Dodaj do ulubionych

Jak nie dać się odesłać do innego szpitala?

20.12.06, 09:42
Jak wiadomo to jeden z kluczowych problemów kobiety w ciąży - mi przynajmniej
nie pozwala spokojnie spać.

Otóż jak wiadomo w Warszawie 'wszędzie' jest przepełnienie i odsyłają.
'Wszedzie' mam na mysli te szpitale które ewentualnie rozważam do porodu.
Na sama myśł że moga mnie chcieć odesłaś z pododu braku miejsc (czyt. nie
chodzę na wizyty do ich lekarza) robi mi sie słabo.
Bo właśnie tak to jest - ja niestety nie jestem pod opieka ich lekarzy - ale
chętnie skorzystałabym z opieki położnej na czas porodu - to niestety nie
gwarantuje przyjęcia.

No więc jak się nie dac odesłać - może macie jakieś doświadczenia.
CO jesli beda chcieli:
- mogę wskazać im inny wybrany przeze mnie szpital (ale tam równiez będą
problemy)?
- moge się uprzeć?
- czym mnie przetransportuja ewentualnie jeśli przyjade taksówką? bez faceta?
(przeciez nchyba nie powiedza weź kobieto taxi i szukaj dalej)
- mogę się zjawic na finał porodu (ale to trudne do przewidzenia i wolę nie
ryzykowac)

Mam na myśli
starynkiewicza
kasprzeka
żelazna
w nagłym przypadku karową
ale nic poza tym
Obserwuj wątek
    • eyes69 Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 10:16
      Wlasciwie, to nie moga Cie odeslac, jesli przyjedziesz wlasnym transportem, a
      nie karetka.

      A jesli beda chcieli, to ja bym poprosila o pisemne uzasadnienie z ladna
      pieczatka lekarza i jego podpisem i postraszyla ich troszke. smile
      • laminja Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 10:40
        oczywiście, że mogą. Jeśli nie mają miejsc, a poród nie jest bardzo
        zaawansowany to mogą odesłać, ale muszą znaleźć miejsce w innym szpitalu i
        jeśli rodząca nie ma własnego transportu wezwać karetkę. Dają też chyba
        potwierdzenie odesłania na piśmie.
        • eyes69 Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 10:56
          Nie maja prawa, ale odsylaja.
          Porodowki sa wszedzie zapchane, bo teraz jest duzo porodow.

          Ale niech wystawia papierek, ze przyjac nie chca - musza to zrobic, jesli sie
          poprosi.
          I jesli cokolwiek sie stanie po drodze do innego szpitala, to bedzie mial kto
          ponosic odpowiedzialnosc za to.
          • kocio-kocio Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 11:22
            eyes, kochana.
            Niestety mają prawo odesłać.
            Gdzie ma dziewczyna rodzić, jeśli wszystkie łóżka zajęte?
            I niekoniecznie ma to związek z prowadzeniem ciąży u lekarza pracującego w danym
            szpitalu...
          • laminja Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 11:42
            smile to co mają robić jak wszystkie łóżka są zajęte, jest więcej rodzących niż
            sal + kilka kobiet na patlogii ciąży, które w każdej chwili mogą zacząć rodzić?
            Przyjąć kolejną rodzącą choć w innym szpitalu (często 2-3 km dalej są miejsca).
            A może powinny przyjmować (nie odsyłać, bo nie mają prawa wink) kobietę z
            rozpoczety porodem przedwczesnym mimo braku miejsc w inkubatorach i wyjmować z
            nich inne dzieci, bo już sobie poleżały smile Lekarz z izby przyjęć nie ma łatwej
            pracy, jak przyjmie pacjentkę będzie za nią odpowiadał i MUSI być pewnien, że
            można jej zapewnić bezpieczny poród. Poród na korytarzu do takich nie należy wink
            Dlatego często podejmuje decyzję o odesłaniu, bo bezpieczniej jest przewieźć
            pacjentkę kilka kilometrów dalej niż ryzykować np. to, że do końca pobytu w
            szpitalu będzie leżała na korytarzu.
            • eyes69 Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 11:44
              Jesli w kazdym szpitalu jest przepelnienie, to gdzies jednak musza rodzaca
              przyjac.
              Wg poloznej z jednego z Gdanskich szpitali, to w przypadku, kiedy sie
              przyjedzie wlasnym transportem, odeslac nie maja prawa.
              Chyba, ze kobieta jest w takim stanie, ze spokojnie mozna ja na patologie
              odeslac, a nie na porodowke.
              • laminja Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 19:25
                Wtedy się odsyła do szpitali poza miastem. Najwyraźniej w Gdańsku panują inne
                zasady, ale moim zdaniem wobec braku miejce wszędzie postępowanie jest takie
                samo. Co ma do rzeczy jak się przyjechało do szpitala... Dalej można przecież
                jechać karetką, który odsyłający szpital ma obowiązek wezwać (odstępują od tego
                najczęściej na życzenie pacjentek, które mimo wszystko wolą pojechać do innego
                szpitala w towarzystwie męża). W centrum Warszawy jest conajmniej 8 oddziałów
                położniczych w promieniu 5km od Pałacu Kultury i Nauki.
    • laminja Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 10:53
      żeby Cię mogli odesłać muszą Ci znaleźć miejsce w innym szpitalu i zapewnić
      transport.
    • ollik83 Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 11:01
      tak naprawde, to wcale nie muszą ci znaleźć innego szpitala, trzeba sie o to upomnieć, poprosić by zadzwonili do innych i sprawdzili, czy jest miejsce. U mnie wprawdzie nie chodziło o poród, ale gdyby mój lekarz nie zadzwonił do tego innego szpitala, to tam też by mnie nie przyjeli. A jeździć po całym mieście...
    • lady_of_avalon Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 11:07
      Znajoma połozna powiedziła mi że tak na prawde jest tylko jedno roziwazanie
      dające 100% pewności - przyjechac z na tyle dużym rozwarciem, żeby nie mogli
      odesłać, czyli min 5 cm. Pytanie: jak zbadac w domu jakie się ma rozwarcie?? ;PP
      • laminja Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 11:43
        przeszkolić męża wink
        • eyes69 Albo niemeza... ;) n/t 20.12.06, 11:45

    • monia1996 Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 12:29
      Jeżeli chcą cie odesłać powinni znaleźć miejsce w innym szpitalu (przynajmniej
      na Starynkiewicza tak robią). A gwarancją, że nie odeślą jest, jak zauważyła
      jedna z przedmówczyń, przyjechać z bardzo zaawansowanym porodem. Z reguły jeśli
      skurcze są co 2-3 minuty jest ok. Z tym, że można "przedobrzyć" - mnie właśnie
      nie odesłali w takiej sytuacji, ale poród w szpitalu trwał pół godziny, więc w
      zasadzie mogłam nie zdążyć ....
    • dorciab1 Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 13:10
      Ja chodze do szkoły rodzenia i mam lekarza ze szpitala na starynkiewicza.
      Wczoraj na zajęciach położna powiedziała, że ich szpital nie ma zwyczaju
      odsyłać chyba że naprawdę jest baaardzo przepełniony ale zanim odesle to lekarz
      z izby przyjęc musi taką pacjętkę zbadać i to on ma za zadanie znaleźć jej
      miejsce w innym szpitalu. Jeżeli jest sytuacja, że poród jest już zaawansowany
      a wszystkie sale porodówki są zajęte, wtedy podobno jedną z kobiet z porodówki
      z mniej zaawansowanym porodem jednym słowem wyganiają z łóżka i dają możliwość
      urodzenia tej, która przyjechała i ma zaawansowany poród. Jak nie ma łóżek na
      położnictwie (bo wszystkie zajęte) to organizują łóżko na ginekologii na II
      piętrze. Nie martw sie - lekarz musi napisać uzasadnienie, dlaczego odsyła i ja
      na Twoim miejscu nie wyszłabym z izby przyjęć gdyby nie znalazłby przy mnie
      szpitala gdzie mogę na 100 proc. pojechać i dał odpowiednie skierowanie na
      piśmie do tego szpitala. Tak miałam podczas kolki nerkowej w ciąży - nie
      wyszłam, dopóki nie wiedziałam, gdzie konkretnie mam jechać i w zaleceniu
      lekarza był wymieniony szpital z nazwy do którego mnie kierują...
    • paskowka1973 Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 13:44
      Ja rodziłam w bielańskim (swoją drogą polecam, było ok) i połozna po porodzie
      powiedziała, że miałam szczęście, bo za kilka godzin dziewczyny po porodzie
      leżały na salach gdzie rodziły bo nie było łóżek na poporodowych salach. I
      szpital fizycznie nie miał gdzie położyć dziewczyn, więc odsyłał. I mimo że
      chodziłam do przyszpitalnej przychodni i miałam położną opłaconą, nie było
      gwarancji żadnej.
      • lady_of_avalon czy dobrze zrozumiałam? 20.12.06, 14:23
        Czyli tak na prawde większy problem jest z mniejscami na oddziale poporodowym
        niz na samej porodówce???
        • laminja Re: czy dobrze zrozumiałam? 21.12.06, 10:40
          oczywiście, bo na porodówce spędza się kilka-kilkanaście godzin, a na oddziale
          położniczyn kilka dni. Różnie bywa są kobiety, które wychodzą po 2 dniach inne
          np. ze względu na żółtaczkę u dziecka muszą zostać dłużej. Nie da się tego
          przewidzieć, ani zaplanować. Jeśli poród skończy się cc to automatycznie
          przedłuża się pobyt w szpitalu. Często lekarz dyżurny wstrzymuje przyjęcia do
          właśnie z powodu braku miejsc na oddziale położniczym, w wielu postach można
          przeczytać, że np. w popularnym i obleganym (a dość małym) szpitalu na Żelaznej
          dziewczyny po porodzie leżą w salach na oddziale patologii ciąży i ginekologii.
          Szpital musi brać pod uwagę, że nie każda kobieta wyjdzie 2 dni po porodzie.
    • aanjulka Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 15:01
      Rzeczywiście jedyny skuteczny sposób to przyjechać do szpitala w na tyle
      zaawansowanej fazie porodu,żeby już nie było czasu na odsyłaniesmile W żadnym
      państwowym szpitalu nie może być gwarancji przyjęcia ze względu na
      zainwestowaną kasę,bo jeśli ktoś chce za wszystko płacić i mieć pewność,to może
      wybrać prywatną klinikę i dobrze jeśli ktoś kogo na to stać, decyduje się
      właśnie na to, bo przynajmniej nie zabiera miejsca tym,które mają trochę mniej
      kaski. Z drugiej jednak strony wszystkie wiemy, że gdyby tak to naprawdę
      działało to byłoby pięknie... W rzeczywistości wszędzie się mówi i wszyscy
      przyzynają, że jednak lekarz prowadzący czy opłacona położna mają wpływ na fakt
      przyjęcia, chociaż oczywiście oficjalnie niczego nie gwarantują - taka mała
      asekuracja, że w razie gdyby naprawdę nie było już ani kawałeczka wolnego
      miejsca w danym momencie, to jednak mogą odesłać też "swoją" pacjentkę, a ona
      nie może mieć pretensji, bo przecież niczego jej nie obiecali... A więc cały
      problem polega na tym, że tak naprawdę nie ma żadnych zasad, choć teoretycznie
      istnieją, ale w praktyce jesteśmy gdzieś po środku, między domysłami a
      niedomówieniami i dlatego właściwie jesteśmy zmuszone brać udział w tej loterii:
      ( Ja też przeszłam przez wojnę myśli, miałam już etap, że byłam przekonana, że
      na pewno nie dam się spławić, że mam swoje prawa i będą twardasmile Przez 9 mies.
      myślenia - no może trochę mniej, trochę się jednak zmienia nastawienie i może
      to dobrze, że tak to wszystko jest skonstruowane, że mamy trochę czasu na
      przygotowanie się i przemyślenie różnych kwestii i z czasem chyba trochę
      łagodniejemy - tak mi się przynajmniej wydaje, że to naturalny mechanizm, że im
      więcej sobie czytamy i dowiadujemy się jakie są realia, weryfikujemy nasze
      postanowienia, bo zdrowy rozsądek nakazuje przyzynać w końcu, że głową muru
      jdnak się nie przebijesad Ja teraz jestem tuż przed całą atrakcją jaką
      niewątpliwie jest zajęcie jakiegoś łóżka w jakimś szpitalu i postanowiłam, że
      jeśli rzeczywiście będzie trzeba, to pojadę od jednego do drugiego, ale
      wcześniej muszą zostać spełnione pewne warunki:
      1) zanim zostanę odesłana musi zbadać mnie lekarz i ocenić czy jeszcze zdążę
      gdzieś dojechaćsmile
      2) musi mi zostać jednoznacznie wskazany inny szpital - konkretnie ten, który
      już mnie przyjmie, czyli jechać "od do" mogę tylko razsmile
      3) decyzję o odesłaniu do innego szpitala z konkretnym jego wskazaniem muszę
      dostać na piśmiesmile
      4) muszę być na tyle przytomna, żeby o to wszystko się domagać i mieć na tyle
      siły, żeby samodzielnie się poruszać - jeśli intuicja będzie mi podpowiadała,
      że już naprawdę nie dam rady nigdzie dojechać, to nie ruszam się z izby
      przyjęćsmile
      To chyba tyle z planów, zobaczymy jaka mądra będę w rzeczywistości - życie
      zweryfikujesmile Trzymam kciuki za wszystkie, które są "przed" i życzę powodzenia
      w zajmowaniu wybranych lokalizacji i zdrowych dzidziusiówsmile
    • mirella321 Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 15:24
      Dziewczyny dzięki za rady i opinie.

      Zdaje sobie sprawę, że w szpitalach jest przepełnienie i jak nie będzie miejsca
      to nie urodze na podłodze przecież.

      Jednak troche się zdezorietowalam i zaniepokoiłam, poniewaz dostałam raczej
      jasny komunikat że np. jesli nie mam lekarza prowadzacego to mnie
      prawdopodobnie odesla ze Starynkiewicza.
      I nie było tu mowy o braku łóżek - tylko o lekarzu?? no więc co to za argument
      kurka wodna

      I tak sobie myslę, że jesli będa chcieli to poproszę o Kasprzaka (szanse
      jeszcze bardziej marne) albo o Żelazną (szanse równie marne) - i co wtedy?
      Wszystkie w miarę jednym rejonie. Trzy opcje.
      Inna opcja jakoś nie mieści mi sie w głowie.
      Przeciez nie moga mnie zmusić - czy mogą?

      • margo_kozak Re: Jak nie dać się odesłać do innego szpitala? 20.12.06, 17:35
        jesli odmowia przyjecia z powodu braku miejsc a ty powiesz ze mimo wszystko
        zostajesz, bedziesz musiala podpisac oswiadczenie ze na wlasna
        odpowiedzialnosc. a jesli poprosisz o karetke to maja obowiazek ci dac, ale w
        praktyce malo ktora to wie i zazwyczaj sugeruja wlasny srodek transportu.
    • lady_of_avalon no własnie!! 21.12.06, 10:20
      Ja tez mam taki plan. Złapac za telefon i obdzwonic te kilka szpitali, które
      mam upatrzone i zapytać czy mają wolne miejsca. Przeciez udzielenie takiej
      informacji nic ich nie kosztuje!!!!
      Z odsyłaniem natomiast jest tak, ze zazwyczaj odsylaja do jakiegos szpitala,
      ktory do najlepszych sie nie zlaicza sad(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka