Dodaj do ulubionych

Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę?

17.05.14, 00:27

Doprecyzuję, że "usilnego" zaproszenia.
Moja teściowa już kilka razy odmówiła zaproszenia na stypę. Najczęściej się czymś wykręca, a to psów nie ma w domu kto przypilnować, a to katar ma itd.
Jedna z tych styp była po pogrzebie rodzonego brata mojego teścia. Żona zmarłego zapraszała mich teściów bardzo serdecznie, namawiała ich wręcz, chciała żeby trochę zostali i porozmawiali (w końcu bliska rodzina). Ale moja teściowa się alienuje, a mąż (teść) się jej słucha, a może po prostu alienuje się jeszcze bardziej. I nie zgodzili się.
Kilka tygodni temu była kolejna stypa, ale po pogrzebie zmarłego z dalszej rodziny. Też byli zapraszani, i też teściowa zdecydowała, że nie idą.

Moim zdaniem nie wypada odmówić zaproszenia na stypę. Nie są to przecież "jakieś kolejne imieniny", które się co roku powtarzają. Rodzina widocznie ma potrzebę wspólnego spotkania się, porozmawiania o zmarłym skoro stypę organizuje i konkretne osoby zaprasza.
Rodzinie robi się wtedy koleją przykrość.

Bardzo Was proszę o opinie na ten temat.
Obserwuj wątek
    • milamala Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 00:33
      Tez uwazam, ze raczej nie powinno. Moze nie tyle z punktu widzenia sv (kazdy ma prawo grzecznie odmowic uczestnictwa w jakiejs uroczystosci, ktora mu nie pasuje) a z czysto ludzkiej wrazliwosci, chocby wlasnie po to by nie robic dodatkowej przykrosci rodzinie.
      • matylda1001 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 00:50
        milamala napisała:

        > Tez uwazam, ze raczej nie powinno. Moze nie tyle z punktu widzenia sv (kazdy ma prawo grzecznie odmowic uczestnictwa w jakiejs uroczystosci, ktora mu nie pasuje) a z czysto ludzkiej wrazliwosci, chocby wlasnie po to by nie robic dodatkowej przykrosci rodzinie. <

        Masz rację.

        --------------------------------------------------------------------------
        www.youtube.com/watch?v=JSUIQgEVDM4
        • nchyb Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 14:41
          > > Tez uwazam, ze raczej nie powinno. Moze nie tyle z punktu widzenia sv (ka
          > zdy ma prawo grzecznie odmowic uczestnictwa w jakiejs uroczystosci, ktora mu n
          > ie pasuje) a z czysto ludzkiej wrazliwosci, chocby wlasnie po to by nie robic d
          > odatkowej przykrosci rodzinie. <
          >
          > Masz rację.
          >
          > --------------------

          a ja uważam, ze nie ma
          bo to jest stawianie wyżej uczuć tylko części rodziny a zupełne pomijanie odczuć osób, które w inny sposób wyrażają uczucie, przeżywają żałobę

          jednym słowem - Twoja przedmówczyni uważa, że teściowa autorki wątku powinna się poświęcić, żeby nie robić przykrości swojej szwagierce (o ile dobrze pamiętam rodzinne koligacje). A dlaczego to nie szwagierka powinna pomyśleć o nierobieniu przykrości bratu męża i jego żonie? Oni też mają prawo przeżywać żałobę po swojemu...

          więc właśnie - może pozwólmy ludziom przeżywać żałobę po swojemu, kto chce, niech się gromadzi na stypie, niech wspomina rozmawia, a kto nie potrafi tak, nie potrzebuje, niech przeżywa po swojemu. To da się pogodzić o ile jedna strona nie będzie drugiej wypominała:
          1. organizowania imprezy pogrzebowej
          2. braku udziału w tak zorganizowanej imprezie...
          • matylda1001 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 19:56
            nchyb napisała:

            >> jednym słowem - Twoja przedmówczyni uważa, że teściowa autorki wątku powinna się poświęcić, żeby nie robić przykrości swojej szwagierce (o ile dobrze pamiętam rodzinne koligacje). A dlaczego to nie szwagierka powinna pomyśleć o nierobieniu przykrości bratu męża i jego żonie? Oni też mają prawo przeżywać żałobę po swojemu...<

            Ja też uważam, że powinna się poświęcić (skoro dla niej to takie nieprzyjemne) i towarzyszyć mężowi, który (tak zrozumiałam) poszedłby gdyby nie protest żony. W końcu to zmarł jego brat.
            • bene_gesserit Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 21:47
              A jeśli maż tej pani doskonale rozumiał jej uczucia i nie wymagał tego od niej? Nie ma 'ważniejszych' i 'mniej ważnych' uczuć podczas żałoby i 'ważniejszych' i mniej ważnych uczestników stypy. W żałobie ludzie powinni sie wspierać i okazywać miłość i zrozumienie. Rozpacz naprawdę nie musi się odbywać za suto zastawionym stołem, dla niektórych to po prostu zbyt wiele - z różnych powodów. Drobnomieszczańskie 'bo co ludzie powiedzą' w tym przypadku jest tyleż idiotyczne, co zupełnie nie na miejscu.
            • urko70 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 19.05.14, 13:10
              matylda1001 napisała:

              > nchyb napisała:
              >
              > >> jednym słowem - Twoja przedmówczyni uważa, że teściowa autorki wątku
              > powinna się poświęcić, żeby nie robić przykrości swojej szwagierce (o ile dobr
              > ze pamiętam rodzinne koligacje). A dlaczego to nie szwagierka powinna pomyśleć
              > o nierobieniu przykrości bratu męża i jego żonie? Oni też mają prawo przeżywać
              > żałobę po swojemu...<
              >
              > Ja też uważam, że powinna się poświęcić [...]

              Jednym z fundamentów sv jest równość symetria etc w zachowaniach równych sobie osób.
              Więc czemu ktoś ma się poświęcać żeby komuś innemu zrobić dobrze?

              Inną kwestią jest realcja pomiędzy panią która nie chciał iść na stypę a jej mężem.

              Iść wypada ale jeśli ktoś wyraźnie unika takich imprez to widocznie ma jakiś powód,
              może warto sprawdzić jakie to powód?
              • matylda1001 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 19.05.14, 14:03
                urko70 napisał:

                > Iść wypada ale jeśli ktoś wyraźnie unika takich imprez to widocznie ma jakiś powód,
                może warto sprawdzić jakie to powód?<

                Zdaje się, że w tym przypadku powodem jest przede wszystkim "oryginalny" charakterek pani teściowej. Przynajmniej tak wynika ze słów Autorki.

                > Jednym z fundamentów sv jest równość symetria etc w zachowaniach równych sobie
                osób. Więc czemu ktoś ma się poświęcać żeby komuś innemu zrobić dobrze?<

                Wprawdzie wyszło Ci przypadkiem, ale wniosek słuszny smile W stypie miała uczestniczyć owa pani, jej mąż i dwaj dorośli synowie - jak rozumiem osoby sobie równe i symetryczne, związane jednym środkiem transportu. No, może z wyjątkiem męża, któremu przyznałabym jednak decydujący głos, w końcu to zmarł jego brat. Na tej stypie pewnie byli też inni członkowie jego rodziny, z którymi zapewne chętnie by porozmawiał. Mąż i synowie chcieli przyjąć zaproszenie, ale nie przyjęli, poświęcili się by zrobić dobrze apodyktycznej żonie i mamusi. Jestem za prawem jednostki do samostanowienia, ale jestem przeciwna egzekwowaniu tego prawa za wszelką cenę.
                • urko70 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 19.05.14, 15:26
                  matylda1001 napisała:

                  > > Iść wypada ale jeśli ktoś wyraźnie unika takich imprez to widocznie ma ja
                  > kiś powód,
                  > może warto sprawdzić jakie to powód?<
                  >
                  > Zdaje się, że w tym przypadku powodem jest przede wszystkim "oryginalny" charak
                  > terek pani teściowej. Przynajmniej tak wynika ze słów Autorki.

                  1. Czy "zdaje się" to wystarcza?
                  2. Komu zdaje się? smile
                  3. Nie ma prawa nie lubić styp?


                  > > Jednym z fundamentów sv jest równość symetria etc w zachowaniach równych
                  > sobie
                  > osób. Więc czemu ktoś ma się poświęcać żeby komuś innemu zrobić dobrze?<
                  >
                  > Wprawdzie wyszło Ci przypadkiem, ale wniosek słuszny smile W stypie miała uczestni
                  > czyć owa pani, jej mąż i dwaj dorośli synowie - jak rozumiem osoby sobie równe
                  > i symetryczne, związane jednym środkiem transportu. No, może z wyjątkiem męża,
                  > któremu przyznałabym jednak decydujący głos, w końcu to zmarł jego brat.
                  > Na tej stypie pewnie byli też inni członkowie jego rodziny, z którymi z
                  > apewne chętnie by porozmawiał. Mąż i synowie chcieli przyjąć zaproszenie, ale n
                  > ie przyjęli, poświęcili się by zrobić dobrze apodyktycznej żonie i mamusi. Jest
                  > em za prawem jednostki do samostanowienia, ale jestem przeciwna egzekwowaniu te
                  > go prawa za wszelką cenę.

                  Moim zdaniem wszelakie "zdaje się " czy "zapewne" to za mało żeby oceniać.

                  Nie czytałem całego wątku stąd i nie wiem że owa pani jest apodyktyczna,
                  pamiętam że w starterze było napisane, ze ona w ogóle unika styp stąd moje
                  podejrzenie, że ma jakiś uraz do takich imprez.

                  Jeśli moja mama miałaby sie źle czuć na danej imprezie to również schowałbym
                  swoją chęć pójścia "na obiad" i bez słowa wsiadłbym do auta i odjechał.

                  Jeśli to nie pierwsze takie zachowanie tej pani to jej najbliższe otoczenie winno o tym wiedzieć i oczywiście wspólnie zawczasu to uzgodnić. Pytanie jak by to rozwiązali(?)
                  Pojechali by dwoma autami(?) w jednym ojciec z synami w drugim owa pani?
                  Oczywiście to problem jeśli kwestia dojazdu to coś więcej niż tramwaj autobus czy taksówka.

                  Ale oczywiście kazdy z nas ma prawo do różnej oceny i może zmusić matkę do wspólnego "stypowania" - tylko czy taki moment to dobry czas na dawanie nauczek?

                  Generalnie wydaje mi się żę oni tam mają jakiś problem albo w relacjach albo w komunikacji międzyludzkiej. Takie problemu są trudne do rozwiązania i na pewno nie możliwe do naprawienia w czasie stypy. tam jest coś nawarstwione.
                  • matylda1001 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 19.05.14, 15:57
                    urko70 napisał:

                    > Nie ma prawa nie lubić styp?<

                    Ma prawo do wszystkiego, ale ma też obowiązek czasami odpuścić bo żyje w stadzie wink

                    >> Moim zdaniem wszelakie "zdaje się " czy "zapewne" to za mało żeby oceniać.<

                    Mnie wystarczy - nie mam powodu nie wierzyć synowej tej pani.

                    > Nie czytałem całego wątku stąd i nie wiem że owa pani jest apodyktyczna,
                    pamiętam że w starterze było napisane, ze ona w ogóle unika styp stąd moje
                    podejrzenie, że ma jakiś uraz do takich imprez.<

                    Mam nadzieję, że już przeczytałeś smile

                    > Jeśli moja mama miałaby sie źle czuć na danej imprezie to również schowałbym swoją chęć pójścia "na obiad" i bez słowa wsiadłbym do auta i odjechał.<

                    Ja też, ale to wcale nie znaczy, że pochwalałabym dziwactwo własnej mamy. Tak też zrobili trzej panowie, krewni zmarłego. A stypa to nie tylko obiad w sensie posiłku. To okazja do spotkania osób z dalszej rodziny, do rozmowy, wspomnień.

                    > Generalnie wydaje mi się żę oni tam mają jakiś problem albo w relacjach albo w
                    komunikacji międzyludzkiej.<

                    No i teraz ja mogłabym zapytać, czy wystarcza, że Tobie się wydaje wink
                    • urko70 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 19.05.14, 22:50
                      matylda1001 napisała:

                      > > Nie ma prawa nie lubić styp?<
                      >
                      > Ma prawo do wszystkiego, ale ma też obowiązek czasami odpuścić bo żyje w stadzi
                      > e wink

                      Jedno przeczy drugiemu.
                      Skoro ma prawo do nielubienia styp to nie może mieć obowiązku uczestniczenia w nich.
                      smile


                      > >> Moim zdaniem wszelakie "zdaje się " czy "zapewne" to za mało żeby oc
                      > eniać.<
                      >
                      > Mnie wystarczy - nie mam powodu nie wierzyć synowej tej pani.

                      A jakie masz podstawy aby jej ufać (co do przekazania wszystkich okoliczności)?
                      Poza tym czy rozmawiamy o tej konkretnej sprawie (co do której nie mamy pewności, ze wiemy wszystko co istotne, czy rozmawiamy o pewnym rodzaju / typie zachowania...


                      > > Jeśli moja mama miałaby sie źle czuć na danej imprezie to również schował
                      > bym swoją chęć pójścia "na obiad" i bez słowa wsiadłbym do auta i odjechał.<
                      > ;
                      >
                      > Ja też, ale to wcale nie znaczy, że pochwalałabym dziwactwo własnej mamy. Tak t
                      > eż zrobili trzej panowie, krewni zmarłego. A stypa to nie tylko obiad w sensie
                      > posiłku. To okazja do spotkania osób z dalszej rodziny, do rozmowy, wspomnień.

                      Przede wszystkim to poznałbym przyczynę tego "dziwactwa".
                      Poza tym skoro to nie pierwsza taka sytuacja to i synowie i mąż wiedzieli o takich jej zachowaniach i również mogli to wcześniej uzgodnić.

                      > > Generalnie wydaje mi się żę oni tam mają jakiś problem albo w relacjach a
                      > lbo w
                      > komunikacji międzyludzkiej.<
                      >
                      > No i teraz ja mogłabym zapytać, czy wystarcza, że Tobie się wydaje wink

                      Owszem, mogłabyś. smile
                      Zanim zapytasz to ja dopytam: do czego wystarcza?
                  • jadwiga1350 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 20.05.14, 11:36
                    urko70 napisał:

                    Nie ma prawa nie lubić styp?

                    Ale to forum nie traktuje o prawach tylko o savoir-vivre. Człowiek ma różne prawa. Nie musi np odpowiadać na dzień dobry, ale czy to będzie grzeczne?
                    • urko70 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 20.05.14, 11:47
                      jadwiga1350 napisała:

                      > urko70 napisał:
                      >
                      > Nie ma prawa nie lubić styp?
                      >
                      > Ale to forum nie traktuje o prawach tylko o savoir-vivre. Człowiek ma różne pr
                      > awa. Nie musi np odpowiadać na dzień dobry, ale czy to będzie grzeczne?

                      Zgodnie z sv musi się odpowiadać na "dzień dobry".
                      Zgodnie z sv zapraszany może odmówić uczestnictwa w stypie.
          • jadwiga1350 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 20.05.14, 11:16
            nchyb napisała:

            > Twoja przedmówczyni uważa, że teściowa autorki wątku powinna si
            > ę poświęcić, żeby nie robić przykrości swojej szwagierce (o ile dobrze pamiętam
            > rodzinne koligacje). A dlaczego to nie szwagierka powinna pomyśleć o nierobien
            > iu przykrości bratu męża i jego żonie?

            To grzeczne zaproszenie na stypę jest robieniem przykrości? No, no!
            W czasie pogrzebu to chyba ważniejsze są uczucia wdowy, a nie bratowej zmarłego. Gdyby był pogrzeb Twojego męża, miałabyś siłę i ochotę przejmować się fochami jego bratowej?
            Po za tym brat nieboszczyka chciał zostać na stypie, to żona sprawiła mu przykrość.

            >Oni też mają prawo przeżywać żałobę po s
            > wojemu...

            Czyli najlepiej w czasie jazdy samochodem na linii Wrocław-Szczecin. Bo na stypie się nie da.
            • nchyb Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 22.05.14, 20:55
              > To grzeczne zaproszenie na stypę jest robieniem przykrości? No, no!

              zaproszenie - nie, obrażanie się za nieprzyjście tak...


              > . Gdyby był pogrzeb Twojego męża, miałabyś siłę i ochotę przejmować się fochami
              > jego bratowej?
              w przypadku śmierci bardzo mi bliskiej osoby - nie miałam siły i chęci zajmować się obecnością lub jej brakiem innych bliskich mu osób...
              to nie fochy, ale sfochowana inna osoba może tego nie dostrzec...

              > Po za tym brat nieboszczyka chciał zostać na stypie, to żona sprawiła mu przykr
              > ość.
              z pierwszego wątku to nie wynikało, pojawiły się nowe wieści (nie czytałam nowych wpisów) czy sobie to dopowiadasz, bo autorka pisała, ze sama nie wie:
              Ale moja teściowa się alienuje, a mąż (teść) się jej słucha, a może po prostu alienuje się jeszcze bardziej. I nie zgodzili się.
              może autorka wątku nie lubi teściów i widzi tylko ich wady? uprzedzam, jeżeli pojawily się nowe rozwijające posty autorki o ich nie czytałam, opieram się na pierwszych wpisach...
              a z nich wynika, ze i brat zmarłego i jego żona zrezygnowali z udziału w imprezce pożegnalnej zmarłego. I moim zdaniem mieli do tego pełne prawo...
    • nm.buba011 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 00:52
      dymna napisała:

      > Moim zdaniem nie wypada odmówić zaproszenia na stypę. Nie są to przecież "jakie
      > ś kolejne imieniny", które się co roku powtarzają.

      - należałoby doprecyzować. Stypa a pogrzeb, to różne sprawy.

      O pogrzebie jest się informowanym, a o prywatnym cmentarzu jeszcze nie słyszałem, choć zapewne i takie istnieją.

      Za zaproszenie na stypę zdarzało mi się podziękować.
      Moja była żona, po przyjęciu moich kondolencji złożonych na cmentarzu, z powodu śmierci taty,
      "zaprosiła mnie" słowami: Jak masz życzenie, to przyjdź na nasze spotkanie, po zakończeniu?!

      Ja na każde takie "zaproszenie", jednakowo dziękuje, na - nie.
      • matylda1001 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 00:59
        nm.buba011 napisał:

        > - należałoby doprecyzować. Stypa a pogrzeb, to różne sprawy.<

        No przecież bardziej wyraźnie to się chyba nie da.

        ..........................................
        www.youtube.com/watch?v=JSUIQgEVDM4
        • nm.buba011 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 01:14
          matylda1001 napisała:

          > No przecież bardziej wyraźnie to się chyba nie da.

          - wówczas, kiedy wiadomo, że stypa to dodatkowe zaproszenie do domu, to mają zastosowanie precyzyjne zalecenia s-v.

          Jedno jednoznacznie sformułowane zaproszenie. Jedno podziękowanie, z zaznaczeniem na tak, lub - nie.
          Ponawianie, pytanie o powód odmowy, nie wchodzą w grę, w owej konwencji.
          • matylda1001 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 02:00
            nm.buba011 napisał:

            >- wówczas, kiedy wiadomo, że stypa to dodatkowe zaproszenie <

            Zawsze wiadomo.

            >mają zastosowanie precyzyjne zalecenia s-v.<

            Moim zdaniem Autorka źle sprecyzowała pytanie. Nie chodzi o to czy wypada (bo zawsze wypada jeśli ktoś nie chce w czymś uczestniczyć) ale o to, czy zapraszany nie powinien jednak się "poświęcić".
            • margonik Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 08:29
              Wg mnie istotne, ze teściowie przyszli na pogrzeb. Natomiast za stypę mozna podziękować i nie widzę w tym nic złego. Nie przesadzajmy z tym robieniem dodatkowej przykrości. Jeśli odmowa była grzecznie wyrażona, to chyba trzeba mieć jakieś dodatkowe pobudki, by doszukiwać sie w tym czegoś złego. Moze ktoś bardzo przeżywa smierć zmarłego i dlatego nie chce uczestniczyć w imprezie, a moze z racji tego, że jest to osoba starsza, to czuje sie po pogrzebie po prostu zmęczona ? Moze ją nawet poleć kręgosłup czy cokolwiek innego i stypa jest ostatnią rzeczą na którą ma ochotę. Nie widzę powodów by w imię miłego samopoczucia gospodyni, miała sie poświęcać.
              • margonik "Boleć" miało być n/t 17.05.14, 08:32
              • bene_gesserit Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 14:31
                Otóż to.
                Dodatkowo może przeżywać śmierć bliskch w jej wieku lub nawet młodszych jako bardzo bolesne przypomnienie, ze ja tez w jakiejś perspektywie to czeka. Być może ledwo znosi uczestnictwo w pogrzebie, a stypa do dla niej zbyt duży stres. Być może uczestniczenie w pogrzebie i nieobecność na stypie to jedyny kompromis, na jaki może się zdobyć, okupiony dużym wysiłkiem.

                Stypa i uroczystości pogrzebowe są dla żywych - dla całej rodziny i bliskich zmarłego. I należy szanować uczucia wszystkich tych ludzi. Do bólu z róznego powodu mają prawo również ci, którzy nie ogranizują pogrzebu. I mają prawo przeżywać go po swojemu. Obrażanei się na nich z tego powodu czy nie daj boże jakieś wypominanie takich zachowań jest wyjątkowo okropne i nietaktowne.
                • nchyb Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 14:36
                  dokładnie oddałaś moje odczucia...

                  > arłego. I należy szanować uczucia wszystkich tych ludzi.
                  tymczasem autorka wątku zdaje się uważać, ze uczucia części rodziny są ważniejsze od innych...
              • dymna Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 18.05.14, 13:02

                Na temat odmowy w uczestniczeniu stypy można faktycznie snuć wiele domysłów nie znając szerszego kontekstu. Inaczej bym powiedziała - charakteru mojej teściowej.
                Powinnam go może pokrótce nakreślić.
                Teściowa zawsze odmawia udziału w jakichkolwiek uroczystościach i moim zdaniem wynika to ze skrajnego egoizmu (zaznaczam, że to moja interpretacja). Zawsze stawia siebie i swoją "ochotę" ponad uczucia innych.
                Dla przykładu: nie przyjeżdża na zaproszenia urodzinowe do męża (swojego syna), swoich wnuków (w tym na pierwsze urodziny swojej jedynej wnuczki), z naszego ślubu wyszła jeszcze przed tortem chyba. Odwiedza nas 1-2 razy do roku, a mieszkamy od siebie 20 km...

                Zawsze wykręca się katarem, zepsutym kranem, karmieniem psów (ma ogród i 3 Huskie), tym że daleko, że zła pogoda.
                Wydaje mi się, że w pewnym momencie już nie wypada cały czas stawiać swoich uczuć ponad czyjeś inne. S-v to moim zdaniem liczenie się z uczuciami innych. I podstawą dobrych manier jest pewna doza altruizmu.
                A jej nie obchodzi, że robi nam bezustanną przykrość odmawiając zaproszeń nagminnie. !, 2 razy może się to zdarzyć. Nawet sv mówi, że jeśli ktoś dwukrotnie odmówi zaproszenia - nie należy go więcej ponawiać, bo oznacza to, że ta osoba nie chce się z nami kontaktować.

                Jednocześnie głosząc te wszystkie wykręty jest w stanie wykupić sobie wycieczkę do Szwajcarii na tydzień. I wtedy już jakoś wszystkie te przeszkody nie są już tak wielkie.

                Dlatego uważam, że powinna przyjąć zaproszenie na stypę od najbliższej rodziny. Zwłaszcza, że nie jest to rodzina "prymitywna", taka można by się było bać zakrapianych imprez z tanimi przyśpiewkami. Córka zmarłego jest malarką, zmarły był pracownikiem naukowym.

                Jeśli chodzi o ukryte dolegliwości somatyczne teściowej , które ktoś posiadanie ich sugerował - nic z tych rzeczy. Jeździ na rowerze, przerzuca sama 5 ton węgla łopatą do piwnicy w dwa dni (ogrzewanie w domu), leków nie bierze...
                • matylda1001 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 19.05.14, 01:54
                  dymna napisała:

                  > Wydaje mi się, że w pewnym momencie już nie wypada cały czas stawiać swoich uczuć ponad czyjeś inne. S-v to moim zdaniem liczenie się z uczuciami innych. I podstawą dobrych manier jest pewna doza altruizmu.<

                  To prawda, ale "asertywny" egoista tego nie pojmie.
                  • bene_gesserit Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 19.05.14, 17:38
                    A kogo masz na myśli właściwie? Upierasz się, ze powinno się liczyc z uczuciami organizatorów stypy, ale właściwie dlaczego ich uczucia mają być ważniejsze? Jak można porównywać ból i strach, związany ze śmiercią? Ich 'bądzcie z nami' kontra 'wolimy przezywac to osobno' - jest tu ktoś wygrany? Ich prawo zapraszać, tamtych prawo odmówić, skąd tyle jadu w ocenie plus wyliczanie kosztów talerzykowego na stypie?

                    Jak w ogóle, mówiąc o tego typu koszmarnym doświadczeniu, jakim jest pogrzeb bliskiej osoby, można pozwalać sobie na tyle jadu, co ty w powyższym poście? Brrr.
            • nm.buba011 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 10:45
              matylda1001 napisała:

              > nm.buba011 napisał:
              >
              > >- wówczas, kiedy wiadomo, że stypa to dodatkowe zaproszenie <
              >
              > Zawsze wiadomo.

              - słowo 'zawsze' ma ograniczenie w użyciu.


              > >mają zastosowanie precyzyjne zalecenia s-v.<
              >
              > Moim zdaniem Autorka źle sprecyzowała pytanie. Nie chodzi o to czy wypada (bo z
              > awsze wypada jeśli ktoś nie chce w czymś uczestniczyć) ale o to, czy zapraszany
              > nie powinien jednak się "poświęcić".

              - kiedy sformułuje się poprawnie pytanie, to w większości przypadków, owe pytanie zawiera oczywistą odpowiedź.

              Autorka wątku poprawnie pytanie zadała.
              Skoro więc takie pytanie zadała, to gdzieś ta wątpliwość tkwi?

              Skoro odmowa jest ewidentnie dopuszczalna, to bardzo prawdopodobne, że coś jest niezrozumiałe?
              Może Twoje 'zawsze wiadomo'?
              • matylda1001 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 20:25
                nm.buba011 napisał:

                > - słowo 'zawsze' ma ograniczenie w użyciu.<

                Jednak w przypadku stypy zawsze wiadomo. Nie wręcza się zaproszeń na pogrzeb i stypę, a na nekrologu nie umieszcza się informacji o stypie, więc zainteresowani dowiadują się "dodatkowo", przeważnie dopiero po pogrzebie.

                >Skoro odmowa jest ewidentnie dopuszczalna, to bardzo prawdopodobne, że coś jest
                niezrozumiałe?
                Może Twoje 'zawsze wiadomo'?<

                Nie dostrzegam związku.

                Jest jeszcze taki istotny drobiazg, o którym nikt do tej pory nie wspomniał. Stypy (podobnie jak chrzty i komunie) już dawno przeniosły się z mieszkań do restauracji. Z moich obserwacji wynika, że przeważnie jest to obiad z przystawkami i deserem. Koszt przyjęcia jednej osoby to przynajmniej kilkadziesiąt złotych. Zamawiając podaje się liczbę przewidzianych osób, z ktorymi nie ma jak tego uzgodnić. Potem trzeba za to zapłacić bez względu na to, czy goście zawiedli, czy nie. Trudno sobie wyobrazić, żeby brat zmarłego wraz z żoną nie byli brani pod uwagę. Czy warto dla własnego "widzi mi się" narażać rodzinę na wyrzucenie pieniędzy w błoto?
                • bene_gesserit Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 21:43
                  Nie, jasne, należy zacisnąc zęby, nafaszerować się środkami uspokajającymi i przesiedzieć jakoś tych parę godzin, żeby pieniądze na stypę się nie zmarnowały. Dopiero by było, jakby się okazało, że obiad zamówiony, a zjeść nie było komu!
                  • jadwiga1350 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 20.05.14, 11:24
                    bene_gesserit napisała:

                    > Nie, jasne, należy zacisnąc zęby, nafaszerować się środkami uspokajającymi i pr
                    > zesiedzieć jakoś tych parę godzin, żeby pieniądze na stypę się nie zmarnowały.
                    > Dopiero by było, jakby się okazało, że obiad zamówiony, a zjeść nie było komu!
                    >

                    No rzeczywiście, jechać ze Szczecina do Wrocławia miała siłę, przesiedzieć na stypie parę godzin, już nie.
                    Naprawdę nie rozumiesz, że stara, chora, cierpiąca osoba, w ogóle by się na pogrzeb nie wybrała? I pewnie nikt nie miałby do niej o to pretensji.

                    "nafaszerować się środkami uspokajającymi"-niektórych to wyobraźnia ponosi!
                    • bene_gesserit Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 20.05.14, 21:05
                      > No rzeczywiście, jechać ze Szczecina do Wrocławia miała siłę, przesiedzieć na s
                      > typie parę godzin, już nie.

                      Pomijając dziwnie zjadliwy ton piszesz z taką pewością, jakbyś siedziała w głowie tej pani. Jeśli siedzisz, to istotnie jesteś w tej konkretnej sprawie ekspertką, jeśli nie - to nie dysponujesz argumentami. Z czym mam dyskutować?

                      > Naprawdę nie rozumiesz, że stara, chora, cierpiąca osoba, w ogóle by się na pog
                      > rzeb nie wybrała? I pewnie nikt nie miałby do niej o to pretensji.

                      Naprawdę wiem, że stara, chora i cierpiąca osoba może się zdobyc na tego typu poświęcenie.

                      > "nafaszerować się środkami uspokajającymi"-niektórych to wyobraźnia ponosi!

                      Nie 'niektórych', tylko mnie. Ja o tym napisałam. I pisałam z empirii, bazując na doświadczeniach moich najbliższych. Przeszliśmy ostatnio przez koszmar wyjątkowo dotkliwej, koszmarnej straty. Gdyby nie środki uspokajające, mama zmarłego nie miałaby siły uczestniczyć w pogrzebie, zwyczajnie i po prostu.

                      Dzięki za wyjątkowo taktowne traktowanie tematu., twój ton i sposób dyskusji to prawdziwy wzór na tym forum.
    • kol.3 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 09:05
      Ważny jest udział w pogrzebie. Odmówić udziału w stypie zawsze można i nie powinien to być powód do obrazy.
      Będzie to łatwiejsze do przyjęcia, jeśli odmówi osoba, która jest np. dalszą znajomą rodziny niż członek najbliższej rodziny zmarłego.
      • nchyb Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 14:26
        ja też uważam, ze ważniejszy jest udział w pogrzebie niż stypie

        stypa - nie zawsze - ale czasem staje się niemiłą imprezą, po pijaku żałobnicy wspominają zmarłego, a toasty za zdrowie Jasia nie dla wszystkich są przyjemne
        może teściowa miała takie doświadczenia i nie chce ich powtarzać?

    • nchyb Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 14:34
      > ś kolejne imieniny", które się co roku powtarzają. Rodzina widocznie ma potrzeb
      > ę wspólnego spotkania się, porozmawiania o zmarłym skoro stypę organizuje

      nie, nie rodzina, a jedynie jej część...
      niechęć do brania udziału w imprezie po pogrzebie wcale nie musi być alienowaniem się, ale może mieć różne podłoże...
      jak to już wspomniano, zmęczenie, niechęć do takich imprez, niechęć do wspominania bliskiego członka rodziny (abo dalszego) w gronie innych osób...

      tu część rodziny miała potrzebę spotkać się i Ty uważasz, ze ich potrzeba jest ważniejsza od ewentualnej potrzeby teściowej do przeżywania pogrzebu/śmierci w samotności...
      nie wszyscy są zwierzętami stadnymi, niektórzy emocje wolą przeżywać samotnie i wcale nie jest ich tak mało...

      tak, uważam, że zarówno teściowa jak i teść mieli pełne prawo po udziale w pogrzebie do odmowy wzięcia udziału w stypie i nachalne usilne naleganie było tu niezbyt grzeczne i nie na miejscu
    • mocno.zdziwiona Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 18:44
      Uważam, że nie ma nic niestosownego w odrzuceniu zaproszenia na stypę po pogrzebie kogoś z dalszej rodziny / znajomych. Natomiast nie pójść na stypę po szwagrze / rodzicach / rodzeństwie to zwykły nietakt i to jest bardzo nie na miejscu. Trzeba pójść, nawet jeśli na krótko.
      • nm.buba011 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 19:15
        mocno.zdziwiona napisała:

        > Natomiast nie pójść na stypę po szwagr
        > ze / rodzicach / rodzeństwie to zwykły nietakt i to jest bardzo nie na miejscu.
        > Trzeba pójść, nawet jeśli na krótko.

        - zgodnie z s-v można nie być także na pogrzebie.
        Istotą jest, że człowiek wychowany nie ocenia tego faktu, przypisując złe pobudki, ale domniema istotne okoliczności, które osobę nieobecną powstrzymały.

        Przez głowę mu nie przejdzie dopytywać lub plotkować.
        • matylda1001 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 20:33
          nm.buba011 napisał:

          > Przez głowę mu nie przejdzie dopytywać lub plotkować.<

          A mnie przez głowę nie chce przejść myśl, że ktoś mógłby się nie usprawiedliwić z nieobecności na pogrzebie brata przed żoną, dziećmi, rodzicami zmarłego. I jest mi wszystko jedno co na to s-v.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 20.05.14, 02:12
            matylda1001 napisała:
            A mnie przez głowę nie chce przejść myśl, że ktoś mógłby się nie usprawiedliwić
            z nieobecności na pogrzebie brata przed żoną, dziećmi, rodzicami zmarłego. I j
            est mi wszystko jedno co na to s-v.


            Ano rozne sa sytuacje Matyldo. Poza tym, nie wiesz jakie byly uklady miedzy siostra a bratem.

            Minnie
            • matylda1001 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 20.05.14, 02:20
              ach_dama_byc_z_kanady napisała:

              > Poza tym, nie wiesz jakie byly uklady miedzy siostra a bratem.<

              Skąd się tu wzięła siostra? o siostrze nic nie było.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 20.05.14, 02:23
                matylda1001 napisała:

                Skąd się tu wzięła siostra? o siostrze nic nie było

                no bo :

                z nieobecności na pogrzebie brata przed żoną,

                no to zrozumialam ze chodzi o siostre?

                Minnie
                • matylda1001 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 20.05.14, 02:58
                  ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                  no bo :
                  >
                  > z nieobecności na pogrzebie brata przed żoną,
                  >
                  > no to zrozumialam ze chodzi o siostre?

                  przed żoną, dziećmi, rodzicami zmarłego.

                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 20.05.14, 04:23
                    matylda1001 napisała:
                    przed żoną, dziećmi, rodzicami zmarłego.


                    no dobrze, ale kto sie przed nimi usprawiedliwia?
                    mamy pogrzeb brata, i czyjas tesciowa ktora nie chce przyjsc.
                    moze sie myle ale wywnioskowalam ze to wlasnie ona, zatem - to siostra.

                    Minnie
      • matylda1001 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 19:47
        mocno.zdziwiona napisała:

        > Natomiast nie pójść na stypę po szwagrze / rodzicach / rodzeństwie to zwykły nietakt i to jest bardzo nie na miejscu.
        Trzeba pójść, nawet jeśli na krótko.<

        Otóż to. Jest to bardzo nie na miejscu, i dla mnie obojętne czy i jakie paragrafy tym rządzą, bo to bardziej dotyczy uczuć niż s-v. To jest właśnie to ewentualne "poświęcenie" o którym wcześniej wspomniałam. A w omawianym przypadku... Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, żeby szwagierka przeżywała tę śmierć bardziej niż żona, bardziej niż brat, któremu nie tylko nie chciała towarzyszyć, ale nawet skłoniła go do rezygnacji z rodzinnego spotkania.
        • margonik Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 23:08
          Nie chodzi o to, kto bardziej przeżywa, ale to jest po prostu osoba starsza.... Starsze osoby mogą być z wielu rzeczy usporawiedliwione... Wystarczy wytężyć trochę wyobraźnię.... Naprawdę osoba w tym wieku może nie zawsze czuć sie dobrze. Samo przebywanie przez około godzinę na cmentarzu może spowodować, że ma potrzebę położenia się.
          • matylda1001 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 19.05.14, 02:37
            margonik napisała:

            >Wystarczy wytężyć trochę wyobraźnię...<

            My tu przeważnie wytężamy wyobraźnie, bo post założycielski nigdy nie podaje wszystkich, istotnych dla sprawy informacji. Tu, na szczęście, Autorka uzupełniła co potrzeba i okazuje się, że intuicja mnie nie zawiodła. Intuicja, albo znajomość tematu, bo gdyby w gę nie wchodził Szczecin i Wrocław, to mogłabym pomyśleć, że Autorka pisze o mojej cioci Irence smile Identyczny gatunek, też potrafi być "asertywna" aż do bólu i nie liczy się z nikim i z niczym, byleby jej było na wierzchu. Mąż i dzieci wolą ustąpić, bo nie mają ochoty wysłuchiwać żalów i pretensji.

            > Naprawdę osoba w tym wieku<

            Czyli w jakim wieku? bo o wieku Autorka nic nie napisała. Matka dorosłego syna może mieć równie dobrze po osiemdziesiątce, jak i po czterdziestce. W każdym razie jest osobą w pełni sprawną fizycznie i zdrową.

            • bene_gesserit Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 19.05.14, 17:43
              Nikt w żadnym wieku nie musi się tłumaczyć, jeśli nie chce brać udziału w tego typu emocjonalnej uroczystości. Nawet podła do szpiku ciocia Irenka, która być może po prostu z tajemniczch przyczyn nie przepada za swoimi krewnymi, tak samo jak być moze bohaterka wątku. Oprócz naszego oglądu sytuacji - czyli w tym przypadku twojego i autorki wątku - jest jeszcze co najmniej druga strona medalu, prawda pod waszą prawdą, czyli np powód, dla którego krewna tak usilnie unika towarzystwa rodziny. Nad czym warto się zastanowić, myślę.

              PS."Asertywna"? Polecam defincje pojęcia, coś ci się bardzo miesza, tu i powyżej.
            • margonik Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 20.05.14, 16:53
              > Czyli w jakim wieku? bo o wieku Autorka nic nie napisała. Matka dorosłego syna
              > może mieć równie dobrze po osiemdziesiątce, jak i po czterdziestce.

              A najprawdopodobniej gdzies po środku....

              > W każdym razie jest osobą w pełni sprawną fizycznie i zdrową.

              A to to już tylko ona wie... Osobiście znam też osoby 40-letnie, które nie są w pełni sprawne fizycznie i zdrowe... Choć niekoniecznie sie z tym obnoszą.
    • agulha Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 17.05.14, 22:09
      Istnieje możliwość, że teściowa ma jakąś nieprzyjemną a wstydliwą dolegliwość, utrudniającą jej dłuższe przebywanie poza domem albo jedzenie poza domem. Częste chodzenie do wc z mniejszą lub większą potrzebą. Popuszczanie moczu (znacznie częstsza przypadłość u starszych kobiet, niż się powszechnie uważa) . Przypłacanie biegunką wypicia "kawy z mlekiem", jeżeli rolę "mleka" odegrał sproszkowany zabielacz albo śmietanka. Wzdęcia i trudności z powstrzymaniem gazów. Boleści po zjedzeniu potrawy z cebulą. Puchnięcie nóg po siedzeniu.
      Może być tak, że nawet bliskiej rodzinie (syn, synowa) ona o tym nie mówi, a tym bardziej nie chce objaśniać i roztrząsać kwestii z osobami nie tak bliskimi.
      • nm.buba011 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 18.05.14, 00:17
        agulha napisała:

        > Istnieje możliwość, że teściowa ma jakąś nieprzyjemną a wstydliwą dolegliwość,
        > utrudniającą jej dłuższe przebywanie poza domem albo jedzenie poza domem.

        - powodów może być sporo, ale wystarczające jest to, że ktoś najzwyklej nie chce.
        Ma takie prawo.
        Ludzie najwyraźniej się nie cierpią. Nienawidzą, nawet ci najbliżsi. Tego nie mówią, ale ich mowa ciała, to dobitnie potwierdza.
        Po co naciągać rzeczywistość i odmawiać tego, jakże powszechnego ludzkiego uczucia innym?

        Człowiek nie czytający sygnałów pozawerbalnych, to patrzący, ale nic niewidzący ślepiec.
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 18.05.14, 01:24
          A dlaczego tak nalegacie na obecnosc tesciowej na stypie? zemdleje kto jak nie przyjdzie,
          zawalu bez niej dostanie?

          Nie ma ochoty przyjsc to niech nie przychodzi, a wy dlaczego ja tak zmuszacie?
          "usline zaproszenia", tez cos.

          W ogole nie powinno tez nikogo interesowac dlaczego tesciowa nie ma ochoty przyjsc.
          Ma jakies swoje powody, moze chce tylko film w TV obejrzec - i koniec - niczyj interes i tyle.

          bezczelnoscia i narzucaniem sie to jest uwazanie ze ktos ma obowiazek byc na stypie bo ........ (tu wpisz dowolne)
          i meczenie go "usilnym zapraszaniem".

          Nawet maz zmarlej zony lub zona zmarlego meza jak nie ma ochoty byc na stypie
          to ma do tego swiete prawo. a nawet na pogrzeb nie przyjsc.
          o czym tu debatowac!

          Minnie
      • jadwiga1350 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 20.05.14, 11:27
        agulha napisała:

        > Istnieje możliwość, że teściowa ma jakąś nieprzyjemną a wstydliwą dolegliwość,
        > utrudniającą jej dłuższe przebywanie poza domem albo jedzenie poza domem.

        Wtedy dłuższa jazda samochodem też odpada.
        • nchyb Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 23.05.14, 20:54
          a z czego to wnosisz?
    • a1ma Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 18.05.14, 02:19
      Jak najbardziej wypada.
      Nie wypada natomiast "usilnie" zapraszać.

      Dla mnie stypa jest uroczystościa bardzo trudna do zniesienia, bo o ile na pogrzebie jestem pozostawione w spokoju i moge w skupieniu przeżywać żałobę, to juz stypa jest okolicznościa towarzyska, należałoby prowadzić jakaś konwersacje, a ja zwyczajnie nie potrafię tego zrobic będąc pograzona w żalu. Sa osoby, ktore nie umieją i nie chca w takich okolicznościach byc z innymi ludźmi, wola przeżywać żałobę w samotności. Nalezy to uszanować i nie nalegac na ich obecność.
      • dymna Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 18.05.14, 13:14
        To usilne zapraszanie wyglądało tak, że żona zmarłego chciała bardzo, żeby teściowa wstąpiła chociaż na kawę i ciasto do domu. Rodzina zmarłego mieszka we Wrocławiu, teściowa w Szczecinie i dawno się obie rodziny nie widziały.
        Ponadto razem z moimi teściami na pogrzebie był mój mąż i brat męża - jechali jednym samochodem. I przez to, że ona nie chciała przyjąć tego zaproszenia do domu - nie mogli go przyjąć ani mój mąż ani jego brat. A bardzo chcieli.
        Więc zaraz po przyjeździe na cmentarz wsiedli w samochód i pojechali z powrotem.

        Uważam, że był to nietakt. Zwłaszcza, że to naprawdę bliska rodzina.
        Zrozumiałabym nie pójście na stypę po kimś z dalszej rodziny, mniej znanym, z którym były kontakty luźne/sporadyczne.

        Gdybym ja była w tej sytuacji i powodem mojej odmowy przyjęcia zaproszenia byłoby to, że bardzo przeżywam śmierć zmarłego i nie mogę sobie z tym poradzić psychicznie - powiedziałabym o tych przyczynach gospodarzom. Tak szczerze. To zapewne zrozumieliby bardziej niż brak informacji w ogóle.
        • bene_gesserit Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 18.05.14, 18:02
          A ja myślę, że wielkim nietaktem jest ocenanie kogokowiek w sytuacji żałoby. I nieżyczliwe domysły nt czyjejś motywacji. Jednoczy nas ból, powinniśmy okazywać sobie i miłość, i wyrozumiałość. Jeśli komuś puszczą nerwy, jesli ktoś zacznie się chichotać w najbardziej niestosownym momencie, jeśli ktoś nie chce uczestniczyć w stypie i nie chce się tłumaczyć, to to przyjmujesz i przechodzisz nad tym do porządku - to graniczna sytuacja, w niej nie ma dobrych i złych zachowań, każdy daje z siebie tyle, ile może. Szacunek i zrozumienie, a nie swoj interes typu 'nie widziałam cię długo, to pogadamy na stypie'.

          Ale wątek ciekawy, zwłaszcza wypowiedzi w stylu 'odmowa uczestnictwa w stypie to nietakt, bo jeśli stypa jest w wynajętym lokalu, to organizatorzy w razie odmowy poniosą niepotrzebne koszty'. Bój borze!
          • choinka-7 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 18.05.14, 18:52
            Myślę, że teściowa to babsko o ohydnym charakterze. Ale z drugiej strony, dziwię się trzem dorosłym facetom, że dali się tak po prostu wsadzić do samochodu........ Kobieta to czy dyktator???
            • nchyb Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 22.05.14, 21:05

              > Myślę, że teściowa to babsko o ohydnym charakterze.

              a ja myślę, ze ta ocena wynika z bardzo jednostronnego nakreślenia sytuacji przez synową, która ewidentnie teściowej nie lubi iu obrabia jej 4 litery
              dla mnie synowa nie jest tu wcale świetlaną postacią...
        • aka10 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 18.05.14, 20:22
          dymna napisała:

          > To usilne zapraszanie wyglądało tak, że żona zmarłego chciała bardzo, żeby teśc
          > iowa wstąpiła chociaż na kawę i ciasto do domu. Rodzina zmarłego mieszka we Wro
          > cławiu, teściowa w Szczecinie i dawno się obie rodziny nie widziały.
          > Ponadto razem z moimi teściami na pogrzebie był mój mąż i brat męża - jechali j
          > ednym samochodem. I przez to, że ona nie chciała przyjąć tego zaproszenia do do
          > mu - nie mogli go przyjąć ani mój mąż ani jego brat. A bardzo chcieli.
          > Więc zaraz po przyjeździe na cmentarz wsiedli w samochód i pojechali z powrotem
          > .
          >
          Jesli to tesciowa czy jej maz prowadzili samochod, to rzeczywiscie problem. Jesli Twoj maz, to wtedy problem zaden-mowie, ze ide na stype i koniec.
          A tak ogolnie, to ja jestem "przyzwyczajona" do styp, na ktore trzeba sie zdeklarowac, czy sie bedzie czy nie bedzie. Wtedy problemu nie ma, ida ci, ktorzy chca. Nie kazdy lubi takie "spedy".
        • agulha Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 18.05.14, 21:54
          Tak nam dawkujesz te informacje...To, że teściowa a. przyjechała z bardzo daleka i musi wrócić b. przyjechała nie sama, bardzo zmienia pogląd na całą sprawę.
          Z jednej strony, być może zna dobrze rodzinę i/lub wie z doświadczenia, że jak się przyjmie zaproszenie "chociaż na 20 minut na kawę i ciasto", to potem się nie da wyjść przez kilka godzin. Może nie chciała późnym wieczorem dotrzeć do domu czy w ogóle tak długa podróż ją męczy.
          Z drugiej strony, skoro jest grupka osób związanych ze sobą faktem przybycia jednym pojazdem, to wypadałoby się liczyć z innymi. Zwłaszcza z kierowcą. Nie wiemy, jak z wyżywieniem po drodze. Tradycja stypy, myślę, powstała i utrzymuje się z prozaicznego powodu: jak się rodzina zjeżdża z całej Polski (nie w każdej rodzinie, ale często tak bywa), podróż trwa długo, to ludzie robią się głodni, i tak czy owak muszą coś konkretnego zjeść. Towarzysze podróży a. byli cały dzień tylko po śniadaniu b. mieli ze sobą kanapki czy c. wstąpili po drodze do zajazdu na obiad - jeśli tak, to czyż nie lepiej byłoby zostać na stypie?
          • bene_gesserit Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 18.05.14, 23:17
            Zostać na stypie z powodów praktycznych? Praktyczne.
        • a1ma Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 19.05.14, 18:42
          > To usilne zapraszanie wyglądało tak, że żona zmarłego chciała bardzo, żeby teśc
          > iowa wstąpiła chociaż na kawę i ciasto do domu. Rodzina zmarłego mieszka we Wro
          > cławiu, teściowa w Szczecinie i dawno się obie rodziny nie widziały.

          Rany, co za upiorna rodzinka. Powoli przestaje sie dziwić Twojej teściowej. Nie ma zadnego obowiązku utrzymywania kontaktów z rodzina, jesli nie chce, to dajcie jej w końcu święty spokój.
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 20.05.14, 02:01
          dymna napisała:
          Ponadto razem z moimi teściami na pogrzebie był mój mąż i brat męża - jechali jednym samochodem. I przez to, że ona nie chciała przyjąć tego zaproszenia do domu - nie mogli go przyjąć ani mój mąż ani jego brat. A bardzo chcieli.

          No prosze jak ladnie sprawa sie wyjasnila. tak naprawde to macie tesciowa w ....e
          tylko jelenia szofera potrzebowaliscie.

          O, jak wyszlo szydlo z wora.

          Majac taka rodzinke jak wy ja tez unikalabym was jak ognia - przy kazdej okazji!

          Minnie
        • nchyb Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 22.05.14, 21:03
          > Uważam, że był to nietakt. Zwłaszcza, że to naprawdę bliska rodzina.
          Ty uważasz tak, a co najmniej połowa osób wypowiadających się w wątku uważa inaczej.
          Czyli sytuacja wcale nei jest jednoznaczna.
          Najbardziej taktowne byłoby odczepienie się od teściowej i zaczęcie życia bez oceniania innych i ich zachowań. Zdrowsze dla psyche. Jest też szansa, że jak nie zrazisz do siebie za wielu osób, to ktoś na Twoją stypę też wpadnie w innym celu niż tylko zjeść przydziałowe dania z talerzyka...
    • urko70 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 19.05.14, 10:25
      dymna napisała:

      > Doprecyzuję, że "usilnego" zaproszenia.
      > [...]
      > Moim zdaniem nie wypada odmówić zaproszenia na stypę. Nie są to przecież "jakie
      > ś kolejne imieniny", które się co roku powtarzają. Rodzina widocznie ma potrzeb
      > ę wspólnego spotkania się, porozmawiania o zmarłym skoro stypę organizuje i kon
      > kretne osoby zaprasza.
      > Rodzinie robi się wtedy koleją przykrość.
      >
      > Bardzo Was proszę o opinie na ten temat.

      Szanujmy się wzajemnie. Jeśli zapraszamy, raz, drugi trzeci i ktoś odmawia
      to uszanujmy jego odmowę. czemu potrzeby jednych mają być ważniejsze
      od potrzeb innych?

      Usilne zapraszanie uważam za dopuszczalne wtedy gdy zapraszający widzi/zauważa u zapraszanego wątpliwości czy powinien iść, czy nie bezie przeszkadzał. Wtedy ta usilność przekonuje że będzie jak najbardziej miłym gościem.
      Jeśli ktoś nie ma takich wątpliwości, z dowolnych przyczyn nie ma chęci na wzięcie udziału w stypie to takie usilne namawianie graniczy mi z namolnością.
      • aqua48 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 19.05.14, 11:05
        Też jestem zdania, że "usilne zapraszanie" jest niegrzeczne. Grzeczna odmowa jak najbardziej na miejscu. Natomiast biorąc teściową do samochodu kierowca powinien zastrzec, że nie jadą tam i z powrotem, tylko, że jeśli otrzyma zaproszenie od rodziny na stypę to na niej planuje zostać. A w sytuacji kiedy okazało się na miejscu, że mają rozbieżne zdania na ten temat, to teściowa powinna podporządkować się kierującemu (on może potrzebować odpoczynku po jeździe i emocjach związanych z pogrzebem), lub wrócić do domu innym środkiem transportu, żeby nie robić nikomu problemu.
        • urko70 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 19.05.14, 11:20
          aqua48 napisała:

          > Natomiast biorąc teściową do samochodu kierowca powin
          > ien zastrzec, że nie jadą tam i z powrotem, tylko, że jeśli otrzyma zaproszenie
          > od rodziny na stypę to na niej planuje zostać. A w sytuacji kiedy okazało się
          > na miejscu, że mają rozbieżne zdania na ten temat, to teściowa powinna podporzą
          > dkować się kierującemu (on może potrzebować odpoczynku po jeździe i emocjach zw
          > iązanych z pogrzebem), lub wrócić do domu innym środkiem transportu, żeby nie r
          > obić nikomu problemu.

          Odnosiłem się do startera, a w nim nie zauważyłem kwestii zabierania kogoś do auta.

          Nie wiem kim jest kierowca i jakie ma relacje z omawianą panią.
          Nie wiemy również czy aby przypadkiem jej niechęć do wspólnego przebywania nie ma uzasadnionych podstaw.

          Niemniej oczywiście, takie / tego typu kwestie dobrze jest ustalić wcześniej.
    • ach_dama_byc_z_kanady Re: Do Dymnej... 20.05.14, 02:09
      Zrozum kobieto ze jak tesciowa nie ma ochoty was widziec to ma swiete prawo do tego,
      i nie lamie zadnych zasad sv.
      to wy lamiecie swoim nachalnym, natretnym narzucaniem sie, co jest zachowaniem
      razaco sprzecznym z zasadmi sv.

      Tesciowa, domyslam sie, ma powody aby nie miec ochoty na wasze towarzystwo. ja po przeczytaniu kilku twoich wypowiedzi wcale sie jej nie dziwie.

      To WY musielibyscie najpierw zasluzyc na jej aprobate, aby zechciala laskawie z wami przebywac. bardzo jednak w to watpie, sadzac po tym jak nic do ciebie nie dociera z tego
      co tlumacza ci forumowicze - "nie, tesciowa nie musi isc na stype, tak, wypada odmowic"
      - a do ciebie to nie dociera.
      napisalas w sumie post tylko po to aby ci przytaknac, nic wiecej, i tyko przytaczasz nowe argumenty przeciwko tesciowej.
      jeszcze raz powtorze - ZOSTAW TESCIOWA W SPOKOJU - ONA NIC NIE MUSI.
      Ma prawo wybrac Karaiby ponad was.


      Minnie
      • agcerz Re: Do Dymnej... 20.05.14, 13:13
        Rok temu zmarł mój tato. Na pogrzeb przyszło mnóstwo osób. Zamówiłam w restauracji stypę na 35 osób, podczas gdy zaproszenie na nią przyjęło 20 osób (czego nie mogłam przewidzieć). Każdy miał swój powód, którego nie miałam zamiaru oczywiście weryfikować (odległość, choroba, chore dziecko). Zaproszenie nie oznacza zmuszenia do obecności. Stypa była więc kameralna i dobrze się stało.
      • nchyb Re: Do Dymnej... 23.05.14, 10:44
        > napisalas w sumie post tylko po to aby ci przytaknac, nic wiecej, i tyko przyta
        > czasz nowe argumenty przeciwko tesciowej.

        mam dokłądnie takie same odczucia, dla mnie autorka wątku ewidentnie nie przepada za teściową i każde jej zachowanie tłumaczy na niekorzyść tej pani...
        oczywiście teściowa może być złą kobietą, źle wychowaną itp, ale autorka wątku również smile
        • urko70 Re: Do Dymnej... 23.05.14, 10:50
          nchyb napisała:

          > > napisalas w sumie post tylko po to aby ci przytaknac, nic wiecej, i tyko
          > przyta czasz nowe argumenty przeciwko tesciowej.
          >
          > mam dokłądnie takie same odczucia,

          Ja również.
          Na tym forum widziałem mnóstwo wątków w których autor nie chce
          dyskutować, chce utwierdzenia się w swoim.
          • matylda1001 Re: Do Dymnej... 23.05.14, 11:21
            Nchyb, Urko - skąd taki wniosek? Uważam, że niema podstaw żeby uznać Autorke za osobe niewiarygodną, czy jakos specjalnie źle nastawioną do teściowej.
            • urko70 Re: Do Dymnej... 23.05.14, 13:57
              matylda1001 napisała:

              > Nchyb, Urko - skąd taki wniosek? Uważam, że niema podstaw żeby uznać Autorke za
              > osobe niewiarygodną, czy jakos specjalnie źle nastawioną do teściowej.

              Oczywiście można by przeprowadzić pogłębioną analizę wypowiedzi autorki ale
              jakoś mi się nie chce wstawiać cytat z jej wypowiedzi i analizować.
              Tylko jedno hasłowo:
              "Teściowa zawsze odmawia udziału w jakichkolwiek uroczystościach
              i moim zdaniem wynika to ze skrajnego egoizmu (zaznaczam, że to
              moja interpretacja)"

              1. skoro zawsze odmawia to po co ją namawiać i to usilnie, wiadomo że
              powie "nie" i po co stawiać publiczne pytania?
              2. autorka sama się przyznaje do takiego a nie innego interpretowania teściowej.

              Poza konkursem: było na tym forum mnóstwo analogicznych starterów w których
              autor/ka prezentuje sytuację z potem przez miesiąc udowadnia każdemu kto ma
              inne widzenie sprawy, że adwersarz nie ma racji.
              • matylda1001 Re: Do Dymnej... 24.05.14, 01:47
                urko70 napisał:

                > "Teściowa zawsze odmawia udziału w jakichkolwiek uroczystościach
                i moim zdaniem wynika to ze skrajnego egoizmu (zaznaczam, że to
                moja interpretacja)"

                > 1. skoro zawsze odmawia to po co ją namawiać i to usilnie, wiadomo że
                powie "nie" i po co stawiać publiczne pytania?<

                Wcale z tego nie wynika, że Autorka namawia teściową usilnie. Myslę, że po prostu zaprasza ją na rodzinne uroczystości, tak jak nakazuje dobry obyczaj, a ta wciąż odmawia. Naprawdę nie widzę w tym nic nagannego ze strony Autorki. Natomiast trudno mi zrozumieć, że babcia nie chce przyjść nawet na urodziny wnucząt.

                > 2. autorka sama się przyznaje do takiego a nie innego interpretowania teściowej<

                Odnoszę wrażenie, że ta interpretacja jest jak najbardziej prawidłowa. Cóż jeśli nie egoizm może decydować o tym, że teściowa = matka = babcia olewa koncertowo najbliższą rodzinę? Żyjąc w rodzinach wszyscy mamy prawa, ale mamy też obowiązki. Jednym z nich sa kontakty z tą rodziną. Teściowa nie wypełnia tego obowiązku. Oczywiście to nie zbrodnia, ale też nie powód do chwały. Co innego stypa, bądz co bądz w rodzinie, ale chyba przyznasz, że za to w jaki sposób teściową namawiała szwagierka, Autorka nie może ponosic odpowiedzialności.
                • bene_gesserit Re: Do Dymnej... 24.05.14, 02:12
                  > Żyjąc w rodzinach wszyscy mamy prawa, ale mamy też obowią
                  > zki. Jednym z nich sa kontakty z tą rodziną. Teściowa nie wypełnia tego obowiąz
                  > ku.

                  Kontakt z rodziną to obowiązek? A który konkretnie Międzygalaktyczny Kongres to uchwalił, ciekawa jestem big_grin
                • ach_dama_byc_z_kanady Re: Do Dymnej... 24.05.14, 03:03
                  matylda1001 napisała:
                  > 2. autorka sama się przyznaje do takiego a nie innego interpretowania teściowej<

                  Odnoszę wrażenie, że ta interpretacja jest jak najbardziej prawidłowa. Cóż jeśli nie egoizm może decydować o tym, że teściowa = matka = babcia olewa koncertowo najbliższą rodzinę? Żyjąc w rodzinach wszyscy mamy prawa, ale mamy też obowiązki. Jednym z nich sa kontakty z tą rodziną. Teściowa nie wypełnia tego obowiązku. Oczywiście to nie zbrodnia, ale też nie powód do chwały.


                  Zle uklady w rodzinie moga owocowac niechecia tesciowej do utzymywania kontaktow
                  z rodzina.
                  Co do "prawidlowej interpretacji" - to wybacz Matyldo, ale to tylko twoja i autorki opinia, a sa jeszcze inne - i calkiem odmienne. dlaczego wiec uwazasz ze wlasnie ta jest prawidlowa?
                  ja uwazam odwrotnie.

                  prawa i obowiazki w rodzinie - kochana, ale czy do obowiazkow koniecznie nalezy
                  przyjscie na stype? koniecznie?
                  zalozmy, ze moze niekoniecznie. moze tesciowa chetniej by przyszla
                  do rodziny zmarlego PO stypie, posiedziec z nimi w malym intymnym gronie,
                  a nawet na noc zostala. ale nie, zazyczyli sobie aby przyszla na stype bo to STYPA,
                  tak ma byc,
                  i nie ma zmiluj sie panie.

                  To ma byc 'rodzina'? nie nieee.

                  abstrahujac od 'prawa i obowiazkow rodziny' - no dobrze, czy w ogole jest taki obowiazek =przymus
                  aby chodzic na stypy? przeciez nie. chodzenie na stypy i wszelkie inne zgromadzenia typu swieta, wesela, chrzciny itp itd jest dobrowolne.
                  Chodzenie na nie z przymusu i potem siedzenie na nich ze skrzywiona mina jest imo
                  wielka pomylka.

                  Co innego gdy czujemy potrzebe pojscia na taka impreze z lojalnosci.
                  to nie przymus a wlasnie poczucie obowiazku.
                  jesli tesciowa tego nie czuje, to nie czuje i trudno. nie mozna jej z tego powodu odsadzac
                  od czci i wiary. taka byla i jest.

                  Minnie
                  • matylda1001 Re: Do Dymnej... 24.05.14, 14:40
                    ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                    >> Zle uklady w rodzinie moga owocowac niechecia tesciowej do utzymywania kontaktow z rodzina.<

                    Ja z kolei uważam, ze syn i synowa nie mogą być aż tacy źli, skoro jeszcze nie stracili cierpliwości, nie ujmują się (fałszywym) honorem, nie obrażają się i chcą żeby chociaz w ważnych chwilach rodzina była w komplecie. No, może gdyby ta teściowa nie chciała kontaktów tylko z nimi, ale ona jest taka w stosunku do pozostałej rodziny, tej dalszej jak widać też.

                    >Co do "prawidlowej interpretacji" - to wybacz Matyldo, ale to tylko twoja i autorki opinia, a sa jeszcze inne - i calkiem odmienne. dlaczego wiec uwazasz ze wlasnie ta jest prawidlowa?
                    ja uwazam odwrotnie.<

                    Dlaczego? to proste, bo to jest moja opinia przedstawiona na podstawie moich odczuć. Twoja, jest Twoją, i też uważasz ją za prawidłową bo takie jest Twoje odczucie.

                    >moze tesciowa chetniej by przyszla do rodziny zmarlego PO stypie, posiedziec z nimi w malym intymnym gronie, a nawet na noc zostala. ale nie, zazyczyli sobie aby przyszla na stype bo to STYPA, tak ma byc, i nie ma zmiluj sie panie.<

                    Jak widać było - zmiłuj się panie - skoro nie poszła na tę nieszczęsną stypę. No ale niech będzie, mogła czas stypy spędzić sama na ławeczce pod cmentarzem, a jak już wszyscy się rozeszli, pójść do wdowy żeby posiedzieć w intymnym gronie smile Może nawet powinna tak zrobić skoro wiedziała, że jej mąż (brat zmarłego) i jej synowie (bratankowie zmarłego) chcieli spotkać się z rodziną. Powinna im to umożliwić. Niestety, postawiła na swoim bo odczucia bliskich ma w nosie.

                    > abstrahujac od 'prawa i obowiazkow rodziny' - no dobrze, czy w ogole jest taki obowiazek =przymus aby chodzic na stypy?<

                    Nie ma, ale jest moralny obowiązek bycia z rodziną w ważnych momentach. Na tym między innymi polega bycie rodziną. Obcy nie mają prawa tego oczekiwać, ale rodzina - tak.

                    > Co innego gdy czujemy potrzebe pojscia na taka impreze z lojalnosci. to nie przymus a wlasnie poczucie obowiazku.<

                    Właściwie przyznałaś mi rację, dziękuję wink Moralnym obowiązkiem członka rodziny jest być lojalnym w stosunku do reszty.
                    • bene_gesserit Re: Do Dymnej... 24.05.14, 15:05
                      matylda1001 napisała:

                      > Moralnym obowiązkiem członka rodziny
                      > jest być lojalnym w stosunku do reszty.

                      Nic bardziej błędnego. Nie ma bardziej toksycznego poglądu - z tego typu mądrości biorą się tragedie maltretowanych żon i dzieci.
                    • ach_dama_byc_z_kanady Re: Do Dymnej... 25.05.14, 02:38
                      matylda1001 napisała:
                      Ja z kolei uważam, ze syn i synowa nie mogą być aż tacy źli, skoro jeszcze nie stracili cierpliwości, nie ujmują się (fałszywym) honorem, nie obrażają się i chcą żeby chociaz w ważnych chwilach rodzina była w komplecie.

                      Moze najlepiej wytlumacze ci na przykladzie o co chodzi.

                      Rodzina zasiada przy stole z okazji swiat, powiedzmy, Bozego Narodzenia.
                      Syn i synowa, dzieci, tesciowa.
                      Skladaja sobie zyczenia. Syn zyczy matce aby "byla mniejsza egoistka, mniej myslala o sobie a wiecej o nich, i czesciej bywala na rodzinnych imprezach".
                      Synowa zyczy tesciowej aby mniej czasu spedziala na Karaibach a wiecej z wnuczetami ktore niedlugo dorosna i pojda w swiat, i nawet nie zdaza babci poznac.

                      Po zlozeniu 'zyczen' rozmowa przy stole. Syn i synowa wyniosle opowiadaja jak to oni staraja sie trzymac rodzine "w kupie" bo rodzina to tak wazna rzecz przecie.
                      tesciowa zeby zaciska, krew ja zalewa, no ale trzeba to jakos wytrzymac bo "rodzina to wazna rzecz przecie".
                      Kolacja trwa. tesciowa osoba ciekawa swiata, pomiedzy pierogiem ruskim a kapusta z grzybami probuje opowiedziec jak to na Karaibach jadala pyszne malze i muszle,
                      ale oburzona synowa z synem przerywaja jej natychmiast "no tez mama, co za obrzydlistwa mama przy stole opowiada, apetyt nam odbiera! prosze nie mowic o jakis takich robaczywych paskudztwach!
                      nie ma nic lepszego od polskich normalnych pierozkow, o to jedzenie dla ludzi! prosze,
                      nalozyc moze mamusi? moze wiecej barszczyku? salatki?"

                      itd itp.

                      tesciowa zmuszona jest siedziec kilka godzin z rodzina o ciasnych umyslach ktora nudzi ja potwornie, nie jest ciekawa jej przezyc, opin, za to krytykuje ja do woli i ciosa kolki na glowie,
                      a przy tym przekonana jest ze robi to wszystko " w imie wiezi rodzinnych".


                      Dlaczego? to proste, bo to jest moja opinia przedstawiona na podstawie moich odczuć. Twoja, jest Twoją, i też uważasz ją za prawidłową bo takie jest Twoje odczucie.

                      No, ale to nie znaczy ze twoja jest prawidlowa smile
                      w/g takiego dictum wychodzi ze moja tez nie, smile
                      no ale sadze ze w takiej sytuacji zdamy sie na argumenty 'za' i one wygraja.

                      Jak widać było - zmiłuj się panie - skoro nie poszła na tę nieszczęsną stypę.

                      no nie, chodzilo o cos innego. nie bylo 'zmiluj sie" bo teraz mamy post jaka tesciowa niedobra
                      i czy powinna byla isc na stype. a wlasciwie to otrzymania potwierdzenia na to pytanie autorka chciala.

                      Właściwie przyznałaś mi rację, dziękuję wink Moralnym obowiązkiem członka rodziny
                      jest być lojalnym w stosunku do reszty


                      Ale nie pod PRZYMUSEM, pamietaj. i to oznacza ze jak nie ma sie ochoty bywac na rodzinnych imprezach, to sie nie bywa.
                      Bo lojalnosc mozna wyrazac w inny sposob,
                      nie tylko fizyczna obecnoscia na gremialnych spotkaniach rodzinnych.

                      Minnie

                      • matylda1001 Re: Do Dymnej... 25.05.14, 15:09
                        ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                        > Moze najlepiej wytlumacze ci na przykladzie o co chodzi.<

                        Nie powiem, że to niemożliwe, ale nie mam żadnego powodu, żeby uzać to, co napisałaś, za prawdopodobne w opisywanej sprawie. Mogłabym pokusić sie o kontrprzykład, ale to też byłyby jedynie przypuszczenia.

                        > No, ale to nie znaczy ze twoja jest prawidlowa smile
                        w/g takiego dictum wychodzi ze moja tez nie, smile
                        no ale sadze ze w takiej sytuacji zdamy sie na argumenty 'za' i one wygraja.<

                        Nic nie wygra, bo ani ja, ani Ty nie wiemy jaka jest rzeczywistość. Gdybyśmy miały możliwość poobserwowania tej rodziny z ukrycia, to miałybyśmy "materiał badawczy" smile Nie mamy go, więc pozostają tylko słowa Dymnej i próba zastosowania ogólnych zasad.

                        > no nie, chodzilo o cos innego. nie bylo 'zmiluj sie" bo teraz mamy post jaka tesciowa niedobra i czy powinna byla isc na stype. a wlasciwie to otrzymania potwierdzenia na to pytanie autorka chciala.<

                        I ja potwierdziłam - powinna, bezwzględnie. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Może sobie nie chodzić na inne stypy (niewyjazdowe), ale na tę, powinna. Argumentów jest przynajmniej kilka.
                        1. Było ich czworo (związanych jednym samochodem). Troje chciało pójść, ona jedna nie chciała. Powinno zadziałać zwyczajne prawo większości, jak przy każdym demokratycznym głosowaniu. A tu mniejszość sterroryzowała większość smile
                        2. Zmarł brat jej męża. Zapraszająca rodzina to w zasadzie rodzina męża więc powinna uznać prawo męża do decydowania o tym, czy on chce spędzić trochę czasu ze swoją rodziną, czy nie. Jego prawo jest nadrzędne. Tym bardziej, że miała świadomość, iż mąż jutro ani za tydzień bratowej nie odwiedzi. Wrocław i Szczecin dzieli kilkaset kilometrów. Powinna wykonać ładny gest w stosunku do własnego męża, ale ona jego uczucia miała w doopie bo się z nim zwyczajnie nie liczy!
                        Można jeszcze powiedzieć, o zlekceważeniu wdowy (zrobieniu jej przykrości), która nie chciała puścić żałobników z daleka bez obiadu, ale mniejsza o wdowę.
                        Powyższa wiedza pozwoliła mi ocenić zachowanie teściowej w kontekście stypy jako dalece niestosowne, a ją samą postrzegam jako osobę egoistyczną, apodyktyczną i bezwzględną. Jakoś trudno byłoby mi przyjąć, że to jednorazowy wybryk. Tym bardziej, że Autorka podaje inne (naganne) przykłady jej zachowania.
                        A tak w ogóle to mogła wcale na ten pogrzeb nie jechać. Wszyscy byliby zadowoleni. "Baba z wozu - koniom lżej"
                        • bene_gesserit Re: Do Dymnej... 25.05.14, 15:34
                          Eee tam, po prostu wszystko skojarzyło ci się z ciocią Irenką i dlatego tak chętnie stanęłaś po przeciwnej stronie. Plus parę toksycznych przekazów o przymusie bezwzględnej lojalności wobec rodziny i już, okopana i zamknięta na argumenty.
                        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Do Dymnej... 27.05.14, 00:13
                          matylda1001 napisała:
                          Nie powiem, że to niemożliwe, ale nie mam żadnego powodu, żeby uzać to, co napisałaś, za prawdopodobne w opisywanej sprawie. Mogłabym pokusić sie o kontrprzykład, ale to też byłyby jedynie przypuszczenia.

                          zapominasz, ze 'opisywana sprawa' nie ma tu kompletnie znaczenia.
                          co ma znaczenie to to, ze taka hipotetyczna sytuacja moze byc w kazdej rodzinie,
                          wiec w tej tez moze tak byc.

                          Nie mamy go, więc pozostają tylko słowa Dymnej i próba zastosowania o
                          gólnych zasad.


                          otoz to, ze slowa Dymnej juz sa bardzo stronnicze - przeciwko tesciowej, ze jest very be smile

                          1. Było ich czworo (związanych jednym samochodem). Troje chciało pójść, ona jedna nie chciała. Powinno zadziałać zwyczajne prawo większości, jak przy każdym demokratycznym głosowaniu. A tu mniejszość sterroryzowała większość

                          rownie dobrze i latwo w 3-je mogli jej powiedziec "nie". widocznie cos tam bylo
                          nie tak bardzo solidarnie w tej 3-ce...

                          2. Zmarł brat jej męża. Zapraszająca rodzina to w zasadzie rodzina męża więc powinna uznać prawo męża do decydowania o tym, czy on chce spędzić trochę czasu ze swoją rodziną, czy nie. Jego prawo jest nadrzędne. Tym bardziej, że miała świadomość, iż mąż jutro ani za tydzień bratowej nie odwiedzi. Wrocław i Szczecin dzieli kilkaset kilometrów. Powinna wykonać ładny gest w stosunku do własnego męża, ale ona jego uczucia miała w doopie bo się z nim zwyczajnie nie liczy!



                          zmarl brat jej meza. nie musiala go nawet dobrze znac, byl jej wiec obojetny.
                          nie wiemy tez jakie stosunki byly miedzy samymi bracmi.
                          kto nalegal aby tesciowa zostala?

                          Żona zmarłego zapraszała mich teściów bardzo serdecznie, namawiała ich wręcz, chciała żeby trochę zostali i porozmawiali (w końcu bliska rodzina). Ale moja teściowa się alienuje, a mąż (teść) się jej słucha, a może po prostu alienuje się jeszcze bardziej. I nie zgodzili się.

                          nalegala zona zmarlego, czyli osoba jeszcze bardziej daleka tesciowej, a nawet bratu zmarlego. Dymna pisze tez, zwroc uwage ze:
                          mąż (teść) się jej słucha, a może po prostu alienuje się jeszcze bardziej

                          maz tesciowej sie slucha a moze alienuje jeszcze bardziej.

                          tu mamy dowod ze moze to wcale nie tylko tesciowa nie ma ochoty na kontakty
                          z rodzina brata a sam tesc.
                          z tej perspektywy mozna inaczej tez spojrzec na te odmowe zostania i jazdy samochodem
                          z powrotem.
                          moze to nie bylo 3 przeciw 1, a 2 na 2... ?

                          Można jeszcze powiedzieć, o zlekceważeniu wdowy (zrobieniu jej przykrości), która nie chciała puścić żałobników z daleka bez obiadu, ale mniejsza o wdowę.

                          A czy ladnie i kulturalnie innych uszczesliwiac na sile?
                          przyjechali taki kawal na pogrzeb. malo? koniecznie musza jeszcze jesc jej obiad
                          bo ONA TAK CHCE?
                          Moze to wlasnie egoistycznie ze strony wdowy oczekiwac ze beda skakac jak ona zagra
                          choc im nie pasuje?


                          Minnie
                          • jadwiga1350 Re: Do Dymnej... 01.04.18, 20:01
                            2. Zmarł brat jej męża. Zapraszająca rodzina to w zasadzie rodzina męża więc po
                            > winna uznać prawo męża do decydowania o tym, czy on chce spędzić trochę czasu z
                            > e swoją rodziną, czy nie. Jego prawo jest nadrzędne. Tym bardziej, że miała świ
                            > adomość, iż mąż jutro ani za tydzień bratowej nie odwiedzi. Wrocław i Szczecin
                            > dzieli kilkaset kilometrów. Powinna wykonać ładny gest w stosunku do własnego m
                            > ęża, ale ona jego uczucia miała w doopie bo się z nim zwyczajnie nie liczy![/i]
                            >
                            >
                            > zmarl brat jej meza. nie musiala go nawet dobrze znac, byl jej wiec obojetny.
                            > nie wiemy tez jakie stosunki byly miedzy samymi bracmi.
                            > kto nalegal aby tesciowa zostala?


                            Na pogrzeb obojętnego, mało znanego człowieka, wlokła się ze Szczecina do Wrocławia?


                            > [i]Można jeszcze powiedzieć, o zlekceważeniu wdowy (zrobieniu jej przykrości),
                            > która nie chciała puścić żałobników z daleka bez obiadu, ale mniejsza o wdowę.[
                            > /i]
                            >
                            > A czy ladnie i kulturalnie innych uszczesliwiac na sile?
                            > przyjechali taki kawal na pogrzeb. malo? koniecznie musza jeszcze jesc jej obia
                            > d
                            > bo ONA TAK CHCE?
                            > Moze to wlasnie egoistycznie ze strony wdowy oczekiwac ze beda skakac jak ona z
                            > agra
                            > choc im nie pasuje?

                            Zaproszenie na poczęstunek to uszczęśliwianie na siłę?

                            Przyjechali taki kawał na pogrzeb więc normalne, że byli głodni i spragnieni. Pewnie i tak musieli na trasie Wrocław-Szczecin-Wrocław zatrzymać się gdzieś na posiłek(no może mieli kanapki) i skorzystać z toalety (może mieli w samochodzie przenośną).
                            Ale cóż, ważne, że egoistycznej wdowie zagrali na nosie. Teściowa wygląda na osobę, która zawsze musi stroić fochy i zawsze być w centrum uwagi.

                            A na stypie, wiadomo, ludzie wspominaliby zmarłego, składali kondolencje wdowie, nikt nie zwracałby uwagi na teściową.
                            • baba67 Re: Do Dymnej... 02.04.18, 08:38
                              A ja te teściową rozumiem. Sama podróż jest męcząca, uroczystości w kościele, na cmentarzu, swoje trwają, sa osoby które tłok i hałas wykańcza i powoduje ból głowy.Cóz dziwnego że się chce jak najszybciej znależć w domu?
                              • jadwiga1350 Re: Do Dymnej... 26.04.18, 22:52
                                baba67 napisała:

                                > A ja te teściową rozumiem. Sama podróż jest męcząca, uroczystości w kościele, n
                                > a cmentarzu, swoje trwają, sa osoby które tłok i hałas wykańcza i powoduje ból
                                > głowy.Cóz dziwnego że się chce jak najszybciej znależć w domu?
                                >

                                No przecież z Wrocławia nie przeniesie się w parę minut do Szczecina. Jak taka umęczona to na stypie mogłaby odpocząć i coś przekąsić.
                                • nchyb Re: Do Dymnej... 09.05.18, 12:04
                                  jadwiga1350 napisała:


                                  > Jak taka umęczona to na stypie mogłaby odpocząć i coś przekąsić.
                                  ale nie musi
                • urko70 Re: Do Dymnej... 26.05.14, 10:37
                  matylda1001 napisała:

                  > > "Teściowa zawsze odmawia udziału w jakichkolwiek uroczystościach
                  > i moim zdaniem wynika to ze skrajnego egoizmu (zaznaczam, że to
                  > moja interpretacja)"
                  >
                  > > 1. skoro zawsze odmawia to po co ją namawiać i to usilnie, wiadomo że
                  > powie "nie" i po co stawiać publiczne pytania?<
                  >
                  > Wcale z tego nie wynika, że Autorka namawia teściową usilnie.

                  A kto twierdził, ze wynika?
                  Z tej i innych wypowiedzi autorki wynika jej stosunek do teściowej.
                  (skoro zawsze odmawia to nie ma sensu jej usilnie zapraszać ani sensu bronienia osoby zapraszającej)


                  > Myslę, że po pros
                  > tu zaprasza ją na rodzinne uroczystości, tak jak nakazuje dobry obyczaj, a ta w
                  > ciąż odmawia. Naprawdę nie widzę w tym nic nagannego ze strony Autorki. Natomia
                  > st trudno mi zrozumieć, że babcia nie chce przyjść nawet na urodziny wnucząt.

                  Mi też trudno i mi też by się to nie podobało. Nie zmienia to tego, że autorkę
                  można odebrać jako nie szukającą opinii / porady w kwestii opisanej przez
                  nią sytuacji, a raczej przyklaśnięcia jej w jej stanowisku.


                  > > 2. autorka sama się przyznaje do takiego a nie innego interpretowania teś
                  > ciowej<
                  >
                  > Odnoszę wrażenie, że ta interpretacja jest jak najbardziej prawidłowa. Cóż jeśl
                  > i nie egoizm może decydować o tym, że teściowa = matka = babcia olewa koncertow
                  > o najbliższą rodzinę?

                  Serdecznie polecam dwa filmy:
                  Życie ukryte w słowach
                  Powtórnie narodzony
                  nie dość że dobre filmy to i pokazują jak łatwo się pomylić w ocenianiu bez dogłębnej wiedzy.


                  > Żyjąc w rodzinach wszyscy mamy prawa, ale mamy też obowią
                  > zki. Jednym z nich sa kontakty z tą rodziną. Teściowa nie wypełnia tego obowiąz
                  > ku. Oczywiście to nie zbrodnia, ale też nie powód do chwały. Co innego stypa, b
                  > ądz co bądz w rodzinie, ale chyba przyznasz, że za to w jaki sposób teściową na
                  > mawiała szwagierka, Autorka nie może ponosic odpowiedzialności.

                  Obowiązek kontaktowania się z rodziną? Pewnie, ze miło, że fajnie ale obowiązek? Nie, nie ma takiego.
                  Obowiązkiem jest zaprosić z rewizytą, jest opieka nad członkiem rodziny ale żeby utrzymywać kontakty?
                  A kto tutaj sugerował że to powód chwały?
                  Oczywiście, że autorka nie ponosi odpowiedzialności za zachowanie innych. Ten podwątek traktuje o autorce i jej wypowiedziach jej stosunku do teściowej.
                  • matylda1001 Re: Do Dymnej... 26.05.14, 11:23
                    urko70 napisał:

                    > Mi też trudno i mi też by się to nie podobało. Nie zmienia to tego, że autorkę można odebrać jako nie szukającą opinii / porady w kwestii opisanej przez nią sytuacji, a raczej przyklaśnięcia jej w jej stanowisku.<

                    No i co z tego? To nie jest wątek o odczuciach Dymnej, ale o zachowaniu jej teściowej. Autorka przedstawia swoje stanowisko, można podzielać jej opinię, można mieć inną. Ja akurat zgadzam sie z jej oceną.

                    > Obowiązek kontaktowania się z rodziną? Pewnie, ze miło, że fajnie ale obowiązek? Nie, nie ma takiego. Obowiązkiem jest zaprosić z rewizytą, jest opieka nad członkiem rodziny ale żeby utrzymywać kontakty?<

                    A jak sobie wyobrażasz powyższe bez utrzymywania kontaktów?

                    >Ten podwątek traktuje o autorce i jej wypowiedziach jej stosunku do teściowej.<

                    Może jednak należałoby trzymać sie tematu?
                    • urko70 Re: Do Dymnej... 26.05.14, 12:11
                      matylda1001 napisała:

                      > urko70 napisał:
                      >
                      > > Mi też trudno i mi też by się to nie podobało. Nie zmienia to tego, że au
                      > torkę można odebrać jako nie szukającą opinii / porady w kwestii opisanej prze
                      > z nią sytuacji, a raczej przyklaśnięcia jej w jej stanowisku.<
                      >
                      > No i co z tego?

                      Pytałaś to odpowiedziałem.


                      > To nie jest wątek o odczuciach Dymnej, ale o zachowaniu jej teś
                      > ciowej. Autorka przedstawia swoje stanowisko, można podzielać jej opinię, można
                      > mieć inną. Ja akurat zgadzam sie z jej oceną.

                      Można mieć też danie nt autorki.
                      Sytuacja widziana oczami danej osoby wcale nie musi być taka jak ją widzi dana osoba.
                      Dobrze jest kiedy osoba opisująca nie jest spaczona daną sytuacją ponieważ wtedy może zniekształcać obraz tej sytuacji.


                      > > Obowiązek kontaktowania się z rodziną? Pewnie, ze miło, że fajnie ale obo
                      > wiązek? Nie, nie ma takiego. Obowiązkiem jest zaprosić z rewizytą, jest opieka
                      > nad członkiem rodziny ale żeby utrzymywać kontakty?<
                      >
                      > A jak sobie wyobrażasz powyższe bez utrzymywania kontaktów?

                      No masz...
                      Jakieś kontakty to owa teściowa utrzymuje - przecież dowiedziała się o pogrzebie
                      i pojechała na niego. Tu jak rozumiem mówiłaś o obowiązku kontaktów typu usiąść
                      na stypie i pogadać, a to zupełnie coś innego.


                      > >Ten podwątek traktuje o autorce i jej wypowiedziach jej stosunku do teścio
                      > wej.<
                      >
                      > Może jednak należałoby trzymać sie tematu?

                      Jedno wyklucza drugie?
                      Czy można być sędzią we własnej sprawie?
                      Czy można osądzać jeśli jest się jakkolwiek zaangażowanym?
                      Czy sędzia któremu zgwałcono córkę może orzekać w sprawie o gwałt?
                      Nie. Także istotną jest kwestia poziomu subiektywizmu osoby opisującej sytuację.
                      • ebro888 Re: Do Dymnej... 26.05.14, 12:18
                        Dymna tylko poddała pod osąd własny osąd, (z którym się zgadzam, jak już napisałam).
            • nchyb Re: Do Dymnej... 23.05.14, 20:52
              > Nchyb, Urko - skąd taki wniosek?

              z treści i formy poszczególnych kolejnych postów autorki wątku

              Ty uważasz że nie ma podstaw, ja mam inną opinię
              czyja ważniejsza i bardziej prawdziwa?
              nie wiem, ale jeżeli połowa sądzi inaczej, to na miejscu autorki wątku jednak zastanowiłabym się czy aby nieprzytakiwacze również jakiejś racji nie mają...
              ale skoro ona nad tym się nie zastanawia, tylko dalej zapętla w niechęci do teściowej (tak odczuwam te posty), to wniosek wysnuwam jak wyżej...

              i to co wyżej Urko70 napisał - również, tylko nie chce mi się już przepisywać smile

              i przy okazji, naprawdę z moich długoletnich doświadczeń i kilku teściowych wynika, że większość (poza skrajnymi przypadkami chorób psychicznych) ma taką teściową, na jaką swoim zachowaniem zasłużyło, jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom, a jak synowa teściowej, tak ta wzajemnie ... smile
              • matylda1001 Re: Do Dymnej... 24.05.14, 02:15
                nchyb napisała:

                > Ty uważasz że nie ma podstaw, ja mam inną opinię czyja ważniejsza i bardziej prawdziwa?<

                smile Prawda nie leży nawet pośrodku - jak odpowiedział kiedyś nierzeźwy pracownik mojego męża, na zarzut, że jest nietrzeźwy.

                >nie wiem, ale jeżeli połowa sądzi inaczej, to na miejscu autorki wątku jednak zastanowiłabym się czy aby nieprzytakiwacze również jakiejś racji nie mają...<

                Widzisz... jako, że s-v nie przewidział paragrafu na omawianą okoliczność, wydaje mi się, że ocena tej sytuacji jest pochodną naszych własnych charakterów i postaw. Jedni wyznają zasadę "ja dla ludzi" a inni "ludzie dla mnie" Stąd ten podział. Ja stosuję w życiu tę pierwszą zasadę, Autorka chyba też, i jeszcze kilka tu piszących osób, ale zdaje się, że egoistów jest jednak więcej. I niestety nie jest to tzw. zdrowy egoizm.


                • nchyb Re: Do Dymnej... 24.05.14, 08:55
                  > ostaw. Jedni wyznają zasadę "ja dla ludzi" a inni "ludzie dla mnie" Stąd ten po
                  > dział. Ja stosuję w życiu tę pierwszą zasadę, Autorka chyba też, i jeszcze kilk
                  > a tu piszących osób, ale zdaje się, że egoistów jest jednak więcej

                  moim zdaniem wyznajesz bardzo zero-jedynkową wiarę w zachowanie innych, albo pełen altruizm (ci dobrzy w tym Ty), albo egoizm (pozostali)

                  świat nie jest czarno-biały, nie ma tylko ja dla kogoś, lub on dla mnie

                  Są tacy co wyznają zasadę pośrodku - żyj i daj żyć innym. Ci he he altruiści tego nie dostrzegają, tylko domagają się poświęceń. Tym samy stając się egoistami przekonanymi o własnej racji smile
                  Wspomniany przez Ciebie egoizm widoczny jest dla mnie właśnie po stronie tych co żądają poświęcenia od innych, w tym autorki wątku i Ciebie...

                  • nchyb Re: Do Dymnej... 24.05.14, 08:58
                    nie skończyłam
                    altruistka pozbawioną egoizmu byłabyś wyłącznie wtedy, gdybyś sama poświęcają sie, nie żądała tego od innych, ale właśnie żądasz, uważasz że inni powinni stosować te same he he wartości co Ty. No wybacz, dla mnie klasyczny przykład patrzenia tylko na czubek własnego nosa,, czyli świat dla mnie, ale pod fałszywym sztandarem ja dla świata...
                  • matylda1001 Re: Do Dymnej... 24.05.14, 15:25
                    nchyb napisała:

                    >Ci he he altruiści tego nie dostrzegają, tylko domagają się poświęceń. Tym samy stając się egoistami przekonanymi o własnej racji smile <

                    Piszesz o tej pani teściowej, co to ma za nic uczucia męża, synów, tylko egoistycznie domaga się od nich poświęceń na swoją rzecz? No, egoistka z niej jak się patrzy. Gdyby była altruistką, to nawet nie pomyślałaby o sobie.

                    > Wspomniany przez Ciebie egoizm widoczny jest dla mnie właśnie po stronie tych co żądają poświęcenia od innych, w tym autorki wątku i Ciebie...<

                    Nchyb, nawet nie postarałaś się zrozumieć tego, o czym napisałam smile Ale skoro już rozmawiamy, to czyje poświęcenie uważasz za większe? teściowej, która posiedziałaby z rodziną przy stole, czy tego męża i synów, którzy z jej powodu przy tym stole nie zasiedli?
                    • nchyb Re: Do Dymnej... 24.05.14, 16:48

                      > Nchyb, nawet nie postarałaś się zrozumieć tego, o czym napisałam :

                      postarałam i dostrzegam różnicę w postrzeganiu rzeczywistości i tyle...

                      > ziałaby z rodziną przy stole, czy tego męża i synów, którzy z jej powodu przy t
                      > ym stole nie zasiedli?
                      z pierwszego wątku nie wynikało, ze mąż się poświęcił, by ulec żonie, to już nakręcona Dymna dodała w kolejnych, by uprawdopodobnić wersję o teściowej złym wilku, w pierwszym poście ewidentnie pisała, ze nie wie, czy aby teść nie miał podobnych planów, ale to za mało złe o teściowej było więc się rozkręcała...

                      ciągle uważam, ze tu nie ma potrzeby poświęcenia, kto chce uczestniczy, kto nie chce nie uczestniczy
                      bardziej Dymna płakała, że chce poimprezować, ale nie będzie miała jak wrócić
                      zbolała wdowa pewnie na to by nawet nie zwróciła uwagi i poświęcenia nie wymagała...
                      tylko Dymnej to przeszkadzało...
                      mnie nie przekonasz, możecie z Ebro sobie dalej pokadzić, jak to doskonale się rozumiecie, jak to macie właśnie Wy rację, ale naprawdę połowa myśli inaczej i tyle
                      pozdrawiam
                      i dla mnie już eot...
                      • ebro888 Re: Do Dymnej... 24.05.14, 17:11
                        Nie prosiłam o żadne pozwolenia. Każdy ma prawo być miły dla każdego.Ty też, oczywiście.
                        A tak w ogóle, to robisz na mnie miłe wrażenie.
                      • matylda1001 Re: Do Dymnej... 25.05.14, 00:40
                        nchyb napisała:

                        > bardziej Dymna płakała, że chce poimprezować, ale nie będzie miała jak wrócić<
                        > tylko Dymnej to przeszkadzało...<

                        Przecież Dymnej tam wcale nie było.

                        "Ponadto razem z moimi teściami na pogrzebie był mój mąż i brat męża - jechali jednym samochodem. I przez to, że ona nie chciała przyjąć tego zaproszenia do domu - nie mogli go przyjąć ani mój mąż ani jego brat. A bardzo chcieli."

                        >mnie nie przekonasz<

                        Wcale nie mam takiego zamiaru smile Gdybyś chociaż uważnie przeczytała to, do czego się odnosisz, ale tak, to mam wrażenie, że rozmawiamy o dwóch zupełnie innych zdarzeniach.
                • ebro888 Re: Do Dymnej... 24.05.14, 11:32
                  Nic dodać, nic ująć. Trafiłaś w sedno, Matyldo.

                  ebro
                  • matylda1001 Re: Do Dymnej... 24.05.14, 15:26
                    ebro888 napisała:

                    > Nic dodać, nic ująć. Trafiłaś w sedno, Matyldo.<

                    Dziękuję za zrozumienie smile

                    • ebro888 Re: Do Dymnej... 24.05.14, 15:43
                      Moja przyjemność smile
    • ebro888 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 23.05.14, 21:18
      Przekonują mnie przez cały wątek Twoje argumenty, Dymna. I przyznaję Ci rację. Życzę Ci miłego wieczoru.
      • nchyb Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 23.05.14, 21:39
        no a mnie nie przekonuje i racji nie przyznaję (a wręcz przeciwnie), ale również życzę miłego wieczoru i to nie tylko autorce wątku, ale Tobie również i pozostałym dyskutantom...

        he he jestem grzeczniejsza więc może mam więcej racji... wink
        • ebro888 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 23.05.14, 22:12
          Miło mi otrzymać życzenia od skromnej (smile)adwersark. Złożyłam życzenie Dymnej, bo do niej pisałam. Allors- wszystkim ludziom dobrej woli miłych chwil!
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 24.05.14, 01:01
            a Dym-na rozwiala sie jak wiatr......

            Minnie
    • ebro888 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 25.05.14, 21:43
      Nie będzie powtórki stypy. Mamy jednorazowy przywilej, okazję, by okazać pozostałym, że zauważyliśmy, że zmarłego zabrakło, wspomnieć jego życie, dodać otuchy najbliższym najciężej ugodzonych bólem. Taki jest niezmienny sens stypy. Uczestnictwo w pogrzebie i na stypie jest na cześć zmarłego. Oddaje mu się w ten sposób hołd.
      • bene_gesserit Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 25.05.14, 22:19
        Uroczystości pogrzebowe i stypa jest dla żywych. Jak już ktoś napisał: szacunek i oddanie zmarłemu można pokazać na pieć tysięcy sposobów, niekoniecznie jedząc schabowego i babkę piaskową.
    • kora3 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 09.05.18, 11:29
      Mim zdaniem wypada odmówić każdemu zaproszeniu, w tym zaproszeniu na stypę. Ważne, by nie czynić tego ostentacyjnie - z opisu wynika, że Twoja teściowa tego nie robi, więc wszystko jest ok. Są ludzie zwyczajnie nielubiący takich spotkań - rozmumiem, że dla innych to dobra okazja do powspominania zmarłego, ale dla innych niekoniecznie i być może Twoja teściowa do nich nalezy.
      • nchyb Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 09.05.18, 12:05
        >>Mim zdaniem wypada odmówić każdemu zaproszeniu, w tym zaproszeniu na stypę. Ważne, by nie czynić tego >>ostentacyjnie

        mam dokładnie takie samo zdanie
      • jadwiga1350 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 09.05.18, 21:21
        kora3 napisała:

        > Mim zdaniem wypada odmówić każdemu zaproszeniu, w tym zaproszeniu na stypę. Waż
        > ne, by nie czynić tego ostentacyjnie - z opisu wynika, że Twoja teściowa tego n
        > ie robi, więc wszystko jest ok. Są ludzie zwyczajnie nielubiący takich spotkań
        > - rozmumiem, że dla innych to dobra okazja do powspominania zmarłego, ale dla i
        > nnych niekoniecznie i być może Twoja teściowa do nich nalezy.
        >


        Ludzie nielubiący takich spotkań nie wybierają się na pogrzeby. Zwłaszcza jeśli pogrzeb jest na
        drugim końcu Polski.
        I odmowa jest ostentacyjna. Zmarły to brat męża teściowej. Choćby ze względu na własnego męża teściowa nie powinna odstawiać szopki(jeśli już wybrała się na pogrzeb)
        • kora3 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 10.05.18, 08:27
          Z opisu wynika, że teściowa wątkodawczyni odmawia powołując się na jakiś powód - zatem nie ma owy o ostentacji.
          Zupełnie też nie zgadzam się z tym, że kto nie lubi chodzić na stypy nie powinien chodzić na pogrzeby. Pogrzeb jest pożegnaniem zmarłego i nie ma niczego nadzwyczajnego w tym, że ktoś kto tego zmarłego znał na pogrzeb się udaje, a na stypę nie idzie.
        • nchyb Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 10.05.18, 09:01
          >>Ludzie nielubiący takich spotkań nie wybierają się na pogrzeby.

          a skąd takie przekonanie?

          >>I odmowa jest ostentacyjna.
          z opisu to nie wynika, twoje przekonanie to za mało

          • kora3 Re: Czy wypada nie przyjąć zaproszenia na stypę? 10.05.18, 09:52
            Dokładnie ...Poza tym - trudno mówić o tym, że ktoś lubi chodzić na pogrzeby (choć moze są takowi dziwacy wink), ale są ludzie lubiący chodzić na wesela i tacy, którzy tego nie znoszą. I tacy ludzie chodzą na sluby - żeby okazać życzliwość nowożeńcom, ale na wesele idą tylko, gdy juz naprawdę nie wypada się nie pojawić i zaraz się zmywają i tak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka