Dodaj do ulubionych

tym razem o jeżu

05.02.12, 19:51
O jeżu na Kocim Zakątku? A czemu nie? Ostatecznie jeż po szwedzku to igelkota wink

A przypomniałam sobie tę historię po lekturze wątku "czytałyście?" o bezduszności krakowskich policjantów.

Moja historia o jeżu jest zdecydowanie bardziej optymistyczna. A było to tak....

Niedzielny poranek, jadę pks-em do Koziegłów, gdzie czekają na mnie rodzice, żeby razem pojechać do naszego letniaka w Markowicach. Na przedmieściach Koziegłów dostrzegam jeża, który utkwił w ogrodzeniu domu. Ogrodzenie jest zrobione z tzw. siatki hutniczej, w pionowe romby. Jeżyk przechodził przez szerszą część, zsunął się w dół i zaklinował. No masakra. Trzeba ratować!
Próbuję go wyciągnąć - nic z tego, pod własnym ciężarem opada w tę najwęższą część rombu, podnieść go od dołu nie ma jak, a od góry chwycić trudno, bo jest, cholera jasna, kolczasty! I w dodatku wypełnia swoim ciałkiem cały ten romb!
Trudno, trzeba wezwać kogo trzeba. Najlepiej straż pożarną z nożycami do cięcia blachy. Tylko że nie znam numeru lokalnej OSP. Co robić?
Wybieram 112. Trafiam na dociekliwego dyżurnego, który zamiast mi od razu podać numer do straży w Koziegłowach, długo wypytuje co się stało, kim jestem, dlaczego dzwonię, co to za zwierzę utkwiło i w jaki sposób, i czy to moje zwierzę.
A jeżyk wisi, dyndając łapkami w powietrzu...
W końcu dostaję numer. Dyżurny przepytuje mnie równie dokładnie. Ze trzy razy podkreślam, że wystarczy jeden strażak z nożycami, bo chodzi tylko o przecięcie pręta.
Pół minuty później słyszę... syrenę alarmową, wyjącą jak do pożaru.
Ojciec mówi, że to normalne, bo w remizie jest tylko dyżurny, i musi wezwać kolegów, żeby ich wysłać na interwencję. Ok.
Mija 5, 10, 15 minut.
Ojciec żartuje, że jest niedziela, strażacy są na mszy, no i w ogóle muszą założyć krawaty.
Wreszcie słyszymy że jedzie straż. Na sygnale!!!!
Zza zakrętu wyłania się wóz bojowy, z migającymi kogutami i wyjącą syreną. Z piskiem opon hamuje obok nas. W środku siedzi sześciu chłopa w kombinezonach - pełna obsada.
Mam ochotę zapaść się pod ziemię. Tłumaczę sympatycznemu dowódcy akcji, że ja mówiłam, że tylko jeden jest potrzebny, że to żadna wielka mecyja, że niepotrzebnie się fatygowało aż tylu...
Jeden strażak przeskakuje przez ogrodzenie i woła do kolegi "ja go będę pchał, a ty go ciągnij". Oczywiście żaden nie jest w stanie tego wykonać - te kolce...
Tymczasem jeżyk trącony nogą nagle podkurcza przednie łapki, wymyka się z pułapki i zsuwa na trawę. Strażak chce go tam zostawić, ale proszę, żeby mi go podał, bo jak nie dziś, to jutro znów może utknąć.
Biorę zwierzaka zawiniętego w kurtkę, serdecznie dziękuję strażakom, także tej części załogi, która gapi się na całą akcję nie wysiadając z wozu.
Jeżyka wypuszczamy w sadzie w Markowicach.
A do mnie dopiero dużo dużo później dociera, skąd takie zaangażowanie straży. W owych czasach pracowałam w lokalnym radiu, słuchanym w całej okolicy. No i jak dyżurny usłyszał moje nazwisko, to mógł skojarzyć, że to Pani Redaktor. I że trzeba się wykazać wink

http://s19.rimg.info/631285acb948bc5ed61b766a256a3a77.gif
Obserwuj wątek
    • lauralay Re: tym razem o jeżu 05.02.12, 20:00
      Brawo dla strażaków smile
      Brawo dla Ciebie smile
      • wladziac Re: tym razem o jeżu 05.02.12, 21:19
        nie gniewaj sie wiem że nie było Ci do śmiechu ale ja się rozweseliłam okrutnie,jeże są cudowne kiedyś były ich wielkie ilości w mojej okolicy bo ta dzielnica była na przedmieściach a teraz wielkie i uciążliwe miasto
        • pi.asia Re: tym razem o jeżu 05.02.12, 21:41
          wladziac napisała:

          > nie gniewaj sie wiem że nie było Ci do śmiechu ale ja się rozweseliłam okrutnie

          Władziu, ja wyłam ze śmiechu jak zobaczyłam ten wóz bojowy! Ledwie się opanowałam, jak podjechali big_grin
          • macarthur Re: tym razem o jeżu 06.02.12, 08:47
            podobniez w przypadku kotow jesli potrzebne jest wsparcie sprzetowe lepiej wzywac straz pozarna bo straz miejska zabiera koty do schroniska a pozarna oddaje wzywajacemu
            • ajaksiowa Re: tym razem o jeżu 06.02.12, 12:37
              Uśmiałam się setnie,szczególnie ztego:ty pchaj-a ja ciągnę\taaaakie gabaryty!\
    • garraretka Re: tym razem o jeżu 06.02.12, 20:03
      No i pięknie - mam pomidorówkę na monitorze...
      • pi.asia ERRATA!!! 06.02.12, 20:16
        matkoboskoiskrzypce, byłabym Was okłamała!!!

        Bo na ratunek temu jeżowi przyjechały dwa wozy strażackie!!! Fakt że jeden to był ten mały a la transit czy inna nyska, a tylko drugi bojowy czyli duży, ale były dwa! Nie byłam pewna czy dobrze pamiętam, ale skonsultowałam z Ojcem, i on potwierdził.

        No mam w oczach jak się wyłaniają zza zakrętu - najpierw ten mały na sygnale, a zaraz za nim ten duży, też na syrenie i z migającymi kogutami...

        Na strażaków zawsze można liczyć smile
        • andy3458 Re: ERRATA!!! 06.02.12, 20:42
          Jedzie, jedzie straż ogniowa - trąbka gra. Sam komendant dziś prowadzi wóz. big_grin
            • pi.asia Re: ERRATA!!! 06.02.12, 20:56
              Uprzejmie proszę zwrócić uwagę na rejestrację wozu strażackiego występującego w 1'31"
              smile
              • andy3458 Re: ERRATA!!! 06.02.12, 21:12
                O Matko Polko. big_grin Czyżby to twój osobisty wóz bojowy do ratowania kotów ?
                • barba50 A w Warszawie 06.02.12, 23:04
                  jest ulica przy której z obu stron ustawione są takie znaki drogowe

                  https://bi.gazeta.pl/o/a/forum/523/6/523663.jpg

                  https://bi.gazeta.pl/o/a/forum/523/6/523664.jpg

                  Ulica Idzikowskiego, jechałam nią nawet dzisiaj wink Po obu stronach są ogródki działkowe, a jeże nie zawsze przestrzegają bezpieczeństwa big_grin To bodaj jedyne miejsce gdzie stoją takie znaki.
                  • andy3458 Re: A w Warszawie 07.02.12, 08:08
                    Oj nie jedyne. Znalazłem jeszcze coś takiego. Lubostroń k. Żnina (kuj.-pom.). wiadomosci.wp.pl/gid,10425346,gpage,2,img,10425352,title,Dziwaczne-znaki,galeria.html https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/54/13/6575e1e7b1.jpg big_grin
                    • macarthur Re: A w Warszawie 07.02.12, 08:32
                      tego lata chyba był wysyp jeży bo przychodziły aż do nas na osiedle jeden sysytematycznie dokarmiał się razem z kotami - zapychał się chrupkami aż miło
                      • czarna.kotka.psotka Re: A w Warszawie 08.02.12, 11:50
                        Ja też miałam okazję obserwować, jak jeż pojawiał się przy stanowisku, gdzie odbywało się karmienie kociej gromadki. W menu znajdował się m.in. suchy pokarm, podawany w dość głębokim pojemniku (chyba po lodach). Kolczaste stworzonko podchodziło do miseczki, przechylało ją łapką i wsuwało, aż miło. Koty mu nie przeszkadzały, a on kotom. Żałuję, że nigdy tam się nie pojawiłam z aparatem, bo widok był przecudny. Plątanina kocich futer i jeżowych kolców. Zostały mi tylko wspomnienia.
                        • niutaki Re: A w Warszawie 08.02.12, 12:23
                          to prawda widok cudny, ja mialam okazje obserwowac, jak dokarmiany przez nas kocurek, z jednej miski - tej takiej dwudzielnej - posila sie z jezembig_grin
    • olinka20 Re: tym razem o jeżu 13.02.12, 18:25
      Piasia, jestes wielka!!!
      Chyle czoło!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka