Teoretycznie zdrowe, dorosle, zaszczepione koty nie lapia KK od malego
zakatarzonego kudlatego gowienka, prawda?
Jesli tak, czy mogloby zaczac lzawic tylko 1dno oko?
Sprawa jest taka: Arthur ma piekne, zdrowe oczka, ale wczoraj zauwazylam, ze w
dziurkach w nosku ma troche zaschnietych "koz" (glutkow, jak kto woli )i slini
sie tak, ze kapie mu z dziobka. Po konsultacji str.intern. wyszlo na to, ze to
wciaz KK. Jutro nawiedzi nas wet i zapewne Maly dostanie antybiotyk.
Ale dzisiaj Malina chodzi osowiala i rano zaczela mruzyc prawe oczko. Spi na
krzesle pod kuchennym stolem czego latem nie robi. Z jej oka wyplywaja geste
gluty

Przemylam juz kilka razy rumiankiem. 2gie oczko ladne, ale pojawila
sie ta powieka tak na 1/3 oka

Goraczki chyba nie ma, nie jest jakas "rozpalona" czy bardzo ciepla, podjadla
troszke chrupek, ale nie tak jak zawsze ( zazwyczaj za kazdym razem po
przyjsciu z ogrodu podjada ). Czy to moglby byc KK? Kichac nie kicha, nie
slini sie.
Natomiast Kocur ma podrapany nos, wiec tez sie zastanawiam czy czasem on jej
nie przylozyl po oku. Ale nie jestem pewna, bo od wczoraj wieczor wzial w
swoje lapy szkolenie Arthura i fika z nim po calym domu, wiec moze akurat Maly
mu ten nos zalatwil.
Jutro wet przegladnie Maline, jesli jej nie przejdzie. Ale pytam teraz, bo az
mi sie goraco zrobilo na sama mysl, ze Rezydenci mogliby zachorowac. Wy macie
wiecej doswiadczenia to moze cos doradzicie.
Pozdr. i dziekuje za rady.