Muszę się wyżalić a nie mam gdzie

Jeżeli nie można to proszę wtedy o usunięcie wątku. Od kilku miesięcy trzymam fason. Zaczęło się od przeprowadzki do Rumii.Spieprzyło mi się wszystko.Tam zaczęły się wszystkie moje problemy.Finanse siadły tak ,że od tej pory żyje na krawędzi biedy.Zwierzaki jedzą najgorszą karmę ja też nie lepiej.Chwytam się każdej możliwości aby dorobić i nie jest najlepiej.Sprzedałam już wszystko co mogłam sprzedać aby mieć na kaucję za mieszkanie a dzisiaj po południu mam zapłacić za mieszkanie i ciągle mi brakuje 400 .Jestem na krawędzi załamania.Nie śpię po nocach z nerwów a dzisiaj to już w ogóle nie będę spać bo mogę stracić mieszkanie.Mam dość wszystkiego.Dlaczego ja!!!Co ja zrobiłam nie tak ?Siedzę i myślę, chwytam się każdej możliwości.Tylko cieszę się ,że zwierzaki zdrowe ,służy im dłuższy pobyt na świeżym powietrzu.Tygrys przestał kichać w końcu.Wiewiór zrobił się bardziej gadatliwy a psiaki szaleją na podwórku.UFFF wygadałam się i jakby trochę lżej. wstyd mi pisać o tym ale musiałam komuś powiedzieć a nie miałam komu.Mam deprechę tak głęboką jak Rów Atlantycki.