witam sie

17.04.10, 04:13
witam was wszystkich i dziekuje za przyjecie do forum. czytam was
juz od ponad 3 lat, ale jakos nigdy nie mialam smialosci..

mieszkam w Kanadzie i mieszkam z dwoma kotami. Kasiu zostala
adoptowana ze schroniska ponad dwa lata temu jako pieciomiesieczna
panienka. Nie tylko wyciagnela mnie z depresji ale przez ten czas
bardzo sie ze soba zzylysmy. Kasiu jest plochliwa, cichutka ale tez
chetna do zabawy. ( Najbardziej lubi aportowanie jej ulubionej
myszki) Z pewnoscia nie jest to kot nakolankowy. Od kiedy znikam do
pracy na ponad 8 godzin meczylo mnie, ze Kasiu siedzi sama w domu i
sie nudzi. No i pewnego dnia pojechalam do schroniska i po prawie
godzinnej konsultacji dostalalam Rogera. Roger ma 9 miesiecy, jest
kotem bardzo towarzyskim, gadatliwym, spokojnym. No i sie
zaczelo... pierwszy tydzien Roger wspaniale regowal na oburzenie
Kasiu, siedzial spokojnie podczas gdy ona na niego syczala. Po dwoch
tygodniach koty spaly w jednym pomieszczeniu, i coraz bardziej
zmiejszaly dystans miedzy soba. Byly oczywiscie walki, ale bez
najezonej siersci, wiec sie za bardzo nie przejmowalam. Teraz mija
trzeci tydzien i o ile Kasiu calkowicie zaakceptowala Rogera, stara
sie mu matkowac- widze, ze probuje go wylizywac, ale ten jakos nie
za bardzo ma na to ochote. Co gorsza, Roger zaczyna sie na Kasiu
rzucac, a ze wazy przynajmniej poltora kilo wiecej niz Kasiu, wiec
takie "zabawy" koncza sie piskiem i syczeniem i ewentualna ucieczka
kotki. Roger zachowuje sie jak zapasnik wagi ciezkiej, wykorzystuje
swoja wage zeby Kasiu przycisnac do ziemi. Nie moge na to patrzec,
strasznie mi zal kotki, wydaje mi sie tym dokoceniem strasznie ja
skrzywdzilam... Rogera oficjalnie juz adoptowalam i tez nie chce go
oddawac, ale czy ta sytuacja sie jakos unormuje? jak reagowac ( czy
w ogole??). Lapie sie na tym, ze zaczynam na koty krzyczec jak Roger
ja atakuje, ale chyba nie tedy droga...
Prosze, poradzcie, pocieszcie... codziennie ide spac przygnebiona z
powodu mojej decyzji...

dzieki i sorry za przydlugi wstep. Zdjecia kotow wrzuce jak bede
miala jakies przyzwoite zdjecie Rogera. Kreci sie niesamowicie i
wszystkie zdjecia wychodza rozmazane..

Serdecznie pozdrawiam.



    • sootball Re: witam sie 17.04.10, 11:32
      to, co obserwujesz to przepychanki o dominację. Lizanie w tym przypadku jest nie
      tyle "matkowaniem", ile właśnie przejawem chęci dominacji. W końcu powinny to
      pomiędzy sobą ustalić. O ile nie robią sobie nawzajem krzywdy, nie ma co
      interweniować, i tak nie będziesz mogła być zawsze na miejscu. Czy Roger jest
      wykastrowany?
      • emma_woodhouse Re: witam sie 17.04.10, 14:43
        sootball, dziekuje za odpowiedz.
        tak, oba koty sa wykastrowane. Krzywdy sobie nie robia, ale mnie
        serce boli....
        dzisiaj rano Roger nawet nie dopuscil Kasiu do lozka, siedzial pod
        lozkiem i sie na nia czailuncertain strasznie mi smutnosad
        • garraretka Re: witam sie 17.04.10, 14:53
          Moje kociarstwo jest z sobą od urodzenia (rodzeństwo) a czasami zachowują się dokładnie tak, jak opisujesz - jedno się czai na drugiego aby przypadkiem bliżej pańci czy pańcia to pierwsze nie podeszło. Chwilę później zmiana ról - krzywda im się nie dzieje. Na syki, warczenie i kotłowanie się już nie reaguję - chyba, że pędząca kula futra zamierza przelecieć przez łóżko na którym leżę wink

          A Twoje się pewnie muszą dotrzeć - tak jak sootball napisała. Zresztą poczytaj historie o dokoceniach - czasem włos się na głowie jeży! U Ciebie, jak to wynika z opisu, przeszło niemalże bezboleśnie!
          • emma_woodhouse zdjecia 18.04.10, 19:49
            witam ponownie,
            dziekuje garraretka za odpowiedz. posty dotyczace dokocenia sie
            przeczytalam chyba ze trzy razy, bo moj poziom stresu byl bardzo
            wysoki przez ostatnie trzy tygodnie smile najwyrazniej pozstaje mi sie
            przyzwyczaic do tego, ze to, co wyglada dla mnie na walke na smierc
            i zycie w kocim swiecie jest po prostu zabawa.
            tymczasem przedstawiam swoje kociejstwo

            Kasiu:
            https://images47.fotosik.pl/285/832b6a8d7bcbe754m.jpg

            Roger:
            https://images47.fotosik.pl/285/d2c89c0d25fdb45em.jpg

            Razem:
            https://images42.fotosik.pl/197/07918f8bdba243bem.jpg
            • macarthur Re: zdjecia 19.04.10, 11:18
              mam identyczną sytuację w domu,przybyły kot zdominował rezydenta
              (chociaż u mnnie rezydent jest większy) i nie ma na to rady,z
              drugiej strony takie przepychanki dostarczają kotom niezbędnej
              dawki ruchu i nie muszę się nimi zajmować,
              z kotami tak już jest że u nich panuje ścisła hierarchia i lider
              musi być jeden
              • a.kudla5 Re: zdjecia 20.04.10, 15:46
                emmo ciekawa jestem jak dogaduja sie kotki , czy jest troche lepiej?
                Prosze napisac, a kociaki sa przeurocze i szkoda byloby sie ktoregos
                pozbyc tzn.oddac.Pozdrawiam i zycze powodzenia.
                • emma_woodhouse Re: zdjecia 20.04.10, 16:31
                  macarthur, a.kudla5, dziekuje za Wasze odpowiedzi.

                  Oddanie kota nie wchodzi w rachube. Krzywdy sobie nie robia, kotka,
                  mimo, ze ucieka czesto przed "barbarzynca Rogerem", nie wyglada na
                  zastraszona, wiec mysle,ze wszystko bedzie dobrze. Roger jest typem
                  dominujacym- czego w ogole nie bylo widac podczas
                  pierwszego "probnego" tygodnia. Wiedzial jak sie ukrywac smile
                  Staram sie nie reagowac na kotlowaniny, syki i bijatyki, co ciekawe,
                  czasami jak tylko wchodze do pokoju, gdzie rozgrywa sie akcja, oba
                  koty odskakuja od siebie i patrza na mnie jakby chcialby
                  powiedziec: "no co? pobawic sie nie wolno?"
                  No i zrozum tu koty uncertain
                  Oba sa kochane na swoj sposob i nawet jesli sie nie pokochaja, to
                  mam nadzieje, ze beda ze soba koegzystowac.
                  pozdrawiam serdeczniesmile
Pełna wersja