaka. Miejscowy przewodnik dla grupy? Jak
        najbardziej, ale nie obowiazkowo!!!
        • agnicha6 Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 13.11.07, 20:44
          Zgadzam się w 100% z poprzednią wypowiedzią.Mam za sobą wiele
          wyjazdów, często w to samo miejsce, które znam już bardzo(!)
          dobrze.Bardzo często biuro, z którego jeżdżę wynajmuje miejscowego
          przewodnika, ale aż mi sie serce kroi,że nie mogę oprowadzać.Są
          przewodnicy, którzy opowiadaja b. ciekawie,ale od jakiegoś czasu i
          tak nic nowego się nie dowiedziałam. Są jednak i tacy , którzy
          opowiadaja z jakiejś dziedziny różne ciekawostki, nie zawsze zgodne
          z prawdą, a ja akurat w tej dziedzinie jestem na bieżąco ( zgodnie
          ze swym wykształceniem). I co? Nie powiem przecież, że to nie
          prawda.Uważam, że wybór -z przewodnikiem czy bez-powinien należeć do
          klienta.
        • czerwonemaki1 Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 13.11.07, 21:03
          Tak - zgodzę się z kolegą Piotrem, że "miejscowy przewodnik ...
          nieobowiązkowo". To byłoby dobre ... no, na pewno dla pilotów! Już
          inaczej patrzą na to ( w tym wątku także) ci, którzy mają
          uprawnienia podwójne, a wręcz nie podoba się to wszystko
          przewodnikom (solo). No i nie ma się "co" i "komukolwiek" dziwić!
          Sens wynikający z samego tematu (powiedzenia) wyraźnie się zmienił
          od czasu gdy podróżowano wozami. Powiedzenie miało potwierdzać, że
          cztery koła wystarczą, żeby jechać, bo stabilnie podpierają brykę i
          są otoczone żelazną obręczą. A teraz często powietrze w oponie
          tęskni za wolnością i wtedy kierowca MOŻE sięgnąć po "piąte". Może -
          ale nie musi, bo może również sięgnąć po komórę i wezwać GUMSERVICE
          żeby nie brudzić sobie rączek. Ma wybór! Ja np. nigdy nie oglądam
          się za fachurą, bo koło zmieniam z większą finezją niż ktoś by mi to
          zrobił - po prostu cieszy mnie to, że potrafię!
          No i teraz można sięgnąć do analogii z zakresu pilotaż/przewodnictwo.
          Może się doczekamy uregulowań, że biura będą mogły wybierać sposób
          realizacji wycieczki pod życzenie klienta, a nie lokalnych ustaleń?
          • ohdana Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 14.11.07, 20:13
            No i tu wychodzi charakter(ek)pilotów (przewodników zresztą też).
            Jesteśmy zarozumiali i oczywiście zawsze najlepsi. Faktem jest, że
            czasami pilot oprowadzi lepiej, bo przewodnik nudzi, nie potrafi
            trafić do grupy, ani nią pokierować(aż zęby bolą jak się
            takich "oprowadzaczy" z przypadku słucha). Ale może by tak prowadzić
            rankingi przewodników i pilotów? Ja bardzo nie lubię wchodzić
            ludziom z butami w ich uprawnienia. Nie lubię też jak mi "obce"
            wchodzą w moje.
            Uważam jednak, że jeśli klient chce tanio, nie ma sensu mu wciskać
            przewodnika(tam gdzie nie jest to konieczne), bo i tak nie doceni
            jego pracy. Z doświadczenia wiem, że tak, jak wiele grup zwiedza bez
            przewodnika, tak przewodnik ma wiele grup bez pilota.
    • gascodavama Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 14.11.07, 22:11
      Pewnie, chciałaby dusza do raju, tylko dowcip polega na tym, że aby
      oprowadzac turystow trzeba miec uprawnienia przewodnickie, aby ich
      pilotowac - uprawnienia pilockie, a aby ludzi leczyc trzeba miec
      wyksztalcenie medyczne. Tak stanowi prawo i podpowiada zdrowy
      rozsądek. Osobiscie uwazam, ze tak powinno byc. Skoro my, piloci,
      poddajemy w wątpliwość zasadność pracy, a tym samym przydatność
      lokalnego przewodnika, to dlaczego ktokolwiek inny nie mialby
      podwazyc sensu naszych kwalifikacji?
      Mozna stawiać realizację swoich pasji czy zwyczajne zgarnianie
      mamony ponad prawo, tylko do czego to prowadzi? Jezeli ktoś
      deklaruje, że jest bardzo dobry, to na pewno tak jest, tylko niech
      się podda weryfikacji i uzyska odpowiednie świadectwo. Chcemy mieć
      dziką konkurencję? To po to kończyliśmy te kursy i zdawali egzaminy?
      • plisow Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 15.11.07, 14:00
        Zgadzam się w zupełności z Twoim zdaniem. Pisałem o tym parę postów
        wczesniej, dla pilotów i przewodników jest miejsce w czasie wyjazdu
        z grupa, a na wojnie między nami tylko korzysta ktoś inny, czy to
        nie jest celowe działanie.?
        pozdrawiam wszystkich Piotr
        pilot i przewodnik po warmii i mazurach
        • malediwypiotrs Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 15.11.07, 15:00
          I ja też pewnie bym się z Wami zgodził gdyby nie jedno "ale".
          Jestem mgr historii, skończyłem szkołę turystyczną i mam uprawnienia
          pilota. Bardzo chętnie zrobiłbym uprawnienia przewodnika ale
          niestety nie mam obywatelstwa kraju w którym chciałbym oprowadzać a
          jest to jeden z wymogów. Ponadto gdybym chiał zrobić uprawnienia na
          miejsca które zwiedzam z grupami i które znam niewiele gorzej od
          miejscowych przewodników musiałbym spędzić kilka lat na staraniu się
          o same uprawnienia. A nie wiem czy wiecie, że aby zdobyć uprawnienia
          przewodnika np. we włoskich miastach nie wystarczy tylko chcieć.
          Musi jeszcze taką potrzebe wyrazić rada miejska która ogłosi tzw.
          konkurs na przewodnika. Przykład: znam bardzo dobrą przewodniczke w
          Toskanii która przez długi czas starała się o zdobycie uprawnień na
          oprowadzanie po Pizie. Otrzymywała negatywną odpowiedź mimo, że
          żadnego polskojęzycznego przewodnika (licencjonowanego) po Pizie nie
          było. Ale w odpowiedzi słyszała, że nie ma potrzeby, żeby taki
          był... Dziś ma już te uprawnienia ale ile zachodu trzeba było...

          Podczas gdy niewielu pilotów podejmuje trud i widzi jego sens w
          zdobywaniu uprawnień przewodnika, każdy przewodnik może w bardzo
          łatwy sposób zdobyć uprawninia pilota i jeźdżić po całym świecie.
          A realia? Znam kilku bardzo dobrych przewodników ale niestety
          niewielu z nich moim zdaniem sprawdzili by się jako piloci. Podczas
          gdy bardzo dobry pilot już jest conajmniej dobrym przewodnikiem.

          Analogie z życia wzięte.
          Czy zawsze jeździcie z samochodem do autoryzowanego serwisu czy też
          czasami naprawiacie auto nieco taniej u znanego Wam dobrze
          mechanika który ma warsztat w garażu ale złote rączki do tej roboty?
          Czy robiąc remont w domu zawsze najmujecie wykwalifikowanego
          robotnika czy też szukacie takiego, o który przede wszystkim
          sprawdził się u innych i ktoś Wam go np. poleca.
          Zarówno w jednym i drugim wypadałoby się zdecydować na kwalifikacje
          i uprawnienia ale rezygnuje się z nich żeby nie przepłacać. Ponadto
          w przypadku kiepskiego efektu rozczarowanie jest podwójne.

          I znów moje osobiste zdanie na podsumowanie.
          Nie mam nic przeciwko autoryzowanym serwisom, wykwalifikowanym
          malarzom, hydraulikom, elektrykom czy w końcu przewodnikom.
          Chciałbym jednak mieć wybór a nie być zmuszanym do korzystania z
          autoryzowanych usług.

          Ponadto wydaje mi się, że autoryzacja to gwarancja jakości a nie
          atut do przymusowych usług...
    • sliveck Re: Przewodnik lokalny, czyli piąte koło u wozu 25.11.07, 21:39
      Święte słowa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka