-
Auto muszę kupić. Chcę przeznaczyć na nie ok. 12-15 tys. I teraz pytanie: opłaca się jechać po nie do Niemiec? zaznaczam, że podróż do i z powrotem miałabym darmo. Ale: nie mam pojęcia jakie ceny są w Niemczech, nie mam pojęcia gdzie kupować, jakie są opłaty (podatki) itp.
Próbowałam popytać znajomych, jedni mówią, że przy takiej cenie samochodu się nie opłaca, inni, że owszem kilka tysięcy do przodu... Która coś wie, niech się wiedzą podzieli, proszę.
-
no jak??????
-
wreszcie po latach pożyczania mężowskiego samochodu mam własne autko!!! strasznie się cieszę i chciałabym dobrze je wyposażyć: żeby mąż się do niego nie przypiął kupię sobie samochodowe rzęsy :-)))))
ale serio: jakie gadżety sprawdzają się, co warto mieć co jest zbędnym dodatkiem? dodam, że autem będę przewozić furę moich dziatek- w porywach siódemkę, więc jakieś ułatwienia prodzietne mile widziane;-)
-
- tzn. myjnia co tydzień ;-)
- porządeczek w środku
- pachnidła samochodowe
- deska rozdzielcza świeci się jak lusterko
albo: ;-)
- mycie jak się przypomni albo jak nie wiesz czy jest wieczór, czy szyby brudne ;-)
- jeśli pachnie, to raczej frytkami, które niedawno jadły dzieci
- deskę rozdzielczą dla odmiany pokrywa kurz
- właściciel(ka) jest przekonany(a), że w końcu to tylko przedmiot, więc bez przesady ;-)
-
Znowu mnie na rozwazania wzielo w porannym korku i znowu kolorystycznie ;-)
Nie po raz pierwszy przyszlo mi do glowy, ze jestesmy, jako kierowcy, wlasciciele samochodow, bardzo zachowawczy, nie sadzicie?
Bo jak inaczej wytlumaczyc te tabuny czarnych, granatowych, szarych (metalic) aut na ulicach? Czasem od biedy mignie jakis czerwony, bordowy lub zielony (jesli mazda). O co chodzi?
- kupujacy samochody sa konserwatywni w swych wyborach - samochod ma byc praktyczny i ma nie byc na nim wi...
-
Ja czuję się w związku z tym jak ostatnia oferma, moje poczucie własnej wartości dawno spadło poniżej zera:( I nie to, że nie mam prawa jazdy, ja po prostu a)przeokropnie się boję b)samochód kompletnie mnie nie słucha. A moja przygoda z autem wyglądała tak 1. W wieku 18 lat zrobiłam prawo jazdy, bo bardzo chciałam - moi rodzice bez samochodu (ojciec popijał, więc nie chciał, mamie ktoś w młodości wywróżył, że jeśli będzie kierowcą, to zginie w wypadku, więc same wiecie;), ja jedynaczka, rodzi...
-
Biorąc pod uwagę jako rodzinę oczywiście siebie, męża/partnera, dzieci.
Ile w rodzinie osób ma prawo jazdy? Ile dojeżdża do pracy? Kto odwozi dzieci do szkół lub/i na zajęcia dodatkowe?
Śmiejecie się, że nieposiadanie w ogóle samochodu przez rodzinę "to patologia" ;). Jakie to ma przełożenie na rzeczywistość?
-
Dziewczyny.. mam taką wątpliwość, że się tak wyrażę.
Wstęp jest taki:
Jechałam sobie w poniedziałek samochodem po mieście o nagle STOP, auto siadło. Czekam zatem na koleżankę, ma mnie zaholować. Gdzie? Przypomniałam sobie, że koło mojego bloku jest Auto-Naprawa, dzwonię do pana (nr tel z Internetu na szybko ściągnięty): "Tak, może pani przywieźć". Super. Zawiozłam.
Historia właściwa:
We wtorek dzwoni Pan do mnie wieczorem, że to prawdopodobnie palec i kopułka siadły (?!), zamówił części...
-
Jestem reliktem i nigdy w życiu nie miałam samochodu, chociaż 18 lat skończyłam dawno temu. Teraz sądzę, że muszę mieć. Najpierw muszę sobie przypomnieć (w moim przypadku nauczyć się na nowo) prowadzić, ale najważniejsza rzecz która mnie przeraża (poza samym kupnem) to są koszty. Znajomy straszy mnie, że rocznie samochód (paliwo, OC itp. ) kosztuje go 15 000!! Może w takim razie będę dalej korzystać z taksówek jak do tej pory. Czy to możliwe? Wiem, że chciałabym kupić raczej mały samochód za ...
-
A jeśli na zawsze mentalnie pozostanę właścicielem małego samochodu? - pomyślałam sobie dziś, gdy po raz kolejny dokonywałam ekwilibrystyki parkingowej tyłem parkując dość spory samochód służbowy na małym miejscu parkingowym. Pewnie wszystko się da, można przyzwyczaić się do wiecznego parkowania tyłem i 3 x większej potrzeby manewrowania, można przyzwyczaić się, że z niektórych miejsc trzeba będzie odjeżdżać z kwitkiem, bo za cholerę tą kobyłą tam nie wjadę, ale czy naprawdę warto jest kupić ...
-
nie ma to jak dobre serce i podwożenie kogoś samochodem, zeby sie z pieskiem nie męczył w komunikacji miejskiej, psic nie wytrzymała i puściła pawia
Wszystko wytarte, ponoć nic nie było czuć, ale po kilku dniach jednak smród jest.
Pies narzygał nie na dywanik, tylko na podłogę/bok pod siedzeniem, wiec pranie dywnika i odkurzanie nic nie daje.
Znacie jakis preparat? cos do psikania, zeby to odczyścić do końca i usunąć smrodek? Dziecko nie chce wchodzić do auta i sie krzywi :/ a jazda z otwa...
-
Wiem, że winnego i tak nie odszukam ale apeluję o więcej kultury i odwagi osobistej. Rozumiem, że nie wszyscy potrafimy parkować, ale jak już się kogoś niechcący puknie i wyrządzi mu szkodę to można chociaż kartkę z przeprosinami za wycieraczkę włożyć. Nawet niekoniecznie z chęcią pokrycia kosztów naprawy szkody. Ale nie ukrywam, że byłoby miło.
-
było juz o ulubionym samochodzie, to teraz dla odmiany samochód, z którego uzywałyscie osobiscie i klełyscie na niego na czym swiat stoi.
Moje typy: stare renault clio mojego męża (one je lubił, bo je znał i umiał sie obchodzic z francuska motoryzacją) - gó..., które wyje, a nie jedzie.
Toyota corolla sedan - bo ciężka, bo sie nagrzewała starsznie (bez kilmy), bo bagaznik wkurzajacy - wózek wchodził rozebrany na częsci pierwsze, bo pasy blokowały się i w ogóle przypiecie fotelika niemow...
-
ematki, chcę was prosić o skomentowanie.
nasz znajomy poprosił wczoraj o pożyczenie mojego samochodu. samochód jest 2-letni, kosztował ponad 100 tys.
znajomy jakieś 2 lata temu pożyczył nam auto, wyjeżdżaliśmy i potrzebowaliśmy "upakować" do auta 5 osób, a każde z naszych 2 aut zarejestrowane jest na 4 osoby. jechaliśmy do miejscowości odległej o 250 km. samochód pożyczony od sąsiada wart był ok. 15 tys., nie miał autocasco, w razie wypadku byliśmy w stanie oddać mu kwotę równą wartości sa...
-
drogie emamy.... szczegolnie te do bolu praktyczne, ktore widzac w sklepie fajna torbe mysla najpierw, eeee, "poprzednia jeszcze w dobrym stanie wiec odpuszcze"
jestem do bolu praktyczna z samochodami: kupuje zawsze uzywany/sprawdzony, jezdze pare lat, zmieniam na kolejny zanim sie zaczna problemy. i zawsze jest to jakas toyota/honda czy inny volkswagen.... a teraz (kryzys wieku sredniego!) mi odbilo i chce FAJNY samochod
tylko nie wiem jaki, bo ani sie nie znam, ani niei mam wprawy w c...
-
z okazji [i]Mardi gras[/i], czyli tłustego wtorku (tak jest we Francji) zakładam luźny wątek o lubianych i nielubianych markach samochodów.
Powody lubienia badź nielubienia moga byc obiektywne, bo sie psuł, palił jak smok, twardy, niewygodny, badź zupełnie subiektywne, bo ot nie lubie tej marki, nazwa jest głupia, nie podoba mi sie i już.
Poprosze też o samochody [u]osobowe współczesne[/u], czyli może pomińmy trabanty, wartburgi, maluchy, samochody zabytkowe i inne typu citroen z lat 60...
-
I to ten sam bok. Minął jakiś czas od poprzedniego przypadku. Wtedy mąż zaparkował na parkingu pod blokiem( naszym). Są tam cztery miejsca dla każdego ale zwykle stają tylko goście bo mieszkańcy (wszyscy) mają miejsca w podziemnym garażu. Ktoś zarysował wtedy bok samochodu od tylnego do przedniego zderzaka.
Dzisiaj znowu. Inne miejsce , zwykłe miejsca parkingowe. Takie równoległe do chodnika więc nie ma mowy o blokowaniu komuś przejścia. Nie było go 8-10 minut w samochodzie. Wychodzi i rysa...
-
Czytalam wczoraj dziecku ksiazke - o wizycie dzieci u dentysty.
Czytam, czytam i oczom wlasnym nie wierze.
Mama zabiera ze soba dzieci do samochodu, zabiera tez psa,
ale w ksiazce jest zaznaczone, ze pies nie idzie do dentysty,
tylko zostanie w samochodzie.
Nie lubie raczej psow, ale nie znosze, jak ktos dreczy slabszego. Wkurzylam sie!
-
okoliczności zmusiły mnie do kupna małego autka i samodzielnej jazdy. Te okoliczności to odbieranie i dowożenie dziecka do przedszkola.
Problem w tym, że choć jeżdżę już dwa miesiące ciągle boję się jazdy. Siłą rzeczy jeżdżę codziennie w korkach, mam problemy z parkowaniem. Parkuję 15 min od miejsca pracy, bo jedynie w takim miejscu jest duży parking i mogę w miarę swobodnie manewrować samochodem (parkowanie w tłoku kiepsko mi idzie).
Nie mam podzielnej uwagi, boję się jechać gdziekol...
-
Opiszę mój problem i proszę bądźcie obiektywne i napiszcie co sądzicie. A więc mam prawko, które leży w szufladzie pare dobrych lat. Kiedyś popsułam auto potem przestałam nagle jeździć. Auto aż tak bardzo nie jest mi potrzebne ale wkurza mnie ciągłe wypraszanie męża o zawiezienie mnie gdziekolwiek. Wkurza mnie jeszcze bardziej fakt, że moje dziecko często choruje a ja codziennie wożę go do przedszkola rowerem nawet gdy pada i jest zimno. Naszego auta już nie tknę dlatego, że jest dość duże i...