kora3
12.02.20, 11:52
Sytuacja taka: są sobie trzy koleżanki Ania, Mania i Frania. Chętnie spędzają razem czas przy okazji wspólnego hobby od kilku lat. Mania z pół roku temu poznała fajne towarzystwo, z którym spotyka się regularnie w pewnym lokalu. Idac tam kolejny raz zaproponowała Ani i Frani, by z nią poszły. Frania chętnie się wybrała, Ania odmówiła. Frani tamto towarzystwo przypadło do gustu, jako i Mani, zatem też sie tam regularnie z Manią pojawia. Obie panie jeszcze kilka razy proponowały Ani, by sie z nimi wybrała, ale za każdym razem odmawiała. Przestały zatem proponować. Ostatnio Ania wyraziła żal, że "mają teraz wspólne nowe towarzystwo, a ją pomijają". Mania i Frania zbaraniały - wszak proponowały Ani kilkukrotnie by sie z nimi wybrała, ale nigdy nie chciała. To przestały proponowac - oczywiste. Ale skoro Ani zmieniła zdanie, to mogła SAMA przecież zapytać, czy moze się z nimi wybrać - nie pytała. Ania stwierdziła, że wczesniej odmawiała , bo nie mogła skorzystać z zaproszeń, ale nieładnie ze strony kolezanek, że przestały proponować, a sama sie przecież nie będzie wpraszała.
A jak Wy sądzicie? Czy jesli ktoś regularnie odmawia to nalezy nadal proponować, bo inaczej się "wyklucza", czy też przestać proponować? I drugie pytanie: czy jesli ktoś cały czas odmawiał i już się mu nie proponiuje, wypada takiej osobie w bliskich relacjach samej powiedzieć" a może tym razem bym sie z wami wybrała"?