pi.asia
18.04.11, 19:59
Bardzo pospolita choroba, atakująca głównie młode koty między 3 a 9 miesiącem życia. Szacuje się że choruje na nią 99% populacji.
Przyczyny nie są do końca poznane. Wg niektórych źródeł choroba ma podłoże genetyczne i jest dziedziczna. Zdaniem innych wywołuje ją bardzo zakaźny wirus powodujący zmiany neurologiczne.
Zarażony kot pozornie nie sprawia wrażenia chorego. Najbardziej charakterystycznym objawem choroby są ataki. Dotknięty kauczukozą kot nagle bez wyraźnego powodu zaczyna miotać się po mieszkaniu,odbijając się od ścian i mebli niczym kauczukowa piłeczka - stąd nazwa choroby. Zwierzę najczęściej porusza się po prostej i na jednym poziomie (podłoga), aczkolwiek czasem wskakuje na meble. Atak trwa co najmniej 2 minuty, rzadko przekracza 10 minut. Po ataku kot jest wyczerpany i zasypia.
Ataki często mają miejsce w nocy co wskazuje na słuszność teorii o neurologicznym podłożu choroby - ale odwrotnie niż np. przy padaczce tu atak jest wywołany BRAKIEM bodźców wzrokowych i słuchowych.
Częstotliwość ataków wynosi od jednego-dwóch na dobę do jednego na tydzień. Z wiekiem ataków jest coraz mniej i choroba przechodzi w stan utajony. Jeśli jednak w domu pojawi się drugi kot, zwłaszcza młody, choroba wraca ze zdwojoną siłą.
Niestety, na kauczukozę nie ma lekarstwa. Choremu kotu można ulżyć jedynie przerywając atak poprzez dostarczenie silnych bodźców, np. zapalenie światła i krzyk. Najskuteczniejszy, choć najtrudniejszy sposób to złapanie kota i zamoczenie mu futerka pod kranem. Może się to wydawać drastyczne, lecz naprawdę przynosi ulgę choremu zwierzęciu i zmniejsza ryzyko wystąpienia kolejnego ataku.
Choroba sama w sobie nie jest śmiertelna. Niekiedy właściciel chorego kota odgraża się że go rozszarpie lub udusi, ale dotychczas nie odnotowano takich przypadków.