Nie mam siły. Nie wiem jak pomóc. Za daleko mieszkam. Ciągle o niej myślę, bo wiele kotów jest w potrzebie, ale tej kotce zrobiono niebywałą krzywdę na którą nie zasłużyła w żadnym stopniu. Właściwie nie wiem na co liczę. Może zdarzy się cud...
To jest apel do Śląska, bo w tak krótkim czasie nie uda się koteczki przewieźć nigdzie dalej. A sytuacja wygląda tak - wczoraj na wątku na miau Mala1 napisała:
Cytatze wzgledu na to,że musiałam być dzisiaj u weterynarza w chorzowie umówiłam się z TŻ mam-dwa w gabinecie
Stwierdziłam,że warto jej zrobic zabki jeszcze przed powrotem, niech choc umie jeść w tym tłumie, bo wiem ,ze miała problemy przez zęby. A na kociarni teraz nie jest lekko
została tam na noc, jutro będzie mieć zabieg.
Wyprosiłam o pobyt jej w klatce do piątku po południu, żeby rany choc ciut sie w pysiu zagoiły.
W piątek po pracy muszę ją zawieżc na kociarnię
niech zdarzy się jakiś cud
Lolusia jest już wysterylizowana, jest zaszczepiona
Wygląda ładnie, spokojnie przyszła na rękach, w ogóle sie nie wyrywa, grzeczny , spokojny bardzo miziasty kot
.
Czy znalazł by się ktoś kto zabrał by jutro tę kotkę z lecznicy (chyba w Chorzowie) i przetrzymał u siebie w łazience, w jakimś niewielkim pomieszczeniu choćby przez kilka dni, na czas gojenia dziąseł po usunięciu zębów??? Powrót do kociarni do schroniska w takim stanie nie wróży dobrze... Ona nie będzie mogła przecież jeść

Tak niewiele potrzeba:
Może ktoś ma dowolnie małe pomieszczenie, w którym można by zamknąć jedną spokojną starszą kotkę i po prostu przychodzić do niej co jakiś czas na głaskanie i pieszczoty? Jej wystarczy niewielki kontakt z człowiekiem - 5 minut rano i kwadrans wieczorem. To byłoby i tak znacznie więcej niż będzie miała w schronisku...
Pomożemy w utrzymaniu (zresztą myślę, że to chodzi naprawdę o czas gojenia dziąseł). Znajdziemy dla niej dom. Może na początek tymczasowy, będziemy szukać stałego. Dla tej kotki każde rozwiązanie będzie lepsze niż powrót do schronu.