Zastanawiałam się ostatnio nad słowem "wytrawne" w odniesieniu do wina i nie
tylko. To takie luźne rozważania, więc proszę się nie śmiać, jeśli będą naiwne.
Pierwsze, co mnie zastanowiło, to różnica w nomenklaturze między polskim a
innymi językami. O ile kojarzę, w większości obcych języków na określenie wina
wytrawnego stosuje się słowo "suche".
ang. dry
franc. sec
niem. trocken
ros. сухое
hiszp. seco
wł. secco
U nas nie. U nas jest właśnie wytrawne, słowo pochodzące od "trawić"? Czyli,
że to wino jest dobre na trawienie? Albo może raczej - jako że trawi się za
pomocą kwasu - mamy tu odniesienie do kwaśności takiego wina? Jak Wam się wydaje?
Z drugiej strony - mamy np. "wytrawnego znawcę" i tu już jestem zupełnie
skołowana.
A to "suche" swoją drogą mnie intryguje. Skąd właśnie takie określenie, co
suchego może być w smaku wina? Każde jest przecież mokre