Dodaj do ulubionych

babski comber

23.02.04, 15:43
znocie tyn wyraz i tyn fajer?

"Babski comber i łostatki

To prowda, ize downi /chocioz to niy tak downo bolo/ wiyncy i barzi hucnie
sie na Slasku bolowalo. Slazoka choc tropiola niyroz biyda, chorobska i
inksze jankory, to w karnawale wdycki znod sposobnosc, coby sie trefic z
kamratami, przijocielstwym abo isc na muzyka, ucieszyc sie pobloznowac,
pospiywac no i potancowac.

Przeblykali my sie roztomajcie - bolo fest uciesznie, uzyli my a
uzyli .... . Nojwaznieszy bol jednak wtorek przed strzoda popielcowa -
"slydz".
W tyn dziyn muzyka bola w kozdym szynku a i po chalupach slychac bolo jak
muzykanty zna. Po drogach chodzily procesyje poprzeblykanych komedyjantow,
wtorzi bloznowali i wyrobiali co niy mozno.Lostakorze wodziyli ze
soba "bera", konia, spiywali na drodze i pod chalupami. W tyn dziyn nie moglo
sie lobyjsc bez babskigo combru.

Babski comber bol to downi bol na wtory rade szly wszystkie kobiyty i te mode
i te dostone. Wszystkie przeblykaly sie w roztomajte lachy i z larmym szly
lod chalupy do chalupy. Wiodla jich dostono, widziano w okolicy kobiyta z
drzewianym zgrzeblym w rynce, wtoro klupala na drzwi i zaproszala na
bol.Babski comber fajerowany bol w szynku w gospodzie a na tzw, zolu.Colki
bol bol w rynkach kobiyt. Lone boly w tyn dziyn nojwazniejsze, chopy niy
mialy tu nic do godanio. Kobiyty sztalowaly muzykantow, dobiyraly tance, loly
i czynstowaly gorzolkom.

Z czasym na tyn bol mogli tyz isc chopy. Przed tym musieli sie jednak
wkupic, abo wykupic wziynte jim wczesnij fanty. Ponoc bywalo tyz, ize chopy
loplocali dostone, wydane kobiyty, coby modym mezatkom, tym co to sie dopiyro
na gody i w karnawale wydaly polosprawiac lo waznych rzecach, wytuplikowac
jim to cego nie rozumialy, przikozac jim co moga, co musza i cego niy smia
sie wcale chytac. Tuplikowaly co wydany kobiycie przistoji i co niy
przistoji. Babka spominali, ize te combry boly roztomajte a lobrzyndy
zalezaly lod stron kaj boly robione. Jedna rzec boloa wszyndzie jednako -
wszyndzie mlode zyniochy musialy dobrze loplacic.


Ponoc nojwiynkszo uciecha mialy kobiyty jak chopom powykrodaly copki, huty,
itd a potym bolo to wykupywanie abo jak dziwigaly chopow na panskim stolecku
za co chopy bezma musialy stawiac liter gorzolki . Lobrzinaly tyz chopom
bindry a przi tym przispiywuwaly i dogaduwaly. Przispiywki boly wdycki
przesmiywne i wesole przeplotane rozmajtymi piesniczkami slaskimi.Tancowano
tyz rozmajte konski i te stare: trojoki, miotlorze, dziada, zyda, golabka,
sztajerki ale boly tyz wykwiylane inksze tance - walce, tanga. Babski
comber - bol to bol zawdy huczny i wesoly.

Wszyscy bloznowali i radowali sie jak w przislowiu: "Kej lostatki to
lostatki, niech sie ciesza wszystkie babki". W niewtorych stronach na Slasku
babski comber bol bolym ino dlo kucharek. To tam ponos wolali: Kej lostatki
to lostatki, niech sie ciesza stare babki"

Babski comber konczol sie lo polnocy, podobnie jak insze karnawalowe na
Slasku czynsto tyz nazywane miesopustne bole tradycyjnym "pogrzebaniym
basow". Instrumynty muzyczne chowano do futrolow, kropiono je gorzolkom,
lajyrujac przitym gosno abo przispiywujac zalobno piesn. Bol to znak ize
prziszol post."


a sam o krakowskim combrze:

www.krakow.pl/miasto/tradycje/?id=comber
i cos coby bouo wiyncyj klar:

"Comber po niemiecku (a takim językiem mówiło się jeszcze w niektórych
krakowskich rodzinach do XIX wieku), znaczy swawolić. Po polsku comber to
mięso z kością z części lędźwiowej grzbietu zwierząt rzeźnych i łownych.

Comber Babski to stara krakowska tradycja obchodzona w ostatki.

We wtorek rano przed środą popielcową kobiety, głównie przekupki handlujące
warzywami ( w Krakowie na przekupki mówiono potocznie baby) zbierały się
poprzebierane za wielkie damy przy kościele Matki Bożej na Piasku przy ul.
Karmelickiej i Garbarskiej. Ich stroje były jednak osobliwe: zamiast atłasów,
tiulów, koronek i wymyślnych fryzur miały na sobie zgrzebne worki, słomę i
wióry. Pochód otwierała wielka słomiana kukła symbolizująca mężczyznę,
nazywana combrem. Za nią maszerowała przekupka-marszałek wybrana na dany rok.
Ten wesoły i podchmielony orszak przez bramę szewską docierał na Rynek Główny
i Kraków stawał się własnością bab: łapały nieżonatych mężczyzn i przykuwały
ich do kłody drewna symbolizującej żonę. Żonaci mężczyźni byli cembrzeni
czyli otaczani przez rozochocone niewiasty, które porywały ich do szalonego
tańca. Z tej niewoli musieli się wykupywać całusami i pieniędzmi. W zabawie
uczestniczyło tak wielu krakowian, że wieniec tańczących nieraz oplatał
Sukiennice. Wreszcie na znak baby-marszałka kukła combra wśród ogólnej
wesołości zostawała rozszarpana przez kobiety, a zabawa trwała nadal, czasem
aż do środy popielcowej.
Comber Babski przetrwał do końca istnienia Rzeczpospolitej Krakowskiej. W
1846 r. policja austriacka zakazała dalszych jego obchodów."
Obserwuj wątek
    • roomtsays Re: babski comber 23.02.04, 16:25
      Fajnieś to przedstawił. A co powiesz o "Sląskim karnawale" - znalazłem
      przypadkiem na rmf.pl?

      "Chodzenie z Niedźwiedziem", czyli śląski karnawał
      Poniedziałek, 23 lutego 2004

      Na śląskich wsiach rozpoczęło się coroczne "Chodzenie z Niedźwiedziem". Grupy
      kolędników odwiedzają domy sąsiadów i składają życzenia. Tych, których nie
      odwiedzą może spotkać nieszczęście.

      W grupie kolędników nie może zabraknąć niedźwiedzia, cyganki, policjanta i
      strażaka...
      ;o)))
      • laband Re: babski comber 23.02.04, 19:09
        to to juz je fasktycznie karnawau, bo od wsi do wsi to konsek inaczyj to
        wyglondo - a i roztomaite nazwy mo, np. niykedy to bou niydzwiedz, niykedy kon
        a jeszcze kedyindziyj inkszo "niymrawa"(maszkara).
    • laband Re: babski comber 23.02.04, 22:42
      tukej cosik ciekawego jeszcze:
      www.slonzoki.de/ojgyn/zapusty1.htm
      • roomtsays Re: babski comber 24.02.04, 00:50
        W materiale, który cytujesz są kolędy, a kolędy sie kończą ze świętem
        MBGromnicznej - 2 lutego. Czy to jakieś sztuczne XXI-wieczne komercyjne (lub
        inne) podtrzymywanie tradycji? Bo moda modą, a tradycja tradycją!...
        R. ;o)))
        • laband Re: babski comber 24.02.04, 09:45
          Sam mosz jeszcze jedyn taki cytat "Obchody kolednicze czyli chodzenie po
          koledzie
          Od 26 grudnia do 6 stycznia a nawet do 2 lutego. Chodzono
          z gwiazda, z szopka, z jaselkami, niekiedy z zywymi
          zwierzetami" - niywia jak to u wos bouo, ale u nos bouo tela ludzi we
          parafiach ize naprowdy ksiondz musiou uazic po kolyndzie niyroz do lutego coby
          wszyskich obensc. Zresztom ta samo geszichta boua ze krisbaumym - normalnie to
          sie go do Czech Kroli czimauo a jak niy to tak dugo aze do kolyndy (max. 2 luty)
    • laband Re: babski comber 24.02.04, 14:49
      www.wesele1.republika.pl/6.exe
    • laband Re: babski comber 24.02.04, 15:23
      Żegnanie mięsopusta


      Nazywano ten okres zapustami lub karnawałem. Rozpoczynał się z Nowym Rokiem a
      kończył we wtorek przed Popielcem. Był to jedyny w roku czas tańców, hulanek i
      swawoli, nazywany też ???szalonymi dniami”. Chociaż – nie wszędzie. W
      niektórych regionach zapustami nazywano tylko ostatnie trzy dni przed Środą
      Popielcową.

      Zapusty były okresem ożywionych kontaktów towarzyskich. Zbierano się na wspólne
      skubanie pierza, które kończyło się muzyką i sutym poczęstunkiem. Jednak
      najweselszy był ostatni tydzień – od tłustego czwartku do wtorku, który
      nazywany był ???ostatkowym” lub ???kusym”. Jedzono i pito wtedy obficie, jakby
      chciano na zapas zaspokoić apetyt i pragnienie, przed nadchodzącym czterdziesto­
      dniowym postem. Pisał o tym Oskar Kolberg: ???Do uczty wchodziły koniecznie
      pączki, na smalcu w domu smażone, lub chrust, czyli faworki, ciastka
      podługowate, kruche, na smalcu smażone”. Na wsi były to również różnego rodzaju
      bliny, pampuchy, racuchy.

      W tłusty czwartek przekupki krakowskie urządzały babski ???comber”. Nie jest
      jasny rodowód tego zwyczaju. Od świtu na ulicach miasta odbywały się tańce i ???
      polowanie” na nieżonatych mężczyzn. Pochwyconego nieszczęśnika przekupki
      przywiązywały do kloca, za karę, że pozostawał kawalerem. Uwalniały go dopiero
      po wykupieniu się wódką. W innych regionach Polski inaczej obchodzono ten
      zwyczaj. W radomskiem zamężne kobiety szykowały słomianą kukłę ???mięsopusta”.
      Potem obchodziły z nią domy panien i młodych mężatek, wypraszając datki.
      Natomiast na Górnym Śląsku młode mężatki, które chciały ???wkupić się do bab”,
      wieziono do karczmy taczką przybraną sosnowymi gałązkami.

      Przez ostatnie trzy dni zapustów po wsiach krążyły pochody przebie­rań­ców, znane
      z kolędowania bożonarodzeniowego: niedźwiedzie, konie, bociany, żurawie,
      Cyganie, żandarmi. Zapowiadano rychły koniec karnawału, składano życzenia i
      domagano się różnych datków. W ostatkowy wieczór zabawa zapustna, czas łamania
      zakazów i płatania różnych psikusów, o północy ustępowała miejsca powadze i
      umartwieniu.

      W Popielec, a czasami i w dni następne, gospodynie i gospodarze spoty­kali się
      jednak w karczmie. Podczas tych spotkań obowiązywał ścisły podział płci.
      Mężczyźni prosili o urodzaj upraw – ???na owies, na pszenicę, na żyto”. Kobiety
      zaś ???na len, na konopie, żeby się rodziły. Żeby nasze dzieci i my nago nie
      chodziły”. Popiołu, powstałego ze spalenia palm wielkanocnych, święconych w
      poprzednim roku, używano nie tylko w liturgii kościelnej, ale również w
      popielco­wych obyczajach i żartach. Młodzi dowcipnisie czyhali tylko na
      sposobność wysypania misy popiołu na głowę upatrzonej osoby.

      Kulminacją zwyczajów popielcowych było staranne szorowanie garnków popiołem,
      tak żeby nie został najmniejszy ślad tłuszczu. W widocznych miejscach wieszano
      na sznurku śledzia, a po wsiach obnoszono uroczyście gar z żurem, który na czas
      postu stawał się głównym daniem. Gospodynie zaś, stawiając na przypiecku zaczyn
      na żur, czyli chleb albo ziarno zalewane przegotowaną wodą, wypowiadały słowa:

      A cóż to tam na przypiecku tąpa?

      Wstępna środa żurowi uprząta.

      O, jakże cię nie żałować, miły mięsopuście,

      Cztery szpery w grochu były, a piąta w kapuście.



      Adam Śledź
      (na podst. książki Renaty-Kuśnierek

      ???Polskie zwyczaje świąteczne”wink
      • roomtsays Re: babski comber 24.02.04, 16:41
        Śledzik na ostatki
        APA 23-02-2004, ostatnia aktualizacja 24-02-2004 11:30

        Śledź to symbol postnego jedzenia. Coś, co na stołach ma gościć zamiast mięsa
        przez cały Wielki Post.
        Właśnie dlatego w ostatni dzień karnawału zwany ostatkami śledzia wieszało
        się w dawnych czasach na drzewie albo - według innej tradycji - przynosił go do
        izby, gdzie trwały ostatnie karnawałowe tańce, okoliczny dziad. Odziany w
        łachmany przybywał dokładnie o północy i śledziem trzymanym w dłoni przepędzał
        tancerzy. Najbardziej opornych karmił tą słoną rybą, nie dając niczego do
        popicia.

        Tradycja ostatków znana jest w całej Europie, choć na Zachodzie "ostatkowym"
        zwierzęciem częściej bywał kot. Jako symbol zła i diabelskie stworzenie
        zamykano go w beczce, którą dzieci toczyły po wyboistych ulicach. Ta tradycja
        przetrwała w Danii do dziś, lecz do beczki zamiast prawdziwego wkłada się
        papierowego kota i dużo słodyczy. Dziecko, które rozbije beczkę, zostaje kocim
        królem. We francuskojęzycznych krajach ostatki to mardi gras, czyli tłusty
        wtorek. Na ulice wylegają karnawałowe pochody. W Belgii najsłynniejszy odbywa
        się w Binche. Mężczyźni z tego miasteczka taszczą kosze pomarańczy, którymi
        nawzajem się obrzucają. Ta prawdziwa pomarańczowa wojna kończy karnawałowe
        szaleństwo .

        I tak dotarliśmy do końca Karnawału. Mam nadzieję, że Dialektolog się nie
        obraził że ostatkowymi obyczajami odbiegliśmy trochę od tematu słownictwa
        gwarowego choć jedno z drugim ma wiele wspólnego. Jako typowy mieszczuch bez
        wielu możliwości uczestniczenia w tych pięknych obyczajach jednak nauczyłem się
        wiele, poznałem nieznane i - dziekuję! Pozdr.R.

        • laband Re: babski comber 25.02.04, 17:29

          24-02-2004

          Góralskie basy symbolizują czas zabaw i hulanek. Jak więc pożegnać kończący się
          karnawał? Najlepiej pogrzebem basów. Tradycyjna impreza grzebania basów odbyła
          się w nocy z wtorku na środę w Cieszynie w gospodzie Targowa. Bawili się na
          niej górale z Beskidów, Podhala, Orawy i Słowacji. Przez ostatnie godziny
          karnawału należy najeść się do syta, więc na stołach pojawiła się polewka na
          wędzonce, kita wędzona w jałowcu, krupnioki, pomazanka z wątróbki i wyrzoski. W
          gospodzie lała się strumieniami miodula, zagrały cymbały, skrzypce, basy i
          kontrabasy. O północy muzyka zamilkła. Muzykanci zdjęli z basów struny,
          instrument umarł. Próbowali jeszcze ożywić je przyśpiewkami, ale nic to nie
          dało, basy zamilkły. Muzykantom nie pozostało nic innego, jak położyć basy na
          marach i przykryć je czarnym całunem. Przy blasku pochodni na ramionach
          wynieśli basy na cieszyński rynek. Potem wrócili do gospody. W tym czasie ze
          stołów znikły mięsa, pojawiły się za to śledzie i postny żur. Basy ponownie
          zagrają dopiero na Wielkanoc.

          • roomtsays Re: babski comber 25.02.04, 20:19
            Hehehe! Zebym to ja tak mógł zrobić i z moimi skrzypcami - lu na kołek i
            odpocząć trochę, ale nie ma jak - szykuje się ostra jazda przez najbliższe 2
            miesiące...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka