matylda1001
19.04.18, 00:09
Moja dużo młodsza koleżanka z pracy zapytała mnie dziś co sądzę o następującej sytuacji. Otóż od czasu do czasu zapraszana jest wraz z mężem i synkiem - niemowlakiem na niedzielny obiad do teściów. Zapraszana jest również siostra męża z dziecmi w wieku przedszkolnym. Teściowa zawsze określa dokładnie godzinę spotkania więc koleżanka zjawia sie punktualnie. Gdy wchodzą do pokoju nikt nie siedzi przy stole. Teściowa zaprasza, więc siadają z mężem ale tylko we dwoje. Teściowa przynosi z kuchni dania tylko dla nich bo okazuje się, że wszyscy już zjedli "bo przyjechali wcześniej i byli głodni". Czasami dla odmiany bywa tak, że młodsza część rodziny je razem a babcia nie siada z nimi do stołu bo "nie jest głodna więc zje później". Innym razem teść prosi żeby mu jeszcze nie nakładać na talerz bo zje jak się skończy coś tam, co właśnie ogląda w TV. Koleżanka mówi, że nie pamięta kiedy w trakcie takiego rodzinnego obiadu wszyscy siedzieli przy stole jednocześnie a ona źle się czuje w tej sytuacji bo w jej rodzinnym domu było zupełnie inaczej i nie może się przyzwyczaić do takiego lekceważenia. Mężowi to raczej nie przeszkadza i broni rodziny, twierdzi, że ludzie bliscy nie muszą bawić się w Wersal. Z kolei koleżanka uważa, że tu nie chodzi o Wersal ale o elementarne podstawy dobrego wychowania. Ja przyznałam jej rację a Wy co o tym myslicie?