agnieszka_z-d
16.10.07, 20:06
W niedzielę z rana Mała dostała takiego dziwnego kaszlu. Jeszcze
takiego u Niej nie słyszałam, więc doszliśmy z Mężem do wniosku, że
mogła się podziębić. Zwłaszcza, że byliśmy poprzedniego dnia w
centrum handlowym a tam w jednym sklepie jest klima i zimno, w
drugim nie ma i gorąco + kupa kichających ludzi.
No więc zadzwoniliśmy do poleconej przez znajomą pediatrycy i się
umówiliśmy prywatnie. To było tak tytułem wstępu.
A oto rewelacje jakie od niej usłyszałam:
Moja Córka (5,5 miesiąca):
Powinna już jeść dwa razy dziennie obiadek, raz owoce i ze dwa razy
kaszkę. Acha - to ciekawe kiedy jeszcze mam Jej przemycać mleko?? A
może dzieci w tym wieku już mleka nie potrzebują??
Soczki to już w drugim miesiącu wprowadzić powinnam była.
Jedzonko dla dziecka można posłodzić cukrem i - uwaga - POSOLIĆ!
Jeśli Mała robi kupkę co dwa dni (dziecko piersiowe) to znaczy, że
to zatwardzenie. I to nieistotne, że Mała się nie męczy a kupka
półpłynna.
Mam Jej dawać wszystkie warzywa - kalafior, fasolkę, pomidora - jak
leci. Owoce tak samo wszystkie. W ogóle dziecko w tym wieku może
jeść wszystko jej zdaniem.
A gdy powiedziałam o zaleceniach WHO o karmieniu tylko piersią do
końca 6 miesiąca to stwierdziła, że to stare zalecenia, stara szkoła
i tego się już dawno na świecie nie stosuje. Ale za to z glutenem
mam poczekać aż dziecko skończy rok.
Niezła, co??