Dodaj do ulubionych

Zastanawiam się

26.04.04, 14:43
czy, panująca nam miłościwie, obecna tendencja do stawiania obok czasownika
(np. "potrzebować", "używać"), wymagającego rzeczownika w dopełniaczu,
rzeczownika w bierniku, to zwykłe niechlujstwo językowe czy też, zważając na
skalę zjawiska, być może to już ścieżka, którą podąży polszczyzna?

Chodzi mi o wyrażenia typu:

"Czy używa pani Calgon?"
"Potrzebuję mocną kawę."


Obserwuj wątek
    • jacklosi Re: Zastanawiam się 26.04.04, 14:55
      Ja tej tendencji nie widzę, być może zdarzają się błędy, ale w moim odczuciu
      nie są nagminne.
      Natomiast nagminne jest stosowanie do wszystkiego co się rusza dopełniaczowej
      wersji biernika w rodzaju męskim, właściwej teoretycznie dla ożywionych plus
      wyjątki. Jest wręcz niecodzienne powiedzenie: "Podaj mi widelec", mówi
      się "Podaj mi widelca", "Pożycz mi długopisa(u)" itp. Ja też tak mówię. I to
      jest dopiero tendencja!
      JK
      • luzer Re: Zastanawiam się 26.04.04, 15:50
        jacklosi napisał:

        > Ja tej tendencji nie widzę, być może zdarzają się błędy, ale w moim odczuciu
        > nie są nagminne.
        > Natomiast nagminne jest stosowanie do wszystkiego co się rusza dopełniaczowej
        > wersji biernika w rodzaju męskim, właściwej teoretycznie dla ożywionych plus
        > wyjątki. Jest wręcz niecodzienne powiedzenie: "Podaj mi widelec", mówi
        > się "Podaj mi widelca", "Pożycz mi długopisa(u)" itp. Ja też tak mówię. I to
        > jest dopiero tendencja!
        > JK


        No, to mamy odmienne widzenie zjawiska. Ja właśnie opisane przez Ciebie
        nadmierne "udopełniaczowienie" postrzegam jako dość marginalne i spotykane
        raczej w środowisku ludzi o niskim poziomie wykształcenia, najczęściej w mowie
        bardzo potocznej. Naprawdę, nie zdarzyło mi się, by ktoś powiedział do mnie:
        "podaj mi długopisa"...

        Natomiast formy, podane przeze mnie, rozbrzmiewają, niestety, coraz częściej
        z katedr i anten. Właśnie przed chwilą słyszałem w TVN 24 posła Ziobrę,
        człowieka, było nie było, wykształconego, który - mówiąc o jakiejś swojej wizji
        prawa, zapewniał gorąco: "...będę ją bronił z całych sił...".

        • zbij Re: Zastanawiam się 26.04.04, 15:57
          Wykształcony to on moze jest w dziedzinie prawa, na polskim to chyba
          przysypiał, to nie pierwsza jego gafa
    • ane.luko Re: Zastanawiam się 30.04.04, 22:41
      Odnoszę wrażenie, że poruszone w tym wątku nieprawidłowości nie są nagminne.
      Nie słyszę ich zarówno u dorosłych jak i u uczniów (pracuję w szkole - uczę
      języka). Jeśli mówią "pożycz mi długopisa", są świadomi, że jest to forma
      niepoprawna, co zaznaczają odpowiednią intonacją - że to niby taki żart. Co na-
      tomiast powiecie o procesie zrównywania się wołacza z mianownikem? Poprawnie
      powinno być "Janku, pomóż mi." W moim odczuciu brzmi to sztucznie, w
      odróżnieniu od "Janek, pomóż mi".
      • luzer Re: Zastanawiam się 06.05.04, 02:46
        ane.luko napisała:


        > Co natomiast powiecie o procesie zrównywania się wołacza z mianownikem?
        > Poprawnie powinno być "Janku, pomóż mi." W moim odczuciu brzmi to sztucznie, w
        > odróżnieniu od "Janek, pomóż mi".


        No, nie wiem, mnie to nie brzmi sztucznie, chociaż z mianownikiem też juz sie
        osłuchałem. Natomiast jeśli do imienia dodamy jeszcze jakiś wyraz typu: kolego,
        panie - wówczas wołacz jest jedyną mozliwą do zastosowania formą. Zdanie:
        "Proszę mi pomóc, panie Janek" brzmi nie najlepiej, w odróżnieniu od: "Proszę mi
        pomóc, panie Janku".
        Poza tym przy użyciu niezdrobniałych form imion wołacz jednak brzmi lepiej.
        I powiemy raczej: "Janie, pomyśl o tym." niż: "Jan, pomyśl o tym."






        --
        Dobrze wiedzieć, że gdzieś tam jest Koleś,
        wyluzowany za wszystkich nas, grzeszników.
        • stefan4 Wołacz zanika na nazwiskach . . . 06.05.04, 07:57
          luzer:
          > Poza tym przy użyciu niezdrobniałych form imion wołacz jednak brzmi lepiej.
          > I powiemy raczej: "Janie, pomyśl o tym." niż: "Jan, pomyśl o tym."

          Wołacz zanika nierównomiernie, ale chyba nie ma ogólnej zasady, że na
          zdrobnieniach szybciej. Na przykład ,,Jasiu'' czy ,,Marysiu'' nie myśli zanikać.

          Z drugiej strony na odmiennych nazwiskach zanika nawet bez zdrobnień: kiepsko
          się mówi ,,Panie premierze Belko''. Czasem nawet ten sam rzeczownik ma formę
          wołacza różną od mianownika w postaci pospolitej a równą mianownikowi jeśli
          służy za nazwisko, np.
          • skarbek-mm Re: Wołacz zanika na nazwiskach . . . 06.05.04, 10:38
            Jeśli chodzi o zdrbnienia to wołacz czasem zastępuje mianownik:
            Jasiu powiedział, że Zdzisiu myśli.

            Ja częściej słyszę formę Jasiu niż Jaś, Zdzisiu, czy Stasiu niż -ś. I jescze
            Stachu i Zdzichu (wołacze, choć nie zdrobnienia)

            Pozdrawiam

            MM.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka