ariana1
21.06.05, 22:54
Byłam dzisiaj na placu zabaw świadkiem takiej nieprzyjemnej sytuacji. Synek
koleżanki zaczął wyzywać moją córkę i jeszcze jedną dziewczynkę "sp...".
Namówiony zresztą przez starszego kolegę. Zabrałam obie dziewczynki w drugi
kąt placu, zajęłam zabawą i poleciłam,żeby nie zwracały uwagi na te teksty.
Chłopiec przyleciał i znów zaczął swoją śpiewkę. Patrzę na koleżankę,
kompletnie nie reaguje na synka. Więc wkurzona zwróciłam mu uwagę,żeby
przestał. Wtedy ona do mnie spokojnie: "nie zwracaj uwagi na niego, bo on
wtedy jeszcze bardziej". No szlag mnie trafił! Ja tłumaczę swojej córce
milion razy na dzień jak przynosi mi z przedszkola różne miny i wulgaryzmy
też. A wy jak reagujecie? Zostawiacie w spokoju czy tłumaczycie?