a wylałabym wrzątek na Wiewióra

Ja już nie wiem co mam zrobić tymi moimi futrzanymi potworkami. A było tak- Robiłam sobie kawę ,szklanka przygotowana stoi na kredensie w kuchni,woda się gotuje ,więc biorę czajnik i chcę nalewać wrzątek do szklanki...wtem jak błyskawica pod dziubek czajnika wpada Wiewiór ,staje i mruczy..W tym momencie leciał już wrzątek,mój okrzyk-"Ku..wa mać "i kot zwiał a ja sparzyłam sobie nogę.
Ten jego skok na kredens to były ułamki sekundy,gdyby nie mój refleks...brrr boję się myśleć

Mało zawału przez tego [autocenzura ]nie dostałam.Teraz ma większy rozbieg do skoku i szybki jest ,zawsze był ale to co zrobił to przegięcie