Dodaj do ulubionych

Przyniesione - nie wystawione na stół.

05.01.15, 04:03
Jak zwrócić uwagę gospodyni (osoba z rodziny), że to co przyniosłam ze sobą (kawałek ciasta, owoce, sałatkę, cokolwiek), jest przeznaczone do wystawienia na stół? Za każdym razem gdy przynoszę jakiś "wkład" w spotkanie, to gospodyni bardzo uradowana dziękuje, zachwycając się zapachem/wyglądem tegoż, po czym chowa to do lodówki i koniec. Rozumiem, że może tak zrobić w przypadku, kiedy na stole np. jest misa mandarynek, a ja przynoszę kolejny kilogram. Jednak staram się przynieść coś niepowtarzalnego.
Obserwuj wątek
    • minniemouse Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 04:09
      Powiedz po prostu
      "oj, chyba zapomnialas wystawic ............ ktora przynioslam,
      daj jakies naczynie to ci pomoge wylozyc" -
      cos w tym stylu.

      ale nie wiadomo z jakiego powodu gospodyni zamyka "wklad" na cztery spusty.
      moze tak jej to bardzo smakuje, ze nie ma ochoty sie z nikim dzielic i chowa sobie na pozniej aby sie z radoscia napchac do syta? smile

      Minnie
      • qwertura Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 04:58
        Kurcze, no właśnie nie mam odwagi tego powiedzieć, bo ona ewidentnie celowo wynosi to od razu do kuchni/lodówki. Chyba po to, żeby nie przyćmiło słonych paluszków, które zwykle są jedyną ofertą do herbaty wink
        • minniemouse Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 05:21
          A to juz kwestia asertywnosci, ale tego mozna sie nauczyc.
          po prostu pocwicz w domu, popros aby ktos ci pomogl takze przecwiczyc ewentualne odmowy
          i jak na nie NIE ustapic,
          nastepnie tak uzbrojona zbierz sie w sobie, zatrzepotaj oczkami i przystap do ataku smile

          Minnie
        • horpyna4 Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 10:21
          Następnym razem nic nie przynoś. Ewentualnie właśnie słone paluszki...
        • matylda1001 Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 22:23
          Jeżeli nie jest to przyjęcie składkowe, gdzie uczestnicy z góry umawiają się, co kto przyniesie, to nie wypada przynosić niczego i trzeba się zadowolić tym, co poda gospodyni. Nawet, jeśli poda tylko słone paluszki.
          • baba67 Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 22:30
            No wlasnie-nie pchaj sie przed konia,watroba nie mieso,synowa nie corka.Zaakceptowac paluszki,kupic flaszke albo bomboniere i styknie.ja bym jednak dopilnowala zeby moje j znalazlo sie na stole nie lubie jak sie ze mnie jaja robi.
      • baba67 Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 07:50
        Nie rozumiem problemu-przy gosciach, wyraznie dobitnie-przynioslam moja specjalnosc ciasto z kremem orzechowym , Gdzie polozylas Malgosiu-zaraz pokroje i przyniose.Goscie od razu sie uciesza i zainteresuja.Chyba ze chodzi tylko o najblizsza rodzine tej pani,ktora sie opchnie i tak po imprezie w sumie co za roznica-wy swoj kawalek zjecie w domu.
    • qwertura Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 09:14
      @minniemouse
      Idę przed lustro, ćwiczyć trzepotanie rzęskami wink (cudne!)

      @baba67
      "w sumie co za roznica-wy swoj kawalek zjecie w domu" - jest różnica, bo czasem chciałabym, żeby pozostali goście spróbowali mojego wypieku, a czasem kierowana swoim smakiem, po prostu kupuję coś po drodze i jedyny kawałek to ten, który za chwilę zniknie na zawsze w lodówie gospodyni wink)
      A w końcu po to przynoszę coś na ząb, żeby wszystkim (i sobie) sprawić przyjemność, a nie tylko nakarmić "starego" i bachory gospodyni.

      Dzięki!
      Dodałyście mi wiary w siebie smile Przed najbliższym wyjściem do owej "starownej" gospodyni, przetrenuję przed lustrem Wasze wskazówki. Może uda mi się nikogo nie urazić i osiągnąć swój cel.
      • baba67 Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 09:19
        Zalozylam sytuacje ze Ty z mezem jestescie jedynymi goscmi,bo tak przeciez bywa.W inych wypadkach bezwzglednie trzeba gospodynie -sknere do podania zmusic.Dziwie sie ze dotad tolerowalas taki stan rzeczy(bo pierwszy raz to wiadomo-czlowiek zdezorientowany).
      • minniemouse Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 09:33
        oj tam, oj tam, nie ma za co smile
        czemu mialabys urazic, to gospodyni zachowuje sie niewlasciwie.
        wszelkie potrawy, zakaski, czekoladki, napoje itp przyniesione przez gosci uprzejmie
        wyklada sie na stol.
        wyjatek moze stanowic jedynie cos konkretnie kupione/zrobione w prezencie tylko dla gospodarzy,
        z okazji zalozmy urodzin lub imienin, np jakis wyjatkowy, kolekcjonerski okaz whisky dla pana domu co moze sobie trzymac latami w swojej barowej kolekcji,
        lub ladnie zapakowana szarlotka dla gospodyni, za ktora przepada i ktorej nigdy dosyc.
        wtedy wrecza sie wypiek ze slowami "to specjalnie dla ciebie i tylko dla ciebie, masz to schowac i sama cala zjesc po kryjomu" big_grin

        ale tu opisujesz normalna sytuacje gdy gosc przynosi potrawe dla wszystkich.
        to i pewnie ze trzepotajac rzeskami, glosno zapytaj gosci:
        "przynioslam taka salatke/ciasto/napoj, macie ochote sprobowac?"
        i (trzep trzep rzeski : ) ) do oslupialej gospodyni "no to dawaj te salatke, gdzie ja schowalas, (trzepu trzepu) stawiamy na stole! (trzep trzep niewinne oczeta) i hahahaha" big_grin

        Minnie
        • vi_san Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 10:18
          No, jest jeszcze jedna sytuacja, w której prezent niekoniecznie na stół. To nawet zwykłe, nie kolekcjonerskie wino. Zazwyczaj bowiem wino do potraw stawianych na stół i bywa, że to "gościnne" nijak nie pasuje do menu. Ale to z założeniem, że stół jest zaopatrzony w stosowne trunki. Czyli zupełnie nie sytuacja, jaką opisała w swoim poście Qwertura. Na gospodynię - skąpicę - świetna twoja metoda! big_grin
      • koronka2012 Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 15:21
        qwertura napisała:


        > jest różnica, bo czasem
        > chciałabym, żeby pozostali goście spróbowali mojego wypieku, a czasem kierowan
        > a swoim smakiem, po prostu kupuję coś po drodze i jedyny kawałek to ten, który
        > za chwilę zniknie na zawsze w lodówie gospodyni wink)

        Wiesz - jak chcesz błysnąć, to wystarczy zaprosić gości DO SIEBIE, a nie przejmować rolę gospodyni u kogoś. Nie wypada robić za gwiazdę na cudzym przyjęciu - jakieby ono nie było.

        > A w końcu po to przynoszę coś na ząb, żeby wszystkim (i sobie) sprawić przyjemn
        > ość, a nie tylko nakarmić "starego" i bachory gospodyni.

        Hm, ciekawe podejście. Zapominasz chyba, że obdarowany ma prawo zrobić z prezentem co mu się żywnie podoba (owszem, wypadałoby wyjąć, ale jest to jednak prezent dla gospodarzy)

        Przede wszystkim - nie przynosi się jedzenia na cudze przyjęcia.
    • kora3 Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 10:25
      Zmartwię Cię prawdopodobnie...Bo moim zdaniem, choć gospodyni postępuje ewidentnie źle NIE WYPADA zwracać jej uwagi.
      To gospodarz decyduje, co daje na stół i choć niestety tu gospodyni łamie zasady SV nie powinnaś na to reagować. Sposób na gospodynię? Nie przynoś niczego, albo przynieś cos banalnego, czego nie zechce zachować tylko dla siebie i swych domownikówsmile
      • an-i-ka Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 11:10
        Przychylam się do zdania Kory.
        Może gospodyni daje do zrozumienia, żeby nie przynosić do niej jedzenia?
        Gdyby taka sytuacja mi się przydarzyła to następnym razem nie przyniosłabym niczego. Jeśli głupio z gołą ręką - można kupić kwiatki albo czekoladki.
        Gdy ktoś bliski mnie ktoś zaprasza i wiem, że będzie więcej osób, to zazwyczaj pytam czy coś przynieść np. ciasto.
    • kora3 Baba i Minnie 05.01.15, 10:33
      Dziewczyny kochane, jakkolwiek we mnie zachowanie opisanej gospodyni także budzi odruch hmmm wiadomy, to przepraszam, ale Wasze rady uważam za sprzeczne z SV. Nie wypada mówić, czy sugerować gospodyni co ma podac, nawet jeśli sami to przynieśliśmy.
      • qwertura Re: Baba i Minnie 05.01.15, 10:58
        Do tej pory z tego właśnie powodu nie mogłam wycedzić słowa, i opisana sytuacja trwa. Już teraz sama nie wiem, czy dalej postępować w zgodzie z SV, czy postąpić "brutalnie", ale skutecznie.
        Trochę nie wypada mi przychodzić z tzw. gołą ręką, bo z różnych (obustronnych - organizacyjnych) powodów rewizyta jest niemożliwa. Przynosząc ze sobą ciasto/przekąskę, chcę mieć czyste sumienie, skoro nie mogę się zrewanżować gościną u siebie. Jednak to uporczywe chomikowanie mnie drażni.
        • kora3 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 11:14
          Rozumiem, że sytuacja Cię drazni i jak napisałam n razy tu - zachowanie gospodyni uważam za naganne. Niemniej pytasz czy wypada, to odpowiadam, że nie wypada, bo ...nie wypada. smile
          Możesz oczywiście na dany moment zawiesić zasady SV, albo z nich zrezygnować, ale ze swiadomoscią, ze tak się dzieje.
          W mojej odpowiedzi do ciebie napisałam, ze możesz też przyniesć coś totalnie banalnego, czego gospodyni nie zechce pozostawić tylko dla siebie.

          to, co napisałaś, o niemoznosci podejmowania jej u siebie nasuwa mi pewną myśl - otóż może owa pani traktuje przyniesione przez Ciebie rzeczy jako ...rewizytę - na zasadzie coś dla niej i jej domowników, co zaserwowałabyś IM podczas podejmowania ich u siebie. Być może tak rozumuje i dlatego pozostawia to co przynosić tylko dla siebie/swoich domowników. Tak czy owak jest to niekulturalne
        • baba67 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 11:24
          No to Twoje postepowanie jest niezgodne z SV.Brak mozliwosci rewizyty zalatwia sie inaczej-wlasnie takimi rzeczami ktore gospodarze moga traktowac jako prezent dla siebie ew zaproszenie do restauracji.To co robisz jest niegrzeczne i obrazliwe, obojetnie czy przyjecie jest wystawne czy nie.
        • pani.jezowa Re: Baba i Minnie 07.01.15, 18:42
          Ale Ty nie postępujesz zgodnie z SV. Bo nie wypada przynosić jedzenia, gdy jesteśmy do kogoś zaproszeni, chyba, że jest to przyjęcie składkowe.
      • mallard Korciu! 05.01.15, 11:10
        1. Zasady SV, to nie prawa fizyki. Są one stworzone przez ludzi i mogą (a nawet powinny) być modyfikowane w miarę zmieniających się zwyczajów, bo tylko szacunek do drugiego człowieka powinien pozostać niezmienny, a już jego wyrażanie no to inna sprawa. Uważam też, że w niektórych sytuacjach (a opisywana do nich należy) można od nich "delikatnie" odstąpić.
        2. Tu już w zasadzie prawie żartuję: Nie wszyscy zasługują na to, aby zawsze ich potraktować zgodnie z sv. wink

        Pozdrawiam!
        • kora3 Mallard 05.01.15, 11:17
          Odpowiadam - watkodawczyni zadała konkretne pytanie: czy wypada zwrócić gospodyni uwagę w tej sytuacji. Odpowiedź jest jasna: NIE, nie wypada.
          Natomiast wcale to nie znaczy, że wątkodawczyni nie może zastosować podanych tu rad i utrzec gospodyni nosa/uswiadomic jej jej naganne za chowanie. MOZE, ale z zasadami SV nie będzie to miało nic wspólnego. Proste smile
          • baba67 Re: Mallard 05.01.15, 11:29
            Alez dlaczego ona mialaby ucierac nosa komus kto zupelnie na to nie zasluzyl?Bylam przekonana ze przyjecie jest rodzinne czesciowo skladkowe a sknerowata gospodyni oszczedza na gosciach.Nie wyobrazamsoboe przybycia a tradycyjne przyjecie z czyms do jedzenia bez uzgodnienia z gospodynia.
            • matylda1001 Re: Mallard 05.01.15, 22:40
              baba67 napisała:

              >Nie wyobrazamsoboe przybycia a tradycyjne przyjecie z czyms do jedzenia bez uzgodnienia z gospodynia.<

              Masz rację, Babo. S-v nie dopuszcza takiej możliwości. To Autorka zachowuje się niewłaściwie przynosząc jedzenie na cudze przyjęcie. Tu dodam, że 'przyjęcie' to niekoniecznie wyżerka złożona z wielu treściwych dań, ale też spotkanie przy herbacie i słonych paluszkach. Żaden gość nie ma prawa decydować o tym, co gospodyni ma postawić na stole.
      • baba67 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 11:19
        To nie wypada w ogole przynosic .Poniewaz w mojej RODZINIE jest zwyczaj przynoszenia (ustala sie wczesniej asortyment) i niczyjej babci nic do tego czy to zgodne czy nie, uznalam ze sytuacja podobna.Ale tak w ogole to sie zgadzam-przynoszenie na przyjecie czegokolwiek poza czekoladkami i alkoholem (co jedno i drugie moze byc schowane i spozyte jako prezent) bez ugonienia z gospodynia to jest niezle obrazliwe i zalozylamz gory ze taka sytuacja nie zachodzi.
        • mallard Rzeczywiście Babo, 05.01.15, 11:37
          Uzmysłowiłaś mi, że mogą być dwie formuły takiej imprezki:
          1. "Zrzutkowa" - czyli każdy jest proszony o przyniesienie czegoś, wtedy chomikowanie co lepszych smakołyków jest... no, wiadomo.
          2. W całości przygotowywana tylko przez gospodynię. W takiej sytuacji rzeczywiście - samowolne rozbudowywanie menu, nawet gdyby to były tylko rzeczone paluszki, jest wysoce nie na miejscu.
        • qwertura Re: Baba i Minnie 05.01.15, 11:43
          Ależ w mojej rodzinie też jest zwyczaj przynoszenia! I zaznaczyłam, że to jest osoba z rodziny (raczej bliskiej). U innych też nie składa rewizyt, bo jak wspomniałam, organizacyjnie jest to w tej chwili niemożliwe.
          Nigdzie nie wspomniałam, że to jest przyjęcie! Po prostu odwiedziny, czasem prawie spontaniczne, bo na szybko uzgodnione telefonicznie (ku radości osoby odwiedzanej). Tym bardziej uznałam, że nie powinnam pozostawiać gospodyni w kłopotliwej sytuacji, że nie ma nic do herbaty. Litości, przecież to rodzina, a nie oficjalne przyjęcie u dyplomaty smile
          Powoli zaczyna wychodzić na to, że to ja jestem skończoną wieśniara smile
          • baba67 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 11:50
            To sie moze zdecyduj o jakiej imprezie piszesz,bo sie juz pogubilam. Jesli sa to luzne pogaduszki zorganizowane ad hoc w towarzystwie tej pani i Twoim to problemu nie widze-nie podala ,potraktowala jako prezent .Jesli jest to przyjecie na wiecej osob to Twoje prezentacje kulinarne sa nie na miejscu,chyba ze zostaniesz o przyniesienie czegos POPROSZONA. Wtedy przypomniec mozna.
            • kora3 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 12:08
              Wiesz co Babo? Nie bardzo rozumiem takie podejście...Jasne nie wypada p0rzynosic cos będąc zaproszonym na PRZYJĘCIE np. obiad poza kwiatami, jakims alkoholem, markowymi słodyczami itp. Nikomu nie przyszłoby do głowy przynieść na wesele np. sałatkismile
              Ale wątkodawczyni wspomina zdaje się o takim spontanicznym spotkaniu, jak drink, czy kawka skrzyknięta na krótko przed "impreza" - wg mnie na takiego spontana wypada coś przynieść na ząb jak najbardziej - choćby dlatego, by nie obciązac gospodarzy koniecznoscią przygotowania przekąsek. No i w tym przypadku dodatkowo, z racji tego, ze nie jest możliwe zaproszenie na podobny spontan do siebie, nie stawiać ich w sytuacji "uzyczaczy" mieszkania, którzy w dodatku pokrywają wszelkie koszty tych spontanków.
              • baba67 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 12:16
                Toz pisalam. Mozna przyniesc USTALIWSZY ze sie przyniesie zeby nie bylo watpliwosci co do charakteru spotkania.wtedy mozna sie upomniec obecnosc na stole bo jasno zostal OKRESLONY charakter spotkania i rola mojego wkladu.Jesli sie przynioslo bez uzgodnienia to sie nie wychylamy.
                Z postu zalozycielskiego nie wynikal dla mnie zaden spotaniczny charakter wrecz przeciwnie,raczej rodzinna impreza typu kazdy czyms tam blysnie.
                • kora3 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 12:48
                  Nie zgadzam się Babo, uzgadniać nic nie trzeba, albo li tez - nie zawsze. Sama mam taką sytuację z kolezanką - ona do mnie przychodzi, a ja do niej naprawdę b. rzadko. Nie dlatego, że jest niegościnna, tylko dlatego, że od pewnego czasu mieszka z nia i jej męzem jej sędziwy ojciec. Pan jest b. miły i jak to mówią "na chodzie", ale wiadomo, że taki staruszek niechętnie znosiłby czeste wizyty znajomych córki i zięcia. Dlatego kolezanka zaprasza ludzi raz na ruski rok. No i właśnie chodząc na spontanki typu "wpadnij na kawę/drinka/piwo" zawsze coś przynosi - a to właśnie winko, piwko, a to jakiś serek dobry do piwka, a to ciasto. Ja np. zapraszając też przecież przewiduję coś na stół poza wspomnianą kawą, czy piwkiem, ale nie, nie czuję się urazona tym, ze ona coś przyniesie. Wykładam na stół i już.
                  • baba67 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 13:10
                    No ale KIEDYS tez zwyczaj sie zaczal i obie wiecie o co chodzi,prawda? Ty wiesz,ona wie wszystko jest jasne. ja sie nie upieram ze za kazdym razem trzeba ustalac.
                    U zalozycielki watku sytuacja jest niedogadana,niedookreslona co komu i na jakiej zasadzie. Rodzi to kwasy calkiem niepotrzebne. Nic nie kosztuje zapytac wczesniej-przynosze salatke taka a taka dobrze bedzie? jesli zgoda to przynosimy i konsekwentnie domagamy sie podania. Tylko tyle.
                    • kora3 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 13:13
                      Nawet jeśli jest to dogadane nie wypada domagać się podania Babo.
                      • baba67 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 13:23
                        Oczywiscie ze wypada-ustalone , przynioslam, przypominam.
                        Osobiscie gdybym byla gospodynia i zapomnialabym podac tego co ktos przyniosl za moja wiedza byloby mi strasznie przykro i glupio. po co mnozyc nieporozumienia i niedomowienia?Po co narazac kogos na takie odczucia?Zeby sie dowartosciowac ze ja jestem hrabini fiufiu? Z kombinujacymmi sknerami sie nie zadajemy przeciez.

                        Kiedy słońce zachodzi. karły rzucają cienie jak olbrzymy.
                        • kora3 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 13:32
                          Babo, nieśmiało przypominam (znów), ze to jest forum SV
                          Zatem rozmawiamy o tym co ogólnie wypada, a czego nie wypada robić smile
                          Nie wypada domagać się podania na stół czegokolwiek poza sytuacją, gdy jesteś zamawiającym/zapraszającym w restauracji i to zamówiłaś, albo gościem, który zapłacił za komsumpcje, a danie, którego się domagasz jest w menu na daną impreze. Poza tymi sytuacjami, w których tez należy robic to dyskretnie SV nie przewiduje domagania się, także wówczas, gdy gospodarz postępuje nagannie nie podając.
                          • baba67 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 13:51
                            Te zasady w sytuacjach rodzinno- przyjacielskich ktore dopuszczaja przynoszenie zarelka sa po prostu potrzebne jak rybie recznik.W jez ang jest cos takiego jak register-pewnych zwrotow sie uzywa tylko w okreslonych sytuacjach,w innych brzmia groteskowo. Tak samo z Twoimi zasadami Kiedy umawiamy sie na pogaduchy z dobra kumpela przy winku , ubrane wygodnie gotowe na bardzo luzne i nieformalne oraz pikantne temaciki, a tu -ROWNO SZTYWNO Z BUKIETEM-przeciez jej nie przypomne o salatce ktora przynioslam bo to NIE WYPADA (paluszek). No proooosze cie...
                            • kora3 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 14:03
                              Babo raz jeszcze - już kilkadziesiąt razy pisaliśmy tu wspólnie o tym, że w pewnych kregach, sytuacjach, relacjach zasady SV się zawiesza i nic w tym nadzwyczajnego. Tylko, ze z opisu relacji wynika, że watkodawczyni nie ma z gospodynią relacji, która na owo zawieszenie w tym przypadku pozwalałaby. Bo gdyby pozwalała to już dawno by jej przypomniała/ zwróciła uwagę.
                              • baba67 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 14:20
                                To jej bliska rodzina-skoro przynosi zarelko za jej zgoda na wspolny stol ma prawo oczekiwac ze siostra/kuzynka poda.Nie wiem gdzie widzisz niestosownosc. Jesli przynosi bez uzgodnienia nie powinna sie domagac,bo moze to co przyniosla nie pasuje do koncepcji. W sytuacjach bardziej formalnych zarelka sie nie przynosi bo gruby nietakt.Niczego skomplikowanego tu nie ma
                                • kora3 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 14:29
                                  baba67 napisała:

                                  > To jej bliska rodzina-skoro przynosi zarelko za jej zgoda na wspolny stol ma pr
                                  > awo oczekiwac ze siostra/kuzynka poda


                                  A może to jest taki zwyczaj, jak z moja kolezanka, ze się tego nie USTALAŁO. Po prostu ona przynosi, tamta bierze. Gdyby jej to nie pasiło, mogłaby powiedzieć "Ależ X naprawdę nie musisz niczego przynosić". Ona ma prawo OCZEKIWAĆ, że to trafi na stół, ale domagać się nie powinna jeśli ma działac zgodnie z zasadami SV.


                                  .Nie wiem gdzie widzisz niestosownosc.

                                  W tym, ze nie wypada się domagać podania, nawet gdy gospodarz powinien podać.
                                  • aqua48 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 14:56
                                    Całkowicie popieram Korę. Domaganie się czegokolwiek od gospodarzy jest niezgodne z s-v. I dodatkowo fakt, że ktoś zasady łamie nie upoważnia w żaden sposób drugiej strony do zachowywania się wbrew nim. Jeśli autorkę denerwuje fakt, że gospodyni nie wystawia na stół przyniesionych przez nią potraw, to pozostaje jej jedynie nie przynosić ich.
                                    • kora3 Dokładnie nt 05.01.15, 15:06

                                      • gazeta_mi_placi Re: Dokładnie nt 05.01.15, 15:27
                                        Dokładnie. Nie po to zapraszam gości by to oni przynosili jedzenie, od tego jestem ja - gospodyni.
                                  • baba67 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 15:00
                                    Pewnie tamta tak mowila, ale oczywiscie zostalo wziete za certolenie, ze nie trzeba znaczy sie.Tu za malo wiem zeby sie wypowiadac.Jednak jesli potrawa bylaby obgadana i miala byc czescia menu domagac sie wypada.Czulabym sie glupio wykorzystywana gdybym miala przygotowywac na stol cos co nie bedzie podane. Co to za dziwaczna sytuacjajakostam ponizajaca.
                                    • kora3 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 15:10
                                      Nie Babo, domagać się NIGDY (poza podanymi przeze mnie sytuacjami w lokalu) nie wypada. Natomiast to, czy można (poza zasadami SV) przypomnieć gospodarzom o czyms w tym rodzaju zależy od relacji wzajemnej. Ale jest to jak wspomniałam poza zasdami.
                                      Zawstydzanie gospodyni przypominaniem w obecności innych - bez wzgledu na to, czy mamy przekonanie, że podac nie chce, czy mammy przekonanie ze istotnie zapomniała (i relacja pozwala nam na przypomnienie) jest zachowaniem z punktu widzenia SV już nie niegrzecznym, a wręcz szkaradnym!
                                      • baba67 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 15:46
                                        Jesli uzgodnionej potrawy gospodynia stol podac NIE CHCE to przestaje przynosic potrawe zaczynam cos co jest prezentem i tak rewanzuje sie z braku mozliwosci rewizyty.Przypomnienie zabieganej gospodyni o swojej potrawie przy rodzinie (kiedy rzeczywiscie uwazam ze zapomniala) szkaradne? Nie przesadzasz? Naprawde Twoi bliscy sa tacy drazliwi i obrazalscy i wszedzie wesza zlosliwosc?Mie by to nawet nie przyszlo do glowy.Zlosliwe byloby gdybym wiedziala ze ona nie chce podac ,ale sknerze dobrze tak.Satysfakcja warta SV
                                        • kora3 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 16:03
                                          Babo, nie idzie tu o MOICH BLISKICH tylko o zasady OGÓLNE. Piszę to n -ty raz, a ty zdajesz się udawac, ze nie pojmujesz. RELACJE miedzy ludźmi sa różne i od nich zależy co można w danym gronie, czy wobec danej osoby zrobić, a czego - nie. Ogólnie jednak nie wypada zwracać gospodarzom uwagi na cokolwiek w obecności innych! Nawet wówczas gdy w 4 oczy - można to ze względu na relacje zrobić. Nie sadziłam, ze TOBIE trzeba to tłumaczyć, ale skoro ... Np. ja mogę mogę podczas imprezy u mojej siostry wstać od stołu pełnego poza mna jej znajomych, podejść do niej do kuch i powiedzieć "K. zapomniałaś podac chleba", ale nie wypada mi powiedzieć jej tego przy stole. Naprawde nie widzisz różnicy?
                                          • baba67 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 16:13
                                            Masz racje Ja znow mam przed oczami nasze rodzinne przyjecia gdzie podaja przedstawiciele 3 rodzin i jedni drugim przypominaja o tym co zostalo do podania. No tak -gosciowi siedzacemu za stolem nie wypada. Ale pojsc do kuchni i zaoferowac sie ze sie pokroi rozlozy i przyniesie -tak(jesli potrawa zostala uzgodniona oczywiscie).
                                            • matylda1001 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 23:06
                                              baba67 napisała:

                                              > Ale pojsc do kuchni i zaoferowac sie ze sie pokroi rozlozy i przyniesie -tak(jesli potrawa zostala uzgodniona oczywiscie).<

                                              No ale nie wypada oferować się do takiej pomocy w cudzej kuchni. Można pomóc tylko na wyraźną prośbę gospodyni.
                                              • baba67 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 08:04
                                                To chyba zalezy od stosunkow z gospodynia czy wypada zaoferowac pomoc czy nie.Jesli sa bliskie to wypada.Dlaczegomam wrazenie ze narzucane sa zasady panujace wsrod obcych osob w stosunku do rodziny.
                                                • kora3 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 11:31
                                                  Babo miła - przepraszam, ale wykazujesz się sporą upartością chyba po to, by nie przyznać się do błędu. Zasady sa jedne- zawsze! NATOMIAST w relacji bliskiej bywaja one zawieszane (ładne określenie Aquysmile) za obopólną zgoda i tak np. TY możesz w grobie osób bliskich zawołać "Krysiu, a gdzie sałatka ode mnie? Zapomniałaś?", a ja mogę powiedzieć także w bliskim gronie mojej siostrze: "K. rozumiem, żeś nadal i wciąż w szwagrze zakochana, ale az tak by zapomnieć podać chleb?smile".
                                                  To sa jednak sytuacje POZA nawiasem SV.

                                                  Kolejna drazniąca w Twoich wypowiedziach (sorrki) rzecz to taka, ze rodzina (w sensie pokrewieństwa/spowinowacenia) oznacza dla Ciebie zaraz bliską relację z automatu. A tak WCALE nie jest zawsze, nie musi być. Może w Twojej rodzinie tak jest, ale nie uważaj tego za standard. Bardzo często jest tak, że ludzie z kims się widuja, spotykają w tej czy innej konfiguracji "z urzędu" - bo tamci naleza do rodziny, ale relacja wcale bliska nie jest.

                                                  Ja i moja siostra "tak mamy" np. z moim kuzynem i jego rodzina. Stopień pokrewieństwa (dziecko rodzeństwa rodzica) jest u nas dokładnie taki sam, jak z naszą kuzynką, ktra naprawdę jest nam b. bliska, a z kuzynem się nie gniewamy, ani nic takiego, ale nie był nigdy i teraz też nie jest nam bliski. I nie wyobrażam sobie bynajmniej, zebym ofiarowała się kuzynostwu z pomocą w kuchni goszcząc u nich. A u kuzynki i jej rodziny - owszem.
                                                  • kora3 errata 06.01.15, 11:32
                                                    w gronie, a nie w grobie oczywiście - nawiasem mówiąc - nieźle to zabrzmiało smile
                                                  • baba67 Re: errata 06.01.15, 12:00
                                                    Zabrzmialo bardzo dobrze-rodzina z dobra komunikacja porozumiewa sie w roznych miejscach i bywa wspolnie na cmentarzach.
                                                  • kora3 Re: errata 06.01.15, 12:04
                                                    Owszem, bywa na cmentarzach, ale w przypadku zywych to raczej NIE W GROBIE no i nie zajada tam chybasmile
                                                  • baba67 Re: errata 06.01.15, 12:09
                                                    Z tym zajadaniem roznie bywa w roznych kulturach. Ukraincy zajadaja,
                                                  • kora3 Re: errata 06.01.15, 12:19
                                                    no, ja się nie spotkałam Babo. Jedzą powszechnie Meksykanie i u nich to jest przyjęte. Natomiast tutaj Ukraińcy spoczywają na cmentarzu komunalnym i raczej nie byłyby akceptowane biesiady przy grobach. Tak czy owak PRZY, a nie W zajada się w różnych kulturach
                                                  • aqua48 Re: errata 06.01.15, 12:27
                                                    kora3 napisała:

                                                    > no, ja się nie spotkałam Babo. Jedzą powszechnie Meksykanie i u nich to jest pr
                                                    > zyjęte. Natomiast tutaj Ukraińcy spoczywają na cmentarzu komunalnym i raczej ni
                                                    > e byłyby akceptowane biesiady przy grobach. Tak czy owak PRZY, a nie W z
                                                    > ajada się w różnych kulturach

                                                    Koro, w Egipcie wręcz całe rodziny mieszkają, żyją i jedzą W grobowcach, w słynnym Mieście Umarłych smile
                                                  • baba67 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 11:44
                                                    Znow mnie traktujesz jak idiotke.Wyobraz sobie ze mam rodzine z ktora relacje sa dosc formalne. Ale z rodzina z ktora ma sie relacje kij polknal nie organizuje sie okazjonalnych imprez ad hoc.Tylko zawsze jest miesiac do przodu,bialy obrusik srebrne sztucce och ach fiu fiu. Albo w ogole jak w moim przypadku (szkoda mi czasu).A uparta w dowodzeniu swoich racji to Ty jestes. Nie pamietam zebys sie kiedykolwiek przyznala do bledu-zawsze masz wlasne doswiadczenia i wiesz najlepiej.Wiesz jak maja biedni i bogaci i chorzy i zdrowi i dzieciaci i bezdzietni bo jestes dziennikarka i WSZYSTKO widzialas.
                                                  • kora3 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 11:58
                                                    Nie traktuje Cie jak idiotke, tylko tak jak opisałam odbieram Twe wpisysad Transponujesz własne doświadczenia na wszystkich Babo.
                                                    Teraz tez - z krewnymi, z którymi nie ma się relacji bliskich nie organizuje się ....
                                                    Owszem, organizuje się czasem. Np. mój kuzynio, z którym nie jestem we wspomnianej bliskiej relacji na ogół wie, ze wybieram się do mamy na te czy inne świeta, albo poza nimi i dzwoni z propozycją "wpadnij na kawę" przykładowo. Nie jest to jakaś wielka impra, zero srebrnych sztućców i półmisków z pieczonymi bażantamismile. Kawa, herbata, ciasto, jakieś słone przekąski, drink. Mogłabym odmówić, ale nie chcę, chce się z nimi spotkać, tylko nie mam takiej bliskiej relacji, jak z kuzynka adekwatnie spokrewnioną.
                                                    I teraz pytanie: czy wypada podarować komus używaną rzecz użytku codziennego (bez metki, uprana), bo np. okazała się naszym nietrafionym zakupem, a jej się może spodoba?
                                                    Odpowiedź na zasadach ogólnych brzmi Babo: NIE i nigdy bym tego nie zrobiła wobec kuzyna, ani jego zony.
                                                    Natomiast wobec kuzynki - owszem, bo jesteśmy blisko. "Z. popatrz, kupiłam ci ja taka bluzeczkę i nijak się w niej czuję. Nie mój kolor kochana. Zobacz, może ci się nada, tak pomyślałam, bo wiem, ze lubisz takie rzeczy, a kolor Twój" - "O kurcze, jaka fajna! Pewnie, ze chcę! Ale ja ci pokazę spodnie zaraz. Kupiłam na wczasach i jakos dziwnie się w nich czuję, raz włożyłam i ...Może Tobie się zdadzą? " "Superowe Z. chętnie je zaadoptujęsmile"
                                                • matylda1001 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 14:04
                                                  baba67 napisała:

                                                  > To chyba zalezy od stosunkow z gospodynia czy wypada zaoferowac pomoc czy nie.Jesli sa bliskie to wypada.Dlaczegomam wrazenie ze narzucane sa zasady panujace wsrod obcych osob w stosunku do rodziny.<

                                                  Bo rodzina to nie magiczne słowo, powodujące, że wraz z wierzchnim okryciem zostawiamy w przedpokoju wszelkie zasady. Nawet u własnych rodziców/dzieci nie wypada się czuć jak u siebie, a co dopiero u rodzeństwa, kuzynów. Kuchnia może nie jest częścią mieszkania tak intymną jak sypialnia, ale jest to jednak prywatna część, nie wypada wchodzić tam bez wyraźnego sygnału ze strony pani domu. Moje córki maja swoje domy już od kilku lat. Bardzo dobrze sie czuję u obu, ale znam granice. Czasami zdarza mi się zostać z wnuczętami kiedy rodzice gdzieś wychodzą. Oczywiście muszę wtedy korzystać z kuchni i innych pomieszczeń, ale do szaf, komódek i schowków nie zaglądam. Raz kiedyś, gdy wnuczka była malutka skończyły się naszykowane pieluszki. Musiałam dziecko przewinąć ale nie wiedziałam, gdzie córka przechowuje zapas tych pieluszek. Nie miałam innego wyjścia, musiałam poszukać. Chociaż byłam sama i nikt mi na ręce nie patrzył, to jednak źle się czułam zaglądając w kolejne możliwe miejsca bo dom spory. Na szczęście szybko znalazłam. Moje córki, u mnie, czyli w swoim rodzinnym domu, też znają granice. Obie np. mają klucze do naszego mieszkania (tak sobie zażyczyłam) ale nigdy tego nie nadużywają. Nie grzebią mi w szafach, a jak siegaja po coś do lodówki, to pytają, czy mogą. Denerwuje mnie to trochę ale to chyba jest prawidłowe zachowanie.
                                            • kora3 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 11:10
                                              Babo - znów ogólnie gościom nie wypada pielgrzymować do kuchnismile
                                              Natomiast jeśli mowa o gościu, z którym te zasady są zawieszone, to owszem, tylko w sytuacji watkodawczyni tak nie jest, jak wynika z opisu.
                                              • baba67 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 11:20
                                                Ja zrozumialam co innego moze nieslusznie.Wyczulam jakies klimaty z wchodzeniem wreczaniem obwachiwaniem wlasnie w kuchni. Niech sie Watkodawczyni wypowie,nie bede sie upierac,nie znam ludzi.
                                                • kora3 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 11:34
                                                  Wystarczy, jeśli nie będziesz zwyczajów ze swojego poletka przedstawiać jako ZASAD Babeczko. Niestety tak robisz.
                                                  To są "zasady" lokalne - właściwe danemu środowisku, grupie, a nie ogólne.
                                                  • baba67 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 11:46
                                                    Ty robisz DOKLADNIE TAK SAMO.
                                                  • aqua48 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 12:01
                                                    baba67 napisała:

                                                    > Ty robisz DOKLADNIE TAK SAMO.

                                                    Mylisz się, Kora przedstawia zasady ogólne, obowiązujące. Ty - te, które panują w twojej rodzinie, a są POZA savoir-vivrem.
                                                    W mojej panowały jednak te ogólne. I nawet jeśli wpadałam ze zwykłą, codzienną, wizytą do mojej mało już sprawnej fizycznie Mamy to jednak czekałam na Jej prośbę - zrób nam, proszę herbaty, a nie szłam bez pytania do kuchni i nie rządziłam się tam po swojemu. Po prostu - nie byłam tu u siebie mimo, że we własnym domu rodzinnym. Zwykły szacunek dla gospodyni tego wymaga.
                                                  • baba67 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 12:08
                                                    Powtarzam-nigdy nie zamienilabym sie z Toba na rodzine. To jest swiat dla mnie niepojety.
                                                  • aqua48 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 12:26
                                                    baba67 napisała:

                                                    > Powtarzam-nigdy nie zamienilabym sie z Toba na rodzine.

                                                    Rozumiem i powtarzam - nie ma takiej opcji smile

                                                    >To jest swiat dla mnie niepojety.

                                                    Tak trudno jest pojąć, że w rodzinie ma się OCHOTĘ zachowywać zgodnie z regułami?
                                                    Mnie akurat męczy potwornie niestosowne i nietaktowne zachowanie oraz nakłanianie do tego (a niekiedy wręcz wymuszanie na kimś) kogoś komu to nie odpowiada.
                                                  • kora3 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 12:28
                                                    Ale Aqua chyba nie zgłaszała chęci zamiany? Babo, taka uwaga jest niegrzeczna. W druga strone nie. "Szkoda, ze nie mam rodziny takiej, jak Twoja" - jest ok, ale Twoja uwaga jest nie do przyjęcia. Skoro jednak jak mi się zdaje zawieszamy teraz zasady SV to powiem ci, że ja też bym się nie zamieniła na takie relacje rodzinne, jak w Twej familii. Ale CO Z TEGO? Ani sTy nie zgłaszasz chęci zamiany, ani ja, ani Ty najprawdopodobniej nie wejsziesz do mej rodziny, ani ja do Twojej. To byłby kłopot, bo ja bym nie zaakceptowała np. opowiadania o moim życiu szeroko i wszystkim, dowiadywania się itd. Niemniej skoro żadna z nas nie chce się zamieniać, a ryzyko spowinowacenia jest praktycznie zerowe, to uwagi na ten temat sa niepotrzebne
                                                  • baba67 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 12:37
                                                    No to dobrze ze nie zglaszala ,bo kontakt z moja rodzina przyplacilaby ciezka trauma,jak mi sie wydaje.
                                                    Figury retoryczne nie zawsze sa zgodne z SV a ja tak mam ze ich uzywam.
                                                  • aqua48 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 12:46
                                                    baba67 napisała:

                                                    > kontakt z moja rodzina przyplacilaby ciezka t
                                                    > rauma,jak mi sie wydaje.

                                                    Znowu się mylisz, najprawdopodobniej zawiesiłabym na ten czas zasady s-v i starała się bawić najlepiej jak umiem, nie udając jednak, że wszyscy postępują i zachowują się ZGODNIE z zasadami smile
                                                  • baba67 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 12:56
                                                    I to jest prawidlowe podejscie do zycia smile
                                                  • kora3 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 13:56
                                                    no wiesz, może też byłoby odwrotnie - Twoja rodzina (czy też podobna w zwyczajach do Twej) przypłaciłaby ciężką "traumą" kontakt z kimś o innych poglądach. smile

                                                    Tak np. było w przypadku rodziny mego eksmęża. Tam były takie zwyczaje, że komentowano w swoim gronie osobiste sprawy członków familii, nie4kiedy BEZ ich udziału, wypytywano o nie takz4e niekoniecznie w 4 oczy, uważano, ze jeśli się jest starszym, albo rodzicem to można kogoś pouczać w jego osobistych sprawach...itd.

                                                    Nie wi4em czy ci ludzie mieli zaraz traumęsmile, ale sprowadzałam ich na Ziemię za każdym razem kiedy próbowali to robic ze mną. Nie wiem czy obghadywali mnie za plecami (najpewniej tak - taka ich naturasmile), ale skutecznie spowodowałam, że przy mnie nie pozwalali sobie na komentowanie mojego stylu zycia, wypytywanie mnie io moje osobiste sprawy itd.
                                                  • matylda1001 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 14:36
                                                    kora3 napisała:

                                                    >ani Ty najprawdopodobniej nie wejsziesz do mej rodziny, ani ja do Twojej<

                                                    smile A może już należycie do jednej rodzinki? W końcu nikt tu swojego drzewka genealogicznego nie przedstawia. Ale byłaby heca!
                                                  • kora3 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 14:38
                                                    hehe , no wykluczyć się nie da, ale jeśli to na pewno nie jakos blisko skoligacone jesteśmy
                                                  • baba67 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 16:07
                                                    Przypadkiem odkrylam ze kuzyn 2 stopnia mojego taty zrobil grzewo genealogiczne. Przylozyl sie. Bardzo. Zerknelam na nasza czesc trzy pokolenia wstecz-200 nazwisk(tez powinowaci oczywiscie), Kopara porysowala podloge. Wlasciwie prawdopodobienstwo ze blok dalej mieszka jakis pociotek (teren gesto zaludniony)jest bliskie 50%.
                                                  • kora3 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 12:12
                                                    Widzisz Aquo - a u mnie w domu sa raczej inne zwyczaje dla bardzo bliskich, a mimo to ja nie uważam tego wcale za standard i zasady, wiec nie jestem zaskoczona Twoja opowieścią.
                                                    W moim rodzinnym domu mogę sobie sama zrobić co chce do picia, czy zjedzenia, ale np. nie siegnełabym po kosmetyk mojej mamy bez pytania, czy mogę.
                                                    W każdym domu mogą być najróżniejsze zwyczaje, ale nie wolno ich transponować na ogół i nazywać zasadami
                                                  • baba67 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 12:21
                                                    No chyba nikt nie grzebie matce w szafce.Ale gdybym zapytala mamy czy moge sobie zrobic herbaty toby popatrzyla na mnie z troska i siegnela po termometr.
                                                  • kora3 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 13:59
                                                    No ja np. "grzebię" - w każdym razie - mogę. Mogę sobie wziąć z szafki recznik, koc, sciereczke - wiem gdzie są i takie mam zasady w rodzinnym domu, ze nie musze pytac o takie rzeczy.
                                                  • baba67 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 14:21
                                                    Recznik koc i sciereczka to nie sa w szafce z prywatnymi rzeczami,kosmetykami,bizuteria.
                                                  • kora3 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 14:25
                                                    Owszem Babo, ale na pewno znasz od groma ludzi, TAKZE z rodziny wink, u których nie siegałabyś sama bez pytania nawet po recznik, koc, czy sciereczkę do komody.
                                                  • matylda1001 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 14:23
                                                    kora3 napisała:

                                                    > No ja np. "grzebię" - w każdym razie - mogę. Mogę sobie wziąć z szafki recznik, koc, sciereczke - wiem gdzie są i takie mam zasady w rodzinnym domu, ze nie mupytac o takie rzeczy. <

                                                    W domu mamy jesteś na prawach domownika, przyjeźdzasz na kilka dni, nocujesz, musisz się czuć swobodnie i nie czekac aż mama Cie obsłuży. Może gdybyś tam wpadała 'po pracy' albo na niedzielny obiad, to byłoby inaczej. Ja moim dziewczynom nie ograniczam wolności w rodzinnym domu, moga robic co chcą, ale one u mnie nie nocuja, wiec czuja sie bardziej jak goście. Za to wnuczątka nie mają żadnych hamulców wink
                                                  • kora3 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 14:30
                                                    Wiesz, to też prawda, niemniej tak samo się zachowywałam (za aprobatą rodziców),gdy mieszkałam blisko nich i wpadałam ot tak sobie, albo na niedzielny obiad.
                                                    Mam kilkoro takich znajomych (i tam i tutaj), u których w domu mogę zrobić to samo, a oni u mnie (ale u mnie, a nie w domu mojej mamy) - tylko, ze to jest poza zasadami SV.
                                                  • kora3 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 12:03
                                                    Wcale nie - mam świadomość, ze pewne zwyczaje funkcjonujące w danym środowisku nie sa zasadami ogólnymi.
                                                    Podałam taki przykład - śasiadka mojej mamy mówi mi per ty, ja jej pani + imię. Ani jednostronne tykanie, ani zwracanie się per pani+ imie NIE są zgodne z zasadami SV, a mimo to ja w tej sytuacji je akceptujęsmile ALE nie pozwoliłabym sobie na to, by OBCA mi osoba tykała mnie jednostronnie, nawet gdy jest starsza ot tak sobie, ani nie zwracałą do kogos z kim nie mam stosownej do tego relacji per pani+ imię.
                                                  • baba67 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 12:17
                                                    Ale dyskusja sie toczy na temat nieformalnego przyjecia rodzinnego a nie proszonego obiadu ze wszystkimi ajwaj. Wciaz nie wiemy jaki jest stosujnek Watkodawczyni do kuchni skrzetnej gosposi.Poki sie nie wypowie,dyskusja jest bezpodstawna. Ja sie zgadzam ze sie nie przynosi bez zgody, nie wchodzi do kuchni nie bliskiej rodziny, nie domaga podania czegos jako biesiadnik . Tyle tylko ze tu sytuacja jest niekonsekwentna,niedookreslona i mocno niejasna.
                                                  • kora3 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 14:21
                                                    Babo, ale nieformalne i nieformalne TEZ mogą być różne, mogą być różne w obrebie tej samej rodziny, czy tego samego grona znajomych.
                                                    Nieformalna hehe wizyta u mojej wspomnianej tu kuzynki to znaczy, że klapnę sobie gdzie chcę w skarpetkach na stopach, bo nie lubię w butach w mieszkaniu być, ubiorę się jak chce np. w jeansy i sweterek, przyniosę z sobą jej ulubione ciastka z cukierni obok której będę przejeżdżać, sama sobie nastawię płytę, jaka chce radośnie grzebiąc w jej zbiorach, zaproponuje jej coś co kupiłam i mi nie spasiło, pójdę do kuchni po nowy spodek, bo sobie przez gapiostwo wychlapałam herbatę na poprzedni, skocze do kuichni pomóc kuzynce pokroić, nałożyć, podać itd.
                                                    Wszystko to jest zdecydowanie POZA zasadami SV.

                                                    Nieformalna wizyta u mojego wspomnianego kuzyna tak nie będzie wyglądała. Przyjdę w stroju wizytowym, acz niekoniecznie zaraz bardzo formalnym, ale jeansy i sweterek odpadają. Pozostanę w butach, albo będę mieć stosowne na zmianę, przyniosę jakieś markowe czekoladki/ wino, nie będę sama nastawiac muzyki, nie będę wychodzić do kuchni niepoproszona o to (nie zdarzyła się prośba), nie zaproponuje czegos używanego itd.
                                                    Ale np. mogę poprosić o nastawienie konkretnej płyty, mogę zapytać czy mają np. sok pomarańczowy (podczas gdy na stole jest np. jabłkowy) - to wszystko TAKZE jest poza zasadami SV, ale podczas nieformalnej wizyty TAM, u TYCH ludzi mogę tak zrobić.
                                                  • kora3 Do Baby 06.01.15, 14:37
                                                    Miła Babo - faktycznie wiele nie wiemy na temat, ale ja np. wiem, że watkodawczyni nie jest z gospodynią, którą opisuje blisko, POMIMO tego, ze sa jak zrozumiałam spokrewnione/spowinowacone oraz POMIMO tego, ze odwiedza ja w domu. Tak BYWA - vide przykład mój i mego kuzyna.
                                                    Gdyby była z nią blisko to nie zapytywałaby na forum SV, tylko mogła normalnei zagadć "Suchaj Krysiu (np.)...Widzę, że nigdy nie dajesz na stół tego co przynoszę. Niedobre to, nie teges coś?" I dostałaby nieurazona odpowiedź jakąś, z taka być może "A wiesz, bo to takie pychoty, zaraz by mi "sepy" wyjadły..."smile
                                                    Skoro jednak nie może zapytać wprost, to znaczy, ze NIE jest z gospodynią w takich układach.
                                                  • baba67 Re: Do Baby 06.01.15, 16:01
                                                    A to byc moze, kazdy ma wlasna interpretacje, napisalam ze sie nie upieram bo nie znam ludzi.
                                                  • kora3 Re: Do Baby 06.01.15, 16:05
                                                    ale co tu interpretować, skoro kobieta PYTA na for4um, jeszcze forum SV?
                                                    Gdyby miała bliską relację z gospodynią nie nas by tu pytała, tylko ja - prawda?
                                • qwertura Re: Baba i Minnie 05.01.15, 17:05
                                  "moze to co przyniosla nie pasuje do koncepcji" - przepraszam, że się wtrącam do dyskusji, ale o jakiej koncepcji stołu mowa? Przecież do słonych paluszków pasuje każde ciasto, czyż nie? A sałatka, którą przyniosłam (dwukrotnie, więcej tego nie zrobiłam i nie zrobię) nie kłóci się z koreczkami z sera żółtego, chyba że się mylę.
                                  Dodam, że uzgadniając wizytę, zawsze zagajam z propozycją, że może coś przyniosę. Za każdym razem jest aprobata, potem "och, och, ciasto, mmmm" i ... na tym się kończy. Już pomijam fakt, że nigdy nie doczekałam się recenzji przyniesionego wiktuału.
                                  • aqua48 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 17:14
                                    qwertura napisała:

                                    > uzgadniając wizytę, zawsze zagajam z propozycją, że może coś przyniosę.

                                    Zupełnie niepotrzebnie. Przestań zagajać i przynosić.
                                  • baba67 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 17:53
                                    No to mamy jasny obraz-ustalone co przyniesiesz ,masz prawo domagac sie podania.
                                    Mysle ze dobrze byloby zlapac gospodynie w kuchni i i zaproponowac ze pokroisz?zaniesiesz. I czekasz .Jesli gospodyni odpowiadajac ni to ni sio pojdzie do stolu wtedy mozna zastosowac wersje -"obiecuje gosciommoj specjal" ale nie siedzac za stolem tylko stojac gotowa do pomocy. Jesli i to sie nie uda, kupuj czekoladki lub alkohol nie zawracaj sobie glowy potrawami-tak bedzie wygodniej dla Ciebie i bez kwasu
                                    • koronka2012 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 18:13
                                      Z całym szacunkiem Babo, ale to co proponujesz to już jazda po bandzie. Pętanie się po cudzej kuchni to naprawdę przegięcie, podobnie jak przejmowanie roli gospodyni i lansowanie się na królową kateringu.

                                      Najgorszą rzeczą, którą może zrobić gość to namolne pchanie się do pomocy w kuchni.

                                      W tej sytuacji rozwiązanie jest jedno - po prostu trzeba przestać narzucać się ze swoimi potrawami i tyle.
                                      • baba67 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 18:21
                                        Nikt tu nie pisze o zadnym petaniu sie po kuchni ani byciu krolowa kateringu. Chodzi o JEDNA potrawe przygotowana ZA ZGODA zapraszajacej(zdaje sie ze zgoda jednoznaczna )gospodyni ktora jest czlonkiem RODZINY te dwie ostatnie okolicznosci sa tu kluczowe. Jesli wejscie do kuchni z pytaniem czy mozna jakos pomoc w podaniu wlasnej potrawy nazywasz petaniem sie a jedna rzecz kateringiem to sie mozemy spierac do usmiechnietej smierci bo ten mojszy polski jest inny niz twojszy.
                                        • bene_gesserit Re: Baba i Minnie 05.01.15, 23:48
                                          > Jesli wejscie do kuchni z pytaniem czy mozna jakos pomoc w
                                          > podaniu wlasnej potrawy nazywasz petaniem sie a jedna rzecz kateringiem to sie

                                          Sęk w tym, że nie chodzi o własną potrawę. Potrawa została darowana gospodyni, więc nie można ani komenderować gospodynią, skłaniając, zeby ją podała, ani samowolnie dysponować jedzeniem w jakikolwiek sposób.

                                          I nie bardzo rozumiem ten upór w zmuszeniu gospodyni do podania nieszczęsnego ciasta - jak jest skąpa i/lub woli wtranżolić je sama z rodziną, to jej sprawa, conie? Jeśli ciasto ma być w intencji autorki wątku rewanżem za gościnę, to powinno być jej wszystko jedno, czy zje je cichcem gospodyni, czy wszyscy zgromadzeni.
                                          • baba67 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 08:11
                                            Tu masz racje z tym jakby prezentem. Tym bardziej uwazam idea przynoszenia potrawy za bezsensowna w sytuacji kiedy nie jest to skladkowe. Niech juz sknera cieszy sie prezentem nie wymagajacym tyle zawracania glowy
                                    • aqua48 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 18:56
                                      baba67 napisała:

                                      > No to mamy jasny obraz-ustalone co przyniesiesz ,masz prawo domagac sie podani
                                      > a.
                                      > Mysle ze dobrze byloby zlapac gospodynie w kuchni i i zaproponowac ze pokroisz

                                      Nie Babo, to nie jest jasny obraz, to co proponujesz, to całkowicie niezgodne z s-v zachowanie. PRZYNOSIMY coś do jedzenia wyłącznie na wyraźną prośbę gospodyni, NIE wchodzimy do cudzej kuchni i NIE "łapiemy gospodyni" proponując że coś tam pokroimy i przyniesiemy do stołu. Nie krytykujemy cudzych paluszków i koreczków, tylko wiedząc, że więcej na stole nie będzie najadamy się przed wyjściem, albo unikamy wizyt.
                                      A jeśli koniecznie chcemy zebranych poczęstować własnym jedzeniem robimy to u SIEBIE w domu, na własnych warunkach, krojąc to co chcemy i kiedy chcemy.
                                      • baba67 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 19:20
                                        No to sobie nie przynos, nie kroj i nie proponuj. Przeciez nikt Cie nie zmusza. Ja mam inne stosunki rodzinne u mnie sie proponuje przynosi i pomaga.Oraz oczekuje wspoldzialania i zainteresowania.Zdaje sie ze watkodawczyni ma podobnie . Z Toba bym sie nie zamienila na rodzine w zadnym razie.
                                        • koronka2012 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 21:40
                                          Zdaję sobie doskonale sprawę, że są różne relacje, ale to co ty proponujesz to odstępstwo od reguł, więc trudno to promować jako słuszne rozwiązanie. Nie każdy toleruje naruszanie prywatności, a takim jest wkraczanie bez zachęty na teren gospodyni, nawet z bliskiej rodziny.

                                          Zwróć też uwagę, że ta gospodyni NIE PROSI o przyniesienie czegokolwiek, jedynie nie odrzuca propozycji, a to niezupełnie to samo co uzgodnienie (wiele osób ma problemy z asertywnością). A być może traktuje dar w kategorii prezentu dla swojej rodziny, bo u niej do herbaty podaje się właśnie słone paluszki i koreczki, a nie zastawia stół z sugestią kilkugodzinnej nasiadówki.

                                          W dodatku intencje autorki są co najmniej dziwne, że zacytuję:
                                          "A w końcu po to przynoszę coś na ząb, żeby wszystkim (i sobie) sprawić przyjemność, a nie tylko nakarmić "starego" i bachory gospodyni."

                                          Przy takiej postawie lepiej zostać w domu i przysmaki zjeść samemu a nie wspinać na wyżyny rodzinnej hipokryzji.
                                          • baba67 Re: Baba i Minnie 05.01.15, 22:24
                                            To niech gospodyni popracuje nad swoja asertywnoscia,niczyja wina ze kobieta ma problemy psychologiczne . Niech nie robi z geby cholewy i akceptuje konsekwencje tego na co sie zgadza tym bardziej ze to nie jest tak ze stoly sie uginaja i nie ma juz na nic miejsca, Goscie sa karmieni oszczednie a przyniesionym smakolykiem spasana jest rodzina.I to wszystko pod plaszczykiem SV ktore sluzy sknerstwu i rob9eniu usprawiedliwia robienie przykrosci. Doradzalaby goraco zaprzestania tej praktyki i inny rewanz.
                                            • gazeta_mi_placi Re: Baba i Minnie 05.01.15, 22:32
                                              Albo wszystko jest ukradkiem wyrzucane później do śmieci bo ciasta i inne wiktuały psa warte big_grin
                                              • agulha Re: Baba i Minnie 05.01.15, 23:12
                                                Jeśli przynoszone wiktuały psa warte, to po co ochoczo się zgadzać na ich przynoszenie? Przecież kosztują. Nie lepiej powiedzieć: "nie, nie trać czasu na zakupy, nic nie przynoś" albo "ciasto, wiesz, nie - bo już kupiłam, ale czy mogłabyś kupić dwie duże butelki wody mineralnej?" (produkt tak prosty, żeby nie dało się kupić czegoś nie do jedzenia/nie do wypicia).
                                                • milamala Re: Baba i Minnie 09.01.15, 13:37
                                                  agulha napisała:

                                                  > Jeśli przynoszone wiktuały psa warte, to po co ochoczo się zgadzać na ich przyn
                                                  > oszenie? Przecież kosztują. Nie lepiej powiedzieć:

                                                  Pewnie, ze lepiej, sa jednak tacy, i wcale jest ich nie malo, ktorzy maja problem z asertywnym odmawianiem. Latwiej im pomyslec: niech przyniesie, jak wyjdzie to wyrzuce.
                                                  Moim zdaniem skoro ofiarodawczyni ma taki problem jaki ma, a ze nie wypada rzadzic sie w nie swoim domu instruujac gospodynie co ma podac na stol, to niech ofiarodawczyni zaprzestanie przynoszenia jedzenia z przeznaczeniem wg niej do wystawienia na stol. Bardzo proste rozwiazanie.
                                        • aqua48 Re: Baba i Minnie 06.01.15, 10:50
                                          baba67 napisała:

                                          > Z Toba bym sie nie zamienila na rodzine w zadnym razie.

                                          O ile pamiętam nie było takiej propozycji?
                                  • agulha Re: Baba i Minnie 05.01.15, 21:06
                                    Rzeczywiście, sprawa jest dziwna. Albo gospodyni przygotowuje tyle jedzenia, ile mniej więcej potrzeba, to dodatek jest niepotrzebny. Żeby nie wyjść na sępa, można od czasu do czasu zaprosić do kawiarni lub restauracji albo przynieść coś, co będzie ewidentnie prezentem - żywnościowym lub wcale nie. Sezonowy kwiatek w doniczce lub cięty, tabliczkę czekolady.
                                    Jeżeli gospodyni - niekoniecznie z racji skąpstwa, raczej zaskoczenia - ma na stole za mało, to ja Cię rozumiem. Uzgadniam z kimś spotkanie, on zwykle miewa w domu herbatę, ja jestem lekko głodna, kupuję po drodze ciasto, a on to ciasto chowa do kredensu. Po pierwsze, dla kogo chowa? Jeśli to jest rzeczywiście ciasto, z cukierni, to ono ma dość ograniczony czas spożycia. Po drugie, to co, mam wtedy wyjąć z torebki dodatkowe jedno ciastko typu "C1" (tak jak mieszkania były M1) i wbić w nie zęby, dodając przepraszająco "głodna jestem!"?
                                    Ja bym przestała pytać o przynoszenie wiktuałów i przestała przynosić, i zapowiadała, że przychodzę NA HERBATĘ. Po czym na mieście zjadłabym cokolwiek i pojawiłabym się właśnie z jakąś okazalszą czekoladą albo bukiecikiem kwiatów.
                                    • milamala Re: Baba i Minnie 05.01.15, 21:59
                                      agulha napisała:

                                      "> Ja bym przestała pytać o przynoszenie wiktuałów i przestała przynosić, i zapowi
                                      > adała, że przychodzę NA HERBATĘ. Po czym na mieście zjadłabym cokolwiek i pojaw
                                      > iłabym się właśnie z jakąś okazalszą czekoladą albo bukiecikiem kwiatów."

                                      I to zdecydowanie jest najlepsze rozwiazanie, zamiast mniej lub bardziej udanego zmuszania gospodynie do dzielenia sie z innymi Twoim darem.
    • gazeta_mi_placi Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 15:25
      Nie wypada przynosić własnego prowiantu do gospodarza, chyba że wcześniej było to z nim uzgodnione.
    • milamala Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 19:37
      Moim zdaniem z racji tego, ze wizyty odbywaja sie tylko u gospodyni, totez ona uwaza, ze to co przynosisz jest prezentem dla jej rodziny, bo w zaden inny sposob nie jestes w stanie sie zrewanzowac. Mysle, ze to po prostu problem we wzajemnej komunikacji a nie zla (sknerska) wola jednej strony.
      Nie doczytalam czy chodzi o spotkanie w wiekszej grupie czy tylko wy obie plus ew. jej rodzina. Bo jak sam na sam, to prawde mowiac mozna to olac, w koncu jak upieczesz ciasto to przeciez nie musisz oddawac calego, kawalek (nawet wiekszy) mozesz przeciez sobie zachowac. Niech gospodyni ma radosc.
      Jesli sa tam tez inni goscie, to moze Ci byc przykro, ze inni goscie nie skorzystaja, ale prawde mowiac korzystasz z zaproszenia tej konkretnej gospodyni i nie Twoja rola jest karmic pozostalych gosci. Powinna to robic gospodyni wedle wlasnego gustu.
      Dlatego zgadzam sie z opiniami, ze zwracac uwagi nie nalezy.
      Jesli denerwuje Cie ta sytuacja to przynos cos czego ci zal nie bedzie jak zniknie w lodowce na zawsze, lub cos niezbyt wykwintnego tak aby gospodynie nie bylo zal podac, albo kup po prostu niewielki prezent tylko dla gospodarzy i korzystaj z tego co proponuja. Nawet jesli sa to tylko paluszki - co zreszta moze wcale nie byc dziwne, skoro spotkania organizowanie sa znienacka, ja w domu na takie okazje tez mam zwykle jakies ciasteczka do kawki. Nie trzymam w domu ciast i wykwintnych deserow "na nagle okazje".
      • gazeta_mi_placi Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 21:11
        Poza imprezami tzw. składkowymi lub gdy wcześnie zostało to ustalone z gospodarzem zwyczajnie nie wypada przynosić własnego prowiantu.
        I jeszcze mieć pretensje, że gospodarz nie wystawił na stół.
        To tak jakby zostać zaproszonym na herbatę i przynieś gospodarzowi paczkę Minutki, a potem się oburzać, że gospodarz zaparzył nie przyniesioną Minutkę tylko własnego Liptona.
        • milamala Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 21:53
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Poza imprezami tzw. składkowymi lub gdy wcześnie zostało to ustalone z gospodar
          > zem zwyczajnie nie wypada przynosić własnego prowiantu.

          Zgadzam sie. Jesli sie juz przynosi to co mozna zjesc to rzeczywiscie powinien byc to prezent przeznaczony dla gospodarzy.
          Z tym, ze z tego co pamietam tam jakas forma umowy o przyniesienie jedzenia byla, chyba to bylo na zasadzie: to ja przyniose cos do jedzenia-no to dobrze, to przynies. W kazdym razie nie wyglada to na impreze skladkowa tylko raczej wlasna inicjatywe watkodawczyni jako rodzaj zadoscuczynienia, ze rewizyta jest niemozliwa. Tym bardziej nie nalezy pytac i oczekiwac, ze prowiant zostanie postawiony na stole.
          Choc ja na miejscu gospodyni wystawilabym, no ale ja bywa, ze dzialam tak jak mi wychowanie nakazuje bez wiekszej refleksji.
        • baba67 Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 05.01.15, 22:13
          No wlasnie,tez tak uwazam.Jednak skoro gospodyni zaakceptowala pomysl,powinna byc konsekwentna tym bardziej ze przyjecie takie napredce i stoly sie nie uginaja jak przeczytalismy-takie sknerstwo wychodzi.Ciasto dla rodziny a pozniej a dla gosci paluszki. Ja bym sie wkurzyla przyznam i na pewno upomniala. Zwlaszcza ze to ciagle sie powtarza a gospodyi glupa rznie ze niby salatka to prezent dla rodziny . Zenua.
          • minniemouse Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 06.01.15, 00:57
            Alez potrawa przyniesiona na impreze to nie jest prezent dany gospodyni!
            To jest dokladnie, jak to okreslila autorka, "wklad" w przyjecie, i jako taki powinien byc przez gospodynie uszanowany i wystawiony na stol,
            nie pominiety pogardliwym milczeniem i schowany w czelusci lodowki lub spizarki!
            wiec doskonale mozna sie upomniec!
            a co, zalozmy, jesli ide na przyjecie do osoby o ktorej wiem ze nienawidze jej ciast?
            ze piecze jej ukochane pierniki imbirowe i keksy ktorych nie znosze? a mam ochote zjesc po obiedzie cos slodkiego, i dlatego przynioslam tort owocowy z bita smietana, moja cukiernicza milosc?
            mam cierpiec myslac jak on lezy bezmyslnie na polce w lodowce,
            podczas gdy mnie keks kluje w zeby? oczywscie ze powiem "dawaj ten tort!".

            O ile nie jest to jakis uroczysty obiad przy bialym, krochmalonym 'stole' na full wypas itd
            gdzie kazda potrawa jest dokladnie przemyslana i zharmonizowana poczawszy od najmaciupenszego kaparka skonczywszy na najwymyslniejszym winku,
            gdzie faktycznie nagle pchniecie misy z ruskimi pierogami mogloby wprowadzic pewien estetyczno-smakowy zgrzyt,
            to 'wklady' przyniesione przez gosci wystawia sie na stol.

            Jak nie od razu to pozniej, zwykle bywa tak, iz glowne dania typu obiadowe/gorace
            podaje sie wpierw, potem jak goscie ponownie zglodnieja podaje sie kolejne przystawki.
            i wtedy mozna dostawic potrawy od gosci - bez problemu.

            Zdecydowanie mozna i wypada, jak sie chce, przypomniec gospodyni o potrawie ktora sie przynioslo dla wszystkich.
            bowiem tu takze chodzi o to, ze idac na przyjecie przygotowujemy cos nie tylko dla siebie,
            nie tylko dla gospodyni ale takze pozostalych zaproszonych - to takze dla nich.

            A tak w ogole, to jestem za otwarta komunikacja : )
            nic nie stoi na przeszkodzie by za kilka dni zagaic telefonicznie -
            "hej, dzwonie z podziekowaniem za zaproszenie na imprezke, za mile towarzystwo i za dobra kolacje/obiad. bylo naprawde przyjemnie. acha, a tak apropos jedzenia, to probowalas juz mojego........ ?? [....] i jak ?? [.....] no to fajnie. a sluchaj, jeszcze chcialam zapytac,
            czy jest jakis powod czemu nie wystawilas ......, bo moze wolisz abym nic nie przynosila na przyszlosc ? " - itd... i zagadka rozwiazana smile

            Minnie
            • matylda1001 Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 06.01.15, 03:12
              minniemouse napisała:

              > Alez potrawa przyniesiona na impreze to nie jest prezent dany gospodyni!
              To jest dokladnie, jak to okreslila autorka, "wklad" w przyjecie<

              Nie istnieje coś takiego, jak wkład w cudze przyjecie.

              >Zdecydowanie mozna i wypada, jak sie chce, przypomniec gospodyni o potrawie ktora sie przynioslo dla wszystkich. bowiem tu takze chodzi o to, ze idac na przyjecie przygotowujemy cos nie tylko dla siebie, nie tylko dla gospodyni ale takze pozostalych zaproszonych - to takze dla nich.<

              Nie można i nie wypada. Każda gospodyni ugaszcza swoich gości sama, tym, co chce. Na przyjęciu, na którym sami jesteśmy gośćmi,nie wypada ugaszczać pozostałych gości. Można urządzić własne przyjęcie i do woli wyżyć się kulinarnie.

              > a co, zalozmy, jesli ide na przyjecie do osoby o ktorej wiem ze nienawidze jej ciast?<

              Nie jesz tych ciast, tak po prostu. Tort z bitą smietana trzymasz we własnej lodówce i zjadaz po powrocie do domu.

              > nic nie stoi na przeszkodzie by za kilka dni zagaic telefonicznie -"hej, dzwonie z podziekowaniem za zaproszenie na imprezke, za mile towarzystwo i za dobra kolacje/obiad. bylo naprawde przyjemnie. acha, a tak apropos jedzenia, to probowalas juz mojego........ ?? [....] i jak ?? [.....] no to fajnie. a sluchaj, jeszcze chcialam zapytac,
              czy jest jakis powod czemu nie wystawilas ......, bo moze wolisz abym nic nie
              przynosila na przyszlosc ? " - itd... i zagadka rozwiazana smile<

              Na przeszkodzie stoi s-v. Takie zachowanie to przysłowiowy gwóźdź do trumny dobrego wychowania.
              • minniemouse Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 06.01.15, 03:50
                No nie, Matyldo.
                dobre wychowanie dobrym wychowaniem, ale przyslowiowy kij w .. to tez nie jest wcale SV.
                czasami mozna przyniesc swoj wklad. po prostu nie jest on konieczny.
                A zwlaszcza jak sie idzie do wlasnej rodziny, a tu wlasnie taka sytuacja chyba byla.
                Zaznaczam iz wyszczegolnilam kiedy nie przynosi sie potraw, np. na proszony uroczysty obiad.
                ale na wszelkie inne 'wpadnij do nas, zrobie kurczaka, posiedzimy' - niby dlaczego nie.
                a juz szczegolnie gdy ten wklad to deser. to nawet nie wypada przyjsc z wlasnie pustymi rekami!


                Ale tak w ogole to watek dotyczy czegos innego - pytania co zrobic gdy przyniesiony przez nas specjal gospodyni upycha gdzies w pakamerze. ja uwazam ze gospodyni w takim ukladzie powina go podac, to przede wszystkim, i wypada o niego poprosic.



                Minie
                • matylda1001 Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 06.01.15, 13:24
                  minniemouse napisała:

                  > a juz szczegolnie gdy ten wklad to deser. to nawet nie wypada przyjsc z wlasnie pustymi rekami!<

                  Decyzja co do tego jaki będzie deser i czy w ogóle będzie, należy tylko do gospodyni. Nie wypada niczego sugerować a co dopiero przynosić bez wyraźnego uzgodnienia.

                  > A zwlaszcza jak sie idzie do wlasnej rodziny, a tu wlasnie taka sytuacja chyba byla.<

                  Jakoś tak się niesłusznie uważa, że jak już rodzina, to można wszystko. Tymczasem bywa różnie, a omawiany przypadek jest tego dowodem. Gdyby swobodne zachowanie wobec rodziny było normą, to ten wątek by nie zaistniał. Autorka upomniałaby się o smakołyk, a jednak ma dylemat - wypada czy nie wypada, czyli nie jest to takie oczywiste.

                  > ale na wszelkie inne 'wpadnij do nas, zrobie kurczaka, posiedzimy' - niby dlaczego nie.<

                  Dlatego nie, bo gospodyni przewidziała KURCZAKA. Kurczak ma być podany i po sprawie.

                  > Ale tak w ogole to watek dotyczy czegos innego - pytania co zrobic gdy przyniesiony przez nas specjal gospodyni upycha gdzies w pakamerze. ja uwazam ze gospodyni w takim ukladzie powina go podac, to przede wszystkim, i wypada o niego poprosic.<

                  Na szczęście jeszcze nikomu z moich znajomych/rodziny nie przyszło do głowy żeby ugaszczać moich gości, przy moim stole, swoimi smakołykami. Skoro jednak bywają takie sytuacje, to muszę się z tym liczyć, że i mnie może kiedyś spotkać taki afront*. Co bym zrobiła? postawiłabym to na stole z wyraźną uwagą, ze to dzieło X. W drugą stronę nawet nie ma sensu rozpatrywać, bo nikomu nic nie zaniosę.
                  * Afront - tak, bo byłaby to sugestia, że ja nie potrafię ugościć zaproszonych, albo gotuję/piekę tak koszmarnie, że jeśli ktos z gości nie uratuje sytuacji, to nastąpi kompromitacja na całego.
              • aqua48 Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 06.01.15, 09:36
                matylda1001 napisała:

                > Nie istnieje coś takiego, jak wkład w cudze przyjecie.
                > Każda gospodyni ugaszcza swoich gości sama, tym, co ch
                > ce. Na przyjęciu, na którym sami jesteśmy gośćmi,nie wypada ugaszczać pozostały
                > ch gości. Można urządzić własne przyjęcie i do woli wyżyć się kulinarnie.
                >Tort z bitą śmietana trzymasz we własnej lodówce i zjadasz po powrocie do domu.

                Całkowicie się zgadzam z Matyldą! Dodam jeszcze, że jak się przychodzi do kogoś to absolutnie nie wypada instruować gospodarza co powinno być na stole, ani oczekiwać pojawiających się w tym wątku "uginających się stołów" i zaspokojenia własnego głodu. Z wizytą nie przychodzi się głodnym ani z własną wałówką.
                • minniemouse Re: Afera 'Wkładgate' ... 06.01.15, 23:53
                  aqua48 napisała:
                  Dodam jeszcze, że jak się przychodzi do kogoś to absolutnie nie wypada instruować gospodarza co powinno być na stole, ani oczekiwać pojawiających się w tym wątku "uginających się stołów" i zaspokojenia własnego głodu. Z wizytą nie przychodzi się głodnym ani z własną wałówką.

                  I tak z przyniesienia ciasta czy salatki na impreze do cioci Kloci zrobila sie nam Wkładgate smile

                  Kilka rzeczy wydaje mi sie tu nienormalnych, poczawszy od niewlasciwie pojetych zasad SV.

                  Gdzie tu jest "instruowanie gospodarza co powinno byc na stole"?
                  to juz normalne, luzne, ludzkie gesty typu "prosze, przynioslam Basiu salatke dla wszystkich" musza byc traktowane jako "instruowanie gospodarza" i byc stawiane na ostrzu noza?
                  nie mozna odczytac tego jako chec podziekowania za zaproszenie, bycia przydatnym?
                  I - najesc sie??? przed obiadem/kolacja, na ktory gospodarze sie naharowali poczawszy od wysprzatania lokum skonczywszy na niemalze fruwaniu przy garach xxxxx ilosc godzin by dogodzic gosciom, by gosciom smakowalo, aby gosciom nie zabraklo, po to tylko aby zostac z masa niezjedzonego jedzenia bo ktos ma teorie ze "na przyjecie nie przychodzi sie glodnym"????

                  Dla mnie to nie ma nic wspolnego z SV tylko jakas pomylka w mysleniu, prosze panstwa.
                  Przyjsc na przyjecie o ktorym sie wie ze ma byc podane jedzenie i nie byc w stanie jesc
                  lub zjesc malo
                  to jest rownoznaczne z nieuszanowaniem ciezkiej pracy gospodarzy, sugerowanie iz kucharz do kitu, jednym slowem - obraza panstwa domu.
                  Doskonale znam na ten temat zdanie moich znajomych, ktore na widok resztek jedzenia powiedzialy mi, iz nigdy wiecej nie robia zadnych party, bo "nie warto tak harowac dla gosci ktorzy i tak tego nie doceniaja". tych pieczonych kaczek, tych grillowanych lososi, tych duszonych zeberek, pieczonych ziemniaczkow, ziemniakow puree itd. ze one sie naharuja jak dzikie a potem nikt tego nie je. "wiec po co sie tak meczyc jak tego i tak nikt nie docenia?".

                  Zgadzam sie ze wszystkimi tylko pod paroma wzgledami - nalezy absolutnie zaprzestac przynoszenia wkladow do gospodyni jesli i ktora ich nie wystawia, to raz.
                  Dwa, nie przynosi sie wkladow na party typu "full wypas" i obiady czy kolacje
                  z konkretnym menu.
                  Ale pozostale, nie ma wymogu. ale tez i nic wielkiego sie nie stanie.
                  Typu wpadnij,jazrobiecosdojedzenia, zapraszam na BBQ-zrobie x, y, z -
                  w takich przypadkach nie ma sztywnych regul przeciwko przyniesieniu deseru typu ciasto, owoce na pewno,
                  a nawet cos bardziej konkretnego tez nie jest wielkim grzechem.
                  A juz gdy impreza jest bufet i zrzutkowa, to chyba nikt nie ma watpliwosci.
                  I oczywscie ze mozna i wypada jak sie ma ochote nadmienic "ten torcik/rybka/ salatka sledziowa to od Eli, prosze bardzo, sprobujcie".

                  Wracajac do tematu, przypominam ze nim bylo:

                  Jak zwrócić uwagę gospodyni (osoba z rodziny), że to co przyniosłam ze sobą (kawałek ciasta, owoce, sałatkę, cokolwiek), jest przeznaczone do wystawienia na stół?

                  i na tym powinnismy sie chyba skupic.
                  obstaje przy mojej radzie ze skoro fakt jest dokonany,
                  nie pozstaje nic innego jak trzepotanie rzeskami i niewinne dopytywanie "moze bys tak juz wystawila salatke/torcika/kiwi z ananasem, Haniu?" - bo jakie jest lepsze wyjscie w sytuacji ktora juz sie stala?

                  Minnie
                  • kora3 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 00:13
                    Minnie - poza sytuacjami, gdy coś do zjedzenia (cokolwiek, włacznie z markowymi czekoladkami np.) jest czescią "składkowej" imprezy ustaloną z gospodarzami NIE MA opcji, ze 3wreczając to mówisz, ze to dla wszystkich - nawet w 4 oczy z gospodynią. Dajesz GOASPODARZOM i ONI( decydują co z tym zrobić. Ładnie i kulturalnie byłoby wyłożyć na stół, ale domagać się tego nie wypada pod żadnym pozorem.

                    czy w ogóle wypada cos przynosić - zależy ...Na proszony obiad/kolację - nie - poza dobrym alkoholem/markowymi słodyczami. Na spontana w stylu wpadnij za godzinę na kawę - tak.
                    I tak, taki dar gospodarze powinni wystawić na stół - tylko, ze jeśli tego nie zrobią nie wypada się tego domagać, przypominać o nim gospodyni, tym bardziej w szerszym gronie.
                    • minniemouse Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 00:18
                      Mam odmienna, niezmienna opinie smile


                      Minnie
                      • kora3 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 01:06
                        Moja opinia jest oparta na zasadach Minnie. albo wypada cos robic, albo - nie
                        • minniemouse Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 02:35
                          Koro, ja tez opieram sie a w kazdym razie staram sie, na zasadach co wypada co nie smile

                          z tym ze, ja dopuszczam sytuacje takie jak
                          - stopien spoufalenia miedzy znajomymi,
                          - w rodzinie
                          gdzie jak sama podkreslilas ze nawet Aqua laskawie aprobuje, pozwala sie na "zawieszanie zasad".

                          I wlasnie to usilnie probuje wyltumaczyc, ze o ile sa jasne sytuacje gdzie wlasnych potraw sie nie przynosi na pewno, to w pozostalych w zaleznosic od ukladow wyjatkowo mozna sobie pozwolic na pewne zawieszenia.

                          jak moge jasniej okreslic moje stanowisko w tym watku?
                          Czy Qwertura powinna byla przynosic 'wklad' na przyjecia z owa gospodynia, czlonkiem rodziny?
                          otoz nie wiemy. tak naprawde nie znamy okolicznosci przyjecia i ukladow z towarzystwem.

                          (np. w dobrze zaprzyjaznionym towarzystwie: "czesc Jolu, a, pomyslalam ze przyniose salatke sledziowa, wszyscy tak uwielbiaja a dawno nie bylo okazji razem zjesc. - to wspaniale, dzieki !!"

                          czy Qwertura powinna zaprzestac przynoszenia? oczywscie, jak najbardziej.
                          czy Qwertura miala podstawy aby zawiesic zasady przynoszac 'wklad'? mysle ze tak, bo skoro przynosila to do "kogos z rodziny" to mniemam iz miala prawo spodziewac sie luzniejszej atmosfery, swojskiego towarzystwa.

                          wreszcie, powtarzam po raz kolejny, Qwertura prosi o rade jak powiedziec gospodyni
                          aby wylozyla to co ona, gosc, przyniosla.
                          ja sadze, ze przede wszystkim powinna dostac rady odnosnie pytania, nie tylko lekcje z zakresu przyjmowania gosci?

                          Zasady zasadami a zycie zyciem.
                          SV stosuje sie przeciez wyczuciem, nie na zasadzie 'koniecznie z kijem w.. "

                          Minnie
                          • kora3 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 07:13
                            Minnie - wątkodawczyni pytała czy wypada powiedzieć gospodyni, by dar od niej wyłożyła na stół i odpowiedziałam jej - nie, nie wypada. Nie wypada OGÓLNIE, bo od groma jest sytuacji, relacji szczególnych.
                            Moim zdaniem - jeśli kobieta pyta o to, to nie jest z gospodynią w tak zażyłych kontaktach, by móc jej przypominać o "swojej" potrawie, a skoro nie jest, to nie zachodzi szczególna sytuacja co do wzajemnej relacji. To ze się jest z kims spokrewnionym, spowinowaconym wcale nie oznacza zaraz bliskiej relacji - o czym już pisałam w tym wątku parę razy. Nieformalny, czy spontaniczny charakter spotkania wcale nie tego nie zmienia. Pozwala on na inny strój, np.
                            . bardzie wyluzowany, ale nie jest powodem do skracania dystansu.

                            Czy nietaktem jest przynoszenie jedzenia na cudzą imprezę? Pomijając oczywistość, gdy jest to "składka", wkład w imprezę wspólną, też zależy. Jak pisałam - będąc zaproszonym "na jedzenie" (obiad/kolacja/ciasto) nie wypada. Ale na spontanika pt. "wpadaj na kawe/drinka/piwko" - owszem wypada i przynieść można coś pasującego do charakteru spotkania, czyli coś do tej kawy, czy piwka. To nie jest własny prowiant, jak ktoś tu sugerował, a miły gest.
                            • minniemouse Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 10:37
                              kora3 napisała:
                              Minnie - wątkodawczyni pytała czy wypada powiedzieć gospodyni, by dar od
                              > niej wyłożyła na stół i odpowiedziałam jej - nie, nie wypada.


                              Nie Koro, autorka sie nie pytala czy wypada, autorka sie pytala
                              JAK zwrocic uwage
                              czytaj uwazniej:

                              Qwertura
                              Jak zwrócić uwagę gospodyni (osoba z rodziny), że to co przyniosłam ze sobą (kawałek ciasta, owoce, sałatkę, cokolwiek), jest przeznaczone do wystawienia na stół?

                              Autorka w innym zakresie zostala pouczona bez proszenia o rade, pomimo ze to jest niezgodne
                              z SV. a skoro juz ten temat zostal poruszony, to sie o tym wypowiedziala:

                              Qwertura
                              Do tej pory z tego właśnie powodu nie mogłam wycedzić słowa, i opisana sytuacja trwa.
                              Już teraz sama nie wiem, czy dalej postępować w zgodzie z SV, czy postąpić "brutalnie", ale skutecznie.
                              Trochę nie wypada mi przychodzić z tzw. gołą ręką, bo z różnych (obustronnych - organizacyjnych) powodów rewizyta jest niemożliwa. Przynosząc ze sobą ciasto/przekąskę, chcę mieć czyste sumienie, skoro nie mogę się zrewanżować gościną u siebie. Jednak to uporczywe chomikowanie mnie drażni.


                              i jeszcze:

                              Qwertura
                              Ależ w mojej rodzinie też jest zwyczaj przynoszenia! I zaznaczyłam, że to jest osoba z rodziny (raczej bliskiej). U innych też nie składa rewizyt, bo jak wspomniałam, organizacyjnie jest to w tej chwili niemożliwe.
                              Nigdzie nie wspomniałam, że to jest przyjęcie! Po prostu odwiedziny, czasem prawie spontaniczne, bo na szybko uzgodnione telefonicznie (ku radości osoby odwiedzanej).


                              Kora
                              Moim zdaniem - jeśli kobieta pyta o to, to nie jest z gospodynią w tak zażyłych
                              kontaktach, by móc jej przypominać o "swojej" potrawie,


                              wcale nie, to moze swiadczyc o po prostu o braku asertywnosci. nawet miedzy rodzenstwem bywa ze jedno jest "pyskate" a drugie daje sobie ciosac kolki na glowie.

                              Ale na spontanika pt. "wpadaj na kawe/drinka/piwko" - owszem wypada i przynieść można coś pasującego do charakteru spotkania, czyli coś do tej kawy, czy piwka. To nie jest
                              własny prowiant, jak ktoś tu sugerował, a miły gest.


                              podejrzewam is podajac przyklad z przyniesionym tortem vis a vis znienawidzonego keksa
                              spartolilam wlasna sugestie o takich wlasnie milych gestach i 'spontanach'.
                              no dokladnie, nie mialam na mysli przynoszenia "wlasnej walowy", a ogolnie mily gest w postaci ekstra deseru dla wszystkich, czyli i dla tych ktorzy z ulga przyjma widok dodatkowego, innego deseru.
                              a takze by zrobic przyjemnosc gospodyni, ktora zajeta pieczeniem pracochlonnych ciast
                              juz nie ma czasu na to cos "jeszcze innego". i tyle.

                              ALE, ale - rzecz zasadnicza, idac na owe przyjecia WIEM DO KOGO IDE, i wiem czy przyniesiony tort spotka sie z aprobata czy nagana.
                              i chyba nikt rozsadny inaczej nie postapi.
                              kolejny przyklad - mam znajomego ktory znany jest w towarzystwie z doskonalych sernikow, idac do nich (ow kolega ma zone) na impreze, jesli wczesniej wyjdzie mi dobry sernik - niespodzianka, to biore go ze soba.
                              Bo taka jest specyfika naszych ukladow w towarzystwie, ze z porownywaniem sernikow bedzie zabawa. wiadomo, ze wygra "Jurek" - ale co sobie pojemy i sie przy tym wszyscy posmiejemy to nasze : )

                              Minnie
                              • baba67 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 10:43
                                Wlasnie -ja tez odnioalamwrazenie ze relacje sa bliskie.
                                • kora3 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 11:27
                                  Ale na jakiej Babo podstawie? Bo się ludzie odwiedzają i przynoszą jakieś zarełko na spontan imprę? bo sa spokrewnieni/spowinowaceni?
                                  Noż ludzie - wielu ludzi się zna i odwiedza wcale nie mając b. bliskiej relacji, wiele osób nie ma jakichś b. bliskich relacji z kimś spokrewnionym z kim utrzymuje kontakt.
                                  Pokazałam to na przykładzie mojej kuzynki i mego kuzyna - stopień pokrewieństwa - taki sam, wiek - zbliżony do obojga, a relacje INNE pomimo, ze oboje odwiedzam w domach.
                              • aqua48 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 11:00
                                minniemouse napisała:

                                >autorka sie pytala JAK zwrocic uwage

                                I dostała odpowiedź, że nie ma takiej możliwości aby zwrócić uwagę gospodyni ZGODNIE z s-v.

                                > Już teraz sama nie wiem, czy dalej postępować w zgodzie z SV, czy postąpić "br
                                > utalnie", ale skutecznie.

                                Jak widać po tej jej odpowiedzi rozumie już, że zwracanie uwagi byłoby niezgodne z zasadami, ma wątpliwości czy zachować się taktownie czy nie. W przypadku takiej alternatywy stare i dobre rozwiązanie mówi: jak nie wiesz jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie. "Brutalność" nie jest polecanym przyzwoitym zachowaniem.

                                > Bo taka jest specyfika naszych ukladow w towarzystwie,

                                Specyfika towarzyskich układów SPOZA s-v nie może być traktowana jak polecana norma.
                                • minniemouse Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 11:25
                                  aqua48 napisała:
                                  I dostała odpowiedź, że nie ma takiej możliwości aby zwrócić uwagę gospodyni ZGODNIE z s-v.

                                  powtarzam- nie o to pytala, nie o taka rade prosila. taka odpowiedz to GAFA.

                                  Jak widać po tej jej odpowiedzi rozumie już, że zwracanie uwagi byłoby niezgodne z zasadami, ma wątpliwości czy zachować się taktownie czy nie

                                  teraz - owszem, ma. niepotrzebnie, skoro wyjasnila ze impreza jest/sa luzna/e, spontaniczna/e.
                                  i zwracajac jej uwage popelniono gafe.
                                  i do tego brutalnie, co jest w/g SV fatalna gafa.

                                  Specyfika towarzyskich układów SPOZA s-v nie może być traktowana jak polecana norma.


                                  I ja nie mowie ze ma byc traktowana jako norma. mowie ze w zyciu sa rozne uklady,
                                  niekoniecznie przyniesienie ze soba 'wkladu' jest zaraz gafa. moze, ale nie musi byc.
                                  zalezy wlasnie od ukladow.

                                  Minnie
                                  • aqua48 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 11:44
                                    minniemouse napisała:

                                    > i zwracajac jej uwage popelniono gafe.
                                    > i do tego brutalnie, co jest w/g SV fatalna gafa.

                                    Mylisz zwracanie uwagi/pouczanie bez prośby o to, z odpowiedzią na zadane pytanie.
                                    • minniemouse Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 23:38
                                      aqua48 napisała:
                                      Mylisz zwracanie uwagi/pouczanie bez prośby o to, z odpowiedzią na zadane pytanie.

                                      a, jesli sie myle, to poprosze o cytat autorki gdzie pyta.

                                      Minnie
                              • kora3 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 11:08
                                No ok , nie pytała czy tylko jak - racja. Niemniej nadal podtrzymuję swoje - gdyby była w zażyłych kontaktach z gospodynią, to nie miałaby także dylematu - jak. "Krysieńko, pomóc ci pokroić ciasto ode mnie?" "Zapomniałaś Zosiu o mojej sałatce?" - itd.

                                Swoją droga - dla mnie to jakiś kosmos z tym "porównywaniem" potaw. Nie wspomnę o ciastach, bo nie jadam i nie piekę, czasem kupują jakieś do kawki, o którym wiem, ze gospodarze lubią. Jeśli zostanę poproszona o dania mojego ze tak powiem wyrobu (najczęściej sa to sałatki), albo sama znając charakter spontan spotkania przynoszę, to nie oczekuje, ze będzie cała celebra "A oto sałatka porowo - serowa, popisowe danie naszej drogiej Kory, proszę o brawa!" ze strony gospodyni/gospodarza. Ceisze się, jak ludzie jedzą, znaczy smakuje im, ale w duchusmile
                                • minniemouse Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 11:16
                                  Swoją droga - dla mnie to jakiś kosmos z tym "porównywaniem" potaw

                                  Oj Koro to bylo przeciez dla jaj sad
                                  oczywscie ze nikt na powaznie potraw nie porownuje. wyobraz sobie ze istnieja ludzie co maja poczucie humoru. przynajmniej w naszym towarzystwie tacy sa....


                                  Minnie
                                  • kora3 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 11:20
                                    ależ wierze Ci, tylko dla mnie kulinaria to ani zabawny, ani jakiś szczególnie interesujący temat i tyle. jest dobre, to się je i już, pochwali, ale żeby to był główny temat moich rozmów ze znajomymi czy rodziną - to nie powiem smile
                          • aqua48 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 10:05
                            minniemouse napisała:

                            > w zaleznosic o
                            > d ukladow wyjatkowo mozna sobie pozwolic na pewne zawieszenia.

                            Tyle, że s-v NIE REGULUJE stanów zawieszenia. Stan zawieszenia polega na tym, że robisz co chcesz - wpadasz do kogoś w dresie i boso, a gospodyni przyjmuje Cię w gumiakach i lokówkach, zwracasz jej uwagę na to co Ci się nie podoba, a nawet wpadasz mu do kuchni i wyjadasz zimne pierogi prosto z gara. To stan zawieszenia i jeśli OBU osobom odpowiada wszelkie zalecenia mają się do tego nijak.

                            Jeśli ktoś ma WĄTPLIWOŚCI czy jego zachowanie jest właściwe, albo gdy gospodarz zareaguje, hmm, nie wybuchając śmiechem i bez akceptacji nietaktownego zachowania gościa, to znaczy że stan zawieszenia nie działa i należy zachować się zgodnie z regułami.

                            > SV stosuje sie przeciez wyczuciem, nie na zasadzie 'koniecznie z kijem w.. "

                            Nie, s-v nie stosuje się jak piszesz "z wyczuciem", ani wybiórczo, a kij to typowy wytrych dla tych którzy zasad nie znają, nie uznają i próbują narzucać innym niewłaściwe, nietaktowne zachowania oraz promują je jako naturalne.
                            • minniemouse Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 10:56
                              aqua48 napisała:

                              Nie, s-v nie stosuje się jak piszesz "z wyczuciem", ani wybiórczo, a kij to typowy wytrych dla tych którzy zasad nie znają, nie uznają i próbują narzucać innym niewłaściwe, nietaktowne zachowania oraz promują je jako naturalne.


                              Czasami bywaj sytuacje kiedy wyczucie i wybiorczosc jest wazniejsza od nieugietych zasad.
                              natomiast kij ..w ." to rzeczywscie wytrych dla tych co uwazaja ze SV nalezy wykuc na pamiec
                              i nie daj Boze kiedykolwiek popuscic.
                              na przyklad, dobrze znany przypadek falszywie pojetego SV to gdy "dobrze wychowanemu czlowiekowi" przyjdzie posilac sie w towarzystwie skromnych, prostych ludzi, nie obeznanych
                              ze skomplikowana sztuka operowania rozmaitymi sztuccami.
                              I taki "dobrze wychowany" bedzie sie wysmiewal z tego "prostaka" jak to on je rybe nie tym widelcem co trzeba i ociera sobie usta rekawem, he he he.
                              Bo przeciez zasady SV nakazuja uzywac do ryby widelec ksztaltu xyz, a usta ocierac
                              lniana serweta rozlozona na kolanach.
                              Ten "dobrze wychowany" o tym wie, przestrzega SV co do przecinka,
                              i nie moze pojac dlaczego drugi "dobrze wychowany" zachowuje sie jak ow jedzacy z nimi "prostak" - zle sie czuje, czy co?


                              tak, tak, od SV nie ma odstepstw ani stosowania z wyczuciem, nie.

                              Minnie
                              • baba67 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 11:14
                                Ja wszystko stosuje wybiorczo zasady SV tez tyle ze badam teren wczesniej czy nie zrobie klopotu czy przykrosci. Niekiedy w samoobronie kiedy czuje ze ktos jest wobec mnie agresywny zaslaniajac sie SV (a to sie zdarza) rabie a odlew jak Indiana Jones w slynnej scenie z rewolwerem.
                                Uwazam ze zasady dla ludzi myslacych.mam jedno zycie i nie bede go sobie pierdolami ograniczac tylko dlatego ze nie wypada bo nie wypada bo nie wypada och ach paluszek odgiety w oko.
                                • aqua48 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 11:23
                                  baba67 napisała:

                                  > Ja wszystko stosuje wybiorczo

                                  Wobec tego stosujesz własne zasady, a nie zasady s-v. Zasady s-v nie zależą od okoliczności.
                                • matylda1001 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 17:54
                                  baba67 napisała:

                                  >"mam jedno zycie i nie bede go sobie pierdolami ograniczac tylko dlatego ze nie wypada bo nie wypada bo nie wypada och ach paluszek odgiety w oko."<

                                  Widziałam dziś pana w średnim wieku jak siusiał na ścianę budynku za takim niziutkim murkiem obok sklepu. Wyglądał na trzeźwego, a zachowywał się 'swobodnie', bo może tak właśnie myślał smile

                                  > Ja wszystko stosuje wybiorczo zasady SV tez<

                                  Nie da sie stosować wybiórczo wszystkiego. Takie eksperymenty nie mają szansy powodzenia np. w kwestiach wiary (w Boga). Z s-v jest tak samo.
                              • aqua48 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 11:18
                                minniemouse napisała:

                                > wytrych dla tych co uwazaja ze SV nalezy wykuc na pamiec
                                > i nie daj Boze kiedykolwiek popuscic.

                                > na przyklad, dobrze znany przypadek falszywie pojetego SV to gdy "dobrze wychow
                                > anemu czlowiekowi" przyjdzie posilac sie w towarzystwie skromnych, prostych lud
                                > zi, nie obeznanych
                                > ze skomplikowana sztuka operowania rozmaitymi sztuccami.
                                > I taki "dobrze wychowany" bedzie sie wysmiewal z tego "prostaka" jak to on je
                                > rybe nie tym widelcem co trzeba i ociera sobie usta rekawem, he he he.
                                > Ten "dobrze wychowany" o tym wie, przestrzega SV co do przecinka,

                                Mylisz się Minnie. Twój "dobrze wychowany" nie zna zasad albo ich nie stosuje (a może właśnie stosuje wybiórczo?). Dobrze wychowany człowiek nie będzie się z nikogo WYŚMIEWAŁ, nie będzie też podczas posiłku zwracał nikomu uwagi. Może na przyszłość jedynie zrezygnować z towarzystwa, które mu nie odpowiada. Często jednak zdarza się, że właśnie nieobyte towarzystwo, obserwując uczy się od niego i koryguje własne błędy. Bo prostota nie oznacza automatycznie prostactwa co niestety jest często mylone, również tu, na forum.

                                > tak, tak, od SV nie ma odstepstw ani stosowania z wyczuciem, nie.

                                Nie ma. Twój przykład jest całkowicie chybiony.


                                • minniemouse Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 11:33
                                  aqua48 napisała:

                                  Nie ma. Twój przykład jest całkowicie chybiony.

                                  Tak jak myslalam - pojecia nie masz o czym napisalam.

                                  Minnie
                                  • aqua48 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 11:48
                                    minniemouse napisała:

                                    > Twój przykład jest całkowicie chybiony. [/i]

                                    > Tak jak myslalam - pojecia nie masz o czym napisalam.

                                    Opisujesz zachowania spoza s-v, albo całkowicie niezgodne z nim, mylnie, jako przykłady na stosowanie zasad.


                                    >
                                    > Minnie
                                    • kora3 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 11:56
                                      Dokładnie - a poza tym to Minnie i reszta uwazająca, ze można OGÓLNIE domagać się podania na stół swego daru stosują w tym watku taką manierę - albo ów kij wiadomo gdzie, albo TOTALNY LUZ. Tymczasem - to jest droga donikąd. Nieformalne spotkanie, nieformalne kontakty także mogą być różne.
                                    • minniemouse Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 23:34
                                      aqua48 napisała:

                                      Opisujesz zachowania spoza s-v, albo całkowicie niezgodne z nim, mylnie, jako przykłady na stosowanie zasad.

                                      prawidlowo opisalam przyklad lamania elementarnych zasad SV przy stole po to,
                                      aby nie zrobic przykrosci ludziom nie znajacych tych zasad, gdyz w tym przypadku w/g SV
                                      wazniejsze jest nie urazic czyich uczuc. jest to doskonaly przyklad stosowania zasad SV wybiorczo i z wyczuciem,
                                      gdy mamy do czynienia ze specyficzna sytuacja.

                                      Nie zawsze mamy mozliwosc "opuszczenia towarzystwa". bywa tak, ze owa prosta rodzina
                                      sa nasi niewyksztalceni, prosci rodzice ktorzy cale zycie ciezko pracowali aby swoje dzieci poslac
                                      "na miasto i dac im wyksztalcenie".
                                      dzieci w miescie zdobyly i zawod i dworskie maniery, ktore oniesmielaja wciaz prostych rodzicow.
                                      wiec z szacunku do nich dzieci nie beda sie domagac widelczyka do ryb,
                                      a z szacunku do przyjaciol rodzicow, w np. wiejskiej knajpie jak wszyscy obetra sobie usta rekawem zamiast domagac sie serwetek. na tym wlasnie polega prawdziwy SV,
                                      na niekiedy dostosowywaniu sie do otoczenia, nie na trzymaniu sie sztywno poprawnych manier pomimo mozliwosci stosowania takowych, a juz tym bardziej nie na "zmianie towarzystwa".
                                      btw, tymi prostymi ludzmi niekoniecznie musza byc rodzice. bywa, ze sa nimi np. dobrzy przyjaciele z dziecinstwa, ktorzy pozostali prostymi ludzmi. niemniej jednak, i wobec nich obowiazuje ta sama delikatnosc.


                                      Nawet krolowa angielska, nauczona perfekcyjnego SV, jak uzna ze tak trzeba, wypije piwo z gwinta.

                                      Minnie
                                      • aqua48 Re: Afera 'Wkładgate' ... 08.01.15, 09:51
                                        minniemouse napisała:

                                        > w np. wiejskiej knajpie jak wszyscy obet
                                        > ra sobie usta rekawem zamiast domagac sie serwetek. na tym wlasnie polega prawd
                                        > ziwy SV.


                                        Bez komentarza...
                                        • minniemouse Re: Afera 'Wkładgate' ... 08.01.15, 11:36
                                          > w np. wiejskiej knajpie jak wszyscy obet
                                          > ra sobie usta rekawem zamiast domagac sie serwetek. na tym wlasnie polega prawd
                                          > ziwy SV.


                                          oj, bo oczywscie mialo byc`` np. w wiejskiej knajpie jak wszyscy obet rze sobie usta rekawem zamiast domagac sie serwetek.``

                                          pomylilam sie w zdaniu po prostu,

                                          a gdzie twoj cytat AQUO ??

                                          Minnie
                                      • kora3 Do Minnie 08.01.15, 10:07
                                        Minnie miła - kompletnie wypaczas ZASADE, ze nie należy wynosic się ponad innych, zwracać uwagę na ich brak obycia itd.
                                        Nie na tym ona polega. Ja mam okazję spotykać ludzi naprawdę prostych czasami i wiem z grubsza co mialas na myśli. Ale jak wspomniałam - wypaczasz to kompletnie.
                                        Nie tylko szacunek dla prostych rodziców 3wymaga, by nie komentować niewłaściwego zachowania innych, czy nie dawać do zrozumienia, ze jest niewłaściwe - to jest zasada OGÓLNA. Co zatem zrobię, gdy gospodarz będzie oczekiwać, że zdejmę buty wchodząc do domu? Zdejmę. Co zrobię, gdy powie mi "na zdrowie" - podziękuję, co zrobię, gdy poda mi nie takie sztucce - zjem tym, co mi podał. Ale nie, rękawem ust ocierać nie będę. Jeśli nie będzie serwetek, to wyjde do toalety, wyciągnę swoja chusteczkę i wytre usta. Podobnie nie zrezygnuję zmycia rak po skorzystaniu z WC, bo inni nie myja, nie będę siorbac, bo inni siorbią itd.
                                        • aqua48 Re: Do Minnie 08.01.15, 10:25
                                          kora3 napisała:

                                          >nie, rękawem ust ocierać nie będę.
                                          >Podobnie nie zrezygnuję zmycia rak po skorz
                                          > ystaniu z WC, bo inni nie myja, nie będę siorbac, bo inni siorbią itd.

                                          Strasznie ryzykujesz Koro, że ktoś Cię uzna za dobrze wychowaną smilesmile
                                          • kora3 Re: Do Minnie 08.01.15, 10:27
                                            wiem, ze mam kij w ....smile
                                            • aqua48 Re: Do Minnie 08.01.15, 10:44
                                              kora3 napisała:

                                              > wiem, ze mam kij w ....smile

                                              A nie nie nie, jest gorzej - nie szanujesz królowej pijącej z gwinta. Może się speszyć przy Tobie.
                                              • kora3 Re: Do Minnie 08.01.15, 10:55
                                                hehe .... wiesz, mnie zastanawia poniekąd takie wybiórcze traktowanie zasad i ich zawieszania. Mam wrazenie, ze ta wybiórczość bierze się z własnych zwyczajów i przyzwyczajeń wybierających jak im się podoba. No bo tak - mówienie na ty sympatii dziecka, podczas gdy owa sympatia ma mówić pani i sama to zaproponować jest przedstawiane niemal jako jakaś niepisana ZASADA, choć wcale nie jest zasadą, a jedynie - mozliwoscią zawieszenia zasad. A z kolei mówienie sobie per ty z rodzicami małzonka/partnera jest ukazywane jako jakaś patologia, wielkie zdziwo itp. choć to dokładnie taka sama możliwość tylko bardziej zgodna z zasadami ogólnymi niż poprzednia.

                                                Z kolei jednostronne "tylanie" przez osobę starszą młodszej bez zachęty z jej strony - och to nic takiego, ale już wzajemne mówienie sobie ty niezależnie od wieku i hierarchii w firmie/branzy to dziwactwo, brak szacunku, niemal "zbrodnia ....
                                                • aqua48 Re: Do Minnie 08.01.15, 11:08
                                                  kora3 napisała:

                                                  > wiesz, mnie zastanawia poniekąd takie wybiórcze traktowanie zasad i i
                                                  > ch zawieszania.

                                                  Przede wszystkim wynika ono moim zdaniem z nieznajomości tych zasad i niewiedzy, że to one właśnie świetnie organizują życie i upraszczają wiele trudnych sytuacji towarzyskich oraz są wyrazem SZACUNKU. I z przekonania, że osoby, które je stosują wyróżniają się na niekorzystnie, wywyższają się ponad innych ludzi, a także własnej niepewności, czy chce się do tego kręgu aspirować i mieć to poczucie wyjątkowości, przemieszanej z obawą czy własne środowisko tego nie potępi i nie wyśmieje jako czegoś nienaturalnego. Stąd tworzenie własnych kuriozalnych reguł, które maja być jakby takim "pomostem" między byciem dobrze wychowanym, a nie.





                                                  • kora3 Re: Do Minnie 08.01.15, 11:20
                                                    Wiesz, ale ja nie widze niczego złego w tworzeniu i stosowaniu własnych zasad w danym kręgu, jeśli one wszystkim pasuja, tylko postuluję o nietransponowanie tychże na resztę swiata i nienazywanie zasadami ogólnymi, bo to sa "zasady" ze tak powiem smile lokalne.

                                                    Doskonale niekonsekwencję takich ludzi traktujących wybiórczo zasady ogólne i lokalne pokazuje przykład mówienia pan/pani+ imię.
                                                    Jest to niezgodne z zasadami ogólnymi, ALE w pewnych środowiskach, przy okreslonej relacji - przyjęte. I OK. Te same osoby, które uważają, że to ok w tym kręgu, niechętnie widzą tak zwracającego się doń telemarketera, sprzedawcę itd. I to zupełnie normalne, bo to jest próba sztucznego, nieuprawnionego skrócenia dystansu! Dokładnie taką samą próbą była propozycja jednostronnego tykania jej ze strony sympatii syna dla matki tegoż.
                                                  • aqua48 Re: Do Minnie 08.01.15, 11:43
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Wiesz, ale ja nie widze niczego złego w tworzeniu i stosowaniu własnych zasad w
                                                    > danym kręgu,

                                                    Ja widzę, Koro bo to jest po prostu psucie istniejącego s-v i dobrych obyczajów, często takie zasady tak mocno zapadają stosującym je w krew i w zwyczaj, że właśnie uważają je za ogólnie obowiązujące.
                                                  • kora3 Re: Do Minnie 08.01.15, 11:47
                                                    No właśnie chodzi o to, by mieć swiadomośc, ze sa to zwyczaje niezgodne z SV i nie uważać ich za ogólnie obowiązujące.
                                                    Kompletnie nie pojmuję, jak można mieć z tym jakiś problem...Przez kupe lat nie zdarzyło mi się walic per ty do kogoś w sytuacji, gdy nie było to przyjęte w danym kręgu, a przecież w moim branżowym, w moich towarzyskich (kilku) jest to przyjęte
                                        • minniemouse Re: Do Minnie 08.01.15, 11:45
                                          kora3 napisała:
                                          Zdejmę. Co zrobię, gdy powie mi "na zdrowie" - podziękuję, co zrobię, gdy poda mi nie takie sztucce - zjem tym, co mi podał. Ale nie, rękawem ust ocierać nie będę. Jeśli nie będzie serwetek, to wyjde do toalety, wyciągnę swoja chusteczkę i wytre usta. Podobnie nie zrezygnuję zmycia rak po skorzystaniu z WC, bo inni nie myja, nie będę siorbac, bo inni siorbią itd.

                                          Ale wyjdziesz do toalety wytrzec te usta, prawda Koro? przez wzglad na rodzicow badz dawnych przyjaciol bo mozesz ich zaklopotac brakiem tychze, wiec nie bedziesz domagac sie serwetek.
                                          i o nic innego mi nie chodzilo.
                                          krotko mowiac, calkowicie zgadzasz sie ze mna tylko nie chcesz sie do tego przyznac.
                                          smieszne, po prostu.

                                          btw przyklad z toaleta calkowcie nietrafiony - to kwestia higieny, nie SV.

                                          a siorbac bedziesz jak pojedziesz do kraju gdzie sie siorbie, i zobaczysz skrzywione miny gospodarzy.
                                          nie bedziesz miala odwagi nie siorbac, i tyle.

                                          Minnie
                                          • kora3 Re: Do Minnie 08.01.15, 12:00
                                            minniemouse napisała:
                                            >
                                            > Ale wyjdziesz do toalety wytrzec te usta, prawda Koro? przez wzglad na rodzico
                                            > w badz dawnych przyjaciol bo mozesz ich zaklopotac brakiem tychze, wiec nie be
                                            > dziesz domagac sie serwetek.
                                            > i o nic innego mi nie chodzilo.


                                            Tak Minnie, ale paradoksalnie moje wyjście jest dokładnie zaprzeczeniem Twego wypaczania, a nie jego potwierdzaniem. Dlaczego?smile Bo wyjde właśnie, by nie wprawiać w zakłopotanie gospodarzy, dając im do zrozumienia, ze nie podali serwetek, a POWINNI. Taka jest zasada OGÓLNA Minnie bez względu na to, czy gospodarze nie podali, bo nie wiedza, ze należy, czy dlatego, ze zapomnieli.

                                            > krotko mowiac, calkowicie zgadzasz sie ze mna tylko nie chcesz sie do tego p
                                            > rzyznac.
                                            > smieszne, po prostu.


                                            Nie, nie zgadzam się z Tobą i dla mnie dość nie tyle zabawne, co dziwne jest, ze tego nie dostrzegasz. Bo właśnie moje opisane zachowanie jest całkowicie zgodne z zasadami OGÓLNYMI Minnie - nie zwraca się uwagi na czyjes gafy, nie daje do zrozumienia komus, ze jest nieobyty itd. Zatem zdjecie butów nie jest tu oznaką uznania, ze gospodarz ma rację i tak powinno być, tylko zastosowania się doń POMIMO, ze to jest niewłaściwe zachowanie, żeby nie zwracać na owa niewłasciwośc uwagi gospodarza i innych.
                                            >
                                            > btw przyklad z toaleta calkowcie nietrafiony - to kwestia higieny, nie SV.

                                            Wiesz, miałam kiedyś okazje uczestniczyć w pewnej wiejskiej imprezie w miejscu, gdzie toaleta to była tzw. sławojkasmile Impreza była fajna, ludzie serdeczni. Po skorzystaniu z tej sławojki (z której wszyscy najpewniej korzystali smile) zapytałam jedną z pań obsługujących (katering był z zewnątrz, nie było tam kuchni) gdzie mogę umyć ręce. No i okazało się kochana, że zasadniczo to nie ma takiego miejsca. Woda była w ...studni. Ja i mój eks radzilismy sobie tak, że jedno polewało drugiemu wode z kubeczka plastikowego i tak myliśmy rece, bez mydła, bo go nie było! Wolałam nie zastanawiać się jak inni i czy myja rece po sławojce smile

                                            >
                                            > a siorbac bedziesz jak pojedziesz do kraju gdzie sie siorbie, i zobaczysz skr
                                            > zywione miny gospodarzy.
                                            > nie bedziesz miala odwagi nie siorbac, i tyle.


                                            Mylisz się Minnie - bywałam w krajach gdzie np. standardem jest "beknięcie" przy stole i jakkolwiek nie reagowała jakos widocznie na kultywowanie tego zwyczaju przez miejscowych, to JA tego nie robiłam
                                            • minniemouse Re: Do Minnie 08.01.15, 23:19

                                              Nie, nie zgadzam się z Tobą i dla mnie dość nie tyle zabawne, co dziwne jest, ze tego nie dostrzegasz. Bo właśnie moje opisane zachowanie jest całkowicie zgodne z zasadami OGÓLNYMI Minnie - nie zwraca się uwagi na czyjes gafy, nie daje do zrozumienia komus, ze jest nieobyty itd

                                              Koro,
                                              nie w tym rzecz aby w tajemnicy przed gospodarzami, po kryjomu w toalecie wycierac usta
                                              (czyli aby zasadniczo stalo sie zadosc twojej HIGIENIE),
                                              tylko w tym ze sie lamie elementarne zasady SV przy stole -
                                              czyli tam gdzie one one sie w ogole licza ( w toalecie juz nie)
                                              - i gdzie taktownie nie upominasz sie o serwetki bo zasady SV wymagaja aby nie robic przykrosci gospodarzom! i nie zwracac uwagi na ich brak obycia .

                                              a to, ze ty sobie pojdziesz do toalety, wyjdziesz "na papierosa", po "zapalniczke do samochodu"
                                              itd itp wycierac usta czy rece, to nie ma kompletnie znaczenia.
                                              mozesz sobie w tajemicy przed wszystkimi nawet szybko w tym czasie prysznic wziac
                                              - nikogo to nie obchodzi Koro,
                                              bo powtarzam,
                                              puenta w tej historii jest pokazac jak niekiedy w imie sily wyzszej wybiera sie jedne
                                              zasady SV ponad drugie.

                                              I mozecie sobie z Aqua rozbierac ten przyklad na czynniki pierwsze, dziesiate, setne - to tylko swiadczy o tym ze nie widzicie celu grubego jak planeta ziemska przed swoim nosem.
                                              zajmujecie sie duperelami typu:
                                              "ja bym wyszla do toalety, ja polalam woda z kubeczka, ja nie beknelam.. ja, ja, ja.."
                                              litosci Koro, bo tu w ogole nie o to chodzi.
                                              wierze, ze TY bys na rzesach stanela aby postawic na swoim, ale to wcale nie o tu chodzi.

                                              Mylisz się Minnie - bywałam w krajach gdzie np. standardem jest "beknięcie" przy stole i jakkolwiek nie reagowała jakos widocznie na kultywowanie tego zwyczaju przez miejscowych, to JA tego nie robiłam

                                              czyli zachowalas sie tam niekulturalnie.
                                              i to jest to o czym ja mowie, ze SV to takze kiedy trzeba wiedziec w ktorym momencie
                                              nalezy zrezygnowac z wlasnej wygody.
                                              co prawda akurat bekanie w knajpie ze znajomymi to jeszcze pikus, ale zalozmy bys zostala zaproszona na dwor jakiegos wazniaka filipinskiego.
                                              i twoj brak bekania grozilby obraza majestatu - co wtedy?
                                              "Sorry, ale Kora nie beka bo takie ma zasady SV"?
                                              a na drugi dzien wojna polsko filipinska wink

                                              Minnie
                                              • kora3 Re: Do Minnie 09.01.15, 08:19
                                                Minnie - pytasz o mnie, a potem się dziwisz, ze odpisuje "ja ......"
                                                Kompletnie nie wiem o co ci chodzi - serio. Jeśli mowa o innych kręgach kulturowych to wówczas wszyscy mają swiadomosc, ze gośc jest osoba spoza miejscowego i nie dziwia się innemu niż własne zachowaniu oraz nie odbierają go jako afront.

                                                Upominanie się o serwetki oraz cokolwiek) "w gościach" jest poza SV - można to zrobić, ale poza tymi zasadami, będąc w zażyłych relacjach z gospodarzami (np. ja u mego eksa, siostry, przyjaciół, kuzynki itp.). Poza tymi sytuacjami nie wypada ani o nie prosić, ani komentować ich braku. Co tu jest niezrozumiałe?
                                                • minniemouse Re: Do Minnie 09.01.15, 11:17
                                                  kora3 napisała:
                                                  Jeśli mowa o innych kręgach kulturowych to wówczas wszyscy mają swiadomosc, ze gośc jest osoba spoza miejscowego i nie dziwia się innemu niż własne zachowaniu oraz nie odbierają go jako afront.

                                                  Niestety, mylisz sie.
                                                  nieznajomosc lokalnych obyczajow niekoniecznie jest usprawiedliwieniem na nietaktowne w danym kraju zachowanie, co czesto podkreslaja np przewodniki, ksiazki turystyczne itp.
                                                  np bedac kobieta i jadac do krajow arabskich, muzulmanskich nie wypada ubrac sie w mini spodniczki i bluzeczki typu wieksze biustonosze, nie wypada zagadywac mezczyzn,
                                                  mezczyznom nie wypada calowac kobiet w reke, a wszystkim nie wypada wchodzic do swiatym w obuwiu na nogach.
                                                  i obowiazek poznania tych zasad lokalnego SV nalezy do ciebie, Koro,
                                                  nie do tubylcow, a pogwalcenie owych zasad nie spotka sie z wyrozumialoscia, a w kazdym razie niekoniecznie.

                                                  Upominanie się o serwetki oraz cokolwiek) "w gościach" jest poza SV - można to
                                                  zrobić, ale poza tymi zasadami, będąc w zażyłych relacjach z gospodarzami (np.
                                                  ja u mego eksa, siostry, przyjaciół, kuzynki itp.).


                                                  daj spokoj Koro, naprawde.

                                                  Minnie
                                                  • kora3 Re: Do Minnie 09.01.15, 12:15
                                                    Minnie, ja w krajach arabskich bywałam, gdy jeszcze nie było w PL na ten temat przewodnikow - mało kto takie kraje odwiedzał turystycznie. I wiedziałam, jak nie powinno się tam ubierać - od ojca, który tam pracowałsmile
                                                    Natomiast NIE wiedziałam tez wielu rzeczy, jako i mój ojciec póki nie bywał u kogos W DOMU i nikt mi gowy nie urywał, ani się nie dziwił.
                                              • aqua48 Re: Do Minnie 09.01.15, 08:41
                                                minniemouse napisała:

                                                > sie lamie elementarne zasady SV przy stole -
                                                > czyli tam gdzie one one sie w ogole licza ( w toalecie juz nie)

                                                Przykro, że trzeba zwracać uwagę na fakt tak oczywisty, że człowiek kulturalny nie zachowuje się odpowiednio wyłącznie tam gdzie to widać, ale i tam gdzie nie robi się tego "pod publikę" czyli w toalecie również...

                                                Na dworach głów państw oraz panujących są protokoły dyplomatyczne, stosowanie których pozwala uniknąć sytuacji konfliktowych. Gości (również z innych kręgów kulturowych) poucza się wcześniej jak się zachować podczas spotkania, obiadu, rozmowy, audiencji i czego im robić absolutnie nie wolno.

                                                • minniemouse Re: Do Minnie 09.01.15, 11:03
                                                  aqua48 napisała:
                                                  Przykro, że trzeba zwracać uwagę na fakt tak oczywisty, że człowiek kulturalny nie zachowuje się odpowiednio wyłącznie tam gdzie to widać, ale i tam gdzie nie robi się tego "pod publikę" czyli w toalecie również...

                                                  a ja cie juz dawno prosilam abys podala ten konkretny cytat z rzekomym pytaniem o rade jakiej udzielilas o nieprzynoszeniu swojego jedzenia itd
                                                  i jak dotad nie otrzymalam.

                                                  Minnie
                                                  • aqua48 Re: Do Minnie 09.01.15, 14:42
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > a ja cie juz dawno prosilam abys podala ten konkretny cytat z rzekomym pytaniem
                                                    > o rade jakiej udzielilas o nieprzynoszeniu swojego jedzenia itd
                                                    > i jak dotad nie otrzymalam.

                                                    Pytanie o radę jest w pierwszym poście tego wątku. Ale ponieważ nie da się odpowiedzieć wprost na źle postawione pytanie (jak elegancko zachować się nieelegancko), to odpowiedziałam wskazując gdzie jest błąd i jak można sprawę rozwiązać tak, żeby jednak było elegancko.
                                                    Rozszerzając - każdy kto stawia kwestię lub zadaje pytanie na forum spodziewa się odpowiedzi, ma prawo ją dostać, a każdy uczestnik ma prawo wejść do dyskusji i jej udzielić. Nie wszystkim muszą się udzielone odpowiedzi podobać. I nie ma obowiązku wdrażać ich w życie.
                                                    Szczerze dziwię się, że oczekujesz wyjaśnień takich podstawowych spraw, Minnie.
                                                  • minniemouse Re: Do Minnie 09.01.15, 23:47
                                                    aqua48 napisała:
                                                    Pytanie o radę jest w pierwszym poście tego wątku. Ale ponieważ nie da się odpowiedzieć wprost na źle postawione pytanie (jak elegancko zachować się nieelegancko), to odpowiedziałam wskazując gdzie jest błąd i jak można sprawę rozwiązać tak, żeby jednak było elegancko.

                                                    Aquo, dopytuje sie, poniewaz wlasnie osobiscie pokazalas mi tym drobnym przypadkiem
                                                    jak sama wybiorczo stosujesz SV.

                                                    Technicznie, poniewaz SV zakazuje zwracac komus uwage na popleniona gafe,
                                                    powinnas byla wiec taktownie przemilczec i w ogole nie odpowiadac.
                                                    Kodeks SV wcielony w prawdziwe zycie niekiedy zaprzecza sobie, po prostu, i prawdziwa sztuka jest umiec zyc tak, aby byc dobrze wychowanym, taktownym ale i lubianym.
                                                    Gorzej, gdy sie ktos obnosi ze swoim dobrym wychowaniem tak,
                                                    ze innym sie na jego widok noz w kieszeni otwiera wink

                                                    Minnie
                                                  • aqua48 Re: Do Minnie 10.01.15, 10:44
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > SV zakazuje zwracac komus uwage na popleniona gafe,

                                                    Znowu mylisz, nie pierwszy raz - sytuację towarzyską z forum, które z natury rzeczy służy właśnie do komentowania, wymiany poglądów i zwracania uwagi na sprawy niezauważone przez innych.

                                                    > Gorzej, gdy sie ktos obnosi ze swoim dobrym wychowaniem tak,
                                                    > ze innym sie na jego widok noz w kieszeni otwiera wink

                                                    Dużo gorzej gdy ktoś obnosi się z brakiem dobrego wychowania i promuje zachowania będące z nim w rażącej sprzeczności jako właściwe.. Zapewniam też, że tylko źle wychowanym osobom otwierają się noże w kieszeniach..

                                                  • minniemouse Re: Do Minnie 10.01.15, 11:06
                                                    Znowu mylisz, nie pierwszy raz - sytuację towarzyską z forum, które z natury rzeczy służy właśnie do komentowania, wymiany poglądów i zwracania uwagi na sprawy niezauważone przez innych.

                                                    Aquo, przykro mi ale niestety znowu robisz groch z kapusta mieszajac dwie rozne rzeczy - przyklad jaki podaje JA oderwany od tematu watku (za co przepraszam autorke in uzytkownikow)
                                                    1. ze zasady SV moga byc niekiedy wybiorocze i zmienne, do czego podalam owa historyjke
                                                    z obcieraniem ust w karczmie, jak rowniez przypadek twojej wybiorczosci kiedy
                                                    z okazji dyskusji na forum odpowiadasz nieproszona na niezadane pytanie gdyz jest ku temu okazja smile

                                                    2. z tematem watku czyli niejako owa "sytuacja towarzyska na forum itd " - nie szkodzi, tym bardziej jest okazja by zauwazyc
                                                    jak to nie raz lamie sie swiete zasady "nie zauwaza sie cudzych gaf ".
                                                    nie szkodzi ze forum Aquo, mimo wszystko w/g tej zasady nie powinnas byla kometowac badz co badz cudzej gafy, a jedynie grzecznie wyjasnic stosownie do pytania ze nie ma takiej mozliwosci.
                                                    i dopiero na ew. kolejne pytanie dlaczego, wytlumaczyc dlaczego.
                                                    to by bylo rzeczywscie sztywne trzymanie sie etykiety.

                                                    ale jestem juz zmeczona tlumaczeniem tak prostych spraw.

                                                    Minnie
                                                  • aqua48 Re: Do Minnie 10.01.15, 11:26
                                                    minniemouse napisała:


                                                    > nie powinnas byla kome
                                                    > towac badz co badz cudzej gafy, a jedynie grzecznie wyjasnic stosownie do pyt
                                                    > ania ze nie ma takiej mozliwosci.
                                                    > i dopiero na ew. kolejne pytanie dlaczego, wytlumaczyc dlaczego.
                                                    > to by bylo rzeczywscie sztywne trzymanie sie etykiety.

                                                    Zwróć jednak uwagę, że odpowiadałam nie autorce, a Korze, która wdała się w dyskusję rozpoczętą przez kogoś innego (nie wiem dlaczego tej osoby nie ganisz z równą skwapliwością) nie autorce wątku. Na forum najczęściej pierwotne problemy rozwijają się i można komentować również cudze komentarze.
                                                    Powinnaś o tym wiedzieć...
                                                  • kora3 Minnie - to manipukacja 10.01.15, 11:56
                                                    Nie pogniewaj się Minnie, ale teraz manipulujesz i to w sposób jawnysmile
                                                    Forum SŁUZY do wymiany zdań w temacie SV i omawiania sytuacji, których w realu nie wypadałoby omawiać - np. dot. zachowań innych ludzi. Dlatego też zarzucanie, ze ktoś odpowiada na forum zamiast taktownie przemilczeć jest paradoksem i właśnie brzydką manipulacją. Dodam jeszcze, ze Aqua absolutnie nie odpowiedziała NIEPROSZONA, bo założenie watku jest POPROSZENIEM o odpowiedź samo w sobie.
                                                    Czy odpowiedziała na niezadane pytanie? Moim zdaniem - nie. Wątkodawczyni zadała pytanie na forum TEMATYCZNYM, forum SV pytając jak zwrocic uwagę opisanej gospodyni w domysle - zgodnie z zasadami SV. Odpowiedź jest prosta: zgodnie z zasadami SV nie ma możliwości zwrócenia uwagi, bo takowe jest niezgodne z zasadami SV.

                                                    Jestes osobą b. bystrą i nie sadze, byś nie wiedziała o czym mowa w tym wątku, albo kiedy ktoś odpowiada na niezadane pytania. Wiele razy na tym forum się to zdarza. Np. kobieta pyta o maniery kochanka, co to syfi w łazience, a dostaje odp. w temacie swego prowadzenia się, albo ja pytałam o to, czy w temacie poruszania kwestii śmierci i pogrzebu rację mam ja, czy mój eks, a dostaję "odpowiedzi" traktujące o tym, czy powinnam mieć takie a nie inne relacje z eksem itd. TO sa odpowiedzi na niezadane pytania, wypowiedzi nie mające zadnego związku z tematem!

                                                    Gdyby pójść śladem Twej manipulacji (bez urazy), to to forum trzebaby zamknąć i wykasowaćsmile Bo zacząc należy od tego, czy wypada poddawać publicznie pod dyskusje zachowania kogokolwiek? No nie, a my to wlasnie robimy radośnie.smile Dalej: czy wypada "obgadywać" innych: rodzine, znajomych w temacie ich zachowań. No nie. Tylko, ze FORUM ma właśnie to do siebie, ze się nikogo nie obgaduje, bo opisywane postaci są dla wszystkich poza opisującym ANONIMOWE. W realu sprawa wygląda inaczej - bo naprawdę nie wypada analizować z kimś zachowania osoby trzeciej, jeśli ten z kim analizujemy te osobę zna, albo może poznać.

                              • kora3 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 11:40
                                Minnie, ale nikt nie wspomina o wyśmiewaniu kogokolwiek, ani o nijakim kiju. Mowa właśnie o wspomnianym wyczuciu...
                                Pisałam tu o tym, że bycie czyims krewnym, odwiedzanie go w domu i wzajemna sympatia oraz spotkania nieformalne niejedno mają imię. I wcale coś takiego nie oznacza zaraz, ze wszelkie zasady są zawieszane. Zależy to bowiem od relacji - ze może być inna z roznymi osobami (także z kręgu rodzinnego) pokazałam na przykładzie z moją kuzynka i moim kuzynem.
                                U niej mogę czuc się jak u siebie w domu na takim nieformalnym spotkanku, a u kuzyna - nie. I nie na to nic wspólnego z żadnym kijem u każdego z nas nigdzie smile tylko właśnie z RELACJAMI.
                  • aqua48 Re: Afera 'Wkładgate' ... 07.01.15, 11:42
                    minniemouse napisała:

                    > najesc sie??? przed obiadem/kolacja, na ktory gospodarze sie naharowali po
                    > czawszy od wysprzatania lokum skonczywszy na niemalze fruwaniu przy garach xxxx
                    > x ilosc godzin by dogodzic gosciom, by gosciom smakowalo, aby gosciom nie zab
                    > raklo, po to tylko aby zostac z masa niezjedzonego jedzenia bo ktos ma teorie
                    > ze "na przyjecie nie przychodzi sie glodnym"????

                    Bycie dobrym gospodarzem nie ma nic wspólnego z fruwaniem przy garach, obżarstwem i stołami uginającymi się od jedzenia, którym trzeba koniecznie się zapchać, aby dogodzić gospodarzom.

                    > Przyjsc na przyjecie o ktorym sie wie ze ma byc podane jedzenie i nie byc w sta
                    > nie jesc lub zjesc malo
                    > to jest rownoznaczne z nieuszanowaniem ciezkiej pracy gospodarzy, sugerowanie
                    > iz kucharz do kitu, jednym slowem - obraza panstwa domu.

                    Nieprawda. To jakieś kosmiczne zasady, które uzależniają szacunek dla gospodarzy od pojemności żołądków gości. A przyjęcia wcale nie muszą być ciężką pracą.

                    > zdanie moich znajomych, ktore na widok resztek jed
                    > zenia powiedzialy mi, iz nigdy wiecej nie robia zadnych party, bo "nie warto t
                    > ak harowac dla gosci ktorzy i tak tego nie doceniaja".
                    > ze one sie naharuja jak dzikie a potem nikt tego nie je. "wie
                    > c po co sie tak meczyc jak tego i tak nikt nie docenia?".

                    No własnie, przyjmowanie gości zgodnie z zasadami savoir-vivre nie ma absolutnie nic wspólnego z "harowaniem jak dziki", przygotowaniem masy jedzenia i oczekiwaniem satysfakcji za to od gości.
                    Przyjmowanie gości to takie przyjęcie, które nie wymaga od gospodarzy zbyt wiele wysiłku, a jest PRZYJEMNOŚCIĄ i dla nich i dla gości - to przede wszystkim zaproszenie takiej ilości gości, której jest się w stanie bez wysiłku podołać, odpowiedni dobór menu, odpowiednio nakryty stół, estetyczne wrażenie, elegancki strój, dobrze poprowadzona lekka i zabawna rozmowa interesująca wszystkich i wszystkich uczestników imprezy wciągająca, odpowiednie atrakcje i pożegnanie z obustronnym poczuciem że chce się kontynuować znajomość.
                    A na ewentualne pytanie gości co przynieść, najlepiej odpowiadać - dobry humor i miły nastrój. Takie są zasady s-v.
                    • minniemouse Re: Afera 'Wkładgate' ... 09.01.15, 23:49
                      aqua48 napisała:
                      Przyjmowanie gości to takie przyjęcie, które nie wymaga od gospodarzy zbyt wiele wysiłku,

                      LOL
            • milamala Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 06.01.15, 09:49
              "Zdecydowanie mozna i wypada, jak sie chce, przypomniec gospodyni o potrawie ktora sie przynioslo dla wszystkich.
              bowiem tu takze chodzi o to, ze idac na przyjecie przygotowujemy cos nie tylko dla siebie,
              nie tylko dla gospodyni ale takze pozostalych zaproszonych - to takze dla nich."

              Moim zdaniem nie wypada, bo to jednak gospodynie decyduje co jak gdzie i kiedy. Jesli mamy ochote sami podjac takie decyzje, to lepiej zorganizowac wlasne przyjecie. Odpowiedzialna za przyjecie jest gospodyni a nie jej goscie (pomijajac impreze skladkowa, gdzie umowone jest przez wszystkich uczestnikow kto co przynosi).
              I choc rozumie, bo mnie tez byloby niefajnie gdybym przyniosla z checia zjedzenia oraz poczestowania innych fale dunaje a dostala makowca.
              Z tym, ze trzeba pamietac, ze to gospodyni decyduje co podaje na stol(nawet jesli jej zachowanie moze byc przez kogos dwuznacznie odebrane w zaleznosci od stopnia sympatii-albo sknera, albo nie rozumie, albo zapomniala albo ...). Nawet jak nam sie to nie podoba. Najwyzej mozemy na przyszlosc zmienic taktyke i fal dunaju nie przynosic tylko bukiecik kwiatow.

              "A tak w ogole, to jestem za otwarta komunikacja : )
              nic nie stoi na przeszkodzie by za kilka dni zagaic telefonicznie -
              "hej, dzwonie z podziekowaniem za zaproszenie na imprezke, za mile towarzystwo i za dobra kolacje/obiad. bylo naprawde przyjemnie. acha, a tak apropos jedzenia, to probowalas juz mojego........ ?? [....] i jak ?? [.....] no to fajnie. a sluchaj, jeszcze chcialam zapytac,
              czy jest jakis powod czemu nie wystawilas ......, bo moze wolisz abym nic nie przynosila na przyszlosc ? " - itd... i zagadka rozwiazana"
              O i to jest bardzo dobry pomysl. Ja uwazam, ze moze tam nastapil problem w komunikacji. A mozna go tak latwo w powyzszy sposob rozwiazac, bez koniecznosci zalenia sie czy dzielenia sie nieprzyjemnymi uwagami z innymi (np. ze nie chce dokarmiac "starego"tudziez bachorow gospodyni).
              • baba67 Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 06.01.15, 09:58
                Pamietaj ze slowo'bachor" nie w kazdym regionie Polski jest pogardliwe i pejoratywne. (slowo"stary"na meza dawno takie byc przewstalo) sa miejsca gdzie jest to okreslenie neutralne/zartobliwe.Wiele tez zalezy od srodowiska i nie chodzi mi tu o patologicznesmileTo jest ciekawa sprawa-odbior pewnych slow,ale nie na ten watek.
                • milamala Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 06.01.15, 11:29
                  baba67 napisała:

                  > Pamietaj ze slowo'bachor" nie w kazdym regionie Polski jest pogardliwe i pejora
                  > tywne. (slowo"stary"na meza dawno takie byc przewstalo) sa miejsca gdzie jest
                  > to okreslenie neutralne/zartobliwe.

                  Az taka znawczynia reginalizmow nie jestem, odbieram slowo "bachor" w jego wiekszosciowym znaczeniu, a jest ono zdecydowanie pejoratywne.


                  "To jest ciekawa sprawa-odbior pewnych slow,ale nie na te
                  > n watek."
                  W tym przypadku akurat nie jest takie ciekawe. Slowo "bachor"w swojej oficjalnej wersji ma negatywne znaczenie, wiec fakt negatywnego odbierania nie jest dziwny czy jakis niezwykly.
                  A slowo "stary"bylo w nawiasie, wiec mozna domyslnie uznac, ze uzyto je z przymruzeniem oka.

                  • baba67 Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 06.01.15, 11:33
                    c.b.d .u
    • claratrueba przynosić nie wypada, nie podać nie wypada 06.01.15, 06:25
      przynosić nie wypada. To sugestia "u was to nic dobrego sie nie zje jak się ze swoim wyszynkiem nie przyjdzie". Ale- są, oczywiście, wyjątki- i syt. kiedy 1. gość chce uraczyć gospodarzy czymś niepowtarzalnym, 2. nie może się zrewanżować (bywa tak- co ma zrobić moja przyjaciółka, która mieszka z kotem, a ja mam piekielną alergię, zarabia takie grosze, że jakakolwiek knajpa odpada? Przestać u mnie bywać po 30 latach znajomości?), 3. nie jest to ful wypas przyjęcie, 4. relacje czy pokrewieństwo są bliskie (mam nie zawieźć mojemu bratu jego ulubionej potrawy, której nikt prócz mnie nie zrobi?)
      Natomiast "zachomikować" przyniesione to jest, przepraszam, dziadostwo- "dobre (drogie) to sobie zjem sam". I stawia gościa, który przyniósł w okropnym położeniu- nie przypomni a gospodarz zapomniał- źle- gospodarzowi będzie przykro, przypomnieć- też głupio.
      I jedynym wyjściem by uniknąć takiej syt. jest przestać przynosić, bo nie bardzo rozumiem dlaczego zadawać sobie trud robienia/kupowania, potem ćwiczyć trzepotanie rzęsami, znajdowanie odpowiednich słów, nie łatwiej przy paluszkach posiedzieć?
    • majaa Re: Przyniesione - nie wystawione na stół. 07.01.15, 13:19
      Tak szczerze mówiąc, to niepotrzebnie dopytujesz, co i czy w ogóle przynieść coś do jedzenia. Jeśli ta osoba zaprasza do siebie na spotkanie, to jako gospodarz to ona sama decyduje, co pojawi się na stole. Nawet, jeśli są to wyłącznie słone paluszki, to nie wypada znosić swojej "wałówki", dając tym do zrozumienia, że gospodarz kiepsko się sprawia. W końcu nie chodzi chyba o to, żeby się tam najeść (to nie proszony obiad przecież), tylko porozmawiać i podtrzymać kontakty.
      Ale faktem jest, że gospodyni w tej sytuacji też nie postępuje właściwie. Najlepiej, gdyby po prostu podziękowała za Twoją propozycję i grzecznie odmówiła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka