Na początek przywitam się serdecznie z dużym uśmiechem, gdyż ponieważ to mój pierwszy post

Bywalcem jestem stałym, kopię, czytam, chłonę jak gąbka, ale nadeszła chwila kiedy napisać muszę...
Jestem mamą niespełna 17sto miesięcznej Niny. Mała zaczyna samodzielnie chodzić (dopiero kilka kroczków po domu), ale spacery wciąż są w wózku. Od urodzenia używamy mutsy iGO i pewnie nie myślałabym o innym wózku gdyby nie fakt, że mutsy stoi u dziadków, którzy opiekują się Niną. Zimą nie było z tym problemu, teraz jednak pewnie będziemy wychodzić po obiadku na popołudniowy spacer, a nie wyobrażam sobie wozić mutsy codziennie w te i we wte

Padła więc decyzja o zakupie spacerówki.
Nie musi to być tyci wózeczek, bo nie chodzi o przejście z samochodu do CH i z powrotem. Jednocześnie nie chcę jakiejś dużej kolubryny (mimo wygody dziecka - pompowane koła i te sprawy), bo nigdy takiego wózka nie szukałam. Odpadają parasolki (przeraża mnie ich klekot kiedy mijam je na ulicy, choć design elodie details... ach! <3), odpadają też plastikowe chicco itp.
Po przejrzeniu setek stron, zdjęć, for, blogów etc. wytypowałam:
- Britax B-Motion 4
- Britax B-Agile 4
- Joie Litetrax 4
- Peg Perego Booklet
Ogranicza mnie niestety budżet, więc pierwsza i czwarta pozycja wchodzi w grę (raczej) tylko używka w dobrym stanie.
Napaliłam się na B-Motion, bo pompowane koła (a to taka wytyczna dla wózkowych laików). Niestety używek brak więc zaczęłam szukać dalej.
O Joie Litetrax za dużo nie ma, ale z tego, co zdążyłam się zorientować, to wózek b.podobny do B-Agile. A potem trafiłam na Bookleta (tu, na gazecie

) i zaczęłam czytać, i czytać, i czytać...
Jeśli dobrze rozumiem, Booklet ma przewagę nawet nad B-Motion m.in. dzięki prowadzeniu. Poza tym ma bardziej pionową pozycję (to akurat dla mnie b.ważne, bo córka lubi siedzieć w pionie i się rozglądać) i podnóżek (mały bo mały, ale ma). Nie wiem, jak z pasami, ale niezbędna jest możliwość rozdzielenia pasów naramiennych i biodrowych, bo córka od dawna jeździ tylko z biodrowymi.
I w sumie po tym co przeczytałam, była zdecydowana na Bookleta, ale używanego znalazłam tylko jednego od forumowej atwar1

Ale raz, że jest jeszcze o kilkadziesiąt zł poza moim zasięgiem

, dwa - róż. A do tego mąż nie jest na 100% przekonany
Możecie coś doradzić? Może jeszcze jakaś alternatywa? Albo może któraś ma Bookleta i chce go sprzedać w dobre ręce?