Dodaj do ulubionych

1 rok w UK i 10 tys funtow odlozone.............

14.09.07, 17:54
wlasnie mija moj pierwszy rok w UK, nic by w tym dziwnego nie bylo
ale odlozylem 10k funtow pracujac 30 godzin na tydzien (kazdy piatek mam wolny
i w czwartek tylko pracuje do 2 PM) ale rodzina z USA na sile chce mnie tam
zabrac. Nie bardzo wierze ze bedzie mi lepiej. Glownie chodzi mi o forse bo na
zawsze nie planuje sie zapedzic w emigracje. Moze z 10 lat i tez z przerwami.
Co wy na to?
Obserwuj wątek
    • polonus5 Re: na sile chce mnie tam 14.09.07, 17:59
      "ale rodzina z USA na sile chce mnie tam zabrac"

      Zostan gdzie jestes za 10 lat bedziesz mial 100 tys funtow wow !!!

      ps. z pisem bedziecie europy tygrysem !!!
      • artur666 Bardzo ladnie. 14.09.07, 18:34
        Jak dlugo bedziesz sobie od ust odejmowal, zemby pozostana ci na
        stale w scianie. smile
      • ratpole Re: na sile chce mnie tam 14.09.07, 18:43
        polonus5 napisała:

        > "ale rodzina z USA na sile chce mnie tam zabrac"
        >
        > Zostan gdzie jestes za 10 lat bedziesz mial 100 tys funtow wow !!!

        A za 30 lat bedzie mial 300 tys funtow i bedzie mogl pomyslec o kupnie domu wink
        • mr-europe Re: na sile chce mnie tam 14.09.07, 19:04
          ratpole napisał:

          > polonus5 napisała:
          >
          > > "ale rodzina z USA na sile chce mnie tam zabrac"
          > >
          > > Zostan gdzie jestes za 10 lat bedziesz mial 100 tys funtow wow !!!
          >
          > A za 30 lat bedzie mial 300 tys funtow i bedzie mogl pomyslec o kupnie domu wink

          Mam mieszkanie wlasnosciowe w Warszawie po babci, chrzanie drogie domy. Wole
          dobra bryczke i dobre wakacje nawet w Polsce.
          • polam5 Re: na sile chce mnie tam 14.09.07, 19:14
            A jak wygladal ten rok z tej drugiej strony - tzn od strony jakosci zycia?
            • burgerking1 rok w Anglii a jakosc zycia na codzien ? 14.09.07, 19:46
              a wiec wyglada tak : pracujac po 30 godz/tygod. i zarabiajac nawet
              15 funtow/godz, minus podadtki [ bardzo wysokie w Anglii],
              zostaje ci na reke tygodniowo nie wiecej jak 350 funtow x 4
              tygodnie = 1400 funtow ,zeby wynajac normalne mieszkanie
              jednosypialniowe dla siebie w miare dobrej dzielnicy [ bez
              hindusow i arabstwa] trzeba wydac 900 - 1100 funtow ,a wiec ??????
              po odliczeniu tego nie starcza juz na zywnosc, bilety na
              komunikacje miejska i milion innych spraw.

              Chyba ze ???? -zyje sie jak szczur w wynajetym do spolki pokoiku
              na poddaszu starej kamienicy ,gdzie 5 ciu innych towarzyszy
              niedoli spi wspolnie na podlodze bo ???? -
              TANIEJ !!!,ehheehehehehehehheh!! do tego wsuwa sie na codzien
              konserwy miesne mielonki polskie oraz dzemy przywiezione z Polski
              [ bo taniej] i chodzi sie na piechote wszedzie ,lub na
              tzw. "glupi pysk" jezdzi sie srodkami komunikacji miejskiej do
              momentu az nie zlapie go kontrola - i tym o to sposobem mozna
              odlozyc 10.000 funtow !!!!!!!!!!!!!!!!!!

              Ot !! cala tajemnica !!!
              • ratpole Re: rok w Anglii a jakosc zycia na codzien ? 14.09.07, 19:51
                burgerking1 napisał:

                > a wiec wyglada tak : pracujac po 30 godz/tygod. i zarabiajac nawet
                > 15 funtow/godz, minus podadtki [ bardzo wysokie w Anglii],
                > zostaje ci na reke tygodniowo nie wiecej jak 350 funtow x 4
                > tygodnie = 1400 funtow ,zeby wynajac normalne mieszkanie
                > jednosypialniowe dla siebie w miare dobrej dzielnicy [ bez
                > hindusow i arabstwa] trzeba wydac 900 - 1100 funtow ,a wiec ??????
                > po odliczeniu tego nie starcza juz na zywnosc, bilety na
                > komunikacje miejska i milion innych spraw.

                A co go tak podliczasz? Skad wiesz ile ukradl? Na spaniu w publicznym wychodku
                da sie zaoszczedzic od 900 do 1100 funtow/mies. smile
                • artur666 Konskie goowno i stare wroble. 14.09.07, 20:05
                  he he Nie wiesz ze polacy lubia dlubac w cudzej doopie?
                  Prowicjonalnych nawykow nie da sie wyplenic. Niektorzy nazywaja to
                  sloma w butach.

                  Niezaleznie od tego, tez twierdze, klient nie zyje tylko ciula.
                  Niech ciula, jego brocha, ale po kiego zaraz na forum walic gruche
                  na ten temat...Szal paru groszy. smile)))) Mlodziez, ale lepiej niz
                  dawac w zyle.
                  On ma moje bloslawienstwo. smile))

                • mrzorba Re: rok w Anglii a jakosc zycia na codzien ? 15.09.07, 17:38
                  Z publicznego wychodka Polaka-imigranta szyblo wykurza lokalne
                  menele, ktorych w Anglii przeciez nie brak...
              • za_morzem Re: rok w Anglii a jakosc zycia na codzien ? 14.09.07, 20:05
                burgerking1 napisał:

                > a wiec wyglada tak : pracujac po 30 godz/tygod. i zarabiajac nawet
                > 15 funtow/godz, minus podadtki [ bardzo wysokie w Anglii],
                > zostaje ci na reke tygodniowo nie wiecej jak 350 funtow x 4
                > tygodnie = 1400 funtow ,zeby wynajac normalne mieszkanie
                > jednosypialniowe dla siebie w miare dobrej dzielnicy [ bez
                > hindusow i arabstwa] trzeba wydac 900 - 1100 funtow ,a wiec ??????
                > po odliczeniu tego nie starcza juz na zywnosc, bilety na
                > komunikacje miejska i milion innych spraw.
                >
                > Chyba ze ???? -zyje sie jak szczur w wynajetym do spolki pokoiku
                > na poddaszu starej kamienicy ,gdzie 5 ciu innych towarzyszy
                > niedoli spi wspolnie na podlodze bo ???? -
                > TANIEJ !!!,ehheehehehehehehheh!! do tego wsuwa sie na codzien
                > konserwy miesne mielonki polskie oraz dzemy przywiezione z Polski
                > [ bo taniej] i chodzi sie na piechote wszedzie ,lub na
                > tzw. "glupi pysk" jezdzi sie srodkami komunikacji miejskiej do
                > momentu az nie zlapie go kontrola - i tym o to sposobem mozna
                > odlozyc 10.000 funtow !!!!!!!!!!!!!!!!!!
                >
                > Ot !! cala tajemnica !!!


                hehe, burger widze ze tobie nawet do lba nie wpadnie ze koles moze na przylad
                mieszkac z dziewczyna.
                hehehehehe... ty to musisz miec slodkie zycie w piwnicy na jackowie!!!


                "yep Posted - 9/14/2007 10:43:58 AM
                canada nolan Posted - 9/14/2007 7:49:05 AM What I love about Europe is, they
                all seem way more lazier, laid back, and easy going compared to North Americans.
                But they put out better products, and work less hours!?

                Americans have no problems working 16 hours a day to produce crappy products?

                I don't get it?

                Good job Europe!

                Bingo. It's proof that in the end the Europeans are much more brilliant than
                americans and will survive while North America goes down the toilet. Quality,
                not quantity. Americans could work 23.5 hours a day and still American products
                would be the crappiest quality in the world."

                www.discovervancouver.com/forum/topic.asp?TOPIC_ID=199576
                • ratpole Re: rok w Anglii a jakosc zycia na codzien ? 14.09.07, 20:15
                  za_morzem napisał:

                  > Bingo. It's proof that in the end the Europeans are much more brilliant than
                  > americans and will survive while North America goes down the toilet. Quality,
                  > not quantity. Americans could work 23.5 hours a day and still American product
                  > s
                  > would be the crappiest quality in the world."

                  Ile razy mam ci you stupid basement dweller powtarzac? Co ty tam jeszcze robisz?
                  Japonczyk przynajmniej mial balls odciac sie od Ameryki
              • polam5 Re: rok w Anglii a jakosc zycia na codzien ? 14.09.07, 20:37
                Sprobojmy spojrzec pozytywnie i zopbaczyc czy to sie trzyma kupy

                - Srednio odkladal ok 850 funtow miesiecznie
                - za mieszkanie mogl placic 500 mieszkajac we dwojke - co nie jest az taka tragedia (1350 na razie wydatki)
                - miesiac ma 4.5 tygodnia (~1550/miesiac przy 15/godz) i moze zarobki mial ciut wieksze a wiec jesli zarobil powiedzmy 1700/miesiac to zostalo mu 350 na zycie... Pewnie mozna przezyc? A przywiezienie troche zarcia to tez nie przestepstwo
                • mrzorba Re: rok w Anglii a jakosc zycia na codzien ? 15.09.07, 17:40
                  A podatki liczyles?
              • mrzorba Re: rok w Anglii a jakosc zycia na codzien ? 15.09.07, 17:37
                Oczywiscie, ze pracujac na przecietnej posadce w UK (a Polak zadko
                ma w UK przecietny zarobek, na ogol zarabia w okolicach placy
                minimalnej) zaoszczedzic mozna tylko na:
                - jedzeniu (kuoujemy najtansze kielbasy dla psow, dla kotow sa juz
                dla nas za drogie).
                - mieszkaniu (lawka w parku w lato, w zime Armia Zbawienia albo
                jakas kotlownia gdzie nas toleruje palacz-ziomek).
                - ubraniu (tez Armia Zbwienia).
                -transporcie (jazda na gape albo na piechotke)...
          • ratpole Re: na sile chce mnie tam 14.09.07, 19:46
            mr-europe napisał:

            > > A za 30 lat bedzie mial 300 tys funtow i bedzie mogl pomyslec o kupnie do
            > mu wink
            >
            > Mam mieszkanie wlasnosciowe w Warszawie po babci, chrzanie drogie domy. Wole
            > dobra bryczke i dobre wakacje nawet w Polsce.

            A za 30 lat bedziesz mial 30-letnia bryczke, ruine mieszkania po babci i brak
            sily do dobrych wakacji. Zreszta po co ci wakacje. Zbieranie puszek po
            osiedlowych smietnikach mozna od bidy uznac za turystyke, hehe
            Ty jestes Mr. peezda nie Mr. euro-pijan
          • artur666 Re: na sile chce mnie tam 14.09.07, 19:58
            Mlodziez sie jeszcze takimi bajerami podnieca. smile
            • burgerking1 wszystko to wodolejstwo !! 14.09.07, 20:49
              a przedewszystkim nikt ,niczym sie nie podnieca ,tylko doopek
              wypisuje glupoty myslac ze nikt nie wie naprawde jakie sa koszty
              utrzymania sie w Anglii,widac nie dostal wizy do USA [ bo pisze
              o zamiarach przyjazdu do US] i teraz to mu koscia w gardle stoi,ze
              rodzina w USa dawno urzadzona i ma sie dobrze a on spi na podlodze
              w Anglii wraz z innymi lumpami oszczedzajac na wszystkim i
              wszystko - bye bye american dream !!!!!!!!! -
              ehehehehheehehhehehehehehehehehehehehehhe!!! nie dla psa kielbasa !!
              • mr-europe Re: wszystko to wodolejstwo !! 14.09.07, 21:10
                malo wiesz syneczku, matka moja ma paszport USA.
                Ja sporo wiem o USA mimo ze tam nie bylem i jakos mnie nie ciagnie za wielka
                wode bo czuje ze nic mnie tam nie czeka wiecej niz tutaj.
                A raczej lekko zylem sobie przez zycie wiec po co to zmieniac. Niech rodzina
                wraca do Europy jak chce ze mna byc.
                Ladne pare lat sciagaja mnie i sciagaja i mowia ze moj numerek ma wyskoczyc lada
                moment.
                Ale cos mi sie zdaje ze zrobie im psikusa i konsula oleje. Albo polece
                turystycznie na dwa tygodnie i wroce.
                Akurat wole Europe i co wtym zlego?
                • michnikadam co sie tak trzepiesz ch..u bosy 14.09.07, 21:18
                  burgerking co ci tak gul skacze co ? musi ci sie ch..owo powodzic skoro wqrwia cie tak ze gosc odlozy 10k funciakow , a ile ty odlozyles w pierwszym roku swojego pobytu co , nie wiem dlaczego zakladasz ze gosc musi miec najnizsza stawke zapie..c po 18 godzin i spac w namiocie. qrwa pieknie was trzepie a jak ktos by jeszcze napisal ze w polandzie tyle odklada to ty i taki viper byscie ze skory wylezli i udowadniali ze ni ch..a nie mozliwe bo w bulbie wszyscy kore wdoopiaja i jak widza banknot 10 usd to maja orgazm he he.
                  gosciu lec do usa bo to zajebisty kraj zwlaszcza laski latwo wyrwac he he pozwiedzaj i zdecyduj gdzie chcesz mieszkac i pie..takich mlotkowych jak burgerking dla ktorych 1ok to fortuna ktora nie mozna zarobic w ciagu roku w GB.
                  • za_morzem ale kotletowi z wymion i papieru gula skoczyla... 14.09.07, 21:53
                    michnikadam napisał:

                    > burgerking co ci tak gul skacze co ? musi ci sie ch..owo powodzic skoro wqrwia
                    > cie tak ze gosc odlozy 10k funciakow , a ile ty odlozyles w pierwszym roku swoj
                    > ego pobytu co , nie wiem dlaczego zakladasz ze gosc musi miec najnizsza stawke
                    > zapie..c po 18 godzin i spac w namiocie. qrwa pieknie was trzepie a jak ktos b
                    > y jeszcze napisal ze w polandzie tyle odklada to ty i taki viper byscie ze skor
                    > y wylezli i udowadniali ze ni ch..a nie mozliwe bo w bulbie wszyscy kore wdoopi
                    > aja i jak widza banknot 10 usd to maja orgazm he he.
                    > gosciu lec do usa bo to zajebisty kraj zwlaszcza laski latwo wyrwac he he pozwi
                    > edzaj i zdecyduj gdzie chcesz mieszkac i pie..takich mlotkowych jak burgerking
                    > dla ktorych 1ok to fortuna ktora nie mozna zarobic w ciagu roku w GB.




                    hahahahaha,
                    ale burgerowi gul skoczyl, on w zyciu nie widzial 20 000$, no moze w jakims
                    hollywodzkim arcydziele o policjantach i zlodziejach.

                    patrz burger co sie dzieje w uk kiedy ty azbest rwiesz:

                    www.youtube.com/watch?v=YQrFCYv4XbQ
                    american dream, hehehehehehe.

                    obejrzales 100 razy RAMBO i ROCKY teraz powtarzasz propagandowe bzdury jak
                    potluczony przez autobus.


                    poczytaj sobie jak wyglada zycie zupelnego swiezaka w uk:

                    "Art, ponizej odpowiedzi na pytania:
                    1. Praca - obecnie oboje z zona pracujemy w tej samej fabryce, jest to Apple
                    Computer, budujemy, testujemy i pakujemy komputery, praca odbywa sie systemem
                    zmianowym - 3 x 12godz bazowo plus ewentualne nadgodziny, ja pracuje na zmianie
                    B a zona na A, takze kiedy ja pracuje zona jest w domu z naszym synem i na
                    odwrot, jesli mamy jakies nadgodziny to juniorem zajmuje sie albo moja siostra
                    albo szwagier bez oplat za opiekesmile, praca nie jest ciezka, prawie zero
                    odpowiedzialnosci, bazowa placa to jakies 400 euro na tydzien na reke, z
                    dodatkowym dniem nadgodzin - ok. 600 euro, z tym ze ostatnio nadgodziny zdarzaja
                    sie dosc rzadko; niestety nie popracujemy tam juz dlugo, poniewaz Apple wlasnie
                    przeniosl produkcje iMaca bodajze do Czech i wszyscy pracownicy zatrudnieni na
                    czas okreslony zostana zwolnieni w przeciagu najblizszego miesiaca, moja zona w
                    zasadzie i tak odchodzi niebawem z uwagi na narodziny corki w pazdzierniku a ja
                    bede musial znalezc inna prace, jestem wlasnie w trakcie poszukiwan; czyli
                    podsumowujac: w tym momencie pracuje 3 dni w tygodniu po 12 godz, dojazd do
                    pracy zajmuje mi ok. 20-30 min do pracy i tyle samo z powrotem, identyczna
                    sytuacja w przypadku zony, dzieckiem zajmujemy sie na zmiane, ewentualnie
                    nieodplatnie ktos z rodziny; co do wsparcia od rzadu to pobieramy "child
                    benefit" - 160 euro miesiecznie plus dodatkowe 250 euro na kwartal dopoki
                    dziecko nie skonczy 6-ciu lat, no i teraz po urodzeniu sie dziecka przez 26
                    tygodni zona bedzie pobierac ok. 250 euro tygodniowo z social welfare w ramach
                    urlopu macierzynskiego oraz automatycznie te same benefity co w przypadku
                    naszego syna

                    2. Czas wolny - wspolny caly dzien to tylko niedziela, jako ze jesli ja np.
                    pracuje pon., wto., sro., zona pracuje czw., piat., sob., te dni pracy zmieniaja
                    nam sie kazdego miesiaca i wtedy pracujemy odwrotnie - ja koniec tygodnia, zona
                    - poczatek; wspolny posilek to przewaznie kolacja, w niedziele - w zaleznosci od
                    pogody, bo tu bardzo czesto pada - wybieramy sie gdzies w teren, nad atlantyk
                    (plaze i klify ok. 40 km) lub do przyleglego Kerry County - malownicze gory
                    (niezbyt wysokie), parki narodowe, samochodowe trasy widokowe, zamki, twierdze
                    itp.; co do znajomych to mamy kilka osob z ktorymi utrzymujemy kontakty,
                    najblizej chyba z sasiadami polakami, tez maja syna w tym samym wieku co nasz
                    takze razem sie bawia kilka dni w tygodniu

                    3. Samochod - 9-cio letnie volvo s40, ubezpieczenie "comprehensive" - 1000
                    euro/rok (mam 50% znizki), motor tax - 500 euro/rok, paliwo - ok. 150-200
                    euro/miesiac (litr benzyny miedzy 1,15-1,20euro)

                    4. Urlop - 20 lub 21 dni platnego urlopu (nie jestem pewien bo cos tam wzrasta w
                    miare przepracowanych lat), w Polsce mialem 26sad

                    5. Rodzina w Polsce - to rodzice przede wszystkim, jak najbardziej bedziemy
                    tesknic, z tym ze zarowno my jak i oni przyzwyczaili sie juz, ze przyjezdzamy
                    "od swieta" takze mysle, ze jakos bysmy to zorganizowali

                    6. Co do naszego podejscia do wyjazdu to Wasze wypowiedzi juz dawno go
                    "zmacily"smile, prawde mowiac w chwili obecnej jesli trafiam na jakas fajna oferte
                    pracy w Polsce to wysylam tam CV, rozwazamy taki krok rowniez, po prostu w
                    Polsce nie startowalibysmy juz od zera, mamy wlasne mieszkanie i troche
                    oszczednosci, mysle, ze moglibysmy nawet rozpoczac budowe domu bazujac na
                    wlasnych oszczednosciach na razie; takze tak to wyglada w tym momencie, bierzemy
                    pod uwage rozne mozliwosci bez podejmowania konkretnej decyzji na razie, nasz
                    powrot do Polski jest uzalezniony od tego czy uda mi sie znalezc prace za
                    odpowiednie wynagrodzenie, ustalilismy minimum na 1200 euro miesiecznie co z
                    nizszymi kosztami utrzymania pozwoliloby nam na przyzwoite zycie (zona
                    najprawdopodobniej nastepny rok spedzi w domu), bierzemy rowniez pod uwage
                    spedzenie jeszcze jakiegos czasu w irlandii, a co do Kanady - no coz - jesli
                    przejdziemy proces emigracyjny to i tak najprawdopodobniej sie tam wybierzemy,
                    jesli nie na stale to chociazby zeby postawic Wam jakis obiad za Wasza pomoc, a
                    noz sie cos zmieni w ciagu nastepnych 2-3-ech latsmile, pozyjemy - zobaczymysmile

                    pozdrawiam"
                    • polonus5 za_morzem czytam i sie niemoge nadziwic !!! 14.09.07, 22:27
                      za_morzem napisał:

                      poczytaj sobie jak wyglada zycie zupelnego swiezaka w uk

                      =====================================================================

                      Wyjeżdżającym nikt nie obiecywał raju. Niektórzy rzeczywiście
                      dotarli do piekła, lądując w Londynie na chodnikowych płytach w
                      zaułkach Hammersmith i Fulham. Inni swój kres odnaleźli w szkockich
                      przytułkach dla bezdomnych. Jeszcze inni trafili na zaplecza miast,
                      zasilając grono stałych bywalców odbytnicy każdej większej
                      metropolii: menelską, zdegenerowaną społeczność włóczęgów, pijaków i
                      narkomanów.
                      Lecz część emigrantów przez piekło przeszła, by na końcu odbić się
                      od dna i wypłynąć na powierzchnię. Ci nie ukrywają, że ich wędrówka
                      często przypominała spacer po ostrzu noża. Od ławki w parku, przez
                      przytułek dla bezdomnych, po hostel dla wykolejeńców, skąd uciekali
                      do obskurnych, tanich nor, niekiedy pozbawionych podłóg, a czasem
                      nawet pozbawionych gazu czy prądu. Mimo to krok po kroku robili to,
                      na co w Polsce nie mieli szans: odgryzali się życiu.
                      Wreszcie, po roku czy dwóch, lądowali w dwu-, trzypokojowych
                      mieszkaniach w przyzwoitych domach, na obrzeżach małych, sennych
                      miasteczek, rozsianych po brytyjskiej czy irlandzkiej prowincji -
                      albo w samym sercu Dublinu, Glasgow, Liverpoolu, Bristolu, Sheffield
                      czy Londynu. Teraz ściągają z Polski narzeczone, żony i dzieci.
                      Kawalerowie żenią się, panny wychodzą za mąż, rodziny się
                      powiększają. Z wolna wtapiają się w otoczenie.
                      Nie czują się za swój kraj odpowiedzialni. Zapominają - może nigdy
                      nie przyszło im do głów - że to oni są Polską. Wykluczeni z szans na
                      przyszłość nad Wisłą, dziś budują dobrobyt Szkocji, Anglii, Walii.
                      Rozwój gospodarczy Irlandia w znacznej mierze zawdzięcza chętnym do
                      pracy Polakom. Cóż w tym dziwnego, że o emigrantach powszechnie mówi
                      się: "dar dla obcych, troska dla swoich".
                      Zarazem dzisiejsza społeczność emigrancka wydaje się odcinać od
                      sedna, czyli od refleksji dotykających pojęcia
                      patriotyzmu. "Wyjechałem, bo mój patriotyzm jakoś nie chciał
                      zapłacić moich rachunków!" - tę gniewną uwagę nadto często usłyszeć
                      można w dyskusjach poświęconych współczesnemu pojmowaniu miłości
                      ojczyzny.
                      Jasne, że patriotyzm rachunków nie zapłaci. Z drugiej strony: czy
                      odcięcie się od korzeni pozwoli emigrantom zbudować bezpieczną
                      przystań na obcej ziemi? Czy zdołają ocalić tożsamość? A jeśli nie,
                      czym zamierzają ją zastąpić?
                      Proszę nie posądzać mnie o zamiar oklaskiwania ludzi nawołujących
                      rodaków przebywających za granicą do owinięcia się w biało-czerwone
                      flagi i do publicznego przechadzania się z nimi tu i tam. Ale dla
                      emigrantów kwestia zachowania narodowej tożsamość stanowi problem
                      niebagatelny, nawet jeśli nie chcą o tym myśleć, bo nie zdają sobie
                      sprawy z zagrożeń, jakie na nich czyhają. Tożsamość to w ogóle nie
                      byle co. Tożsamość jest ważna, na obczyźnie dalece ważniejsza niż w
                      kraju.
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=209&w=68888110

                      • za_morzem Re: za_morzem czytam i sie niemoge nadziwic !!! 14.09.07, 22:49
                        "Wreszcie, po roku czy dwóch, lądowali w dwu-, trzypokojowych
                        mieszkaniach w przyzwoitych domach, na obrzeżach małych, sennych
                        miasteczek, rozsianych po brytyjskiej czy irlandzkiej prowincji -
                        albo w samym sercu Dublinu, Glasgow, Liverpoolu, Bristolu, Sheffield
                        czy Londynu. Teraz ściągają z Polski narzeczone, żony i dzieci.
                        Kawalerowie żenią się, panny wychodzą za mąż, rodziny się
                        powiększają. Z wolna wtapiają się w otoczenie."

                        po roku w przyzwoitym domu?
                        to prawie tak samo jak w vancouver.
                        hehehehehehehe.
                        • polonus5 Re: ta czesc pominoles !! 14.09.07, 22:51
                          za_morzem napisał:

                          po roku w przyzwoitym domu?
                          to prawie tak samo jak w vancouver.
                          hehehehehehehe.
                          =====================================================================

                          Niektórzy rzeczywiście
                          dotarli do piekła, lądując w Londynie na chodnikowych płytach w
                          zaułkach Hammersmith i Fulham. Inni swój kres odnaleźli w szkockich
                          przytułkach dla bezdomnych. Jeszcze inni trafili na zaplecza miast,
                          zasilając grono stałych bywalców odbytnicy każdej większej
                          metropolii: menelską, zdegenerowaną społeczność włóczęgów, pijaków i
                          narkomanów.
                          • za_morzem Re: ta czesc pominoles !! 14.09.07, 23:14
                            polonus5 napisała:

                            > za_morzem napisał:
                            >
                            > po roku w przyzwoitym domu?
                            > to prawie tak samo jak w vancouver.
                            > hehehehehehehe.
                            > =====================================================================
                            >
                            > Niektórzy rzeczywiście
                            > dotarli do piekła, lądując w Londynie na chodnikowych płytach w
                            > zaułkach Hammersmith i Fulham. Inni swój kres odnaleźli w szkockich
                            > przytułkach dla bezdomnych. Jeszcze inni trafili na zaplecza miast,
                            > zasilając grono stałych bywalców odbytnicy każdej większej
                            > metropolii: menelską, zdegenerowaną społeczność włóczęgów, pijaków i
                            > narkomanów.




                            ty myslisz ze jak tacy zawodnicy wyjada do uk to co beda tam robic?

                            www.youtube.com/watch?v=MI53GCG1X00&mode=related&search=
                            • burgerking1 Re: ta czesc pominoles !! 15.09.07, 01:37
                              beda robic dokladnie to samo co ty robisz w UK ,czyli pilnowac
                              stare angielskie babcie i zmieniac im pieluchy ,bo tylko przy
                              takiej robocie ktos siedzac w Uk ma czas na wypisywanie
                              pie..w i bzdur wyssanych z palca na forum
                              • milutkarenka Re:10 tysiecy papierowych pocalunkow 15.09.07, 04:59
                                Taaak trzymaj az wlasnym ogonem walniesz wlasna morde.
                • viper39 Re: wszystko to wodolejstwo !!... na to wychodzi 15.09.07, 05:39
                  ale wypunktujmy ciecia

                  mr-europe napisał:

                  > malo wiesz syneczku, matka moja ma paszport USA.

                  tak mowia wszyscy nielegale i dzieci nielegali...

                  > Ja sporo wiem o USA mimo ze tam nie bylem i jakos mnie nie ciagnie
                  za wielka
                  > wode bo czuje ze nic mnie tam nie czeka wiecej niz tutaj.

                  aby cos wiedziec tak realnie trzeba tego doswiadczyc, a ty jak widac
                  jestes jeszcze jeden zamorzony ktory wie wszystko najlepiej ale tak
                  naprawde nie wie nic
                  wiec nie dorabiaj teorii to tego czy chcesz byc czy nie w USA a
                  raczej czy mozesz lub nie mozesz zjawic sie w USA...
                  jak kazdy odrzutowiec wizowy dorabiasz teorie do swoje
                  rzeczywistosci, a prawda jest taka ze kazdy ma taka rzeczywistosc
                  jaka ma i od niego zalezy jaka ona bedzie w przyszlosci


                  > A raczej lekko zylem sobie przez zycie wiec po co to zmieniac.

                  nie wiem co to znaczy, kazdy moze tak powiedziec ale definicja moze
                  sie roznic (bo nasza rzeczywistosc sie rozni) wiec moze nam wyjasnij
                  co to dla ciebie znaczy

                  > Niech rodzina wraca do Europy jak chce ze mna byc.

                  wiesz to dobry pomysl, posciagaj do siebie tych wszystkich
                  nielegali.. choc pewnie nawet twoja mama nielegalnie siedzaca w USA
                  nie chce wrocic bo woli USA

                  > Ladne pare lat sciagaja mnie i sciagaja i mowia ze moj numerek ma
                  wyskoczyc lada moment.
                  > Ale cos mi sie zdaje ze zrobie im psikusa i konsula oleje.

                  stary dotrzymaj tej obietnicy... trzymam za ciebie kciuki, po co
                  masz byc nastepnym zamorzonym

                  > Albo polece turystycznie na dwa tygodnie i wroce.

                  albo znow odrzuca twoj wniosek o wize i napiszesz na forum jakas
                  bzdure dorabiajaca teorie do twojej rzeczywistosci

                  > Akurat wole Europe i co wtym zlego?

                  aby cos wolec trzeba miec porownanie a ty tego porownania nie masz,
                  to tak jakbys mowil ze wolisz chodzic na pieszo lub jezdzic
                  autobusem niz jezdzic SWOIM samochodem, ktorego nie masz ani na
                  ktorego cie nie stac...

                  jesli jestes w UK i tam jest tobie dobrze tak trzymaj,
                  10K cie zadowala to wspaniale, masz male wymagania, i tak trzymaj,
                  uwazaj tylko abys nie zostal z pedalem jak ci rower podprowadza,
                  zamorzan tak ma, i go tylek strasznie boli....

                  o i jeszcze jedno... kogo obchodza te twoje wynurzenia? bo jak
                  widzisz ci ktorzy tutaj mieszkaja sie z ciebie smieja...
                  • skory1 Walczmy o Polskę! 15.09.07, 10:18
                    Dominują u nas socjaliści, a ci, którzy są liberałami zachowują się czasami jak
                    ciapciaki, zamiast wypowiedzieć wojnę socjalizmowi i socjalholikom. Oczywiście
                    wojnę w cudzysłowie - na argumenty i na kampanie edukacyjne skierowane do
                    przeciętnych mieszkańców naszego kraju. Jak na razie nawet Ruch JOW ma głoś tak
                    cieniutki i słabiutki, że tylko ktoś , kto szuka takich kontaktów jest w stanie
                    go usłyszeć. A między innymi dopóty, dopóki w Polsce nie będzie Jednomandatowych
                    Okręgów Wyborczych w wyborach do parlamentu, będą się do niego prześlizgiwały
                    przez sito wyborcze zwykłe szuje, zamiast FAKTYCZNIE zainteresowani służeniu
                    społeczeństwu politycy. Apeluję do emigrantów - nie wrócicie tu i nie będziecie
                    żyć godnie, jeśli sami nie będziecie coś robić by swój powrót i godne życie w
                    Polsce umożliwić. Nie boczcie się na politykę i na polskich liberałów, bo lepsi
                    tacy niż żadni. Idźcie na wybory i zawalczcie o zmiany w Polsce przy urnach
                    wyborczych.
        • mrzorba Re: na sile chce mnie tam 15.09.07, 17:33
          Za 30 lat przecietny dom bedzie w UK kosztowac zapewne okolo miliona
          funtow...
    • mrzorba 10 tys funtow odlozone w Northern Rock 15.09.07, 17:32
      www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=60408
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4490773.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka