Reguły rządzące zdrabnianiem

24.04.03, 09:26
Czy istnieją reguły dotyczące zdrabniania?

Chodzi mi o wybór między formami z -ik (-yk) a z -ek.

Jest na przykład kogutek i kogucik, diabełek i diablik, butek i bucik.

Jest sadek i sadzik, belwederek i belwederzyk, choć te drugie (z -ik,-yk)
znalazłem tylko w Doroszewskim.

Jest piesek, ale czy kto słyszał o piesiku (albo psiku)?

Słowniki podają gwoździk, chwaścik i chwościk, ale słyszałem też formy
gwozdek, chwastek i chwostek.

Słowniki podają wielbłądek i tulipanek, ale wielbłądzik i tulipanik też mi się
widzą jako zdatne do użytku. Ale dzbanik już kłuje w uszy - przyjmuję dzbanek
i tylko tak.

Jeśli z dwóch form (np. wielbłądek / wielbłądzik) jedna trafi do słownika, a
druga nie, to czy użycie tej drugiej uważacie za błąd?
    • wind-eye Re: Reguły rządzące zdrabnianiem 24.04.03, 10:22
      reptar napisał:

      > Czy istnieją reguły dotyczące zdrabniania?
      > Chodzi mi o wybór między formami z -ik (-yk) a z -ek.
      > Jest na przykład kogutek i kogucik, diabełek i diablik, butek i bucik.

      no to chyba jeśli mamy twardą spółgłoskę to wtedy końcówka -ek a jak zmiękczoną
      to -ik smile)

      a może różne formy zdrabniania pochodzą z różnych języków słowiańskich?
      • reptar Re: Reguły rządzące zdrabnianiem 24.04.03, 10:34
        wind-eye napisała:

        > no to chyba jeśli mamy twardą spółgłoskę to wtedy końcówka -ek a jak
        > zmiękczoną to -ik smile)


        Ale spółgłoska nie może być równocześnie twarda i miękka
        (jak w parach kogutek / kogucik, diabełek / diablik).
        • wind-eye Re: Reguły rządzące zdrabnianiem 24.04.03, 11:14
          chodziło mi o to że po "t" w zdrobnieniu zawsze będzie "ek" a po "c'"
          będzie "ik" bo "t" jest twarde a "ć" miękkie

          a może ciężko myślę?smile)
          • reptar Re: Reguły rządzące zdrabnianiem 24.04.03, 11:48
            wind-eye napisała:

            > chodziło mi o to że po "t" w zdrobnieniu zawsze będzie "ek" a po "c'"
            > będzie "ik" bo "t" jest twarde a "ć" miękkie
            >
            > a może ciężko myślę?smile)


            Ale Ty piszesz o t i c już w zdrobnieniu. O tym, że po t w 'kogutek' jest -ek,
            a po c w 'kogucik' jest -ik. I to się zgadza, ale mnie interesuje jeden etap
            wcześniej - mam formę wyjściową, nie zdrobnioną, 'kogut'. Tu na końcu masz t,
            ale to nie decyduje o tym, który wariant zwycięża. W przypadku koguta jest
            remis, masz zdrobnienie z -ik i masz zdrobnienie z -ek. W przypadku innych
            wyrazów - bywa różnie.

            Jeśli więc dysponujesz tylko formą niezdrobnioną, to jak się rozeznać?
            Mały głód to będzie głodek czy głodzik? Mały dąb to dąbek czy dębik? Itd.
          • stefan4 Re: Reguły rządzące zdrabnianiem 24.04.03, 11:53
            wind-eye:
            > chodziło mi o to że po "t" w zdrobnieniu zawsze będzie "ek"

            Na przykład ,,batek'' (mały bat).

            wind-eye:
            > a po "c'" będzie "ik"

            Tu już trudniej znalaźć kontrprzykład, bo mało męskich rzeczowników kończy się
            na ,,ć''. Czy zaakceptujesz ,,bociek'' czy będziesz się upierała przy
            ,,bocianku''?

            - Stefan
            • reptar Re: Reguły rządzące zdrabnianiem 24.04.03, 12:07
              stefan4 napisał:

              > Na przykład ,,batek'' (mały bat).



              Ty na serio ten 'batek' zapodałeś czy jako kontrę? Bo bacik w źródłach jest
              (np. tu: sjp.pwn.pl/haslo.php?id=3065 ), a batka nie znalazłem.
              • stefan4 Re: Reguły rządzące zdrabnianiem 24.04.03, 13:11
                reptar:
                > Ty na serio ten 'batek' zapodałeś czy jako kontrę?

                Chodziło mi o kontrprzykład do zasady zaproponowanej przez Wind-Eye. A Ty
                naprawdę przeglądałeś słowniki w poszukiwaniu ,,batka''? Zdaje się, że
                wyszedłem na sprzedawcę kolumny Zygmunta. Zdaje się, że Ty wyszedłeś na nabywcę
                w/w kolumny.

                Osobiście sądzę, że żadnej takiej prostej zasady zdrabniania nie znajdzie się.
                Twój problem jest dobrze wycelowany.

                - Stefan
                • reptar Re: Reguły rządzące zdrabnianiem 24.04.03, 13:40
                  stefan4 napisał:

                  > A Ty naprawdę przeglądałeś słowniki w poszukiwaniu ,,batka''?



                  Nieistnienie słowa jest dużo trudniej udowodnić niż istnienie   wink
                  Wcale nie jestem przekonany, że się nigdzie nie znajdzie.
    • mika_p Re: Reguły rządzące zdrabnianiem 24.04.03, 11:46
      Kiedyś czytałam, ale dotyczyło to zdrabniania imion, że jest to sprawa
      regionalna - o ile się nie mylę, Mazowsze preferowało -ek, zaś Małopolska -ik.

      Nawet znam przyklady do teorii:
      Kazek, który mnie w dzieciństwie irytował swoją "wsiowością" i Kazik, który
      przez moją językową intuicję uznany był za formę literacką.
      Tadek, dla mnie naturalny, i Tadzik, znany tylko z lektur.
    • ja22ek Re: Reguły rządzące zdrabnianiem 25.04.03, 09:19
      Mnie się wydaje, że dystrybucja końcówek -ek i -ik nie jest sprawą regionalną,
      lecz całkowicie losową, to dobre zagadnienie dla statystyka.
      Choć mam osobiście odczucie, że -ek zdrabnia mniej niż -ik. Może dlatego, że
      jest mniej miękki. Mniej, bo całkiem twardy nie jest: stryk - stryczek, drąg -
      drążek; to efekt bardzo odległej czasowo palatalizacji (chyba tzw. pierwszej).
      A jak to jest z uniezależnianiem się zdrobnień? Mamy stołek, który nie jest
      małym stołem, i stolik, który jest. Mamy dziadka, który nie jest małym dziadem,
      ale za to nie mamy dziadzika. Dzwonek niekoniecznie jest małym dzwonem (czyli
      sygnaturką). Proszę o niezależne -ik, bo nie mogę znaleźć!
      • mkw98 Re: Reguły rządzące zdrabnianiem 25.04.03, 09:21
        ja22ek napisał:

        > A jak to jest z uniezależnianiem się zdrobnień? Mamy stołek, który nie jest
        > małym stołem, i stolik, który jest. Mamy dziadka, który nie jest małym
        dziadem,
        >
        > ale za to nie mamy dziadzika. Dzwonek niekoniecznie jest małym dzwonem (czyli
        > sygnaturką). Proszę o niezależne -ik, bo nie mogę znaleźć!

        wąglik? smile
        • kaj.ka Re: Reguły rządzące zdrabnianiem 25.04.03, 10:21
          Wąglik? Chyba też nie. Właściwie dlaczego chorobę tak nazwano? Może autorem
          nazwy był ktoś ze Śląska. Terrorystyczna bakteria wywołująca ją - laseczka
          wąglika czyli bacilus anthracis (anhraks, gr. węgiel) mogłaby się nazywać
          laseczką węglika. Poza tym -ik ma też inną funcję slowotwórczą:
          robotnik, psotnik, naczelnik.
      • reptar Re: Reguły rządzące zdrabnianiem 25.04.03, 10:23
        ja22ek napisał:

        > Proszę o niezależne -ik, bo nie mogę znaleźć!


        Próbowałem coś wyszperać i znalazłem morze przykładów, jednak zdecydowana
        większość z nich ma jedynie charakter żartu. Ale znajdziesz w tej puli zapewne
        również kilka takich, które rzeczywiście będą "niezależnym -ik". W niektórych
        przypadkach nie podejmuję się rozstrzygnąć, czy to to, czy coś całkiem innego.
        Końcówka -ik służy chyba nie tylko do tworzenia zdrobnień. Dlatego wrzucam
        wszystkie te przykłady hurtem, wymieszane w jednym worku.

        AEROB - aerobik (i to mi się podobało najbardziej!)
        ALKOHOL - alkoholik
        BEZ - bzik
        BRÓD - brodzik
        COKÓŁ - cokolik (rodzaj flizy)
        DYWAN - dywanik (wizyta u wkurzonego szefa)
        GAZ - gazik
        GRAF - grafik
        GUZ - guzik
        KOWAL - kowalik (ptak)
        KRÓL - królik
        LEP - lepik
        MAG - magik
        MELON - melonik
        PAW - pawik (motyl)
        PLATON - platonik
        SEJM - sejmik
        TROP - tropik
        TRYB - trybik
Inne wątki na temat:
Pełna wersja