Dziewczyny, wiem że ten temat już jest na ogólnym forum edziecko ale jakoś jak mi coś radzi któraś z Was a nie anonimowa forumowiczka to mam większe zaufanie.
Póki co dzielę się moimi dotychczasowymi przemyśleniami:
Poród i dla mamy:
Faktycznie do sn
koszulę lepiej mieć "starą" bo jak moja ginka zobaczyła mnie w nowiutkiej wyprasowanej to od razu zawołała że jej "żal", jak wiecie w końcu nie rodziłam sn więc nie wiem jaki byłby stan koszuli po. Do cc dają szpitalną fizelinową jednorazówkę ale bardzo mięciutką i wygodną, naprawdę lux. Potem pastępnego dnia rano na pooperacyjnej przebierają w szpitalną bawełniankę, trochę siermięrzna ale wygodna, i ogólnie OK
Skarpetki - zdecydowanie warto mieć ale koniecznie takie które łatwo ubierze Ci mąż. Po cc przez wiele godzin absolutnie nie sięgniesz do nóg, które mi wydawały się wręcz gorące a jak mąż mi dotknął stopy to były lody i od razu mi ciepłe skarpetki ubrał.
Woda - koniecznie trzeba mieć ale nie 1 duża butelkę 1,5 l, z takiek zwłaszcza po cc nie da się pić na leżąco. Najlepsze są takie butelki sportowe z końcówką jak w bidonie. Polecam mieć takich nawet 6. Mi po cc strasznie chciało się pić. Z sikaniem nie ma problemu bo się ma jeszcze cewnik więc każda ilość "odpływa"
Majtki - w czasie porodu absolutnie zbędne

potem zdecydowanie te siateczkowe. Fizelinowe to TOTALNA porażka, człowiek się czuje jak w plastykowym worku. Po cc na ranie najpierw ma się szczelny opatrunek, więc nic się nie wplątuje. Opatrunek zdejmuja po 1-2 dniach. Ja miałam szytą ranę szwem plastycznym, wewnętrznym więc wystawały mi tylko po bokach 2 końcówki. Te końce się w nic nie wplątywaly i w niczym nie przeszkadzają w majtkach siateczkowych. W siateczkowych czułam się tak jakbym nic praktycznie nie miała i ładnie się rana wietrzyła. Co do rozmiaru to jaknajwiększy XL! Te majtki i tak są całe kurczliwe więc nie spadną a jakiekolwiek uciskanie w okolicach gdzie wszystko boli to jest koszmar. Ja i tak z tych moich XLek niektóre gumki powycinałam bo mi jeszcze przeszkadzały.
Wkładki - po cc (jeśli nastąpiła przed akcją porodową) krwawi się dużo mniej. Nie warto wieć kupować za dużo tych ogromniastych podkładów ginekologicznych. Lepsze te mniejsze. Po zdjęciu opatrunku wkład/podpadka nie może tez "drapać" rany więc za długie podkłady są bardzo niewygodne bo z tyłu ich za dużo.
Papierowe ręczniki (takie kuchenne) - bardzo potrzebne i schodzi tego masa. Do wycierania się po podmywaniu (a to się robi po każdym siusiu) i do osuszania rany. Im lepszej jakości ręcznik tym większy komfort więc polecam ta naprawdę grube i miękkie.
Staniki do karmienia - ja do tej pory używam tylko jak wychodzę z domu żeby przytrzymywały wkładki laktacyjne bo inaczej w każdej chwili mogę mieć potop mleczny. Poza tym nie jestem w stanie zniść jakiegokolwiek ucisku na piersi a zwłaszcza na sutki. A ogólnie Jasiek śsie wzorowo i wcale sutków zniszczonych nie mam. Robię co pewien czas próby bo wszyscy straszą tym opadaniem biustu ale póki co nie wytrzymuje zbyt dlugo w żadnym.
Laktator - dla mnie zbawienie, póki co ręczny madela harmony bardzo się sprawdził podczas nawału. Dużo nim nie ściągałam, tylko tyle żeby ustąpił ból i pierś choć trochę rozluźnić ale działał świetnie. Bardzo delikatny i dobrze ciągnie. Mało części, łatwy w obsłudze i myciu.
Dla dzidzi:
Ubranka: bawełniane rozpinane na całej długości
spioszki są super, mamy 6 szt i starcza na styk, jakby były 2-3 jeszcze to wcale nie byłoby za dużo, bo co chwilę albo się mały uleje, albo osika albo za przeproszeniem osra. Może bardziej doświadczone w przebieraniu i zmienianiu pieluch mamy będą potrzebowały mniej ale dla świeżynek takich jak my z mężem lepiej więcej. Mam też 1 welurkowy i 1 polorowy i nie wiem za bardzo kiedy je ubrać?
Body/koszulka/kaftanik, dla mnie najlepsze te kopertowe ale mąż chwali sobie te zakładane przez główkę. Potrzeba ich tyle co śpiochów.
Inne ubranka:
spodenki, bluzy ... póki co nie wiem kiedy mam je ubrać, bo mały tylko je i śpi. Jak śpi to jest przykryty więc oprócz body i śpioszka nic nie potrzebuje, tym bardziej do karmienia. Może za pare tygodni coś z tych rzeczy się przyda.
Kombinezon - nam się bardzo przydaje bo za względu na żółtaczkę już parę razy byliśmy w z małym na badaniu w przychodni.
kocyki - super przydatne w każdym rozmiarze, grubości i ilości. Do podłożenia, do przykrycia, do zrobienia wałeczką do podparcia małego na boczku.
śpiworki - póki co nie stosujemy bo mały ze względu na ulewanie głównie na boczku śpi, ale może jeszcze nadejdzie na nie czas.
termometr do wanienki - dla nas bardzo przydatny bo trudno na "oko - łokieć" określić temperaturę.
Cosliper - do spania razem w łóżku - póki co bardzo się sprawdza, to jest duża wygoda mieć małego tuż obok, co prawda my mały łóżko 2x2m więc mamy miejsce, przy mniejszym łóżku chyba by było nie wygodnie. Mąż też już trochę zaczyna narzekać że go mały ode mnie odgradza i się przytulić nie może, no ale ja jestem póki co taka zmęczona i jeszcze obolała po cc że chyba i tak za bardzo się do mnie przytulić nie da, bo mi wszystko przeszkadza i jest niewygodnie (ciągną rany w brzuchu)
cdn