Dodaj do ulubionych

palenie papierosów

06.01.06, 22:59
Nareszcie doczekaliśmy się czasów, że w miejscach publicznych to palacze mają
wydzielone miejsca, a nie osoby niepalące.

Ja należę do osób dosłownie nienawidzących dymu. Jak poczuję dym to po prostu
dostaję wścieklizny - po pierwsze od razu zaczyna mnie "drapać" gardło, po
drugie potem przez cały dzień śmierdzę tym dymem.

Problem - nie wiem jak to jest z zakazami palenia na wolnym powietrzu w
niektórych miejscach. Słyszałam, że na przystankach nie powinno się palić. I
oto mi właśnie chodzi. Nie jestem jakąś szczególną złośnicą, żebym zabraniała
ludziom palić w parku, ale na przystanku? Wygląda to tak - przystanek mały,
często zatłoczony, 3/4 osób to palacze. Z każdej strony czuję podmuch wiartu
z dymem papierosowym. Rezultat - to ja jako osoba niepaląca lawiruję między
ludźmi w poszukiwaniu przestrzeni na otwartym powietrzu, która byłaby wolna
od dymu. A to przecież palacze powinni się oddalać na taką odlgłość, żeby do
nikogo nie dotarł dym. Strasznie mnie to denerwuje, zwłaszcza, że na takich
przystankach mam przyjemność stać kilka razy na dzień. Mam ochotę zwrócić tym
osobom uwagę, że mnie przeszkadza to ich palenie. Chyba się kiedyś na to
odważę, ale zapewne mnie zlinczują. Czy ktoś ma tak samo?!!!
Obserwuj wątek
    • karolina_29 Re: palenie papierosów 07.01.06, 18:56
      Ja mam tak samo. Ale nie walczę, bo nie widzę szans powodzenia.
      Scenka w pracy:
      Szef do koleżanki: Chyba Pani nie będzie przeszkadzało, jak zapalę?
      Koleżanka do szefa: no trochę będzie ...
      Szef: (zapala)
      • buba011 Re: palenie papierosów 07.01.06, 20:18
        gdyby> Koleżanka do szefa:Będzie! Bardzo dziekuje, że nie będzie Pan palić.smile
        Szef: (?)
        Do dnia dzisiejszego nie spotkałem osoby palącej, z poczuciem taktu,
        niesamolubnej. Tak, wierzę że takie osoby isnieją, ale osobiście nie znam.
        Ja też, jak Ty Karolino, nie walczę, lecz postępuje jak powyżej, w co trzecim
        przypadku, aż sam się dziwię, pomaga(!)
        buba
        • kora3 :) 08.01.06, 15:49
          ubo .. musze Cie poznać, by zmienić Twój stereotyp, niewąpliwie wynikający z
          doświadczenia sad
          Faktycznie sporo ludzi ma w nosie innych, nie tylko wsród palaczy sad Porażające
          . Sama pale, ale nIGDY tam gdzie nie wolno, NIGDY bez zachęty (np. u znajomych
          niepalących, którzy sami mówią : wiemy, ze palisz, pal u nas mozna) NIGDY przy
          dzieciach, chorych, babkach w ciązy - nawet w przedziale dla palacych. Dziwi
          mnie i martwi inna postawa, tak samo zreszta, jak agresywnych niepalących (też
          są), którzy idą do restauracji, wybieraja sale dla palacych i caly zcas zrzedza,
          że sie pali. Przyznasz,ze to juz przegięcie ? Rozumiem w pociagu - popdróz, może
          długa i nie ma innych miejsc, ale w knajpie ? Chyba faktyzcnie robia takie coś,
          zeby sobie pogadać o "złych " palaczach. A nawiasem mówiąc to brak kultury chyba
          nie jest zależny od tego zcy sie pali. No, ale zweryfikujesz, przy ewentualnym
          poznaniu wink
          • buba011 Re: :) 08.01.06, 23:56
            Korciu!
            -kobieta do mężczyzny: największy ból jest przy porodzie
            -mężczyzna: widocznie nikt, jeszcze nie kopnął Panią w j...a
            podobnie wygląda relacja palący - niepalący. Mówi się też, że: ... bogaty nigdy
            nie zromie biednego, do niedawna myślałem, że tak jest i kropka. Biedny, też
            nigdy nie zrozumie bogatego. Są wyjątki...gdy postanowi być bogatym.
            Marie von Ebner-Eschenbach powiedziała "Syci niewolnicy są najzacieklejszymi
            wrogami wolności". Ja bym parafrazował, w związku z omawianym tematem...Ci co
            przestali(niewolnicy) palić są największymi wrogami palących.
            -Czy jesteś w 100% przekonana, że gdy niepalący, zachęca Cię do palenia w swoim
            domu, robi to szczerze(?), czy następuje "wymiana"?
            Nie znam odczuć palących, ponieważ tego etapu, jeszcze nie przeszedłem.
            Natomiast takie niedoskonałości ludzkie jak: egoizm, kalkulacja, zawiść,
            wygodnictwo są mi znane. Bardzo mnie miło, że to właśnie do mnie, Korciu,
            napisałaś, wszak ja, jak i mój wpis, jesteśmy dalecy od radykalizmu w stosunku
            do palących. Co się dzieje w stosunkach międzyludzkich najlepiej jest
            obserwować i dochodzić, dlaczego? Poczytamy następne posty, zobaczymy?
            pozdrawiam buba wink
            • kora3 Re: :) 09.01.06, 01:00
              Hmmm bo ja wiem, czy szczerze smile Myślę sobie, ze tak, bo ja o to nie proszę,
              uznajac, ze nie wypadałoby ... Nie zdazra mi sie "proponować', ze sobie zaple w
              domu niepalącego. Znam natomiast kilkoro niepalących, ktorzy np. przyzwalają na
              palecie w domu podczas imprezy, choc normalnie - nie. Uznaja, ze skoro zaprosili
              gości palących to powinni się na ten jeden wieczór poświęcić. Mam koleżanke,
              ktra ma urodzinki latem i jak robi impre to palacych zaprasza (nie wygania) już
              na wstępie na "dymka" na duży balkonsmile Co kraj to obyczaj.
              W przypadku wiekszych imprez uważam jednak, ze trzeba sie psowiecić ze
              wszsytkim, przynajmniej troche. Uważam urządzanie wesel np. wegetariańskich, czy
              bezalkoholowych za nietakt, mimo, ze nie jestem miłośniczka miesiwa, ani gorzaly
              (wolę piwko, albo dobre winoi raczej w mizernych ilościach). Wydaje mi sie
              jednak, ze robienie imprezy li tylko pod swój gust, nie licząc się z
              zaproszonymi goscmi to afront dla nich. Oczys\wiście ta uwaga na marginesie, bo
              z paleniem jest troche inaczej niz z pzrekonaniami do alkoholu, czy miesa -
              palenie bierne także szkodzi.
              • karolina_29 Re: :) 15.01.06, 15:23
                > W przypadku wiekszych imprez uważam jednak, ze trzeba sie psowiecić ze
                > wszsytkim, przynajmniej troche. Uważam urządzanie wesel np. wegetariańskich,
                > czy bezalkoholowych za nietakt

                Hm, a ja nie smile
                Podobnie jak urządzanie balu przebierańców, gdzie warunkiem wejścia jest
                przebranie się. Żadnego nietaktu ani tym bardziej afrontu w takiej sytuacji
                nie widzę. Każdy może urządzić taką imprezę, jaką chce, a zaproszony, który bez
                drinka lub kawałka mięsa nie ma ochoty się bawić, ma pełne prawo nie skorzystać
                z takiego zaproszenia.
                • kora3 Re: :) 16.01.06, 16:46
                  karolina_29 napisała:

                  > > W przypadku wiekszych imprez uważam jednak, ze trzeba sie psowiecić ze
                  > > wszsytkim, przynajmniej troche. Uważam urządzanie wesel np. wegetariański
                  > ch,
                  > > czy bezalkoholowych za nietakt
                  >
                  > Hm, a ja nie smile
                  > Podobnie jak urządzanie balu przebierańców, gdzie warunkiem wejścia jest
                  > przebranie się. Żadnego nietaktu ani tym bardziej afrontu w takiej sytuacji
                  > nie widzę. Każdy może urządzić taką imprezę, jaką chce, a zaproszony, który bez
                  >
                  > drinka lub kawałka mięsa nie ma ochoty się bawić, ma pełne prawo nie skorzystać
                  >
                  > z takiego zaproszenia.

                  Oczywiście, że moze nie skorzystać smile Tylko, ze np. nieskorzystanie mozę tudziez
                  być poczytane, jako gruby nietakt. Jasne, bal przebierańców, to co innego smile nie
                  musisz iść i już, jak nie masz ochoty sie przebać, ale już np. na wesele
                  chrzesniaka, jeśli prosi wypada iść, prawda?
                  Pewnie, ze mozna się obejśc bez mięsa (ja sie obchodzę doskonale) big_grin czy wódki
                  (Też sie obchodzę) na imprezie, a nawet w skrajnych przypadkach bez jedzenia i
                  picia w ogóle smile
                  Ale z drugiej strony, czy jeśli na stole jest mieso, to wegetarianin MUSI jesc?
                  Przecież z reguły jest kupa sałatek i takich dań, ze spokojnie "bezmięsny"
                  wybierze coś dla siebie. Tak samo z alkoholem, czy trzeba pić, bo jest ? No nie
                  ...Ja po prostu uważam, ze trzeba szanowac ludzi, których sie zaprosiło i
                  sprawić, by czuli sie dobrze, a nie skrepowani moimi zasadami ztywienia, czy
                  picia alkoholu, czy np. muzycznymi gistami. Jedna z moich koleżanek zrobiła
                  weselisko smile na jazzowo smile dla siebie i paru znajomych - nam było super, ale
                  ciocie, babcie itepe. nudziły sie jak mopsy i pzreklinały w duchu orkiestrę. No
                  i czy na tym to polega ? Czy powinni cały zcas ciąć ten jazz? A jeśli tak, to po
                  co było tę starszyznę i młodź nie przepadającą za jazzem zapraszać ? Uważam, że
                  taktowniej byo wynająć takich muzyków, co umieliby zagrac i na jazzowo i
                  standardy i pobawiliby sie i jedni i drudzy ...
    • mietowe_loczki Re: palenie papierosów 08.01.06, 16:56
      Na przystankach zawsze znajdzie się ktoś, kto zapali. Nie ma najmniejszego
      sensu zwracać uwagi, bo ile razy to zrobisz, zanim sobie uświadomisz, że to
      syzyfowa praca?

      Ciekawostka - u mnie na uczelni jest zakaz palenia, od mniej więcej dwóch
      tygodni. Nic się nie zmieniło - dalej jesteśmy podtruwani. Rektor musiał wydać
      taki zakaz, więc go wydał. Niestety nie ma nikogo, kto mógłby ten zakaz
      egzekwować. Władze wiedzą, że ludzie i tak palą, ale że studenci są traktowani
      jak święte krowy, cierpimy nadal.
    • 3nele Re: palenie papierosów 08.01.06, 17:29
      Wysmiewamy Niemcow, ze maja na wszystko przepisy i do tego klapki na oczach, bo
      sie do tych przepisow stosuja...
      Jak u nas wyglada egzekwowanie jakichkolwiek przepisow - kazdy wie. Na dodatek
      jeszcze /u wiekszosci/ ta pseudo duma narodowa, ze nam nikt nie podskoczy i MY
      sobie nie damy nic powiedziec i narzucic z gory. Na mentalnosc spoleczenstwa
      pracowaly pokolenia, trudno to teraz zmienic, choc nie jestesmy juz
      dluzej "blok wschodni" lecz "europa".
      Na szczescie nie mam problemu z palaczami na codzien, ale jak pomieszkuje w
      bloku i krztusze sie dymem w windzie, po sasiedzie, ktory oszczedzil domownikow
      i zapalil dopiero za progiem do tej windy wsiadajac, albo dym wali szybem
      wentylacyjnym i wlazi do mojej lazienki, bo nastepny kulturalny "w pokoju nie
      pali", to mi sie wirtualny noz w kieszeni otwiera.
      Pozdrawiam wszystkich niepalacych.
      • matysia_k Re: palenie papierosów 08.01.06, 19:41
        p mnie to niemiłosiernie denerwuje jak na przystanku siądzie sobie yaki facecik
        i bucha tym dymem, a najgorzej jak leje deszcz- nie mozna wysciubic nosa bo
        pada i chce sie czlowiek schronic pod wiata . a ten? nie ruszy doopy,żeby
        wyjsc chociaz na skraj przystanku ,zeby z wiatrem ulkastywało,tylko roznosi sie
        to po całym przystanku i dusi.Bede zwracac uwage bo mnie to wkurza.
        • alex_koz Re: palenie papierosów 08.01.06, 22:16
          a ja jako palacz dodam, ze zawsze sie pytam na przystanku czy moge zapalic (jak
          sa tam raptem 2-3 osoby - bo jak wiecej to nie pale) i przewaznie moje pytanie
          budzi zdziwienie, ech
          • mietowe_loczki Re: palenie papierosów 10.01.06, 09:36
            A po co pytasz? Na przystanku jest bezwzględny zakaz palenia.

            I jeszcze jedno - jak jest więcej niż 2-3 ludzi, wtedy ich podtruwasz? Czy
            tylko nielogicznie sformułowałaś swoje zdanie?
            • mietowe_loczki Re: palenie papierosów 10.01.06, 09:37
              Taa, przyganiał kocioł palaczowi ... Miało być 'mniej,' a nie 'więcej.'
            • alex_koz Re: palenie papierosów 11.01.06, 11:05
              nie bylabym tego taka pewna, czy akurat we wszystkich miastach w Polsce jest
              bezwzgledny zakaz palenia na przystankach, a jezeli czekam na pustawym
              przystanku ( bo daleko od centrum, albo pora pozna) to moglabym zakazem sie nie
              przejmowac

              a wiem, ze jak jest wiecej niz 2-3 osoby na pewno ktos mialby cos przeciw, wiec
              nie pale
    • till2 Re: palenie papierosów 10.03.06, 19:12
      Tez mam tak samo. Palacze sa strasznie niekulturalni i nie szanuja osob
      niepalacych sad
      • alex_koz Re: palenie papierosów 11.03.06, 09:18
        moze nie generalizuj.
        • kora3 Otóż to :) 13.03.06, 16:30
          Niekulturalnie SĄ niektórzy ludzie bez wzgledu na to, czy palą, czy nie ...
          Znam kilka osób palących zachowujących sie jak u siebie zawsze i wszęzdie oraz
          kilka takich samych niepalących. To, że ktos pali nie swiadczy wcale o tym, że
          robi to tam gdzie nie wolno palić, złośliwy jest i w ogóle smile Ciekawe, ze
          kuluralnych palaczy niepalący po prostu NIE ZAUWAŻAJĄ i skupiają się na tych,
          którzy zachować się nie umieją przy czym ochoczo wydają opinie o wszystkich, to
          niepowazne smile
          Na tej zasadzie mogłabym ja pogeneralizować i wysunąc teze, ze niepalący sa to
          pieniacze i zrzedy- najpierw ochoczo ida na impreze,albo do knajpy z palaczami,
          a potem caqły czas zrzedza. albo jeszcze gorzej : wsiadają do przedziałów d;la
          palacych w pustych niemal pociągach, których to mprzedziałów jest raptem 2 na
          cały wagon, żeby się kłócić, "mdleją" w salach restaurtacyjnych gdzie WOLNO
          palić "zaczadzeni" podczas, gdy mając do dyspozycji salę dla niepalących
          wybrali tę dla palących, głosno komentują DOROSŁYCh ludzi palacych w miejscu
          dozwolonym - słowem znajduja przyjemność w dreczeniu palaczy. Ze wszystkimi
          przypadkami opisanymi spotkałam się osobiście lub byłam bezposrednim ich
          świadkiemsmile mimo to nie mam generalnego przekonania, ze niepalący to zrzedy i
          pieniacze smile Ot po prostu ludzie niektórzy palą, a inni nie, a jak się
          zavchowują- kulturalnie, czy nie , zalezy od ich poziomu, a nie od poziomu
          nikotyny we krwismile
      • leda10 Re: palenie papierosów 14.03.06, 17:14
        ja niestety palę, ale najczęsciej u siebie i w dodatku na balkonie. Jeżeli
        jestem ze znajomymi w pubie i jest ktos niepalący, zawsze pytam, czy mogę
        zapalic. Zdarza się, że slyszę odpowiedź odmowną i wtedy wychodzę na zewnątrz,
        lub rezygnuję z papierosa
        • dirgone Re: palenie papierosów 21.03.06, 15:16
          Nie przeszkadza mi,jak ktoś pali w swoim domu. restauracje i knajpy są dla mnie
          częst zmorą, bo co mi z tego przychodzi, że stolik dla palących jest AZ dwa
          stoliki dalej od mojego? i tak ten dym do mnie leci. No ale to też potrafię przeżyć.
          Najgorsze jest chodzenie po otwartej przestrzeni. Nauczyłam się kontrolować
          wdechy i wydechy, żeby mijąjąc palaczy nie wciągać ich dymu do płuc. Gorzej, jak
          natykam się na nich znienacka (na przykład wychodząc ze sklepu, gdy grupka
          palaczy stoi przed samymi drzwami). O przystankach to już nie wspomnę, bo zawsze
          stoję daleko,a potem lecę na złamania karku do autobusu - wiadomo, palaczowi
          niepalący nie śmierdzi.
          I to głupie gadanie "przecież ja tylko jednego, od jednego nie umrzesz". A ja
          mam jedną astmę i własnie umrzeć mogę.
          • wenus_z_marsa stereotypy 21.03.06, 19:06
            nie podoba mi sie dzielenie ludzi na dwa typy: kulturalnych, wrazliwych
            niepalacych i chamskich, guboskronych palaczy. sama pale, ale robie to tak, aby
            absolutnie nikt nie odczuwal dyskomfortu zwiazanego z moim nalogiem smile jesli
            pale na przystanku, co owszem, zdarza mi sie, to nie pale pod wiata, ani nawet
            3 metry obok, tylko najzywczajniej ide sobie w plener (tak tylko, zeby w razie
            czego dobiec do autobusu), przy znajomych pytam czy moge, i nigdy nie pale w
            czyims miekszaniu kiedy wiem, ze wlasciciele sami nie pala. ostatnio, jadac
            pociagiem, usiadlam w przedziale dla palacych - kiedy wyjelam papierosa dwoch
            panow bardzo sie oburzylo - wyjasnilam im uprzejmie, ze moge zrobic im te
            przyjenosc i wyjsc do przedzialu obok, ale nastepnym razem, powinni poszukac
            przedzialu dla niepalacych.zyj i daj zyc innym - to wystarcza smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka