pi.asia
25.01.12, 19:47
Budzę się w nocy, leżę na wznak. Na kołdrze, na moich nogach leżą wzdłuż dwa koty.
Oczywiście pod własnym ciężarem zapadły się pomiędzy moje wyciągnięte nogi. Żeby zmienić pozycję, muszę oba ruszyć czyli zgonić.
Potem wyrzuty sumienia z powodu obudzenia i zgonienia kotów nie pozwalają mi zasnąć.
Potem budzi mnie jakiś hałas za oknem. Leżę na boku, jeden kot z przodu, przytulony do mojego brzucha, drugi z tyłu, wciśnięty pod moje kolana.
Chcę wstać, znów muszę oba ruszyć czyli zgonić.
Minimalizuję wyrzuty sumienia, łapiąc jednego kota i lokując go pod kołdrą. Wygląda na to, że śpi. Idę do łazienki.
Wracam. Jeden kot śpi pod kołdrą na środku łóżka (sama go tam ułożyłam), drugiego nie widać. Układam się ostrożnie na wznak, a że kot wykazuje oznaki budzenia się, więc natychmiast łapię go w pół i układam sobie w poprzek na brzuchu, gdzie momentalnie zasypia kamiennym snem.
Drugi kot widzi, że na łóżku już się uspokoiło, więc wskakuje na moje wyciągnięte nogi i zasypia.
A ja leżę jak głupia na wznak, z jednym kotem na nogach, drugim na brzuchu i robi mi się coraz bardziej niewygodnie. A koty robią się coraz cięższe. I znów wyrzuty sumienia.
....i jeszcze majaczy mi się jakaś przypowieść o Mahomecie, który nie chcąc budzić kotki, śpiącej w rękawie jego płaszcza, po prostu odciął ten rękaw.....