supilla
27.10.14, 18:10
Przytrafiła mi się taka sytuacja. Na mojej uczelni organizowane są przez samorząd otwarte spotkania i wykłady z różnymi ciekawymi osobami, np. przedsiębiorcami, podróżnikami, pasjonatami jakiejś dziedziny itp. Każdy może na taki wykład przyjść. Najczęściej wygląda to tak, że wykład trwa godzinę lub półtorej a przez kolejną godzinę lub pół godziny prowadzący odpowiada na pytania słuchaczy. Niedawno odbył się wykład dotyczący podejmowania ryzyka w biznesie. Prowadził go dynamiczny Pan około czterdziestki, teoretyk i praktyk jednocześnie. Wykład dłuższy ale bardzo ciekawy. Nie starczyło wiele czasu na pytania słuchaczy. Pan prowadzący powiedział, że ponieważ nie ma teraz czasu na te pytania, każdy może po wykładzie podejść do niego i zadać swoje pytanie a on je zbierze i prześle swoje odpowiedzi do samorządu, który je opublikuje na stronie. W kolejce z pytaniami ustawiło się wiele osób. Pan zapisywał pytania, czasami coś od razu odpowiedział. Gdy ja podeszłam i zapytałam o to, co mnie interesowało, Pan pokiwał głową, powiedział "dziękuję, to ciekawe pytanie - napiszę wkrótce na ten temat więcej" a następnie ku mojemu kompletnemu zaskoczeniu nachylił się i powiedział mi do ucha "zapisz i zostaw mi dyskretnie swój numer, spotkamy się osobiście, spędzimy miło czas i o wszystko będziesz mogła mnie zapytać", po czym zwrócił się do kolejnej osoby w kolejce... Byłam naprawdę zszokowana tą propozycją. Powiedziałam o tym koleżankom, które też były na wykładzie i okazało się, że dwie z nich również dostały taką propozycję. Okazało się, że ten Pan ma zwyczaj poznawać "bliżej" studentki w taki sposób. Często jest zapraszany przez różne uczelnie i często z takich zaproszeń korzysta.
Czy mam rację czując się urażona takim zachowaniem prowadzącego? Czy powinnam napisać w tej sprawie do samorządu oraz władz uczelni? Niektóre koleżanki mówią, że to byłoby donosicielstwo a inne, że pewnie i tak wszyscy o tym wiedzą, ale że Pan jest dyskretny, to przymykają na to oko a z jego propozycji korzystają tylko "zainteresowane" studentki. Jak zareagować w sytuacji, gdy słyszy się taką propozycję?