Wiecie o co chodzi? Ugniata sobie jakąś część mojego ubrania,
przytula się i ssie, jak mały kotek - taki pierwotny instynkt, nieprawdaż?

Maurycy, to już duży koń - powinien przestać, jest dopieszczany i miziany w nadmiarze,
czemu zachowuje się, jak osierocone kocię? Ktoś go wyrzucił/odrzucił/czy może zbyt wcześnie od matki odstawił? Może w miocie był na ostatnim miejscu? Ten kociak ma normalnie kompulsy, wciąż je, zamiata jakby na zapas. Chyba nie miał łatwego życia.
A do ciumkania, to mąż się podśmiewa, że się przy tym podniecam

bo kociak przybywa do łóżka, kładzie się między nami i pompuje, robi traktora i jest w transie
Wasze też tak robią?