Zainspirowało mnie to, co ktoś wynalazł autorstwa pana Krajskiego traktujące, ze jak się drugą połowę przyłapie in flagranti to należy po prostu wyjść i za czas jakiś omówić sprawę przy herbacie.
Nie jestem, jak wiecie fanem Krajskiego, ani nie uważam go za eksperta. Tu jednak wg mnie - ma rację.
Uprzedzając - zdaję sobie sprawę , ze wdrożenie tej porady w życie może być, ba na ogół jest bardzo trudne, ale nie zmienia to faktu, że jest to w takim momencie po prostu najlepsze wyjście, głownie dlatego, ze najrozsądniejsze.
I nie chodzi bynajmniej o to by przyłapanej parze swoją obecnością nie czynić dyskomfortu

, tylko o to, żeby przede wszystkim - ochłonąć i dać sobie czas na dalsze kroki.
Zrobienie karczemnej awantury, czy rękoczyny mogą przynieść chwilową ulgę emocjom, ale mogą też być opłakane w skutkach. Pomijając już niesmak po poniżeniu się w takiej sytuacji, a gwałtowna reakcja typu płacz, wyrzuty są ponizające czy nam sie podoba, czy nie - mozna komuś w ogromnych nerwach zrobić krzywdę i potem niestety za to odpowiadać
Dlatego tu akurat uwazam, że to co radzi Krajski, a także to co z psychologicznego punktu widzenia jest najkorzystniejsze jest po prostu najlepszym, acz jak wspomniałam trudnym do rozegrania zapewne rozwiązaniem.
No, ale z tego pomysłu kilka osób solidnie się wyśmiało, jak zatem Wy uważacie- co w takiej sytuacji zrobić najlepiej?