Dodaj do ulubionych

koszmar spania z kotem (albo z dwoma)

25.01.12, 19:47
Budzę się w nocy, leżę na wznak. Na kołdrze, na moich nogach leżą wzdłuż dwa koty.
Oczywiście pod własnym ciężarem zapadły się pomiędzy moje wyciągnięte nogi. Żeby zmienić pozycję, muszę oba ruszyć czyli zgonić.
Potem wyrzuty sumienia z powodu obudzenia i zgonienia kotów nie pozwalają mi zasnąć.
Potem budzi mnie jakiś hałas za oknem. Leżę na boku, jeden kot z przodu, przytulony do mojego brzucha, drugi z tyłu, wciśnięty pod moje kolana.
Chcę wstać, znów muszę oba ruszyć czyli zgonić.
Minimalizuję wyrzuty sumienia, łapiąc jednego kota i lokując go pod kołdrą. Wygląda na to, że śpi. Idę do łazienki.
Wracam. Jeden kot śpi pod kołdrą na środku łóżka (sama go tam ułożyłam), drugiego nie widać. Układam się ostrożnie na wznak, a że kot wykazuje oznaki budzenia się, więc natychmiast łapię go w pół i układam sobie w poprzek na brzuchu, gdzie momentalnie zasypia kamiennym snem.
Drugi kot widzi, że na łóżku już się uspokoiło, więc wskakuje na moje wyciągnięte nogi i zasypia.
A ja leżę jak głupia na wznak, z jednym kotem na nogach, drugim na brzuchu i robi mi się coraz bardziej niewygodnie. A koty robią się coraz cięższe. I znów wyrzuty sumienia.
....i jeszcze majaczy mi się jakaś przypowieść o Mahomecie, który nie chcąc budzić kotki, śpiącej w rękawie jego płaszcza, po prostu odciął ten rękaw.....
Obserwuj wątek
    • schiraz Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 25.01.12, 20:41
      smile smile smile Czasem, niecodziennie, mam tak samo smile Tofi kładzie się naokoło mojej głowy, duszno, ciepło, spać się nie da. Próbuję zgonić, a gdzie tam, zostaję osyczana a kot nie zmienia pozycji. Leżę i myślę sobie, że za moment popełnię jakąś zbrodnię na kocie, bo dłużej nie zniosę tego grzania po uszach, męska decyzja - wyganiam go, wstaje obrażony, siada na poduszce, patrzy z pogardą i idzie na parapet - ufff... Ulga nie trwa długo, Łatek zadowolony, że jego prześladowcy nie ma już w łóżku wskakuje mi na nogi, matko kochana... Uwielbiam kręcić się w łóżku, uwielbiam chłód, męża ledwo toleruję wink a jeszcze dwa koty.. A najgorsze jest to, że potem i tak nie śpię, bo myślę sobie, że one mnie nie będą kochać bo je wypędziłam. Mąż twierdzi, że mam nierówno pod sufitem smile
    • miriam_73 Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 25.01.12, 21:13
      Hihihi, to chyba każdy zakocony ma tu i ówdzie nierówno wink. Ja na odmianę sypiam na bokach, a kocieje zwykle układają mi się w nogach no i oczywiście mam problem, gdy chcę się przekręcić z jednego boku na drugi (stawy bolą sad ), no bo jak? Kotecki budzić? Miśka to jeszcze czasem układa mi się pod ręką i wtedy ją zwykle smyram przez sen po brzusiu i nie lubi jak przestaje, albo układa mi się na poduszce jak czapka na mojej głowie. W tym ostatnim wypadku jest ciężko wink
      • maruda2 Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 25.01.12, 21:29
        U mnie co prawda futrzak jest tylko jeden, ale i ja i kicia lubimy spać na łóżku od ściany. Zazwyczaj wieczorem odbywa się wyścig, żeby zdążyć zająć ulubione miejsce. Chociaż ostatecznie to i tak koteczka wygrywa, bo zazwyczaj potrafi tak jakoś niepostrzeżenie przesunąć się na upatrzone miejsce. A ja budzę się cała zdrętwiała z podkurczonymi nogami, albo powyginana w paragraf, bo kicia, gdy już zajmie miejsce, które chciała, nagle robi sie kompletnie "nieprzesuwalna" wink
      • wladziac Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 25.01.12, 21:33
        łączę się w bólu bo dobrze i spokojnie przespanych nocy tak naprawdę już dawno nie miałam,ciągle coś te kociska zdziwiają ale jak zdzierżę spanie kota na brzuchu to na nogach już nie,kiedy trzeba to jednak wypraszam nocnego intruza bo najgorszy i najcięższy jest Pipciuś , na szczęście się obraża i kładzie nieco dalej od moich nóg,kotki leciutkie i szczuplutkie delikatnie się kładą obok głowy i co najwyżej traktorzą jak najęte co też czasami jest uciążliwe w zależności od natężenia
        • pi.asia A Wiesia ma osiem!!! 25.01.12, 22:29
          A Wiesia ma osiem kotów! i całe to stado pewnie też sypia z ukochaną panią! Jak ona to wytrzymuje???

          Aha, zapomniałam dopisać, że nóg w łóżku nie mogę wyprostować, bo tam leży pies, który warczy przez sen jak go potrącić albo jak któryś kot zaczyna dokazywać. Sama tego chciałam.
          • olinka20 Re: A Wiesia ma osiem!!! 25.01.12, 22:42
            Piasia, masz "warczącą kołdrę"? To tak jak ja big_grin
            U nas koty spią z nami raczej nie całą noc, wolą sobie pochodzic po nas.
            Celuje w tym Pukus, który uwielbia STAC na mojej klatce piersiowej i mruczec, budzac mnie w nocu i bedac zdziwionym, ze go wywalam.
            Pin kladzie sie pomiedzy nami, albo chłopu w nogach, a on jak wy sie nie rusza bo ma wyrzuty sumienia big_grin - czubek big_grin
            Chuda przychodzi w nocy, ale jeszcze tak niesmiało, chociaz ostatnio na brzuchu chlopa pol nocy przedrzemała.
        • mitta Re: koszmar spania z człowiekiem 25.01.12, 22:43
          Tak, ale jaki koszmar przeżywają koty, o tym nikt nie mówi. Kręcicie się w tych łóżkach, przewracacie z boku na bok, wychodzicie do łazienki, rzucacie się, machacie rękami, nogami, chrapiecie. Wy nie macie spokojnych nocy? A co one mają powiedzieć. Co chwilę budzone, przekladne, że o niebezpieczeństwie uduszenia i przygniecenia nie wspomnę. Po kilkanaście razy w nocy muszą sie myć, udeptywać, układać i mruczeć. A spanie na czyiś nogach, czy brzuchu to niby takie wygodne? Robią Wam dobrze, stosują kocioterapię i jeszcze narzekania.
          • wladziac Re: koszmar spania z człowiekiem 25.01.12, 22:51
            ha,ha,ha,a myślisz ze spałyby w swoim osobnym łóżku?same bez człowieka?przecież nikt ich nie zmusza same się pchają i to jak namolnie
            • kontik_71 Re: koszmar spania z człowiekiem 26.01.12, 09:37
              I tu sie mylisz.. one sie POSWIECAJA dla nas. Przedkladaja nasza przyjemnosc nad swoja wygode.
              Mitta ma absolutna racje.. jestescie niewdzieczne i tyle. Biedne kociambry, takie niedocenione uncertain
              • wladziac Re: koszmar spania z człowiekiem 26.01.12, 13:00
                dobrze że część moich kotów poświęca się również dla syna a najmłodszy Filemon nie chce się poświęcać i śpi zawsze rozwalony na SWOIM fotelu bo inaczej musiałabym się wyprowadzić z domu kotów
          • salimis Re: koszmar spania z człowiekiem 26.01.12, 10:48
            CytatTak, ale jaki koszmar przeżywają koty, o tym nikt nie mówi. Kręcicie się w tych
            łóżkach, przewracacie z boku na bok, wychodzicie do łazienki, rzucacie się, ma
            chacie rękami, nogami, chrapiecie. Wy nie macie spokojnych nocy? A co one mają
            powiedzieć. Co chwilę budzone, przekladne, że o niebezpieczeństwie uduszenia i
            przygniecenia nie wspomnę. Po kilkanaście razy w nocy muszą sie myć, udeptywać
            , układać i mruczeć. A spanie na czyiś nogach, czy brzuchu to niby takie wygodnie?
            Robią Wam dobrze, stosują kocioterapię i jeszcze narzekania.


            No a nie daj bóg jak ktoś puści bąka pod kołdrą gdzie akurat znajduje się kot to ten siny i zielony z wytrzeszczem oczu ile sił w łapkach spitala coby nie ulec zatruciu.
            I tu jest logiczne wytłumaczenie dlaczego kot śpi także w dzień bo w nocy nie jest mu dane wink

            No i teraz wiadomo dlaczego koty przesypiają połowę dnia
    • morgen_stern Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 25.01.12, 22:41
      Dlatego niezmiernie chwalę sobie spanie BEZ kotów, nie mają wstępu do sypialni. Dzięki temu jest mniej kłaków, a wszyscy mają spokojną noc.
      Kiedyś próbowałam, ale po tym, jak swoim zwyczajem zaczęły rozrabiać o 3 nad ranem, czyli łazić po nocnym stoliku zrzucając różne przedmioty, otwierać szafę przesuwną oraz bawić się żaluzjami z radością wykopałam je za drzwi tongue_out
    • wadera3 Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 25.01.12, 22:52
      Moje koty jak śpią, to śpią, i mimo, że kręcimy się w łóżku, one śpią jak zabite, na ogól dwa, nieraz trzy. Ale ja już się nauczyłam, że jak wstaję w nocy, to nogi wysuwam pojedynczo i ostrożnie, koty się raczej nie budzą.
      Mamba nieraz ma melodię i kładzie się nam na piersiach, ale ona jest leciutka, Teofil na szczęście wyrósł już ze spania na mojej piersi, ale on jeden jedyny wskakuje do łóżka kiedy my się kładziemy, włazi koniecznie od ściany i zaczyna terkotać, mruczy jak jakaś maszyna.
      Dziewczynki są mniej przytulaste do spania, Tosia co najwyżej pougniata, ale do spania potrzebuje swojej przestrzeni.
      Nie jest najgorzej, nauczyliśmy się nawet synchronicznie przewracać z boku na bok aby nie przeszkadzać kotomwink
      • jottka eno 25.01.12, 23:52
        spanie bez kota to idiotyzm! to po cholerę brać zwierzaka, skoro się nie ma zamiaru z nim spać??? tylko z chomikiem nie dzieliłam łożasmile

        no. na mnie śpi kocur (głową na moim brzuchu albo, że tak powiem, derierze, z resztą odwłoka rozciągniętą mi na nogach) i też BARDZO nie lubi, jak zmieniam pozycjęsmile wtedy wstaje, podchodzi mi blisko do twarzy i wzrokiem wyraża tak straszliwą dezaprobatę, że kamienieję z zażenowania na resztę nocy, o co mu zresztą chodzi. on ma szalenie bogaty repertuar tortur psychicznychsad

        kocica natomiast śpi przytulona wzdłużnie do nogi albo do pleców. chyba że dojdzie do wniosku, że moja poduszka jest lepsza. acz ostatnio dostaliśmy piękne, futrzane legowisko i na głęboką noc przenosimy się tam właśnie. tzn. jak legowisko stało na ziemi, to nalaliśmy do niego, ale jak stanęło wysoko, na koszu na bieliznę, to już jest super i można spaćsmile
        • wiesia.and.company Re: eno 26.01.12, 01:10
          Rany! Jak ja lubię spać z kotami! Uwielbiam! Czasem tylko muszę zarządzać ruchem na łóżku, co bywa trudne. wink Zwłaszcza, gdy Leosia macha odstraszająco łaputkami na wszystkie koty, a pazurami zahacza o mnie. Ja robię za rozjemcę, zderzak, ukochaną hurysę, hamak, maszynkę do drapania, masażystkę. Najgorsze są moje wycieczki do łazienki, bo wtedy następuje przemeblowanie na łóżku i ponowne układanie (długie), przymiarki, utarczki... wreszcie spokój. I chrapanie... i mogę wtedy poczytać książkę (chociaż czasem przyjmuję dziwną pozycję), no mogę poczytać... ale to chrapanko jest takie wyciszające.... wink Jak ja to lubię, no chyba że Filipek (on jest taki wielki) położy mi się na klatce piersiowej i brzuchu, Fryga walnie się na nogach, Leosia na poduszce po prawej wczepi w moje włosy pazury, Wikcia na poduszce z lewej poda brzuszek do łaskotania, Grosia wejdzie pod moją brodę i da główkę do miziania i zacznie cmoktanie po mojej szyi... Wtedy bywa, że ten zalew miłości mnie przydusza wink Ale to lubię smile
        • morgen_stern Re: eno 26.01.12, 13:05
          jottka napisała:

          > spanie bez kota to idiotyzm! to po cholerę brać zwierzaka, skoro się nie ma zam
          > iaru z nim spać???

          Radziłabym się wstrzymać z epitetami. Spanie z kotem niewątpliwie może być przyjemnością i ja nikomu jej nie odmawiam. Więc nie odmawiaj mi odczucia, że spanie z MOIMI kotami do przyjemności nie należy.
          Poza tym wydaje mi się, że kotów nie bierze się do domu po to, by się z nimi kotłować co noc w łóżku, może się mylę. Koty nie wyglądają na nieszczęśliwe, w ciągu dnia mamy wystarczająco dużo kontaktu fizycznego, siedzę z laptopem, koty wiszą na mnie pochrapując i wszyscy wyglądają na zadowolonych.
          Zadziwiają mnie ludzie, którzy uważają, że mają jedyny słuszny patent nawet na takie pierdoły, jak to, gdzie śpi czyjś kot, a każdy odmienny model to IDIOTYZM.
          • jottka Re: eno 26.01.12, 13:23
            morgen_stern napisała:

            > Radziłabym się wstrzymać z epitetami.

            a czy w zamian mogłabym prosić o wskazanie tych epitetów, bo rozumiem, że do mnie to wezwanie?


            > Zadziwiają mnie ludzie, którzy uważają, że mają jedyny słuszny patent nawet na takie pierdoły, jak to, gdzie śpi czyjś kot, a każdy odmienny model to IDIOTYZM.


            no ja też popadam w zdumienie, jak ktoś emotikonek nie widzi. i zapewne z góry zakłada, że ja tu kredo życiowe ze śmiertelną powagą i bez prawa odwołania wygłaszam.. ale może być, czemu niesmile
          • mia72 Re: eno 26.01.12, 13:24
            Ja też nie uznaję spania całą noc z kotami, bo mam lekki sen, byle co mnie wybudza i potem nie zasypiam przez czas dłuższy, w konsekwencji cały następny dzień mam do niczego. Koty mogą korzystać z sypialni cały dzień, na noc są uroczyście wynoszone do drugiego pokoju, mają sofę, fotel i krzesła do dyspozycji i żadna krzywda im się nie dzieje. Spanie z kotem lubię przez krótki czas, drzemka niedzielna jak najbardziej, ale w nocy muszę mieć spokój.
          • wadera3 Re: eno 26.01.12, 13:46
            morgen_stern napisała:

            > Radziłabym się wstrzymać z epitetami.


            W poście jottki NIE ma epitetów, ja ze swej strony radzę pamiętać o poczuciu humoru, choćby trochę wyrafinowanego.
            • morgen_stern Re: eno 26.01.12, 16:06
              "Idiotyzm" to komplement?
              Mam świetne poczucie humoru, nie narzekam, czasem się trzeba po prostu zastanowić, czy nie ugryźć się w język z nietrafionym "dowcipem". Nie odebrałam tego jako żarcik, przykro mi.
    • elzbieta.24 Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 26.01.12, 08:24
      Jakbym widziała siebie w nocy tyle że z pomiędzy nogami zwykle usiłują spać dwa potężne kocury pod kołdrą sunia a na kołdrze kociczka.Przekręcić się nie ma jak,psica warczy spod kołdry bo koty usiłują się wpakować na nią z wierzchu. Noc jak codzień.Ale bez nich byłoby koszmarnie.Na szczęście owczarek i czwarty kocur wolą posłanie podłogowe.
      • hanka20074 Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 26.01.12, 09:33
        ja lubię miec kocie towarzystwo w łóżku ale ostatnio Melka przegina układając się na łózku tak że nie mogę nawet wyprostować nógsmile I tak sie męczę przeklinajac ja sie da ale Melka to Melka, musi gdzies spaćwink
        I tak oto koleny dzień wygladam jakbym wnocy balowałabig_grin
      • miriam_73 Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 26.01.12, 10:20
        Powiem szczerze, że wolę koty niż psicę. Suńka moich rodziców, o-mało-co-jamniczka, to piecuch jakiego ze świecą szukać wink. Po 21 robi awantury, zeby juz jej udostepnić łóżko, włazi pod kołdrę i potrafi sie tak rozwalic z poprzek łóżka, że ludziowi zostaje niewiele miejsca. A spróbować toto ruszyć.... Grzeje do tego strasznie. Zdecydowanie wolę kociejki NA kołdrze.
    • pamama Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 26.01.12, 11:05
      Fajne te opisy można się uśmiać wink
      Oczywiście też uwielbiam spać z kotami, choć może nie czterema naraz, na szczęście w łóżku śpią tylko przypadki skrajne czyli najmłodsza Kami i najstarsza Maxi, reszta przychodzi sporadycznie,. Ta ostatnia miała ulubioną pozycję na czapkę, uwielbia spać blisko głowy, choć ostatnio troszkę mniej, ale może to i lepiej bo oddech ma zabójczy a ja krzywą przegrodę w nosie, więc i tak budzę się niedotleniona, a z nią miałabym wory pod oczami wielkości pierogów. Kami na szczęście jest leciutka ale jej ulubioną pozycją było "na szalik", teraz preferuje nogi i dobrze bo już waży 2,5 kg - mogłabym się nie obudzić z takim szaliskiem. Faktem jest, że jak już się koty uwalą, to zaraz mi nogi cierpną i nie mogę wytrzymać, czyli tak jak u wszystkich smile
      • niutaki Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 26.01.12, 15:10
        Az sie w glos zasmialam jak przecztalam watekbig_grin Moj Ryszard spi cala noc, ale to spi jak czlowiek, wieczorem sie kladzie, rano wstaje, chyba ze Piszczalka go obudzi. Z reguly spi z moja corka, ale czasem przylazi w nocy i wtedy wlazi mi na bok, albo na klatke piersiowa i chwile tak stoibig_grin Jak juz sie ulozy i zasnie (albo tak mocno udaje) to nie ma sily dziada przesunac, od razu zrasta sie z podlozembig_grin Piszczalka spi prawie caly dzien, wiec wieczorem przychodzi na mruczando, pospi z 15 minut przytulona do mnie i idzie szalec po chalupie. W zeszlym tygodniu lezalam chora na grype zoladkowa, wiec spalam dzien i noc, ile sie dalo. Oczywiscie okryta kocami i kotami. Czesto tez mam koty w zagieciu kolan, spie glownie na boku i wtedy sie tam ktos wcisnie, a czasem oba na raz. Rysiek jest taki, ze mu nie przeszkadza jak sie krece, za to Piszczalka za kazdym razem sie zrywa i patrzy z wyrzutem. Piszczalka przychodzi w nocy i patrzy mi z bliska w twarzbig_grin co mnie zawsze budzi.
    • andy3458 Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 26.01.12, 18:13
      Godz.23.20 - siedzę przy kompie i coś tam jeszcze czytam - w domu wszyscy już śpią. Kicia silnie ziewająca rozkłada mi się obok klawiatury, dając wyraźnie do zrozumienia że chce już spać. Szkoda mi futra więc szybko kończę, wyłączam wszystko i rozkładam tapczan. Telewizor jeszcze włączony ( oczywiście wyciszony) na wiadomości które jeszcze chwilę oglądam. Kładę się. Kicia leży na telewizorze i chyba śpi. Wyłączam TV i szykuję się do spania. Kiedy już prawie zasypiam, nagle Kicia ożywa i postanawia pospacerować po mieszkaniu. OK - niech pogania chwilę to będzie lepiej spała. Ale - nic z tych rzeczy. Kici nagle zbiera się na pieszczoty, uwala się na tapczanie tuż koło mnie i włącza traktorek dając do zrozumienia że już z godzinę nie była głaskana. No dobra - niech tam. Wygłaskana, wypieszczona może da mi wreszcie zasnąć. Akurat smile Przecież w miseczce jeszcze jest niedojedzony kurczak którego zapach nie daje Kici zasnąć. Trzeba więc go zjeść. Odgłos mlaskania Kici słychać chyba w całym mieszkaniu. Jest prawie 1.00 -do rana jeszcze sporo czasu, więc pośpię. Poduszka na głowę stłumi wszelkie odgłosy. Odgłosy owszem , ale Kici wyraźnie jest zimno więc pakuje się pod kołdrę niechcący drapiąc mnie. Dobra - wytrzymam. Może wreszcie zaśnie. Nastaje błoga cisza. Nagle słyszę chrobotanie w łazience. Aha-Kicia zakopuje nocny urobek w żwirku. Jest 3.10 - więc mam jeszcze ze 3 godziny spania. Dobra nasza - przekręcam się na bok. Tylko co mnie zaczyna łaskotać w szyję? Oczywiście Kicia uwaliła się koło mnie i jej wąsiska łaskoczą mnie. Nie ma sprawy - skoro jej tak wygodnie, to niech śpi. Znowu jakieś hałasy - ktoś z drugiego pokoju wygania Kicię ze swojego łoża. Jest 4.20 . Może chociaż z półtorej godziny spania. Znowu poduszka na głowę. Cicho, spokojnie ale ... przecież zaraz będzie już 6 rano i Kicia w sobie tylko wiadomy sposób wie , że trzeba budzić wszystkich. Więc znowu słyszę z drugiego pokoju - "...sierściuchu daj jeszcze chwilę pospać". Więc Kicia znowu jest u mnie i włącza traktorek, co w połączeniu z masażem robionym mi łapkami pozbawia mnie całkowicie resztek snu. Jest 5.50 - trzeba wstawać. Nie pospałem za wiele. Ale dzisiaj idę do pracy na nocny dyżur więc może tam trochę się zdrzemnę. Ale zaraz, zaraz... przecież tam są też 2 bezdomne koty które na pewno wpuszczę w nocy do środka bo na dworze ma być mróz, a one też lubią być głaskane, hałasują trochę więc... smile) Jutro mam wolne to może pośpię w dzień. Chyba że Kicia... itd smile)
      • pi.asia Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 26.01.12, 19:09
        Budzeni przez kotów po nocach - łączcie się wink

        Jak to jest, że w nocy narzekamy na koty, na gorąco, woń z pyska, ciężar na nogach, mruczenie, łaskotanie wąsami, deptanie po bolesnych miejscach, zabieranie miejsca i sto tysięcy innych spraw, a rano jak się budzimy i stwierdzamy że kot NIE spał z nami, to jest nam cholernie przykro i zastanawiamy się dlaczego nie chciał być przy nas, cośmy takiego uczynili i jak kota przebłagać, żeby następnej nocy zaszczycił nas swoją uciążliwą obecnością....

        Opis Andy'ego - genialny! big_grin
        • andy3458 Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 26.01.12, 21:42
          Dzięki za pochwałę kwiat Należy się jeszcze małe uzupełnienie z mojej strony. Nie wszystkie noce wyglądają tak jak to opisałem, bo często Kicia jest grzeczna jak aniołek big_grin Ale często tak właśnie jest. Ale czego się nie robi dla naszej jedynaczki ( na razie przynajmniej jedynaczki ). W końcu przespać się można zawsze i wszędzie. Ale to wyganianie mnie do spania po 23-ej jest niestety, albo stety nagminne smile
          • salimis Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 26.01.12, 22:40
            No cóż,u nas do tej pory ułożona i z manierami damy Misia zaczyna sobie coraz więcej pozwalać.Z racji wieku uważa chyba że komu jak komu ale jej się szacunek należy i gdy położy się na mojej poduszce nie zamierza jej opuścić.No bo niby z jakiej racji.Dzisiaj na ten przykład użyczyła rąbka poduszki cobym mogła na niej głowę położyć.Sama natomiast zajmowała cały środek.Nawet grzbietek jej nie drgnął,wzdychnęła tylko i zamknęła oczęta.
            Nie miałam sumienia jej przesuwać,szturchać a co dopiero budzić wink

            http://img851.imageshack.us/img851/264/misiawpieleszach.jpg

            Jeśli chodzi o nasze koty to utarła się jakaś taka tradycja że gdy rano wstaję to razem ze mną Szymek który znajdował się gdzieś na moich nogach,spod kołdry wyłazi Mela,zaś Misia wstaje tylko po to aby przemieścić się z kołdry na poduszkę.Gdy przypada sobota lub niedziela gdzie człowiek chciałby dłużej pospać,koteńka podchodzi do mojej głowy i zaczyna się we mnie wpatrywać.Jej wzrok wyraża tylko jedno,gdy nie reaguję szturcha mnie łapką.chcąc nie chcąc wstaję.W końcu takiej damie się nie odmawia wink
            • saga55-5 Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 26.01.12, 23:26
              Moja tylko zasypia w nogach, a rano gdy się budzę leży sobie przy mnie na poduszce.
              Jakis grafik chyba ma, bo raz sypia ze mną, a raz z córką.
              Czasami jak śpie razem z córką, budzimy się a sierściuszek rozwalony na poduszce między nami, a my po bokach skulone smile
        • lampka_nocna5 Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 27.01.12, 13:21
          Mnie Tygrys budzi w nocy. On tak nadciąga powoli, mrucząc, żebym wiedziała, że to on, że jest niegroźny. I tak sobie traktorząc, podchodzi mi do twarzy i zaczyna deptać i mnie po tej twarzy lizać. Ja się odwracam wtedy i on mi robi masaż karku. Tak ze trzy razy w nocy. Dzięki temu wiem, kiedy obcinamy pazury - wtedy, gdy masaż przestaje być przyjemny. Potrafi też drań obejść mnie, jak się odwrócę, bo on teraz mnie będzie lizał i gryzł w twarz, teraz, natychmiast!
          I już pisałam kiedyś w innym wątku - niby przeszkadza, budzi, człowiek się nie ruszy całą noc albo delikatnie nogi spod dookoła kota wyciągnie i wciągnie z drugiej strony, żeby się koteczek nie obudził - a jak wyjeżdżam na parę dni w miesiącu, i kładę się do łóżka w jakimś hotelu - to niby wszystko w porządku (wreszcie się wyśpię!) ale czegoś brakuje, i zawsze mam odkrywczą myśl, że w hotelach powinni mieć koty do wypożyczenia na noc dla gości...
    • mary4 Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 27.01.12, 09:29
      znam to tyle ze z jedna kotką,
      co noc spi na mnie, a jak ja na boku to ona tez wzdłuz mnie na mnie wink

      ciezka ale kochana kicia i jak tu ją zgonić!
      • pi.asia Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 27.01.12, 18:02
        tak to jest, że jeden kot potrafi zająć całe,calusieńkie łóżko:

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/LnGcoELBSuo3KQmaKB.jpg

        • wladziac Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 27.01.12, 18:20
          "zaklepane"łóżeczko dla kota,kup sobie materac i zaklep sobie miejsce na podlodze bo co innego można poradzić
          • olinka20 Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 27.01.12, 18:37
            Haha, jakie ona ma długie te łapencje
            I pomyslec, ze niedawno głaskałam i miziałam tą ksiezniczkewink
    • mamaalana1 Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 27.01.12, 20:44
      Witamsmile
      O ile mój pies bardzo grzecznie śpi w nogach dopóki nie wstaniemy, o tyle z kotem spania nie ma. Tzn. jest do ok. 4 rano, a potem brykanie po nas, miauczenie, głupawka. Kot ląduje w piwnicy na noc, którą zresztą bardzo lubi. Ma tam 5 pomieszczeń, legowisko, kuwetę. Każdy zadowolony.
      Pozdrawiam
      • kromisia Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 28.01.12, 22:14
        a ja sie przyzwyczailam do spania z futrami i tez co noc budze sie i robie gimnastyke przy zmianie pozycji, zeby zadnego koteczka nie przesuwac co by nie zbudzic wink i jak kiedys ktos mi powiedzial, ze nie wygodnie tak i czasami wkurza sie czlowiek, ale jak przykro jest jak zaden futrzak nie przychodzi na kolderke wink
        • macarthur Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 29.01.12, 10:09
          mam to samo - zazwyczaj przychodzi Kret z Helmutem i uwalają się w takich miejscach że muszę przybierać do spania pozycje których Yogin by się nie powstydził i w nocy w końcu je spycham ale jak żaden nie przyjdzie to też odczuwam dyskomfort
          smile
    • jarka63 Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 29.01.12, 20:32
      A jak sobie radzicie z okłaczoną kołdrą? Bo ja właśnie mam ten problem - byłam chora, spędziłam 10 dni w łóżku, Kajutka razem ze mną (chyba jej się wydawało, ze trafiła do raju na ziemismile) . Akurat pościel mam taką raczej szorstką, a kota linieje, no i po tych 10 dniach na poszwie urósł kocyk z futra, mimo regularnego traktowania rolką do odkłaczania. Co teraz? Boję się, że pralka się zatka.
      • pi.asia Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 29.01.12, 20:59
        Mokra gąbka w dłoń i jedzieeeeemy....
        • wladziac Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 29.01.12, 21:12
          ja używam rękawic gumowych mogą też być wilgotne bo wtedy kudełki fajnie się rolują i robią się z nich wałeczki do zebrania już gołą ręką,sama w zimie używam pościeli z cienkiej flaneli bo bardzo lubię [niestety koty też]ale zebranie kłaczków z niej albo strzepanie jest problematyczne,natomiast przed włożeniem do pralki staram się dobrze wytrzepać,po wypraniu pozostałe jednak kłaczki zebrane są w takie kupeczki-kuleczki i to już da się zebrać ręką
      • kromisia Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 29.01.12, 21:02
        ja sciagam taka czerwona "szczotka" do plaszczy....jak bardzo zaklaczone to odkurzam posciel i na sam koniec jeszcze ta szczotka jade. Ruloniki z tasma nie dzialaja, musialabym kilometry tasmy zuzywac. Jesli masz suszarke ( nie wiem czy tak sie to nazywa, wyglada jak pralka, a suszy ubranie ), to po upraniu mozesz wysuszyc. Klaczki dosc ladnie "odklejaja" sie.
        • malin7 Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 29.01.12, 21:09
          U nas jest podział - Rysio śpi w naszym małżeńskim łóżu i jeszcze się skubany nauczył, że miauczy przypominając, że właśnie tu leży. Chodzi też za mną wieczorem, żebym już, już kładła się spać, bo przecież Kocina po prostu musi iść spać smile. A Golon śpi z synem, bardzo rzadko przychodzi do nas. Problem był, jak mieliśmy przez pewien czas trzeciego - znajdkę , bo ten oczywiście chciał spać ze mną. Rysio bardzo żle Go traktował. Na szczęście znależliśmy dla Frediego domek i problemy się skończyły smile
          • wiesia.and.company Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 29.01.12, 22:16
            Najlepiej kłaczki ściągać z pościeli myjką z gąbki, lekko przetartą wilgotną ręką (gąbkę przetrzeć, nie pościel wink Warto kręcić po pościeli kółeczka tą gąbką, wtedy jest najbardziej skuteczna.
            Można jeszcze z rolki szerokiej taśmy przylepnej odwinąć trochę i przylepić taki pasek do pościeli, przecierając po pasku ręką. Ręka wbija taśmę w każdy załom, nierówność pościeli (rolka tego efektu nie daje). Ten sam pasek taśmy przykłada się obok odczyszczonego miejsca, przejeżdża po taśmie ręką i znów następny fragment pościeli, aż do całkowitego zalepienia tego kawałka taśmy. Wtedy odwija się następny odcinek taśmy z rolki (bez odcinania) i powtarza proce. Tania metoda, skuteczna na pościeli, kocach, obrusach, ubraniach. Polecam, sprawdzone po wielokroć smile
    • zielonages.62 Re: koszmar spania z kotem (albo z dwoma) 30.01.12, 09:36
      Pierwsze razy budząc się z futrem a piersiach byłam w siódmym niebie. Jednak po czterych takich nocach miałam powoli dość. Jednak brakowało mi serca, żeby Tefcie z siebie rzucić. Tefcia przychodziła wtedy tylko, kiedy Jej się podobało, a nie wtedy, kiedy ja ją chciałam przytulić. Nawet jak ją brałam do łóżka, to zaraz uciekała.

      Po pewnym czasie zaczęła kłaść się na mnie na zawołanie. Bardzo lubię oglądać sobie filmiki na internecie głaszcząc przy tym futerko. I dalej szanowałam Jej odpoczynek na mnie, nawet, jeżeli mi było niewygodnie. Do tej pewnej nocy. Byłam tak okropnie zmęczona a Tefcia mi nie dała spać, ciągle mnie budziła, ciągle Jej łapciska w mojej twarzy. Po tej okropnej nocy stwierdziałam, że nie można się dać aż tak zterroryzować przez kota. Jestem świadoma tego, że człowiek tylko po to został stworzony, żeby służyć kotu, ale są pewne granice!

      Z jednej strony miałam wyrzuty sumienia, że wyrzucam Tefcię z siebie, jak zaczyna mnie łapkami traktować, lub, jak Ją budzę, bo muszę się przekręcić. Ale musiałam się zdecydować: Albo sen, albo kotek. Wybrałam sen.

      Opłacało się: Mam teraz sen i futerko! Tefcia się przyzwyczaiła do tego, że jej Osobista Poduszka nocą kilka razy się przykręca. Wtedy krótko się budzi, układa się na nowo, włącza traktorek i znowu zasypia. Pełna symbioza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka