Dodaj do ulubionych

udziugany,utytłany, wydyrdolone...

06.12.06, 22:00
czy ktoś tak jeszcze mówi?
I problem:nie mogę męża oduczyc mówić na tarkę tartka!Ale to mnie wkurza,
zwłaszcza, że wg niego to ja źle mowię!!!!!!!!11
Obserwuj wątek
    • phlora Re: udziugany,utytłany, wydyrdolone... 07.12.06, 12:27
      Ja mówię utytłany, jak najbardziej. A co to udziugany i wydyrdolone? Za to u
      mnie duje i można posmyrać.
    • ambrig Re: udziugany,utytłany, wydyrdolone... 07.12.06, 12:36
      Tartka to mi pachnie pograniczem małopolski i zagłębia. Pamiętam, że tak mówił
      mój stryj (czy stryjanka nie pamiętam). Może tak mówią raczej faceci, bo i
      "krawatka" to z tych rejonów Polski. Nalepiej przyjmijcie że oboje mówicie
      poprawnie, tylko mąż zaciąga gwarą. To sympatyczne.
    • croquemitaine Re: udziugany,utytłany, wydyrdolone... 07.12.06, 13:47
      Utytłany (czyli brudny) mówi moja mama, pochodzi z Konina. Na przykład, "Co żeś
      się tak utytłała?" do wnuczki, która bawiła się w piaskownicy. Mówi też, że coś
      jest zglęzłe i zapyziałe - nieświeże, sfatygowane, niskiej jakości. Nadźgać to
      napchać ciasno, natomiast nie wiem, co to udziugany. Dyrdolić to chyba coś
      robić niezgrabnie, ale nie jestem pewna. Chętnie się dowiem co to udziugany i
      wydyrdolone...
    • nz2 Re: udziugany,utytłany, wydyrdolone... 07.12.06, 17:40
      U nas w domu mówiło się "utytlany'. A czy wiesz co to jest 'ociepka'?
      • ciupazka Re ociepka 08.12.06, 00:26
        ociepka - wiązka słomy, snopek słomy, wiązka lnu związanego powrósłem
        • ciupazka Re: zadziugać 08.12.06, 00:28
          zadziugany, zadziugać = zabity, zabić... prawie na śmierzć
          • ambrig Re: zadziugać = zaciukać? 10.12.06, 20:19
            Czyżby zadziugać to wersja zaciukanego?
            • ciupazka Re: zadziugać = zaciukać tak, ze sie nie rusy.., 11.12.06, 12:58
              ambrig napisał:

              > Czyżby zadziugać to wersja zaciukanego?

              dziug = porażenie = paraliż; dostać dziuga, nei moze porazić telo, ze jaze
              pomrzes, hehe...

              dziugonisko - określenie na cłeka cierpiącego na niedowład, bezwład

              dziuge porazony = sparaliżowany

              dziugon = młokos
        • szwager_z_laband Re: Re ociepka 08.12.06, 09:40
          ciupazka napisała:

          > ociepka - wiązka słomy, snopek słomy, wiązka lnu związanego powrósłem


          u nos tyszsmile
        • nz2 Re: Re ociepka 08.12.06, 21:51
          okolice Chrzanowa - wiązka, bukiecik kwiatów niczym nieozdobiony, prosto z ogródka ew. z łąki. Tu również funkcjonuje chłabinka (hłabinka ?)- czyli witka do poganiania np. gęsi.
          • oblas Udziugany 18.12.06, 00:06
            U nas są te słowa:

            utytłany-uflagany,ubrudzony(ale raczej tylko błotem nie piachem)

            udziugany-ucięty,wycięty(z kłopotami,byle jak)
            ('udźgany' znaczy upity)

            wydyrdolone-'usunięte','wyrzucone';też'wydyrdolił go'-tzn.'wycisnął z niego
            np.pieniądze'
            (gdyby było 'udyrdolone'-to by mogło 'ucięte' a 'udyrdane'-zgniecione,ubite)

            (Przytyk,Zakrzew i okolice)

            'ociepka'-słowo ślyszałem ale nie wiem o co chodzi....

            • jessyk dyrdolić a moze tyrtolić 01.02.07, 19:37
              Idziemy tyrtolić gnój - oztrzepować gnój widłami, coby był tak drobniućko
              ozesioty po kawołku. To po góralsku
    • tigrissimo wydruźdane... 10.04.07, 00:44
      czyli zabrudzone
      to w "gwarze osobistej" mojej teściowej

      a jak coś leży nieporządnie to mówi, że jest "powągorzone"
    • iulius Re: udziugany,utytłany, wydyrdolone... 22.04.07, 12:23
      Utytłany jest w użyciu w Poznaniu. Przynajmniej w moim domu smile
      • dziurdziak Re: udziugany,utytłany, wydyrdolone... 21.07.07, 19:11
        w Krk tez sie mowi utytlany albo umorusany, znam tez posmyrac, bo mowimy
        posmyrac albo pogilgotac
    • ipswich1 A richtig! Jak macie dzieci, to sa to... 23.07.07, 09:59
      sa z nich napewno gzuby ufaflotane albo i gzuby niewarte. A na szneke z glancem
      im do szuly dajesz? Nie? No to Ty zla matka jestes. A za winkiel z tytkom po
      pyrki posylasz, co? I jak przyniosa to maja zostawic w antrejce na ryczce.
      Jak leca po pyrki to kazesz ubrac im cweterek albo dzomperek, co by sie nie
      pochorowaly, bo jak fiber przyjdzie, to sama bieda. I arcta trza bedzie wolac z
      waszego fiertla.

      To tak troche z pomorska. Pozdro.
      Bromberg
      • dialektolog Re: A richtig! Jak macie dzieci, to sa to... 23.07.07, 10:02
        Dzieki za wizytę.
        Czy to prawda, że w Bydgoszczy sie mowi: ne (= nie)?
        Dialektolog


        ipswich1 napisał:

        > sa z nich napewno gzuby ufaflotane albo i gzuby niewarte. A na szneke z glancem
        >
        > im do szuly dajesz? Nie? No to Ty zla matka jestes. A za winkiel z tytkom po
        > pyrki posylasz, co? I jak przyniosa to maja zostawic w antrejce na ryczce.
        > Jak leca po pyrki to kazesz ubrac im cweterek albo dzomperek, co by sie nie
        > pochorowaly, bo jak fiber przyjdzie, to sama bieda. I arcta trza bedzie wolac z
        >
        > waszego fiertla.
        >
        > To tak troche z pomorska. Pozdro.
        > Bromberg
        • ipswich1 Juz mialem napisane i wszystko sie wykopyrtnelo... 23.07.07, 10:43
          bydgoskie przeczenie jest czyms posrednim miedzy niem. "nein" a pol. "nie".
          Moze to tak brzmiec jak "ne" z przedluzonym "e".
          U mnie w domu zawsze sie tak mowilo. Moja matka, rodowita Pomorzanka (z
          Grudziadza), moja babka i nawet ojciec, chociaz nie byl Pomorzakiem (z
          Wloclawka) ale zawsze mowil zeby ubrac "cweterek" albo "dzomperek" a
          najlepiej "pulower". Jak cos przeskrobalem za knopa, matka (albo babcia) zawsze
          mowila, ze:
          - Jak Cie pacne (albo szmajsne) w sznupe to sie oblizniesz, ty gzubie
          ufaflotany!
          Po przeprpwadzce do Lodzi, panie w geszefcie za winklem robily duze oczy jak
          prosilem o "nieduza szneke z glancem, bo chce byc szlank a lubie szneki".
          Jeszcze teraz, czasami w gronie przyjaciol obsztorcuje corke od gzubow
          niewartych, co zawsze wzbudza wybuch smiechu. Lodzianie tego nie znaja.

          dialektolog napisał:

          > Dzieki za wizytę.
          > Czy to prawda, że w Bydgoszczy sie mowi: ne (= nie)?
          > Dialektolog
          >
          >
          > ipswich1 napisał:
          >
          > > sa z nich napewno gzuby ufaflotane albo i gzuby niewarte. A na szneke z g
          > lancem
          > >
          > > im do szuly dajesz? Nie? No to Ty zla matka jestes. A za winkiel z tytkom
          > po
          > > pyrki posylasz, co? I jak przyniosa to maja zostawic w antrejce na ryczce
          > .
          > > Jak leca po pyrki to kazesz ubrac im cweterek albo dzomperek, co by sie n
          > ie
          > > pochorowaly, bo jak fiber przyjdzie, to sama bieda. I arcta trza bedzie w
          > olac z
          > >
          > > waszego fiertla.
          > >
          > > To tak troche z pomorska. Pozdro.
          > > Bromberg
          >
          >
        • ipswich1 Jedna pomylka. Fajne forum i co chwila cos jest 23.07.07, 11:07
          do uzupelnienia. Bardziej gwarowy jest "kartofel" niz "pyrki". To drugie
          bardziej odnosi sie do mieszkancow jednego z regionow Polski (tylko prosze bez
          szowinizmow, nie mam nic zlego na mysli, prowadzimy rozwazania jezykowe i nie
          jest moja intencja obrazanie kogokolwiek, jezeli ktos sie czuje urazony:
          serdecznie przepraszam) tak samo zreszta jak "antki", to o ludziach zza Wisly.
          A za "knopa" to chodzilem do "pantofelszule" i musialem w domu
          robic "szularbait" i dopiero jak bylem "genuk" moglem isc grac w pilke.
          I oczywiscie pisanie gotykiem. Moja matka mnie tego nauczyla. Z tym pisaniem
          teraz to juz gorzej (zapomnialem troche, durna pala) ale jestem chyba jedyny w
          rodzinie, ktory potrafi odczytac zapisane gotykiem notatki kuchenne mojej babci.
          Zabawna historia: Kiedys, w szkole sredniej dla kawalu napisalem cale
          wypracowanie z niemieckiego gotykiem. Pani profesor, przemila osoba zreszta,
          byla totalnie zaskoczona i poprosila abym jej przeczytal, bo... ona nie umiala.
          Miala to na studiach ale nie myslala ze ktokolwiek jeszcze umie w tym pisac.

          Niby jest jedna Polska, tylko 230 km dalej i juz mozna sie nie porozumiec.
          Sadze jednak ze to jest piekne, roznorodnosc, rozni ludzie, rozne gwary a
          wszystkich laczy jedno: chec rozmowy i porozumienia. Kazdego na swoj sposob.
          Pozdrawiam "dialektologa"

          W razie czego sluze pomoca (tlumaczeniem z pomorskiego na "nasze"):
          ipswich1@gazeta.pl
      • ipswich1 A jeszcze jedno! I uwazajcie co by Wam... 23.07.07, 10:04
        gzuby na lujow nie wyrosly i trotuaru na haupsztrase nie glancowaly.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka