Tak sie teraz bajki opowiada, hm.
Zapina ziomala Kaptur przez osiedle na miejscówke do starszej Jareckiej.
Pokitrane ma po kieszeniach troche bakania i jakiś szamunek. Wyczaił ją wilk
wypas i ściemę jej z klatki odstawia:
- Elo sztuka. Gdzie się idziesz ustawić?
- Wybiłam się z chawiry i hetam się z tym towarem do starek=j ojca.
Wilk skumał akcje w moment i między blokami skrót na miejscówkę do starej
Jareckiej wylukał, a po drodze zdążył jeszcze bucha sciągnąć z writerami.
Wpier*** (czytaj: wyrzucił) Jarecką, kabone jej z szuflad powyjmował, co by
na zioło starczyło. Jebn*** się (czytaj: położył się) na wyro i ścieme
odstawia... Moment i laska w czerwonej bluzie tez ustawia się na miejscówce.
Patrzy na babkę i nie czai wszystkiego:
- Babka, melanż jakiś był, że uszy i oczy troche przyduże masz, czy to
może ja za dużo smażyłam?
A wilk zajawkę już taką złapał, że opierd*** (czytaj: zjadł) w moment Kaptura
i faze na wyrze dalej odstawia. Wnet wezwano wszystkie jednostki Policji do
chawiry Jareckiej, w tym najważniejszą Grupę Szybkiego Reagowania. Bardzo
szybko wbili się do chawiry Jareckiej i w moment skatowali wilka za
odstawianie nielegalu. Policja uwolniła kaptura i babkę, a wilk wskutek
odniesionych wyzionął ducha. I wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Koniec