Dodaj do ulubionych

Kobieta, teściowa, matka

06.02.14, 09:29
Wczoraj w klubie rozgorzała dyskusja - poruszana już na jakimś forum - czy zięć i synowa powinni składać życzenia swoim; teściowym/świekrom życzenia z okazji dnia kobiet i dnia matki. Bo Dzień Teściowej można potraktować w formie żartu.
"Święta" się zbliżają wink aga
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 10:14
      Myślę, że tu nie ma czegoś takiego, jak "powinni". Życzenia są sprawą między dwojgiem ludzi, a jeżeli są szczere, to są czymś trochę intymnym. Ważne jest, czego oczekuje konkretna osoba, której mają (albo nie mają) być składane życzenia i do tego powinien dostosować się składający.
    • angazetka Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 10:45
      Z okazji Dnia Kobiet - tak, bo teściowa kobietą jest. Z okazji Dnia Matki - nie, bo to nie ich matka.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 11:06
        jak to nie- przeciez do tesciowej powinno sie mowic "mamo".
        jak sie mezczyzna zeni, to nie tylko pojmuje zone, ale i dostaje w komplecie nowa
        matke i ojca, oraz reszte rodziny jesli takowa jest. chce -nie chce.

        Minnie
        • matylda1001 Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 11:33
          Masz rację, Minnie, tak powinno być. Co do Dnia Kobiet, to teściowa nie jest bardziej kobietą od synowej, więc w tym dniu obie panie przyjmują hołdy od męskiej części rodziny.
        • nevada_r Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 11:35
          > jak to nie- przeciez do tesciowej powinno sie mowic "mamo"

          Na szczęście nie masz racji.

          > jak sie mezczyzna zeni, to nie tylko pojmuje zone, ale i dostaje w komplecie n
          > owa
          > matke i ojca, oraz reszte rodziny jesli takowa jest. chce -nie chce.

          Owszem, dostaje dodatkową "rodzinę", ale nie dostaje z automatu nowej matki i ojca. To, czy teść i teściowa będą takim matką/ojcem, zależy od układów pomiędzy nimi a zięciem/synową. I to jest odpowiedź na pytanie autorki wątku - składanie życzeń [lub nie] zależy od układów pomiędzy danymi osobami.
        • aqua48 Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 11:43
          ach_dama_byc_z_kanady napisała:

          > jak to nie- przeciez do tesciowej powinno sie mowic "mamo".
          > jak sie mezczyzna zeni, to nie tylko pojmuje zone, ale i dostaje w komplecie n
          > owa matke i ojca,

          Błąd. Matkę i ojca ma się jednych. Rodzina męża/żony oraz sami teściowie nie są krewnymi TYLKO powinowatymi. Nie ma obowiązku zwracania się do nich per mamo, tato. Można, ale to zależy wyłącznie stopnia sympatii i jest dobrą wolą obu stron, a nie obowiązkiem czy powinnością.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 11:53
            aqua48 napisała:
            Można, ale to zależy wyłącznie stopnia sympatii i jest dobrą wolą obu stron, a nie obowiązkiem czy powinnością.

            otoz to. to mialam wlasnie na mysli przez "powinno sie",
            a jest jak jest jak wychodzi z ukladow.
            ale 'powinno' sie zlozyc zyczenia bo przez powinowactwo technicznie tesciowe
            maja nowa corke lub syna, i odwrotnie - syn/ corka nowych rodzicow. no tak jest.

            a czy przypadkiem nie nastapilo tu poluzowanie zasad sv?
            bo dawniej chyba nie mozna bylo nawet inaczej niz 'ojcze, matko' do tesciow...?

            Minnie
            • aqua48 Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 12:00
              ach_dama_byc_z_kanady napisała:

              > ale 'powinno' sie zlozyc zyczenia bo przez powinowactwo technicznie tesciowe
              > maja nowa corke lub syna, i odwrotnie - syn/ corka nowych rodzicow. no tak jes
              > t.

              Kolejny błąd, tak nie jest. Teściowie mają synową lub zięcia, to nie ich "nowe dziecko", tylko dorosła i niezależna osoba..
              • kora3 Dokładnie! Dodam jeszcze 06.02.14, 12:31
                ze całkiem sporo konfliktów na linii teściowie - zieć, synowa bierze się z braku uświadomienia sobie oczywistości napisanej przez Aquę i wina leży tu po stronie na ogół teściów.
                Bywa tak, ze teściowie traktują właśnie tak synową/zięcia, jakby jeszcze pare lat temu mieli nad nimi władze rodzicielską. Nie! To jest osoba OBCA, a nie ich dziecko - choćby nie wiem jak kto dowodził, że slub czyni rodziny młodych sobie bliskimi, to prawdą nie jest!
                Te rodziny zbliżają się, gdy z obu stron jest do tego wola i fajnie, ale nie należy yego z automatu oczekiwać.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 22:45
                aqua48 napisała:
                Kolejny błąd, tak nie jest. Teściowie mają synową lub zięcia, to nie ich "nowe dziecko", tylko dorosła i niezależna osoba..

                Po polsku mowi sie "tesciowa", po angielsku "mother-in- law", "father-in-law"
                co oddaje juz nieco lepiej te skomplikowane relacje rodzinne.

                W/g starej polskiej tradycji, jest tak:
                Tradycja
                Polski zwyczaj podpowiada, aby do teściów zwracać się „mamo”, „tato”, skoro małżeństwo jest swego rodzaju jednością, to rodzice poniekąd stają się przez to wspólni.


                tescie


                I czy ja przecze ze synowa czy ziec to nie jest dorosla i niezalezna osoba?
                czy ja przecze iz w ukladach pomiedzy tesciami a 'dziecmi' wiele zalezy od
                osobistych stosunkow miedzy nimi?
                nie przecze przeciez,
                tylko pisze jak powinno byc. a jak jest, to inna para kaloszy.

                Minnie
                ps "tescie" to zart
        • kora3 Powinno się? 06.02.14, 12:27
          A przepraszam Damo, gdzie jest tak napisane?
          To, ze jest taki zwyczaj, niezbyt fortunny dodam, w Pl. to wcale nie znaczy, że "się powinno". Jeśli obie strony mają taką CHĘĆ, czy tez checi takowej nie mając poddają się niewolniczo owemu zwyczajowi, to ich sprawa, ale powinność?
        • angazetka Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 15:52
          > jak sie mezczyzna zeni, to nie tylko pojmuje zone, ale i dostaje w komplecie n
          > owa matke i ojca,

          Brzmi jak horror. Naprawdę, większości ludzi wystarczają właśni rodzice.
          • kora3 Wiesz Angazetko to taki polski 06.02.14, 16:10
            zwyczaj nazywania teściów "mamą/tatą" - dodam, ze zwyczaj, od którego coraz więcej ludzi zawierających zw. małżeńskie - odchodzi.

            Dla mnie też trąci on myszką. A traci, bo jest sztuczny. Rodzice, to rodzice, a teściowie, to teściowie. owszem, po slubie stają się powinowatymi synowej/zięcia, ale to wcale nie oznacza zaraz bliskich relacji. Jedni te relacje z teściami maja dobre, a inni nie, nic w tym dziwnego, bo bywa też róznie.
            Moim zdaniem wymaganie, by ktoś mówił do teściów mama/tato jest chore. jeśli ktoś czuje, ze tak chce, ma taką potrzebę - to ok, ale nie na siłę. Wg mnie znacznie lepszą formą jest przyjęta od dawna na Zachodzie forma po imieniu, a jeśli komuś nie pasuje, to zawsze może zostać pan/pani
            • znana.jako.ggigus dla Ciebie ten zwyczaj traci myszka 06.02.14, 17:54
              ale wiele kobiet ma problemy, kiedy tak nie nazwa tesciowej.
              Wiele ludzi ma potrzebe podkreslenia bliskosci w ten spiosobi to ich sprawa.
              Nadmienie, ze wg mnie to tez przesada.
              • kora3 Ggigus 07.02.14, 08:40
                znana.jako.ggigus napisała:

                > ale wiele kobiet ma problemy, kiedy tak nie nazwa tesciowej.

                Ale to nie znaczy, ze tak ma byś Ggigus

                > Wiele ludzi ma potrzebe podkreslenia bliskosci w ten spiosobi to ich sprawa.
                > Nadmienie, ze wg mnie to tez przesada.


                Przecież napisałam: jeśli ktoś chce, czy też uważa, ze musi to jego sprawa. ja protestuje tylko wobec stwierdzenia, ze POWINNO się tak nazywać teściów.
                • ach_dama_byc_z_kanady Re: Ggigus 07.02.14, 23:41
                  kora3 napisała:
                  Ale to nie znaczy, ze tak ma byś Ggigus

                  Przecież napisałam: jeśli ktoś chce, czy też uważa, ze musi to jego sprawa. ja
                  protestuje tylko wobec stwierdzenia, ze POWINNO się tak nazywać teściów.


                  kluczowe slowa, musi a powinno.

                  no wlasnie widze ze niektorzy maja problem ze zrozumieniem co sie kryje za pojeciem "powinno" : )
                  wiec np osoby niewierzace powinny mowic do ksiedza 'prosze ksiedza',
                  poniewaz to jednak jest oficjalna, a nawet ze tak powiem "sluzbowa" forma
                  zwracania sie do niego.
                  ale osoby niewierzace nie zawsze maja ochote w ten sposob tak sie zwracac
                  wiec wybieraja
                  np "prosze pana"albo albo forme bezosobowa. a powinno sie ... :]

                  podobnie jest z tesciami. wlasnie caly czas to tlumacze, Koro -
                  ze poniewaz tak powinno byc, nie oznacza ze tak musi byc.
                  ostatecznie w jakiej formie "zonate/zamezne" dzieci zwracaja sie do swoich
                  'nowych rodzicow', decyduje wiele czynnikow w ukladach pomiedzy nimi.
                  Ale w/g tradycji powinni per 'mamo, tato'.
                  Jak ty nie chcesz, nie lubisz, to nie musisz Koro smile

                  Caly czas to tlumacze.

                  Minnie
                  • kora3 "powinno się" - Dama :) 08.02.14, 18:48
                    Miła Damo, sadzę, ze nieświadomie, ale manipulujesz teraz.
                    Bo wszak zwracanie się do duchownego, to co INNRGO, niż zwracanie się w sytuacji PRYWATNEJ do ludzi.

                    Wiem, zaraz będzie, ze nie, ale tak smile Spieszę z przykładami. Ja jestem osobą akurat wierzącą, ale osobiście niechcącą mieć osobiscie do czynienia z Kościołem Katolickim. smile
                    Miewam wszelako z tą instytucją kontakty zawodowe. Nie mam oporów w żadnej sytuacji do skeidza mówić "proszę księdza", albo " proszę ojca", czy " proszę brata" - jeśli zakonnik. Spotykam powiem Ci osoby duchowne piastujące bardzo wysokie funkcje w Kościele i też nie mam problemu, jak się do nich zwracać w RÓŻNYCH sytuacjach.

                    A sytuacja ma tu kolosalne znaczenie, bo zależy od rangi spotkania/rozmowy i tematu. Do TEGO SAMEGO księdza zdarza mi się w różnych sytuacjach zwracać: "pytanie do księdza kanclerza..." - gdy ksiądz reprezentuje na spotkaniu Kurię, "chciałabym zapytać księdza profesora...?" - gdy reprezentuje WSD, "czy ksiądz prałat uważa...?" - gdy zapytuje o coś związanego z religia, ale ów ksiądz reprezentuje wówczas sam siebiesmile
                    Do moich kolegów - kapłanów, z którymi znam się towarzysko zwracam się po imieniu i dla wszystkich jest to naturalne.

                    Zwracanie się do księdza per "proszę księdza" jest formą zwracania się ze tak powiem oficjalnie. Matka księdza, jego ojciec, rodzeństwo, znajomi z dzieciństwa TAK NIE MÓWIAsmile
                    Podobnie, jak nie mówi się w sytuacjach PRYWATNYCH "panie pośle, panie profesorze, panie redaktorzesmile" i jak tam jeszczesmile
                    Kontakty z teściami należą do sfery PRYWATNEJ.

                    I tu ustalanie ze coś "powinno się" tchnie absurdem. No bo skoro do księdza powinno się "proszę księdza", a do dziennikarza "panie redaktorze/pani redaktor" to moja rozmowa z moim kolegą M. księdzem diecezjalnym powinna przebiegać tak: "Czy zaproszenie na piwko ze strony pani redaktor nadal aktualne?" "Tak proszę księdza",smile, czyż nie? No nie, bo mys się znamy prywatnie i nie "księdzujemy" i nie "redaktorujemy", a takie akcje nam się zdarzaly TYLKO na fonii pewnej audycji radiowejsmile
                    Bo właśnie na fonii tejże POWINNO się, a normalnie - nie
                    • ach_dama_byc_z_kanady Re: "powinno się" - Dama :) 08.02.14, 22:35
                      kora3 napisała:
                      Miła Damo, sadzę, ze nieświadomie, ale manipulujesz teraz.
                      Bo wszak zwracanie się do duchownego, to co INNRGO, niż zwracanie się w sytuacji PRYWATNEJ do ludzi.


                      Szczerze, NIE manipuluje Koro.
                      podalam taki przyklad bo wydal mi sie najbardziej drastyczny i widze z trafilam smile

                      Koro, mnie sie wydaje ze problem lezy w tym jak my rozumiemy slowko "powinno"
                      i ukladow miedzy dziecmi a nowymi rodzicami.

                      Co znaczy dla nas 'powinno'? dla mnie to znaczy cos co nalezaloby,
                      wypadaloby zrobic, ale nie MUSI sie obowiazkowo, koniecznie zrobic,
                      cos co glownie zalezy do naszej dobrej woli a czasem, okolicznosci.
                      Np., powinno sie codziennie rano wczesnie wstawac, jesc zdrowo, gimnastykowac
                      i byc zyczliwym i usmiechnietym smile .
                      A czy sie jest, czy tak sie robi?

                      Gdy rodzice 'wydaja' za maz corke, zyskuja syna,
                      a on wraz z zona dostaje nie tylko zone
                      ale tez jej rodzenstwo (jesli takowe posiada), jej rodzicow ktorzy staja sie tez jego 'rodzicami',
                      jej dziadkow itp.
                      To samo w przypadku gdy rodzicow dziecko zeni sie.
                      Nowy maz nie powinien sie od tych ludzi odseparowc, odciac,
                      chyba zgodzisz sie ze mna,
                      powiedziec ze skoro do tej pory byli dla niego ludzmi obcymi
                      to nagle nie stana sie - przez ozenek - bliscy?

                      Ale jakie beda uklady w nowych rodzinach, czy takie jakie powinny byc
                      czyli czy sie wzajemnie zaakceptuja, polubia i beda zwracac per 'mamo, tato'
                      bo tak nie tylko ze powinno byc ale i BO tak bedzie im milo,
                      to juz zalezy od ich osobowosci i charakterow.

                      Minnie
                      • kora3 Re: "powinno się" - Dama :) 09.02.14, 10:11
                        ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                        > podalam taki przyklad bo wydal mi sie najbardziej drastyczny i widze z trafilam
                        > smile


                        No właśnie NIE trafiłaś, bo "proszę księdza" (oraz inne modyfikacje) to zwrot OFICJALNY. Sądzisz, ze rodzice i rodzeństwo księdza mowią doń "proszę księdza"?smile
                        >
                        > i ukladow miedzy dziecmi a nowymi rodzicami.

                        rzecz w tym, ze to nie są RODZICE zięcia/synowej, ani nowi, ani żadni smile

                        > To samo w przypadku gdy rodzicow dziecko zeni sie.
                        > Nowy maz nie powinien sie od tych ludzi odseparowc, odciac,
                        > chyba zgodzisz sie ze mna,


                        Nienazywanie kogos ojcem i matka NIE jest objawem odcinania się Damosmile Takim objawem jest ograniczanie kontaktów np.

                        > powiedziec ze skoro do tej pory byli dla niego ludzmi obcymi
                        > to nagle nie stana sie - przez ozenek - bliscy?


                        Ale rzecz właśnie w tym, że przez ożenek obcy ludzie nie stają się sobie bliscy. Bliskośc się buduje, nie "dzieje się" ona automatycznie po slubie.

                        Dlatego właśnie takie zwracanie się jest sztuczne. Jeśli dołożysz sobie do tego, że po rozwodzie, czy śmierci współmałzonka powinowactwo z jego rodzina nie ustaje, to wychodzi na to, że można mieć 7 teściowych, do których "powinno się" zwracać "mamo" i nie mieć żadnego meża/zony smile
                        • ach_dama_byc_z_kanady Re: "powinno się" - Dama :) 11.02.14, 00:27
                          kora3 napisała:
                          No właśnie NIE trafiłaś, bo "proszę księdza" (oraz inne modyfikacje) to zwrot OFICJALNY. Sądzisz, ze rodzice i rodzeństwo księdza mowią doń "proszę księdza"?

                          Nie mowia, bo sa spokrewnieni i to bardzo blisko,
                          a my mowimy jak sie zwracac w przypadku gdy
                          osoby NIE sa spokrewnione a jedynie spowinowacone,
                          i nie szkodzi ze to zwrot oficjalny, bo do ksiedza dozwolone jest zwracac sie per "prosze pana".
                          podaje tylko przyklad jak powinno sie do niego zwracac smile

                          rzecz w tym, ze to nie są RODZICE zięcia/synowej, ani nowi, ani żadni

                          Koro - sa w pewnym sensie.
                          tyle, ze nie biologiczni, a jak w przypadku macochy lub ojczyma
                          gdzie zupelnie przypadkowi,
                          calkiem obcy ludzie rowniez nagle staja sie 'rodzicami'.

                          Nienazywanie kogos ojcem i matka NIE jest objawem odcinania się Damosmile
                          Takim objawem jest ograniczanie kontaktów np.


                          Jak najbardziej moze byc. zauwaz Koro, ze nieraz nie brak kontaktow z czyjejs strony
                          a wlasnie sposob w jaki dana osoba nas traktuje = w jaki do nas mowi,
                          powoduje ze czujemy sie odtraceni.
                          Oczywscie, uprzedzajac z gory kolejny argument, nie twierdze przez to ze zawsze
                          niezwracanie sie per 'mamo, tato' znaczy ze nowych rodzicow odtracamy.
                          ale tak moze byc.

                          Ale rzecz właśnie w tym, że przez ożenek obcy ludzie nie stają się sobie bliscy.
                          Bliskośc się buduje, nie "dzieje się" ona automatycznie po slubie.


                          To prawda, i dlatego podkreslalam ze choc wprawdze do tesciow powinno sie
                          w/g tradycji zwracac 'mamo, tato', to CZY BEDZIEMY tak sie do nich zwracac
                          zalezy czy powstanie ta bliska wiez. Jesli nie powstanie,
                          to jasne ze tej formy nie bedzie sie uzywac,
                          wlasnie dlatego ze jest ona bardzo intymna i nasuwa specyficzne skojarzenia.
                          Niemniej jednak, intymnosc i skojarzenia swoja droga,
                          a poprawna forma - swoja droga.
                          dodam jeszcze, ze zazwyczaj przyszli malzonkowie znaja sie dlugo
                          zanim stana na slubnym kobiercu, wiec jest czas i okazja aby te wiezi miedzyrodzinne
                          zbudowac (lub nie).

                          Dlatego właśnie takie zwracanie się jest sztuczne. Jeśli dołożysz sobie do tego,
                          że po rozwodzie, czy śmierci współmałzonka powinowactwo z jego rodzina nie ustaje,
                          to wychodzi na to, że można mieć 7 teściowych, do których "powinno się"
                          zwracać "mamo" i nie mieć żadnego meża/zony


                          jesli zwracanie sie brzmi sztucznie, to raczej do niego nie dojdzie, nie uwazasz? smile
                          ile emocji wnosza rozmowy o tym a co dopiero bezposrednie wdrozenie formuly w zycie...

                          Czy po smierci lub rozwodzie powinowacto ustaje, a raczej kontakty - z tym roznie bywa,
                          i zalezy od kilku czynnikow.
                          czy ze zwiazku powstalo potomstwo, czy synowa lub ziec
                          mieli dobre uklady z tesciami i reszta rodziny, itd itp...

                          wiec obawy, iz ma sie 7 tesciowych i do kazdej sie mowi 'mamo'
                          sa stosunkowo male smile

                          Minnie
                          • ach_dama_byc_z_kanady Re: "powinno się" - Dama :) 11.02.14, 01:40
                            interesujacy link:
                            dlaczego mamo

                            Minnie
                            • kora3 Re: "powinno się" - Dama :) 11.02.14, 09:21
                              no i sama widzisz, ze owa tradycja wzięła się z czasów i relacji na linii tesciowa - synowa, które nijak przystają do obecnych czasów i norm.
                              W teście jest rada, ze jeśli ktoś nie czuje się komfortowo po PROPOZYCJI teściów by przejść na formę "mamo/tato" to powinien o tym powiedzieć. W praktyce mało kto ma na tyle odwagi Damo, bo właśnie ma świadomość, że może to być odebrane, jako jakiś kwas.
                              Ja tych problemów nie miałam - od razu powiedziałam, ze z racji mych przekonań nie wchodzi w gre mówienie teściom mamo/tato jeszcze przed slubem, mój eksmąż CHCIAŁ do moich rodziców tak mówić, to i sobie mówiłsmile i nadal mówi tak do mej mamy, kiedy ma okazję ja spotkać ( o ile wiem to ostatnio na pogrzebie mego sp. taty).

                              Jak wiesz ja już slubów nie planuję, ale nawet gdyby smile to mam komfortową sytuację - ja matce mego partnera mówię po imieniu, on mojej mamie (a w wcześniej także tacie) mówi także po imieniu i szafa gra.
                              Dodam, że jego matka jest po imieniu także ze swoim zięciem i to od kiedy tym zięciem jest, czyli od ponad 20 lat. smile Po prostu ta kobitka, tak samo jak ja uważa, że mamowanie/tatowanie teściom to jakiś anachronizm i choć sama tak mówila swoim, to przyznaje, że po to, by w tamtych czasach nie "odstawać".
                              I powiem Ci, że jako osoba będąca z jej synem każdemu zyczyłabym takiej teściowej. A wiesz dlaczego? Bo zawsze można na nią liczyć, gdy się chce rady, pomysłu itd. ale nigdy sama się z tym nie pcha wychodząc ze słusznego założenia, że ludzi dorosłych już się NIE wychowuje, nawet własnych dzieci smile
                              • matylda1001 Re: "powinno się" - Dama :) 11.02.14, 11:13
                                kora3 napisała:

                                >ale nigdy sama się z tym nie pcha wychodząc ze słusznego założenia, że ludzi dorosłych już się NIE wychowuje, nawet własnych dzieci smile <

                                smile Koro, co Ty z tym wychowywaniem? Czy to nienazywanie teściowej matką, to takie zabezpieczenie na wypadek, gdyby kobieta chciała ingerować w życie synowej/zięcia? Taki dodatkowy dystans na wszelki wypadek? Przecież jak ktoś ma upierdliwy charakterek to będzie się wtrącał. Niezależnie czy z pozycji mamusi, teściowej, pani Basi czy Basi.


                                • kora3 Re: "powinno się" - Dama :) 11.02.14, 11:34
                                  matylda1001 napisała:
                                  > smile Koro, co Ty z tym wychowywaniem? Czy to nienazywanie teściowej matką, to ta
                                  > kie zabezpieczenie na wypadek, gdyby kobieta chciała ingerować w życie synowej/
                                  > zięcia?


                                  Matyldo, z pewnością czytałaś artykuł, który zalinkowałaś sama, wiec wiesz, jaka jest geneza owego zwyczajusmile
                                  A z tym wychowywaniem - jak pisałam tu chyba już - głowne problemy na linii teściowie - synowa zięć biorą się właśnie z tego, że owi teściowie nie potrafią przyjąć, że synowa/zieć to jest niezależny, dorosły, obcy człowiek. Nie ma obowiązku stosowania się w SWOIM życiu do ich zwyczajów, porad, pomysłów, czy przyzwyczajeń. Często rodzice dorosłych dzieci wymagają tego od SWOUCH dzieci i dzieci te dla tzw. swiętego spokoju się temu poddają, ale niekoniecznie chcą się poddać synowa/zięć, szczególnie gdy sa wychowani w innym modelu.

                                  Taki dodatkowy dystans na wszelki wypadek?

                                  Wiesz, jeśli o mnie chodzi, to niesmile Ja zwyczajnie nie znoszę sztuczności w kontaktach z ludźmi i na polu osobistym nie mam zamiaru jej hołdować. tak zostałam wychowana, a przy tym jeszcze tak, że jeśli sobie nie życzę by mi się ktoś wchrzaniał w osobiste sprawy, to nie muszę uciekać się do jakichś wybiegów, umiem to wyegzekwować bez nich smile


                                  Przecież jak ktoś ma upierdl
                                  > iwy charakterek to będzie się wtrącał. Niezależnie czy z pozycji mamusi, teścio
                                  > wej, pani Basi czy Basi.


                                  I tu się zgadzam i ...nir zgadzam. Bo jak dla mnie posiadacz tego charakterku może w stosunku do mnie jedynie PRÓBOWAC się wtrącać, dodam, ze bezskutecznie. smile
                              • ach_dama_byc_z_kanady Re: "powinno się" - Dama :) 12.02.14, 02:37
                                kora3 napisała:
                                no i sama widzisz, ze owa tradycja wzięła się z czasów i relacji na linii tesciowa - synowa, które nijak przystają do obecnych czasów i norm

                                widze Koro ze ucieka ci tersc dyskusji - wlasnie w linku masz dowod na to
                                skad sie wziela TRADYCJA mowienia 'mamo, tato' do tesciow,
                                czyli jak sie POWINNO mowic,
                                a dlaczego tak sie nie dzieje to INNA para kaloszy.
                                Poza tym,
                                a nienienie Koro. nie "nijak przystaja do obecnych czasow i form".
                                owszem sporo sie zmienilo, ale nie "nijak" - tesciowa, tesc w dalszym ciagu staja sie
                                nierozlaczna czescia nowej rodziny, nowej zony, nowego meza.

                                Zasadnicza roznica polega na tym,
                                ze dawniej nie ulegalo watpliwosci JAK zwracac sie do tesciow a teraz jest wybor.
                                I chociaz POWINNO sie zwracac do nich wedle starego zwyczaju, rozumiem ze nie kazdy
                                sobie tak zyczy, nie kazdy tak chce.
                                I to jest wyraznie zaznaczone w artykule, ze jest NIECO inaczej.
                                Ponadto, nie wiem czy zwrocilas uwage, ze inicjatywa jak sie zwracac do tesciow powinna wyjsc OD samych tesciow - to oni powinni zaproponowac forme.
                                A mlodzi - powinni miec odwage zaakceptowac dana forme, lub nie.


                                Dalej - Koro mieszasz tematy i pojecia. co innego jest 'jak powinno sie do kogos zwracac',
                                co innego podtekst emocjonalny w ukladach i w zwiazku z tymwybrana forma zwracania sie.

                                Ja doskonale rozumiem dlaczego TY wybralas tak a nie inaczej,
                                niemniej jednak formalnie powonnas byla do tesciowej zwracac sie per 'mamo' smile
                                Nie chcialas bo emocjonalnie ci to nie pasowalo - i wporzadku.
                                tak samo ja, agnostyczka, (tu mialas racje, pomylily mi sie zwroty, nie wypada mowic
                                "prosze pana" do ksiedza)
                                nie pasuje mi mowic do ksiedza "niech bedzie pochwalony"
                                to bede mowic "dzien dobry" a POWINNAM ... smile


                                Minnie



                                • kora3 Re: "powinno się" - Dama :) 12.02.14, 05:02
                                  ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                                  - wlasnie w linku masz dowod na to
                                  > skad sie wziela TRADYCJA mowienia 'mamo, tato' do tesciow,
                                  > czyli jak sie POWINNO mowic,


                                  No właśnie w tym materiale opisane jest cos, co dla każdego chyba z nas jest anachronizmemsmile
                                  Kiedyś kobieta opuszczając dom rodzinny i zmieniając nazwisko, szczególnie w środowiskach prostych stawała się czescia rodziny MEŻA niejako opuszczając swoją.
                                  Kontakty ze swoją rodziną miała na tyle, na ile pozwalał jej mąż i jego rodzina. Stąd jakby "traciła" ojca i matkę i tychże "zastępowali" rodzice męza.


                                  > Poza tym,
                                  > a nienienie Koro. nie "nijak przystaja do obecnych czasow i form".
                                  > owszem sporo sie zmienilo, ale nie "nijak" - tesciowa, tesc w dalszym ciagu st
                                  > aja sie
                                  > nierozlaczna czescia nowej rodziny, nowej zony, nowego meza.


                                  Staja się powinowatymi, ale na INNYCH niż w czasach powstania owej tradycji zasadach i tu poza owa tradycją NIE MA uzasadnienie, do mówienia teściom per mamo, tato, a tym bardziej powinności.
                                  >
                                  > Zasadnicza roznica polega na tym,
                                  > ze dawniej nie ulegalo watpliwosci JAK zwracac sie do tesciow a teraz jest w
                                  > ybor
                                  .


                                  Mylisz się - w okresie obowiązywania wspomnianych norm to SYNOWA miała zwracać się do teściów mamo/tato, co było uzasadnione opisaną wyżej norma społeczna. Zięć był na innych zasadach smile
                                  Równouprawnienie przeniosło modyfikację - skoro kobieta i mezczyzna sa na równych prawach w związku, to owe równe prawa przeniosły się też na rodziców obojga.

                                  > I chociaz POWINNO sie zwracac do nich wedle starego zwyczaju, rozumiem ze nie
                                  > kazdy
                                  > sobie tak zyczy, nie kazdy tak chce.


                                  Nie no właśnie nie ma czegos takiego, ze "powinno się". Jest za to cos takiego, ze można, tak samo jak można zwracać się po imieniu np.

                                  > I to jest wyraznie zaznaczone w artykule, ze jest NIECO inaczej.

                                  Nie, nie NIECO, a smile bardzo inaczejsmile. Albowiem kompletnie zmieniły się zasady funkcjonowania kobiety po slubie.

                                  > Ponadto, nie wiem czy zwrocilas uwage, ze inicjatywa jak sie zwracac do
                                  > tesciow powinna wyjsc OD samych tesciow - to oni powinni zaproponowac forme.
                                  > A mlodzi - powinni miec odwage zaakceptowac dana forme, lub nie.


                                  Ależ tu nie ma wątpliwości - wg OGÓLNEJ zasady jest tak, że propozycja taka ma paść ze strony osób starszych wiekiem, albo hierarchią, a strona "młodsza" może to przyjąć, albo nie. TU ZACHOWANE SĄ ZASADY OGÓLNE.

                                  > Dalej - Koro mieszasz tematy i pojecia. co innego jest 'jak powinno sie do kogo
                                  > s zwracac',
                                  > co innego podtekst emocjonalny w ukladach i w zwiazku z tymwybrana forma zwra
                                  > cania sie.


                                  Samo, to Ty mieszasz smile to nie ma nic wspólnego z emocjami, a jeśli to tylko z takimi "chce/nie chcę". Szczególnie nie ma nic wspólnego z powinnością.

                                  >
                                  > Ja doskonale rozumiem dlaczego TY wybralas tak a nie inaczej,
                                  > niemniej jednak formalnie powonnas byla do tesciowej zwracac sie per 'mamo' smile


                                  Wcale nie. Kiedy ja wychodziłam za mąż już dawno nie było zasady ze kobieta za mąż wychodząc odchodzi od swej rodziny i staje się "córka" teściów.

                                  > Nie chcialas bo emocjonalnie ci to nie pasowalo - i wporzadku.

                                  nie emocjonalnie, ja początkowo moich teściów lubiłamsmile Nie pasowało mi to zdroworozsądkowo.

                                  > tak samo ja, agnostyczka, (tu mialas racje, pomylily mi sie zwroty, nie wypada
                                  > mowic
                                  > "prosze pana" do ksiedza)
                                  > nie pasuje mi mowic do ksiedza "niech bedzie pochwalony"
                                  > to bede mowic "dzien dobry" a POWINNAM ... smile


                                  Powinnaś mówić właśnie "dzień dobry" i "proszę księdza" ( o ile nie jesteś z księdzem w innej relacji np. na ty)
                                  Nie masz wcale obowiązku "chwalić" nikogo, ani niczego w co/kogo nie wierzysz. Natomiast do księdza, o ile sytuacja jest formalna, zwracasz się "po funkcji".
                                  Czy do rabina mówisz pozdrawiając go "szalom"? czy też "dzień dobry"?
                                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: "powinno się" - Dama :) 12.02.14, 08:01
                                    koro,
                                    po prostu zgodzmy sie ze sie nie zgadzamy.
                                    ja zostane przy swojej opinii, ty przy swojej smile

                                    Minnie
                                    • ach_dama_byc_z_kanady Re: "powinno się" - Dama :) 12.02.14, 08:01
                                      sorry - Koro smile

                                      Minnie
                                  • urko70 Re: "powinno się" - Dama :) 12.02.14, 13:07
                                    kora3 napisała:

                                    > ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                                    > - wlasnie w linku masz dowod na to
                                    > > skad sie wziela TRADYCJA mowienia 'mamo, tato' do tesciow,
                                    > > czyli jak sie POWINNO mowic,

                                    >
                                    > No właśnie w tym materiale opisane jest cos, co dla każdego chyba z nas jest an
                                    > achronizmemsmile

                                    Bardzo trafne spostrzeżenie: anachronizm.
                                    • ach_dama_byc_z_kanady Re: "powinno się" - Dama :) 13.02.14, 04:09
                                      urko70 napisał:
                                      Bardzo trafne spostrzeżenie: anachronizm.

                                      A co z tymi co dzisiaj mowia do tesciow `mamo, tato`?? tez anachronizm ??

                                      Minnie
                                      • kora3 No też Damo 13.02.14, 09:42
                                        ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                                        >
                                        > A co z tymi co dzisiaj mowia do tesciow `mamo, tato`?? tez anachronizm
                                        > ??


                                        Nie chodzi o to, ze to niedozwolone, tylko o to, że czasy i relacje między synowymi i teściami, w których powstał wspomniany zwyczaj nijak mają się do czasów i relacji obecnych.
                                        ładnie to zresztą jest opisane w tekście, który Ty podlinkowałassmile
                                        Jeśli ktoś chce hołdować tej zasadzie mimo to, to oczywiście MOZE, ale absolutnie nie ma podstaw uważac tego anachronicznego zwyczaju za powinnośc, jak sugerujesz.
                                        • ach_dama_byc_z_kanady Re: No też Damo 13.02.14, 11:26
                                          kora3 napisała:
                                          Jeśli ktoś chce hołdować tej zasadzie mimo to, to oczywiście MOZE, ale absolutnie nie ma podstaw uważac tego anachronicznego zwyczaju za powinnośc, jak sugerujesz

                                          Kiedy widzisz Koro, nie bez powodu napisalam zeby dac juz spokoj,`
                                          bo ty tak samo nie masz podstaw do twierdzenia ze posiadlas arbitralna wiedze
                                          w tej dziedzinie, jakos lepsza od mojej smile

                                          wszystko bowiem sprowadza sie tu jedynie do subiektywnej interpretacji, mila Koro.

                                          bo ja sie z tym nie zgadzam, kategorycznie,
                                          ja do swoich tesciow mowie ``mamo, tato`` od dawna,
                                          i nie uwazam tej formy ani za przestarzaly ``anachronizm`` ani tez nie zgadzam
                                          sie z twoja interpretacja zalinkowanego artykulu.
                                          Uwazam dalej ze prawidlowo POWINNO sie do tesciow zwracac ``mamo, tato``
                                          nawet jesli w dzisiejszych czasach powody zwracania sie
                                          w ten sposob sa inne niz kiedys. jest wybor jak sie zwracac, nie ze porzucono
                                          `mamo, tato`, zauwaz. ale wlasnie dlatego POWINNO sie zwracac dalej M, T, bo wyjsciowym
                                          punktem bylo tak. i tak jest prawidlowo.

                                          Po prostu dlatego ze tak wynika z tradycji, i taka wytworzyla sie oficjalna forma.
                                          niektorzy tego nie rozumieja, i wynosza ponad forme, tytul ladunek mocno emocjonalny.
                                          tak jak ty Koro.
                                          tlumaczenie ze ``no bo to nie moja prawdziwa matka, matke mialam i mam jedna - ta,
                                          to obca osoba`` -
                                          - przepraszam, ale za czasow kiedy kobieta byla wydawana za maz i tracila kontakt
                                          ze swoja wlasna rodzina to co - tesciowa to nie byla obca osoba? tez byla, i nieraz
                                          jaka jeszcze okropna osoba!
                                          pod tym wzgledem nic sie nie zmienilo przeciez, zmienily sie tylko
                                          obyczaje co do dysponowania przez kobiety wlasna osoba.
                                          ale nie co do samego faktu czym tesciowa jest
                                          dla mlodej mezatki - osoba bliska, czy obca do ktorej poprawna forma adresowania
                                          jest zawsze `mamo`.

                                          taka jest moja opinia, takie jest moje zdanie
                                          i twoje Koro mnie nie przekonuje, uwazam ze nie masz racji.
                                          a ty, nie watpie, obstaniesz przy swoim, i tak mozemy ad nauseam ...


                                          Minnie
                                          • kora3 Re: No też Damo 13.02.14, 12:11
                                            ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                                            >
                                            > Kiedy widzisz Koro, nie bez powodu napisalam zeby dac juz spokoj,`
                                            > bo ty tak samo nie masz podstaw do twierdzenia ze posiadlas arbitralna wiedze
                                            > w tej dziedzinie, jakos lepsza od mojej smile


                                            Alez ową wiedzę potwierdza zalinkowany przez CIEBIE tekst. smile
                                            >
                                            > wszystko bowiem sprowadza sie tu jedynie do subiektywnej interpretacji, mila K
                                            > oro.


                                            No nie, bo albo przyjmujemy, że relacje i czasy, kiedy ukuła się owa tradycja się zmieniły, albo uznajemy, ze nic się nie zmieniło...


                                            > ja do swoich tesciow mowie ``mamo, tato`` od dawna,

                                            ale nie ma w tym niczego złego i ja bynajmniej nie twierdzę, że postępujesz źle, czy tez niewłaściwie.
                                            Ja tylko uważam, że mówić można jak się człowiek umówi z teściami, a nie "powinno się" mamować i tatować. W tym rzecz cała. smile

                                            > i nie uwazam tej formy ani za przestarzaly ``anachronizm`` ani tez nie zgadz
                                            > am
                                            > sie z twoja interpretacja zalinkowanego artykulu.


                                            Wiesz, trudno inaczej intepretować oczywisty fakt, że relacje i czas sa inne niż wówczas, gdy ów zwyczaj powstał, nieprawdaż?

                                            > Uwazam dalej ze prawidlowo POWINNO sie do tesciow zwracac ``mamo, tato``
                                            > nawet jesli w dzisiejszych czasach powody zwracania sie
                                            > w ten sposob sa inne niz kiedys. jest wybor jak sie zwracac, nie ze por
                                            > zucono
                                            > `mamo, tato`, zauwaz


                                            No więc właśnie - JEST wybor (dla niektórych iluzoryczny, bo kolokwialnie mówiąc boją się odrzucić taką propozycję teściówwink), a skoro jak sama zauważasz jest ten wybór, to nie ma "powinno się" smile

                                            . ale wlasnie dlatego POWINNO sie zwracac dalej M, T, bo wy
                                            > jsciowym
                                            > punktem bylo tak. i tak jest prawidlowo.


                                            Nie, tak jest DOPUSZCZALNIE, podobnie jak dopuszczalne są inne formy zwracania się do teściów.
                                            >
                                            > Po prostu dlatego ze tak wynika z tradycji, i taka wytworzyla sie oficjalna f
                                            > orma.
                                            > niektorzy tego nie rozumieja, i wynosza ponad forme, tytul ladunek mocno emo
                                            > cjonalny.
                                            > tak jak ty Koro.


                                            Alez ja zupełnie nie mam do tego stosunku emocjonalnego. Z moimi teściami, czyli rodzicami mojego eksmęża nie mam zadnego kontaktu już i w związku z tym nie muszę się do nich nijak zwracać. smile Kiedy ten kontakt miałam to spokojnie, racjonalnie i grzecznie przedstawiłam swoje zdanie na temat MOJEGO zwracania się jeszcze przed ślubem i trzymałam się tego po nim. Dodam, ze wynikło to nie bez kontekstu, a podczas rozmowy na konkretny temat.

                                            > tlumaczenie ze ``no bo to nie moja prawdziwa matka, matke mialam i mam jedna -
                                            > ta,
                                            > to obca osoba`` -
                                            > - przepraszam, ale za czasow kiedy kobieta byla wydawana za maz i tracila konta
                                            > kt
                                            > ze swoja wlasna rodzina to co - tesciowa to nie byla obca osoba?


                                            Damo - ja nie podnosiłam zdaje się, że "matkę ma się jedną", natomiast podnosiłam, że tesciowa to obca osoba. Obca w sensie bliskości, o ile oczywiście ta bliskość nie powstała przed slubem, bo przecież nie jest wykluczone, ze powstanie. Rzecz w tym, ze zwyczaj mówienia mamo/tato teściom jest przyjęty od zaślubin, a nie od chwili, gdy te relacje staną się bliskie.

                                            A wynika to z tego, co jest w dalszej części Twej wypowiedzi. Własnie z tego, że w czasach, kiedy ukuł się ten zwyczaj kobieta w chwili zaślubi automatycznie "traciła" swoją rodzinę i stawała się czescią rodziny męza. Wówczas także tesciowa była osoba dlań obcą, nierzadko bardziej obcą (w sensie znajomości) niż jest teraz nierzadko, ale to nie miało nic do rzeczy.
                                            Z założenia córki nie były tymi z dzieci, które miały zachować więź z rodzicami, tymi byli synowie i to żony synów miały stawać się "córkami" dla rodziców tychże wchodząc do rodziny. Dlatego nierzadko bywało, że zięć wobec teściów używał formy "pani hrabino", "wy" czy tez "pani/pan".
                                            Jeśli przypomnisz sobie "Chłopów" np. to zwróc uwagę, ze mąż Jagny, Maciej Boryna NIE zwracał się do jej matki, czyli Dominikowej per "mamo", ani "ty" , a używał formy grzecznościowej "wy" - odpowiednika "pana" w relacjach miedzy gospodarzami równego sobie mniej więcej stanu, bo Dominikowa także zwracała się doń w tej formie. Hanka, zona Antka nazywała M. Borynę "ojcem", ale kowal, jego zieć używał także formy "wy", podczas gdy Boryna mówił doń per ty.




                                            tez byla, i n
                                            > ieraz
                                            > jaka jeszcze okropna osoba!
                                            > pod tym wzgledem nic sie nie zmienilo przeciez, zmienily sie tylko
                                            > obyczaje co do dysponowania przez kobiety wlasna osoba.
                                            > ale nie co do samego faktu czym tesciowa jest
                                            > dla mlodej mezatki - osoba bliska, czy obca do ktorej poprawna forma adresowa
                                            > nia
                                            > jest zawsze `mamo`.
                                            >
                                            > taka jest moja opinia, takie jest moje zdanie
                                            > i twoje Koro mnie nie przekonuje, uwazam ze nie masz racji.
                                            > a ty, nie watpie, obstaniesz przy swoim, i tak mozemy ad nauseam ...
                                            >
                                            >
                                            > Minnie
                                            • ach_dama_byc_z_kanady Re: No też Damo 13.02.14, 23:16
                                              kora3 napisała:
                                              Alez ową wiedzę potwierdza zalinkowany przez CIEBIE tekst

                                              Koro - nie potwierdza. to TWOJA interpretacja.
                                              ja ten tekst interpretuje inaczej. szkoda, ze nie da sie go zacytowac.
                                              Artykul jedynie informuje o fakcie ze dawniej nie bylo mowy aby do tesciow inaczej
                                              moc sie zwracac, a teraz ze nadal podstawowa forma jest per 'm-t'
                                              ale niektorzy nie czuja sie tym komfortowo, wiec wybieraja inne.

                                              Sam fakt iz jest wyraznie powiedziane "nie czuja sie z tym komfortowo"
                                              jest dowodem iz w pierwszym rzedzie bierze sie pod uwage tradycyjna forme.
                                              dopiero po odrzuceniu jej szuka sie innej.
                                              ale najpierw - mamo, tato.
                                              a to o czyms swiadczy...


                                              No nie, bo albo przyjmujemy, że relacje i czasy, kiedy ukuła się owa tradycja się zmieniły, albo uznajemy, ze nic się nie zmieniło...

                                              ponownie - jak i co sie zmienilo - interpretujemy subiektywnie .
                                              w dalszym ciagu pierwsze pytanie to "jak sie zwracac do tesciow?"
                                              dlaczego ?
                                              bo jest rzecza naturalna, oczywista ze powinno sie 'm-t', stad te problemy - i pytania.
                                              gdyby to dzisiaj bylo takie oczywiste, to na forum sv nie mielibysmy watkow
                                              z pytaniami
                                              "jak mam sie zwracac do tesciowej?".

                                              Ja tylko uważam, że mówić można jak się człowiek umówi z teściami, a nie "powinno się" mamować i tatować. W tym rzecz cała.

                                              No wlasnie tu jest pies pogrzebany - niuans lezy w tym ze 'powinno sie' a 'powinno sie'. Tesciow powinno sie tytulowac 'mamo-tato' z racji wiekowej tradycji, a zwracac sie -
                                              jak sie chce i umowilo. to juz mowilam.
                                              Probowalam wytlumaczyc na przykladzie ksiedza, ale nie udalo mi sie - ominelas calkowicie istote rzeczy.

                                              Wiesz, trudno inaczej intepretować oczywisty fakt, że relacje i czas sa inne
                                              niż wówczas, gdy ów zwyczaj powstał, nieprawdaż?


                                              trudno tez pominac oczywisty fakt, ze zwyczaj mowienia do tesciow 'm-t' jest ciagle w uzyciu?

                                              Nie, tak jest DOPUSZCZALNIE, podobnie jak dopuszczalne są inne formy zwracania
                                              się do teściów.


                                              No i sama przyznalas ze dopuszczalne, czyli jednak najpierw 'powinno sie' .. smile

                                              Minnie
                                              • kora3 Ależ skad :) 15.02.14, 08:16
                                                ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                                                >
                                                > No i sama przyznalas ze dopuszczalne, czyli jednak najpierw 'powinno si
                                                > e' .. smile
                                                >


                                                Dameczko, róznica pomiędzy "dopuszcza się", a "powinno się" jest zasadnicza

                                                Pierwsze oznacza MOZLIWOŚĆ, drugie POWINNOŚĆ, a to są dwie bardzo różne sprawy.
                                                • urko70 Re: Ależ skad :) 19.02.14, 11:04
                                                  kora3 napisała:

                                                  > ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                                                  > >
                                                  > > No i sama przyznalas ze dopuszczalne, czyli jednak najpierw 'p
                                                  > owinno sie' .. smile
                                                  >
                                                  >
                                                  >
                                                  > Dameczko, róznica pomiędzy "dopuszcza się", a "powinno się" jest zasadnicza
                                                  >

                                                  >
                                                  > Pierwsze oznacza MOZLIWOŚĆ, drugie POWINNOŚĆ, a to są dwie bardzo różne sprawy.

                                                  "Dameczka", nie rozróżnia dopuszczalności od powinności? A to dopiero zaskoczenie...
                                      • urko70 Re: "powinno się" - Dama :) 13.02.14, 10:48
                                        ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                                        > A co z tymi co dzisiaj mowia do tesciow `mamo, tato`?? tez anachronizm
                                        > ??

                                        Tu była mowa o genezie zwracania się do teściów.
                                        Stan obecny nie ma z tym nic wspólnego.
                                        Oni nie mają nic wspólnego z tym o czym

                                        Jeśli uważasz inaczej to przecież zawsze możesz usunąć daną wypowiedź
                                        lub cały wątek. Kto Ci zabroni....
                                        smile
                          • kora3 Re: "powinno się" - Dama :) 11.02.14, 08:59
                            ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                            >
                            > Nie mowia, bo sa spokrewnieni i to bardzo blisko,
                            > a my mowimy jak sie zwracac w przypadku gdy
                            > osoby NIE sa spokrewnione a jedynie spowinowacone,


                            Sądzisz, ze koledzy/koleżanki księdza sprzed okresu kapłańskiego oraz osoby z nim spowinowacone mówią doń "proszę księdza"?smile

                            > i nie szkodzi ze to zwrot oficjalny, bo do ksiedza dozwolone jest zwracac sie
                            > per "prosze pana".
                            > podaje tylko przyklad jak powinno sie do niego zwracac smile


                            Damo raz jeszcze - POWINNO SIE w sytuacjach OFICJALNYCH.
                            Poza tym przykład jest nietrafiony jeszcze z jednego powodu - jak to się mówi kapłaństwo jest stanem, a nie zawodem i m.in. dlatego "proszę pana" nie jest ok.

                            >
                            > Koro - sa w pewnym sensie.
                            > tyle, ze nie biologiczni, a jak w przypadku macochy lub ojczy
                            > ma

                            > gdzie zupelnie przypadkowi,
                            > calkiem obcy ludzie rowniez nagle staja sie 'rodzicami'.


                            Nie, zupełnie nie tak Damo i ja jako dziecko wychowane właśnie przez ojczyma co to mówięsmile
                            Ja do swego ojczyma całe zycie mówiłam "Tato" nie dlatego, ze tak wypadało, tylko tak chcieliśmy i ja naprawdę czułam, że jest dla mnie OJCEM. Ale my byliśmy w dość specyficznej sytuacji: mój biologiczny ojciec zmarł, gdy byłam b. mała, praktycznie go nie pamiętam.
                            Znam jednak i jako dziecko także znałam dzieci, które miały ojczymów i z nimi mieszkały, ale miały także żyjących OJCÓW, z którymi miały kontakt. I te dzieci nie mówiły do ojczymów "Tato", bo te dzieci miały swych biologicznych ojców.
                            Z kolei moja mama i me ciotki miały macochę, już będąc wszystkie dorosłymi kobietami - mój dziadek owdowiał i po kilku latach ożenił się ze swoją koleżanką z dzieciństwa, także wdową.
                            Nikt od moich ciotek i matki, ani od dzieci tamtej pani nie wymagał, ba nie oczekiwał, że te będą do pani mówić "mamo", a do tamci do mego dziadka - "tato".
                            Mówiliśmy wszyscy "pan/pani + imię" a relacje między żoną mego dziadka, a jego córkami i moim dziadkiem i dziećmi jego żony były bardziej niż serdeczne.

                            > Jak najbardziej moze byc. zauwaz Koro, ze nieraz nie brak kontaktow z czyjejs s
                            > trony
                            > a wlasnie sposob w jaki dana osoba nas traktuje = w jaki do nas mowi,
                            > powoduje ze czujemy sie odtraceni.


                            Damo, jasne, że o ile ktoś jest NIEPRZYJEMNY dla nas, to odczuwamy to jako nieprzyjemne. Niemniej - to, ze ktoś jest jakoś u siebie w rodzinie "nauczony" a ktoś inny inaczej w kwestii zwracania się do teściów, to nie jest nieprzyjemne, tylko INNE.

                            > Oczywscie, uprzedzajac z gory kolejny argument, nie twierdze przez to ze zaw
                            > sze

                            > niezwracanie sie per 'mamo, tato' znaczy ze nowych rodzicow odtracamy.
                            > ale tak moze byc.


                            Wiesz, nierzadko mam okazję wysłuchiwać opowieści o konfliktach z teściową, czy teściem do których skonfliktowana osoba mówi mama/tato, a których najchętniej wysłałaby na Madagaskar. No, ale przecież nie odtrąca smile tylko chciałaby, żeby byli "ciut" dalej hehe

                            >
                            > To prawda, i dlatego podkreslalam ze choc wprawdze do tesciow powinno
                            > sie

                            > w/g tradycji zwracac 'mamo, tato', to CZY BEDZIEMY tak sie do nich zwracac
                            > zalezy czy powstanie ta bliska wiez. Jesli nie powstanie,
                            > to jasne ze tej formy nie bedzie sie uzywac,


                            rzecz Damo w tym, że owa przygłupia tradycja nie daje czekac na ewentualne zacieśnienie więzi, tylko oczekuje się, ze mamo/ tato synowa/zięć zaczną mówić ZARAZ po ślubie smile

                            > dodam jeszcze, ze zazwyczaj przyszli malzonkowie znaja sie dlugo
                            > zanim stana na slubnym kobiercu, wiec jest czas i okazja aby te wiezi miedzyrod
                            > zinne
                            > zbudowac (lub nie).


                            Niekoniecznie wcale znają się długo. A nawet jeśli nierzadką bywa sytuacja, gdy para poznaje się i podejmuje decyzje o wspólnym życiu Z DALA od rodzinnego domu jednego, czy obydwojga. Bywa tak, że przedstawia się rodzicom narzeczona/narzeczonego gdy już jest wyznaczona data ślubu.

                            >
                            > jesli zwracanie sie brzmi sztucznie, to raczej do niego nie dojdzie, nie
                            > uwazasz? smile


                            nie, nie uważam Damo smile - bo b. wiele osób mówi tak właśnie wcale nie chcąc, ale ulegając niewolniczo wspomnianej tradycji

                            > ile emocji wnosza rozmowy o tym a co dopiero bezposrednie wdrozenie formuly w z
                            > ycie...


                            ???/?
                            >
                            > Czy po smierci lub rozwodzie powinowacto ustaje, a raczej kontakty - z tym ro
                            > znie bywa,
                            > i zalezy od kilku czynnikow.


                            Ja pisałam o POWINOWACTWIE Damo.smile NIE USTAJE i tego jestem pewna. I np. w sądzie, gdzie stroną oskarżona jest jakaś pani X, która wcześniej była żoną Z-ta, Y- ka i Q-a, matka Z-ta, ojciec Y-ka i siostra Q-a mają prawo odmówić składania zeznan jako osoby spowinowacone z panią Xsmile
                            >
                            > wiec obawy, iz ma sie 7 tesciowych i do kazdej sie mowi 'mamo'
                            > sa stosunkowo male smile


                            Powtarzam jeszcze raz: prawo widzi matkę aktualnego męza jakiejś kobiety dokładnie TAK SAMO, jak matkę jej byłego, czy zmarłego męza.
                            Jeśli kobieta do matki poprzedniego meza mówiła "mamo", to po rozwodzie/ śmierci tegoż powinna przestać?
                            Moja własna mama była, w zasadzie jest w takiej sytuacji. W pewnym okresie swego życia moja mama miała DWIE teściowe i do obu mówiła "mamo". Teraz rodzice mojego taty już dawno nie żyją, ale babcia od strony biologicznego taty zyje i moja mama nadal mówi jej "mamo"
            • matylda1001 Re: Wiesz Angazetko to taki polski 06.02.14, 21:20
              kora3 napisała:

              >Wg mnie znacznie lepszą formą jest przyjęta od dawna na Zachodzie forma po imieniu, a jeśli
              komuś nie pasuje, to zawsze może zostać pan/pani<

              Co kraj to obyczaj. Po co małpować obce obyczaje jeśli mamy własne, wypracowane od pokoleń? Mamo do teściowej tylko w jednym przypadku wzbudziło moją wesołość. Tak zwracał się do swojej teściowej mąż mojej koleżanki. Od żony był starszy o 32 lata, od własnej teściowej coś koło 5 lat. Ten mąż już dawno nie żyje, teściowa zresztą też, a koleżanka ma drugiego męża, rówieśnika. W tym przypadku dziwiło mnie, że kobieta nie zaproponowała przejścia na "ty, ale oboje byli ludzmi wychowanymi w dawnych czasach.
        • urko70 Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 11:52
          ach_dama_byc_z_kanady napisała:

          > jak to nie- przeciez do tesciowej powinno sie mowic "mamo".

          Używanie w stosunku do teściowej grzecznościowej formy "mamo" nie robi
          z teściowej matki.

          Istotą tego święta / składania życzeń jest wyrażenie wdzięczności za trud
          włożony w wychowywanie, opiekę etc. i w tym kontekście w normalnych
          układach teściowa nie ma nic do zięcia.
        • attiya Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 18:35
          mylisz się - jeśli ktoś zwraca się do rodziców współmałżonka "mamo, tato", to jest to forma grzecznościowa, w końcu nawet forma "mamo" nie czyni z tej kobiety/mężczyzny - rodziców.
          To nie jest kobieta, która mnie urodziła, wychowała, wykształciła. To nie ona nocami siedziała przy moim łóżku jak byłam chora, to nie ona mnie przewijała. Dla mnie dzień matki, to hołd dla matki, nie dla obcej osoby.
    • matylda1001 Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 12:38
      Czy to, że teściowa wychowała naszą druga połówkę tak dobrze, że aż chcieliśmy związać z tą połówką swoje życie nie jest wystarczającym powodem, żeby "nagrodzić" ją mianem matki? Czy mam się obrazić, gdy moja teściowa o mnie i mężu mówi - moje dzieci?
      • kora3 Matyldo nazewnictwo 06.02.14, 13:05
        w tym przypadku to sprawa drugorzędna. Problemem jest to, ze niektórzy rodzice dorosłych dzieci, nie przestają traktować ich jak nieletnie dzieci i takie traktowanie transponują następnie na ich meza/zonę.
        O ile dorosłemu dziecku swoich rodziców może to nie przeszkadzać, albo przeszkadza, ale jakos to znosi ze względu na wieź z rodzicami/rodzicem o tyle synowej/ zięciowi może nie odpowiadać, szczególnie, gdy uch relacje z rodzicami są normalne.

        Co do Twego pytania - określenie teściowej mianem matki jest indywidualną sprawą. Nie jest tak, że skoro wychowała meza/zone, to POWINNO SIĘ ją tak określić, ale MOŻNA.
        Tu jest sedno sprawysmile
        • nm.buba011 Re: Matyldo nazewnictwo 06.02.14, 13:34
          kora3 napisała:

          > Co do Twego pytania - określenie teściowej mianem matki jest indywidualną spraw
          > ą. Nie jest tak, że skoro wychowała meza/zone, to POWINNO SIĘ ją tak określić,
          > ale MOŻNA.
          > Tu jest sedno sprawysmile

          - powinno tak być.
          Inna sprawa, że nie jest to proste i wymaga wysiłku.

          O teściowej jest cała Księga Rut, w Przedwiecznej.
          • kora3 Re: Matyldo nazewnictwo 06.02.14, 14:16
            nm.buba011 napisał:
            >
            > - powinno tak być.

            bzdura - nie ma takiej ZASADY

            > Inna sprawa, że nie jest to proste i wymaga wysiłku.

            Chyba wręcz przeciwnie, bo także ci, którym to nie pasuje, dla tzw. sw. spokoju godzą się na to smile Wiec chyba trudniejsze jest odcięcie się od tego zwyczaju smile - na pewno wykonalne, wiem z autopsji.

            >
            > O teściowej jest cała Księga Rut, w Przedwiecznej.


            Bardzo przepraszam, a CO TO MA WSPÓLNEGO z tematyką forum?
            We "Władcy pierścieni" jest cały rozdział o Tomie Bombadilu i co w związku z tym?
            • nm.buba011 Re: Matyldo nazewnictwo 06.02.14, 15:01
              kora3 napisała:

              > nm.buba011 napisał:

              > >
              > > O teściowej jest cała Księga Rut, w Przedwiecznej.

              >
              > Bardzo przepraszam, a CO TO MA WSPÓLNEGO z tematyką forum?
              > We "Władcy pierścieni" jest cały rozdział o Tomie Bombadilu i co w związku z ty
              > m?

              - obawiam się, że ja nie czytałem przytaczanych przez Cibie pozycji i...odwrotnie.
              Pozostańmy przy swoich stanowiskach.

              ***********************************************
              www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
              so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
              • kora3 Re: Matyldo nazewnictwo 06.02.14, 15:58
                nm.buba011 napisał:
                >
                > - obawiam się, że ja nie czytałem przytaczanych przez Cibie pozycji

                To sobie przeczytaj smile

                i...odwrotn
                > ie.


                Pozycja, o której mówisz jest, w każdym razie była za czasów mej sredniej szkoły lekturą. Sugerujesz, ze nie czytywałam lektur?

                To, ze Biblii jest rozdział o teściowej nie ma niczego do rzeczy. O krzaku gorejącym też tam jest i o innych osobach i zjawiskach, tylko, ze Biblia nie jest o ile wiem podręcznikiem SV (a my na forum SV jesteśmy), dla Ciebie może być swietą księgą, a dla innych - zwyczajną książką i tyle.
                powoływanie się na nią w sprawach SV samo w sobie jest kuriozalne, bo akcja Biblii rozgrywa się w czasach i kulturze bardzo odległej od naszej. Dodatkowo- powoływanie się na wierzenia w dyskusji o czymś zupełnie innym i z osobami, co do których nie masz pewności czy i w jakim stopniu podzielają Twoje wierzenia jest zwyczajnie b. niekulturalne.


                > Pozostańmy przy swoich stanowiskach.


                Pozostań sobie przy czym chceszsmile O ile pamiętam, to nie umiałeś się z synową dogadać w kwestii zwracania się do siebie. Ja takich problemów nie miałam i nie mam, wiec chyba moje stanowisko jest bliższe optymalnemu smile
                • nm.buba011 Re: Matyldo nazewnictwo 08.02.14, 08:43
                  kora3 napisała:

                  > Dodatkowo- pow
                  > oływanie się na wierzenia w dyskusji o czymś zupełnie innym i z osobami, co do
                  > których nie masz pewności czy i w jakim stopniu podzielają Twoje wierzenia jest
                  > zwyczajnie b. niekulturalne.

                  - nie wgłębiam się w czyjeś wierzenia religijne, bo to tak by wyglądało, jak napisałaś.
                  Biblię traktuję, jako podręcznik, o czym sama wspomniałaś. Można czytać i zaliczać pozycje.
                  >
                  >
                  > > Pozostańmy przy swoich stanowiskach.

                  >
                  > Pozostań sobie przy czym chceszsmile O ile pamiętam, to nie umiałeś się z synową d
                  > ogadać w kwestii zwracania się do siebie. Ja takich problemów nie miałam i nie
                  > mam, wiec chyba moje stanowisko jest bliższe optymalnemu smile

                  - ważne, aby dogadywał się mój syn. Ja zachowałem się właściwie, co jest trudne, w kontekście Twojego uprzedzenia do zaakceptowania.

                  ***********************************************
                  www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                  so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                  • aga-kosa Re: Matyldo nazewnictwo 08.02.14, 08:55
                    Pytania były proste:
                    Czy synowa/zięć powinni teściowej złożyć życzenia w dniu:kobiet, teściowej, matki.
                    Czy powinni składać życzenia w dniu imienin i urodzin.
                    Moja odpowiedź: ci którzy maj ą kindersztubę - składają. smile aga
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Matyldo nazewnictwo 08.02.14, 09:07
                    nm.buba011 napisał:
                    - ważne, aby dogadywał się mój syn. Ja zachowałem się właściwie, co jest trudne, w kontekście Twojego uprzedzenia do zaakceptowania.

                    TY sie zachowales wlasciwie?
                    w ktorym momencie, oswiec mnie?

                    lena575 06.01.11, 11:10 Odpowiedz
                    Choć dobrze radzisz innym czasem samemu trudno to zastosować smile
                    forum.gazeta.pl/forum/w,1162,115735938,,_mama_tata_.html?v=2&t=1294307142315
                    Najprościej było zaraz po ślubie powiedzieć cos ciepłego
                    (np. jako żona mojego syna jesteś dla mnie córką, witam w najbliższej rodzinie) i zaproponować formy zwracania się do siebie takie jakie tobie odpowiadają (np. myslę,że zgodzisz się,ze będę mówił ci po imieniu a ty do mnie "tato", lub też po imieniu) i sprawa byłaby rozstrzygnięta.
                    A ty? czekasz aż ona się domysli? zapyta? ostroznie będzie sondowała jakbyś chciał i domyslała się po czasie trwania znaczących przerw???


                    Od ciebie, jako starszego wiekiem (i "rangą") powinno wyjść uregulowanie tej kwestii.
                    Przy najbliższym spotkaniu powiedziałabym otwarcie, "widzę,ze mamy pewien kłopot ze zwracaniem się do siebie, więc proponuję ..."



                    Tiaaa, "wlasciwie" to zapomniales dopisac "nie" na poczatku tego slowa.

                    Minnie
                    • nm.buba011 Re: Matyldo nazewnictwo 08.02.14, 20:55
                      ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                      > nm.buba011 napisał:
                      > - ważne, aby dogadywał się mój syn. Ja zachowałem się właściwie, co jest tru
                      > dne, w kontekście Twojego uprzedzenia do zaakceptowania.

                      >
                      > TY sie zachowales wlasciwie?
                      > w ktorym momencie, oswiec mnie?

                      - w każdym.

                      > lena575 06.01.11, 11:10 Odpowiedz
                      > Choć dobrze radzisz innym czasem samemu trudno to zastosować smil
                      > e
                      > forum.gazeta.pl/forum/w,1162,115735938,,_mama_tata_.html?v=2&t=1294307142315
                      > Najprościej było zaraz po ślubie powiedzieć cos ciepłego
                      > (np. jako żona mojego syna jesteś dla mnie córką, witam w najbliższej rodzin
                      > ie)
                      i zaproponować formy zwracania się do siebie takie jakie tobie odpowiad
                      > ają (np. myslę,że zgodzisz się,ze będę mówił ci po imieniu a ty do mnie "tato",
                      > lub też po imieniu) i sprawa byłaby rozstrzygnięta.
                      > A ty? czekasz aż ona się domysli? zapyta? ostroznie będzie sondowała jakbyś
                      > chciał i domyslała się po czasie trwania znaczących przerw???

                      >
                      >
                      > Od ciebie, jako starszego wiekiem (i "rangą") powinno wyjść uregulowanie tej
                      > kwestii
                      .
                      Przy najbliższym spotkaniu powiedziałabym otwarcie, "widzę,ze
                      > mamy pewien kłopot ze zwracaniem się do siebie, więc proponuję ..."

                      >
                      >
                      > Tiaaa, "wlasciwie" to zapomniales dopisac "nie" na poczatku tego slowa.
                      >
                      > Minnie

                      - Lena dość mgliście i niepewnie porusza się w gąszczu niuansów s-v.
                      Podobnie TY, mimo bardzo płodnej i niezwykle aktywnej działalności, jako - Moderator Forum savoir-vivre'u.
                      Wszak wycinanie i to "na oślep", tego czego nie rozumiesz, nie czyni z Ciebie osoby znającej, ten jakże wysublimowany i delikatny temat.
                      Wszelkie zrozumienie, wszakże jeszcze przed Tobą, Damo!
                      Jak mawiają osoby czujące s-v, że najtrudniejsze jest pierwsze 30 lat.


                      Teść zgodnie z s-v, nic nie musi synowej proponować lub; o zgrozo! Narzucać!
                      Synowa ma szeroki wybór i może mówić:
                      - Tato (tak zaleca s-v)
                      - Teściu
                      - Pan
                      - opcjonalnie - Tato Andrzeja, Felicjana lub Edmunda.

                      Nigdy po imieniu. Chyba, że to wyjdzie od strony teścia.

                      ***********************************************
                      www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                      so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                  • kora3 Re: Matyldo nazewnictwo 09.02.14, 10:37
                    nm.buba011 napisał:

                    > kora3 napisała
                    >
                    > - nie wgłębiam się w czyjeś wierzenia religijne, bo to tak by wyglądało, jak n
                    > apisałaś.
                    > Biblię traktuję, jako podręcznik, o czym sama wspomniałaś. Można czytać i zalic
                    > zać pozycje.


                    Rzecz w tym, ze to NIE JEST podręcznik, tylko dla jednych swieta ksiega, a dla innych pozycja literacka, dodam, ze oadzona w dość odległych od współczesnych realiach smile Jeśli tak literalnie ją traktujesz, to może powiesz coś na temat traktowania swego niewolnika?smile

                    >
                    > - ważne, aby dogadywał się mój syn. Ja zachowałem się właściwie, co jest trudne
                    > , w kontekście Twojego uprzedzenia do zaakceptowania.


                    A jakiez ja mogę mieć uprzedzenia do twego syna? Owszem, ważne by on się dogadywał, tylko opisane przez Ciebie TWOJE zachowanie mogło być przyczyną konfliktu syna z żoną.
                    >
                    • aga-kosa Re: Matyldo nazewnictwo 09.02.14, 11:05
                      A pytanie było proste: czy pan zięć i pani synowa powinni składać życzenia pani teściowej.?
                      Czy to jest powinność, czy grzeczność - czyli dobre wychowanie. aga
        • matylda1001 Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 22:06
          kora3 napisała:

          >Nazewnictwo w tym przypadku to sprawa drugorzędna<

          Nie drugorzędna bo właśnie o nią tu chodzi. Wszyscy wiedzą kto jest ich rodzicami i matki z teściową ani ojca z teściem nie pomylą. Mamo/tato do teściów to zwrot grzecznościowy, tak jak panie doktorze do lekarza bez doktoratu albo panie profesorze do magistra - nauczyciela w liceum.

          >Co do Twego pytania - określenie teściowej mianem matki jest indywidualną sprawą. Nie jest tak, że skoro wychowała meza/zone, to POWINNO SIĘ ją tak określić, <

          Ja uważam, że właśnie powinno się tak zwracać. To zwrot zakorzeniony w polskiej tradycji, wygodny w stosowaniu i wcale nie ma podłoża emocjonalnego. Sama nie miałabym nic przeciwko temu, żeby mój zięć mówił do mnie po imieniu, ale "panią" chyba trudno by mi było zaakceptować.
          Niedawno rozmawiałam z matką mojego, duzo młodszego kolegi, ktory jest właśnie w trakcie rozstania z żoną. Kobieta opowiadała mi, że synowa, ktora przez sześć lat małżeństwa zwracała się do niej bezosobowo, zadzwoniła i powiedziała: "chciałabym z panią porozmawiać". Z PANIĄ! po sześciu latach bycia rodziną. Teściową bardzo to zabolało.

          > ale MOŻNA.
          Tu jest sedno sprawysmile <

          Czytając wpisy w tym wątku bez trudu można określić kto ma dobre relacje ze swoimi teściami, a kto znosi ich z konieczności, albo nie znosi wcale.
          • kora3 Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 08:55
            matylda1001 napisała:
            >
            > Nie drugorzędna bo właśnie o nią tu chodzi. Wszyscy wiedzą kto jest ich rodzica
            > mi i matki z teściową ani ojca z teściem nie pomylą. Mamo/tato do teściów to zw
            > rot grzecznościowy, tak jak panie doktorze do lekarza bez doktoratu albo panie
            > profesorze do magistra - nauczyciela w liceum.


            Wybacz, ale dla mnie ojciec i matka to kto inny niż nauczyciel, czy lekarz - ja tak mam smile

            >
            > Ja uważam, że właśnie powinno się tak zwracać. To zwrot zakorzeniony w polskiej
            > tradycji, wygodny w stosowaniu i wcale nie ma podłoża emocjonalnego.


            Kompletnie się nie zgadzam Matyldo - nie żyje dla tradycji i tradycja, szczególnie głupia, nie będzie mną rządzićsmile


            Sama nie
            > miałabym nic przeciwko temu, żeby mój zięć mówił do mnie po imieniu, ale "panią
            > " chyba trudno by mi było zaakceptować.


            Jak wspomniałam - to jest kwestia indywidualna. ja protestuje przeciw "powinno się", a nie przeciw "można" smile

            > Niedawno rozmawiałam z matką mojego, duzo młodszego kolegi, ktory jest właśnie
            > w trakcie rozstania z żoną. Kobieta opowiadała mi, że synowa, ktora przez sześ
            > ć lat małżeństwa zwracała się do niej bezosobowo, zadzwoniła i powiedziała: "ch
            > ciałabym z panią porozmawiać". Z PANIĄ! po sześciu latach bycia rodziną. Teścio
            > wą bardzo to zabolało.


            Wiesz, to właśnie pokazuje, ile znaczy owa "mama" do teściowej najczęściej smile Guzik ...
            Zabolało ja powiadasz? Widocznie nie wypracowały z synowa takich relacji, żeby być po prosti bliskimi znajomymi, wiecv nie mówiły sobie po imieniu, a jeśli synowa mówiła jej "mamo" to właśnie tak sztucznie i natychmiast, gdy przestała mieć dobre relacje z mezem tesciowa stała się dla niej zupełnie obca. To dobrze pokazuje, ze tak naprawdę to nazywanie "mamą/tatą" to sciema i tyle.

            >
            > Czytając wpisy w tym wątku bez trudu można określić kto ma dobre relacje ze swo
            > imi teściami, a kto znosi ich z konieczności, albo nie znosi wcale.


            O widzisz zdziwiłabyś sięsmile Ja do moich teściów mówiłam per pani/pan - tak chciałam, oni mówili mi po imieniu, mój eksmąż do dzisiaj mówi do mojej mamy "mamo". Z rodzicami mego ekspartnera tez tak było, a ludzie ci okazali mi b. wiele serca i do dziś mam z nimi b. bliskie relacje, widujemy się, zawsze możemy na siebie liczyć. Z matka mego partnera jestem po imieniu (on z moja mamą też, z tatą, gdy żył, tak samo). Po imieniu jest ona także ze swoim zięciem. Jest to naprawdę wspaniała kobieta, zarówno jako człowiek, jak i jako tesciowa. Przede wszystkim do niczego się nie wtrąca, nie poucza, nie stara się "wychowywać" dorosłych ludzi. Gdybym miała wybrać z kim chciałabym np. spędzić wakacje - z moimi teściami (po rozwodzie powinowactwo nie ustaje), czy z rodzicami mojego ekspartnera, albo matka aktualnego, to na pewno wybrałabym ostatnia trójkę, aczkolwiek, gdyby była możliwość, ze mój teść mógłby dołączyć, to z nim też smile
            • matylda1001 Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 15:13
              kora3 napisała:

              > Wybacz, ale dla mnie ojciec i matka to kto inny niż nauczyciel, czy lekarz - ja tak mam smile<

              Chodzi o zwroty grzecznościowe. Myślę, że nie słowa lecz czyny powinny określać stosunek dzieci do rodziców (i odwrotnie). Określenie "matka" w stosunku do matki i teściowej brzmi tak samo, ale tego samego nie oznacza. Podobnie jak określenie "siostra" w stosunku do siostry i siostry zakonnej.

              > Kompletnie się nie zgadzam Matyldo - nie żyje dla tradycji i tradycja, szczególnie głupia, nie będzie mną rządzićsmile <

              Żeby aż taka głupia, to bym nie powiedziała. Skoro zdecydowana większość tej tradycji hołduje to chyba znaczy, ze większości nie sprawia problemów, czyli jest do przełkniecia. Można, oczywiście, być w mniejszości - odrzucać tradycje i szukać nowych rozwiązań, ale to kłopotliwe, a ja leniwa jestem wink

              > Zabolało ja powiadasz? Widocznie nie wypracowały z synowa takich relacji, żeby
              być po prosti bliskimi znajomymi, wiecv nie mówiły sobie po imieniu, a jeśli synowa mówiła jej "mamo" to właśnie tak sztucznie i natychmiast, gdy przestała mieć dobre relacje z mezem tesciowa stała się dla niej zupełnie obca. To dobrze pokazuje, ze tak naprawdę to nazywanie "mamą/tatą" to sciema i tyle. <

              A pewnie, że ściema i każdy to rozumie. Zwrot grzecznościowy, po prostu, który nic nie znaczy.
              W przytoczonym przykładzie teściowa zwracała się do synowej po imieniu, a synowa do teściowej bezosobowo. Mnie, na przyklad, bardzo by zmęczyło takie bezosobowe gadanie przez sześć lat, pilnowanie sie na każdym kroku, żeby czegoś nie palnąć, szukanie formy, w jakiej moge wyrazić to, co zamierzam powiedzieć. "Mamo" byłoby po prostu wygodnie.
              W jednym masz rację - TA akurat teściowa i TA synowa rzeczywiście nigdy nie próbowały poukładać swoich relacji. Niby wszystko było poprawnie, ale mur stojący między nimi widac było gołym okiem
          • attiya Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 18:43
            ależ relacje nie mają tu nic do rzeczy
            mając 20 kilka czy nawet powyżej 30 lat, mając swoich rodziców, nagle okazuje się, że ktoś obcy chce abym mówiła do niego mamo/tato. Ależ ja mam mamę/tatę. Następna taka para nie jest mi potrzebna.
            na ten przykład moja teściowa chętnie chciałaby abym tak do niej mówiła, składała jej życzenia ale z kolei ona nie widzi potrzeby składania mi takowych z okazji dnia dziecka, bo jak mówi ja jej dzieckiem nie jestem - i wszystko w temacie.
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 23:53
              attiya napisała:
              ależ relacje nie mają tu nic do rzeczy
              mając 20 kilka czy nawet powyżej 30 lat, mając swoich rodziców, nagle okazuje się, że ktoś obcy chce abym mówiła do niego mamo/tato. Ależ ja mam mamę/tatę. Następna taka para nie jest mi potrzebna.
              na ten przykład moja teściowa chętnie chciałaby abym tak do niej mówiła, składała jej życzenia ale z kolei ona nie widzi potrzeby składania mi takowych z okazji dnia dziecka, bo jak mówi ja jej dzieckiem nie jestem - i wszystko w temacie.


              alez przede wszystkim relacje maja tu do rzeczy.
              wlasnie oto sama napisalas jak to tesciowa jakos nie widzi potrzeby skladani ci zyczen
              w Dniu Dziecka, jak mowi ze nie czuje abys jej dzieckiem byla.
              nic dziwnego wiec ze poczulas sie urazona ba!,
              zabolalo cie to, i w odwecie nie masz zamiaru nazywac jej matka
              bo nie masz poczucia ze ona ta druga matka jest!

              dlatego u was uklady 'przybrana corka/przybrana matka' przez malzenstwo leza,
              i choc w/g tradycji tak powinnyscie sie do siebie zwracac, i tak czuc,
              to nic z tego, obawiam sie, nie bedzie.
              Kwiatkw dla tesciowej w Dniu Matki tez nie bedzie, i nic dziwnego.

              Ale to nie dlatego ze "juz matke i ojca masz" tylko
              przez to co tesciowa powiedziala, jak cie potraktowala.
              Gdyby cie przyjela z otwartymi rekami i "jestes moja nowa kochana corka,
              taka jestem szczesliwa ze syn cie wybral,
              mow do mnie 'mamo" i robila ci sniadanka i obiady,
              to dzis bys pisala "a ja swojej tesciowej mowie 'mamo' i kwiatki na Dzien Matki kupuje"....

              ot, samo zycie... i psychologia.

              Minnie
              • attiya Re: Kobieta, teściowa, matka 10.02.14, 09:19
                ale prawda miała mnie zaboleć?
                widzę, że jesteś z tych, co to łopatkę i wiaderko zabierają z piaskownicy, jak ktoś nie daj boże powie ci coś, co jest prawdziwe a ty zaraz za ową prawdę fochujesz big_grin
                przecież ja NIE JESTEM JEJ DZIECKIEM, nieprawdaż? big_grin
                a ona nie jest moją matką big_grin
                bardzo prosta sprawa, więc nie drąż nie potrzebnie tematu big_grin
      • nevada_r Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 15:11
        > Czy to, że teściowa wychowała naszą druga połówkę tak dobrze, że aż chcieliśmy
        > związać z tą połówką swoje życie nie jest wystarczającym powodem, żeby "nagrodz
        > ić" ją mianem matki?

        Dla ciebie jest, dla innych nie jest. Nie wszystkie teściowe w ogóle CHCĄ, żeby obca osoba je nazywała matką. Wszystko zależy od konkretnych ludzi i konkretnych układów.
    • malami115 Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 14:06
      Z okazji dnia kobiet życzenia składają mężczyźni kobietom. W Dzień Matki składam życzenia swojej własnej matce. Uważam, ze jakby m złożyła życzenia jeszcze teściowej to umniejszyłoby to rolę mojej Matki. W końcu teściowa to obca kobieta.
      • majaa Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 15:48
        malami115 napisał(a):

        Uważam, ze jakby m złożyła życzenia jeszcze te
        > ściowej to umniejszyłoby to rolę mojej Matki.

        A niby w jaki sposób??? Twoja mama zawsze będzie Twoją mamą i nic tego nie zmieni. To nie jakieś życzenia decydują o jej szczególnej roli.


        W końcu teściowa to obca kobieta.
        >
      • nchyb Re: Kobieta, teściowa, matka 08.02.14, 00:23
        > m życzenia swojej własnej matce. Uważam, ze jakby m złożyła życzenia jeszcze te
        > ściowej to umniejszyłoby to rolę mojej Matki. W końcu teściowa to obca kobieta.
        >

        tak sobie myślę, jak małą rolęmusi mieć w niektórych rodzinach matka, skoro życzenia innej kobiecie umniejszą tę rolę...

        moja mama tak wielką rolę pełni w moim życiu, że chociażbym złożyła życzenia kilku teściowym, to jej roli nic i nikt nie umniejszy

        a co do obcości teściowej - no to mąż to w sumie też obcy facet zazwyczaj...

        dla mnie moje teściowe nie są obcymi osobami...
    • majaa Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 15:51
      Nie wiem, czy się powinno, ale uważam, że to bardzo miły gest w stosunku do teściów. Jeśli jest się w dobrych układach, to chyba warto praktykowaćsmile
      • nchyb Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 17:33
        mam podobne zdanie jak Majaa.
        Dzień kobiet - panowie z rodziny składają nam życzenia (i teść i synowie i mąż) i koledzy z pracy też smile
        Dzien matki - skłądam i mamie i mamie mojego męża.
        No właśnie, dla mnie mama mojego męża to mama męża i babcia moich dzieci i tak dobra osoba dla mnie i całej rodziny, ze uważam, ze w pełni zasluguje na życzenia w tym dniu.

        Podobnie jak na dzień babci składam również życzenia babciom mojego męża i dla nas wszystkich to oczywiste.
        Ale ja mam fajną rodzinę (rodzinę mojego męża uważam za swoją i ona niemal w całości też tak uważa) i oni na to zasługują, czego i wam życzę big_grin
    • annthonka Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 17:14
      Zależy od ludzi i od układów.
      Ja akurat mam fajną teściową i składam jej życzenia na dzień matki, a ona mi na dzień dziecka, ale zapewne gdyby układy między nami były kiepskie, to bym nie była taka wyrywna.

    • baba67 Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 18:18
      Co do Dnia Matki-w mojej rodzinie zawsze sie skladalo. Co do Dnia Kobiet-nigdy nie obchodzilismy. Wydaje sie jednak ze jesli ziec sklada zyczenia swojej matce to i tesciowej byloby milo choc oczywiscie wymogu nie ma.
      • aga-kosa Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 19:09
        W klubie rozgorzała dyskusja...
        Byłam i jestem zdania, że to, czy składamy życzenia matce, teściowej , świekrze, synowej - to kwestia dobrego wychowania. W swoim środowisku składam życzenia paniom z okazji święta : kobiet, teściowej, babci, matki. I starszej pani z parteru i młodziutkiej mamie, która pcha wózek z dzieckiem i dźwigając zakupy.. i mamie sąsiada, który wyjechał na wyspy.
        Miło jest usłyszeć, że ktoś w nas widzi kobietę.
        Druga sprawa: Jak mówi się do matki męża, kiedy ją się prosi o dopilnowanie - powiedzmy - kilka godzin dziecka. - Pani będzie uprzejma popilnować dziecko? - Kazałabym sobie zapłacić 15 zł za godzinę
        - Babciu, proszę popilnuj - sklerozę mam ale wnuczka ma dopiero pół roku
        - Mamo Adama czy możesz przypilnować Ewunię?
        Adam, zadzwoń doswojej mamy i złóż jej życzenia od siebie boja do swojej już zadzwoniłam.
        Ponieważ mam tradycyjną rodzinę to mnie razi.
        aga

        • koronka2012 Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 20:22
          aga-kosa napisała:

          > Druga sprawa: Jak mówi się do matki męża, kiedy ją się prosi o dopilnowanie - p
          > owiedzmy - kilka godzin dziecka.

          Zwyczajnie: "Zosiu, mam do ciebie prośbę..."

          W mojej tradycyjnej rodzinie nie było akurat tradycji składania życzeń teściowej z okazji Dnia Matki.
          • nchyb Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 10:02
            > Zwyczajnie: "Zosiu, mam do ciebie prośbę..."
            to przejdzie tylko w przypadku, gdy mówi się do rodziców męża/żony po imieniu. A w PL nie jest to aż tak powszechnie praktykowane.

            > W mojej tradycyjnej rodzinie nie było akurat tradycji składania życzeń teściowe
            > j z okazji Dnia Matki.
            a w mojej tradycyjnej był taki zwyczaj. Czy teraz policytujemy się, która jest bardziej tradycyjna?... wink
        • aqua48 Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 21:28
          aga-kosa napisała:

          > W swoim środowisku składam życzenia
          > paniom z okazji święta : kobiet, teściowej, babci, matki. > Miło jest usłyszeć, że ktoś w nas widzi kobietę.

          Dobre życzenia, płynące z serca zawsze są miłe i tak powinny być przyjmowane. W mojej rodzinie nie było nigdy tradycji celebrowania dnia kobiet. Jestem z epoki kiedy kojarzy się ten dzień z rajstopami z przywiędłym goździkiem.
          • matylda1001 Re: Kobieta, teściowa, matka 06.02.14, 22:10
            aqua48 napisała:

            > Jestem z epoki kiedy kojarzy się ten dzień z rajstopami z przywiędłym goździkiem.<

            W jednej ręce te rajstopy a w drugiej lista z pokwitowaniami prezentu smile
            • aqua48 Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 08:00
              matylda1001 napisała:

              > > Jestem z epoki kiedy kojarzy się ten dzień z rajstopami z przywiędłym goź
              > dzikiem.<
              >
              > W jednej ręce te rajstopy a w drugiej lista z pokwitowaniami prezentu smile

              Zapomniałam dodać, że rajstopy oczywiście na wszelki wypadek wszystkie w jednym rozmiarze i kolorze.
              Ileż to radości było potem przy szukaniu odpowiedniej delikwentki na którą by pasowały smile
              • nchyb Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 10:04
                równiez pamiętam czasy goździków i rajstop, ale jakoś nie stało się to dla mnie taką traumą, bym musiała to rozpatrywać przez całe życie smile
                Dziś dzień kobiet kojarzy mi się z miłym uśmiechem od męża i synów, jakimiś wiosennymi kwiatami, a rajstopy moge kupić sama smile
                • matylda1001 Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 12:58
                  nchyb napisała:

                  > a rajstopy moge kupić sama smile <

                  Teraz to żaden wyczyn bo rajstop w sklepach nie brakuje smile

                  > równiez pamiętam czasy goździków i rajstop, ale jakoś nie stało się to dla mnie
                  taką traumą, bym musiała to rozpatrywać przez całe życie smile<

                  A kto powiedział, że to trauma? Może zwyczajne wspomnienie z czasów młodości?
                  • nchyb Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 14:01
                    dla mnie zwyczajne wspomnienie dnia kobiet z okresu rajstop i goździka nie powoduje skojarzenia wyłącznie z tamtym czasem i tamtymi he he prezentami dniokobiecymi, bo z DK mam również inne wspomnienia i skojarzenia.

                    natomiast jeżeli komuś DK kojarzy się wyłącznie ze zdechławym kwiatkiem i listą za rajstopy (ewentualnie plus pijani mężczyźni) to można przypuszczać, ze tamte zdarzenia wywarły wielki wpływ na pamięć, a potem nie było za wiele innych miłych wspomnień z tego okresu. I tyle...
                    • matylda1001 Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 14:45
                      nchyb napisała:

                      > natomiast jeżeli komuś DK kojarzy się wyłącznie ze zdechławym kwiatkiem i listą za rajstopy (ewentualnie plus pijani mężczyźni) to można przypuszczać, ze tamte zdarzenia wywarły wielki wpływ na pamięć, a potem nie było za wiele innych miłych wspomnień z tego okresu. I tyle...<

                      Jakie to było święto, takie są wspomnienia. Nigdy jakoś nie miałam specjalnej potrzeby świętowania DK, i nawet kwiaty i prezent od (trzeźwego) męża w tym dniu, nie sprawiały mi takiej radości, jak kwiatek bez okazji. Wszystko było sztuczne i naciągane. Nic miłego.
                      • nchyb Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 15:55
                        dla Ciebie sztuczne i naciągane i nic miłego, a dla mnie na odwrót...
                        • aga-kosa życzenia dla teściowej 07.02.14, 16:56
                          Wczoraj w klubie była dyskusja czy synowa/zięć powinni składać życzenia z okazji dnia kobiet, dnia teściowej, dnia matki matce współmałżonka.
                          Moim zdaniem dobrze wychowany człowiek stara się uszanować kobietę, która wychowała współmałżonka - a życzenia ewentualnie kwiatek i uśmiech są mile widziane. aga
                          Uśmiech to taka - która wszystko prostuje. smile
                        • matylda1001 Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 19:11
                          nchyb napisała:

                          > dla Ciebie sztuczne i naciągane i nic miłego, a dla mnie na odwrót...<

                          Oj, Nchyb smile Ja piszę o swoich wrażeniach. Ty przecież masz prawo do własnych. No ale jeśli to nie są jakieś wyjątkowo osobiste wspomnienia, to chętnie bym poczytała co sprawiało Ci w tym dniu przyjemność.
                          • nchyb Re: Kobieta, teściowa, matka 08.02.14, 00:19
                            Widzisz Matyldo, a ja się zastanawiam, jak smutne i sztuczne musiały być wszystkie pozostałe dni 8 marca, skoro głównie pamiętasz o tamtych smile

                            Ze wspomnień z tych dni miewam różne
                            Pamiętam pewną pracę, gdzie przeważały kobiety i 8 marca wpadł do nas główny szef - mężczyzna - prawie wszystkie panie spodziewały się conanmniej życzeń, a pan wpadł na kontrolę i szykowanie zwolnień...
                            Ale zauważyłam, że mam już tak, ze w mojej pamięci jakieś smutne chwile się zacierają i pamiętam głównie te miłe smile
                            Co mi sprawiało przyjemność - głównie to odczucie nadchodzącej wiosny, jej przedsmak
                            pierwsze wiosenne kwiaty, coraz dłuższe dni i spacery (czy to romantyczne, czy już rodzinne) często w słońcu...
                            to głównie utkwiło mi w pamięci, naprawdę smile
                            • matylda1001 Re: Kobieta, teściowa, matka 09.02.14, 23:20
                              nchyb napisała:

                              > Co mi sprawiało przyjemność - głównie to odczucie nadchodzącej wiosny, jej przedsmak
                              pierwsze wiosenne kwiaty, coraz dłuższe dni i spacery (czy to romantyczne, czy już rodzinne) często w słońcu... to głównie utkwiło mi w pamięci, naprawdę smile <

                              No to trzeba było tak od razu smile ale wiosna i bez DK bywała piękna.
                              • nchyb Re: Kobieta, teściowa, matka 09.02.14, 23:31
                                oj bywała, bywała smile
    • urko70 Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 12:03
      aga-kosa napisała:

      > Wczoraj w klubie rozgorzała dyskusja - poruszana już na jakimś forum - czy zięć
      > i synowa powinni składać życzenia swoim; teściowym/świekrom życzenia z okazji
      > dnia kobiet i dnia matki. Bo Dzień Teściowej można potraktować w formie żartu.
      > "Święta" się zbliżają wink aga

      Życzenia w dniu matki to wyraz wdzięczności, docenienia trudu włożonego w wychowanie,
      więc skoro zięć nie był wychowywany przez obecną teściową to nie ma za co dziękować.

      Życzenia składane 8.03 kobietom to ogólny wyraz szacunku, wdzięczności, docenienia
      roli kobiet, docenienia przez mężczyzn - więc tu jak najbardziej teściowej składamy.

      Ale .... ale w sytuacjach typu: aktualna teściowa w praktyce matkuje tak swojej córce
      jak i swojemu zięciowi (np bardzo młode małżeństwo, oboje uczą się, mieszkają u
      rodziców dziewczyny, są utrzymywani przez tychże rodziców, praktycznie są nadal
      wychowywani przez nich) to sądzę, że zięć powinien 26.05 uderzyć z kwiatami do teściowej.
      • nchyb Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 14:03
        > Życzenia w dniu matki to wyraz wdzięczności, docenienia trudu włożonego w wycho
        > wanie,

        a to jest gdzieś skodyfikowane, zapisane i nakazane?
        za bieżącą pomoc rodzinną, po prostu za "bycie" podziękować nie można?
        • urko70 Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 14:43
          nchyb napisała:

          > > Życzenia w dniu matki to wyraz wdzięczności, docenienia trudu
          > > włożonego w wychowanie,
          >
          > a to jest gdzieś skodyfikowane, zapisane i nakazane?

          A musi być?
          Rozumiesz to inaczej?


          > za bieżącą pomoc rodzinną, po prostu za "bycie" podziękować nie można?

          Można, oczywiście, że można, można przez wszystkie 365 dni w roku.
          • nchyb Re: Kobieta, teściowa, matka 08.02.14, 00:14
            > > a to jest gdzieś skodyfikowane, zapisane i nakazane?
            >
            > A musi być?

            odnoszę się li i jedynie do twojego aksjomatu - czym mają być życzenia na dzień matki
            nie ma obowiązku przyjmowania jedynie słusznej twojej wizji, skoro nikt tak nie nakazuje

            > Rozumiesz to inaczej?
            tak, rozumiem to inaczej, co właśnie wyżej napisałam, ale w przeciwieństwie do ciebie nie traktuję tego jak wzorzec z Sevres, obowiązkowy dla wszystkich, ale sprawdzający się w mojej rodzinie i otoczeniu...

            > Można, oczywiście, że można, można przez wszystkie 365 dni w roku.
            podobnie jak dziękować za trud wychowania można przez wszystkie 365/366 dni w roku...
            • urko70 Re: Kobieta, teściowa, matka 11.02.14, 08:50
              nchyb napisała:

              > > > a to jest gdzieś skodyfikowane, zapisane i nakazane?
              > >
              > > A musi być?
              >
              > odnoszę się li i jedynie do twojego aksjomatu - czym mają być życzenia na dzień
              > matki
              > nie ma obowiązku przyjmowania jedynie słusznej twojej wizji, skoro nikt tak nie
              > nakazuje

              A ja wskazuję Ci, że nie zawsze i nie wszystko jest i/lub musi być
              "skodyfikowane, zapisane i nakazane?".


              > > Rozumiesz to inaczej?
              > tak, rozumiem to inaczej, co właśnie wyżej napisałam, ale w przeciwieństwie do
              > ciebie nie traktuję tego jak wzorzec z Sevres, obowiązkowy dla wszystkich, ale
              > sprawdzający się w mojej rodzinie i otoczeniu...

              Jak ktoś mi pomógł dziś, to ja dziękuję mu dziś, jak wczoraj to dziękuję wczoraj,
              jak pomaga mi ciągle (typu użyczenie swojego mieszkania) to i dziękuję we
              właściwej formie ciągle. Moim zdaniem to coś innego niż trud urodzenia/wychowanie
              etc.
              Ale to moje zdanie, Ty możesz to rozumieć dowolnie inaczej, przykładowo
              dziękować teściowej za pomoc właśnie 26.05.

              Ja nie traktuję tego jak wspomniany wzorzec także wsadź sobie w kieszeń tą mizerną manipulacyjkę "w przeciwieństwie".


              > > Można, oczywiście, że można, można przez wszystkie 365 dni w roku.
              > podobnie jak dziękować za trud wychowania można przez wszystkie 365/366 dni w r
              > oku...

              A jednak społeczeństwo uznało, że warto to szczególnie zaznaczyć w formie
              wprowadzenia święta.
              • nchyb Re: Kobieta, teściowa, matka 11.02.14, 10:15
                > A ja wskazuję Ci, że nie zawsze i nie wszystko jest i/lub musi być
                > "skodyfikowane, zapisane i nakazane?

                pojęcie ironii jest ci może znane?

                co do reszty - gadał dziad do obrazu a urko nie rozumiał ani razu
                dla mnie koniec tematu jako takiego, mnie nie przekonasz, ze społeczeństwo mi nakazuje tego dnia dziękować wyłącznie matce, a zakazuje teściowej...
                • urko70 Re: Kobieta, teściowa, matka 11.02.14, 12:58
                  nchyb napisała:

                  > > A ja wskazuję Ci, że nie zawsze i nie wszystko jest i/lub musi być
                  > > "skodyfikowane, zapisane i nakazane?
                  >
                  > pojęcie ironii jest ci może znane?

                  Kombinuj, kombinuj. smile


                  > co do reszty - gadał dziad do obrazu a urko nie rozumiał ani razu
                  > dla mnie koniec tematu jako takiego, mnie nie przekonasz, ze społeczeństwo mi n
                  > akazuje tego dnia dziękować wyłącznie matce, a zakazuje teściowej...

                  Pierwszy wers to typowe ad personam czyli z baku merytorycznych uciekasz się do
                  wycieczek osobistych.

                  Problem w tym, że ja nikogo nie przekonywałem czegokolwiek. Twój problem.
                  Możesz w tym dniu dziękować ojcu i babci i sąsiadowi.
    • vilez Re: Kobieta, teściowa, matka 07.02.14, 19:40
      Ja mówiłam do moich teściów: mamo, tato. Podobnie mój mąż do moich rodziców.

      Życzeń nie składałam, bo w ogóle nie składam. Ale gdybym składała, to bym teściom składała z okazji dnia matki czy ojca. Ale ja rodzinna jestem.

      Zasad tu chyba nie ma żadnych, raczej indywidualnie w każdej rodzinie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka