minniemouse
22.11.19, 01:50
Ponieważ niezwykle zaskoczyły mnie wypowiedzi w sąsiednim wątku,
chciałam Szanowne Grono poprosić o opinie czym dla nich jest "Sztuka Konwersacji", jaka spełnia role i kiedy właściwie się ja stosuje?
Mnie bowiem w domu zawsze uczono ze to bardzo nieładnie pozwalać/dopuszczać aby ktokolwiek, kogo widzimy w naszym towarzystwie, siedział badz stal samotnie, ponieważ a/taka osoba moze czuć się zażenowana, moze jej być przykro, badz/i głupio, i b/świadczy to o nieudolności gospodarzy ze nie potrafią właściwie zadbać o gości. Bo samotny gość to zaniedbany gość.
I w tym własnie celu istniała sztuka konwersacji, której moich rodziców uczono jeszcze w szkole. Mnie już nie, ale mnie tę umiejętność - wraz z instrukcja jak i kiedy używać - przekazali rodzice.
Zasadami głównymi sztuki konwersacji to a/prawie wcale nie mówić o sobie, b/opowiadać, ale i zadawać pytania, c/starać się wychwycić co najbardziej interesuje naszego interlokutora i starać się wprowadzić go w ow temat tak, by sam z chęcią więcej mówił niż my. to proste abc zapewni "rozerwanego" i zadowolonego gościa.
Teraz, zasadnicze pytanie - ale po co tak się wysilac? - no własnie..
Pomijając tak oczywisty fakt jak: żeby gość się nie nudził, to przede wszystkim dlatego żeby nikt nie czul się źle: samotny, zignorowany, ostracyzowany, niezręcznie, głupio, było mu wstyd itp. Bo człowiek jest zwierzęciem stadnym i ma potrzebę bycia "included" (włączenia) w tym stadzie. Szczególnie jak jest się 'nowym'. Chyba każdy z nas wie jakie to nieprzyjemne czuć się pominiętym badz odrzuconym.
A takie własnie mozna odnieść wrażenie, nieprzyjemne, jeśli np w grupie wszyscy wesoło trajkoczą i nagle, gdy zostaną trzy osoby, rozmawiają wyłącznie miedzy sobą, ignorując trzecia.
Kilka wskazówek jak prowadzić small talk
small talk
ST - przyjemność czy trudna sztuka?
Minnie