Jak reagujecie na

24.10.06, 14:35
rozmaite gafy innych?
Nie ukrywam, że natchnał mnie watek o kapciach .. smile A zwłaszcza to o
niezezwalaniu gościowi na zdjęcie butów smile Jak to kulturalnie zrobić, by
goscia nie urazić ...
Ja mówię "Prosze nie zdejmować butów" ale na tym koniec ...Pzreciez nie
powiem komuś ,z e to jest niezgodne z SV, niekulturalne itepe.

To samo dotyczy "smacznego", "na zdrowie" sama tak nie mówię, ale kiedy
usłysze to nie pouczam delikwenta o tym, ze tego sie nie mówi ...Raz jeden mi
się zdazryo w kolećeńskim gronie .. smile Znajoma zwróciła mi uwagę smile,z e nie
powiedzialam komuś "na zdrowie" i nie jestem kulturalna .. wiec powiedziałam
jej, ze tego sie nie mówi i to własnie jest gafa, a cudzej niedyspozycji sie
nie eksponuje i tyle. Ale jesli ktoś mnie nie atakuje to niby jak osobę mało
znaną, lubianą nawet i ogólnie sympatyczną pouczyć, ze źle robi ?

Z jednej strony przydałoby się i wyszłoby jej na dobre przecież, ale z
drugiej ..Poczuje sie niezrecznie...
    • khaki3 Re: Jak reagujecie na 24.10.06, 16:22
      Jesli jest to bliska dla mnie osoba delikatnie daje do zrozumienia i wyjasniam
      co zrobila zle, jesli jest to obca dla mnie osoba nie ingeruje w jej zachowanie.
      Jesli poczua mnie obca osoba przepraszam za swoja gafe, i dziekuje za pouczenie.
      • zettrzy Re: Jak reagujecie na 24.10.06, 16:42
        > Jesli poczua mnie obca osoba przepraszam za swoja gafe, i dziekuje za
        pouczenie

        aby na pewno?
        teorie rzeczywiscie wykulas na blache, szkoda ze praktyka kuleje
      • kora3 Re: Jak reagujecie na 28.10.06, 00:46
        no tak smile
        Ale obca osoba pouczywszy Cie i odebrawszy twoje przeprosiny nadal jest
        przekonana, ze robi dobrze zrownoi popelnijąc gafe, jak i pouczając ciebie, ze
        robisz źle gdy robisz dobrze smile
        • turzyca Re: Jak reagujecie na 28.10.06, 03:08
          Zaproponujecie lepszy sposob reakcji?
          Bo stestowalam, ze jak ktos mi zwraca uwage, ze jestem zle wychowana, to
          poinformowanie, ze zwracanie uwagi tez jest brakiem wychowania, jest znakomitym
          sposobem albo na ostra klotnie albo na obrazone zamilkniecie, co w przypadku
          pani z autobusu mi nie szkodzi, ale w innych przypadkach owszem.
          • zettrzy Re: Jak reagujecie na 28.10.06, 04:04
            dlatego najlepszym sposobem na gafe jest szczegolny rodzaj spojrzenia, ale tego
            nie da sie oddac przez klawiature... niestety
            dziala w 300% wypadkow
            • turzyca Re: Jak reagujecie na 28.10.06, 20:40
              Nie w 300%, tez stestowane. Sa osoby spojrzenioodporne. (Cos jak osoby
              aluzjoodporne, ktorym prawde trzeba wylozyc wprost slowami, zeby zrozumialy.)
              • zettrzy Re: Jak reagujecie na 28.10.06, 21:46
                aha... ale mnie nie chodzi o spojrzenie tylko SPOJRZENIE, ktore mozna wspomoc
                mowa ciala - lekka zmiana postawy, sposob trzymania glowy, moze lekki gest reka
                (to dziala, bo mowe ciala odbiera kazdy, nawet pies lub idiota)

                odbior aluzji jest zalezny od mozliwosci percepcyjnych odbiorcy, wiec istotnie
                czesto jest to strata wysilku ze strony nadawcy
                • turzyca Re: Jak reagujecie na 28.10.06, 23:03
                  Nie bede sie dalej spierac, tylko pojde przed lustro cwiczyc SPOJRZENIE. Moze
                  moje nie dziala, bo po prostu nie jest wystarczajco wymowne?

                  (Nie wiem czemu SPOJRZENIE kojarzy mi sie z zerkiem Ala C. i jego podopiecznych...)
                  • zettrzy Re: Jak reagujecie na 28.10.06, 23:22
                    jestes na wlasciwej drodze - cwiczenie przed lustrem powinno pomoc
          • kora3 Re: Jak reagujecie na 29.10.06, 19:03
            turzyca napisała:

            > Zaproponujecie lepszy sposob reakcji?
            > Bo stestowalam, ze jak ktos mi zwraca uwage, ze jestem zle wychowana, to
            > poinformowanie, ze zwracanie uwagi tez jest brakiem wychowania, jest znakomitym
            > sposobem albo na ostra klotnie albo na obrazone zamilkniecie, co w przypadku
            > pani z autobusu mi nie szkodzi, ale w innych przypadkach owszem.

            Turzyco poruszasz wazny problem ...

            Po pierwsze smile osobom lubianym wiecej wybaczamy, po drugie trudno dać komuś do
            zrozumienia, ze żle mówi, robi, zachowuje się bez narazanai jego na dyskomfort,
            a nas samych czasem na spór, czasem na milkliwe "łobrazenie sie na śmierć" ...

            Osobie bardzo bliskiej - rodzeństwu, przyjaciołom itepe, o ile nie sa bufonowaci
            uwage zwrócić mozna a nawet TRZEBA. Lepiej, ze przyjaciel, suistra, czy brat im
            powie, ze coś nie tak, niz moze NIKT nie powie, ale za to nijeden sobie pomyśli ...

            Ale obcemu, nawet znajomemu, czy koledze trudniej już zakominikowac gafe
            ...Pewien mój kolega na znajomych mial dobry sposób smile
            nic nie gadał po samym zaistnieniu gafy, ale odczekiwał jakiś czas i w obecnosci
            gafowicza jakby nigdy nic opowiad historyjke " No wyobraźcie sobie, ze patrze, a
            ten gosc pierwszy kobiecie reke podaje ... mało, jeszcze ja pocłował w rekę i to
            na dworze! No mówię Wam zatkalo mnie, bo to wykształcony facet, wydwało mi się,
            ze obyty, a tu taka gafa .. Sam sie zrumieniłem" smile Dodam,z e nie móiwł o kims
            znajomym w tym gronie tylko o wirtualnym koledze np. smile W 98 proc. dziala smile
    • kora3 Inna sprawa, gdy 29.10.06, 19:13
      gafa nie jest tylko gafą i nie tylko swiadczy o nieobyciu gafowicza, ale sprawia
      przykrosć innym ...
      Czasem jest całkiem zupełnier i całkowicie niezamierzona i temu kto ją strzelił
      natychmiast bardzo przykro.

      Kiedys podczas moich urodzin zjawił się mój przyjaciel, który dosłownie z
      tydzień wcześniej przyłapał swojego kumpla ze swoja narzeczona w sytuacji
      bardziej jasnej niz niedwuznaczna. Było to w 2 miesiace przed ich slubem sad
      wiadomo, ze sie szerszemu gremium nie "chwalił" zaistniałą sytuacja, wiedziałam
      o tym ja i jeszcze pare osób ... ale ścisłe grono przyjaciół, a na urodzinach
      byli tacy co ich razem znali, a nie wiedzieli ... Moja kuzynka nieświadoma
      biedaczka zaczela podpytywac gdzie jego narzeczon, boi miała do niej
      pozaurodzinowy interes i liczyla, ze ja u mnie spotka ...
      Sytuację uratował inny mój przyjaciel .... tłukac dwa kieliszki, wylewajac
      szampan i robiąc zamioeszanie smile W miedzyczsie pod pozorem pomocy w kuchni
      wywlekłam kuzynke i powiedziałam ,z e to nienjlepszy moment na pytanie o
      narzeczona kumpla i zeby skończyla temat ... Oczywiscie dotarło smile

      Czsem jednak czyjes gafy wynikaja ze wscibstwa, albo są nawet pseudogafami -
      wynikają ze złej woli i niechęci do kogoś ...Nad takimi gafowiczami , przyznam
      .. nie mam litości smile
      • baba67 Re: Inna sprawa, gdy 29.10.06, 20:48
        No wlasnie-
        dobrze, ze przytoczylas te historie-jest doskonala ilustracja dla mojej tezy-ze
        plotkowanie(czytaj dzielnie sie informacjami) o znajomych (o ile nie sa to
        plotki zlosliwe i wyssane z palca)nie jest w zadnym wypadku niezgodne z SV,
        poniewaz uniemozliwia tego tyu sytuacje gleboko raniace osoby zainteresowane.
        Ja interesuje sie osobami z ktorymi dane mi bylo miec do czynienia-bo jesli ktos
        niedawno stracil kogos bliskiego, nie bede opowiadac dowcipow o duchach.


        Jednego nie rozumiem-dlaczego mam porazac wzrokiem osobe, ktora zdejmuje buty
        czy mowi smacznego? Czy to szkodliwe ? Wystawolabym sobie tym swiadectwo
        malostkowej snobki.
        Mozna uzyc spojrzenia, jesli ktos zaczyna zlosliwie mowic o innych powtarzac
        jakies ewidentne brednie, klamie kreci i my jestesmy tego pewni.
        Ale przy 'Dziekuje'???
        • kora3 widzisz Babo .... 29.10.06, 21:07
          Z tym dowiadywaniem się, czy dzieleniem informcjami sprwa jest delikatna...

          Poniekąd masz rację, bo gdybym ja wówczas powiedziala mojej kuzynce, jak jest u
          mojego przyjaciela i jego narzeczonej, to pewnie ona by o nia nie zapytała ...
          Fakt. Ale z drugiej strony - ja nie mówiłam, bo to sprwa bardzo osobista i jak
          mi sie wydawało nie do omwiania w szerszym gronie, tym bardziej, ze ój
          przyjaciel zna moja kuzynke i jeśli chciałby się jej także zwierzyc toby to
          zrobił ...

          Niestety ale to są własnie przykre sytuacje, których nie sposób uniknać sad
          Mieszkam ob\ecnie z dla odmoich dawnych znajomych i z niektórymi mam kontakt
          naprawdę badzo sporadyczny (tzn. jak jestem u rodziców i na nich po prostu
          wpadne przypadkiem). ostatnio spotkalam koleżanke, z która jeszcze zanim
          wyjechałam tu gdzie mieszkam i tak miałam sporadyczny kontkt, bo od dawna juz
          nie mieszkam z rodzicami, a ona jest ich "osiedlowa" sasiadką, znamy się z
          podstawówki. Zapytalam co słychac u jej babci sad Pani, którą znałam ..
          Usłyszałam "Zmarła rok temu" ... moglam jedynie powi\edzieć "Przykro mi" i
          zmienic temat sad

          Z kolei nawet życzliwe zainteresowanie sprawami innych moze sie spotkać z
          odbiorem przeciwnym do zamierzonegosad Po prostu ktos uzna nas za osobe wścibską,
          niekulturalna, nietaktowną ...Ja jednak mam zasadę, ze jeśli ktos o czyms nie
          mówi to raczej nie pytam ani jego, ni innych nie staram sie naciagac na
          szczegóły. Oczywiscie podany przez ciebie przykład ze smiercia kogoś to co
          innego. W śmierci kogoś nie ma nic wstydliwego, czy do ukrywania samego tego
          faktu. niezrecznie jest natomiast rozwijac ten temat "A na co zmarł/ła?" "A
          kiedy?"...Rozmawiac mozna wówczas, gdy bioski zmarłego sam chce mówić na ten
          temat, po prostu sie wygadać.
      • baba67 Re: Inna sprawa, gdy 29.10.06, 20:57
        Straszny snob ten Twoj znajomy.Bosh...co za koszmar..w reke caluje...reke
        kobiecie podaje...no koniec swiata niedlugo.Prawdziwa gafa jest wtedy, gdy sie
        komus sprawi przykrosc, to co napisalam to sa niezrecznosci towarzyskie, a
        zachowanie Twojego kolegi nie budzi mojej sympatii.Bufon i tyle.
        • kora3 Re: Inna sprawa, gdy 29.10.06, 21:15
          baba67 napisał:

          > Straszny snob ten Twoj znajomy.Bosh...co za koszmar..w reke caluje...reke
          > kobiecie podaje...no koniec swiata niedlugo.

          Alez bbo .. własnie - nie ...smile On celowo przejaskrawił swoje swięte oburzenie
          przy znajomym, który tak zrobił nieco wczesniej ...smile nie chcial po prostu
          chlopinie wprost powiedzieć "Sluchaj tak sie nie rtobi", ale nie chcial tez by
          tamtem z niewiedzy popełniał sobie na szkode ten bład ciagle.. Stąd udał, ze
          opisuje jakieś tam zdarzenie a zroił to w obecnosci niedwnego gafowicza slowem
          nie wspominając, ze to u niego zuważył .. Wiesz, ze poskutkowało? A obyło isę
          bez niezrecznosci smile


          Prawdziwa gafa jest wtedy, gdy sie
          > komus sprawi przykrosc, to co napisalam to sa niezrecznosci towarzyskie, a
          > zachowanie Twojego kolegi nie budzi mojej sympatii.Bufon i tyle.

          Jak wyżej .. smile

          Pewnie.. naprawdę źle jest wówczas, gdy się komuś zrobi swoją niezrecznoscią
          przykrośc ...Zgadzam sie ..
          Ale kiedy lubiany przez Ciebie znajomy założmy osmiesza sie swoja nieznjomoscią
          pewnych norm przed innymi, a nie chcesz mu zwrócić wprost uwagi na osobnosci, to
          taki fortelik moze podzialac.

          Ten mój kolega nie jest bufonem, bynajmniej .. znam go 20 lat i wiem, że jest
          luzak jakich mało... Ale ten gafowicz to fajny facet, acz troche przeczulony na
          swoim punkcie, wiec uwaga w gemcie prosto w oczy nie wchodzila w gre, a koledze
          byo przykro gdy od innych słyszał o nieobyciu gafowicza, oczywiscie pod jego
          nieobecnosc. Stąd uzył tej metody. Okazała sie skuteczna smile
          • baba67 Re: Inna sprawa, gdy 30.10.06, 11:54
            No moze zle Cie zrozumialam.
            Bo przyklad z tym swietym oburzeniem z powodu drobnej niezrecznosc towarzyskiej
            jest po prostu dla mnie niezrozumialy.
            jesli natomiast chodzi o prawdziwe gafy, takie raniace uczucia innych,to nalezy
            zwracac uwage, a sposob twojego kolegi nie jest zly.

            Co do dowiadywania sie-wszystko trzeba umiec.ja nie mowie o rozpowiadaniu ze
            szczegolami o rozwodzie kolezanki, czy dopytywaniu sie o te szczegoly. Ale
            dobrze wiedziec, ze kolezanka z pracy jest rozwiedziona.Podobnie z innymi
            sliskimi informacjami- niemoznosc posiadania dzieci itp.
            Nie jestem za omawianiem godzinami cudzych spraw, a za udzielaniem prostych
            potrzebnych informacji o ludziach, z ktorymi mamy pracowac, czy z ktorymi mamy
            towarzyski kontakt.
            Oczywiscie w zadnym wypadku nie jestes odpowiedzialna za gafe kolezanki-nie
            jestes wrozka, wszystkiego przewidziec nie mozesz.
            Pozdrawiam
            • kora3 Re: Inna sprawa, gdy 31.10.06, 11:34
              baba67 napisał:

              > No moze zle Cie zrozumialam.
              > Bo przyklad z tym swietym oburzeniem z powodu drobnej niezrecznosc
              towarzyskie
              > j
              > jest po prostu dla mnie niezrozumialy.


              smile Babo ... świete oburzenie nie było naprawdę swiete, a gadka specjalnie
              podkrecona, zeby tak te sytuację odebrał gafowicz i wryła mu sie w pamiec smile

              > jesli natomiast chodzi o prawdziwe gafy, takie raniace uczucia innych,to
              nalez
              > y
              > zwracac uwage, a sposob twojego kolegi nie jest zly.
              >
              > Co do dowiadywania sie-wszystko trzeba umiec.ja nie mowie o rozpowiadaniu ze
              > szczegolami o rozwodzie kolezanki, czy dopytywaniu sie o te szczegoly. Ale
              > dobrze wiedziec, ze kolezanka z pracy jest rozwiedziona.Podobnie z innymi
              > sliskimi informacjami- niemoznosc posiadania dzieci itp.

              No w sumie masz rację ... Rzeczywiscie czasem sie gada prywatnie moedzy sobą
              np. w pracy o różnych rzec zach o mozna nieopatrznie zrobić komuś przykrosc,
              ajk sie jest zorientowany, to sie człek pilnuje smile

              Z drugiej strony .. hmm a 'propos dzieci smile Ja nie ma takowych, ale z wyboru,
              bez podtekstów, po prostu nie chce i nigdy nie chcialam ...Tymczasem czesto
              spotykam sie z pytaniem "Dlaczego nie masz zdieci?" a bywa, ze nim zdąże
              cokoliwek odpowiedziec słysze "Współczuję" big_grin

              Nie wiem czego mi takie indywiduum współczuje smile Raz nie wytrzymałam i za jakis
              czas zagrałam z takim współczującym "A jaki masz samochód" "Nie mam" padłoa
              odp. na co ja grobowym głosem "Współczuję" smile
              • baba67 Re: Inna sprawa, gdy 31.10.06, 12:20

                Dlatego sie tak trzymam tego dowiadywania, bo tak sie zlozylo ze trzykrotnie
                wchodzilam w nowe srodowisko zawodowe (szkola). Naprawde bardzo staralam sie na
                poczatku malo odzywac i jesli to na tematy neutralne, no ale ilez mozna ?
                na zczescie juz po 2 tygodniach spotkalam kolezanke, ktora lubila
                poplotkowaco=i dzieki niej uniknelam mnostwa gaf, bo dowiedzilamsie, ze jedna
                kolezanka niedawno stracila bliska osobe(odpadly moje ulubione dowcipy o
                duchach) druga od dluzszego czasu stara sie o dziecko(zatem unikanie
                pitygtillenia o wlasnym 3 latku), itp. itd.
                Gdyby ta osoba od dzieci natknela sie na kume ktora powiedzialaby jej-a wiesz
                korcia nie ma dzieci, jakos jeszcze nie chce, do denerwujacej Cie sytuacji by
                nie3 doszlo.osobe zorientowana i rozmowna i wydobywalam z niej potrzebne informacje.
                wole narazic sie na miano ciekawskiej niz wyjsc na kretynke.
                a juz do bialej goraczki doprowadzakja mnie ludzie (czesto wlasna rodzina),
                ktorzy maja jakas wiedze,a sie nie podziela bo chca byc dyskretni chorela jasna,
                potem ja pytam o niedawno zmarla ciocie albo o zdrowie meza, zktorym pytana jest
                w trakcie rozwodu.
                prawdziwa mistrzynia w takiej "dyskrecji" jest niestety maja wlasna Mama.
                • baba67 Re: Inna sprawa, gdy 31.10.06, 12:23
                  wcielo mi czesc wypowiedzi-powinno byc: w nastepnych szkolach znajdowalam osobe
                  zorientowana i rozmowna ...
                  • turzyca Re: Inna sprawa, gdy 31.10.06, 13:59
                    Ja bylam wdzieczna, gdy kolezanka prostym tekstem mi wyrabala: K jest z J i nie
                    nalezy mowic przy nich o M, bo zachowal sie wobec nich podle. Drazliwa moze byc
                    tez sprawa N, ktora zerwala z D i jest teraz M. D jest z T. E zerwala z C i
                    poronila.
                    Nie bylo mnie pol roku, pozmienialo sie mnostwo spraw, dzieki temu podsumowaniu
                    (oprocz tego co tu napisalam byly jeszcze tylko pelne wersje imion) nie
                    sprawilam wielu osobom zupelnie nieswiadomie bolu. Bylabym jednak oburzona,
                    gdyby owa kolezanka opisala mi w jaki sposob M zachowal sie wobec K i J, czy jak
                    E zrywala z C. Wtedy to bylyby chamskie ploty.
                • kora3 Re: Inna sprawa, gdy 31.10.06, 14:01
                  baba67 napisał:

                  > > Gdyby ta osoba od dzieci natknela sie na kume ktora powiedzialaby jej-a
                  wiesz
                  > korcia nie ma dzieci, jakos jeszcze nie chce, do denerwujacej Cie sytuacji by
                  > nie3 doszlo.

                  Babo ... tak naprawdę to ta sytuacja mnie nie denerwuje, to raz smile
                  Na pewno byłoby inaczej, gdyby moje "niemanie" potomstwa nie było moim
                  zamierfzeniem, a zbiegiem okolicznosci dla mnie niekorztsnych ...

                  Niemniej, jak uwazam, ze to takie osobiste i bez znaczenia dla kogos, że żadna
                  kuma nikomu o tym nie musi opowiadać, bo po co , na co i w jakimcelu komuś
                  takie info?

                  Nie chce być źlwe zrozumiana .. Nie oburzam sie na pytanie "A Ty Korcia, masz
                  zdieci?" ani nie jest mi przykro, bo i nie ma czemu ..Ale już
                  pytanie "Dlaczego", albo z magla mówienie "Współczuję" uważam za wscibstwo,
                  glupia ciekaowosc, oraz sądzenie bez powodu wg siebie ...
                  • baba67 Re: Inna sprawa, gdy 31.10.06, 21:03
                    Ja tak nie mysle-zakladam, ze to wspolczuje bylo domniemaniem, ze nie mozesz, a
                    nie zlosliwym komentarzem.
                    Znam pare bezdzietnych osob z wyboru na razie, ktore na pytanie o dzieci
                    reaguja nieco nerwowo.Dlaczego ktos zorientowany nie mialby uprzedzic
                    zyczliwych i rodzinnie nastawionych osob, zeby nie zaczynaly tego tematu ? Dla
                    mnie to zadne wscibstwo.
                    Zreszta , moze przemawiaja przeze mnie nieprzyjemne doswiadczenia pseudo
                    dyskrecji w rodzinie.
                    • kora3 Re: Inna sprawa, gdy 01.11.06, 10:18
                      baba67 napisał:

                      > Ja tak nie mysle-zakladam, ze to wspolczuje bylo domniemaniem, ze nie mozesz, a
                      > nie zlosliwym komentarzem.Babo, wybacz, ale nie wydaje Ci sie to aby
                      niekulturalne?


                      wszytsko jedno czym to miało być, gdyby nieposiadanie dzieci NAPRAWDE mnie
                      bolało, byłoby mi bardzo przykro, po usłyszeniu tego głupawego "Współczuje" na
                      zwyczjne "nie, nie mam" z mojej strony ...

                      > Znam pare bezdzietnych osob z wyboru na razie, ktore na pytanie o dzieci
                      > reaguja nieco nerwowo.Dlaczego ktos zorientowany nie mialby uprzedzic
                      > zyczliwych i rodzinnie nastawionych osob, zeby nie zaczynaly tego tematu ? Dla
                      > mnie to zadne wscibstwo.

                      Babo ... masz prwo do swojego zdania smile
                      Niemniej ja uwazam, ze .. po prostu komus nic do tego, ze ktos ma dzieci, albo
                      ich nie ma ...W tej sytuacji, inaczej niz w gafie z pytaniem o samopoczucie
                      zmarłego, którego znalismy a o smierci nie wiemy, przyczyna własnie jakiś
                      niemiłych sytuacji JEST wscibstwo pytajacego, a nie niewiedza. Informacja o tym
                      czy ktos ma dzieci i ile, w jakim wieku i czy zdrowe nie jest z reguły nikomu no
                      niczego potrzebna w znajomosci lxnej i niezbyt zażyłej. Z czasem, gdy znajomosc
                      sie zacieśnia tkie informacje "wychodzą" same ...
                      Tak na dobrą sprawe, powiedz mi tak na serio .. CO i NA CO jest ciekawego w tym,
                      ze jakas tm para nie ma dzieci? Zupełnie nie rozumiem czemu o tym uprzedzać
                      znajomych, no chyba,z e zakładamy, ze sa chamscy ...Owszem .. w sytuacji, gdy
                      wiemy, ze koleżanka leczy się na bezpłodnosc, poroniła itepe mozna wspomnieć
                      znajomym "słuchajcie, niekoniecznie musimy sie przy stole wymienić informacjami
                      o dzieciach" - to całkiem zrozumiałe.. Ale az uprzedzac, ze ludzie nie mają
                      dzieci z wyboru, to zakladanie, ze znajomi sa wscibscy i bedą pytać o takie rzeczy.

                      Nerwowa reakcja ludzi o których piszesz ma całkiem normalne podłoże smile normalny
                      człowiek wychodzi z załozenia, ze pewne rzeczy sa kwestią wyboru, a nie przymusu
                      .. a pytnie o osobiste sprawy jest niekulturalne i swiadczy o braku oglady nawet
                      wsród rodziny, czy bliskich znajomych. Tyle

                      > Zreszta , moze przemawiaja przeze mnie nieprzyjemne doswiadczenia pseudo
                      > dyskrecji w rodzinie.

                      Wiesz ... ja mam mieszane uczucia z tą "pseudodyskrecją" ...Generalnie jestem za
                      tym, by życiem innych nie interesić się na tyle, by strzelac gafy z pytaniami
                      itepe. Wychodze z załozenia, że każdy moze rozmawiac o swoich sprawach z kim
                      chce i ma prawo oczekiwac dyskrecji, nawet w rodzinie...Jane, masz racje,
                      niewiedza moze prowadzic do gaf, zupelnie niezameirzonych, a przykrych, ale z
                      drugiej strony ... im mniej bedziemy ciekawcy, mniej osobostych pytań bedziemy
                      zadwać tym mniejsze szanse na gafe z niewiedzy, prawda ?
                      • baba67 Re: Inna sprawa, gdy 01.11.06, 21:04
                        Tak wydaje mi sie, ze wyrazenie wspolczucia nie znajac osoby jest malo
                        kulturalne-taka pseudo poufalosc. Niemniej w dobrej intencji.

                        Z Twojego postu wynika ze z ludzmi trzeba rozmawiac tylko np o aktualnym
                        program TV albo teorii Darwina, albo polityce.Na pewno obracamy sie wsrod
                        inny6ch ludzi bo akurat w moim srodowisku interesowanie sie innymi (a co tam u
                        Ani slychac, Czy z lepiej juz ze zdrowiem cioci?)jest jak najbardziej na miejscu
                        i swiadczy o wrazliwosci o uczuciach rodzinno przyjacielskich.
                        Niekiedy milych nam ludzi nie widzimy jakis czas.Niekiedy wchodzimy w nowe
                        srodowisko i chcemy zdobyc nwych przyjaciol.
                        Do tego wszystkiego potrzbna jest wiedza o tych ludziach by nie zrazic ich i
                        nie urazic dowcipem nie na miejscu, jakas historyjka brzmiaca dziwacznie w
                        kontekscie czegos, czego nie wiemy.
                        Moze Ty mozesz tylko o Kancie, Kaczynskich enm nowosciach wydawniczych, ja tak
                        nie umiem.Zainteresowania ludzmi nie uwazam za brak dobrego wychowania, wrecz
                        przeciwnie.
                        • kora3 Babo:) 01.11.06, 22:25
                          baba67 napisał:

                          > Tak wydaje mi sie, ze wyrazenie wspolczucia nie znajac osoby jest malo
                          > kulturalne-taka pseudo poufalosc.

                          Niemniej w dobrej intencji.
                          Bbo .. albo gadamy o SV albo o intencjach i dobrych checiach ...ktorymi zreszta
                          wybrukowan jest droga do piekła smile

                          Współczucie wyrazmy w ogóle wówczas, jak mi sie zdaje, gdy ktos INFORMUJE nas o
                          jakims przykrym zdarzeniu, sytuacji w swoim zyciu. No chyba, ze sytuacja jest
                          ewidentna np. podczs pogrzebu, w którym uczestniczymy, choć w takich sytuacjach
                          tez zcasem rodzina zastrzega sobie, ze prosi o nieskładanie kondolencji.

                          Wyraznie współczucia komuś kto nie czuje sie przykro z powodu jakiejś sytuacji
                          stawia go w niezrecznej sytuacji, zas wyrazanie współczucia ZANIM ktos wyrazi
                          swoje emocje w temacie jest gruba gafą.

                          >
                          > Z Twojego postu wynika ze z ludzmi trzeba rozmawiac tylko np o aktualnym
                          > program TV albo teorii Darwina, albo polityce.Na pewno obracamy sie wsrod
                          > inny6ch ludzi bo akurat w moim srodowisku interesowanie sie innymi (a co tam u
                          > Ani slychac, Czy z lepiej juz ze zdrowiem cioci?)jest jak najbardziej na miejsc
                          > u
                          > i swiadczy o wrazliwosci o uczuciach rodzinno przyjacielskich.

                          No wiesz ...nie sadzę, byśmy żyy na innych planetachsmile raczej mamy odmienne
                          podejscie do pewnych spraw, ewentualnie takie mamy wrazenie ...

                          Z ludźmi mozna rozmawiac o wszystkim co ich dotyczy, ale za ich zachetą o ile
                          takowa jest.

                          zresztą z Twoich słow wyżej widać, że sie nie bardzo zrozumiałyśmy.. Niewinne
                          pytania "Co tam u Ani", czy o zrowie cioci sa naprawdę niweinne, ba nawet zcasem
                          zadawane z kurtuazji. kltoś mnam wspominał, ze mu ciotka choruje, to przy
                          następnej rozmowie nwiuzujemy do tego. Swiadczy to o zainteresowaniu rozmówca,
                          zpamiętaniu tego co nam przekazał, a przede wszystkim o życzliwosci.
                          pewnie, mozna i w tkiej sytuacji strzelic gafe, popełnić niektakt, sprawić
                          przykrosć, ale to juz po prostu nieuniknione.

                          Ja mówiąc o nieiteresowaniu sie zbytnio zyciem innych miałam na mysli sytuacje,
                          w których nasze zainteresowanie wyglada po prostu niezdrowo, albo i jest niezdrowe.

                          Z tym sławetnym pytaniem dlaczego ktoś nie ma dziec, a nwet współczuciem, kiedy
                          nikt nie cierpi jest właśnie taka sprawa.

                          Pytania tego typu, choc naturalnie nie tylko w tym temacie, są nie na miejscu i
                          niczemu poza zaspokajaniem swojej ciekawosci bez liczenia sie z innymi , nie
                          służą ..

                          ja wychodze z prostego załozenia ...Jakas para nie ma dzieci = ich sprawa. nie
                          mam zamiaru interesowac się czy nie chcą teraz, czy wcale, czy nie moga itepe.
                          Podobnie nie interesuje sie dlaczego dana para tak szybko wzieła ślub, albo
                          wcale nie wzieła, czemu dała dziecku egzotyczne imię, po co i za co zdecydowała
                          sie na kolejne dziecko, skąd ma pieniądze na zmianę samochodu, ile zarabia ten
                          czy ów, dlaczego nie zmienia pracy itepe. Te wszystkie rzeczy MPOGA znaleźć sie
                          w kregu moich zainteresowań, gdy te osoby bedą chciały ze mną o tym gadać i
                          zwróca sie do mnie o pomoc, rade, wydgadanie sie, pociechę itede.
                          Dopóki tak nie jest mogę zadać własnie zdawkowe pytanie 'Co tam u Ani" i jesli
                          uslyszę " wiesz, rozstala sie z narzeczonym" to nie dopytuję, przyjmuje jako
                          fakt i z Ania nie rozmawiam o tym, chyba,z e sama zaczyna temat. Czy tearz już
                          jaśniej wylożylam o co mi konkretnie chodzi ?

                          > Niekiedy milych nam ludzi nie widzimy jakis czas.Niekiedy wchodzimy w nowe
                          > srodowisko i chcemy zdobyc nwych przyjaciol.
                          > Do tego wszystkiego potrzbna jest wiedza o tych ludziach by nie zrazic ich i
                          > nie urazic dowcipem nie na miejscu, jakas historyjka brzmiaca dziwacznie w
                          > kontekscie czegos, czego nie wiemy.

                          No naturalnie ..Oczywiscie, masz rację!
                          Tyle, ze w mom odczuciu jest tak, ze na początku (np. w nowej prawcy) zwyczajnie
                          poznjemy ludzi i nie musimy szukac zaraz plotkarza, czy gaduly po prostu by nam
                          pozdradzał wszystkie szczegóły smile
                          Zwyczajnei - wszystkiego z czasem dowiadujemy się sami od zainteresowanych, albo
                          i nie smile Pzreciez można na początku niekoniecznie sypać dowcipami o gejach,
                          duchach itepe. Czasem mozna poobserwować ..


                          > Moze Ty mozesz tylko o Kancie, Kaczynskich enm nowosciach wydawniczych, ja tak
                          > nie umiem.

                          nowosci wydawnicze i kant to faktycznie neutralne tematysmile poliyka juz mniej,
                          nie wiesz na zwolennika jakiej opcji trafisz smile
                          Rozmawiać mozna o wszystkim smile le w moim odczuciu lepiej poczekac, az ktos
                          nieznany zacznie mówic o sobie, niz wypytywac .. Tak mam ...jes.i nie zacznie
                          mozna poprzestać na tematach typu : hobby, zainteresowania itepe, aż do czasu aż
                          znajomosc sie rozwinie ..

                          Zainteresowania ludzmi nie uwazam za brak dobrego wychowania, wrecz
                          > przeciwnie.

                          ja też... ale wazne jest, jak owo zainteresowanie odbiorą ci własnie ludzie.
                          Zyczliwe, czy bezpeiczne zainteresowanie o jakim mówisz moze bowiem w nowym
                          srodowisku byc .. pulapką sad

                          Zapytasz np. "A pan Frankowski to singiel?" bo nie widzisz obrazcki, a zapytana
                          oosba, jak sama mówisz sklonna do gadulstwa (najprawdopodobniej nie tylko do
                          ciebie) rozpusci pogłoske "A Baba to sie Frankowskim interesila, czy wolny" smile
                          tymczasem ty pytałas, ot tak, zeby Frankowskiego czasem nie urazić dowcipem o
                          wdowcach, bo moze wdowiec ...

                          Wbrew pozorom Babo, ludzie sporo o sobie mówią ...Zeby sie dowiedzieć, czy ktos
                          jest zonaty wystarczy pogadać z nim kilka razy. jesli tak wczesniej, czy później
                          padnie "A moja żona robi zawsze zakupy w tesco". "mój mąz uwaza, ze to dobra
                          ubezpieczalnia", W szkole naszego dziecka jest to i tamto" "Moi rodzice cos
                          tam" itepe. Jesli ktos o czyms nie mówi, to najprawdopodobnmiej nie chce, by
                          inni, nawet NAJŻYCZLIWIEJ się tym interesowali...
                      • baba67 Re: Inna sprawa, gdy 01.11.06, 21:13
                        To znaczy samo pytanie, czy ktos ma dzieci, kiedy ta osoba o tym nie mowi jest
                        dosc wcibskie, zgadzam sie.Natomiast pytanie do osoby zorientowanej czy dzieci
                        sa jakim sliskim tematem wsrod nowych znajomych nie uwazam za wscibstwo.
                        Wtedy, wiedzac, ze ktos nie moze miec dzieci nie bede opowiadala historyjek o
                        moim dziecku, ktore sa OK wsrod innych szczesliwych matek.Nie bede tez
                        opowiadala historii o kims kto po 20 latach doczekal sie potomka, bo nikt mnie o
                        takie pokrzepienie serc nie prosil.
                        Trzeba okazywac ludziom zainteresowanie, ale nie wlazic z butami, nie ranic i
                        nie wydawac sie natretnym, nawet jesli sie nie ma takiego zamiaru.
                        • kora3 Re: Inna sprawa, gdy 01.11.06, 22:30
                          baba67 napisał:

                          > To znaczy samo pytanie, czy ktos ma dzieci, kiedy ta osoba o tym nie mowi jest
                          > dosc wcibskie, zgadzam sie.Natomiast pytanie do osoby zorientowanej czy dzieci
                          > sa jakim sliskim tematem wsrod nowych znajomych nie uwazam za wscibstwo.

                          Hmmm ... Z kolei wg mnie samo pytanie, moze być i nie byc wscibskie.. ja go jako
                          przykrego, czy wscibskiego nie odbieram. jestyem w wieku, gdy ludzie maja dzieci
                          i samo pytanie, choć ja bym go, przyznaję nie zadala, nie razi. Ze zgrozą myślę
                          o ludziach pytajacych "Dlaczego nie masz?", choc zgroza nie dotyczy mnie. Po
                          prosttu zastanwiam sie co musza czuc osoby, ktore sa tak pytane, a mają z tym
                          problem, lub za soba jkies dramatyczne przezycia.

                          > Wtedy, wiedzac, ze ktos nie moze miec dzieci nie bede opowiadala historyjek o
                          > moim dziecku, ktore sa OK wsrod innych szczesliwych matek.Nie bede tez
                          > opowiadala historii o kims kto po 20 latach doczekal sie potomka, bo nikt mnie
                          > o
                          > takie pokrzepienie serc nie prosil.

                          no i tu racja smile

                          > Trzeba okazywac ludziom zainteresowanie, ale nie wlazic z butami, nie ranic i
                          > nie wydawac sie natretnym, nawet jesli sie nie ma takiego zamiaru.

                          całkowicie sie zgadzam ...choc owo okazywanie zaintresowania moze być naprawdę
                          roznie odebrane, przez róznych ludzi ...
                          • kora3 Jest jeszcze coś .... 01.11.06, 22:47
                            tak mi teraz przyszło do glowy ...
                            popatrz.. jeśli ktos o czyms z Toba nie gafda (ewnetualnie z nimim) to
                            najprawdopodobniej nie ma na to ochoty, wcale, albo na tym etapie znajomosci.

                            sporo ludzi, w tym ja smile uważa, ze pewne rzeczy nalezy w razie zapytania, albo i
                            bez niego oznajmić w sposób naturalny, a to wlasnie po to by nie budziły
                            zbednych emocji, pytań, dociekań i domniemywań smile tym bardziej, gdy nie sa
                            jakieś wstydliwe, czy wagi tajemnicy państwowej smile

                            Swojego czasu sie rozwiodłam, co nie było dla mnie - przyznaje przyjemnoscia,
                            ale też nie było z racji pewnych okolicznosci emocjonalno - zyciowych jakims
                            dramatycznym przeżyciem. W kregu moich znajomych był i jest to fakt znany. w
                            kregu bliskich znajomych i przyjaciół z pewnymi szczegółami (np. szczegółem
                            dlaczego) w kregu dalszych o prostu znany. Zmieniłam wkrótce calkowicie
                            środowisko, po prostu miejsce zamieszkania. naturalnie, ze nie oznajmiałam
                            ludziom na wstepie ' Nazywam sie tak i tak ijestem roziwedziona" smile ale np.
                            zdarzało mi sie opowiadac jakąs historyjke i wtrącić np. ' mój były maz
                            pracował wtedy tu i tu" , albo cuś w tym guscie . Pare razy zdarzyło mi się
                            zapytanie co byo powodem naszego rozstania wprost. pytały osoby, z ktorymi mam
                            tu dosc bliski kontakt i ... mówiłam, nie uwazając tego z awscibstwo. Z czasem
                            dowiedziałam sie, ze mj partner odczuwał te teksty "mój były mąz " jako
                            przykresad Ze w ogole wspominam o posiadaniu eksmęza, ze podkreślam itepe. Dodam,
                            ze nie rozstałam sie z męem z powodu innego mezczyzny, choc zaczeliśmuyy zwiazek
                            przed moim formalnym rozwodem, ale na długo po tym, jak malżeństwo już sie
                            rozpado i nie mieszlalismy razem. ze zdumieniem dowiedziałam sie nawet od innych
                            osób, ze "noe powinnam chwalić sie rozwodem " smile
                            Tymczasem ja mówiłam to wszytki, zeby uniknąć właśnie dociekań. Temat nie był
                            dla mnie przykry, zcy tabu.. Po co ktos miał sie zastanawiać dlaczego mam inne
                            nazwisko rodowe niz "noszone' i jaki jest mój status cywilno - prwny, skoro to
                            ani wstyd, ani tajemnica ?
                            Jka widziszsad też sie to nie sprawdziło ...
                            • baba67 Re: Jest jeszcze coś .... 02.11.06, 09:47
                              Wlasciwie to mamy bardzo podobne podejscie do wszystkiego, tyle tylko, ze ja
                              jestem osoba bardzo rozmowna-moje tematy konwersacyjne z bardo neutralnych moga
                              sie w ciagu 5 min przerodzic w bardzo osobiste.Walcze juz z tym wiele lat,
                              nawet _mam pewne sukcesy smile niemniej prawdopodobienstwo, ze zaczne uchodzic za
                              osobe nietaktowna zwyczajnie przez niewiedze jest duzo bardziej prawdopodobne
                              niz u osoby, ktorapotrafi konwersowac na tematy neutralne zanim sie czegos dowie
                              od osob zainteresowanych, jak to slusznie zauwazylas ludzie sporo mowia o sobie.

                              Mnie potrzebnajest osoba wprowadzajaca(czyli dyzurny plotkarz), innym zupelnie
                              zbedna.
                              Wlos mi sie jezy, kiedy pomysle ilu niemilych dla obu stron gaf uniknelam
                              dzieki plotkarzom wlasnie.Ergo sa potrzebni niektorym ludziom.
                              • kora3 :) Babo ... 02.11.06, 19:45
                                widzę przecie,ze czesto mamy podobne zadnai na rożne tematy smile
                                obie tez staramy sie unikac gaf smile ja badając teren , Ty dowiadujac sie ..mnie
                                moze badanie zawieźć i walnę gafę, ty mozesz wyjsc przez probe dowiedzania sie
                                na ciekawska .. Zwyczajne ryzyko smile
    • e._ Re: Jak reagujecie na 30.10.06, 08:44
      Co do butów, również proszę żeby ich nie zdejmowano i pokazuje, że ja też
      jestem w butach (bo przecież nie przyjmuję zaproszonych gości w kapciach!).
      Co do gaf innych - reaguję gdy dotyczą mnie bezpośrednio, albo miło dając do
      zrozumienia że nic się nie stało albo uspokajając sytuację.
      Co do sytuacji z narzeczoną - tego rodzaju rzeczy zdarzają się dość często -
      zamiast tłuc kieliszki powiedziałabym spokojnie, że "Od pewnego czasu oboje
      spędzają czas osobno, a właśnie, skoro mowa o spędzaniu czasu: wybieram sie
      właśnie na narty (czy ryby, spacer, cokolwiek)do XXX, czy słyszeliście coś o
      tamtejszych warunkach?", pozostawiając dalsze wyjaśnienia na za moment, bez
      świadków.
    • minerwamcg Re: Jak reagujecie na 30.10.06, 10:09
      Zależy od gafy. Jeżeli jest nią powiedzenie smacznego albo zdjęcie butów,
      przechodzę nad nią do porządku dziennego i udaję, że nie widziałam/nie
      słyszałam. Jeżeli jest nią powiedzenie czegoś, co zrobiło przykrość komuś w
      towarzystwie, staram się wyskoczyć z jakąś "rewelacją", która zmieni radykalnie
      temat rozmowy. Wszyscy na ogół są mi za to wdzięczni smile
      A potem w cztery oczy mówię gafowiczowi "nie mów takich rzeczy, bo NN jest
      przykro, a nam głupio". Gafowicz zresztą już wówczas na ogół czuje, że się
      wygłupił.
      Inna rzecz, kiedy chodzi o kogoś najbliższego. Wówczas reaguję od razu i mówię
      po cichu "zapnij marynarkę" albo "nie wspominaj o Kaśce", ale tak, żeby
      słyszała to tylko ta najbliższa osoba.
      • baba67 Re: Jak reagujecie na 30.10.06, 11:57
        Ja tak samo smile
    • minerwamcg Re: Jak reagujecie na 30.10.06, 10:22
      A czy Ty przypadkiem nie manifestujesz zbyt ostentacyjnie swojej niewiary,
      prezentując swoje poglądy każdemu kto chce i nie chce o nich słyszeć? Przecież
      to, czy ktoś chodzi do kościoła czy nie, wychodzi na jaw na ogół dopiero kiedy
      wspólnie spędza się niedzielę czy święto. Nowo poznana osoba w rodzinie nie
      musi od razu wiedzieć, że jesteś niewierząca.
      Zastanów się, czy w tej religijnej rodzinie nie starasz się zbyt ostentacyjnie
      wyróżniać, odcinać, manifestować, słowem, dawać do zrozumienia, że jesteś inna
      (w domyśle lepsza) niż oni.
      • minerwamcg Ooops, przepraszam, to nie ten temat! 30.10.06, 10:25
        Przepraszam bardzo, powyższa notka powinna znaleźc się w temacie "rodzice
        chłopaka a moje poglądy". Nie wiem, co się pochrzaniło, sorry.
Pełna wersja