Dodaj do ulubionych

różnice w diecie

04.05.15, 16:50
Witam.
Od prawie pięciu lat jestem weganką. Nie jestem jednak jedną z tych nawiedzonych idiotek, które próbują nawracać innych na weganizm, czy obrażają jedzących mięso. Po prostu mam swoje przekonania i żyję według nich. Poznałam przez Internet mężczyznę, zaczęłam się z nim spotykać. Oboje jesteśmy osobami pod trzydziestkę, dogadujemy się naprawdę dobrze. Po krótkiej wymianie maili spotkaliśmy się zapoznawczo, a na drugie spotkanie on zaprosił mnie do wegańskiej kawiarni / cukierni, co bardzo doceniłam. Kolejnym razem jak go zabrałam do wegańskiej restauracji, bo jak sam przyznał, nigdy w takim miejscu nie był i nie próbował takiego jedzenia. Po obiedzie przyznał, że to było ciekawe doświadczenie, ale jednak jedzenie wegańskie nie jest w jego ulubionym. Zrozumiałam i nie było sprawy. Niedługo później zaczęliśmy się regularnie spotykać, nocować u siebie itp. Wszystko szło w kierunku bliskiej relacji. Zauważyłam jednak, że on nie chce razem wychodzić, żeby coś wspólnie zjeść na mieście. Gdy ja chciałam wyjść do restauracji czy baru wegańskiego, on ze mną szedł, ale wcześniej zjadał jakiegoś kebaba czy hamburgera a na miejscu nic nie zamawiał, poza czymś do picia. Mnie do restauracji, w których lubił jadać nie brał, bo to jednak głównie lokale "mocno" mięsne. Mamy więc taką sytuację, że on lubi mięso, często je zjada, a gdy razem gdzieś wychodzimy do baru wege, to on nigdy nic tam ze mną nie je, tylko wcześniej (nawet w drodze) coś bierze dla siebie. Nie ukrywam, że trochę mi to przeszkadza. Nie to, że je mięso, tylko że zawsze, dosłownie zawsze, nic w wegańskich lokalach poza napojami nie zamawia. Nie zmuszam go do niejedzenia mięsa, tylko zastanawiam się czy to jest kulturalne, wychodzić z kimś do jakiejś jadłodalni a tam nic nie zamawiać poza napojami, bo wcześniej się celowo najadło. Mówiłam mu o tym, na co on powiedział, że nie ma zamiaru jadać w tych miejscach, bo po prostu tego nie lubi a poza tym uważa, że jest zbyt drogo. Kto tu ma rację na gruncie dobrego wychowania? Jak to można rozwiązać?
Celina
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: różnice w diecie 04.05.15, 17:12
      Celino, wiem że w Twoim wieku nieco trudniej znaleźć sensownego partnera, ale ja na Twoim miejscu przemyślałabym tę znajomość. Co dalej? Ślub i wesele wegańskie? Wspólne dziecko jaką dietą będziecie wychowywać? Jesteś w stanie pójść na ustępstwa?
    • pastrych Re: różnice w diecie 04.05.15, 17:19
      On nie zachowuje się nietaktownie. Jak chyba każdy normalny człowiek (bo tego świństwa się nie da jeść...), nie lubi kuchni wegańskiej i nie ma zamiaru się z nią męczyć i jeszcze przepłacać. Ty masz swoje wegańskie dziwactwa i do nich prawo, ale nie możesz oczekiwać, że inni będą się do nich dostosowywać. Idziecie razem do "Twojej" restauracji, on nie znosi paskudztwa, które tam podają, więc zjada to, co lubi wcześniej i zamawia jedyną zjadliwą rzecz, czyli napój. Ty nie powinnaś mieć o to żadnej pretensji. On Cię nie bierze do normalnych lokali, bo tam nic dla takich, jak Ty, nie ma. Gdybyście jednak poszli do normalnej restauracji, jestem pewien, że nie miałby pretensji, o to, że zamówiłaś herbatę. Tyle od strony sv. Generalnie jednak, dzieci z tego raczej nie będzie. Wasz związek wydaje mi się wybitnie przypadkowy, z jego strony może to być, np. potrzeba przeczekania i poszukania sobie lepszej alternatywy.
      Pastrych
      • allegra1002 Re: różnice w diecie 04.05.15, 17:24
        Wegański sposób odżywiania jest bardzo specyficzny.Komuś kto w sumie ma niewielkie pojęcie na czym to polega , nawet jeśli stara się akceptować i tolerować nawyki żywieniowe partnera, na dłuższą metę stanie się to uciążliwe dla niego.Wydaje mi się że nie ma co problemu rozpatrywać w ramach"wypada-nie wypada". Oboje możecie wykazać dobrą wolę i maksimum tolerancji( jeśli Wam na sobie zależy). Ty godzisz się z jego podjadaniem przed wizytą w restauracji vege, i tolerujesz że zamawia tam tylko coś do picia. On nie okazuje zniecierpliwienia czy niechęci że idzie z Tobą na vegańskie przegryzki.Kierując się własnym doświadczeniem, jestem w stanie zrozumieć i Ciebie i jego, wiem o czym mowa, i jak takie sytuacje wyglądają. Nie jestem vege, ale mam wszelkie możliwe nietolerancje pokarmowe, które bardzo utrudniają mnie samej i towarzystwu wspólne wyjścia związane z jedzeniem, piciem itp. Potrzebowałam sporo czasu i cierpliwości by przystosować się do sytuacji i tak samo osoby mi towarzyszące. Pomaga tylko bezwzględna akceptacja, a najbardziej szkodzi ciągłe wałkowanie tematu, tłumaczenia, namawiania.Trzeba na prawdę bardzo dużo dobrej woli i wyrozumiałości obustronnej, albo po prostu poszukać kogoś o podobnych nawykach żywieniowych.
      • fragile_f Re: różnice w diecie 05.05.15, 08:37
        Twoja wypowiedz za to jest kwintesencja buractwa i ograniczenia umyslowego.
    • ann.38 Re: różnice w diecie 04.05.15, 18:23
      Skoro lubicie tak zupełnie odmienne jedzenie, to nie ma sensu razem chodzić do restaruracji. Jaki sens iść do miejsca, gdzie tylko Ty coś zamawiasz, a on kupuje sobie po drodze? Dziwny pomysł. Możecie jadać u siebie nawzajem. Tyle chyba można zrobić dla partnera- przygotować jedzenie, jakie jada. No i trzeba się zastanowić, czy nie będzie to przeszkadzało w ew. wspólnym życiu. Niby drobna rzecz, nie tak istotna, jak cechy charakteru, ale jednak uciążliwa. Dla mnie, przykładowo, byłoby to bardzo uciążliwe, gdyby partner miał specyficzną, kłopotliwą dietę, nie wynikającą z powodów zdrowotnych. No ale jak jest prawdziwe uczucie, to na pewno warto się poświęcić....
      • ann.38 Re: różnice w diecie 04.05.15, 18:33
        Ale kto płaci za to Twoje jedzenie? On płaci i narzeka, że drogo? Czy idziesz z facetem, sama jesz, sama płacisz...? E... mało prawdopodobne.
    • klawiatura_zablokowana Re: różnice w diecie 04.05.15, 18:38
      Dziwne i raczej niegrzeczne jest oczekiwanie, żeby partner z grzeczności coś zamawiał w knajpie, którą ty wybrałaś, a o której wiesz, że mu nie pasuje. Już samo to, że on tam idzie z tobą i troszczy się o swój żołądek we własnym zakresie, żeby tobie nie utrudniać życia, jest z jego strony dużą tolerancją. Mógłby wszak iść głodny, patrzeć smętnie, jak ty się zajadasz albo wzdychając ukradkiem zerkać na zegarek, kiedy wreszcie stamtąd pójdziecie. Więc tym bardziej strzelanie focha o to, że on się nie zajada daniami wegańskimi (uwaga: wegańskimi, bo jeszcze wegetariańskie są dla wielu mięsożerców całkiem akceptowalne) jest tak samo dziwne, gdyby on cię wyciągnął do kebabowni, a potem robił miny, że ty nic nie jesz.

      Tak jak tu ludzie pisali, trochę akceptacji. Jeśli macie iść razem do knajpy, jedno z was musi zjeść coś w domu lub po drodze, bo kuchnia wybrana przez drugą osobę jest nieatrakcyjna. Albo wybierzcie sobie jakiś żelazny program restauracji, gdzie serwują dania i wegańskie, i mięsne. Wiem, że o to bardzo trudno, bo z reguły jest (o ile jest) menu tylko wegetariańskie, gdzie dania stricte wegańskie trafiają się rzadko.

      Ew. chodźcie na zmiane, raz ty z nim do burgerowni, raz on z tobą do wege knajpy. Ale wtedy każde z was akceptuje, że to drugie zjada poza miejscem docelowym. Trochę to upierdliwe, jeśli chcecie gdzieś posiedzieć, a nie tylko szybko przekąsić i wyjść. Ewentualnie gotujcie w domu i róbcie dania dwuwariantowe: mięsne i wege.
      • allegra1002 Re: różnice w diecie 04.05.15, 19:05
        Trochę odbiegając od głównego tematu, weganizm to nie tylko styl, sposób odżywiania to w sumie filozofia życiowa, łączy się nie tylko ze sposobem odżywiania, wszystkie elementy życia podporządkowane są weganizmowi. I dla "mięsożercy" taki styl życia jest w praktyce nie do przyjęcia.Tutaj nie chodzi czy wypada czy coś nie wypada, i jakie reguły SV zastosować.Ktoś kto jest 100% vege, raczej na kompromisy z mięsożernym nie pójdzie.Osobiście, ciężko mi sobie wyobrazić by osoby o tak ekstremalnej różnicy w podejściu do życia mogły stworzyć dobrze funkcjonujący związek.No chyba że wątkodawczyni jest vege tylko jak chodzi o jedzenie, to wtedy można z bidą wink to jakoś pogodzić.
    • vi_san Re: różnice w diecie 04.05.15, 19:09
      A z ciekawości: gdybyś poszła z nim do restauracji typu "Najlepsze steki w mieście" zamówiłabyś coś poza drinkiem? Jednak nie, bo twoja ideologia nie pozwala. A jemu jego fizjologia nie pozwala jeść wege. Idzie z tobą [czyli chce spędzić z tobą czas], idzie do knajpy w której [co oboje wiecie] nie dostanie nic sensownego do zjedzenia, żeby nie robić wrażenia męczennika zamawia sobie coś do picia. O co ci chodzi?
      • klawiatura_zablokowana Re: różnice w diecie 04.05.15, 19:16
        Nie chodzi o to, że fizjologia. Jemu to nie smakuje, a poza tym uważa, że za drogo. Dla mnie koniec dyskusji, bo człowiek kulturalny nie będzie przecież namawiał do jedzenia czegoś niesmacznego lub przepłacania. Dla mnie dziwne jest to, że dla autorki pójście do wege kawiarni było OK, pójście na próbę do wegeknajpy było OK, ale nie może zrozumieć faktu, że to nie jest bajka jej faceta. Spróbował, nie zachwycił się, nie ma ochoty tego jeść i trudno. Dla mnie taki foch "mógłbyś coś zamówić poza napojem" trąca właśnie nawracaniem. Bo jak nie zachwyca, skoro zachwyca? A przecież ten człowiek od samego początku poszedł na ustępstwa i stara się być otwarty. Moim zdaniem oczekiwanie autorki wątku to przeciąganie struny.
        • vi_san Re: różnice w diecie 04.05.15, 19:45
          Fakt, po "fizjologii" powinnam była postawić wink
          Moim zdaniem też facet poszedł na ustępstwa maksymalnie - spróbował wege jedzenia, nie wzdraga się przed pójściem [w sensie "posiedzeniem"] do wege restauracji, nie upiera się, że jego pani ma się przestawić na mięsko... Natomiast kobiecie to nie wystarczy: on ma iść z nią i jeść wege, bo ona lubi. A jak on nie lubi to jest cham i się nie zna na sv. Na marginesie - ceny w knajpach wege, w tych lokalach w każdym razie, które się jako wege reklamują są zdecydowanie wyższe niż w "normalnych" restauracjach.
    • gazeta_mi_placi Re: różnice w diecie 04.05.15, 19:49
      A wegance można uprawiać seks z mięsożercą?
    • claratrueba Re: różnice w diecie 04.05.15, 20:24
      Czyli jest tak: człowiek idzie do lokalu takiego, który Tobie tylko odpowiada, jemu nie bo jak piszesz cyt.: "Zauważyłam jednak, że on nie chce razem w
      > ychodzić, żeby coś wspólnie zjeść na mieście." oraz cyt." nie ma zamiaru jadać w tych miejscach, bo po prostu tego nie lubi a poza tym uważa, że jest zbyt drogo" I Ty zastanawiasz się czy to on zachowuje się niekulturalnie?
      Może warto byś zastanowiła się nad swoim postępowaniem, którego konsekwencją jest zachowanie tego pana.
      Dokładnie tak jak on Ty zachowywałabyś się w lokalach, których kuchnia nie odpowiada Tobie. Tylko, że on ma tyle taktu by nie nalegać byś w nich bywała.
      Skoro wasze sposoby odżywiania się są tak odmienne, żadne z Was nie powinno proponować drugiemu wspólnych posiłków w lokalach, gdzie któraś ze stron zawsze będzie mogła zjeść tylko coś czego nie lubi.
      Z zachowania tego pana należy wnosić, że on to rozumie, natomiast Ty- nie.
    • kopciuszek83 Re: różnice w diecie 04.05.15, 22:09
      A czy nie możecie zacząć chodzić do jakichs restauracji, gdzie będzie można znaleźć i dania mięsne, i dania wegańskie? Sprawdziłam sobie właśnie menu pierwszej z brzegu restauracji, do której czasem wpadam na obiad - i znalazłam z dań wegańskich ratatouille, kilka rodzajów sałatek (bez mięsa, bez serów, bez jajek), gotowane na parze warzywa. Ok, nie jakiś imponujący wybór, ale - podkreślam - to pierwsza z brzegu knajpka. Jestem pewna, że jeśli mieszkacie w większym mieście (a tak raczej jest, skoro w ogóle masz wybór restauracji wegańskich), to na pewno znajdą się knajpy, w których menu jest odpowiednio zróznicowane i gdzie coś do jedzenia znajdziesz i Ty, i twój partner.


    • agulha Re: różnice w diecie 05.05.15, 01:27
      Skoro jest jak jest, to: dlaczego koniecznie macie czas spędzać wspólnie akurat w restauracjach? Bo to teraz modne? Przecież można inaczej. Można iść razem do kina, teatru (OK, wiele się nie porozmawia smile. Można przejść się na spacer: latem do parku, ogrodu botanicznego, o każdej porze roku - na wystawę, do muzeum. Potem ewentualnie przycupnąć przy herbacie w kawiarence przy muzeum. Jeżeli w czasie takiego spotkania on zrobi się głodny - żaden problem, mięsne danie "na mieście", takie do zjedzenia na wynos, można kupić wszędzie (jak piszesz - kebab itd.). Jeśli Ty - ano nie wiem, nie jestem weganką. Jeśli niczego takiego na szybko nie można kupić, to może powinnaś brać wtedy ze sobą kanapkę? Owoc? Latem można w parku usiąść na ławce, wyciągnąć ładną serwetę z materiału, położyć na ławce i zjeść sobie taką kanapkę.
      Co to za "wyjście" do BARU? ("kiedy razem wychodzimy do baru wege"). Wyjście, gdzie jedzenie jest celem samym w sobie, to chyba raczej do lokalu z obsługą, czyli restauracji. Jeżeli na wyjście wystarcza bar, to równie dobra będzie kawiarnia (przyznam, że nie znam się na diecie wegańskiej i nie wiem, czy to, co jest podawane w kawiarniach, nadaje się do spożycia dla weganki). W ostateczności - w kawiarni WYPADA zamówić jedynie napoje.
    • mim_maior Re: różnice w diecie 05.05.15, 07:56
      W związkach reguły sv zwykle stawia się na drugim miejscu - wzajemna troska jest lepszym wyznacznikiem tego, co można i czego nie można. Dlatego o sv bym się tu w ogóle nie martwiła.
      Uważam, że jeśli oboje traktujecie swoje upodobania kulinarne tylko jako upodobania właśnie, to nie ma problemu - trzeba po prostu uznać to za jedną z wielu różnic, jaką jeszcze między sobą odkryjecie. I żyć z tym, akceptując fakt, że on nie lubi wegańskiego jedzenia, a Ty nie zjesz steka. Jeśli ludzie chcą być ze sobą, to naprawdę niewielki problem.
      Gorzej, gdy kwestie kulinarne są elementem światopoglądu, pod który będziecie musieli ustawiać wspólne życie. Doświadczenie uczy, że ludzie o odmiennych światopoglądach mają trudniejsze i mniej trwałe związki (choć nic nie jest niemożliwe). Nie można wnioskować o takich rzeczach na na podstawie jednego postu, ale jeśli już dziś jest dla Ciebie dużym problemem, że on nie je tego, co Ty, to trzeba pomyśleć, ile wytrzymasz i czy tak właśnie chcesz żyć.
    • fragile_f Re: różnice w diecie 05.05.15, 08:47
      Jak dla mnie to sprawa wyglada nastepujaco:

      - to co robi, jest niegrzeczne i masz prawo czuc sie niekomfortowo
      - to, ze ty nie jesz nic w "jego" knajpach tez jest niekomforotowe dla niego
      - bedziecie mieli coraz wieksze tarcia na linii weganka-miesozerca (gotowanie w domu, urzadzanie imprez, wreszcie - wychowywanie dzieci czy wesele).
      - on nie bedzie w stanie zrozumiec dlaczego nie jesz np. jajek i nie nosisz skorzanych butow


      Szczerze mowiac to widze dwa wyjscia - albo on stara sie przystosowac albo sie rozstajecie.

      Troche nie rozumiem, dlaczego nie jest w stanie zjesc niczego razem z toba - bardzo duzo dan tajskich, chinskich czy indyjskich jest weganskich a w tych samych knajpach serwuja tez przeciez mieso. Ba, jest nawet sporo pizzerii z weganskimi pizzami i hamburgerowni w ktorych serwuja i mieso i wersje wege.

      Dodam tylko od siebie, ze kropla drazy skałę - moj narzeczony jeszcze kilka lat temu oznajmil mi, ze wegetarianie to wariaci, a ostatnio zajadal sie maniakalnie weganskimi pierozkami i hamburgerami wink Lasagne tez je bezmiesne i jest bardzo zadowolony, bo wreszcie nie ma uczucia kamieni w zoladku. Ale on jest z tych, ktorzy zmieniaja zdanie.
      • mim_maior Re: różnice w diecie 05.05.15, 10:00
        Dlaczego niektórzy nie mogą zjeść niczego wegańskiego? Może po prostu nie lubią? Ja też nie lubię większości dań wegańskich i nie jadam, bo smakują mi jak erzac zwykłego jedzenia, jak marmolada z buraków w cieżkich czasach.
        Ja z kolei nie rozumiem, czemu ktoś ma się zmuszać do jedzenia tego, czego nie lubi (zwłaszcza jeśli stwierdził tak po spróbowaniu).
        • kopciuszek83 Re: różnice w diecie 05.05.15, 11:02
          mim_maior napisała:

          > ? Ja też nie lubię większości dań wegańskich i nie jadam, bo smakują mi jak erz
          > ac zwykłego jedzenia, jak marmolada z buraków w cieżkich czasach.

          Wiesz, to akurat mit, że wegańskie potrawy to tylko i wyłącznie jakieś udziwnione, nowomodne dania, które tradycjonaliście nie przejdą przez gardło. Wegański jest barszcz z uszkami, wegańskie są pierogi z kapustą i grzybami (oczywiście pod warunkiem, że ciasto jest przygotowane klasycznie, czyli tylko mąka i woda), wegańskie są makarony (bezjajeczne, ale takich jest chyba większość na sklepowych półkach) etc.

          Moim zdaniem w ogóle nie powinno być problemu, by w w tej samej knajpie ktoś mięsożerny i ktoś wegański mógł znaleźć coś dla siebie do jedzenia, więc widzę dwa wyjaśnienia: autorka wątku wybiera wyłącznie jakieś fiu-bzdziu restauracje, w których faktycznie są tylko potrawy w klimacie "fasolka mung na prażonym liściu jarmużu". Lub opcja b: pana w ogóle nie bardzo stać na chodzenie po restauracjach (stąd kebab w jakiejś budzie za 10 zł) i nawet w knajpie z dużym wyborem dań mięsnych nic by nie zamówił, a weganizm partnerki jest dość wygodnym pretekstem.
          • mim_maior Re: różnice w diecie 05.05.15, 13:49
            Rzeczywiście, miałam na myśli dania wegańskie, które jadłam w odwiedzanych przeze mnie restauracjach wege. Tam nic mi nie smakowało. A "wegańskie" jedzenie, które moi przodkowie spożywali na przednówku albo w czasach biedy przeważnie nadal broni się smakiem (nie wiem, jak z marmoladą) smile
            Zatem możliwe jest, że po prostu autorka wybiera restauracje z kuchnią, która jest nadmiernie konceptualna i/lub zwyczajnie niesmaczna (jeśli odjąć ideologiczną otoczkę).
          • klawiatura_zablokowana Re: różnice w diecie 05.05.15, 18:50
            >Lub opcja b: pana w ogóle nie bardzo stać na chodzenie po restauracjach (stąd kebab w jakiejś budzie za 10 zł) i nawet w knajpie z dużym wyborem dań mięsnych nic by nie zamówił, a weganizm partnerki jest dość wygodnym pretekstem.

            Nie, niekoniecznie "nie stać go na nic poza kebabem za 10 zł". Po prostu część ludzi uważa, że ceny dań wege są przegięte nie dlatego, że są droższe niż wszystko inne, ale dlatego, że proporcja ceny składników do ceny dania gotowego jest nieraz dużo bardziej kosmiczna niż w daniach mięsnych.

            Dla kogoś, kto nie jest wege-przekonany zapłacenie 30 zł za potrawę np. z owocami morza (które są drogie) jest OK, ale już 30 zł za podobną potrawę z samymi warzywami to jest oburzające. NIE dlatego, że taka osoba nie może wydać 30 zł, bo może. Tylko nie uważa, żeby to jedzenie było aż tyle warte.
          • kora3 Re: różnice w diecie 08.05.15, 14:09
            Kopciuszku - oczywiście masz rację, ze większość dań bezmiesnych można zrobić w wersji wegańskiej dość łatwo - wystarczy nie użyć do ich masła, mleka, śmietany, sera, jajek itd. Rzecz w tym, ze w takim wydaniu całkiem sporo dań niekonieczne musi być smakowo zbliżone do oryginału. W dodatku weganie często jak widze nie używają wcale soli, co mnie p0rzykładowo ich potrawy czyni niejadalnymi.
      • vi_san Re: różnice w diecie 05.05.15, 10:41
        Jak dla mnie sprawa wygląda następująco:
        - Chłopak spróbował wegańskich dań, stwierdził, że mu nie smakują, poza tym są dużo droższe niż "normalne" [czytaj "mięsne"] jedzenie.
        - Pani nie pisze, czy [skoro chłopak "się poświęcił" i spróbował jej wege jedzenia poszłaby z nim na wspaniały, krwisty stek. Śmiem wątpić.
        - Pan nie wzbrania się przed CHODZENIEM do wege restauracji. Nie chce tylko jeść czegoś, czego nie lubi i co muu nie smakuje.

        Pani ewidentnie usiłuje "wymóc" na partnerze przejście na wege - a to źle wróży związkowi. Bo nie da się być "trochę" ideologicznym - albo się jakąś ideę uznaje [i o nią walczy], albo nie i wówczas niech nie zawraca głowy. Rzuca się w oczy przede wszystkim roszczeniowa postawa pani [inna kwestia, że ma pełne prawo chcieć by jej pan akceptował i współpracował w jej gustach kulinarnych]. Ale skoro to dla niej jest aż tak ważne, niech powie panu uczciwie "Nie jem i nie będę jadła mięsa, i nie wyobrażam sobie, by po wspólnym zamieszkaniu w naszej lodówce zalegała padlina!" - wówczas pan ma szansę w miarę szybko i jeszcze w miarę bezboleśnie wymiksować się ze związku z wege.
      • klawiatura_zablokowana Re: różnice w diecie 05.05.15, 18:52
        >Szczerze mowiac to widze dwa wyjscia - albo on stara sie przystosowac albo sie rozstajecie.

        Ależ oczywiście, że ON! Przecież nie autorka wątku! big_grin
        Doczytaj zresztą niżej, jak entuzjastycznie zareagował pan na oczekiwania wegańskiej dziewczyny...
        • fragile_f Re: różnice w diecie 07.05.15, 15:41
          Gdyby to chlopak byl wege a dziewczyna miesozerna - moja rada bylaby identyczna. Dla autorki weganizm jest wyborem z ktorego nie zrezygnuje, dla jej faceta jedzenie miesa to cos, co moze poswiecic.

          W druga strone (ona zaczyna jesc mieso dla niego) to po prostu nie dziala.
          • minszelka Re: różnice w diecie 07.05.15, 17:42
            fragile_f napisała:

            > Gdyby to chlopak byl wege a dziewczyna miesozerna - moja rada bylaby identyczna
            > . Dla autorki weganizm jest wyborem z ktorego nie zrezygnuje, dla jej faceta je
            > dzenie miesa to cos, co moze poswiecic.
            >
            > W druga strone (ona zaczyna jesc mieso dla niego) to po prostu nie dziala.

            Bez sensu. Skąd wiesz, że dla niego jedzenie mięsa to coś, co można poświęcić? Np. ja bym dla żadnego mężczyzny (kobiety zresztą też) nie zrezygnowała z mięsa. Po prostu uznałabym, że mięso, które bardzo lubię i którego jem dużo, to coś naturalnego i skoro druga strona tego nie akceptuje, nie ma sensu być ze sobą. Oczywiście sama bym nigdy nikogo nie zmuszała, aby dla mnie zaczął jeść mięso. Niestety weganie i inni wegetarianie są na ogół bardzo mało tolerancyjni i próbują nawracać oraz zmuszać innych. Dlatego zwykle się ich nie lubi i nie mają znajomych poza swoim kręgiem. Co do rady dla autorki wątku, to faktycznie nie ma sensu być z osobą, której stylu życia nie akceptujemy (tak, jak ona nie akceptuje, że jej chłopak je mięso). Dobrze się stało, że się rozstaliście.
            • kopciuszek83 Re: różnice w diecie 08.05.15, 14:43
              minszelka napisał:

              > Niestety weganie i inni wegetarianie są na ogół bardzo mało tolerancyjni i prób
              > ują nawracać oraz zmuszać innych. Dlatego zwykle się ich nie lubi i nie mają zn
              > ajomych poza swoim kręgiem.

              Noooo, to jest bardzo duże uogólnienie. Sama jestem mięsożerna, ale mam wśród znajomych kilkoro wegetarian (wegan nie), którzy ani nikogo na siłę nie próbują przechrzcić na swoją dietę, ani nie robią cyrków, gdy ktoś przy nich je mięso. Naprawdę jedzenie jest w gronie towarzyskim chyba najrzadszą przyczyną kłotni wink
          • wuika Re: różnice w diecie 11.05.15, 14:16
            Skąd taki wniosek? Niejedzenie mięsa to wybór, a jedzenie mięsa to co?
    • cankszysza Re: różnice w diecie 05.05.15, 12:45
      Dziękuję wszystkim za rady, wszystko już nieaktualne sad(( Dzisiaj rano odbyliśmy rozmowę, on mnie zostawił sad Ryczę od rana w pracy nic mi się nie chce. Przepraszam za zawracanie głowy moimi głupimi problemami.
      • morgen_stern Re: różnice w diecie 05.05.15, 15:55
        Przykro mi, ale na przyszłość szukaj partnera wyznającego podobne wartości, mającego podobne upodobania. Inaczej zawsze będzie pod górkę.
        • kiwas Re: różnice w diecie 05.05.15, 22:13
          Dokładnie tak.
          Przed moją obecną narzeczoną miałem wegetariankę. Trochę mniej było zachodu niż z weganką, ale i tak "było nam nie po drodze"
          Ja jestem bardzo mięsożerny, muszę niemal codziennie coś mięsnego wszamać, a ona głównie zielone. Mieszkaliśmy razem przez 3 tygodnie. Nie dało się dłużej, ale to też kwestia filozofii. Innego podejścia do życia.
          więc może dobrze się stało smile
          teraz mam cudowną narzeczoną, z którą jedzenie burgerów i krwistych steków jest jak gra wstępna! wink
    • kora3 Re: różnice w diecie 08.05.15, 13:41
      Moim zdaniem masz niewłaściwe podejście do tematu. Jedzenie wegańskie jest bardzo specyficzne. Miałam okazję jesć kilka razy i mnie, jako wegetariance z wieloletnim "stażem" to także nie smakuje. Szanuję poglądy innych, wymagam, by szanowano moje, także te dot. jedzenia, ale nie katowałabym kogoś jedzeniem,. które mu nie smakuje, ani sama bym katowana być nie chciała.
      Trudno by ten gość zamawiał cos poza napojami, skoro mu to totalnie nie podchodzi.
      Jak wspomniałam - jedzenie wegańskie jest naprawdę b. specyficzne. Wegetarianin bez problemu zje coś w "mięsnej" restauracji,. bo zawsze się znajdzie jakaś sałatka choćby, czy bezmięsne danie inne. Z kolei w wegetariańskiej restauracji "miiesny" klient także znajdzie cos na ząb. Weganin w zasadzie musi się ograniczyć do wegańskich restauracji, a w tym rzadko jest coś zjadliwego dla nie-weganina. Sytuacja zatem wydaje się patowa, choć gość próbuje jakoś ją rozwiazac - towarzyszy Ci do restauracji, ale sam jada wcześniej. Nie jest to wcale niegrzeczne z jego strony wg mnie. Niegrzeczne jest Twoje oczekiwanie, że będzie jadł to co Ty.
      Skoro Ci to przeszkadza to po prostu nie umawiajcie się na jedzenie, tylko sprędzajcie wspólny czas inaczej
      • allegra1002 Re: różnice w diecie 08.05.15, 14:21
        Trzy posty wyżej jest już "po herbacie". pan zrezygnował nie tylko z wegańskich posiłków ale i z narzeczonej-weganki wink
        • kora3 Re: różnice w diecie 08.05.15, 14:32
          nie zauważyłam - sorry
          • mim_maior Re: różnice w diecie 08.05.15, 14:39
            Ale porada może się pani przydać na przyszłość smile
            Swoją drogą, gdyby w wegańskich restauracjach podawano kapustę z grzybami czy inne wigilijne dania (które u mnie w domu były właściwie wyłącznie wegańskie - dopiero teraz to widzę! poznałam kuchnię wegańską zanim to było modne! hipster level master), to pewnie i nieweganie mogliby coś tam czasem przekąsić.
            • kora3 Re: różnice w diecie 08.05.15, 14:56
              A dasz sobie jak to mówią głowę uciąć, że Wasze wigilijne dania były wegańskie? Mam na myśli to, czy jesteś pewna, ze przygotowujące te dania osoby nie używały do ich "produkcji" żadnych składników odzwierzęcych? Oczywiście wierze, ze to możliwe, ale chyba raczej rzadkie u nie -wegan.
              • aqua48 Re: różnice w diecie 08.05.15, 15:12
                kora3 napisała:

                > A dasz sobie jak to mówią głowę uciąć, że Wasze wigilijne dania były wegańskie?

                U mnie w domu do wigilijnych potraw używa się w obfitości ryb, masła, miodu, śmietany i jajek. Żaden weganin by tego nie ścierpiał smile
                • kora3 Re: różnice w diecie 08.05.15, 15:58
                  toz właśnie to miałam na myśli smile - jasne, ze do kapusty z grochem i grzybami nie daje się jajek, czy śmietany, ale już masło jest całkiem prawdopodobne. Barszcz jest postny, czyli bezmięsny, ale także nie wyklucza się masła, czy smietany. Uszka do barszczu mają nadzienie bezmiesne, ale na ogół do ciasta na nie używa się jajek. Stąd można powiedzieć, ze polskie potrawy wigilijne są raczej wegeariańskie, ale na pewno nie w wersji oryginalnej w każdym razie - wegańskie.
                  Na tym w ogóle polega cały z braku lepszego słowa "problem" z kuchnią wegańską i dostępnością dań wegańskich poza restauracjami o takim profilu.
                  Bezmięsne dania są w niemal każdym miejscu, natomiast już takie w których nie użyto żadnych produktów odzwierzęcych - niekoniecznie. .
                  • kopciuszek83 Re: różnice w diecie 08.05.15, 16:12
                    kora3 napisała:

                    > jasne, ze do kapusty z grochem i grzybami n
                    > ie daje się jajek, czy śmietany, ale już masło jest całkiem prawdopodobne.

                    Oj, to chyba nie w klasycznym przepisie.
                    Jeśli już, to olej lniany, ale ja akurat robię kapustę z grzybami bez grama jakiegokolwiek tłuszczu (i jest to przepis bodajże z książki p. Ćwierciakiewiczowej albo jakiejś innej bardzo wiekowej książki). Tylko musi być solidna porcja grzybów, które podczas gotowania wydzielają charakterystyczną maź dającą potrawie "poślizg" niczym olej.


                    > Barszcz jest postny, czyli bezmięsny, ale także nie wyklucza się masła, czy smieta
                    > ny.

                    Barszcz ze śmietaną to nie prawdziwy barszcz wink
                    A serio: klasyczny barszcz jest tylko i wyłącznie z buraków i ewentualnie na wywarze (bulionie) z innych warzyw.

                    > Uszka do barszczu mają nadzienie bezmiesne, ale na ogół do ciasta na nie uż
                    > ywa się jajek.

                    No właśnie nie. Tradycyjne ciasto na uszka to tylko mąka rozdrabiania z ciepłą wodą i solą.


                    > Bezmięsne dania są w niemal każdym miejscu, natomiast już takie w których nie u
                    > żyto żadnych produktów odzwierzęcych - niekoniecznie. .

                    A co do tego się zgadzam. Nie można mieć pewności, jak w restauracji zostało przygotowane ciasto na pierogi czy makaron, ale zawsze można zapytać.
                    • kora3 Re: różnice w diecie 08.05.15, 16:35
                      Kopciuszku, ale ja się z Tobą zgadzam, że wymienione dania można robić bez użycia jakichkolwiek odzwierzęcych produktów i być może tak własnie Ty np. robisz - ale nie jest to najprawdopodobniej bardzo powszechne, bo nie jest podyktowane choćby w przypadku potraw wigilijnych - względami religijnymi. Ma być bez miesa i jest, a już takie niuanse, jak jajka do ciasta na uszka, czy ich brak zalezą od upodobania, nawyku wyniesionego z domu, tradycji regionu itd.

                      Co do tego, ze można spytać - masz rację tylko na ogół w normalnych restauracjach ciasto na pierogi robione jest tradycyjnie, czyli z użyciem jajek. Poza tym pozostaje kwestia nadzienia - także wegetariańskie nadzienia do pierogów powstają na ogół z użyciem produktów odzwierzęcych - sera, masła (np. do zrumieniania cebulki, czy przyprażenia kaszy) i dla weganina - klapasad
                      Pozostaje mu tylko jakaś bezmięsna sałatka. Dla wegetarianina z klasycznych - no problem - grecka, ale ona nie dla weganina - odpada. Oczywiście zawsze można poprosić o "zmontowanie" jakiejś salaty z produktów tylko roślinnych, ale ja miałam na myśli możliwości wyboru czegos z karty.
                • kopciuszek83 Re: różnice w diecie 08.05.15, 16:02
                  aqua48 napisała:

                  > U mnie w domu do wigilijnych potraw używa się w obfitości ryb, masła, miodu, ś
                  > mietany i jajek. Żaden weganin by tego nie ścierpiał smile

                  No ale chyba nie do wszystkich?
                  Wigilijny kompot z suszonych sliwek - ani grama składników odzwierzecych.
                  Kapusta z grzybami - takoż
                  Barszcz z uszkami - jw.

                  A to pyszne potrawy (ok, przynajmniej ja bardzo lubię smile)
                  • aqua48 Re: różnice w diecie 08.05.15, 16:10
                    A proszę:

                    -Wigilijny kompot z suszonych śliwek - nie gotuję, bo nikt nie lubi.
                    -Kapusta z grzybami - ja robię pierogi z kapustą i grzybami - do ciasta idą jajka, cebulka do farszu jest podsmażona na maśle. Oraz kulebiak z ciasta drożdżowego z kapustą - do ciasta idą jajka, masło i mleko oraz farsz taki jak do pierogów - z cebulką na maśle.
                    -Barszcz z uszkami - na wywarze warzywno-rybnym, do ciasta na uszka - jaja, do farszu grzybowego ubite na sztywno białko.
                    -Kluski z makiem - do klusek jajko, do maku miód i masło.

                    Weganin u mnie na Wigilii się nie pożywi...
                    • kopciuszek83 Re: różnice w diecie 08.05.15, 16:15
                      aqua48 napisała:

                      > do ciasta idą jajka, cebulka do farszu jest podsmażona na maśle.
                      > -Barszcz z uszkami - na wywarze warzywno-rybnym,
                      > do ciasta na uszka - jaja, do farszu grzybowego ubite na sztywno białko.

                      > Weganin u mnie na Wigilii się nie pożywi...

                      No fakt, u Ciebie nie smile
                      Ale u mnie już jak najbardziej, oczywiście z wyjątkiem karpia i śledzia smile
                      • aqua48 Re: różnice w diecie 08.05.15, 16:25
                        kopciuszek83 napisała:

                        > No fakt, u Ciebie nie smile

                        Aaa u mnie jeszcze jest kutia. Z miodem i słodką śmietanką. A do barszczu w pierwszy dzień świąt dolewam wywar spod szynki smile
                        • kopciuszek83 Re: różnice w diecie 08.05.15, 16:32
                          aqua48 napisała:


                          > Aaa u mnie jeszcze jest kutia. Z miodem i słodką śmietanką. A do barszczu w pie
                          > rwszy dzień świąt dolewam wywar spod szynki smile

                          Antywegańska świntucha z Ciebie wink
                          • kora3 Re: różnice w diecie 08.05.15, 16:50
                            smile - widzisz Kopciuszku - przykład Aquy pokazuje to, co chce przekazac. Niemal każdą potrawe bezmięsną, której podstawy nie stanowią jaja oraz mleko i przetwory mleczne da się przygotować w wersji wegańskiej, tylko, ze nie każdemu w takiej wersji musi to smakować i w tym jest sedno.
                    • kora3 Re: różnice w diecie 08.05.15, 16:39
                      ja nie znam żadnego kompotu, który zawiera produkty odzwierzęce - serio smile
                      Natomiast moja mama moczy w mleku grzyby do kapusty oraz te na zupe (jeśli danego roku jest zupa grzybowa) - zatem JUŻ UZYWA produktu odzwierzęcego. Wiadomo, ze się tego mleka potem nie używa do niczego innego, ale mleko było smile
                      • wuika Re: różnice w diecie 11.05.15, 14:20
                        Może w gotowaniu wpaść jakaś mucha wink
              • mim_maior Re: różnice w diecie 09.05.15, 22:44
                Nic sobie nie dam ucinać, ale akurat w mojej rodzinie (pochodzącej z Wileńszczyzny) tradycja wigilijna nakazywała zrezygnować całkowicie z produktów zwierzęcych. No, może oprócz miodu w kutii. Niemniej u mnie w domu rodzinnym kutii już nie jadano, a reszta dań była ściśle wege. Żadnych jajek, masła, mleka. Chyba że zdechły robal w grzybach, no to faktycznie, weganin mógłby mieć problem... Tak więc od dzieciństwa zdarzało mi się jadać wegańskie potrawy i to nie tylko w Wigilię ale także w środę popielcową i Wielki Piątek, bo wtedy też nie jadano u nas niczego odzwierzęcego (oprócz oczywiście miodu, podstępnie odebranego niewinnym pszczołom).
                • aqua48 Re: różnice w diecie 11.05.15, 13:36
                  mim_maior napisała:

                  > Nic sobie nie dam ucinać, ale akurat w mojej rodzinie (pochodzącej z Wileńszczy
                  > zny) tradycja wigilijna nakazywała zrezygnować całkowicie z produktów zwierzęcy
                  > ch. Zdarzało mi się jadać wegańskie potrawy i to nie tylko w
                  > Wigilię ale także w środę popielcową i Wielki Piątek

                  A ryby? Nie jada się wtedy w Twojej rodzinie tradycyjnie ryb?
                  • mim_maior Re: różnice w diecie 11.05.15, 14:53
                    Dziś się już jada, (#tacynowoczesni) ale nadal bez jajecznej panierki i takich tam. Choć z dzieciństwa niezbyt sobie przypominam ryby w ogóle, albo nie było, albo nie lubiłam i wyparłam. Nie wykluczam, że w Wigilię były śledzie (no, pewnie były) i tego jednego weganin by nie tknął, rzeczywiście. Poza tym biednym zamordowanym śledziem to jednak wegańska kuchnia była. Całkiem smaczna.
                    • mim_maior Re: różnice w diecie 11.05.15, 14:58
                      Teraz, jak sobie nad tym porozmyślałam, to może tych ryb tradycyjnie nie było (ino śledź może), bo moi przodkowie to niezbyt zamożni chłopi i ryba na wigilię za droga była? Latem to się pewnie jakieś ryby łowiło, ale zimą pewnie nie, albo rzadko, bo w pobliżu jezior nie było, ani stawu we wsi. Potem, po wojnie, jak ryby były łatwiej dostępne, to może się nie jadało na Wigilię, bo tradycji nie było? Nie wiem, ale to ciekawe.
    • nowamama2 Re: różnice w diecie 08.05.15, 21:10
      Ja nie widze w tym nic dziwnego. Facet zamawia jednak cokolwiek co może przełknąc w restauracji.... Przecież nie musicie chozic do tych restauracji codziennie...
    • cetherena Re: różnice w diecie 08.05.15, 22:12
      cankszysza napisała:

      > on powiedział, że nie ma zamiaru jadać w tych miejscach, bo po
      > prostu tego nie lubi a poza tym uważa, że jest zbyt drogo. Kto tu ma rację na
      > gruncie dobrego wychowania?

      Wyobraźmy sobie odwrotną sytuację.
      Gdyby chłopak napisał: moja dziewczyna, weganka, nie chce nic jeść w knajpie ze stekami. Jem steki sam. Ona pije tylko herbatę. To straszne. Co na to SV?, zapewne od razu zostałby określony jako nietolerancyjny despota ograniczający kobiecą wolność wyboru diety wink
      • morgen_stern Re: różnice w diecie 11.05.15, 12:47
        Cóż, to jednak nie jest to samo. Mięsożerca je także warzywa oprócz mięsa, weganka nie je żadnych produktów odzwierzęcych, więc gdzie tu analogia? Wegańskie potrawy są może specyficzne, ale twierdzenie, że spożywający mięso nic tam nie przełknie to bzdura. Chyba że prezentuje postawę "nie jem trawy", ale to już jest fanatyzm.
        • vi_san Re: różnice w diecie 11.05.15, 13:12
          Wegańskie dania SĄ specyficzne w smaku i nijak się mają do smaku mięsnych dań. Skoro chłopak poszedł z panną do wybranej przez nią restauracji, spróbował i stwierdził, że mu nie smakuje - czemu niby powinien się zmuszać do "przestawiania" na odpowiadającą jej dietę? Moja siostra jest wegetarianką - gdy przychodzi do nas na obiad zawsze dbam, by dostała "normalny" pełnowartościowy posiłek bezmięsny - my wówczas jemy to co ona [tu moje lenistwo na jaw wychodzi - nie chce mi się gotować dwóch obiadów a dania wegetariańskie są smaczne]. Ale to jest "od czasu do czasu" - na codzień jesteśmy mięsożerni. Nie wyobrażam sobie codzienności osób prezentujących dwie tak różne postawy - weganka ideologiczna + zadeklarowany mięsożerca. A przede wszystkim nie wierzę w ideową wegankę, która "nikogo nie nawraca". Zresztą już z postu założycielskiego widać, że ONA nie ma zamiaru ani o włos ustąpić i pójść na rękę chłopakowi, natomiast oczekuje, że on będzie tańczył jak ona mu zagra. Poza tym nie odpowiedziała: czy idąc z nim do restauracji "mięsnej" zamawia coś do jedzenia? Jestem pewna, że nie, najwyżej wypije coś, co na pewno nie miało kontaktu ze zwierzęciem. A równocześnie oczekuje, że chłopak będzie zamawiał coś co mu nie smakuje, płacił za to dużo drożej i nie wiem, cieszył się jej łaskawym towarzystwem?
          Zresztą autorka już napisała, że chłopak oznajmił, iż do siebie nie pasują i oddalił się w niebyt.
          Weź też pod uwagę, że dla wielu mięsożerców danie bezmięsne raz na jakiś czas może ujdzie, ale jednak "konkret" to dopiero stek. A w restauracji wegańskiej kiedyś byłam i nie "potrawy wegańskie są MOŻE specyficzne" tylko są zdecydowanie specyficzne i zdecydowanie nie każdemu muszą smakować. I, owszem, może i być tak, że mięsożerca nie znajdzie tam nic, co by mu smakowało. A nie widzę racjonalnego powodu, dla którego facet miałby się umartwiać w imię idei panny?
          • morgen_stern Re: różnice w diecie 11.05.15, 13:28
            Moim zdaniem wystarczyłaby odrobina dobrej woli i na pewno dałby radę coś przełknąć. Zakochany facet-mięsożerca zjadłby nawet wegańskie danie raz na jakiś czas i korona by mu z głowy nie spadła, zwłaszcza że składniki są przecież jadalne? Straci przytomność, zasłabnie? Chyba że idzie do knajpy i musi się "nażreć", to już inna sprawa. Ten najwyraźniej nie był tez zakochany, więc i poświęcenia było dla niego już za wiele.

            Jem mięso, ale przeraża mnie ogrom niechęci i pogardy, jaką się w podobnych wątkach wylewa na wege. Dziewczyna nikogo tu nie uraziła, jest delikatna i wyważona, czego nie można powiedzieć o wielu wypowiedziach w wątku. Za to jest dużo współczucia dla biedulka, który nie może zjeść swojej porcji mięsa i CIERPI, bo przecież warzywa to nie jedzenie. To dość typowe - mam kilku znajomych wege, żaden/ żadna z nich nie atakuje mięsożerców, za to zatwardziali mięsożercy prześcigają się w "dowcipnych" uwagach na temat jedzenia trawy i prawdziwego jedzenia.
            • vi_san Re: różnice w diecie 11.05.15, 16:48
              A nie przyszło ci do głowy, że chłopak idąc do restauracji nie ma ochoty "czegoś tam w siebie wmuszać"? Np. ja nie lubię owoców morza, i szlag by mnie jasny trafił gdyby mnie ktoś zabierał co tydzień do knajpy z owocami morza i zachęcał do ostryg: "Ale zjedz, dobre, zdrowe, blablabla". Nie lubię, wiem, że mi nie smakuje, czemu mam się zmuszać? Bo ktoś chce? Chłopak nie protestował przeciwko chodzeniu z panną do restauracji wege. Spędzał tam z nią czas. A że zamówienie ograniczał do jakiegoś napoju, bo WOLI zjeść mięsne danie?
              I nie, zapewne ani nie straciłby od jedzenia wege życia, anie nawet przytomności. Po prostu nie sprawiłoby mu to przyjemności. Być może jego uczucie nie było dość silne. A może to jej uczucie było za słabe, żeby z nim zjeść stek?
              Nie wylewam jadu ani pogardy na nikogo. Nawet na założycielkę wątku, mimo, że się z nią nie zgadzam. Nie przypominam sobie, bym napisała o niej cokolwiek obraźliwego, złośliwego czy uwłaczającego. Nie współczuję też biednemu misiowi, bo i nie ma czego - zwłaszcza, że rozwiązał sprawę zanim się na dobre zaczęła.
              Też mam w otoczeniu kilkoro wege [siostra], ale jak ognia unikam wegeterrorystów. Normalni wegetarianie, którzy po prostu preferują jakiś tam styl kulinarny ani mnie ziębią ani grzeją. Jednak oszałamiająca większość "nawróconych" wegetarian ma w sobie zacięcie neofity - "to nie ważne czy kto słucha, my wrzeszczymy mu do ucha", na ich porządku dziennym są teksty o ścierwojadach, mieszkaniach śmierdzących padliną, trupiarni w lodówce itp. I takich - jak najszybciej eliminuję z mojego otoczenia. Normalny wegetarianin, który nie usiłuje mnie w żaden sposób indoktrynować - może u mnie liczyć na normalny posiłek, skomponowany z "jadalnych" dla niego produktów.
    • czoklitka Re: różnice w diecie 11.05.15, 13:20
      A chodzisz z nim do mięsnych? Pewnie nie? Czego Ty chcesz, gdyby chłopak chciał od razu zaproponowałby, że do wegańskich masz chodzić sama bez niego. A tak to jeszcze chce, aby Tobie było miło z jego towarzystwa. I się nie dziw chłopakowi, najwyraźniej dla niego wege jest dla niego nie do przełknięcia i nie powinno to Ci przeszkadzać.
      • morgen_stern Re: różnice w diecie 11.05.15, 13:29
        Przeczytaj wątek, zanim odpowiesz. Juz jest po sprawie.
        • czoklitka Re: różnice w diecie 11.05.15, 14:18
          dzięki za tę jakże (nie)istotną informację.
          • morgen_stern Re: różnice w diecie 11.05.15, 14:54
            Skoro lubisz pisać bez sensu, to już jakby nie mój problem smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka