zmiija
31.03.09, 13:15
Moj syn ma w tym roku komunie. Nie zapraszamy wiele osob, ale
dziadkow i chrzestnych. Mam niestety problem z zona chrzestnego.
Najchteniej wogole nie zaprosilabym jej , bo nie bede ukrywac ze
kobiety nie lubie. Ale tak niewypada. Pojawia sie jednak zupelnie
inny problem zwiazany z jej osoba. Otoz zapraszamy ja na
uroczystosc, ktora wiadomo sklada sie z dwoch czesci. Pierwsza i dla
mnie wazniejsza to uroczystosci w kosciele i dopiero pozniej druga
czesc w domu. Niestety juz teraz wiem, ze zona chrzestnego niechce
pojsc do kosciola. Zupelnie nie wiem po co mi taki gosc, ale czy
jesli ona nie chce byc wtedy w kosciele to czy ja musze sie zgodzic
na to ,zeby zostala u mnie w domu? Nie mam na to ochoty. Kiedy byla
u moich rodzicow, to przylapano ja na przegladaniu cudzych
dokumentow i szuflad , normalnie paranoja. Czy zle bedzie jesli w
takim razie poprosze ja zeby do czasu zakonczenia uroczystosci w
kosciele, nie wiem poszla na spacer, czy zostala w hotelu? To
zdrowa, mloda osoba, na dokladke wierzaca. Ot ma takia zachcianke,
nie uczestniczyc w uroczystosciach koscielnych, zawsze kiedy one
dotycza mnie i mojej rodziny. To samo bylo dotyczy mojego slubu,
chrzcin starszego syna itd. Co robic w takim przypadku?