Chciałabym zapytać Was na ile uważacie a niegrzeczne/nietaktowne dostrzeganie luk i nieścisłości w relacji kogoś kto naprawdę dużo przeszedł?
Kiedyś, dawno temu wpadła mi w ręce publikacja dotycząca wspomnień więźnia jednego z obozów koncentracyjnych. Traktowała ona o tym, że wspomniany były więzień musiał się cokolwiek pomylić w swoich wspomnieniach, bo miejsce gdzie miał się znaleźć po wyzwoleniu obozu było po prostu niemożliwe. Pisał to inny współwięzień tego obozu bynajmniej nie zarzucają tamtemu świadomego kłamstwa tylko raczej luki w pamięci. Ktoś to skomentował, że nie powinno się poddawać w wątpliwość tego co mówi osoba, która tak wiele przeszła ....
Wspomnienie tamtej sytuacji wróciło do mnie teraz niedawno, gdy miałam okazję rozmawiać o książkach i publikacjach sławnej modelki i ambasadorki ONZ W. Dirie. Parę osób biorących udział w dyskusji zwróciło uwagę na pewne rzekłabym nieprawdopodobne rzeczy przedstawione w jej książkach i publikacjach oraz na brak konsekwencji. Szło przede wszystkim o obrzezanie syna po własnych przejściach, ale także o to, że nieprawdopodobne wydawało się by 3- letnia dziewczynka, a tyle miała mieć w wieku obrzezania pamiętała tyle szczegółów z tego strasznego wydarzenia. No, ale ok, mogła to widzieć później przy obrzezaniu innej dziewczynki i w pamięci pozostało jej jako jej własne wspomnienie. Ale już w to, że będąc jeszcze młodszą dyskutowała w temacie z siostrą dochodzącą do siebie po "zabiegu" i pamiętała przebieg tej rozmowy doprawdy trudno uwierzyć i jakoś to wytłumaczyć. Do tego szczegóły tego rodzaju, że dziewczynie władającej pewnie jednym dialektem somalijskim właściwym koczownikom udało się w ogromnym ludnym mieście jakim było Mogadiszu odnaleźć krewnych, szczególnie mało wpływową siostrę od ręki, bo była doi niej podobna zakrawają na SF. No i jeszcze parę drobnych hmm innych rzeczy typu takiego, że ojciec Waris miał nigdy nie widzieć miasta, a matka miała pochodzić i wychować się w stolicy (jak się zatem poznali???) o uciec z nim na pustynię, że babka obrażona na matkę Waris miała nigdy nie odwiedzać córki na pustyni jako i reszta rodziny, ale wszyscy natychmiast rozpoznali w Waris krewną (a nigdy jej nie widzieli podobno) itd.
W rozmowie uczestniczyła Somalijka od lat mieszkająca i żyjąca w PL i ona przyznała, ze to raczej mało prawdopodobne. Ale koledze, który poza innymi przedstawiał te fakty bardzo się dostało

Że niby krytykuje osobę, która dużo przeszła i wiele zrobiła. Nie krytykował, tylko wskazywał na nieścisłości, dokładnie tak samo, jak niektórzy miłośnicy sagi o Harrym Potterze wskazują na nie omawiając ulubiona lekturę. Zdaniem niektórych dyskutant "zbezcześcił" ofiarę eksmodelki, czepia się i zachował b. niegrzecznie, bo to są nieistotne szczegóły. Jasne, dla samej idei Waris i jej walki nie sa istotne, ale co niegrzecznego w tym, że zwrócił na nie uwagę?
A Wy jak sądzicie? Wypada rozmawiając o lekturze autobiografii mówiącej o tak dramatycznych sprawach zwrócić uwagę na takie nieścisłości, czy to już nietakt?