al.1
01.05.19, 13:20
Dzień dzisiejszy przywlókł mi wspomnienia pochodowe, w tym o szturówce, przed otrzymaniem której każdy z uczniów bronił się jak mógł, w celu szybszego urwania się z pochodu.
Równocześnie takie słowa jak: tytułowe, przebitka, czy ołówek chemiczny/kopiowy przechodzą do lamusa słownikowego.
Poniżej tragiwesołość autorstwa Krzysztofa Gruszczyńskiego, czyli próbka poezji mrocznych czasów naszej historii, z mojego białego kruka, którego ocaliłem przed zmakulaturyzowaniem, a który był jedną z pozycji biblioteki Wrocławskiego Zarządu Aptek. Endżoj
STALIN - INŻYNIER NASZYCH MARZEŃ
Gdzie tajga była, dymią miasta,
lasy północne idą w step
i człowiek na bezpłodnych piaskach
dochodzi urodzajnych gleb.
Nie za górami jest komunizm,
rzeki zmieniają dawny nurt,
gdzie nadmiar słońca - woda szumi
i do pastuszych zmierza jurt.
Wola człowieka cuda czyni:
w upalne niebo rzuca obłok,
pszenicę sieje na pustyni,
skałom wyrywa kiść winogron.
Kto twardo w bitwie trwa upartej
przeciw ciemnościom i bezprawiu,
ten umie pokierować wiatrem,
ten słońcu wymagania stawia.
Kto strzegł jak oka rewolucji,
kto do zwycięstwa wiódł narody,
ten umie rzeki bieg odwrócić,
ten prawa stwarza dla przyrody.
To Stalin w lasy pochód śle,
rzekom w pustynie płynąć każe,
Stalin - towarzysz, Stalin - wódz,
Stalin - inżynier naszych marzeń.