kazeta.pl55
25.03.12, 13:24
Językowe dziwolągi, czy jak kto woli kurioza, to bardzo wdzięczny temat do wymiany poglądów. Ja tylko żałuję, że w u Stefan4 ich zauważanie idzie bardzo opornie. On je prawie zawsze potrafi jakoś bardziej lub mniej racjonalnie wytłumaczyć i przechodzi nad nimi do porządku dziennego. Mnie, choć jest wiadomym, że każdy dziwoląg językowy powstał albo z konieczności albo z przypadku, ale zawsze doszukuję się jakiej racjonalnej przyczyny jego powstania. Cieszy mnie kiedy takiej nie znajduję i kuriozum językowe prezentuje się przede mną w całej okazałości.
Przykładowo, ciągle dziwią mnie związki pomiędzy rodzajem gramatycznym rzeczowników, a płcią biologiczną obiektów ożywionych. Ale to już było wstępnie tu omawiane i zostawmy to na razie na boku.
Mając w zamyśle, że wątek ten będzie dotyczył dziwolągów językowych, to podaję pierwszy przykład:
" Jak się nazywasz?"
Według mnie w/w zdanie jest dziwolągiem językowym dlatego gdyż ma z prawdziwą sytuacją życiowa mało wspólnego. Mało kto sam siebie nazywa, bo zwykle robią to ludzie z jego otoczenia. Komu przyszło by do głowy będąc na bezludnej wyspie, by sam siebie jakoś nazwać? Ja, to po prostu jestem ja!
W rosyjskim jest wszystko OK, bo tam jest "Kak tiebia zowut?" W niemieckim jest trochę gorzej, bo: "Wie heiBt du?" (nie ma tam zwrotności). W angielskim też logicznie: "What's your name?"
Co o tym myślicie? Przy okazji czekam na podobne dziwolągi.
Pozdr.