Witam , postanowiłam założyć ten wątek bo tak się zastanawiam czy aby nie przesadzam. Całkiem niedawno był mój ślub, a na mim..no właśnie...wrzeszczące dziecko, córka żony siostry męża. Tak się owe dziewczę darło, że nie słyszałam księdza! W kościele było mało gości więc dodatkowo echo robiło swoje. Mama owej Julki spokojnie siedziała i słuchała mszy

. Miałam szczęście że Jedna rozsądna osoba się znalazła a mianowicie tata mamy dziewczynki i z nią wyszedł. Reszta mszy przebiegała już spokojnie

. Ale co by było gdyby ten pan nie został zaproszony, bo tak miało być pierwotnie??? Mama tłumaczyła się że "to tylko dziecko". A to był " tylko " mój ślub. Też mam teraz dziecko i gdyby mnie się taka sytuacja przytrafiła to biorę nogi za pas i wychodzę, nie psuję komuś najważniejszego dnia w życiu

. Proszę napiszcie że mam rację