Przekazy z kosmosu

01.05.18, 18:02
Chodzi o kręgi zbożowe. Znalazł się taki doktor, niejaki Horace Drew, który je rozgryzł. Te kręgi to nie tylko dekoracja pól rolników, ale cały szereg znaków, które zawierają w sobie głębsze treści. Trudno mi się wypowiedzieć odnośnie trafności ich rozszyfrowania, więc kto ma ochotę, może spróbować własnych sił smile




Pasowałoby raczej na długie zimowe wieczory, ale odkopane teraz.

--
Śniło mi się, że na moim podwórku wylądowało UFO, ale jak się obudziłem to już ich nie było
I had a dream that on my yard a UFO landed but when I woke up, they had already gone


    • the-great-inuk Re: Przekazy z kosmosu 01.05.18, 21:04
      al.1 napisał:
      Trudno mi się wypowiedzieć odnośnie trafności ich rozszyfrowania, więc kto ma ochotę, może spróbować własnych sił smile
      =====================================

      Pierniczą o polityce...
    • kalllka Re: Przekazy z kosmosu 16.05.18, 12:53
      Jak widać wgryzać się już nie ma po co,
      ufo wygryzlo się niezwykle starannie nie zostawiajac miejsca i karmy /dla nikogo innego/ No może jeszcze trochę [miejsca] mamy.. by widoczek przybić do ramy.
      PS
      Ja mam dobry pomysł na ladna i mocna ramę, gdyby alonowi przyszło do głowy chcieć niech mnie szuka.

      • al.1 Re: Przekazy z kosmosu 19.05.18, 17:04
        kalllka napisała:

        > Ja mam dobry pomysł na ladna i mocna ramę, gdyby alonowi przyszło do głowy chcieć niech
        > mnie szuka.

        Daleko nie uciekłaś, ale... sama rama? Mam gotowy passepartout.

        • kalllka Re: Przekazy z kosmosu 19.05.18, 19:57
          No bo mi prędkość spadła..
          Passport tu to jak na lokalne warunki za mało.
          Wramie widok lepszy zdecydowanie
    • ur-nammu Re: Przekazy z kosmosu 16.05.18, 16:35
      Nie warto traktować poważnie opowiastek głoszonych przez pseudonaukowców takich jak Horace Drew. Zainteresowanym proponuję zapoznanie się z dwiema szczególnie wyrazistymi wypowiedziami tego „badacza”:
      Horace Drew: „For the past 20 years I have been studying UFOs or crop circles. Just as other mainstream scientists study conventional subjects”
      Horace Drew: „I saw a UFO, so I knew they were real from an early age”
      Oba powyższe cytaty pochodzą ze strony news.com.au: www.news.com.au/technology/science/space/theyre-real-and-contain-hidden-messages-scientist-says/news-story/05f450e958f71dac46a2a61f47968f16

      A dla równowagi polecam lekturę tekstu pod jakże trafnym tytułem: „Horace Drew - The Corrupt Scientist !”: cropcirclewisdom.com/crop-circle-diaries/horace-drew-the-corrupt-scientist

      A zatem pozwolę sobie powtórzyć – to, co robi Horace Drew, jest klasycznym przykładem pseudonauki i można to między bajki włożyć.
      • kalllka Re: Przekazy z kosmosu 16.05.18, 16:44
        Rzeczywiście żaden z niego naukowiec skoro widział ufo i nie pokazał!
        No i nazwisko ma takie bardziej serferskie, a nie badawcze..
        Skoro przy serferach jesteśmy, to przypomniał
        sie pewien film..
        • apersona Re: Przekazy z kosmosu 16.05.18, 20:38
          Jaki?
          • ur-nammu Re: Przekazy z kosmosu 16.05.18, 21:42
            kalllka: „nazwisko ma takie bardziej serferskie ... Skoro przy serferach jesteśmy, to przypomniał sie pewien film..”
            apersona: „Jaki?”
            He, he, dokładnie nie wiem, ale wnioskuję, że pewnie serferski.
          • kalllka Re: Przekazy z kosmosu 17.05.18, 11:49
            Oczywiście ze ten
            PS
            Przepraszam ze tak późno odpowiadam na twoje pytanie ale troszku mi prędkość spadła.
      • al.1 Re: Przekazy z kosmosu 19.05.18, 17:39
        ur-nammu napisał:

        > Nie warto traktować poważnie opowiastek głoszonych przez pseudonaukowców takich
        > jak Horace Drew.
        ...
        > A zatem pozwolę sobie powtórzyć – to, co robi Horace Drew, jest klasycznym przy
        > kładem pseudonauki i można to między bajki włożyć.

        Być może tak jest. Niemniej, kręgi zbożowe są prawdziwe i powstają w ciągu kilku sekund. Ostatnio (bo wcześniej też) miałem przyjemność korespondowania z ich badaczką, p. Nancy Talbott w r. 2011. Na stronie, którą redaguje jest cała masa dowodów i świadków ich powstawania.
        www.bltresearch.com/

        • stefan4 Re: Przekazy z kosmosu 19.05.18, 20:34
          al.1:
          > kręgi zbożowe są prawdziwe

          Wszystkie? A fałszywych nie ma? Skoro ludzie potrafią fałszować nawet pieniądze, to cóż to dla nich znaczy, sfałszować krąg zbożowy.

          W jedynej rzeczywistości, jaka nas interesuje na tym forum, mianowicie w rzeczywistości językowej, kręgi zbożowe niewątpliwie istnieją. Tak jak istnieje kot w butach, krasnoludek Koszałek Opałek, UFO(*), czy mrówka, która osła niosła. Te wszystkie cuda istnieją w tym sensie, że ktoś o nich mówi, podlegają gramatyce języka i dadzą się znaleźć w internecie, a te starsze nawet w słownikach.

          Niektórzy filozofowie uważają, że istnieje tylko to, co potrafimy nazwać. W logice odpowiednikiem tego poglądu jest intuicjonizm matematyczny lub konstruktywizm. Temu da się nadać precyzyjną postać
          • al.1 Re: Przekazy z kosmosu 21.05.18, 19:17
            Antescriptum

            To jest moja przedodpowiedz stefanowi4 i innym dyskutantom z powodu braku czasu. Do odpowiedzi wróce, gdy sie wyrobie (kolokwialnie rzecz ujmujac). Dla oszczednosci czasu pisze bez znaków diakrytycznych, bo mi to zajmuje dodatkowo sporo czasu.

            stefan4 napisał:

            > > al.1:
            > > kręgi zbożowe są prawdziwe

            > Wszystkie? A fałszywych nie ma? Skoro ludzie potrafią fałszować nawet pieniądze, to cóż
            > to dla nich znaczy, sfałszować krąg zbożowy.

            Oczywiscie, ze nie wszystkie, bo sa oszkukancze i tworzone prymitywnymi i wymagajacymi sporo czasu metodami. Prawdziwe trwaja kilka sekund, co zostalo sfilmowane (przelot dwóch obieltów w ksztalcie kuli). Postaram sie odszukac ten film.

            > W jedynej rzeczywistości, jaka nas interesuje na tym forum, mianowicie w rzeczywistości
            > językowej, kręgi zbożowe niewątpliwie istnieją.

            Przeciez nie chodzi mi o istnienie pojecie "kregi zbozowe", tylko to co one swa trescia przekazuja.
            Podam pierwszy przyklad (zaczyna Nick Pope - z którym nie tak dawno korespondowalem - bo sie tym interesuje). Przekazy kregów zbozowych sa i niektóre dadza sie odczytac. Kregi zatem sa zapisana forma przekazu cyfrowego badz zaszyfrowanego obrazami. Proponuje obejrzec ponizszy film (nie zgadzam sie ze zdaniem Davida Wilcocka jakie pada pod koniec, tj. o geometrii która jest "secret key to the higher dimensions", bo wyzszych wymiarów w przyrodzie nie uswiadczy).
            C.d.n.







            • stefan4 Re: Przekazy z kosmosu 22.05.18, 10:27
              al.1:
              > Przeciez nie chodzi mi o istnienie pojecie "kregi zbozowe", tylko to co one swa
              > trescia przekazuja. [...] Podam pierwszy przyklad (zaczyna Nick Pope - z którym
              > nie tak dawno korespondowalem - bo sie tym interesuje). Przekazy kregów
              > zbozowych sa i niektóre dadza sie odczytac.

              Ale łatwiejsze i bardziej satysfakcjonujące poznawczo jest odczytanie na przykład poruszającej ballady o kapitanie Palemonie. Kiedyś korespondowałem w tej sprawie z Brzechwą, to znaczy mama wysłała mu jakiś mój dziecinny wierszyk, a on przysłał pozdrowienia. Co świadczy o prawdziwości ptaka ognistopiórego.

              al.1:
              > wyzszych wymiarów w przyrodzie nie uswiadczy

              Żadnych wymiarów w przyrodzie nie uświadczy, trzech również nie. Wszelkie istniejące definicje, mające jakiś sens, odnoszą się do matematycznych modeli tej przyrody, a nie do niej samej. A modele najlepiej klasyfikować ze względu na ich użyteczność poznawczą. I niektóre najużyteczniejsze bywają wielowymiarowe.

              Wiem, że nie lubisz osiągnięć nauki młodszych niż 100 lat (np. kwantów, relatywizmu i kosmologii), ale pojęcie przestrzeni fazowej dotyczy mechaniki klasycznej i ma już co najmniej 120 lat, więc już wolno Ci się z nim pogodzić. Przestrzeń fazowa dla pojedynczego ,,punktu materialnego'' jest sześciowymiarowa (3 współrzędne dla położenia i 3 dla pędu). Przestrzeń fazowa dla układu n odrębnych punktów materialnych jest 6n-wymiarowa. Jeśli nawet chcesz olać pęd, a pozostawić tylko położenie, to tak zredukowana przestrzeń fazowa (czyli przestrzeń konfiguracyjna) dla ciała sztywnego jest 6-wymiarowa (3 współrzędne środka masy i 3 kąty obrotu tego ciała wokół tego środka masy).

              - Stefan
              • al.1 Re: Przekazy z kosmosu 22.05.18, 23:29
                stefan4 napisał:

                “Ale łatwiejsze i bardziej satysfakcjonujące poznawczo jest odczytanie na przykład poruszającej ballady o kapitanie Palemonie. Kiedyś korespondowałem w tej sprawie z Brzechwą, to znaczy mama wysłała mu jakiś mój dziecinny wierszyk, a on przysłał pozdrowienia. Co świadczy o prawdziwości ptaka ognistopiórego.”

                Ha-ha
                To nie ten kontekst, a ballada ladna.
                Podalem to wylacznie jako ciekawostke by uswiadomic I ewentualnie zainteresowac dyskutantów czym zajmowal sie NP (z ramienia wojska, które traktowalo UFO powaznie) I co mnie sklonilo, zeby akurat z nim wymieniac korespondencje.
                Cytuje z Wikipedii: Nick Pope (journalist)
                “Pope joined the Ministry of Defence in 1985. After serving in a number of different posts, he was assigned in 1991 to a section of Secretariat (Air Staff) known as Sec (AS) 2a, where his duties included investigating reports of UFO sightings, to see if they had any defence significance.” Wiec nie byl to jakis bajkopisarz, a wojsko NOLe traktowalo powaznie.

                “Żadnych wymiarów w przyrodzie nie uświadczy, trzech również nie. Wszelkie istniejące definicje, mające jakiś sens, odnoszą się do matematycznych modeli tej przyrody, a nie do niej samej. A modele najlepiej klasyfikować ze względu na ich użyteczność poznawczą. I niektóre najużyteczniejsze bywają wielowymiarowe.”

                Oczywiscie, ze wymiary sobie w przyrodzie nie baraszkuja, ale poruszac sie mozna max tylko w trzech. Osobiscie nie znam zadnych uzytecznych ponad 3 wielowymiary. Matematyka to nie przyroda. Mozna sobie w niej nawet nonsensy (nie majace nic wspólnego z rzeczywistoscia) wyliczac.

                “Wiem, że nie lubisz osiągnięć nauki młodszych niż 100 lat”

                Nie lubie niektórych “osiagniec” nauki, które mozna nazwac glównego scieku, np.: pomyslów “genialnych” AE, czy prof JWH od m.in. Brifniejszej teorii czasu, bozonu Higgsa, kwarków dziwnych, górnych, powabnych seksualnie – czy to jeszcze fizyka?

                “(np. kwantów, relatywizmu”

                Oczywiscie, ze nie.

                “i kosmologii),”

                Aaaaa, to juz nie. Jeden tyko przyklad podam, nie wspominajac o dziesiatkach forów I artykulów (np. w salonie24.pl, czy eioba.com. czy eioba.pl): Quora, gdzie wrzucam cos, gdy znajduje czas mimo ze pytania czesto sa podobne, ale widac jak glebokie wypaczenia w umyslach najczesciej mlodych ludzi poczynila kosmologia nauki glównego scieku.

                “ale pojęcie przestrzeni fazowej dotyczy mechaniki klasycznej i ma już co najmniej 120 lat, więc już wolno Ci się z nim pogodzić. Przestrzeń fazowa dla pojedynczego ,,punktu materialnego'' jest sześciowymiarowa (3 współrzędne dla położenia i 3 dla pędu). Przestrzeń fazowa dla układu n odrębnych punktów materialnych jest 6n-wymiarowa. Jeśli nawet chcesz olać pęd, a pozostawić tylko położenie, to tak zredukowana przestrzeń fazowa (czyli przestrzeń konfiguracyjna) dla ciała sztywnego jest 6-wymiarowa (3 współrzędne środka masy i 3 kąty obrotu tego ciała wokół tego środka masy).”

                Po pierwsze wspólrzedne to nie to samo co wymiary! Jest kolosalna róznica. A czy ped (rzecz oczywista obiektu fizycznego) odbywa sie poza przestrzenia trójwymiarowa? 6-wymiarowa ((?)) To znaczy obiekt, który moze poruszac sie:
                w góre – w dól, w prawo – w lewo, w tyl – w przód,
                znalazl sobie dodatkowe pola manewru? Jakie? Wymienisz je? Przelóz to na rzeczywistosc. Ja wymiar rozumiem jako miare rozciaglosci przestrzeni. A Ty jak? Nalezy tez miec na uwadze, ze zjawiska przyrody tlumaczymy, o czym juz wspominalem, obiektami fizycznymi, bo matematyka niczego nie wyjasnia, lecz moze opisywac, rzecz jasna w sposób ograniczony, I nie wszystko.

                --
                I had a dream that was over the moon, but when I woke up, I was still down to earth
                • arana sztuka i nauka 23.05.18, 09:53
                  al.1 napisał:
                  >
                  > Ha-ha To nie ten kontekst, a ballada ladna.

                  Alu, pozwól, że się wtrącę, bo myślę, że kontekst jest właśnie znakomity? Dlaczego? Bo od dziecka potrafię docenić siłę sztuki i uważam ją za niezwykle ważną, ale nie odczytuję jej dosłownie - to metafora, poznawcza stymulacja. Konkret pozostawiam nauce.

                  W filmie, który załączyłeś w innym poście - www.forum.nautilus.org.pl/viewtopic.php?f=31&t=4567 - pada niezwykle ciekawa uwaga astrofizyka francuskiego (ok.39 min.) o manipulowaniu zmiennymi kulturowymi. Niestety, wątek się urywa - a szkoda. Hipotez na temat kół zbożowych można stworzyć sporo, ale ten trop wydaje mi się najciekawszy.






                  • stefan4 Re: sztuka i nauka 23.05.18, 10:19
                    arana:
                    > od dziecka potrafię docenić siłę sztuki i uważam ją za niezwykle ważną, ale nie odczytuję
                    > jej dosłownie - to metafora, poznawcza stymulacja. Konkret pozostawiam nauce.

                    A właśnie, nauce od dawna towarzyszy pseudonauka. Ona nie jest zaprzeczeniem nauki, tak jak tasiemiec nie jest zaprzeczeniem człowieka; to pasożyt, żywiący się jej produktami ubocznymi. Np. dzisiejsza pseudofizyka posługuje się pojęciami wymiaru, energii, wibracji itp., dlatego że wylansowała je wczorajsza fizyka. A nie powołuje się już np. na magnetyzm, bo w fizyce to było przedwczoraj.

                    Czy jest tu analogia ze sztuką? Czy istnieje pseudosztuka, która dzisiaj żywi się produktami ubocznymi wczorajszej sztuki? Pewnie tak, ale co ja tam wiem... Oczywiście nie chodzi mi o jelenie na rykowisku ani o obrazki świętych wyglądające jak źle wykonane fotografie
                    • arana Re: sztuka i nauka 23.05.18, 12:20
                      stefan4 napisał:
                      >
                      > Czy jest tu analogia ze sztuką?

                      Trudne pytanie, bo nauka to obiektywizm i powtarzalność, a sztuka to oryginalność i subiektywizm. Mimo to wiedza (także o przeżyciach) pozwala nawet w sztuce coś tam uporządkować. Dlatego np. mam na ścianie reprodukcję Myśliwych... Bruegela, a nie Zimę Makowskiego.

                      Inny przykład. Znasz na pewno twórczość określaną jako à la manière de ... Może być lepsza lub gorsza - jak np. tu,
                      przy Chagallu
                      . Nie ma w niej jednak odpowiedzi na pytanie, dlaczego bohaterowie malarza lewitują, a oczy zwierząt mają ludzkie spojrzenie.

                      Wszystko jednak co piszę, może ktoś zanegować, bo jak wspomniałam, subiektywizm przede wszystkim. Ale.... Ale jeśli wziąć pod uwagę, że łączy się on z uczuciami, czyli hormonami, którymi nie potrafimy (jeszcze!) sterować - ale gdy się już tego nauczymy, to podział na naukę i sztukę przestanie obowiązywać. Ach! czy brr! - jak myślisz? Ja mimo wszystko głosuję za ach!, bo liczę na nieznane jeszcze horyzonty.
                      • stefan4 Re: sztuka i nauka 23.05.18, 12:52
                        arana:
                        > Inny przykład. Znasz na pewno twórczość określaną jako à la manière de ...

                        W ogóle słabo znam się na twórczości... A la manière de ... kojarzy mi się raczej z Brassensem niż z Chagallem:
                            Ce n'était rien qu'un peu de miel
                            Mais il m'avait chauffé le corps
                            Et dans mon âme il brûle encore
                            A la manière d'un grand soleil


                        arana:
                        > Ja mimo wszystko głosuję za ach!, bo liczę na nieznane jeszcze horyzonty.

                        No tak. Lem zastanawiał się, co stałoby się z naszą przeseksualizowaną kulturą, gdyby nagle przestało istnieć pożądanie płciowe:

                        Akt ów był wprawdzie dalej możliwy, lecz tylko jako rodzaj pracy fizycznej, dosyć wyczerpującej, niby wyżymanie, pranie czy maglowanie.
                        [...]
                        Wiekuisty (zdawało się) czar, owo zaklęcie, nałożone przez biologię na ród ludzki, prysło. Odtąd pierś przypominała już tylko o tym, że ludzie — to ssaki, nogi — o tym, że mogą chodzić, pośladki — że jest i na czym usiąść. Nic więcej, ale to zupełnie nic!
                        [...]
                        Podpaliła się i zginęła w płomieniach, jako pierwsza, cała redakcja PLAYBOYA; głodowali i skakali z okien pracownicy lokali striptizowych; zbankrutowały ilustrowane wydawnictwa, wytwórnie filmowe, wielkie konsorcja reklamy, instytuty piękności, zatrzeszczał cały przemysł kalotechniczno-perfumeryjny, potem bieliźniarski
                        [...]
                        Lecz kultura nie znosi próżni, a przeraźliwe ssanie w obrębie pustki, spowodowanej implozją seksu, wprowadziło na to miejsce opustoszałe — gastronomię. Dzieli się ona na normalną i sprośną; istnieją perwersje obżarskie, albumy restauracyjnej pornografii, a przyjmowanie posiłków w pewnych pozycjach uchodzi za niewymownie wszeteczne. Nie wolno na przykład spożywać owoców na klęczkach (lecz właśnie o tę wolność walczy sekta zboczeńców-klęczycieli), nie wolno szpinaku ani jajecznicy jeść z nogami zadartymi do powały. Lecz istnieją — rozumie się! — tajne lokale, w których znawców i smakoszy czekają sprośne widowiska; na oczach widzów specjalni rekordziści zażerają się tak, że patrzącym ślina cieknie po brodzie. Z Danii przemyca się albumy pornożywieniowe, w których są istne horrenda — łącznie z konsumpcją jajecznicy przez rurkę, podczas kiedy konsument, wiercąc palcami w ostro czosnkowanym szpinaku i zarazem wąchając paprykę roztartą z gulaszem, leży na stole, owinięty w obrus, mając nogi związane sznurem, podczepionym do maszynki z kawą, zastępującej w tej orgii — żyrandol. Nagrodę Feminy zdobyła w tym roku powieść o facecie, który najpierw nacierał podłogi pastą truflową, potem zaś zlizywał ją, uprzednio wytarzawszy się do syta w spaghetti.


                        Smacznego!

                        - Stefan
                        • arana zupa i Lutosławski 23.05.18, 14:01
                          stefan4 napisał:

                          A la manière de ... kojarzy mi się raczej z Brassensem niż z Chagallem

                          Zupy Franza Kafki też nie znasz? To polecam!


                          >
                          > arana:
                          > > Ja mimo wszystko głosuję za ach!, bo liczę na nieznane jeszcze horyzonty.
                          >
                          > No tak. Lem zastanawiał się...

                          Lubię Lema, ale w tym wypadku zabrakło mu wyobraźni. Ja myślałam raczej o takich horyzontach, jakie otwiera muzyka Lutosławskiego.

                          I apropos do przeseksualizowanej kultury - a nawet dwa aproposy:

                          1. Widziałeś przed laty Barbarellę?
                          2. Inny pomysł miał naukowiec Michel w powieści Cząski elementarne. Jeżeli nie czytałeś, to nie chcę zdradzać rozwiązania - zacytuję tylko omówienie powieściowe problemu:


                          Dzisiaj żyjemy pod całkiem nowym panowaniem

                          I splatanie się okoliczności spowija nasze ciała,

                          Obmywa nasze ciała

                          Otoczką radości.

                          To, co dawniej ludzie przeczuwali poprzez swoją muzykę, My urzeczywistniamy co dzień w praktycznej rzeczywistości.

                          To, co dla nich było domeną niedostępności i absolutu,

                          My uważamy za rzecz całkiem prostą i dobrze znaną.

                          A jednak szanujemy tych ludzi;

                          Przecież tyle zawdzięczamy ich marzeniom.

                          Wiemy, że bylibyśmy niczym bez splatania się bólu i radości, które stanowiło ich historię,

                          Wiemy, że przebijając się przez nienawiść i strach, zderzając się w mroku,

                          Pisząc swoją historię,

                          Nosili w sobie nasz obraz.

                          Wiemy, że nie byłoby ich, że nie mogłoby ich być, gdyby nie mieli w głębi tej nadziei, Nie mogliby istnieć bez swojego marzenia.

                          Teraz, kiedy żyjemy w świetle, Teraz, kiedy żyjemy tak blisko światła

                          I gdy światło obmywa nasze ciała,

                          Spowija nasze ciała

                          Otoczką radości,

                          Teraz, gdy zamieszkaliśmy tak blisko rzeki,

                          W popołudniach bez końca,

                          Teraz, kiedy światło wokół naszych ciał stało się wyczuwalne,

                          Teraz, kiedy dotarliśmy do celu

                          I zostawiliśmy za sobą świat rozstań,

                          Rozstań mentalny świat,

                          I pławimy się w niezmiennej i płodnej radości

                          Nowych praw,

                          Dzisiaj

                          Po raz pierwszy

                          Możemy opisać kres dawnego panowania.


                          • stefan4 à la manière de ... 24.05.18, 15:57
                            arana (cyt. z Cricka):
                            > „Śpiewaj, Muzo, głód wielki mężnego Achilla
                            > Czczych Achajów głód śpiewaj, którym spyża zgniła
                            > Podczas długiego szturmu na Ilionu mury;
                            > O zmyślnym Ulissesie prawcie, Zeusa córy,
                            > co posiadłyście wiedzę, jakiej nam nie dano,
                            > Prawcie tym, co dotychczas plotkę znali samą.”

                            Fajne! Ja też chcę!

                            Nam strzelać się nie chciało. W znoju oraz głodzie
                            milczkiem żwawo litewski jedliśmy chołodziec,
                            aż misio w mateczniku, puszysty, malutki,
                            cmoknął ,,cmok!'' i wychłeptał garniec gdańskiej wódki,
                            poczem jak Świtezianka wołał do Xiężyca:
                            ,,Co za pierś! Palce lizać! To była dziewica!
                            Wódz powstańców
                            • arana Re: à la manière de ... 24.05.18, 18:18
                              stefan4 napisał:

                              > [i]Nam strzelać się nie chciało.
                              > Albo tak:
                              > [i]Niechaj mnie Zocha o jadło nie nudzi,..

                              Stefanie, ubawiłam się wspaniale - jesteś wielki! Z Twoich wierszyków na forum można by do nich dołączyć jeszcze ten.

                              Dziękuję za ... zmanierowane płotkowe kotki. Znałam je - ale to było tak dawno, że prawie zapomniałam,
                              • arana Re: à la manière de ... 24.05.18, 18:38
                                I jeszcze Hamlet-intuicjonista.
          • al.1 Re: Przekazy z kosmosu 22.05.18, 23:13
            Kontynuuje dalej bez znaków, bo ich dorabianie strasznie by mi spowolnilo odpowiedzi.

            stefan4 napisał:

            “Niektórzy filozofowie uważają, że istnieje tylko to, co potrafimy nazwać. W logice odpowiednikiem tego poglądu jest intuicjonizm matematyczny lub konstruktywizm. Temu da się nadać precyzyjną postać
            • stefan4 o masowym znieistnianiu 23.05.18, 09:43
              al.1:
              > Otóz "istnieje" nalezy rozumiec: cos co ma ksztalt I miejsce.

              Aha. Wobec tego nie istnieje światło, ani w ogóle energia. Jak wetkniesz wtyczkę do gniazdka, to w nim nie ma prądu. Nie istnieją siły. Ani orbity planet. Na mapach nie ma poziomic. Same mapy są i inne książki są, ale nie istnieje zawarta w nich informacja
              • al.1 Re: o masowym znieistnianiu 24.05.18, 14:59
                stefan4 napisał:

                > al.1:
                > > Otóz "istnieje" nalezy rozumiec: cos co ma ksztalt I miejsce.
                >
                > Aha. Wobec tego nie istnieje światło,

                Swiatlo istnieje, bo tez ma ksztalt a i wszedzie gdzie jasno ono wystepuje, wiec nie ma potrzeby wskazywania pojedynczego fotonu.

                > ani w ogóle energia.

                To poprosze o denicje energii. Po jej zdefiniowaniu, albo powiem gdzie wystepuje, albo nie. Zalezy od tego, czy bedzie racjonalna, czy irracjonalna (ja swoja jej definicje mam).

                > Jak wetkniesz wtyczkę do gniazdka, to w nim nie ma prądu.

                Jezeli czegos nie widac, to wcale nie znaczy, ze tego nie ma. Mozemy "uzbroic oczy" i wtedy elektrony widac jak chmure.

                > Nie istnieją
                siły.

                Sily nie istnieja, podobnie jak nie istnieje czas. Prosze o podanie definicji sily.

                > Ani orbity planet.

                Orbity planet nie sa obiektem wiec równiez nie wystepuja w przyrodzie. Poprosze o wskazanie chociaz jednej orbity.

                > Na mapach nie ma poziomic.

                Poziomica nie jest obiektem wiec nie wystepuje w przyrodzie, tak jak narysowane kólko.

                > "Same mapy są i inne książki są, ale nie istnieje zawarta w nich informacja
                • stefan4 Re: o masowym znieistnianiu 25.05.18, 08:53
                  al.1:
                  > Otóz "istnieje" nalezy rozumiec: cos co ma ksztalt I miejsce.
                  stefan4:
                  > Aha. Wobec tego nie istnieje światło,
                  al.1:
                  > Swiatlo istnieje, bo tez ma ksztalt

                  Chłopcze, przeczytaj starannie własny link, przecież to jest o kształcie funkcji falowej fotonu, a nie o ,,kształcie fotonu''! To tak, jakbyś pomylił kształt bakterii z kształtem krzywej wzrostu liczby bakterii w czasie

                  https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/d8/Bacterial_growth_pl.svg/350px-Bacterial_growth_pl.svg.png

                  (potem spadek, bo skończyła się pożywka). Funkcja falowa cząstki to matematyczna abstrakcja opisująca rozkład prawdopodobieństwa znalezienia się fotonu w różnych miejscach abstrakcyjnej nieskończenie-wielo wymiarowej przestrzeni!

                  Przepraszam za postawienie kreseczki niezgodne z zasadami polonistów. Ale sformułowanie ,,nieskończenie wielowymiarowa'' oznaczałoby, że jej wielowymiarowość jest nieskończona; tymczasem nieskończona ma być tylko wielość wymiarów.

                  al.1:
                  > a i wszedzie gdzie jasno ono wystepuje, wiec nie ma potrzeby wskazywania pojedynczego fotonu.

                  Żeby istnieć, ma (wg Twojej ,,definicji'') mieć kształt oraz zajmować miejsce. Musi spełniać jednocześnie te dwa warunki
                  • al.1 Re: o masowym znieistnianiu 26.05.18, 19:43
                    stefan4 napisał:

                    > al.1:
                    > > Otóz "istnieje" nalezy rozumiec: cos co ma ksztalt I miejsce.
                    > stefan4:
                    > > Aha. Wobec tego nie istnieje światło,
                    > al.1:
                    > > Swiatlo istnieje, bo tez ma ksztalt
                    >
                    > Chłopcze, przeczytaj starannie własny link, przecież to jest o kształcie fun
                    > kcji falowej
                    fotonu, a nie o ,,kształcie fotonu''! To tak, jakbyś pomylił
                    > kształt bakterii z kształtem krzywej wzrostu liczby bakterii w czasie
                    >
                    > https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/d8/Bacterial_growth
> _pl.svg/350px-Bacterial_growth_pl.svg.png
                    >
                    > (potem spadek, bo skończyła się pożywka).

                    ?


                    > Funkcja falowa cząstki to matematycz
                    > na abstrakcja opisująca rozkład prawdopodobieństwa znalezienia się fotonu w róż
                    > nych miejscach abstrakcyjnej nieskończenie-wielo wymiarowej przestrzeni!
                    >
                    > Przepraszam za postawienie kreseczki niezgodne z zasadami polonistów. Ale sfor
                    > mułowanie ,,nieskończenie wielowymiarowa'' oznaczałoby, że jej wielowymiarow
                    > ość
                    jest nieskończona; tymczasem nieskończona ma być tylko wielość wymiarów


                    Jest tez oksztalcie funkcji falowej, nie przecze. A to widziales?
                    Figure 4. Measured and reconstructed HSP along with the full retrieval of encoded quantum wavefunction (HSP to Hologram of a Single Photon).

                    >
                    > al.1:
                    > > a i wszedzie gdzie jasno ono wystepuje, wiec nie ma potrzeby wskazywania
                    > pojedynczego fotonu.
                    >
                    > Żeby istnieć, ma (wg Twojej ,,definicji'') mieć kształt oraz zajmować mi
                    > ejsce. Musi spełniać jednocześnie te dwa warunki
                    • stefan4 Re: o masowym znieistnianiu 27.05.18, 12:43
                      al.1:
                      > Jest tez oksztalcie funkcji falowej, nie przecze.

                      Wyłącznie. Foton nie ma kształtu ani rozmiarów. Kiedy fizyk mówi o kształcie, lub o rozmiarze, lub o dokładnym położeniu fotonu, to albo żartuje, albo używa tych słów przenośnie, ew. w trochę innym znaczeniu (np. o kształcie i szerokości istotnej części funkcji falowej).

                      al.1:
                      > To nie jest moja definicja (tylko RSM). Jest dobra.

                      ,,Definicja'', która mówi, że istnieć to znaczy mieć kształt i miejsce, to ignotum per ignotum. Cóż znaczy ,,miejsce''?
                      • al.1 Re: o masowym znieistnianiu 28.05.18, 18:26
                        stefan4 napisał:

                        > > al.1:
                        > > Jest tez o ksztalcie funkcji falowej, nie przecze.

                        > Wyłącznie.

                        Zeby móc przedstawic funkcje falowa, to ta fala musi byc utworzona z obiektów fizycznych. “Fala”, tak jak m.in. “obrót”, “zmiana” czy “ruch”, w przyrodzie nie wystepuja samoistnie. Sa to pojecia abstrakcyjne. Aby nabraly one znaczenia fizycznego, to musza sie odnosic do konkretnego obiektu.

                        > Foton nie ma kształtu ani rozmiarów. Kiedy fizyk mówi o kształcie,
                        > lub o rozmiarze, lub o dokładnym położeniu fotonu, to albo żartuje, albo używa
                        > tych słów przenośnie, ew. w trochę innym znaczeniu (np. o kształcie i szerokości
                        > istotnej części funkcji falowej).

                        Nie zgadzam sie. Foton jest obiektem fizycznym I ma ksztalt, co zostalo pokazane na przywolanej wczesniej stronie. Mówisz o funkcji fali czego? Fala w fizyce zawsze musi byc czegos.

                        > > To nie jest moja definicja (tylko RSM). Jest dobra.

                        > ,,Definicja'', która mówi, że istnieć to znaczy mieć kształt

                        Tak, bo nie ma fizyki bez obiektu, a kazdy obiekt ma swój ksztalt.

                        > i miejsce, to ignotum per ignotum. Cóż znaczy ,,miejsce''?
                        • stefan4 Re: o masowym znieistnianiu 28.05.18, 22:27
                          al.1:
                          > Mówisz o funkcji fali czego? Fala w fizyce zawsze musi byc czegos.

                          A fale ultrakrótkie w Twoim radiu? Co tam faluje? Ach, przecież eter... Widzisz, ja wprawdzie pamiętam fizyczne przesądy XX-wieczne, ale mam tak słabą pamieć, że XIX-wiecznych już nie pamiętam.

                          al.1:
                          > Miejsce w przyrodzie znaczy w przestrzeni. Przestrzen tez jest zdefiniowana.

                          Bez matematyki? Aha. Credo, quia absurdum est...

                          al.1:
                          > W nauce definiujemy pojecia których uzywamy. Bez znaczenia jest co bylo pierwotne.

                          Alu, przeczytaj może w końcu coś naukowego, napisanego na papierze. W tym przypadku jakiś podręcznik logiki. Dowiesz się może, jakiego rodzaju zestawienia słów mogą stanowić definicje, a jakie nie. Zapewniam Cię, że te, które zacytowałeś, nie mogą.

                          al.1:
                          > Mozesz z nim tez podyskutowac. Moge podac miejsca, gdzie go mozna zlapac.

                          Nie fatyguj się. Jeśli Wam brakuje sparring-partnerów do darcia kotów, to proponuję pisemko internetowe Skeptical Inquirer, ja się na taki sparring nie piszę. Jak dla mnie, to możecie (RSM i Ty) pozostać na tej planecie, na której fotony zderzają się jak kule bilardowe, grawitacji nie ma (bo przecież nie ma sił), Einstein był takim sobie debilkiem, który omotał kilka pokoleń fizyków, i odtąd ,,prawdziwa'' fizyka jest uprawiana wyłącznie w hatakumbach.

                          Miłej zabawy!

                          - Stefan
                          • al.1 Re: o masowym znieistnianiu 30.05.18, 18:42
                            stefan4 napisał:

                            > al.1:
                            > > Mówisz o funkcji fali czego? Fala w fizyce zawsze musi byc czegos.

                            > A fale ultrakrótkie w Twoim radiu? Co tam faluje? Ach, przecież eter... Widzisz, ja
                            > wprawdzie pamiętam fizyczne przesądy XX-wieczne, ale mam tak słabą pamieć, że XIX-
                            > wiecznych już nie pamiętam.

                            Tak, nawet fale ultrakrótkie w radiu. Fala jest zaburzeniem osrodka. Zaburza go foton, elektron I cale ZOO czatek z kosmosu. “Zaburzyciele” sa znani z “nazwiska”. Czym natomiast jest zaburzane srodowisko/medium? Czyms musi byc. Moje zdanie jest takie, ze eter (inaczej pra-materia), który jest tym samym tworem co pole magnetyczne, zaburzony tworzy fale magnetyczna. Bez istnienia eteru → pola magnetycznego nie byloby fal magnetycznych a tym samym mozliwosci zapisu dzwieków, obrazów; ich odtwarzania i przesylania.

                            > > al.1:
                            > > Miejsce w przyrodzie znaczy w przestrzeni. Przestrzen tez jest zdefiniowana.

                            > Bez matematyki? Aha. Credo, quia absurdum est...

                            Slownie.

                            > > al.1:
                            > > W nauce definiujemy pojecia których uzywamy. Bez znaczenia jest co bylo pierwotne.

                            > Alu, przeczytaj może w końcu coś naukowego, napisanego na papierze. W tym przypadku
                            > jakiś podręcznik logiki. Dowiesz się może, jakiego rodzaju zestawienia słów mogą stanowić
                            > definicje, a jakie nie. Zapewniam Cię, że te, które zacytowałeś, nie mogą.

                            Przyznaje, ze zbyt jednoznacznie potraktowalem slowo “defined”. Oczywiscie nie chodzi o klasyczna definicje (nie wszystkie terminy da sie zdefiniowac, np. czas), lecz o takie okreslenie pojecia, którego uzywamy, zeby bylo, wiadomo o czym mowa. Przyklad: jezeli uzywamy pojecia “pole magnetyczne”, nalezy okreslic czym to pole magnetyczne jest. Niektórzy utrzymuja, ze jest “polem wektorowym” I tu matematyka wyrecza fizyke, co jest rzecza niedopuszczalna. Albo tez jest to “stan przestrzeni, w której siły działają na poruszające się ładunki elektryczne, a także na ciała mające moment magnetyczny niezależnie od ich ruchu.” Jeszcze tylko drobnostka: czym jest ten stan przestrzeni I czym sa te sily. Sa to pojecia, czy konkretne obiekty fizyczne?

                            > > al.1:
                            > > Mozesz z nim tez podyskutowac. Moge podac miejsca, gdzie go mozna zlapac.

                            > Nie fatyguj się. Jeśli Wam brakuje sparring-partnerów do darcia kotów,

                            Nie, ich nie brakuje. A i nie do darcia, a do wyjasniania spraw niewyjasnionych.

                            > Jak dla mnie, to możecie (RSM i Ty) pozostać na tej planecie, na której fotony zderzają się > jak kule bilardowe, grawitacji nie ma (bo przecież nie ma sił),

                            Jest, ale trzeba wiedziec czym jest grawitacja I czym jest sila.

                            > Einstein był takim sobie debilkiem, który omotał kilka pokoleń fizyków,

                            I niestety ciagle to robi

                            Relativity theory should be removed right away
                            from the physics territory as still leads science astray

                            > i odtąd ,,prawdziwa'' fizyka jest uprawiana

                            Owszem, prawdziwa fizyka jest uprawiana, ale poza rezerwatem nauki glównego scieku.

                            Science cannot propagate nonsense
                            Because it is a human offence
        • ur-nammu Re: Przekazy z kosmosu 19.05.18, 23:38
          al.1: „Niemniej, kręgi zbożowe są prawdziwe i powstają w ciągu kilku sekund.”
          Kręgi są prawdziwe, ale nie zetknąłem się z wiarogodnymi danymi pozwalającymi na stwierdzenie, że te kręgi powstają w ciągu kilku sekund.

          A poniżej dwa fragmenty o tym, w jaki sposób kręgi faktycznie powstają:
          „As you might have all seen Horace Drews radio interviews and conference presentations where he quite clearly states that the 2015 formations was 100% not possible for humans to make but yet he KNEW ALL ALONG THAT IT WAS MAN MADE BUT DECIDED TO KEEP IT QUIET !. He used one of his Italian contacts to check with the farmer if indeed Francesco made the formation or not. The farmer DID confirm that Francesco was the artist behind the 2015 design, so Horace Drew LIED TO ALL HIS FOLLOWERS AND MANY OTHERS !!!! cropcirclewisdom.com/crop-circle-diaries/horace-drew-the-corrupt-scientist

          „While there are countless theories, the only known, proven cause of crop circles is humans. Their origin remained a mystery until September 1991, when two men confessed that they had created the patterns for decades as a prank to make people think UFOs had landed (they had been inspired by the 1966 Tully UFO report). They never claimed to have made all the circles — many were copycat pranks done by others — but their hoax launched the crop circle phenomena. ... The only known cause of crop circles is humans. Perhaps one day a mysterious, unknown source will be discovered for crop circles, but until the perhaps they are best thought of as collective public art.” www.livescience.com/26540-crop-circles.html
          (W obu cytatach wytłuszczenia moje – U.)

          al.1: „Na stronie, którą redaguje jest cała masa dowodów i świadków ich powstawania.”
          Stronę przejrzałem, ale żadnego dowodu nie znalazłem. Myślę, że gdyby był choć jeden, doniesienia o kręgach przestałyby być pseudonauką, a stały się nauką. O takiej metamorfozie jak na razie nie słyszałem. Tak czy inaczej – wskażesz na jakiś konkretny dowód na wskazanej przez siebie stronie?
          • al.1 Re: Przekazy z kosmosu 22.05.18, 23:50
            ur-nammu napisał:

            > Stronę przejrzałem, ale żadnego dowodu nie znalazłem. Myślę, że gdyby był choć jeden,
            > doniesienia o kręgach przestałyby być pseudonauką, a stały się nauką. O takiej metamorfozie
            > jak na razie nie słyszałem. Tak czy inaczej – wskażesz na jakiś konkretny dowód na wskazanej
            > przez siebie stronie?

            A co uwazalbys za dowód. Czy zdjecie/film moze byc dowodem wedlug Ciebie, czy raczej nie. Bo w kryminalistce zdjecia badz filmy z popelnianych przestepstw maja pierwszorzedna wartosc dowodowa. Trudno taki krag zbozowy ogrodzic I zachowac na wiele tygodni, bo rolnicy musza pracowac. A te, które postaly pare dni, byly przebadane przez BLT.

            --
            Ci którzy twierdzą że rozumieją Relatywistykę, automatycznie przyznają, że rozumieją nonsensy
            Those who claim that understood Relativity, automatically admit, that they understood nonsense

            • stefan4 Re: Przekazy z kosmosu 23.05.18, 09:56
              al.1:
              > Ci którzy twierdzą że rozumieją Relatywistykę, automatycznie przyznają, że
              > rozumieją nonsensy
              > Those who claim that understood Relativity, automatically admit, that they
              > understood nonsense

              Nie wiem, po co Ci tłumaczenie tej naiwnej insynuacji na angielski, ale skoro już jest, to niech będzie poprawne gramatycznie:
                  * W pierwszej części zdania można opuścić that (nie opuściłeś), ale nie można opuścić they (opuściłeś).
                  * Czasy są pomylone. Po polsku dałeś teraźniejszy. A po angielsku użyłeś Simple Past, wymagający stwierdzenia (albo przynajmniej jasności wynikającej z kontekstu), w którym momencie to się stało
              • al.1 Re: Przekazy z kosmosu 24.05.18, 15:23
                stefan4 napisał:

                > al.1:
                > > Ci którzy twierdzą że rozumieją Relatywistykę, automatycznie przyznają, że
                > > rozumieją nonsensy
                > > Those who claim that understood Relativity, automatically admit, that they
                > > understood nonsense
                >
                > Nie wiem, po co Ci tłumaczenie tej naiwnej insynuacji

                To nie jest naiwna insynuacja. To jest fakt.

                > na angielski,

                Bo jest powszechniejszy od polskiego, a na forach zagranicznych polskiego nie znaja.

                > ale skoro już jest, to niech będzie poprawne gramatycznie:
                >     * W pierwszej części zdania można opuścić that

                wiem o tym

                > (nie opuściłeś),

                bo sie nie musi.

                > ale nie można opuścić they (opuściłeś).

                Za duzo mi bylo tego that. Wskazane opuszczenie jest douszczane. Oni tu wiele slów opuszczaja, które gramatycznie sa nieporawne, np. Have seen, zamiast I have seen.

                > * Czasy są pomylone. Po polsku dałeś teraźniejszy.
                > A poangielsku użyłeś Simple Past, wymagający stwierdzenia (albo przynajmniej
                > jasności wynikającej z kontekstu), w którym momencie to się stało
            • ur-nammu Re: Przekazy z kosmosu 23.05.18, 15:02
              al.1: „A co uwazalbys za dowód. Czy zdjecie/film moze byc dowodem wedlug Ciebie, czy raczej nie. Bo w kryminalistce zdjecia badz filmy z popelnianych przestepstw maja pierwszorzedna wartosc dowodowa. Trudno taki krag zbozowy ogrodzic I zachowac na wiele tygodni, bo rolnicy musza pracowac. A te, które postaly pare dni, byly przebadane przez BLT.”
              Za dowód uważam to, co jest wykorzystywane w metodzie naukowej. W opisywanym wypadku musi chodzić o dowód empiryczny, czyli informację uzyskaną na podstawie obserwacji lub eksperymentu. Na początku należy sformułować problem lub hipotezę badawczą oraz dokładnie określić metodę postępowania (badawczą). Zebrane i przeanalizowane dane wykorzystuje się do potwierdzenia lub obalenia postawionej hipotezy. Tak uzyskane wyniki należy opisać i opublikować w recenzowanym wydawnictwie. Niezbędną cechą badania naukowego (a więc i uzyskanego dzięki niemu dowodu) musi być jego weryfikowalność i powtarzalność. Postępowanie, które nie spełnia tych dwóch wymogów, nie ma charakteru naukowego, a to oznacza, że nie dostarcza stosownych dowodów.

              A oto konkretny przykład:
              Jeśli ktoś twierdzi, że chomiki potrafią latać, musi zaproponować procedurę, która pozwoli innym badaczom na przeprowadzenie badań potwierdzających, że chomiki faktycznie potrafią latać. Jeśli w innych niezależnie przeprowadzonych badaniach nie zostanie to potwierdzone, hipotezę należy odrzucić.

              al.1: „Czy zdjecie/film moze byc dowodem wedlug Ciebie, czy raczej nie.”
              Czynnikiem decydującym jest to, jak taki materiał powstał. Zdjęcia czy filmy mogą być pomocne w przeprowadzaniu badania, ale muszą być wykonane według ściśle określonej procedury i z zabezpieczeniem przed manipulacjami w zapisie.
              • al.1 Re: Przekazy z kosmosu 24.05.18, 17:42
                ur-nammu napisał:

                > Tak uzyskane wyniki należy opisać i opublikować w recenzowanym wydawnictwie.

                I tu mam uwage odnosnie tzw. recenzowanego wydawnictwa. Otóz one - z uwagi na monopol sterowania nauka przez tzw. elity - nie dopuszczja do glosu niezaleznych badaczy, którzy chca opublikowac swoje prace stojace w sprzecznosci z ich polityka. Propaguje sie falszywa wiedze i niedopuszcza racjonalej. Przyklad: koncepcja grawitacji Einsteina (ugiecie czasoprzestrzeni). Slon by sie usmial.

                > al.1: „Czy zdjecie/film moze byc dowodem wedlug Ciebie, czy raczej nie.”
                > Czynnikiem decydującym jest to, jak taki materiał powstał. Zdjęcia czy filmy mogą być
                > pomocne w przeprowadzaniu badania, ale muszą być wykonane według ściśle
                > określonej procedury i z zabezpieczeniem przed manipulacjami w zapisie.

                Odnotowywanie tworzenia kregów zbozowych nie jest zjawiskiem obserwowanym tylko w wieku XX. One powstawaly równiez bardzo dawno temu. Sa tez sfilmowane obiekty, które przylapano na tworzeniu takich kregów. Oczywiscie material mozna kwestionowac, bo wszystko co na YT uwazane jest za malo wiarygodne, badz niewiarygodne. Niemniej, ludzie wrzucaja filmy, które niezawsze sa oszustwem. Ponizej dwa filmy: Jeden z nagrania obiektów tworzacych krag, drugi jest kompilacja kilku filmów.









                • ur-nammu Re: Przekazy z kosmosu 24.05.18, 19:15
                  ur-nammu: „Tak uzyskane wyniki należy opisać i opublikować w recenzowanym wydawnictwie.”
                  al.1: „I tu mam uwage odnosnie tzw. recenzowanego wydawnictwa. Otóz one - z uwagi na monopol sterowania nauka przez tzw. elity - nie dopuszczja do glosu niezaleznych badaczy, którzy chca opublikowac swoje prace stojace w sprzecznosci z ich polityka. Propaguje sie falszywa wiedze i niedopuszcza racjonalej. Przyklad: koncepcja grawitacji Einsteina (ugiecie czasoprzestrzeni). Slon by sie usmial.”
                  Myślę, że słoń powinien się raczej śmiać z teorii spiskowych, takich jak ta, którą wyżej zaprezentowałeś o monopolu sterowania nauką i propagowaniu fałszywej wiedzy przez instytucje naukowe – tak w każdym razie byłoby zdrowiej dla słonia. Jeśli lubisz być nabijany w butelkę przez cwaniaków uprawiających pseudonaukę, to trudno, zmuszany chyba nie jesteś.

                  Przy sposobności dodam, że właśnie wymóg kierowania prac do recenzji eksperckich zapobiega wysypowi opracowań niespełniających wymogów naukowości (pokrótce opisałem to w moim poprzednim poście), co powoduje, że przedstawiciele środowisk pseudonaukowych i inni szarlatani próbują dyskredytować tę procedurę utrudniającą im dokonywanie nadużyć.
                  O koncepcjach Einsteina nie zamierzam się wypowiadać, bo nie jestem fizykiem, a więc nie mam stosownych kwalifikacji. Ty chyba też, a to oznacza, że zamiast pisać o kwestiach, na których się nie znasz, powinieneś wziąć głęboki oddech i zająć się czymś, czemu jesteś w stanie podołać.

                  al.1: „Odnotowywanie tworzenia kregów zbozowych nie jest zjawiskiem obserwowanym tylko w wieku XX. One powstawaly równiez bardzo dawno temu. Sa tez sfilmowane obiekty, które przylapano na tworzeniu takich kregów. Oczywiscie material mozna kwestionowac, bo wszystko co na YT uwazane jest za malo wiarygodne, badz niewiarygodne. Niemniej, ludzie wrzucaja filmy, które niezawsze sa oszustwem. Ponizej dwa filmy: Jeden z nagrania obiektów tworzacych krag, drugi jest kompilacja kilku filmów.
                  Co za klasyczny festiwal nonsensu! Wrzucasz jakieś niedorzeczne filmy, na którym ktoś w nocy filmuje z daleka flary nad polem lub coś podobnego i snuje opowiastki na ten temat. Równie dobrze możesz tu się powoływać na filmy o zombi, wampirach, yeti czy jednorożcach. Takich produkcji nie brakuje w Internecie.

                  Ale mniejsza o to. Skoro nad polami w najlepsze lata sobie UFO i wyrzyna tajemne znaki w zasiewach, myślę, że powinieneś się udać na miejsce tego niezwykłego fenomenu. A nuż będziesz pierwszym, który zdoła nawiązać kontakt z kosmitami, którzy tu przybyli może z innej galaktyki i najwyraźniej są ogromnie zainteresowanymi brytyjskim rolnictwem... Miejsce w historii zapewnione.
                  • al.1 Re: Przekazy z kosmosu 26.05.18, 18:49
                    ur-nammu napisał:

                    > Myślę, że słoń powinien się raczej śmiać z teorii spiskowych, takich jak ta, którą wyżej
                    > zaprezentowałeś o monopolu sterowania nauką i propagowaniu fałszywej
                    > wiedzy przez instytucje naukowe – tak w każdym razie byłoby zdrowiej dla słonia.
                    > Jeśli lubisz być nabijany w butelkę przez cwaniaków uprawiających pseudonaukę,
                    > to trudno, zmuszany chyba nie jesteś.

                    Nie twierdze, ze nie ma pseudonauki. Niemniej, potrafie rozpoznac co nia jest, a co nie. Ja nie daje sie nabijac rzekomym cwaniakom, bo kieruje sie zasadami Racjonalnej Metody Naukowej (Rational Scientific Method), a Ci co ja stosuja, obnazaja bezlitosnie nonsensy wspolczesnej nauki. Reasumujac, oprócz racjonalnej wiedzy nauki glównego nurtu, znajduja sie jej irracjonalne czesci. Móglbym te nonsensy tu hurtem powymieniac.

                    > Przy sposobności dodam, że właśnie wymóg kierowania prac do recenzji eksperckic
                    > h zapobiega wysypowi opracowań niespełniających wymogów naukowości (pokrótce op
                    > isałem to w moim poprzednim poście), co powoduje, że przedstawiciele środowisk
                    > pseudonaukowych i inni szarlatani próbują dyskredytować tę procedurę utrudniają
                    > cą im dokonywanie nadużyć.

                    Tzw. peer reviewing uwazam za krepowanie mysli naukowej. Nie twierdze, ze jest to zawsze cos zlego, lecz bywa tez z drugiej strony formą cenzury, która nie pozwala badaczowi na opublikowanie wyników niezgodnych z polityka "oficjalnej" nauki. Móglbym rzucic wieloma przykladami o falszerstwach tej "oficjalnej". Ktos kto samodzielnie chcialby przedstawic swoje prace naukowe w znanych wydawnictwach naukowych powinien miec taka mozliwosc. Oczywiscie nie mówie tu o "pracy" kazdego badacza, bo irracjonalne mozna od razu rozpoznac.

                    > O koncepcjach Einsteina nie zamierzam się wypowiadać, bo nie jestem fizykiem, a
                    > więc nie mam stosownych kwalifikacji. Ty chyba też, a to oznacza, że zamiast p
                    > isać o kwestiach, na których się nie znasz, powinieneś wziąć głęboki oddech i z
                    > ająć się czymś, czemu jesteś w stanie podołać.

                    Żaden niedostatek wiedzy nie jest w stanie wyłączyć mi mózgu
                    No deficiency of knowledge can switch off my brain

                    Wiec nie powinienes mi sugerowac czym mam sie niezajmowac.

                    > Co za klasyczny festiwal nonsensu! Wrzucasz jakieś niedorzeczne filmy, na który
                    > m ktoś w nocy filmuje z daleka flary nad polem lub coś podobnego i snuje opowia
                    > stki na ten temat. Równie dobrze możesz tu się powoływać na filmy o zombi, wamp
                    > irach, yeti czy jednorożcach. Takich produkcji nie brakuje w Internecie.

                    Kregi sa tworzone najczesciej noca. Filmuje z daleka bo sie boi podejsc. Oczywiscie przebadanie nagranego filmu by dalo odpowiedz czy jest to falszerstwo czy nie. I tego na którym dwie kule tworza wzory w zbozu tez.


                    >
                    > Ale mniejsza o to. Skoro nad polami w najlepsze lata sobie UFO i wyrzyna tajemn
                    > e znaki w zasiewach, myślę, że powinieneś się udać na miejsce tego niezwykłego
                    > fenomenu. A nuż będziesz pierwszym, który zdoła nawiązać kontakt z kosmitami, k
                    > tórzy tu przybyli może z innej galaktyki i najwyraźniej są ogromnie zainteresow
                    > anymi brytyjskim rolnictwem... Miejsce w historii zapewnione.

                    £atwo sie smiac z UFO, ale wyjasnienia kto obecnie, dziesiatki lat temu, a nawet duzo wiecej, I w jaki sposób je tworzyl, to juz jest problem. Nie twierdze na 100%, ze jest to dzielem pozaziemskich, ale taka ewentualnosc biore pod uwage.
        • arana Re: Przekazy z ... 20.05.18, 10:55
          al.1 napisał:

          > ...kręgi zbożowe są prawdziwe...


          Ryżowe murale również. smile
          • kalllka Re: Przekazy z ... 20.05.18, 16:14
            Ehh myślisz arano, ze one te ryżowe rolniki nudzą się i tak sobie kultywują /tu pytanie o etymologię kultywacji/ kilkukolorowy ryż żeby ktoś ich z góry, lecąc np. do Peru, pooglądał?

            szczerze przyznaje ze mnie to dłubanie w ryzy zamiast nosie, bardzo rozśmieszyło.
            Ale i skojarzyło z dla mnie bliska- mandala. Prastarym sposobem symbolizowwania cudu trwania w nietrwałości.
            I może niektórym, jak Draw, rolnicy i ufo , właśnie o to chodzi byśmy pamiętali...?
            • arana Re: Przekazy z ... 21.05.18, 08:31
              kalllka napisała:

              kalllka napisała:

              > Ehh myślisz arano, ze one te ryżowe rolniki nudzą się i tak sobie kultywują /tu pytanie o etymologię kultywacji/ kilkukolorowy ryż żeby ktoś ich z góry, lecąc np. do Peru, pooglądał?


              Pewnie! Przecież grzeczność wymaga odpowiedzi: oni pytają kręgami zbożowymi, a my odpowiadamy kolorowym ryżem. To przydatne ćwiczenie przed oglądaniem rysunków z Nazca.

              >
              > szczerze przyznaje ze mnie to dłubanie w ryzy zamiast nosie, bardzo rozśmieszyło.

              I dobrze - wszak po to zamieściłam.

              A etymologia kultywować? Przypomniało mi się, że Inuk często poleca metodę obrazkową, więc w góglową grafikę w pisałam cultivare - i oto wyniki: prawie same butelki! smile


          • stefan4 Re: Przekazy z ... 20.05.18, 17:48
            arana:
            > Ryżowe murale również. smile

            Jakie murale, przecież one nie są na murze. Raczej terrale, albo agrale...

            Zadziwia mnie dyskusja na temat ,,prawdziwości'' zjawisk i przedmiotów. Czy krąg zbożowy jest ,,prawdziwy''? Czy papierowy żołnierzyk jest ,,prawdziwy''? Czy inteligencja emocjonalna jest ,,prawdziwa''? ,,Prawdziwe'' lub ,,fałszywe'' mogą być sądy o świecie, teorie, wypowiedzi
            • arana ryżale 21.05.18, 08:28
              stefan4 napisał:

              > arana:
              > > Ryżowe murale również. :
              > )

              >
              > Jakie murale, przecież one nie są na murze. Raczej terrale, albo agrale...

              Oj, masz rację - ale wybieram ryżale.

              >
              > Zadziwia mnie dyskusja na temat ,,prawdziwości'' zjawisk i przedmiotów.

              Więc nie daj się w nią wciągnąć. Tu śmiech tylko może pomóc, dlatego przywołałam ryżale. W innym wypadku skończymy na przysłowiowych diabłach na łebku szpilki.


              >...
              • stefan4 Re: ryżale 21.05.18, 10:10
                arana:
                > Więc nie daj się w nią wciągnąć.
                [...]
                > A może jednak pasują do jakiegoś ciągu matematycznego?

                Do jakiegoś wciągu na pewno pasują...

                - Stefan
            • ur-nammu Re: Przekazy z ... 21.05.18, 17:38
              stefan4: „Zadziwia mnie dyskusja na temat ,,prawdziwości'' zjawisk i przedmiotów.”
              Każdy ma prawo do zdziwienia. Inna rzecz, że niektórzy mają problemy z uzasadnieniem, skąd się ono wzięło.

              al.1: „Niemniej, kręgi zbożowe są prawdziwe
              stefan4: „Wszystkie? A fałszywych nie ma? Skoro ludzie potrafią fałszować nawet pieniądze, to cóż to dla nich znaczy, sfałszować krąg zbożowy.”
              stefan4: „Czy krąg zbożowy jest ,,prawdziwy''? Czy papierowy żołnierzyk jest ,,prawdziwy''? Czy inteligencja emocjonalna jest ,,prawdziwa''? ,,Prawdziwe'' lub ,,fałszywe'' mogą być sądy o świecie, teorie, wypowiedzi
              • ur-nammu Re: Przekazy z ... 21.05.18, 17:44
                Jest:
                „1 zgodny z rzeczywistością, nie zmyślony, nie urojony, nie udany, nie sfałszowany; realny, rzeczywisty, autentyczny, naturalny. z prawdą”

                Powinno być:
                „1 zgodny z rzeczywistością, nie zmyślony, nie urojony, nie udany, nie sfałszowany; realny, rzeczywisty, autentyczny, naturalny”
              • apersona Re: Przekazy z ziemi 21.05.18, 20:07
                Co i komu przekazuje to:
                https://www.labyrinths.org/photogallery/allisonvillecc7.jpg
                • stefan4 Re: Przekazy z ziemi 22.05.18, 10:46
                  apersona:
                  > Co i komu przekazuje to:
                  > https://www.labyrinths.org/photogallery/allisonvillecc7.jpg

                  Przekazuje, że specjaliści potrafią tak skomplikować nawet prostą drogę, bez żadnych rozgałęzień i skrzyżowań, na której nie ma jak się zgubić, że sprawia wrażenie labiryntu.

                  Tu masz inny ,,labirynt'' tego samego rodzaju, ale mniej efektowny:

                  https://img.myloview.pl/obrazy/biala-szpulka-nici-400-921356.jpg

                  - Stefan
            • arana ryżale 22.05.18, 06:32
              stefan4 napisał:
              >
              > Jakie murale, przecież one nie są na murze. Raczej terrale, albo agrale...


              Nie są na murze, a jednak murale! Wiki używa wprwdzie wyrażenia rice paddy art, ale rice murals trzyma się mocno. (To taki mały przyczynek do etymologii wyrażenia.)

              U nas ryż nie rośnie, ale kształty organiczne (w tym kręgi zbożowe - to już moja interpretacja) sugeruje całkiem udatnie poniższy obraz Macieja Mackiewicza. I podoba mi się o wiele bardziej niż ryżowe wytwory Japończyków.


              https://desa.pl/media/img/cms/auction_objects/34421/bc706b7879fbe90ea16a11d15e455872.jpg



              • arana murale jak siatka 22.05.18, 08:06
                arana napisała:

                > stefan4 napisał:
                > >
                > > Jakie murale, przecież one nie są na murze. Raczej terrale, albo agrale.
                > ..
                >
                >
                > Nie są na murze, a jednak murale! Wiki używa wprwdzie wyrażenia rice paddy art, ale rice murals trzyma się mocno.
                > (To taki mały przyczynek do etymologii wyrażenia.)


                Wczoraj przy sklepowej kasie usłyszałam: Czy potrzebna siatka na zakupy? W tym znaczeniu nie słyszałam tego określenia od kilkudziesięciu lat. Użyła go młodziutka kasjerka mówiąca z rosyjska intonacją. Miała oczywiście na myśli torbę na zakupy bynajmniej nie wykonaną z siatki. Podobny zabieg przyczynia się obecnie do wyrażenia ryżowe murale.
                • stefan4 Re: murale jak siatka 22.05.18, 09:43
                  arana:
                  > Wczoraj przy sklepowej kasie usłyszałam: Czy potrzebna siatka na zakupy?

                  Kiedyś to były siatki... A potem oczka im zarosły, a żadna nowa nazwa nie wyrosła.
                     
    • arana homo ludens 25.05.18, 10:17
      al.1 napisał:

      > Chodzi o kręgi zbożowe.

      Podyskutujmy o innych aspektach tego zagadnienia - jest ich trochę. Dziś pierwszy: skłonność człowieka do zabawy, która nie jest zwykłą rozrywką, lecz współzawodnictwem, rywalizacją przybierającą z czasem instytucjonalne formy. Garść najogólniejszych informacji - tu. Szersze info tutaj.

      Domyślacie się, że zostałam zainspirowana wypowiedzią astrofizyka francuskiego (ok. 39. minuty filmu) o manipulacji zmiennymi kulturowymi. Od dawna znamy też powiedzenie cui prodest. No więc korzyść zaistniała niewątpliwie, i to mniej lub bardziej świadoma.

      Jaka jest ta mniej świadoma? Żeby nie tykać zachowań religijnych (to zawsze kontrowersyjny temat), dam inny przykład na skłonność człowieka do działań magicznych: wymyśloną przyjaciółkę Ani z Zielonego Wzgórza.

      A korzyść bardziej świadoma? Łączy mi się z działaniami ludzkimi opisanymi jeszcze w XIX wieku przez Flauberta w powieści Bouvard i Pécuchet. Gdy tę książkę czytałam po raz pierwszy, machnęłam ręką lekceważąco: na szczęście niewielu ma środki (oni mieli spadek), by bawić się swoją niewiedzą i wykorzystać ją praktycznie. Dziś internet stoi otworem dla wszystkich! Powieść Flauberta w innych kolorach widzi współczesny czytelnik, żyjący w świecie, w którym dostęp do wszelkiej wiedzy zapewnia internet, Google i Wikipedia. Wszyscy jesteśmy zatem znawcami w każdej dziedzinie. Wystarczy wpisać hasło. Tylko czy to rzeczywiście równie proste? Bouvard i Pecuchet jest ważną pozycją, nawet jeśli uważana bywa za najgorszy tekst, jaki wyszedł spod pióra Flauberta. Ważną, ponieważ skłania do myślenia i zapowiada nadejście kolejnej epoki oraz powieści postmodernistycznej. A nawet jeśli rzeczywiście stanowi encyklopedię ludzkiej głupoty, jak bywa określana, i tak warto ją przeczytać. Flaubert napisał bowiem tę książkę dla nas, dla – tak, tak, nie bójmy się uderzyć w patos – przyszłych pokoleń. Jesteśmy mu to winni.

      A teraz korzyść najbardziej świadoma, czyli manipulacja. W tym miejscu Was poproszę o przykłady, bo sama zupełnie się w tym nie orientuję. Wiem tylko, że nauka prowadzi badania o roli zmiennych kulturowych w przestrzeni społeczno-ekonomicznej. No i zastanawia mnie oczywiście wzrost populizmu, który zaczyna urastać do rangi problemu.



      • stefan4 Re: homo ludens 26.05.18, 12:49
        arana:
        > Garść najogólniejszych informacji - tu.

        Cytat stamtąd:
            Jeszcze w Średniowieczu ludus był na porządku dziennym.
            Dziś zniknął – żaden z języków europejskich, które przecież na
            potęgę zapożyczają się u łaciny, nie przygarnął tego określenia.

        Jak to żaden, a pol. ,,ludzie'' i podobne u wszystkich Słowian? Tak bardzo zafascynował nas ludens, że aż odrzuciliśmy homo, bo nie lubimy pleonazmów...

        Akapit marudzenia językowego: ludens oczywiście jest spokrewnione z ludus, ale trudno twierdzić, że od niego pochodzi. To jest imiesłów (= bawiący się), więc ,,pochodzi'' od czasownika:
            ludo, ludere, lusi, lusum = bawię się, bawić się, zabawiłem się, bawione

        arana:
        > nauka prowadzi badania o roli zmiennych kulturowych w przestrzeni społeczno-ekonomicznej. [...]

        O pozaekonomicznych czynnikach kształtujących ceny pisał już sążniste tomy sam John Stuart Mill
        • arana mea culpa 26.05.18, 18:44
          stefan4 napisał:

          > Akapit marudzenia językowego: ludens oczywiście jest spokrewnione z ludus, ale trudno twierdzić, że od niego pochodzi. To jest imiesłów (= bawiący się), więc ,,pochodzi'' od czasownika:   ludo, ludere, lusi, lusum = bawię się, bawić się, zabawiłem się, bawione

          Rozgrzeszam chętnie, bo marudzenie okazało się twórcze - skłoniłeś mnie do poszukiwań: oto wyniki.

          To było tzw. pierwsze primo. Drugie dotyczy mojego grzechu: impulsywności. Pierwotnie nie dosłuchałam dobrze informacji - zrobiłam to dopiero teraz i wyłowiłam nazwisko astrofizyka, o którym była mowa. A to Jacques Vallée, astronom, owszem, ale były - natomiast obecny UFOLOG! A to jego informację o manipulacji przenosi w rejony sf. Wypisuję się zatem z wątku.

Pełna wersja