Kilka czynników złożyło się na to, że wreszcie zdecydowaliśmy się skontaktować
z hodowcą i zacząć poszukiwania:
1. Wesele za nami! Wyszło taniej niż przewidywaliśmy i trochę kasy zostało w
budżecie.
2. Mój mąż dostał pracę, więc finansowa przyszłość wygląda już znacznie
lepiej, niż do tej pory.
3. Praca męża ma charakter w dużym stopniu wyjazdowy, więc będę teraz częściej
sama w domu.
Wszystko to, oraz fakt, że już od dawna marzymy o futrze, sprawiło że w końcu
podjęliśmy pierwszy krok, którym będzie konfrontacja męża alergika z kotami
syberyjskimi. Mamy nadzieję, że plotka o ich hypoalergiczności okaże sie
prawdą... Tylko żeby one jeszcze tyle nie kosztowały

Termin spotkania z
hodowcą nie jest jeszcze znany. Czekamy na e-maila od tej pani:
www.baikalamur.de/
Liczę jednak, że jakoś się to teraz potoczy i może już w listopadzie kopnie
nas zaszczyt zaproszenia jakiejś północnej piękności do domu.
Boję się tylko, że będzie mu/jej samej smutno w mieszkaniu, kiedy ja będę w
pracy. Ale na dwa razy 600EUR to już mnie chyba nie stać

A choć widuję
tańsze ogłoszenia, to jakoś nie jestem przekonana do wiarygodności tych
hodowli. Będziemy jeszcze szukać. Trzymajcie kciuki!